Rozdział III.1

STAN WOJENNY W POLSCE
(od 13 grudnia 1981 do 22 lipca 1983)

Przygotowania do wprowadzenia stanu wojennego rozpoczęto już w sierpniu 1980. W październiku sporządzono pierwszą listę osób przewidzianych do internowania i była aktualizowana w kolejnych miesiącach.(39)

***
/Źródło: – AIPN Łd,271/13, k.5-6/.
„Akceptuję“                                                                           Warszawa, dnia …27 października 1981r.
B.[ogusław] Stachura [podpis nieczytelny]                                                             [wpisano odręcznie]                                                                                                                           Tajne spec. znaczenia                                                                                                                                                                   Egz. nr….31…[wpisano odręcznie]

 Instrukcja operacji krypt. „Klon“
I. Postanowienia wstępne.
1. Operacja „Klon“ dotyczy przeprowadzenia rozmów ostrzegawczych, po wprowadzeniu stanu wojennego z osobami wytypowanymi przez jednostki operacyjne Służby Bezpieczeństwa.
2. Przeprowadzenie rozmów, ma na celu skłonienie osób, z którymi zostaną przeprowadzone, do zaniechania działalności zagrażającej bezpieczeństwu państwa w warunkach stanu wojennego, w tym poprzez pozyskanie do współpracy operacyjnej ze Służbą Bezpieczeństwa, dezintegrację środowisk, w których prowadzona jest szkodliwa politycznie działalność oraz demaskowanie zamierzeń i działań politycznego przeciwnika.
3. W rezultacie rozmowy, uznając, że spowoduje ona zaniechanie działalności zagrażającej bezpieczeństwu państwa lub że stosowanie środków, o których mowa w pkt. 4 nie jest celowe, należy przyjąć oświadczenie o zobowiązaniu do przestrzegania porządku prawnego (druki przesłano do KW MO).
4.   Jeżeli w rezultacie rozmowy uzna się, że nie spowoduje ona zaniechania działalności zagrażającej bezpieczeństwu państwa w warunkach stanu wojennego, osoba wezwana na rozmowę podlega internowaniu. Decyzję o internowaniu podejmie komendant wojewódzki MO, na podstawie przepisów dekretu o stanie wojennym.

II.  Organizacja przygotowań i przebiegu rozmów ostrzegawczych.
Etap I – przygotowawczy
1. Osoby, z którymi przeprowadzone zostaną rozmowy, typują jednostki operacyjne Służby Bezpieczeństwa. Wykaz osób podlega okresowej aktualizacji, nie rzadziej niż dwa razy w miesiącu.
2. Do przeprowadzenia rozmów, należy wyznaczyć inspektorów operacyjnych i śledczych KW MO, członków aktywu partyjnego i – jeżeli jest to uzasadnione – aktywu ZSMP, działającego w KW MO. Dokonując doboru funkcjonariuszy w celu przeprowadzenia rozmów z konkretnymi osobami, należy w szczególności uwzględnić przynależność zawodową osób, poziom wykształcenia i wiek.
3. Jednostka operacyjna, która wytypowała osobę do przeprowadzenia rozmowy, przygotowuje plan rozmowy, uwzględniający podstawowe okoliczności, które winny być podniesione w rozmowie, w szczególności dane o udziale tej osoby w działalności zagrażającej bezpieczeństwu państwa oraz dane personal-ne i o sytuacji rodzinnej.
4.  Komendant wojewódzki MO wyda polecenie przygotowania i zatwierdza plan wykonania operacji „Klon“, przez podległe mu komórki organizacyjne KW MO, uwzględniający:
– wykaz osób, z którymi prowadzone będą rozmowy ostrzegawcze;
– wykazy funkcjonariuszy, którzy będą prowadzić rozmowy;
– określenie sposobu wezwania na rozmowę i funkcjonariuszy, którzy dokonają doprowadzenia oraz miejsc prowadzenia rozmów;
– tryb przedstawienia wniosków wynikających z przeprowadzenia rozmowy i podejmowania decyzji w sprawie internowania lub zwolnienia;
– organizacja transportu osób, które w rezultacie rozmów zostały internowane – do ośrodków odosobnienia.

Etap II – realizacja.
1. Rozmowy ostrzegawcze prowadzić należy w siedzibie komendy wojewódzkiej lub innych jednostek-organizacyjnych MO. W ciągu pierwszego dnia operacji winny się one odbyć z większością wytypowanych osób.
2.  Osoby wytypowane do rozmów wzywa się do stawienia w siedzibie jednostki MO, wyznaczonej  w planie operacji. Jeżeli z posiadanego rozpoznania operacyjnego wynika, że wytypowana osoba nie będzie uchylała się od stawiennictwa – można dokonać wezwania telefonicznie, poprzez funkcjonariusza MO, bądź pisemnie. Inne osoby doprowadzają na rozmowy umundurowani funkcjonariusze MO.
3.  W toku rozmowy wskazać należy na okoliczności charakteryzujące działalność zagrażającą bezpieczeństwu państwa, wyjaśniać, że działalność ta jest sprzeczna z porządkiem prawnym i uprzedzić, że w wypadku jej nieponiechania może skutkować zastosowanie[m] środków represyjnych.
4.  Z rozmowy sporządzić należy notatkę, która – obok relacji z przebiegu rozmowy – zawierać winna wnioski w przedmiocie dalszego postępowania – stosownie do pkt. 3 i 4 rozdziału I Instrukcji.

