Rozdział VIII

LECH WAŁĘSA w Łodzi w dn. 22.02.1989r.(331)

[ Autor, nie ingerował w formę językową / uzus językowy, uczestników spotkania ].
Spotkanie I. [mała sala]
– W pierwszym rzędzie siedzi o.Stefan Miecznikowski. Z jego lewej strony ks.Józef Belniak, Andrzej Słowik, Jerzy Kropiwnicki i mec.Karol Głogowski. Po prawej stronie: – Grzegorz Palka, mec.Andrzej Kern. Na wąskim stole, przykrytym pomarańczowym materiałem, dwie paprotki w doniczce i cztery butelki z wodą mineralną. Za nimi m.in.:- Jerzy Dłużniewski i Ryszard Kostrzewa. Za stołem prezydialnym, Lech Wałęsa, ks.Henryk Jankowski, Andrzej Drzycimski  i inni.
Andrzej SŁOWIK:…[niezrozumiałe słowa].[…]- Jest to spotkanie Aktywu Regionalnego.[…].- Jest 31 organizacji  zakładowych.
Lech WAŁĘSA[stojąc]:…[niezrozumiałe słowa]- Moja opinia jest taka… Proponuję, aby ci, którzy zechcą wejść, aby mieli możliwość wejścia na tą dużą salę. Tu jest nas mało, nie ja to organizowałem. Jeszcze raz powtarzam. Ja… Za to. co mnie spotkało z tą grupą, nie wpuściłbym nawet….[niezrozumiałe słowa].To jest moja ostateczna decyzja. Teraz mili państwo, nie ma czasu, jest spraw tak dużo poważnych, że trzeba mówić o poważnych sprawach, a nie o jakiś ambicjonalnych zagrywkach…[niezrozumiałe słowa]. Ja przyjechałem do państwa, aby się wytłumaczyć przede wszystkim, ze wszystkiego, co do tej pory czyniłem i czyniliśmy, i w imieniu których czyniłem, chciałem prosić o zrozumienie tego, co się obecnie dzieje i wskazówki Wasze. Moje zadanie na dzisiaj jest bardziej uzurpatorskie. Ja nie mam mandatu na ten okres, który się teraz dzieje, ale że przyszliście do mnie teraz, bo mnie właśnie wybraliście. To uważam, że wszyscy, którzy tu są, mnie wybrali, przyszli na spotkanie. Ale mandatu na ten okres nie mam, ja tylko spełniam moją przysięgę wobec was wszystkich, którym przysięgałem na głowę i na statut, że ideały nasze dowieziemy do zwycięstwa, przynajmniej nie zawiedziemy, że będę kierował tak Związkiem, aby osiągnąć, czy odrobić to, co straciliśmy i staram się to robić. Ale jak powtarzam… ponieważ stały się ciężary trochę większe, pytań coraz więcej, ja zaczynam się nawet bać swojej odpowiedzialności.            W związku z tym, jeżdżę po kraju i staram się dopytać, pytać, dlatego, że teraz podejmuję decyzje strasznie ciężkie. I czym większe te decyzje, tym więcej ludzi powinno brać udział w tym podejmowaniu. Dlatego mój objazd ma taki cel i jednocześnie drugi też cel jest taki, aby prosić, szczególnie działaczy, po to, żeby wszyscy razem, ze mną… Jesteśmy uzurpatorami na ten okres, że naszym zadaniem jest dojechanie do prawdziwych Wyborów, do prawdziwego określenia się załóg. Tak… Zakładów pracy. I one to w sposób nieskrępowany, nie z Kościoła, nie tam gdzieś w zaułkach, tylko w zakładach pracy. Wcześniej dokładnie poinformowani, mają przeprowadzić sami wybory, mogą wybrać tych, którym ufają, którzy się sprawdzili, których Wałęsa nawet nie doceniał, czy inni. To jest ich sprawa. Ale nasz cel jest tylko jeden. Dojechać do tego momentu, aby formalnie, prawnie, wszystko, załogi same ułożyły. I nie ma innego celu. Ale, jak powtarzam, sprawy są tak trudne i tak ciężkie dla mnie osobiście, że teraz chciałbym, abyśmy je… podejmiemy, czy zanim skorygujemy… Ja też robię błędy i my robimy błędy, żebyśmy sobie zrobili taką spowiedź, tak jak to zresztą wszędzie to robimy i po tej spowiedzi, po wyjaśnieniu tego, co ja robię i co my robimy, abyście pomogli w tym wszystkim… Ale innego na to miejsce, czy delegowali od was, jeśli w kraju postąpią jak Wy, to ja nie mam prawa postępować inaczej, czy czynić inaczej, jak Wy to sobie życzycie, ale wszyscy, nie tylko w Łodzi, bo jeżdżę po całym kraju. Dlatego proszę o tą spowiedź, ale bezpośrednią rozmowę na wszystkie tematy. Tu musimy wyjść wyspowiadani, żebyśmy podołali temu trudnemu zadaniu, które Was czeka. Moim zdaniem otwierają się możliwości w Polsce, odrobienia wszelkich strat, czy poszerzenia. Ale, to do tego… Na ten moment musimy być silni. Nie możemy się kłócić, nie możemy sobie zagrywki takie robić, jak byśmy na przykład przed chwilą… Musimy się zrozumieć. Tu nie chodzi o nazwisko Wałęsy, czy kogoś. Chodzi o to, aby przygotować grunt dla innych, a nie dla siebie. Ale jeszcze raz powtarzam, żeby to było ładnie, proszę o wszystkie mankamenty, aby tu były one poruszone, abym ja, mógł się wytłumaczyć z działań i jednocześnie z problemów, które dzisiaj czynię. Potem, na koniec wskazać to, co ja od Was oczekuję i co Wy powinniście oczekiwać od Łodzi. Od tego regionu w którym żyjecie. Proszę bardzo… Ja będę siedział….[niezrozumiałe słowa].
Grzegorz PALKA:- Co złego spotkało Cię, od Grupy Roboczej Komisji Krajowej i Zarządu Regionu Łódzkiego, ale konkretnie, nie ogólnie.
Lech WAŁĘSA:- Już odpowiadam… Kiedy grupa… Kiedy po wyjściu z internowania, czy nawet w internowaniu, powstała tymczasowa Komisja TKK… Krótko mówiąc… Po moim wyjściu, zastałem stan faktyczny, nie ten z Wyborów, który mieliśmy prawnie, statutowo itd. Tylko stan faktyczny, a faktyczny to było TKK, które prowadziło walkę, jak ja siedziałem i Wy siedzieliście. Po tym wszystkim wyszłem ja i inni, no i musiałem próbować się włączyć. Włączyłem się. Próbowałem odbudować coś podobnego, do działalności statutowej, ale TKK… To przecież ja, nie mogę wziąć i wyrzucić ludzi, którzy walczyli, którzy się narażali, tylko oni mieli też swoje warunki. Powołałem TRS, ale pomyślałem, że mi się uda poszerzając TKK, przez RT”S”, uda mi się jakoś sformułować walkę, ale nie wyszło mi to, no… Te ciała, nie były wstanie się dogadać. Wymuszono na mnie i ja, zresztą sam wysłałem, wyszłem w tą stronę, że… Podjąłem decyzję. Muszę ujednolicić kierownictwo. Ale na warunki i te, które w tamtym czasie były, no i spróbowałem zrobić TKK, TR”S”, Lecha Wałęsy i jeszcze  innych. Spróbowałem zrobić jedno dzieło, na warunkach jedno ciało. Wy sobie wyobrażacie, że Wałęsa może zrobić wszystko w tym Związku?… Guzik prawda. Oni walczyli, oni wyrośli z boju. Ja musiałem im powiedzieć tak… Część Wam, część TR”S” i to będzie tymczasowe kierownictwo, które spełni tę rolę. I tak tłumaczyłem to Wam. Czy mogłem wrócić do statutu?… Otóż nie!… Statut był i władze Związku na okres legalnej działalności. Tak jak na deszcz nie wezmę sita, tylko wezmę parasolkę. I w związku z tym przeciąłbym to, co było możliwe dla Związku, nie dla Wałęsy, dla wszystkich. Jedno kierownictwo. Jedno kierownictwo, to jest KKW!. Czy się to komuś podoba, czy nie. To nie jest statutowa działalność, nie jest to statutowa działalność, ale to jest działalność na ten czas, aby spełnić te zadania. I kiedy mówiłem Wam, że nie mogę Was przyjąć, bo mam też uwarunkowania, to Wy zrobiliście mi fiksa, typu „zdrady Solidarności”. Uważam to… W czasie Związku… Kiedy będzie Związek, postawię Was do rozliczenia Komisji, za stworzenie niebezpiecznej sytuacji dla Związku. Za niepodporządkowanie się przewodniczącemu i za stworzenie faktów, które były śmiesznymi faktami, nawet po dwóch latach, śmiesznymi faktami. Minęło… Nawet rok, jak nowa sytuacja, trzeba do nowej sytuacji… Tak jak powiedziałem, na deszcz, to nie sito, a parasol. Ja tu jestem przewodniczącym i ja określałem możliwości walki a nie Wy, bo Wy nie jesteście przewodniczącym. Natomiast ja, nie wchodziłem w Region, dopiero jestem pierwszy raz, co jestem w Regionie. Dziękuję. Następny problem.
Ryszard KOSTRZEWA:- Ja mam taką jedną sprawę… Bo to, jest uproszczenie sprawy, co powiedział kolega Palka. Zarząd Regionu… My jesteśmy, równi …
Lech WAŁĘSA:- Ja nie przyszłem tu się kłócić. My mamy cel, wszyscy, Palka też. Ja im mandatu nie zabieram. Nie mam takiego prawa. Natomiast Wybory, do których dążymy określą, kto jest kto i dają prawo. Może skrzywdziłem. Ja muszę dociągnąć Związek do legalnej działalności. I to zrobię. Ja nie zrobię struktury, który będzie mi blokować, który powie, z tym nie mogę się spotkać, z tym nie mogę się dogadać, który ma ambicję. Ja muszę być skuteczny i o skuteczności świadczą efekty, a efekty widzimy jakie były i te efekty trzeba widzieć. Natomiast walka cały czas się toczyła, czy przyjmę Was do działania, czy nie przyjmę Was. Powiedziałem, że Wy macie bardzo wielką ochotę, bo Was szanowałem, bo w pewnym okresie byliście świetni, ale za tak stawianie sprawy, za bardziej ambitnie niż zrozumienie mojej sytuacji, nie dam rady z wami pracować i nie chcę z wami pracować. Mam prawo. Prezydium Rady… Mało tego, panowie… Weźmy inaczej… Przecież Prezydium Krajowej Komisji… To ja wybierałem i ty byłeś w moim Prezydium…[wskazuje na Grzegorza Palkę] – Tylko, bardzo przepraszam, Komisja Krajowa akceptowała… Tak jest…
Jerzy KROPIWNICKI:…[reakcja na odgłosy z sali]- Ale [Bogdana] Lisa nie zaakceptowała i to też się z tym pogodziłeś…
Lech WAŁĘSA:- Ooo…Mili państwo… Teraz tak… Ja ten temat próbowałem zakończyć. Ale żeby to zrobić inaczej. Ponieważ wygląda na to, że ja jestem niedemokratyczny. To ja teraz wytłumaczę inną rzecz. Otóż na dzisiaj Komisja Krajowa… Proszę nie przeszkadzać, bo poproszę o wyprowadzenie [do Jerzego Kropiwnickiego]. Mili państwo… Na dzisiaj Komisja Krajowa…Wasza Komisja mówi tak… Panie Lechu, czy Lechu, nie jesteś demokratą, nie chcesz zrobić Zjazdu. Proszę panów… Nie jestem głupcem, ja dzisiaj nie mogę zrobić Zjazdu, bo co ja na tym Zjeździe osiągnę? Mówi się tak… Weź trochę starych działaczy, którzy się sprawdzili i weź nowych, którzy się sprawdzają. Absurd… Ja mogę z trzynastu województw wziąć pięknych ludzi, których znam. Tych nowych, bo starych to znam oczywiście, których… Natomiast nowych mogę wziąć tylko z trzynastu województw My żyjemy tu, w świecie realnym i nasi przeciwnicy tylko ustawią się na rogatkach, czy nawet przed samym wejściem… kontrolę dokumentów, żeby Wałęsę nie zabili, o tak powiedzą. Zobaczą z jakiego województwa oni przyjechali i przyślą mi takich wspaniałych ludzi, że jak mi zrobią Zjazd, to ja się w ogóle nie poznam. Będą mieli formalne papierki, formalne. Ale skąd ja wiem, że on w Jeleniej Górze się sprawdził. Skąd ja wiem, kto się sprawdził w Pile. [Krzysztof] Maczkowski… może nawet na przykład, który przyjdzie z formalnymi papie-rami, że on jest delegatem. Jak mi zrobi Zjazd, to rozwalę ten Zjazd. Rozwalę!… A druga rzecz… Po co mi ten Zjazd panowie. Po co mi ten Zjazd?!… Czy jest kierownictwo?… Czy prowadzi do odzyskania?!… Prowadzi! Na formalne takie rzeczy nie dobiorę się, choćbym był święty, nie dobiorę ludzi. Kto się sprawdził, kto się sprawdził, kto nie, kto jest młody. Nie dobiorę! Życie mi koryguje sprawy. I życie skorygowało mi sprawy. Przecież ja, tego człowieka nie znałem w ogóle… [wskazuje na Jerzego Kropiwnickiego]- Ale dlaczego go zaakceptowałem, bo TKK, formalne siły, które walczyły wytypowały jego i jest do dzisiaj, proszę uprzejmie… A więc, mam maksymalnie demokratycznie, maksymalnie demokratycznie prowadziłem ten Związek. A że można inaczej? Można. Można!..