***
/Źródło: AIPN Łd, pf 86/14, t.2/karta: 122-135/     
Komenda Wojewódzka MO w Łodzi                                                                            Łódź, luty 1983
Wydział Śledczy SB                                                                                                  Tajne spec.znaczenia Egz. Nr 1                                                      [wpis.odręczny]      

Koncepcja planistyczna i przebieg akcji internowań w województwie m. łódzkim.

[…] II. Opracowanie założeń do planu akcji internowań.
W oparciu o wymienione wnioski „o izolację osoby“, wydziały operacyjne KWMO w Łodzi zgłosiły do Wydziału Śledczego łącznie 107 osób podlegających internowaniu, w następującym układzie:
Wydział II   –   11,
Wydział III –   60,
Wydział IV –     8,
Wydział V  –   28,
Na bazie tych wielkości zespół planujący akcję przystąpił do szczegółowej analizy otrzymanego zadania, celem wypracowania odpowiednich założeń jego realizacji. Dla zorientowania się w układzie sytuacyjnym, na szczegółowy plan województwa miejskiego łódzkiego naniesiono miejsca zamieszkania lub pobytu osób wytypowanych do internowania. Pozwoliło to dokonać podziału województwa na dwa rejony, w których powinny działać siły biorąć w akcji tj. Rejon „północny“ z bazą umieszczoną w KW MO w Łodzi oraz Rejon „południowy“ z bazą usytuowaną w pomieszczeniach KD MO Łódź-Polesie. Wytypowanie wymienionych jednostek jako baz, w których będą działały nasze siły, wynikało z ich centralnego położenia w stosunku do poszczególnych miejsc zamieszkania lub pobytu osób podlegających internowaniu.
W konsekwencji, miało to wpłynąć bezpośrednio na szybkość działania i maksymalne skrócenie czasu akcji. Do realizacji planowanego przedsięwzięcia postanowiono użyć siły i środki MO i SB garnizonu  łódzkiego z wyłączeniem ZOMO, BCP i WRD, wychodząc z założenia, iż w przypadku ogłoszenia stanu wojennego, jednostki te nie powinny być rozproszone. Mając na uwadze szybkość i skuteczność planowanej akcji, po zbadaniu możliwości transportowych, podjęto decyzję użycia do działań także samochodów prywatnych funkcjonariuszy, którzy wrazili zgodę na wykonanie zadania  służbowego własnym pojazdem.
Na mocy decyzji Biura Śledczego MSW w Warszawie, osoby internowane winny zostać umieszczone w wyznaczonych centralnie ośrodkach odosobnienie. W naszym przypadku, w zakładach karnych w Sieradzu   i Łęczycy.[…] Na realizację tego etapu zaplanowano czas 4 godzin. Łącznie dla wyszczególnionych etapów przeprowadzenia akcji specjalnej bilans czasowy zamknięto wielkością 11 godzin. W oparciu o tak sformułowaną koncepcję, dokonano rozliczenia sił i środków niezbędnych do zrealizowania zadania. Jak ustalono łączna ich wielkość winna wynieść:   
–  siły ludzkie – 778 funkcjonariuszy;
–  transport     – 249 samochodów osobowych i 4-5 samochodów więźniarek;
–  łączność     –  stała przewodowa – telefony wewnętrzne, 2 radiostacje bezprzewodowe łączące kierownictwo akcji z rejonem bazą KDMO Łódź-Polesie, jako zabezpieczenie awaryjne.

III.   Postanowienia końcowe.
1. Jeżeli po wprowadzeniu stanu wojennego, operacja „Klon“ realizowana jest bez jednoczesnego zarządzenia operacji „Wrzos“ – rozmowy ostrzegawcze przeprowadzić należy w trybie określonym w niniejszej Instrukcji, również z osobami wytypowanymi do objęcia akcją „Wrzos“.
2. Osoby, z którymi przeprowadzono rozmowę ostrzegawczą i które złożyły oświadczenia o lojalności, podlegać winny kontroli operacyjnej jednostek Służby Bezpieczeństwa. W przypadku stwierdzenia, że prowadzą one działalność zagrażającą bezpieczeństwu państwa, osoby te należy internować w ośrodku odosobnienia.
3.  Pracę operacyjną w ośrodku odosobnienia organizuje i prowadzi się wg zasad określonych w piśmie dyrektora Biura Śledczego MSW nr J-0019/81/M z dnia 8 lutego 1981.
4.  O przebiegu i wynikach operacji „Klon“ informować należy według zasad przewidzianych dla operacji „Wrzos“ (pismo dyrektora Biura Śledczego MSW nr J-00124/81/M z dnia 5 października 1981) z tym, że informacje o przebiegu operacji, do chwili jej zakończenia, przekazywać należy codziennie w godz. 12.00, 18.00 i 24.00. […].

12 XII 1981.
Godzina 16.50 – z[astępca] komendanta wojewódzkiego MO ds. Służby Bezpieczeństwa powiadamia kierownika akcji o konieczności przybycia do jednostki;
Godzina 17.20 – z[astępca] komendanta wojewódzkiego MO ds. SB informuje kierownika akcji o otrzymaniu decyzji sztabu MSW w zakresie przystąpienia do wykonania zadania internowań podając godz. „0“, jako czas jej rozpoczęcia;
Godzina 17.50 – kierownik sztabu KW MO w Łodzi, wydaje polecenie oficerom dyżurnym MO i SB, o uruchomieniu systemu alarmowego, opracowanego dla potrzeb akcji internowań, a znajdującego się w stałej ich dyspozycji;
Godzina 18.00 – kierownik akcji udaje się do miejsca swego urzędowania i uruchamia system alarmowy dla podległych sobie funkcjonariuszy; Godzina 19.30 – kierownik sekcji dokonuje odprawy dla kierowników rejonów-baz, sekcji odbioru internowanych, kierowników sekcji osadzania i oficerów łącznikowych;
Godzina 20.05 – komendant wojewódzki MO podpisuje nakazy zatrzymań i decyzje o internowaniu wy-typowanych osób oraz imienne upoważnienia dla kierowników sekcji osadzeń, udających się do zakładów karnych w Łęczycy i Sieradzu;
Godzina 21.00 – kierownicy rejonów sekcji odbioru internowanych po odebraniu dokumentów wykonawczych udają się w miejsca swojego działania;
Godzina 21.05 – kierownicy sekcji osadzeń udają się samochodami służbowymi do zakładów karnych w Łęczycy i Sieradzu, celem zorganizowania ośrodków odosobnienia i zameldowania o gotowości przyjęcia internowanych;
Godzina 21.20 – oficerowie łącznikowi wyposażeni w imienne listy internowanych, udają się do komend dzielnicowych MO Łódź-Śródmieście, Łódź-Bałuty, Łódź-Górna i Łódź-Widzew;
Godzina 21.30 – Wydział Łączności instaluje, w rejonie-bazie KDMO Łódź-Polesie i pomieszczeniu kierownika akcji, radiostację zabezpieczającą łączność bezprzewodową na wypadek awarii łączności telefonicznej wewnętrznej;
Godzina 22.00 – kierownicy rejonów meldują kierownikowi akcji gotowość do wykonania zadania. Takie same meldunki, składają oficerowie łącznikowi;
Godzina 22.45 – na polecenie kierownika akcji kierownicy rejonów-baz i oficerowie łącznikowi z godziną 23.00 rozpoczynają odprawy z funkcjonariuszami biorącymi udział w akcji, wydają im dokumenty wykonawcze;
Godzina 23.00 – kierownik akcji składa komendantowi wojewódzkiemu MO meldunek o przystąpieniu do  odprawy w rejonach-bazach. Jednocześnie powiadamia, iż do godz.22.45 zgłosiło się 70 proc. Stanu osobowego wyznaczonego do zadań;
Godzina  23.30 – sieć telefoniczna województwa miejskiego łódzkiego przestaje funkcjonować. Początek operacji „Azalia”. Jej celem: zajęcie (wspólnie z żołnierzami WP) obiektów Polskiego Radia i Telewizji oraz zablokowanie środków łączności.
Godzina 23.45 – kierownicy rejonów zgłaszają gotowość do rozpoczęcia akcji. Oficerowie łącznikowi meldują o zakończeniu odpraw i skierowaniu patroli funkcjonariuszy w wyznaczone rejony działań;
Godzina  23.55 – kierownik akcji melduje komendantowi wojewódzkiemu MO o gotowości do działań;
Godzina    0.00 – kierownicy rejonów uruchamiają sekcję zatrzymań;

   Godzina  0.10 – kierownik rejonu bazy „Południe“, melduje o zatrzymaniu pierwszej osoby;

Telegram 1:
„Do szefa Sztabu Generalnego WP gen. broni F. Siwickiego,
Nr IB00727/81
Data 12 grudnia 1981. 
Uprzejmie proszę o spowodowanie wydania polecenia, aby siły wojskowe były w gotowości do wykonania akcji krypt. „Azalia”, w dniu 12.12, godz. 23.30. Zainteresowani dowódcy jednostek wojskowych proszeni są o nawiązanie w tej sprawie kontaktu z właściwymi komendantami wojewódzkimi MO”. 
Gen.broni Kiszczak.

Telegram 2:
„Do Komendantów Wojewódzkich MO.
Towarzyszu Komendancie! Rozkazuję wykonanie  wykonanie akcji „Synchronizacja”.
1. Zapadły odpowiednie decyzje. Ogłoszenie nastąpi 13.12.81 o godz. 6.00, przez radio w programie pierwszym.
2. Polecam podjąć przygotowanie i realizację operacji kryptonim „Azalia” [blokada komunikacji i telekomunikacji] w dniu 12.12.81 o godz. 23.30, a o godz. 24, to jest godzinę później, akcję kryptonim „Jodła” [internowania] i następnie „Klon” [rozmowy ostrzegawcze].
3. Tam gdzie są warunki, akcją „Jodła” objąć siedziby Regionów [NSZZ „S”], przejmując dokumenty i unieruchamiając urządzenia poligraficzne – bez niszczenia.
4. Operację w stosunku do obiektów radiowo-telewizyjnych wykonać o godz. 24.00 w dniu 12.12.81 zgodnie z planem.
Przypominam o zachowaniu bezwzględnej tajemnicy”
Gen. broni Kiszczak.