Ale ja tak uważam, że tak było dobrze. I efekty mamy mamy, jakie mamy. Natomiast Zjazd, który doprowadzimy do Zjazdu, który Zjazd nie będzie w kryptach Kościoła, nie będzie robiony „na ucho”. 
       I ludzie sami wybiorą. Nie wierzcie Wałęsie, nie wierzcie nikomu. Bo to są tak samo ludzie, którzy popełniają błędy. Ale sami wybierzecie porządnych ludzi. I ludzie sami wybiorą, ze mną włącznie. Natomiast… Jeszcze raz powtarzam. Za ten okres i na ten okres jestem uzurpatorem, tak jak my wszyscy. Ani on, nie jest demokratą…[wskazuje na Jerzego Kropiwnickiego]
– Ani ty, nie jesteś demokratą..[wskazuje na Grzegorza Palkę] Ani nikt z nas. Tylko w tych warunkach spełniamy określone zadania. Ja na szczeblu krajowym dobieram sobie takich ludzi, takie konie, które by ciągnęły, a nie kłóciły się. I ja dowiozę ten wóz. I jeszcze raz powtarzam, ja na ten okres jestem wybrany. Dziękuję.
Grzegorz PALKA:- Czy mogę?…
Lech WAŁĘSA:[gestykuluje w stronę Grzegorza Palki]- Panowie, panowie…Proszę bardzo…[wskazuje na rozmówcę w dalszym rzędzie].
Marek EDELMAN:- Czy mogę się spytać w innej sprawie?…Jakie są perspektywy rozmów przy okrągłym stole teraz. Czy od tych dwóch tygodni  coś się posunęło do przodu i jak to w ogóle wygląda? Bo to jest najważniejsza sprawa.
Lech WAŁĘSA:- Mili państwo… Zaraz to wyjaśnię. Przechodzimy…Nie ma to sensu ta rozmowa. My wszyscy mamy doprowadzić do Zjazdu… Formalnych, legalnych i dopiero wtedy demokracja, statuty i te inne rzeczy będą działać. Na dziś kłótnie są bezcelowe. Szkoda waszego zdrowia, szkoda mojego zdrowia. Ja nie zmienię decyzji. Nie chcę was widzieć. Mało! Powiem dalej… Ja nie kandyduję, gdybym kandydował to bym was za ten fakt… Nie chciałbym was, nie chciałbym was widzieć. Nie chciałbym wokół siebie was widzieć. Za stworzenie niebezpiecznej sytuacji w Związku, za podważenie Wałęsy autorytetu i wszystkiego, co Wałęsa robił, nie chciałbym was widzieć. Nie jestem może demokratyczny… Ale teraz tak, jeśli chodzi o tamto pytanie. Ja wracam prosto z Warszawy. Wczoraj i dzisiaj dyskutowaliśmy w jakim stanie jesteśmy. Otóż, w wielu tematach jesteśmy dalej niźli się spodziewaliśmy, w tym okresie trudnym, marazmu itd. Ale jednocześnie, jesteśmy coraz bardziej wciągani w takie tematy, które się tak szeroko otworzyły, możliwości, że ja i wszyscy, którzy biorą udział w rozmowach, zaczynamy się bać. Władza, albo nas bardzo mocno – bym powiedział – robi w konia, bo tak nam szeroko otworzyła rzeczy, że nie jesteśmy w stanie je zagospodarować. Dlaczego to robią? Ja nie wiem. Ale ja wracam do tego, na czym ja tylko chcem, po tym wszystkim… Spodziewam się, że otworzą się możliwości rozbicia monopolu politycznego, ekonomicznego, związkowego, społecznego itd. Ja tylko na to liczę i specjalizuję się w zagospodarowaniu, doprowadzeniu do odzyskania „Solidarności”, jako więc Związku przede wszystkim i tego odzyskam, co mieliśmy. Natomiast na ile skorzystamy z rzeczy ponad planowanych, a to jest zadanie trudne. Komitet Obywatelski  i właściwie znów – jaka była walka tych wspaniałych ludzi w Polsce. Jaka bitka o to, dlaczego powołałem Komitet Obywatelski, a teraz wyobrażacie sobie, że teraz stanąć do rozmów… Z czym bym stanął. Z kłócącymi się…[niezrozumiałe słowa]. – O to panu chodzi?… Przygotowanie było idealne. Jak widzicie, za całość tych przygotowań, za okrągły stół i kadrowo i programowo odpowiadam ja. Rzeczywiście, uwag mieć można dużo, ja to zorganizowałem. Oczywiście ja, nie w takim stylu, to wybaczcie, ale ja odpowiadam za całość. Natomiast ludzie, profesorowie, wielu i od was, biorą czynny udział. Jak widzicie, ja się tam mieszam, ja stawiam na fachowców, ja stawiam na ludzi mądrych, szeroko.. Nie wiem ilu…Pięćset bierze czy trzysta. Dałem, żeby mi policzyli, ilu ludzi dopuściliśmy. Nie jestem dyktatorem, bo co najmniej chyba trzystu ludzi do rozmów. Co oni uzyskają? No, ludzie, nie wiem jak dużo. Ja wiem, że tylko i wyłącznie mnie interesuje pluralizm „Solidarności”. To dla mnie, dla Lecha Wałęsy. Reszta to Polacy, nasi ludzie, przez nas sprawdzeni w różnych tematach. Osiągną.. Moje zadanie okrągłego stołu, zadanie, wszystkich działaczy tu, jest doprowadzić do możli-wości, które ludzie mają wykorzystać. Ja się bardzo boję, że my przy okrągłym stole… Załatwiłem bardzo dużo. Prawdopodobnie władza nam tak dużo, ale my przyjdziemy do was i co wy z tego zrobicie. Czy jesteście przygotowani – bo te kłótnie, te sprzeczki – czy jesteście przygotowani już na porządne zrobienie nawet całego Związku Zawodowego „Solidarność”. Przecież ona będzie inna. Jedna trzecia działaczy szczebla krajowego nie ma, jedna trzecia nie sprawdziła się, a jednocześnie teraz nowy jest kwiat nowych ludzi. Czy wy dzisiaj zrobicie dobrą dobrą organizację, która będzie bardziej twórcza? Walcząca też musi być, ale pół na pół. Pół na pół walcząca, pół na pół twórcza. Taka służebna, taka dla ludzi. Lepsza niż w 1980 roku. Dlatego, że doświadczenia są lepsze. Czy wy nad tym pracujecie? Bo to nie będzie z udziałem Wałęsy, bo Wałęsa… Wałęsa zwycięży i grupa stu możliwości, ale to jest guzik. Ale to jest talerz, złoty talerz. Ale to dopiero trzeba obłożyć i wkładanie jest wasze. Stąd proszę was, przestańcie waśnie, kłótnie, audycje. Teraz cały Związek. Nie wezmę nikogo. Z tą grupą, z którą wystartowałem, dowiozę do końca. Nie potrzebuję żadnych pomocników. To wystarczy. Teraz potrzebuję mądrych ludzi tu właśnie, w Regionie. Zróbcie dobry Region Zawodowy, ekonomiczne tematy i polityczne też. Weźcie stowarzyszenia typu politycznego, weźcie ekonomie. Jak to wy weźmiecie, pięknie! No, to mi za pięć lat dacie order, za stworzenie możliwości. Ale jak spaprzecie – ja też mogę spaprać teraz – jeśli nie byłbym czuł pluralizmu , jeśli bym poszedł na uwarunkowania, ale ja znów powtarzam. Ja nie mam prawa zmienić statutu, nie mam prawa wziąć uwarunkowań. Ja mogę tylko powiedzieć, że Lech Wałęsa będzie działał w tym kierunku, będzie prosił. Natomiast te Wybory, te Zjazdy zrobią to, co zrobią. I one są upoważnione, a nie ja. Ja dzisiaj deklaruję… Proszę was, nie strajkujcie, proszę was, budujcie. Proszę was, bądźcie mądrzejsi i to wszystko. Natomiast decyzje są wasze. Proszę bardzo…
[oddaje głos Jerzemu Kropiwnickiemu].
Jerzy KROPIWNICKI:- Lechu… Jeżeli pozwolisz, chciałbym przekazać…
Lech WAŁĘSA:-  I znów…
Jerzy KROPIWNICKI:- Posłuchaj… Nie znów, tylko ci chciałem przekazać kolejną porcję petycji, jakie były podpisywane w Łodzi od września, w sprawie…[kładzie kilkanaście stron petycji, przed Lechem Wałęsą – wrzawa protestu, z gestami niezadowolenia Lecha Wałęsy].
Jerzy KROPIWNICKI:- Są to petycje przekazane do władz państwowych, które składam na ręce Przewodniczącego Komisji Krajowej Związku.
Lech WAŁĘSA:-  Za to dziękuję. [pobieżnie je przegląda].
Jerzy KROPIWNICKI:- Jest to kolejna część petycji, która w tej chwili… Już chyba masz łącznie 20 tysięcy podpisów. Oznacza to, że myśmy byli to wstanie zorganizować. I pozwól, że ci zadam jedno pyta-nie, bo ono budzi w tej chwili wątpliwości. Czy przedmiotem ustalenia na „stole”, ma być kwestia założenia nowego Związku, czyli to się nazywa legalizacją. Czy ma być to kwestia odzyskania osobowości prawnej przez Związek, który istnieje nieprzerwanie, czyli relegalizacją.
Lech WAŁĘSA:- Odpowiadam. Ja załatwiam pluralizm. Wracam do załóg i załogi zrobią to, co zrobią. Nie ma innej odpowiedzi. Po pierwsze, nie ściągnę z Nowego Yorku działaczy, a więc ta „Solidarność” nie będzie taka jak nasza. Nie może być taka, jak tamta. Już tych największych bohaterów nie mam, typu [Andrzej] Rozpłochowski, typu [Andrzej] Sobieraj. Przecież oni mi głowę obcinali. A teraz dzwonią z Nowego Yorku… Lesiu!.. Tchórz jesteś? Walcz!…Walcz z Nowego Yorku, z Waszyngtonu!… Ja też bym tak potrafił.
Jerzy KROPIWNICKI: – Ale my jesteśmy w Łodzi.
Lech WAŁĘSA:- To nie o to chodzi. Tu, w tym momencie nie mówię o tym, bo ty się czepnąłeś słówka, rege, rege…No… Inna…[podpowiedź z sali:- relegalizacja]. Lech Wałęsa powtarza:- Relegalizacji. Ja wracam do załóg, ja wcale nie chcę, aby ona była taka jak w 1981. Mało tego, nie będzie taka. Nie będzie. Będzie… A gdzie młodzież? Nowe pokolenie doszło. I oni nas rozliczą. Oni dokładnie wiedzą, co my za ziółka jesteśmy. Bo ja znów… Nie mówię do ciebie…[wskazuje na Kropiwnickiego]
– Bo prawdopodobnie przejdziecie, bo mimo wszystko ja mam złość, tylko za te możliwości niedobrej… Za walkę nie w tym kierunku. Za to mam pretensje, jako działaczy do was. Ale mandatu wam nie zabieram, możliwości będziecie mieli drugie. Nie przyjechałem tutaj, was wykończyć, aby to było jasne. Nie wolno tego zrobić. Macie zasługi w 80-tym roku i to niekwestionowane.
Jerzy KROPIWNICKI:- Tylko?…
Lech WAŁĘSA:- Natomiast tutaj… Stworzyliście sytuacje, takie sytuacje, które są także dla Lecha Wałęsy, Przewodniczącego, który walczył, padał, który niewiele mógł. To wy stworzyliście niebezpieczną sytuację, to za to wam…To są rzeczy niewybaczalne, choć jestem chrześcijaninem. Tego nie było wolno zrobić. Dlatego że… Ja nie mogłem. Ja też nie mogłem wznowić KKW, czy KKK, ja nie mogę, jak też niewiele mogę. Nie mogę po prostu, ja muszę na układy sił iść.
Jerzy KROPIWNICKI:- Nie proponowaliśmy wyrzucenia Lecha Wałęsy.