13 XII 1981
Godzina  1.05 – kierownicy sekcji osadzania przebywający w zakładach karnych w Łęczycy i Sieradzu, meldują o gotowości przyjęcia internowanych;
Godzina 1.10 – oficer łącznikowy działający w KDMO Łódź-Śródmieście melduje, iż z Zarządu regio-nalnego NSZZ „Solidarność“ wyjechał samochód z czterema osobami. Został zablokowany, a jego pasaże-rowie zatrzymani (jedna z tych osób została internowana);
Godzina 2.20 – kierownicy sekcji osadzeń działający w ZK w Łęczycy i Sieradzu, meldują o przyjęciu pierwszych transportów internowanych;
Godzina 5.00 – kierownicy rejonów baz meldują o zakończeniu akcji internowań i utrzymaniu zasadzki w miejscu zamieszkania [wpisano odręcznie nad przekreślonym maszynowo, nieczytelnym wyrazem], jednej niezatrzymanej osoby;
Godzina 5.30 – kierownik akcji składa komendantowi wojewódzkiemu MO meldunek o jej zakończeniu. W dalszym ciągu jedna osoba niezatrzymana – zasadzka w miejscu jej zamieszkania utrzymana do godziny 14.00 (wynik negatywny);
Godzina 6.00 – kierownicy rejonów baz z udziałem funkcjonariuszy SB KWMO rozpoczynają akcję    rozmów profilaktyczno-ostrzegawczych. W jej wyniku komendant wojewódzki MO wydaje decyzję o dal-szych internowaniach. Zarządzenie nr 061/81 powołuje do życia grupę śledczą działającą do dnia 4 I 1982 […].
Wyk. 4 egz.                                                             
Kpt.mgr A.[polinary] Jakubowski  
Opr. AJ Dr.KD 
Stempel: Naczelnik Wydziału Śledczego KW MO w Łodzi
[nieczytelny podpis] 

***
/Źródło: Archiwum Centralnego Zarządu Zakładów Karnych, 98/7, mps./

Zarządzenie nr. 50 /81/CZZK (nr wpisany odręcznie)
Ministra Sprawiedliwości  z dnia 13 grudnia 1981. W sprawie utworzenia ośrodków odosobnienia.   

Na podstawie art.45 ust.1. Dekretu z dnia 12 grudnia 1981. o stanie wojennym /DzU Nr 29 poz.154/ zarządza się, co następuje:    
                                                                          §1.  
Tworzy się ośrodki odosobnienia w:
– Białej Podlaskiej
– Białymstoku
– Cieszynie w woj.bielskim
– Bydgoszczy-Fordonie i Potulicach w woj.bydgoskim
– Chełmie, Krasnymstawie i Włodawie w woj.chełmskim
– Lublińcu w woj.częstochowskim
– Gdańsku oraz Juracie i Strzebielinku w woj.gdańskim
– Gorzowie Wlkp. w woj.kaliskim
– Bytomiu, Jastrzębiu Zdroju, Raciborzu, Sosnowcu i Zabrzu w woj.katowickim
– Kielcach
– Jaworze [nazwa wpisana odręcznie nad przekreślonym tekstem] i Wierzchowie w woj.koszalińskim
– Krakowie przy ul.Montelupich 7
– Uhercach w woj. krośnieńskim
– Głogowie w woj.legnickim
– Łodzi, przy ul.Kraszewskiego 1/5
– Iławie, Ostródzie w woj.olsztyńskim
– Opolu oraz Grodkowie i Strzelcach Opolskich przy ul.Świerczewskiego 3, w woj.opolskim
– Wronkach w woj.pilskim
– Łęczycy w woj.płockim
– Poznaniu i Gębarzewie w woj.poznańskim
– Radomiu
– Rzeszowie-Załężu
– Promnik woj.siedleckie ( wpisane odręcznie nad przekreślonym tekstem)
– Sieradzu
– Łowiczu w woj.skierniewickim
– Suwałkach
– Goleniowie i Kamieniu Pomorskim w woj.szczecińskim
– Nisku w woj. Tarnobrzeskim
– Świdnicy w woj. Wałbrzyskim
– Włocławku
– Warszawie przy ul. Ciupagi 1 oraz przy ul.Chłopickiego 71a
– Wrocławiu przy ul. Klęczowskiej 31
– Zielonej Górze.
                                                                             §2
Ośrodki odosobnienia są tworzone jako samodzielne jednostki organizacyjne lub jako odrębne oddziały w zakładach karnych, aresztach śledczych i ośrodkach przystosowania społecznego.

                                                                             §3
Zadania w zakresie wykonywania internowania w ośrodkach odosobnienia spełnia Służba Więzienna.
                                                                             §4
Zarządzenie wchodzi w życie z dniem podpisania. 
W porozumieniu:
Minister Spraw Wewnętrznych                                                                      Minister Sprawiedliwości
[Prostokątna pieczęć I Zastępcy Ministra]                                                  [Nieczytelny podpis ministra
Spraw Wewnętrznych gen.dyw.                                                                      Sylwestra Zawadzkiego
Bogusław Stachura – podpis nieczytelny].

                                                                              ***
Nie jest to pełen wykaz ośrodków odosobnienia, np. w dokumencie Nr 42 jest mowa o ośrodku w Łupkowie woj.podkarpackim.(40)

***
/Źródło: BUiAD IPN, 185n/30,mps/.  
załącznik do „Informacji Dziennej“ MSW z dnia 14 XII 1981.
Wyniki działań podjętych przez resort spraw wewnętrznych w związku ze stanem wojennym.

Internowanie osób.
Na ogólny stan przewidzianych do internowania 4318 osób, na terenie kraju zatrzymano łącznie 3392 osoby, w tym:
–   88 członków b.KOR-u,
–   78 członków KPN,
– 135 z kierownictwa KK NSZZ „Solidarność“,
– 403 członków ZR NSZZ „Solidarność,
– 1051 członków kierownictwa KZ NSZZ „Solidarność“.
Akcję internowania kontynuuje 45 wojewódz.
II. Rozmowy profilaktyczne.
Do tej pory przeprowadzono 394 rozmowy profilaktyczne, w tym m.in. z :
– 6 członkami władz regionalnych,
– 12 członkami komisji zakładowych „Solidarność“.
Z ogólnej liczby osób, z którymi przeprowadzono rozmowy, deklarację lojalności złożyło 349 osób, odmówiło zaś 45. Osoby te internowano. […].
Trwają nadal poszukiwania 28 osób, w tym m.in.: [Zbigniewa]Bujaka, [Władysława]Frasyniuka, [Andrzeja]Jastrzębskiego, [Patrycjusza] Kosmowskiego, [Bogdana]Lisa, [Jacka]Merkela i [Zdzisława] Rozwalaka […]. Otrzymują:
Tow. Wojciech Jaruzelski
Tow. Kazimierz Barcikowski
Tow. Mirosław Milewski
Tow. Stefan Olszowski
Tow. Florian Siwicki
Tow. Michał Atlas
Protokół z posiedzenia WRON (Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego) zawiera nast. komunikat:–        „Przeciwnik został pokonany na pierwszej, najsilniejszej pozycji oporu i w najbliższych tygodniach musi zostać sparaliżowany również na kolejnych pozycjach”. Czyli zostało zdławione najsilniejsze źródło oporu, jakim były strajki w zakładach pracy na terenie Polski oraz inne próby otwartego przeciwstawiania się       istniejącemu porządkowi konstytucyjnemu.
                                                                           Godz. 24.00
Tego sobotniego wieczoru telewizja polska nadaje w programie drugim, film braci Taviani – “Św. Michał miał koguta”. Nagle, dokładnie o północy, film zostaje przerwany w momencie, kiedy Strażnik zamierza wyrzucić więźnia z łódki do morza. Na ekranie pojawia się wystraszony spiker i oświadcza: “Dziękuję państwu. Dobrej nocy”.(41)
                                                                            Godz. 24.20
Kapitan Górnicki [Wiesław, od 1986 podpułkownik – bliski współpracownik gen.Jaruzelskiego], który nadal dyktuje przemówienie generała, robi małą przerwę zanim podejmie: Rada państwa, w zgodnie z postanowieniami Konstytucji, wprowadziła dziś o północy stan wojenny na obszarze całego kraju…”. Starsza z dwóch maszynistek przestaje pisać i wybucha płaczem.(42)
                                                                             Godz. 24.35
Generał Czesław Kiszczak otrzymuje wreszcie informacje, na którą czekał od wielu godzin w swoim gabinecie na drugim piętrze ogromnego gmachu MSW: – “Oni wszyscy wyszli”. Ci “oni”, to przywódcy “Solidarności”. Minister Spraw Wewnętrznych obawiał się tylko jednego:- że sztab “Solidarności”, powia-domiony o mających nastąpić wydarzeniach, zabarykaduje się wewnątrz Stoczni (gdzie normalnie pracuje ponad dziesięć tysięcy osób) i że ciężko będzie go stamtąd wydostać. Nie mówiąc już o symbolicznym znaczeniu, jaki miałby ewentualny atak milicji i wojska na zakłady, w których 16 miesięcy wcześniej pod-pisano słynne Porozumienie.(43)
                                                                            Godz. 06:00
„…Tu Polskie Radio Warszawa. Mamy dziś niedzielę, 13 grudnia 1981. Rozpoczyna się szczególny dzień w historii naszego państwa i naszego narodu. Za chwilę przed mikrofonami Polskiego Radia przemówi generał armii Wojciech Jaruzelski ”… Głos prezentera jest spokojny, opanowany, bez śladu emocji… Rozlega się Hymn Narodowy, Mazurek Dąbrowskiego…
Obywatelki i Obywatele Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej! Zwracam się do was jako żołnierz i jako szef rządu polskiego. Zwracam się do Was w sprawach wagi najwyższej. Ojczyzna nasza znalazła się nad przepaścią. Dorobek wielu pokoleń, wzniesiony z popiołów polski dom ulega ruinie. Struktury państwa przestają działać. Gasnącej gospodarce zadawane są codzienne nowe ciosy. Warunki życia przytłaczają ludzi coraz większym ciężarem.[…]. Zwracam się do wszystkich obywateli – nadeszła godzina ciężkiej próby. Próbie tej musimy sprostać, dowieść, że „Polski jesteśmy warci”!..Rodacy! Wobec całego narodu polskiego i wobec całego  świata, pragnę powtórzyć te nieśmiertelne słowa: JESZCZE POLSKA NIE ZGINĘŁA, PÓKI MY ŻYJEMY“. Ukonstytuowała się Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego. Powodując się nadrzędnym interesem narodowym i powagą historycznej chwili Rada Państwa…wprowadziła z dniem 13 grudnia 1981 roku, stan wojenny na obszarze całego kraju”.(44)
Polskie Radio nadaje tylko muzykę poważną, głównie Chopina, a przemówienie gen.Jaruzelskiego TVP emituje co godzinę. W rozporządzeniu Rady Ministrów, opublikowanym dn.12 grudnia 1981, karta 14-18, określono zasady przeprowadzenia internowania. Internować można było każdego obywatela polskiego, który ukończył 17. lat.[…].(45)