Lech WAŁĘSA:- Ale proponowaliście, abym was wziął. Ale ja nie chciałbym was wziąć, bo dogadajcie się z TTK, spod klucza tekatorskiego… Co ja zaproponowałem? Połowę TTK, połowę TRSK. I wyszli. I oni dali mi warunki. I mieli prawo, ponieważ oni walczyli. To on…[ wskazuje na Dłużniewskiego ]- Przyszedł z klucza, ja go nie znałem. I się cieszę, bo bojowy jest. Był bardzo przydatny. Teraz ja wam za ten okres dziękuję. Ja jemu bardzo… Pięknie prowadził walkę. Nie bardzo się wysławia. Jest prosty, ale był kurcze dobry. Jak ja, za ten rok osiemdziesiąty dziękuję, tak jest… Teraz mu dziękuję, świetny facet był. Bo wy teoretycy…[wskazuje na J.Kropiwnickiego, A.Słowika, G.Palkę]- Nie mógł się z wami dogadać, nie potrafią…
Jerzy KROPIWNICKI:- Teoretycy, którzy mają… Komisji i 20 tysięcy petycji…
[głosy niezadowolenia z sali].
Lech WAŁĘSA:- Dobrze, dobrze… Słuchajcie, słuchajcie państwo… To jest nieważne…
[słowa Wałęsy zagłuszane, przez nieżyczliwe wobec Kropiwnickiego reakcje z sali] To jest niewarte…
[Wałęsa klaszcze w dłonie, aby uciszyć  salę]…
Może ja rzeczywiście robię błąd, ale w tej koncepcji, teraz po tym wszystkim, nie ma sensu ani powiększać ani was zabrać do wozu. To nie nie ma sensu. Ja naprawdę do tego, abyście mieli szansę, wszystkie równe. I zagrajcie sobie razem. Teraz nie chcę was widzieć. No, proszę…
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:- Panie Leszku…Bardzo się obawiam, że po tym spotkaniu, tutaj w Łodzi, nie będzie załatwiona najważniejsza sprawa. Dla nas najważniejsza, a przez to, dzięki tej cząstce „Solidarności” myślę, że  „Solidarność” będzie mocno osłabiona. Dlatego ja w tej chwili w dyskusję nie chcę się wdawać, co do szczegółowych argumentów, ale apeluję o jedno, żeby pan, zanim wyjedzie z Łodzi, bo to może być ostatnia możliwość, żeby pan sprawy dwuwładzy w Regionie, zdecydowanie rozstrzygnął.  W tej mierze, w jakiej może to zrobić, bo myślę, że wśród tutaj obecnych, przemawiam jako ktoś, kto jest wszystkim dobrze znany. I jako ktoś, kto przy sprawie „Solidarności” stał, nawet nie od 13 grudnia 1981, ale i wcześniej, kiedy „Solidarność” powstała. Bo w naszej sali, odbyło się pierwsze informacyjno-organizacyjne posiedzenie „Solidarności”. Dlatego bym bardzo apelował do pana, żeby tamtą sprawą się zajął. Dlatego, że w Regionie jest potężny chaos i dezorientacja i osłabienie wielkie sił „Solidarności”. Na jeden moment chciałbym też, jako ksiądz zwrócić uwagę, żeby było dopilnowane, by stosunki między „Solidarnością”, a kościołem, były co najmniej poprawne tutaj w Regionie. Niestety, co do tego jestem bardzo mocno zaniepokojony. Bo stoję przy tym od początku i robię ze wszystkich sił, żeby te stosunki były poprawne. Myślę, że panu nie trzeba tłumaczyć, jak to jest ważne dla „Solidarności”, nie tylko dla kościoła. Dlatego o to apeluję, żeby z władzami kościelnymi sprawy były załatwiane tak, żeby mogły być pomyślnie załatwione. Dziękuję.
Lech WAŁĘSA:- Proszę księdza. Ja bardzo księdza rozumiem. Ksiądz ma doświadczenia straszne, ja bym też bardzo chciał, aby była jedność, ale… Dla mnie pozostaje decyzja taka. Wyrzucić jednych, albo wyrzucić drugich. Oni nie są z siebie…
Andrzej SŁOWIK:- Nie ma takiego warunku z naszej strony.
Lech WAŁĘSA:- Ja nie jestem w stanie ich dograć. Ja bym bardzo się cieszył, gdyby tu była zgoda. Ale powtarzam, jeśli wyrzucę jednych, to drudzy zrobią mi taką samą woltę.
Andrzej SŁOWIK:-  To nie jest warunek wyrzucenia kogokolwiek.
Lech WAŁĘSA:- Jak to nie?!… To dogadajcie się! Dobrze. Prośba moja, dogadajcie się. Połączcie się!
[odgłosy z sali, przebija się męski głos:- Połączyć się, to za dużo!].
Lech WAŁĘSA:- Ale moi mili państwo… Jeszcze raz. Zostawmy to na koniec. Zostawmy to na koniec. Mili państwo, porozmawiajmy. Bardzo dziękuję księdzu. Bardzo bym chciał, tylko proszę księdza…Teraz nie chcę robić już struktur krajowych, nie potrzeba mi to jest, kończę sprawę. Po co mi to?!.. Po pierwsze. Po drugie, znów finiszujemy. Niech się zajmą robotą tu w Regionie. Przecież ja pierwszy raz jestem w Łodzi tutaj, na takim spotkaniu. Przecież ja mogłem wcześniej przyjść i przeszkadzać. Nie chciałem się włączać, bo to jest wasza sprawa. Dla mnie, to jest nieprzyjemnie, że ja muszę…Nie wiem, co robić. Albo jednych wziąć, starych kumpli co miałem… Musiałem wziąć nowych, bo oni walczyli. I jaki mi wybór dano, kiedy mi się chciało kłócić z nimi. I teraz tak… Ja nie widzę sensu jeśli o krajową, zupełnie…To już końcówka. Jeszcze miesiąc, sześć tygodni zostaje. Po co mi nowe ciało? Potem powiedzą, że zmusili mnie. Nie, nikt mnie nie zmusił. Władza mnie zmusiła, ludzie mnie nie zmuszą. Nie to, że jestem wredny, czy jestem taki uparty. Tylko nie mam czasu na to. Nie pasuje mi. Czy chciałbym się wykończyć. Nie mam czasu na wyjaśnienie, na podjazdy. Ja mszę jechać ze Związkiem do rejestracji, uruchomieniem, koniec. Natomiast tu bym bardzo prosił, tu zróbcie… Bo te koncepcje są niedobre. Trzeba było uczciwie, miesiąc wcześniej ogłoszone. Chociaż przeżyjecie na Wyborach normalnie, aby te Wybory były dopilnowane. Aby jedna grupa, czy druga nie zrobiła biznesu, żeby Wybory były uczciwe. Miesiąc wcześniej ogłoszone. Żeby były postawione racje, żeby to dla ludzi było. Ono tym razem wyjdzie. To nie było na demagogii, na której się jechało. Teraz będzie praca związkowa i inna. Będą szybkie zmiany. Będą mnie odrzucali, bo są bardziej praktyczni. Ja tu się nie boję. Ja się tylko boję o ten moment startu. Teraz nam nie przeszkadzano, kiedy bierzemy do rejestracji, aby nam nie przeszkadzano, bo teraz jeżdżą po świecie i bredzą. Nie chcę się w to wdawać. A teraz ja proszę o to, abyście się zjednoczyli na okres Wyborów i żeby zrobić dla Polski dobrze, żeby przede wszystkim nie przeszkadzano. Proszę księdza…[Lech Wałęsa zwraca się do o.S.Miecznikowskiego]
– Jakie brednie chodzą po świecie, to się w głowie nie mieści. Nie chcę w to wchodzić. I teraz tak… Ja proszę, abyście się zjednoczyli na okres Wyborów i żeby było dla Polski dobrze. A przede wszystkim nie przeszkadzać. W Krajowej Komisji nie chcę zmian i nie zmienię. Bo już jest za późno, już idzie wszystko torem, tu się finiszuje. Po co mi teraz nowe rzeczy. Natomiast w Wyborach, jak mówiłem nie startuję, ale dociągnę to, bo ja się napracowałem, ja nie robię dla siebie, ja robię sprawę i to mnie…[niezrozumiałe słowa]- Także ksiądz, niech się nie przejmuje. Księdza gołębie serce… [wskazuje długopisem na o.S.Miecznikowskiego]-  Ale niech się ksiądz nie przejmuje.
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:- Gołębie serce…
Lech WAŁĘSA:- Ja wiem, dobrze…Polskie, chrześcijańskie. Tylko proszę księdza, nie chcę tu mówić…Ja też do pewnych rzeczy miałbym uwag, ale zostawmy to. Niech to zrobi…
Ks. JANKOWSKI:- Tak jest.
Lech WAŁĘSA:- Niedługo sprawy się ułożą, Wybory i to wszystko. Ci działacze…[wskazuje na J.Kropiwnickiego]- My jesteśmy w specjalnym klimacie, my się nakręcamy. A ludzie podejmą chłodno, jak stworzymy dobre warunki. Na początek zrobią porządek. Będzie jedna władza. Powtarzam, część będzie starych. Będzie na tym samym statucie, na tych samych ordynacjach. To wszystko zrobimy i to się ułoży samo. Teraz, teraz można by przyspieszyć, ale tak długo walczyliśmy, nie dało rady.
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:- Panie Leszku, jest tak… Dwie sprawy. Jedna rzecz, to jest oświadczenie, które chciałbym, żeby wszyscy zapamiętali, że pan Leszek nie pozbawia nikogo tych uprawnień w Regionie.
Lech WAŁĘSA:- Nie mam prawa…
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:- Tylko… Uzależnia to od wyborców. To jest dla nas bardzo ważne. Bardzo ważne.
Lech WAŁĘSA:- Nie mam prawa i tyle.
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:-  A druga rzecz…żeby pan zrobił wszystko, żeby RKW chciało rozmawiać z tymi, którzy robią wszystko, żeby to pogodzenie nastąpiło. Niestety, Zarząd Regionalny chce rozmawiać, a RKW nie chce rozmawiać. Poczyniliśmy w tym kierunku wysiłek ludzi, którzy mają autorytet w Regionie. Nie chcą po prostu zasiąść przy jednym stole, żeby uzgodnić stanowiska.
Lech WAŁĘSA:- No tak… Ale jeszcze raz powtarzam, ja tylko mogę prosić. Bo moja rola polega na tym. Proszę i wyjaśniam. Mili państwo, zostawmy to naprawdę, to jest sześć tygodni czasu, po sześciu tygodniach ruszy maszyna, a może nawet wcześniej. Machina wyborcza uzupełniająca. Trzeba się mocno przypilnować, bo ja się boję podjazdów. To co słyszałem, to co widziałem, to już poświęcę się, chociaż nie kandyduję. Poświęcę się na te wszystkie istotne miejsca. Przyjedzie Komisja, albo ja sam osobiście i się przypilnuje porządek wyborów. Nie dam, żeby zniszczono dorobek tylu lat itd. To przypilnuję. I jednej stronie i drugiej, obiecam to. Obiecam, że to będzie czysta gra, dla ludzi a nie walka o stołki.
Jerzy KROPIWNICKI:- Byle nie taka, jak z dzisiejszymi zaproszeniami…
[głosy niechęci wobec Jerzego Kropiwnickiego]… To jest… Proszę państwa…
Lech WAŁĘSA:-  Zostawmy to.
Jerzy KROPIWNICKI:- Dwieście mamy zaproszeń na pięć tysięczną salę.
Lech WAŁĘSA – Ale po co wy macie przyjść? Przecież wy jesteście przeciwko temu co Balcerowicz.. To nie ma sensu.
Jerzy KROPIWNICKI:- Przyjechałeś na występy, czy spotkać się ze związkowcami?
Lech WAŁĘSA:- Tak, ale… Słuchaj. Zaraz. Ja mówię tak… Jeśli mnie zarzucacie, że nie ten Związek, że nie to to, że jestem zły, to po co mnie zaprosiliście?
KOBIETA NN:- No, tak dokładnie.
Jerzy KROPIWNICKI:- Bo jesteś Przewodniczącym Komisji Krajowej, na którego ja głosowałem.
Lech WAŁĘSA:- Tak jest…
KOBIETA NN:- Ale nie tylko ty!  
KAZIMIERZ BEDNARSKI:- Nie jedzcie na Wałęsę!..
[reakcja sali popierająca te słowa, niezrozumiałe pokrzykiwania].  
RYSZARD KOSTRZEWA:- Lechu, czy ja mogę słowo powiedzieć?… Pierwsza sprawa. Bo tutaj o różne rzeczy się nas posądza. Również i o wrogość do Kościoła… I jeszcze nie wyjaśniliśmy sobie sprawy. I nie tutaj będziemy wyjaśniać.
Jerzy KROPIWNICKI:- A dlaczego?…
[reakcja sali niechętna J.Kropiwnickiemu, przekrzykiwania].
RYSZARD KOSTRZEWA:- Natomiast… Chcecie?…[znowu wrzawa] – Natomiast proszę państwa. Poczekaj Lechu… Pozwólcie mi powiedzieć. Chciałem powiedzieć tylko jedną sprawę… Przyjechał na zaproszenie RKW i RKO. Te całe 20 tysięcy podpisów, to zbierali ludzie z zakładów pracy. Tak samo tu są skupieni tutaj. Mało?! RKW również prosiła, aby to zbierali i dawali.
Jerzy KROPIWNICKI:- Nieprawda.