***
Oficjalnym powodem stanu wojennego była pogarszająca się sytuacja gospodarcza kraju (od kwietnia do października 1981, ponowny system tzw. kartek żywnościowych dla szerokiego wachlarza towarów np. mięso, masło, tłuszcze, mąka, ryż, mleko dla niemowląt, buty itd.), oraz zagrożenie bezpieczeństwa energetycznego w kraju wobec zbliżającej się zimy.      
W 1981 roku dochód narodowy spadł o 12% rok do roku poprzedniego. Władze radzieckie przekazały  polskiej stronie rządowej informację, że w związku z sytuacją w Polsce w 1982 roku ZSRR dostarczy do Polski mniej ropy naftowej (o 64%) i gazu (o 47%). Oleju napędowego Polska miała nie uzyskać wcale. W dodatku, całkowicie załamał się skup produktów rolnych. Rolnicy stracili zaufanie do pieniądza, za który nie mogli nabyć innych towarów na rynku. W tej sytuacji rząd zmuszony był do wprowadzenia tzw. sprzedaży wiązanej (za maszyny trzeba było płacić zbożem) co było cofnięciem się do formy gospodarki wymiennej. Jednocześnie „Solidarność” wzywała rolników do wstrzymywania się ze sprzedażą państwu produktów rolnych. Brak towarów na rynku i w sklepach był spowodowany zahamowaniem produkcji w fabrykach z powodu strajków organizowanych przez NSZZ „Solidarność”.
Historyk  prof. Andrzej Paczkowski [ w okresie PRL, działacz opozycji demokratycznej], uznaje, że  rzeczywistymi powodami były obawy reżimu komunistycznego przed utratą władzy, związane z utratą kontroli nad niezależnym ruchem związkowym, w szczególności NSZZ „Solidarność”, oraz walki różnych stronnictw w PZPR, nie mogących dojść do porozumienia w kwestii formy i zakresu reform ustroju polityczno-gospodarczego PRL. Za dodatkowy i najważniejszy argument uznano groźbę interwencji zbrojnej w Polsce, przez państwa  Układu Warszawskiego [zwłaszcza ZSRR].
Ogółem od 13 XII 1981 – 30 IV 1982 roku internowano 7198 osób. Aresztowano 6600 osób. Wszczęto 5083 postępowań przygotowawczych w trybie doraźnym, którym objęto 6793 osoby.(46)
Oddziały ZOMO wkroczyły do lokali „Solidarności”, aby zniszczyć urządzenia, zwłaszcza łącznościowe poligraficzne i zatrzymać przebywających w nich ludzi. Jednostki pancerne i zmechanizowane ruszyły z koszar w stronę tras wylotowych, węzłów komunikacyjnych, głównych skrzyżowań i obiektów strategicznych. Wkrótce w zimną, grudniową noc w opustoszałych punktach miast, żołnierze zaczęli rozpalać koksowniki. W bezpośrednich działaniach przeciwko własnemu nardowi wzięło udział ok 100 tysięcy żołnierzy oraz funkcjonariuszy MO i SB, 1750 czołgów, 1400 pojazdów opancerzonych, 500 wozów bojowych piechoty i 9 tysięcy samochodów.(47)
Dla wzmocnienia jednostek MO w ramach mobilizacji powołano: 30237 osób do jednostek manewrowych, 13370 osób do posterunków MO, 1875 osób do dodatkowo sformowanych 21 kompanii MO, 2700 do Wojsk Ochrony Pogranicza i 900 do Nadwiślańskich Jednostek Wojskowych MSW. Pobrano 3600 pojazdów z gospodarki narodowej.(48) […]. Z ZSRR otrzymano jedynie 22525 ćwiczebnych granatów łzawiących, z CSRR 32500 granatów łzawiących i 10 tysięcy pałek, z NRD najwięcej, bo aż 360440 granatów łzawiących, 40700 świec dymnych, 10000 pałek zwykłych i 10975 pałek składanych.(49)
Główny autor stanu wojennego generał  Wojciech Jaruzelski, wraz z najbliższym otoczeniem przebywał w gmachu Rady Ministrów. Wiesław Górnicki kończył pisanie tekstu deklaracji przewodniczącego nie ujawnionej jeszcze, Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego. O godz. 6 rano w I programie Polskiego    Radia rozpoczęto nadawanie, poprzedzonego hymnem narodowym, przemówienia Wojciecha Jaruzelskiego, nagranego uprzednio w polowym studio, w koszarach pułku łączności wojsk lotniczych. O godz. 12:00 telewizyjną wersję nadał I program TVP. Przebrani w wojskowe mundury popularni spikerzy TVP zaczęli odczytywać monotonnym głosem dekrety o stanie wojennym, o postępowaniu w sprawach przestępstw i wykroczeń, o zmianie ustroju sądów i prokuratury wojskowej, komunikaty o militaryzacji wielu jednostek administracji, całych branż, jak komunikacja, telekomunikacja, energetyka, górnictwo, porty morskie i ok. 130 zakładów pracy. Do zmilitaryzowanych instytucji posłano ponad 8 tysięcy komisarzy wojskowych, oficerów służby czynnej, którzy zupełnie nie mieli pojęcia o organizacji zakładów i produkcji, a do tego bardzo często byli skorumpowani. Wprowadzono godzinę milicyjną (od godz.22:00 do 6:00), cenzurę  korespondencji, zakaz opuszczania miejsc zamieszkania. Na gmachu KC PZPR zamiast czerwonej, załopotała flaga narodowa. O godz.5:30 przedstawiciele władz zbudzili Prymasa Polski Józefa Glempa, zawiadamiając o wprowadzeniu stanu wojennego. Dwa kazania wygłoszone przez ks. Prymasa, poranne w Częstochowie i wieczorne w Warszawie, transmitowane przez radio bez wiedzy mówiącego, zawierały m.in. wezwanie do zaniechania oporu fizycznego i zapewnienie, że Kościół będzie bronić prześladowanych.(50)

W czasie gdy w Warszawie wojskowi kurierzy dostarczali członkom Rady Państwa zawiadomienia o nadzwyczajnym zebraniu, w Gdańsku kończyły się dwudniowe obrady Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”. Uczestnicy obrad zaczęli opuszczać teren Stoczni Gdańskiej. Krótko po godz. 1:00, ZOMO otoczyło hotele, gdzie nocowali członkowie Komisji Krajowej i przystąpiło do zatrzymań.[…].

Samolotem  [rządowym, pilotowanym przez majora Gawlasa – start o godz.23:00, po pięciu godzinach oczekiwania na specjalnego pasażera], Lech Wałęsa [ w towarzystwie pułkownika „SB”], został przewieziony do Warszawy, a później do Chylic [ na obrzeżach Warszawy]. Umieszczono go w dawnej willi byłego sekretarza KC PZPR, Jerzego Łukaszewicza. Znajdował się tam Stanisław Ciosek i kilku generałów. W środku nocy, na „rozmowy” przybył wicepremier Mieczysław Rakowski.[…].(51)  Od 11 maja 1982 Lech Wałęsa przebywa jako internowany w Arłamowie (do 15 listopada 1982) – przewieziony helikopterem z Otwocka do rządowego ośrodka wypoczynkowego w Bieszczadach, położonego tylko kilka kilometrów od granicy z ZSRR. Izolowany od innych działaczy Solidarności i oddalony od głównych ośrodków ruchu, miał być kartą przetargową władz lub z wolna zostać zapomniany. Mieszkał w dwupokojowym apartamencie, pod nr 52 – pilnowali go  funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu.

***
/Źródło: Notatka Biura Ochrony Rządu i Biura Śledczego MSW dotycząca listu biskupa gdańskiego Lecha Kaczmarka (z 9 lipca 1982), do Przewodniczącego Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, gen.Wojciecha Jaruzelskiego w sprawie zwolnienia z internowania Lecha Wałęsy./.

Warszawa, 26 lipca 1982.  
[data dzienna wpisana odręcznie]
Tajne
Egz[emplarz] pojed[y]n[czy]

Notatka
W związku z pismem Biskupa Gdańskiego ks. Lecha Kaczmarka z dnia 9 lipca 1982, ustalono co następu-je:
1. Pismo ks. bp. L[echa] Kaczmarka z dnia 11 lutego br., skierowane do Przewodniczącego Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, nie wpłynęło do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.
2. W okresie internowania L[ech] Wałęsa odwiedzany był 14-krotnie, przez członków rodziny w następujących terminach:
  1) żona Danuta z dziećmi:             
16-18 XII 1981r   
4-25 XII 1981r                                                                                                                                                  
8-15   I   1982r
  26   II  1982r
  28   III 1982r
  9-13   IV 1982r
  11   V 1982r
  31 V-3VI 1982r
Od dnia 25 VI 1982 do chwili obecnej, Danuta Wałęsa przebywa wraz z dziećmi w miejscu internowania Lecha Wałęsy. Ob. Danuta Wałęsa została poinformowana o możliwości odwiedzin męża wraz z dziećmi w każdym dowolnym terminie. Koszty pobytu rodziny pokrywa państwo. Jednocześnie wielokrotnie rodzina L[echa] Wałęsy, korzystała w celu odwiedzin, ze środków transportu MSW.

2) Ponadto L[ech] Wałęsa odwiedzany był przez:
a) brata Stanisława Wałęsę    11 I 1982r
    wraz z siostrą Izabellą Młyńską    18 II 1982r         
b) brata Zygmunta Wałęsę                 10 III 1982r
c) szwagra Bronisława Młyńskiego  17 III 1982r
3) L[ech] Wałęsa w okresie internowania był 42-krotnie odwiedzany przed przedstawicieli Kościoła […].
– bp B[ronisław] Dąbrowski -14 XII 1981r
– bp Zygmunt Kraszewski – 25 XII 1981r
– ks. A[lojzy] Orszulik  – 20 XII 1981r, 25 XII 1981r, 27 XII 1981r, 1 I 1982r, 3 I 1982r, 10 I 1982r, 17 I – 24 I 1982r, 30 I – 31 I 1982r, 14 II 1982r, 24 II 1982r, 28 II 1982r, 4 IV 1982r, 2 V 1982r, 9 V 1982r, 23 V 1982r, 30 V 1982r, 18 VII 1982r,
– ks. Jankowski [Henryk]  – 24 – 25 XII 1981r, 8 – 9 I 1982r, 27 I 1982r, 16 II 1982r, 23 II 1982r, 4 III 1982r, 17 III 1982r,
– ks. Górski 23 II 1982r
– ks. Chmiel [Jana] 21 III 1982r, 8 IV 1982r, 15 IV 1982r, 18 IV 1982r, 25 IV 1982r,
– ks. Cebula [Cybula Franciszka] 28 III 1982r
 [spowiednik Lecha Wałęsy – późniejszy kapelan Prezydenta Lecha Wałęsy – w latach 1969-1990 zarejestrowany jako TW „Franek“].
– miejscowy proboszcz ks. Potocki [Andrzej]  6 VI 1982r, 13 VI 1982r, 20 VI 1982r, 27 VI 1982r, 4 VII 1982r, 11 VII 1982r.
4) W okresie internowania L[ech] Wałęsa odwiedzany był przed przedstawicieli instytucji i organizacji zagranicznych:
– Zdzisław Pręgowski – przemysłowiec szwajcarski – 10 III 1982r
– Valticos [w oryginale Walticas] – wiceprzewodniczący Międzynarodowej Organizacji Pracy 14 V 1982r
– Delegacja Międzynarodowego Czerwonego Krzyża 26 II 1982r, 26 VI 1982r
Przez cały okres internowania L[echowi] Wałęsie dostarczane są bez ograniczeń artykuły żywnościowe z Bazy Zaopatrzenia Specjalnego. W okresie od dnia 13 XII 1981r do dnia 26 VII br. L[ech] Wałęsa skonsumował samotnie lub w towarzystwie osób go odwiedzających:
– wódka                                                          85 butelek
– wino                                                            35 butelek
– winiak i koniak                                           29 butelek
– szampan                                                      42 butelki
– piwo                                                            512 butelek
ponadto dostarczono mu 638 paczek papierosów
5) Ponadto L[echowi] Wałęsie umożliwiono w miejscach internowania oglądanie programów telewizyjnych, słuchanie programów radiowych oraz dostarcza się prasę codzienną – dzienniki: „Trybuna Ludu“, „Żołnierz wolności“, „Rzeczypospolita“.