RYSZARD KOSTRZEWA:-Przepraszam… Ja panu nie przeszkadzałem panie Kropiwnicki. Nie przerywałem panu. Natomiast, mówienie, że panowie mają trzydzieści Zakładów, czy nie trzydzieści… My się nie chwalimy, że mamy czterdzieści przeszło. I co z tego? Bo jest inna sprawa panowie. Naszym zdaniem RKW… Jest taka sprawa, że trzeba reaktywować Związek na Zakładach i to zrobimy. Natomiast nie zgodziliśmy się na 11 września w Kościele Św.Teresy z panami, ponieważ panowie powiedzieliście, że bazą są działacze i trzeba odbudowywać na podstawie działaczy z 81-go roku.
Grzegorz PALKA:- Daj spokój.
RYSZARD KOSTRZEWA:- Panie Palka, co pan jest taki nerwowy. Coś pan taki nerwowy… Proszę państwa… Sprawa wyglądała w ten sposób, że my powiedzieliśmy, że Związek trzeba reaktywować na Zakładzie lub tworzyć na Zakładach, bo w latach 82-88, mogliśmy dziennikarzom zachodnim opowiadać, że mamy Związek, bo jak mieliśmy pięciu, sześciu kolporterów, to był Związek, bo prasa wychodziła. Ale żeby prowadzić działalność związkową to trzeba wiele, wiele innych ludzi. I tutaj Lechu… Już kończę. Ich właśnie akcja. I to była akcja zbierania podpisów petycji do Sejmu, była dla nas…Dla nas była informacją. Bo jeżeli u mnie na Zakładzie, gdzie kiedyś pracowałem. Gdzie mnie… Przepraszam. Jak ja mogę reprezentować „Elester”, jak ja 8 lat tam nie byłem. Jak?… Jeżeli na tym Zakładzie na którym byłem Przewodniczącym. W tym podpisie, w którym Kropiwnicki, Słowik, Palka zrobili w tej akcji w ciągu czterech dni, bo była krótka akcja, zebrano 380 podpisów, to było dla nas sygnałem, że trzeba tam szybko wejść do ludzi i stworzyć Komitet Organizacyjny.
KAZIMIERZ BEDNARSKI:-Rysiu…czy to jest spotkanie z tobą, czy z Lechem?
RYSZARD KOSTRZEWA:-Przepraszam ja bardzo, panowie. Do tej pory będąc w mniejszości.[…]. Lechu… Ja bardzo przepraszam…
KAZIMIERZ BEDNARSKI:- Dla zasadniczego spokoju. 
Lech WAŁĘSA:- Mili państwo…
KAZIMIERZ BEDNARSKI[ do Lecha Wałęsy]:-Jeżeli wyłanczasz nas z jakiejś gry tutaj…
Lech WAŁĘSA:- Nie, nie…
KAZIMIERZ BEDNARSKI:- Nic się nie odzywaj w podnoszeniu atmosfery, w całości tego zebrania… To proszę Cię normalnie o jedną zasadniczą. Ty…
by można było wysłuchać długich monologów, powiedzmy z jednej strony, a obcinać kogoś z drugiej strony. Jeżeli normalnie tak, to chociaż sam to powiedz.
Lech WAŁĘSA: – Dobrze. Ja sam będę prowadził. Jeszcze raz wracam do tego…Dzisiaj kłótnie i tak zaszły daleko, że chyba nic z tym nie zrobimy. Zostawmy to ludziom. Zostawmy to statutom, ordynacjom i one załatwią sprawę. Tylko przyrzekam wam, że na te spotkania, przede wszystkim ważne, ja powinienem dostać dużo wcześniej powiadomienie. Przyjadę. I nie pozwolę, aby ktokolwiek zrobił jakieś fumy na terenie Łodzi, dlatego że walka, to nie tylko jest moja walka, bo to nawet nasi rodzice walczyli o Polskę. Jest szansa zrobić Polskę, inną, lepszą. I nie wolno jest przez ambicje, nie wolno ją zniszczyć. Dlatego też, jak powiedziałem, muszę być powiadomiony o każdych wyborach większego Zakładu, ponad tysięcznego w Łodzi, abym w tym uczestniczył, abym widział jak ja, albo ktoś z władz, abym widział dokładnie, abym sprawdził dokładnie, czy jest to uczciwie robione, czy to jest naprawdę tak, jak powinno. I tylko mam taką prośbę do was. Skończmy ten temat. Jak powtarzam, Wybory to załatwią. Jedźmy z innymi tematami. Bo jest naprawdę dużo rzeczy, które trzeba poruszyć.  To ważniejsze, to załatwią formy demokratyczne.
Grzegorz PALKA:- Dwie sprawy do „okrągłego stołu”… Można?… Pierwsza sprawa samorządy. W tej która jest przy okrągłym stole, jest ta opcja reprezentowana za rozwiązaniem samorządowym, jako za przyszłościowych systemowych rozwiązań, za którymi się opowiada także „Solidarność”. Chciałbym przypomnieć, że na Zjazdach Krajowych, była taka opcja, która rolę Samorządu sprowadzała tylko do łagodnego sposobu zlikwidowania nomenklatury. I na pozycji załatwienia tej sprawy, to jest ważne, ponieważ samorządowe rozwiązania na świecie, się nie sprawdziły.
Lech WAŁĘSA:- Mili państwo…
Grzegorz PALKA:- Poczekaj. Sprawa nomenklatury, Chciałbym, aby ta sprawa była jako pierwszoplanowa, postawiona przy okrągłym stole, jako kwestia wiarygodności władz, ponieważ ludzie w fabrykach, nie mogą zarobić teraz dlatego, że one są źle zarządzane. Jeżeli nomenklatury nie postawimy ostro przy okrągłym stole, to będą strajki przeciwko nomenklaturze w Zakładach pracy. Dwie rzeczy…
Lech WAŁĘSA:- Ja mam wielką prośbę. Mili państwo… Popatrzcie na nazwiska, popatrzcie na doświadczenie i popatrzcie, czy ktokolwiek by się zgodził czy nie….[niezrozumiałe słowa]
– Tych problemów, które podnosił… Trzeba być śmiesznym. Dobrze wiesz o tym… Mówisz o sprawach, które mnie nie samorządowcowi, tylko związkowcowi są na tyle jasne i czytelne, że nikt nie może inaczej postąpić. A jeśli uważasz inaczej, to proszę bardzo, trzeba to zgłosić przez tego, kto jest…[niezrozumiałe słowa]- Albo każdy ma prawo osobiście. Wszyscy ponosimy odpowiedzialność…[niezrozumiałe słowa]- I na piśmie te sprawy. Ja wiem, że one są. Ja wiem, że one są. Ja też mogę przenieść, mogę być listonoszem, przenieś te dwie uwagi, bo w sumie wszyscy odpowiadamy za Polskę, a nie jest to Polska Wałęsy, ani bezpieki, ani Partii. To jest wszystkich Polska. Dlatego też, dobrze…[niezrozumiałe słowa]- Te sprawy, są tak oczywiste.
MĘŻCZYZNA NN1[niezrozumiałe słowa]:- Do księdza Prymasa, przed rozpoczęciem rozmów.
Lech WAŁĘSA:- No tak. Można to zrobić.
MĘŻCZYZNA NN1:- Czy prosiliście w ogóle?
Lech WAŁĘSA:- Tak, tak. My inaczej robimy. My wszystkie spotkania główne, te pilotujące, były… Ja dzisiaj wracam z Sekretariatu Episkopatu. Ja już bliżej gościem nie mogę być. Nie mogę być. Ja śpię wciąż w Kościele. Ja wracam z Kościoła. Wracam z rozmowy z Episkopatu. Taki jestem. I czy myślicie, że ja odchodzę w kierunku Żydów?…[niezrozumiałe słowa]- Ludzie, nie prawda. Ja uważam, że nasz Związek to nie jest Kościół. On nie jest, ani prawica, ani lewica. Jest dla wszystkich. Wszyscy równo traktowani. Ja się cieszę, jak są ludzie z mojej wiary. Cieszę się, to bardzo przyjemne, ale to jest poza konkursem. To jest moja osobista sprawa. I dlatego nie można wymagać, inaczej traktowania, nie wolno nam. My jesteśmy za demokracją. My nie możemy być bardziej papiescy, nic Papież. My szanujemy tych ludzi. Co zrobił ksiądz?..[wskazuje na o.Miecznikowskiego]- Przecież ja, też. Ja się bardziej przejmuje niż sami…
[niezrozumiałe słowa], nawet nie wiem o tym. Ja boleję nad tym wszystkim. Ja o wszystkim wiem. Dlatego, takich pytań proszę nie zadawać, bo to jak powtarzam, już bliżej nie mogę być.. kiedy mi się podoba. Ale robię to i z praktycznych względów, przede wszystkim chcę mieć dobry kontakt…[niezrozumiałe słowa]-  I za sprawy duchowe. I tu u was…[niezrozumiałe słowa]- I za to formalnie dopięcie sprawy. My stanowimy jedność, ponieważ Kościół jest naszym filarem i nie jest to, że ja chcę…[niezrozumiałe słowa]- Ksiądz tu odpowiada za główny ten…[niezrozumiałe słowa]- Ale są tu niepotrzebne. Przez to, że się kłócicie wy, to i ja mam kłopoty. I u was też. Nie zasłużyli.
MĘŻCZYZNA NN2:- Przecież przez pana, panie Przewodniczący też.
Lech WAŁĘSA:- Bo uważacie, że ja za was wszystko zrobię. Mili państwo…
MĘŻCZYZNA NN2:- Chodzi o list działaczy Regionu Łódzkiego.
Lech WAŁĘSA:- Proszę bardzo. To nie tak…Uważam to za fatalną rzecz. Palka szczególnie, który był w moim Prezydium, że on. On mógł… Przepraszam, mógł nie wierzyć, że ja nie mogłem zrobić. To ja nie jestem alfa omegą. Ja ledwie zrobiłem jedną organizację. Jedną. Przecież dzisiaj, niektórzy nie mogą się zgodzić, że tu, jak ktoś dojdzie do władzy, to już się tego trzyma. A oni mi kazali zrobić rzecz, taką korzystną, ale niemożliwą do zrobienia przeze mnie. Ja nie mogłem tak bezczelnie postąpić wobec ludzi, którzy walczyli, kiedy mnie nie było.
Grzegorz PALKA:- W więzieniu, to się nie walczy dwa i pół roku?
Lech WAŁĘSA:…[niezrozumiałe słowa].
Grzegorz PALKA:- A dlaczego nie można nas razem  wziąć?
Lech WAŁĘSA:-  Bo nie pasujesz mi, do mojej koncepcji. Jak już tak chcesz.
Grzegorz PALKA:- No, dobra. To wyeliminowałeś ludzi według koncepcji.
Lech WAŁĘSA:-  Tak jest!
Grzegorz PALKA:- To źle.
Lech WAŁĘSA:- Jakby na to nie patrzeć, to jest nieprawda, to jest nieprawda. Ale jak już mnie prowokujesz, to powtarzam… To jest nieprawda. Jak na dzisiaj byłeś świetny…[niezrozumiałe słowa] – Ale na dzień dzisiejszy ciebie nie widzę. Są konie do ciężaru i do biegu. Ten ciężar ja nie jestem…Tu mnie obliguje statut. Ja nie widzę… Mnie obliguje statut i w ogóle 1981 rok. Ja mam go odzyskać, ja… Mnie nie wolno go zmienić. Zrozum to człowieku.
Grzegorz PALKA:- A  nas obliguje statut.
Lech WAŁĘSA:-  Nie na te czasy.
Grzegorz PALKA:- A na jakie czasy?
[odgłosy sali, przebija się męski głos:- Na każde czasy!].
Lech WAŁĘSA:-  A z Nowego Yorku obliguje?! A ten, który nie był w Związku, a miał 12 lat obliguje?!
Grzegorz PALKA:- Tak, bo przystępuje do Związku.
[przekrzykiwania z sali].
Grzegorz PALKA:- Przystępuje do Związku, który ma swój statut.
Lech WAŁĘSA:-  Ale on go nie honoruje, on nie chce mnie honorować
Andrzej SŁOWIK:-  Ale statut musi honorować.
[odgłosy z sali, przebija się męski głos:- Niech tworzy nowy Związek!]
Lech WAŁĘSA:- Mili państwo… Zostawmy ten temat. Doprowadziłem do odzyskania tego co jest nam potrzebne i koniec.
MĘŻCZYZNA NN3:- Mam pytanie. O stosunek Związku do tworzenia Spółek z kapitałem zagranicznym na terenie przedsiębiorstwa. Jakie zastrzeżenia, uwagi w Związku społecznym należy uwzględnić, aby nie dopuścić do przejęcia majątku narodowego w obce ręce. Kapitał zagraniczny, bądź w ręce ludzi z nomenklatury, którzy usadawiają się w Zarządach Spółek, nie wnosząc jednak kapitału zakładowego, bądź ten kapitał symboliczny, a osiągają niewspółmierne zyski. Przykład z terenu Łodzi, to jest przykład „Feniksa”, gdzie poprzez redukcje ludzi i zatrudnienia, pozbawiono działalności w sferze produkcyjnej, gospodarczej. I jako lekarstwo na to, znaleziono wyjście poprzez wejście Spółki na teren Zakładu. Sytuacja wygląda w tej Spółce na dzień dzisiejszy, że praktycznie ten zakład przestał być własnością naszą, a stał się własnością Spółek.
Lech WAŁĘSA:-  Mili państwo… Mamy tu straszną sytuację. Mówimy, że chcemy roztrzaskać monopol w temacie ekonomicznym, to proszę o propozycje. Każda Spółka, każe rozbicie monopolu, to jest tępione, tego my nie chcemy. Ale pierwsze śliwki…
MĘŻCZYZNA NN3:- Ale…
Lech WAŁĘSA:- Ale zaraz, zaraz… Pierwsze śliwki robaczywki. Będą cwaniacy, będą kombinatorzy, oszuści. Dopiero dużo oszustów, stwarza oczyszczenie. I życie stworzy oczyszczenie.
MĘŻCZYZNA NN3:- Ale…
Lech WAŁĘSA:- A w jaki sposób rozbijemy nomenklatury, kiedy nie mamy pieniędzy, kiedy nie ma właściciela, kiedy się wszystko wali. W jaki sposób?! To jest jeden z pomysłów. Będą jeszcze i inne. To jest fatalna rzecz. Mało tego… Jako Związek powinien być przeciwko. Powinien wszystko… To znaczy, wrócę do poprzedniego systemu ekonomicznego. Musiałbym do tego wrócić. Wszystkie….[niezrozumiałe słowa]. Nie wolno tego ruszać. Albo mnie zmusiliście, abym postawił, że monopol ekonomiczny rozbijemy, rozbijemy własność ta, która jest. Albo nie rozbijamy.
Prof.Cezary JÓZEFIAK:- Ale jakieś uwarunkowania prawne należałoby zrobić.
Lech WAŁĘSA:- To nie w tym miejscu. To… Ja pozostaję w temacie tylko i wyłącznie Związek Zawodowy, wprowadzę ruch ogólnie społeczny, przez Komitet Obywatelski, do którego starałem się dobrać dobrych fachowców. Jeśli złych, to powiedzcie mi, kto jest zły? Ja wierzę w ludzi. W was, wreszcie.
Prof.Cezary JÓZEFIAK: – No, dobrze. To może pytanie do podstolika ekonomicznego.
Lech WAŁĘSA[zwraca się do osoby mu towarzyszącej, po prawej stronie]:- Proszę zapisać teraz… Proszę zapisać.
Prof.Cezary JÓZEFIAK:- Mogę?… Ponieważ uczestniczę w zespole gospodarczym, więc… Józefiak się nazywam.
Lech WAŁĘSA:- Ale nie…[niezrozumiałe słowa]Są ludzie…
Prof.Cezary JÓZEFIAK:- Więc, chciałem powiedzieć… Po prostu, że ten problem jest zauważony i tam ostro dyskutowany. To znaczy, nie przeciwko Spółkom, tylko przeciwko uwłaszczeniu nomenklatury, bo pod takim tytułem jest dyskutowany, by nie dopuszczać do specyficznego uwłaszczenia nomenklatury.
Lech WAŁĘSA:- Mili państwo, patrzcie… Człowiek, którego w ogóle, nie znam go. Widzicie…
Prof.Cezary JÓZEFIAK:… [niezrozumiałe słowa].
Lech WAŁĘSA:- Przepraszam bardzo… Jestem demokratą. Ale pana z nazwiska znam. Ale tak fizycznie widzieliśmy się. Cześć i koniec. I teraz patrzcie. Znów niedemokratycznie. Czy nie szperałem między kwiatami, żeby wybrać i między was też wybrałem. I myślę, że jestem demokratą.
[burzliwe oklaski].
MŁODY MĘŻCZYZNA:- W imieniu górników Bełchatowskich, chciałbym przekazać zaproszenie dla Przewodniczącego do przyjazdu do Bełchatowa i żeby w jakimś terminie zadatować…
Lech WAŁĘSA:- Ja dziękuję… I jestem naprawdę, szczerze zadowolony, a i jednocześnie…Wybaczcie mi, ja muszę powiedzieć, że tam, gdzie jest szczególnie trudno. Jeszcze raz powtarzam… Ja tu przyjechałem nie po to, jeszcze raz powtarzam, aby kogoś wykończyć, aby zbudować…Nie o to chodzi. Chciałem powie-dzieć, do czego my zmierzamy i poprosić o odpowiedzialność. To już nie chodzi o prywatne rzeczy, ani moje, ani kogokolwiek, tylko to, co stworzymy. A nie można tworzyć, kiedy się żremy. I w związku z tym, nie wiem, powinienem przyjechać i będę chyba zmuszony. Tylko słuchajcie… Ja jeszcze muszę w paru miejscach być, gdzie jest naprawdę źle. W Łodzi jest źle. Muszę powiedzieć z przykrością. W Łodzi jest źle.
MĘŻCZYZNA NN4:- I nie będzie lepiej po tej wizycie. Nie przesłanek żadnych. Tak samo po tym liście, porozumienie jest niemożliwe. Po tym liście…
Lech WAŁĘSA:- Ja na tym wielkim spotkaniu – w sali obok czeka 5.000 osób – będę prosić o to, co tu mówię.
MĘŻCZYZNA NN4:-  Po tym liście…
Lech WAŁĘSA:- Zaraz, zaraz… To nie wiem, co ja powiedziałem. Co mogę mówić.
MĘŻCZYZNA NN4:-  Tu ksiądz mówił…
Lech WAŁĘSA:- Ja mogę to powtórzyć. I ja uważam za niedobrą rzecz, która się stała. Nie mogę tego tolerować, nie mogę do diabła! Jestem Przewodniczącym, albo nie!
MĘŻCZYZNA NN4:-  No, właśnie…
Lech WAŁĘSA:- Czy obijam się?… Słuchajcie!… Powiedzcie mi, że ja się obijam. Robię numery, ale nie zadowolę wszystkich. Tych trzech panów nie
zadowoliłem…[ odwraca się do Kropiwnickiego, Słowika i Palki].
MEŻCZYZNA NN4:- Ale pytania mam…
MĘŻCZYZNA NN5: – Ten młody był pierwszy!
MŁODY MĘŻCZYZNA:-  Ja mam takie pytanie. Stwierdził pan wcześniej, że przy rozmowach okrągłego stołu, że on gotowy jest, dużo nam dać. Chciałem się dowiedzieć, za jaką cenę. Na jakie kompromisy jest pan się zgodzić, jako Przewodniczący Związku, żeby uzyskać to dużo. Bo ja nie bardzo wierzę w bezinteresowność naszych władz, żeby ot, tak sobie, dano nam dużo.
Lech WAŁĘSA:- Brawo! Bardzo dziękuję. Nie wierz…[niezrozumiałe  słowa]-Mili państwo… Tylko problem polega na czymś innym. Ja nie mam prawa, właściwie na żadne kompromisy, oprócz deklaracji swojej, że Lech Wałęsa będzie działał, będzie gasił strajki. Będzie za tym, aby nie robić konfrontacji z tematu Wyborów. Ja mogę, mam prawo, wreszcie wolność nam na to nakazuje, natomiast ja mam odzyskać pluralizm dla was. Ale, jak wy się zachowacie, po tygodniu, po miesiącu, bo wtedy Związek zrobicie. A to jest już inna sytuacja. Ja będę deklarował się i pomagał Polsce w porozumieniu. Taki mam cel. Natomiast, nie zdradzę, nie sprzedam, nie oszukam.
[długie oklaski].
– Eee… Ale dobrze gada…Mili państwo… Dlaczego nie oszukam? Bo nie mam możliwości oszukać. Bo ja powiem to, co powiem. Nie róbcie konfrontacji z Wyborów. Bo rzeczywiście, tym razem nie macie argumentów. To powiem. To już mówią wszyscy. Natomiast, to jest moja deklaracja. Deklaracja człowieka, który odzyskuje prawo pluralizmu itd.  Ja wierzę w wasza mądrość. Wierzę w to, żeby kraj, dobro kraju tu zwyciężył, że roztropność też. A jednocześnie nie polegające na wierze, albo na wyprzedawaniu interesów. Ja nie mogę wyprzedać nic. Ja nie mogę jednego zdania w statucie zmienić. Czy się rozumiemy? Ja mogę w tym kierunku, jako Wałęsa pracować. I tu mogę się zadeklarować, jako Lech Wałęsa, ale nie Związek. Bo takiego prawa mi nie daliście. I ja nie chcę wcale. I dobrze, że go nie mam. Ciesze się, bo mnie…
MŁODY MĘŻCZYZNA:- A czy ta sprawa jest poruszana? Czy coś jest do przodu, w tym kierunku?…
Lech WAŁĘSA:- Jak zauważyliście, ja zrobiłem maksymalnie dużo. Ile mogę. Powiedziałem, że nie będzie „Solidarności” naszej, jak nie będzie rolników o NZS-u. Ciężko mi przez język przejść, ale tu nic nie mam. Ale natychmiast uruchomiłem stół, ale tam jest z wami problem. Dlatego, że…bo odpowie-dzialny…[niezrozumiałe słowa]- Z mojego upoważnienia jest odpowiedzialny…Zieliński Andrzej. I on wciąż mi melduje, że jedni tak, drudzy tak. Jesteście strasznie demokratyczni, ale gdzie porozumienie? Jest jeszcze gorzej. Ci tak…[niezrozumiałe słowa] Nie wiem, czy wy sami…  Oddałem wam pole i możliwości, co załatwicie, wybaczcie mi, ale ja do młodzieży się nie należę. Chciałbym, ale już nie. Dałem wam tylko męża zaufania, który tylko doprowadzi do…[niezrozumiałe  słowa].Jak spaprzą koledzy, wybaczcie nie ja. Ja możliwości stworzyłem.
MĘŻCZYZNA NN6:- Oni są zawsze z panem i będą z panem, pomimo jakiś rozbieżności, czy walki o stołki. I ludzie są zbulwersowani tym tematem i takie historie powstawają. I to powinno wejść do tematu  porozumienia. I jakieś… Będą Wybory. Nie odmawiajmy panu Słowikowi zasług. I ludzie na pewno będą chcieli go wybrać i gdy będą wiedzieli, że on nie działał przeciwko Związkowi, jeżeli będzie działał przeciwko Związkowi, na pewno ludzie go nie wybiorą.
Lech WAŁĘSA:- Tak jest! To było złe, to było niebezpieczne. Słuchajcie!… A jaką pozycję mam w świecie, a co oni z tym zrobili? To jest straszne. To musi Komisja rozliczyć. Te artykuły wyciągnom w swoim czasie. To jest do darowania, ale nie dlatego ambicja moja. Tylko za stworzenie niebezpiecznej sytuacji w przyszłości. Ten partner zostanie, ta polityka zostanie, ta walka będzie trwała. Tak postępować Polacy nie mogą. Ale oczywiście, będą przekłamania, ale ja wszystkie materiały…[niezrozumiałe słowa].
MĘŻCZYZNA Z BRODĄ:- Poprzez Twoje zastrzeżenia, stawiasz…
Lech WAŁĘSA:- Ja, nie.
MĘŻCZYZNA Z BRODĄ:- Ja rozumiem… Ja rozumiem… Ale nie wiadomo, czy opinia publiczna, czy jeszcze więcej denerwują te rzeczy. Nie zmusisz nas do tego, dla dobra tego Związku, abyś kandydował. I teraz zakładam…  Nie masz… Urzędujesz normalnie, jako taki. Natomiast cały dowcip polega na tym, czy w tym miejscu normalnie można powiedzieć, że ktoś…[niezrozumiałe słowa]- Po wyborach, normalnie… [niezrozumiałe słowa].
Lech WAŁĘSA:- Nie może.
MĘŻCZYZNA Z BRODĄ:…[niezrozumiałe słowa]- Zwykłych robotników, żeby to było jasne.
Lech WAŁĘSA:- Moja odpowiedź. Nie może być.
MĘŻCZYZNA Z BRODĄ:- Ja teraz odczułem trochę normalnie, jako przyszłą kampanie wyborczą, prawda.
Lech WAŁĘSA:- Nie. Mili państwo… Ja jestem wściekły na trzech ludzi. Na ciebie nie. Szczególnie na tych, którego miałem w Prezydium. Szczególnie na Palkę…[wskazuje na niego długopisem].
MĘŻCZYZNA Z BRODĄ:- Ale poprzez twoje zastrzeżenia….
Lech WAŁĘSA:- Ale mam prawo być wściekły, na moich ludzi, którym ja zaufałem. A którzy mnie nie zaufali. Którzy mi w bardzo trudnym momencie, nogę podłożyli, chcący czy niechcący. Roztrwonili mój dorobek za granicą. I to w sposób perfidny, przez głupotę swoją, prawdopodobnie. Ale tego nie było wolno robić.
MĘŻCZYZNA Z BRODĄ:- Ale słuchaj. Zarząd Regionalny, to nie jest tylko Słowik, to nie jest Kropiwnicki, Palka. Zarząd regionalny ja reprezentuję i cała masa innych ludzi, którzy działali. Jeżeli w tym momencie, prawda…Nie chcę tego nazywać w sposób taki, czy inny. Rozłam polega tylko na jednej rzeczy, że cała, pół Łodzi powiedzmy, czy pół, razem będzie więcej o Bełchatów, który reprezentuje też RKW. Sytuacja tego typu… Powoli. Sytuacja jest tego typu, powoli… Jest sytuacja tego typu, że część ludzi odczuwa normalnie, że przywiezie w teczce, w ramach demokracji i wszystkie inne rzeczy, przywieziono Przewodniczącego do Regionu prawda, żeby tak ad acta, prawda. Tak, tak. Jeżeli po tym liście Twoim, który został normalnie opublikowany wszędzie, wszem i wobec, nazwali się przewodniczącym, jednocześnie członkiem tylko jednego. To ja….
Lech WAŁĘSA:- Nie rozumiem. Mnie?!…
MĘŻCZYZNA Z BRODĄ:- Tak, tak.
Lech WAŁĘSA:- Ja jestem Przewodniczącym, o co chodzi?
MĘŻCZYZNA Z BRODĄ:- Nie, to… To Region.
Lech WAŁĘSA:- Zaraz, zaraz. Zróbcie frakcje na następne spotkanie. Proszę bardzo.
MĘŻCZYZNA Z BRODĄ:- Nie frakcje…
GŁOS Z SALI:- Chodzi o list z 9 listopada do działaczy z Regionu.   
MĘŻCZYZNA Z BRODĄ:- Który Ty podpisałeś.
Kazimierz BEDNARSKI:- Panie Leszku…Tu chodzi o list pana do MKO. Chodzi o władzę w Regionie.
Jerzy KROPIWNICKI:- Uznałem, że Zarząd nie jest władzą, a RKW jest władzą.
Lech WAŁĘSA:- Zaraz, zaraz… Ja uznałem fakty takie, że TKK, zrobiło ten, razem ze mną  kierownictwo. Ja musiałem to… [niezrozumiałe  słowa]- Uznają. I jednocześnie od razu mówię. Uznaję tych ludzi, którzy są na ten okres. Inaczej postępować nie mogę. Ja nie jestem demokratą? Jestem, ale jak mogę w tych warunkach zrobić, jak my się tu nie dogadacie?! A w skali kraju ile…[niezrozumiałe słowa]- Tylko, żebym miał po dwa takie problemy, w każdym województwie.
[niezrozumiałe przekrzykiwania z sali].
MĘŻCZYZNA Z WĄSEM:- Niech czterech ludzi nie mówi za całą salę.
Lech WAŁĘSA:- Proszę państwa… Zostawcie to już. Słuchajcie!… Zobaczymy, co Ksiądz z tym zrobi… Jak nie. Wybory zrobią. Zostawmy teraz temat, popatrzmy o tym, gdzie Polska idzie.
ODGŁOSY Z SALI:- No właśnie!
Lech WAŁĘSA:- To jest ważne. Proszę bardzo…
[przekrzykiwania z sali].
MĘŻCZYZNA Z KRAWATEM:- Zdania na temat sytuacji w Regionie. Mnie chodzi o sprawy act personam. To są…Nieprawdą jest, co mówił Kazik Bednarski. Muszę powiedzieć…[niezrozumiałe słowa]- Nie prawdą jest, że nie ma ataków na Lecha Wałęsę, są ataki na Lecha Wałęsę z tej strony, ze strony… [niezrozumiałe słowa]... Ja byłem członkiem Zarządu Regionu i sam napisałem Oświadczenie, że dopóki nie przestaną inwektyw w stosunku do Lecha Wałęsy i KKW, a doradców konkretnie wymienię po imieniu: Geremka, Michnika, Kuronia i Mazowieckiego. Ba, gorszą rzeczą… Mnie najbardziej bolą słowa o.Miecznikowskiego. Jestem głęboko wierzącym człowiekiem i ubodło mnie, że „Solidarność” nie ma łączności z kościołem. Nie prawdą to jest. „Solidarność” ma wielką łączność z Kościołem.
Lech WAŁĘSA:- Teraz jest gorzej.
MĘŻCZYZNA Z KRAWATEM:- Może i gorzej. Ale dlaczego gorzej? Bo Duszpasterstwo Świata Pracy, zostało objęte przez byłych członków Prezydium, a konkretnie, tutaj chodzi o Kropiwnickiego. On to waśnie, wykorzystując to Duszpasterstwo Świata Pracy, atakował Lecha Wałęsę, atakował wokoło wszystkich innych. Ja byłem tym, który pierwszy stanął w obronie na sali. Dlatego tylko jedynie, że inni ludzie nie rozumieli tego, gdzie idzie ten atak. Atak idzie wszędzie. I niestety z przykrością stwierdzam, że ten atak idzie w Kościele. W Kościele. To znaczy, nie w samym Kościele, zrozumcie mnie dobrze, nie tam, gdzie odprawia się liturgia, tylko tam, gdzie są katechetyczne sale… Sale są udostępniane. Tak być nie może. Dzisiaj, przy okrągłym stole, kiedy odbywają się rozmowy, muszą być te kłody… Nie mają prawa być rzucone pod nogi Lechowi Wałęsie. Lech Wałęsa jest, reprezentuje nie tylko nas, Polskę, albo nawet nie Polskę, ale całą Europę. Dlatego ja uważam osobiście, że takie rzeczy, albo powinny być zlikwidowane i to natychmiast. Ale potem….
Jerzy KROPIWNICKI:- Zaczepiony po nazwisku, wobec tego muszę powiedzieć… Konflikt z Kościołem w Łodzi, wziął się od artykułu Pawła Lipskiego, w którym pomówił biskupów łódzkich o udział w Wyborach. Co było jawnym fałszem.
Grzegorz PALKA:- Oczywiście, szkoda.
Jerzy KROPIWNICKI:- Niech powie i przyniesie pierwszy numer „Solidarności walczącej” z 1986r i niech powie, czy jest prawda, czy nie… Stąd się wziął konflikt w Łodzi.
[protesty z sali].
KAZIMIERZ BEDNARSKI:-  Autorem…[niezrozumiałe słowa].
Jerzy KROPIWNICKI:- Stąd się wziął konflikt, że w tym samym numerze „Solidarności Walczącej” zostało napisane, że Duszpasterz Świata Pracy ks.[Jan]Sobczak, uzgadniał program duszpasterstwa ze służbami „SB”. Stąd się wziął konflikt w Łodzi z „Solidarnością”. Myśmy to wtedy kryli. Weź pierwszy numer „Solidarności Walczącej”
NISKI MĘŻCZYZNA:- W Piotrkowie Trybunalskim na Wałęsę pluli!
MĘŻCZYZNA W SWETERKU:- Po co, po co przyjeżdżacie….
[zagłuszona wypowiedź przez KOBIETĘ NN].
Jerzy KROPIWNICKI:- Gdziekolwiek indziej mówiłem…Mówić będę i będę powtarzał!..
[KOBIETA NN + INNI]:- I odbijasz…
Jerzy KROPIWNICKI:- Po pierwsze… Lechu w 80-tym roku mówił. Mam trzy grupy doradców.
MĘŻCZYZNA W SWETERKU:- Podaj się stary do dymisji. Ta pani mówiła…
Jerzy KROPIWNICKI:- Z KOR-u, z Doniecko, z Kościoła… I wymieniam nazwiska, kościelna:- [Romulad]Kukułowicz, [Wiesław]Chrzanowski, [Jan]Olszewski, [ Władysław ]Siła -Nowicki. Stwierdzam dzisiaj, tych ludzi nie ma przy Lechu Wałęsie. Mnie to niepokoi. Mnie to niepokoi…[niezrozumiałe słowa].
Ty…[niezrozumiałe  słowa]– Czy im przekazano, że są tam niepożądani?… No i wreszcie jeszcze jedna sprawa. Chciałem powiedzieć z całą pewnością i z całym przekonaniem, niech nikt na tej sali i gdziekol-wiek indziej nie wyciąga problemu żydowskiego. Istnieje jedna Polska, dla wszystkich Polaków. I proszę tego nie rozgłaszać. Proszę tego…
[poruszenie w sali].
NISKI MĘŻCZYZNA:- Jak go wybiorą
Jerzy KROPIWNICKI:- … [niezrozumiałe  słowa]wybrali.
GŁOSY Z SALI:- …[niezrozumiałe  słowa] Na [Jacka]Kuronia wybrali..
Jerzy KROPIWNICKI:- Ale także… I tych, którzy chcą należeć do tego Związku.
[wstaje o.Stefan Miecznikowski, próbuje uspokoić salę].
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:- Panowie….
GŁOS Z SALI:- A czy dla…[niezrozumiałe  słowa]...nie będzie miejsca w Związku?!
Jerzy KROPIWNICKI:- Oczywiście, że tak!. Natomiast nie sądzę, abyśmy się wszyscy mogli spotkać w tej samej partii politycznej Polaków. Bo poglądy nas różnią.
KOBIETA NN:- Ale w jakiej partii?
Paweł LIPSKI:- Bardzo przepraszam. Ja tu zostałem imiennie wywołany i mam prawo odpowiedzieć. Jest tu kolega, który był szefem „Solidarności Walczącej” gazety. I ja bardzo proszę, abyś Walerian powiedział, czy ja jestem autorem, któregoś z tych tekstów?….
WALERIAN OMIECIŃSKI:- Nie jesteś.
Paweł LIPSKI:- Dziękuję.
Jerzy KROPIWNICKI:- Czy te teksty ukazały się w „Solidarności Walczącej” ?.
WALERIAN OMIECIŃSKI:- Ukazały się. Lipski nie jest autorem.
Paweł LIPSKI:- Dziękuję bardzo.
Jerzy KROPIWNICKI:- Czy był wydawcą tej gazety?
GŁOSY Z SALI:- To nie istotne jest. Nie istotne. Na Lutomierskiej takie pytania [ Komenda Woj.MO].
KOBIETA NN:- To zniesławienie jest…
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:- Panowie, uspokójcie się.
[przekrzykiwania].    
Lech WAŁĘSA[ klaszcze w dłonie, aby uspokoić salę]:-  Ale zaraz, zaraz… Mili państwo…
[O.Stefan Miecznikowski też stara się uspokoić salę].
MĘŻCZYZNA NN7:-Ojcze, kultura wymagana jest ze wszystkich stron, również z tej.
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:- Nie przeszkadzajcie, proszę…
Lech WAŁĘSA:- Mili państwo… Co do doradztwa… Tu było mówione o doradcach, gdzie oni się podziali. Panu Kukułowiczowi cofnął Prymas, obecny pełnomocnik. I cofnął temu drugiemu. Wybaczcie, ale ja nie mogę się cofnąć, ja muszę iść do przodu. Ja nie będę czekał, jak ktoś mi da. Proszę bardzo…[niezrozumiałe słowa]- To wy mi dajcie. Jeśli wy nie…[niezrozumiałe słowa] Ja żadnego nie wyrzuciłem, ja ubolewam nad tym, że nie mam z tej grupy. Ale to nie ja cofnąłem i Ksiądz nie…[ odwraca się do o.Stefana Miecznikowskiego]- I Kościół doszedł do wniosku, że ta demokracja to jest demokracja laicka. To jest organizacja Związkowa, że Kościół ma większe cele. I to bardzo dobrze. Ja nie mam pretensji. Tylko że, nie miejcie do mnie pretensje za to, że takie są fakty. Ja mogę tylko Episkopat prosić, tylko. Ja nie mogę ani żądać, ani wymuszać, ani… Bo nie mam prawa. Ale nie zarzucajcie mi, że ja wyrzuciłem…[niezrozumiałe  słowa]… że z tym trzymam, a za tamtymi nie. Sami zostali cofnięci przez Kościół. Tak. Ja powiem dalej… Bardzo mocno, bardzo mocno prosiłem, aby…[niezrozumiałe  słowa]- Nie dano mi tego, no… Kościół uzna inne racje, że po co się mieszać tak daleko. To wy, macie..[niezrozumiałe słowa]-Związkowe. Nie chcemy, aby wami zarządzano. Bardzo fajnie. Ale nie do mnie pretensje o to. Ja przy okrągłym stole prosiłem..Ja potrzebuję tych…[niezrozumiałe  słowa]- Ale, nie zarzucajcie laickość. Teraz tak… Mili państwo.. Ja jeszcze raz proszę o jedno. Na prawdę, zgoda buduje, niezgoda rujnuje. Zrobiliśmy tak dużo, jesteśmy w momencie, naprawdę historycznym. I to dużego formatu. Jeśli będziemy się żreć, to nic nie uzyskamy. Mało tego, ja stracę siły i wy stracicie siły. Wiele rzeczy nie… Demokracja  załatwi, Wybory też. Nie skaczmy sobie do oczu. Budujemy to, co Polskę stanowi. A nie bez przerwy słyszę ambicje. Bez przerwy jeden nie ustąpi, drugi nie ustąpi. Jaki to działacz, jakie to oddanie Polski, jakie to oddanie… Od razu skoczyć. No, jak…[niezrozumiałe słowa]- Kultury… Powinniście być bardziej roztropni, a nie pchać się na prostych ludzi. Mam rację?
MĘŻCZYZNA NN7:- Lechu, przepraszam, że tak powiem. Prawda jest taka. U nas po strajku, to jest parę tysięcy ludzi, w Związku w Kopalni Bełchatów.. Prawda jest taka, że wśród ludzi nie ma tego typu niepokojów, ani zadrażnień. Ludzie są wszyscy z Tobą. Tylko zawsze garstka działaczy, jest przeciwko Tobie. Wierz, że ludzie są z Tobą. I przeważnie wszyscy ludzie są z Tobą. Nie wierz wszystkim działaczom. Taka jest prawda.
Lech WAŁĘSA:- I tak to robię. I dlatego… Słuchajcie, co ja zrobiłem… Ściąłem w prawo, ściąłem w lewo. Szlus!
[gromkie oklaski].
Andrzej DRZYCIMSKI:- Dziękujemy bardzo, za 20 minut jest następne spotkanie.
Lech WAŁĘSA:- Z tym że… Mili państwo… Ktokolwiek poruszy mi na tym spotkaniu kłótnie…[niezrozumiałe  słowa]- I kłótnie spowodują, jakim jest oddanym patriotą i działaczem…
Andrzej SŁOWIK:- Przysięgałem i uważam, że przysięgałem na dobre i na złe. Sądzę, że i ty też, tak przysięgałeś, bo gdyby nie, to należałoby…[niezrozumiałe  słowa] Rozumiem, że twierdzisz, że będzie to Związek inny… [niezrozumiałe  słowa]programowo, czy też nie. Czy ma to być inny programowo. To co z tym Związkiem, któremu zawierzyłeś. Co zrobisz ze starym?
Lech WAŁĘSA:- Już odpowiadam. Związek określi się na swoich Wyborach, na przyjęcie nowego programu i statutu. Ja mam do tego doprowadzić. I nic więcej! Ja nie mam prawa… Ja, nie wiem, co my ogłosicie. Cały stary, czy cały nowy, czy w ogóle. Ja, nie wiem. Ja, mam dowieźć do tego typu sytuacji, co wy stworzyliście. Tak powstanie Związek, a wy go określicie!

***

[Duża hala ŁKS-u. Burzliwe i długotrwałe oklaski na powitanie Lecha WAŁĘSY. Okrzyki ludzi: – Słowik!, Słowik!, Słowik!…].
Lech WAŁĘSA:- Mili państwo…Mili państwo!… Na ten temat i na wiele innych, porozmawiamy sobie i te głosy proponuję zostawić na koniec. Przyjmują?!….
[burzliwe oklaski].
Lech WAŁĘSA:- My już byliśmy świadkami pokrzykiwania Edward, Edward. Edward albo Gierek. Wystarczy!
[burzliwe oklaski i niezrozumiałe okrzyki].
Lech WAŁĘSA:- Mili państwo…Mili państwo…To, że tak licznie przybyliście, bardzo wam dziękuję. Dziękuję przede wszystkim za wytrwanie, przez te siedem trudnych lat. To wielka sprawa, że dzisiaj po siedmiu latach, tak licznie, mimo swoich wielkich kłopotów, mimo kolejek, mimo poniżenia, mimo wszystko, przyszliście tu, aby posłuchać, co mamy do powiedzenia o Polsce, o „Solidarności”, a przede wszystkim o przyszłości. Jestem w towarzystwie waszego słynnego księdza, Księdza Miecznikowskiego!
[wszyscy wstają, burza długotrwałych oklasków, okrzyki].
Lech WAŁĘSA:- I drugi kwiat, ksiądz Jankowski.
[burzliwe oklaski].
Lech WAŁĘSA:- Dziękuję, za szczególne gorące przyjęcia. Wszyscy tym, którzy inaczej uważają, niech ten fakt docenią!.. Mili państwo… Jest to podziękowanie  w gruncie rzeczy za to, co dla nas wszystko Kościół w osobach tych zrobił. Mili państwo… Ale jak powiedziałem na wstępie, żeby nam tak pięknie wyszło, żebyśmy wiedzieli i mogli liczyć na siebie, musimy w tym miejscu, przeprowadzić spowiedź powszechną. To znaczy, powiedzieć sobie, co robiliśmy, co robimy, czy się z tym zgadzamy. A jeśli tak, no to do przodu. Razem, albo oddzielnie, albo w innym składzie. Sprawy są za poważne, aby ktokolwiek próbował wygrywać sobie Polskę, czy Partia, czy bezpieka, czy grupa Słowika, czy grupa Wałęsy. Polska jest nas wszystkich!
[burzliwe oklaski, okrzyki:- Słowik, Słowik!].
Lech WAŁĘSA:- Ale czym większe ciężary, czym trudniej, należy się pytać, należy się konsultować. Jeśli się zgadzamy, to należy to wykonać. Muszę wam powiedzieć, że na koniec będę was o to prosił. Właściwie, że jeśli się rozumiemy, jeśli cele są te same, droga ta sama, za to odpowiadamy wspólnie i bierzemy się za Polskę, bo to, co z nami zrobiono, dalej trwać nie może. Możemy się rozliczać, możemy się sądzić, ale przede wszystkim, musimy budować Polskę dla naszych dzieci. Jeśli tego dzisiaj nie zrobimy, a wiele jest przeciwników reform i z naszej strony i ze strony rządowej. Jeśli tego nie zrobimy, to pamiętajcie państwo, ja już o tym mówiłem, że staniemy się taką Irlandią, albo takim zapleczem czy kolebką, czy wylęgarnią dla Europy i świata. To już pokolenia naszych pradziadów, nie wybaczą nam, a już nasze dzieci, nie darują nam tego, że kiedy otwierała się szansa dla Polski, spapraliśmy to, po raz pierwszy wydaje mi się i o tym będziemy mówić, że jakaś szansa istnieje. Chciałem też od razu powie-dzieć, żeby nikt tu obecny i gdziekolwiek jestem słyszalny, nie pomyślał sobie, że Wałęsa był naiwny w 80-tym roku, 81-szym i nic się nie poprawił i jest w dalszym ciągu naiwny. Wierzy, że coś w tym kraju da się zrobić. Otóż, powtarzam, to co mówiłem wiele razy. Nie wierzę, nie wierz nikomu. Chcę powiedzieć i prosić was, nie wierzcie też i Wałęsie. Natomiast, w co ja wierzę? Wierzę w to, że jeśli będą możliwości, pluralizmy: ekonomicznego, społecznego, związkowego i innego, to wy, zbudujecie systemy, programy, i ja w to wierzę. A więc krótko mówiąc, w was wierzę. Natomiast….
[burza oklasków].
Lech WAŁĘSA:-  I dlatego te pytania, czy ja wierzę, odrzućcie, bo jeśli nie wierzę, to znaczy, że nie wierzę w was. Moje zadanie na dzisiaj… Ja się na dzisiaj  nazywam uzurpator. Ja mam wasz mandat, po dzisiejszym spotkaniu, bo tyle tysięcy popiera Lecha Wałęsę. Dzisiaj, bo żeście mnie wybrali. [burzliwe oklaski].
Lech WAŁĘSA:- Natomiast tamten mandat mam, honoruję wszystkie mandaty, które wtedy były, ale one były na tamten czas i będą w normalnym czasie rozliczane. Na dzisiaj jest specyfika pewna, z której trzeba inaczej postępować, aby dochodzić do zwycięstw. Na te tematy też będziemy mówić, bo jak tu słyszę pokrzykiwania, które ja rozumiem, ja was słyszę. Ale myślę, że wy podacie to na piśmie, czy do mikro-fonów. I te wszystkie dokładnie… Mili państwo… Wszystko… Będziemy siedzieć godzinę, półtorej, wszystko to musi paść. Wszystkie nurtujące was pytania i problemy i dopiero po tym, jeśli się zgodzimy, to idziemy jak siła, jak burza do reform, do ratowania Polski. Winnych… I jeśli tu, ktoś stąd wyjdzie nie przekonany, to wy macie go doprowadzić do porządku, razem ze mną włącznie. Teraz, aby już nie nudzić państwa, bo jednak jesteście już zmęczeni, na koniec sumowanie zrobię, a teraz chciałbym przeprowadzić właśnie tą spowiedź. Spowiedź, która będzie rozmową bezpośrednią, wyjaśniającą mój punkt widzenia, nasz punkt widzenia. I wszystko to, co się dzieje w kraju, będę starał się przedstawić i prosić o zrozumienie. Proszę uprzejmie…
Paweł LIPSKI [do mikrofonu]: – Bardzo  proszę mikrofon numer jeden podać.
GŁOS Z SALI[niezrozumiałe słowa]:- …od pół roku między RKW a Zarządem Regionu.
Lech WAŁĘSA:- Mogę podać, ponieważ prosiłem, wykrzyczałem, wysłałem… W imię jedności, poprosiłem Księdza Miecznikowskiego, który ma…Spróbuje zrobić jedność. Spróbuje pokusić się o porozumienie. Czy mu to wyjdzie, zobaczymy.
[burzliwe oklaski].
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:- Dzisiaj rozpoczynamy majowe i sierpniowe zmagania. Wywiesiłem na Kościele transparent: – „W tej chwili ważą się losy „Solidarności” – Jaki masz w tym udział?”. Tym pytaniem chciałem zmobilizować jak najszersze rzesze pracowników naszego miasta i Regionu do wzięcia aktywnego udziału w relegalizacji „Solidarności”. Już jesteśmy na progu. Teraz jednego życzę, abyśmy czuwali wszyscy, przede wszystkim w sumieniu nad tym, by „Solidarność” warta była tego słowa solidarność.
[burzliwe oklaski, wszyscy wstają i skandują: -”Solidarność!”, ”Solidarność!”, ”Solidarność!”].
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:-  I apeluję tutaj do wszystkich, żeby swoją, każdą małą cząstkę, włączył do tego, byśmy byli przede wszystkim jednością, bo w tym jest siła.
[burzliwe oklaski. Ks.Henryk JANKOWSKI intonuje pieśń: – „Boże coś Polskę…”].

***

/ Źródło: „Czas Łodzi“. str. 1/.          [ 6.03.1989r]            
KOMUNIKAT RKW

W dniu 6 marca 1989 roku odbyło się zebranie Regionalnej Komisji Wykonawczej „S“ ZŁ.

[…].
5. Jerzy Dłużniewski złożył sprawozdanie z pobytu we Francji. Między innymi potwierdził fakt zaproszenia do Francji, 10 dzieci z naszego regionu na 2-tygodniowy pobyt pobyt w czasie wakacji. Lista dzieci została przekazana organizatorom. Równocześnie 6 dzieci z Francji spędzi 2 tygodnie wakacji w Polsce. Za organizację tego pobytu odpowiada Komisja Socjalna MKO i RKW w porozumieniu z członkiem RKW – Pawłem Lipskim.
6. Omówiono sprawy finansowe RKW. Złożono szczegółowe rozliczenie kosztów związanych z wizytą L.Wałęsy w Łodzi.
7. Omówiono sprawy różne: […] przedyskutowano propozycje O.Stefana Miecznikowskiego dot. prób mediacji między RKW a Zarządem Regionalnym. Ustalono stanowisko RKW w tej sprawie, które zostanie przedstawione O.S.Miecznikowskiemu.
[…].

***

/ Źródło: „ARKA“. Pismo Regionu Łódzkiego
 NSZZ „Solidarność“. Str. 1. Luty-Marzec 1988 ROK/.

REGIONALNA KOMISJA WYKONAWCZA NSZZ „S“
Ziemi Łódzkiej

Komunikat Zarządu Regionalnego NSZZ „Solidarność“ ZŁ 
Łódź, 22.01.1989r.

W dniach 8 i 22 stycznia 1989r, odbyło się zebranie Zarządu Regionalnego Ziemi Łódzkiej:
I. Sprawy organizacyjne.
Zarząd Regionalny przyjął akcesy następującyh organizacji i przyznał pełnię praw i obowiązków członka ZR ich przedstawicielom wierząc, że regionalne Walne zebranie delegatów NSZZ „Solidarność“ uzna te decyzje za słuszne: […].
  II. W związku z wywiadem Lecha Wałęsy dla „Głosu Solidarności“ (X.1988) i pismem Lecha Wałęsy do KKO opublikowanym w listopadowym numerze „G.S“, Jerzy Kropiwnicki w imieniu Andrzeja Słowika, Grzegorza Palki i swoim własnym, zwrócił się do ZR z dwoma pytaniami:
1. Czy w tej sytuacji ZR powinien kontynuować swą działalność?
2. Czy Andrzej Słowik powinien kontynuować działalność jako przewodniczący ZR, a Grzegorz Palka i Jerzy Kropiwnicki – jako przewodniczący ZR?
Po zadaniu tych pytań i zreferowaniu swojego stanowiska jako fundamentalistycznego w kwestiach związkowych, A.Słowik, J.Kropiwnicki oraz G.Palka złożyli swoje mandaty do dyspozycji ZR i opuścili salę obrad, by umożliwić Zarządowi swobodne podjęcie decyzji w w/w kwestiach.
Zarząd odpowiedział „ TAK“ na oba pytania. Decyzje zapadły jednomyślnie.
[…].

24 kwiecień 1989r.

Stefan Niesiołowski, przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność“ Uniwersytetu Łódzkiego, zaproponował powołanie rozjemcy, którego mediacja pomogłaby zakończyć spór, co Wałęsa zaakceptował (332).  Utworzono  komisję, której przewodniczącym został o.Stefan Miecznikowski. W jej skład weszli:
Ryszard Kostrzewa i Jerzy Dłużniewski z Regionalnej Komisji Organizacyjnej (kontynuacji RKW) oraz Kazimierz Bednarski z Zarządu Regionalnego. W rozmowach mieli pomagać adwokaci; Andrzej Kern i Karol Głogowski. O.Miecznikowski nie był zachwycony powierzeniem mu funkcji mediatora, ale zgodził się.(333)
„Przystąpiliśmy do pracy – mówił Andrzej Kern – Wydawało mi się, że po dwóch-trzech spotkaniach doprowadzimy do zgody. Ci ludzie zwaśnieni, byli naszymi podopiecznymi z procesów, z większością byłem po imieniu. Tymczasem mnożyły się przeszkody, nie ze strony Słowika, Kropiwnickiego i Palki, tylko tej drugiej. Tam był Kostrzewa, Dłużniewski i jeszcze ktoś. Marek Edelman był w cieniu, ale dyrygował wszystkim. Któregoś dnia mówię do Kostrzewy; >> Panie Ryszardzie, niech pan powie, o co chodzi. Znamy się tak długo<<. A on na to: >> Panie Andrzeju, niech pan się nie pogniewa, ale my uważa-my, że pan jest po ich stronie<<. >> A do kogo pan ma zaufanie?<<. >> Do pana mecenasa Olszewskiego>>.  >> To ja panu gwarantuję, że on przyjedzie, ustalcie tylko datę <<. I oni tej daty nie mogli ustalić“.(334) Rozmowy utknęły w martwych punkcie> Ojciec Stefan Miecznikowski głęboko przeżył fiasko swojej misji.  Rozgoryczony, 12  kwietnia 1989r. odczytał w DŚT następujce oświadczenie: „Od dłuższego czasu w łódzkim regionie NSZZ „Solidarność“ obserwuję ze smutkiem niezdrową sytuację. Działają faktycznie dwa ośrodki władzy.[…]. Sytuacja taka powoduje dezorientację rzesz członkowskich, a nawet budzi zgorszenie. Rodzą się pytania, wątpliwości, czym jest dziś „Solidarność“? Jaki stopień wiarygodności reprezentuje? Skoro wśród głównych działaczy brak jedności. Skoro nie jest zdolna uśmierzyć interesów osobistych i ambicji wobec wyższej sprawy – dobra ogólnospołecznego. Długotrwałe rozmowy i zabiegi mediacyjne, które podjąłem wcześniej niż zlecono mi tę misję, nie dały zadowalających wyników. Apele w imię wyższych racji, z powoływaniem się na osobistą przyjaźń, jaka mnie łączy od lat z działaczami obu grup, pozostały bez skutku […]. Szczególne zdumienie budzi fakt, że przedstawiciele RKO uważają osoby: Andrzeja Słowika, Jerzego Kropiwnickiego i Grzegorza Palki za nie warte rozmów negocjacyjnych, zapominając, jaką postawę oni zachowali i ile wycierpieli w najtrudniejszych dla „Solidarności“ czasach(332) L.Olejnik, Podziemne struktury NSZZ „Solidarność“, s.398.(332) L.Olejnik, Podziemne struktury NSZZ „Solidarność“, s.398.(335)  Oświadczenie to, spisane z taśmy magnetofonowej, zostało powielone w formie ulotki – zapewne zwolenników Zarządu Regionalnego – i krążyło po Łodzi w środowisku solidarnościowym.(336) Przyczyną braku porozumienia o.Miecznikowski upatrywał w „lokalnych i personalnych sporach“. Historyk uzna tę sprawę za bardziej skomplikowaną – jej tłem były konflikty ideowe i polityczne dzielące NSZZ „Solidarność“, który był ruchem wyjątkowo niejednorodnym. Lech Wałęsa neutralizował politycznie działaczy z Komisji Krajowej nie uznających jego autorytetu. W/g oceny prof.Andrzeja Paczkowskiego „Reprezentacja opozycji – swoista kadra narodowa – miała być zgrana, uznawać jego autorytet i przedstawiać wspólną wizję oraz posługiwać się takimi samymi technikami działania. Każdy, kto kontestował jego strategię, nie nadawał się do wspólnej gry. Dlatego Wałęsa zdecydował o niedopuszczenie Grupy Roboczej do Okrągłego Stołu“.(337)
19 marca 1989 roku w kościele św. Anny w Pabianicach działacze MKO i RKW podjęli decyzję o utworzeniu nowej tymczasowej struktury ponadzakładowej: Regionalnej Komisji Organizacyjnej NSZZ „Solidarność” Ziemi Łódzkiej (RKO). Tym samym rozwiązano RKW, a prezydium MKO podało się do dymisji. RKO przejęło struktury starych organizacji. Przewodniczącym został Ryszard Kostrzewa, a w składzie prezydium znaleźli się m.in. Paweł Lipski, Marek Edelman oraz Jerzy Dłużniewski. Powstanie RKO zaogniło dodatkowo spór między Zarządem Regionu. Zwłaszcza że Kostrzewa uważał, że Wałęsa właśnie ludzi związanych z RKO upoważnił do organizowania, odbudowywania oraz kierowania „Solidarnością”. Według niego Wałęsa oraz KKW uznało RKO za jedynego reprezentanta Związku w regionie łódzkim.(338)
Dodatkowym czynnikiem dzielącym łódzką „Solidarność“ było ścieranie się nurtu postkorowskiego o rodowodzie lewicowym z nurtem narodowo-chrześcijańskim. Marek Edelman, najbardziej wpływowa  postać w RKO, był ściśle związany ze środowiskiem skupionym wokół Jacka Kuronia.(339)

***

A Jerzy Kropiwnicki i Grzegorz Palka szukali oparcia w Kościele i odwoływali się do tradycji narodowych. Rywalizujące w Łodzi frakcje „Solidarności“ były zatem prefiguracją partii politycznych powstałych w III RP – zwłaszcza ROAD (współtworzonego przez Marka Edelmana) i Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego (założonego m.in. przez Jerzego Kropiwnickiego i Grzegorza Palkę). Wierny koncepcji solidaryzmu społecznego, ojciec Miecznikowski nie uznawał nieuchronności tego konfliktu. Działał z pobudek religijnych i patriotycznych, a ojczyzna była dla niego przede wszystkim postulatem moralnym- zadaniem bezinteresownej pracy dla drugiego człowieka poprzez wspólnotę, do której należy (340)
W takiej koncepcji nie było miejsca na eliminowanie przeciwników politycznych per fas et nefas – konflikt partykularnych interesów należało rozwiązywać drogą kompromisu. Dezintegrację środowiska solidarnościowego o.Stefan odczuł jako osobistą tragedię. „Mam wątpliwości co do tego, czy Polacy umieją korzystać z wolności i demokracji. Wszystko przesłaniają emocje. Źle funkcjonuje rozsądek i poczucie odpowiedzialności. Nazwałem to brakiem charakteru. Niestety, podtrzymuję tę dość ostrą diagnozę. Polakom brakuje charakteru. Nie potrafimy się zjednoczyć i sformułować pozytywnego planu działania – mówił z goryczą w 1993r.(341)  Konflikt wewnątrz łódzkiej opozycji zaostrzył się jeszcze przed wyborami do Sejmu kontraktowego, kiedy to funkcjonowały dwa komitety wyborcze – Łódzkie Porozumienie Obywatelskie (ŁPO), grupujące środowiska szeroko rozumianej prawicy (łódzkiego Klubu Inteligencji Katolickiej, Konfederacji Polski Niepodległej, Ruchu Młodej Polski i in.)., oraz Wojewódzki Komitet Obywatelski (WKO), działający pod patronatem Lecha Wałęsy i wspierany przez Marka Edelmana i Jerzego Dłużniewskiego. Po burzliwych dyskusjach udało się jednak uzgodnić wspólną listę kandydatów do Sejmu i Senatu, na której znaleźli się: Jerzy Dietl, Stefan Niesiołowski i Andrzej Kern z ŁPO oraz Cezary Józefiak, Maria Dmochowska i Jerzy Dłużniewski z WKO.(342)  Podczas wyłaniania kandydatów ŁPO do Senatu, ktoś zgłosił kandydaturę o.Miecznikowskiego, ten oświadczył jednak, że nie zamierza ubiegać się o mandat.(343)
Trudniejsze okazało się doprowadzenie do kompromisu w NSZZ „Solidarność“. Doszło do niego dopiero pod wpływem nacisku oddolnego ruchu zwanego „poziomkami“ (od struktur poziomych“), grupującego działaczy z kilkunastu komitetów założycielskich związku. 12 czerwca 1989r., na zebraniu w hali zakładów „Jotes“, doszło do powołania wspólnej komisji wyborczej dla przeprowadzenia Walnego  Zebrania Delegatów Regionu. Pewne znaczenie miało telewizyjne wystąpienie Lecha Wałęsy. Indagowany przez Marka Markiewicza oświadczył przed kamerą, że nie będzie się sprzeciwiał przeprowadzeniu wolnych wyborów do władz związku w regionie. Ojciec Miecznikowski był obecny w trakcie zebrania w hali „Jotes“, ale nie zabierał głosu.(344) Do wyborów doszło pół roku później, 13 i 14 stycznia 1990r. Przyniosły one zwycięstwo Andrzejowi Słowikowi, który stanowisko wiceprzewodniczącego zaproponował Januszowi Tomaszewskiemu, kandydatowi strony przeciwnej; to zakończyło wreszcie okres dwuwładzy w łódzkiej „Solidarności“.(345)

***

“Wówczas Łódź stanowiła bardzo istotny ośrodek, który przeciwstawiał się działaniom podejmowanym przez Lecha Wałęsę, wskazując, że decyzje w strukturach „Solidarności” powinny być podejmowane zgodnie ze statutowymi zasadami związku – mówił PAP historyk z Uniwersytetu Łódzkiego prof. Przemysław Waingertner. – “Fenomenem nie tylko w Polsce była współpraca trzech najważniejszych łódzkich przywódców „Solidarności”. To był ewenement, bo jeżeli zna się różne przecież poglądy i sposoby funkcjonowania Grzegorza Palki i Jerzego Kropiwnickiego oraz Andrzeja Słowika, to trzeba pamiętać, że to trzy indywidualności. Wyjątkowe było to, że potrafili harmonijnie zgrać swoje ambicje stanowiąc dla siebie dopełnienie”.(346)

4 czerwiec 1989 r.

W wyniku pierwszych częściowo wolnych wyborów  posłami do Sejmu RP X kadencji z łódzkiej „Solidarności” zostali: – dr Maria Dmochowska, Jerzy Dłużniewski, mec.Andrzej Kern, inż.Wiesław Kowalski i dr Stefan Niesiołowski, a senatorami zostali: – prof.Jerzy Dietl i prof.Cezary Józefiak.
___________________________________________

(331) Zapis z filmu zrealizowanego przez VIDEO-MOVIE pt.” Lech Wałęsa w Łodzi”. Rejestracji dokonano w hali „ŁKS”, dnia 22 lutego 1989r w godz./ czas: 13:45 – 18:55 /. Własność: Związkowy Ośrodek Dokumentacji Zarządu Regionu Ziemi Łódzkiej NSZZ „SOLIDARNOŚĆ”, płyta DVD udostępniona przez Henryka Marczaka. Lech WAŁĘSA przebywał w Łodzi, na zaproszenie Regionalnej Komisji Wykonawczej i Międzyzakładowego Komitetu Organizacyjnego NSZZ Ziemi Łódzkiej.
(332) L.Olejnik, Podziemne struktury NSZZ „Solidarność“, s.398.
(333) W. Górecki, Łódź przeżyła katharsis….s.34.
(334) Relacja Andrzeja Kerna z 17 IV 2007r. W zbiorach OBEP IPN Łódź. Paweł Spodenkiewicz „Ksiądz Stefan Miecznikowski Jezuita i Harcerz“.IPN Komisja Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu O/Łódź, s.143.
(335) Oświadczenie O. Stefana Miecznikowskiego w sprawie mediacji między RKO a Zarządem regionalnym NSZZ „Solidarność’ Ziemi Łódzkiej złożone dnia 12 kwietnia 1989r., mps. Archiwum domowe Andrzeja Kerna, faksymile w zbiorach OBEP IPN Łódź. Patrz: Dokument nr 2. Ten sam tekst w innej redakcji: M.Golicka-Jabłońska, Ojciec Stefan SJ.. .,s.162-163. Paweł Spodenkiewicz „Ksiądz Stefan Miecznikowski Jezuita i Harcerz“.IPN Komisja Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu O/Łódź, s.144.
(336) Relacja Andrzeja Kerna w zbiorach OBEP IPN Łódź.
(337) cyt. za: A.Brzeziecki, lekcje historii PRL, w rozmowach, Warszawa 2009, s.298. Paweł Spodenkiewicz „Ksiądz Stefan Miecznikowski Jezuita i Harcerz“.IPN Komisja Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu O/Łódź, s.144.
(338) Kronika miasta Łodzi. Kwartalnik 3 (71)2015/.
(339) prof. Andrzej Friszke, „Tymczasowa Komisja Koordynacyjna NSZZ „Solidarność“ (1982-1987) [w:] „Solidarność“ podziemna…,s.121; W.Bereś, K.Brunetko, Marek Edelman…, s.339-340. Paweł Spodenkiewicz „Ksiądz Stefan Miecznikowski Jezuita i Harcerz. IPN Komisja Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu O/Łódź, s.144.
(340) Ibidem, s.144.
(341) Źródło:M.Palczewski, „Wędrowanie…
(342) Olejnik, „Podziemne struktury NSZZ „Solidarność“…, s.400.
(343) P.Kowalski „To miasto Łódź się nazywa  [w]. Nasze 53 dni i dwa tygodnie. 4 czerwca 89, Łodź 2009,s.12.. Paweł Spodenkiewicz „Ksiądz Stefan Miecznikowski Jezuita i Harcerz“. IPN Komisja Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu O/Łódź, s.145/.
(344) Relacja Mark