Stwierdzono fakty dostarczania L[echowi] Wałęsie przez osoby odwiedzające pism, książek i materiałów o charakterze religijnym. Jednocześnie zanotowano fakty przekazywania L[echowi] Wałęsie przez duchownych wydawnictw bezdebitowych, jak np. paryska „Kultura“.
W czasie internowania L[ech] Wałęsa nie zwracał się o udostępnienie innych wydawnictw.

6) L[ech]Wałęsa może poruszać się w określonym rejonie miejsca internowania, umożliwia mu się spacery, gry i zabawy z rodziną, łowienie ryb (Otwock), i codzienne uprawianie sportu, bilard, ping-pong.
7) W okresie internowania L[ech]Wałęsa trzykrotnie podejmował głodówkę. Były to okresy 2-3 dniowe. Jednocześnie spożywał w ukryciu artykuły spożywcze, m.in. czekoladę, dostarczane przez osoby odwiedzające.

  Kilkakrotnie Lech Wałęsa uskarżał się na bóle zęba i dwukrotnie na dolegliwości serca. Wielokrotne propozycje udzielenia konsultacji przez wybitnych specjalistów spotykały się ze stanowczą odmową L[echa] Wałęsy. Jedynie wyraził zgodę na przeprowadzenie badania EKG w dniu 23 I br. I dwukrotną wizytę u stomatologa (Centralny Szpital Kliniczny MSW), którego następnie podejrzewał o założenie zatrutego opatrunku i następnie odmówił dalszych wizyt.
Także 25 V br. odmówił porady lekarza wojskowego na terenie miejsca internowania stwierdzając, że… “nie podda się badaniom, nawet gdyby miał umrzeć“. Aktualny stan zdrowia L[echa] Wałęsy należy określić jako dobry. Opracowano w Biurze Ochrony Rządu i Biurze Śledczym MSW.(52)
***
Przyszły Prezydent RP przyznał jednak, że podczas internowania miał w ośrodku w Arłamowie luksusowe warunki. – To była złota klatka. Mogłem sobie życzyć, co chciałem. Lubiłem szampana i parę butelek wypiłem. Ja musiałem uważać, bo ja tam byłem między osami – podkreślił były lider „Solidarności”.(53)

Tego szczególnego Internowanego odwiedzał również płk. Władysław Iwaniec [co najmniej 6 razy] – od maja 1982r., Zastępca Komendanta Instytutu Badań Społecznych WAP [Wojskowej Akademii Politycznej im. Feliksa Dzierżyńskiego, dawny dowódca Lecha Wałęsy [odbywał zasadniczą służbę wojskową w latach 1964–1965, w batalionie łączności 8 Dywizji Zmechanizowanej w Koszalinie].

***

1981 grudzień 17, Warszawa – Notatka ppłk. doc. dr. hab. Władysława Iwańca z rozmowy przeprowadzonej z Lechem Wałęsą w miejscu jego pobytu […]. „W sprawach stanu wojennego i roli wojska wypowiadał się tak, że wyraźnie można było dostrzec, iż praktycznie nie zdaje sobie sprawy z rzeczywistości w tym względzie i mało o tym wie. Uwagę o prawie wojennym i jego rygorach zlekceważył, twierdząc, że ludzie tego nie zaakceptują. Samo prawo wojenne i skutki jego nieprzestrzegania potraktował jako fakultatywne. Kiedy wymieniłem sprawę Słowika [Andrzeja] z Łodzi, stwierdził:
– „Daję sobie głowę uciąć, że go zwolnią wcześniej niż innych zatrzymanych”.
Mnogość koncepcji i rozwiązań zgłaszanych przez Wałęsę oraz przeskakiwanie z tematu na temat, znacznie utrudniały rozmowę. Wydaje się jednak, że uzasadnione jest sformułowanie kilku wniosków ogólnych. Głównym jest ten, że jest to człowiek prymitywny, a zarazem typ cwaniaka i hochsztaplera. Wydarzenia wyniosły go na taką pozycję społeczną, że musi wypowiadać się (i musiał decydować) o sprawach, które są mu znane tylko jako hasła. Zajmowanie tej pozycji przez pewien czas utwierdziło go w przekonaniu, że pełni misję dziejową i że jest upoważniony do wypowiadania się i decydowania o sprawach najszerszych.[…].(54)

W zachowanych w dokumentach sporządzonych przez funkcjonariuszy BOR, można znaleźć informacje na temat wielu wypowiedzi Wałęsy, które były przychylne władzom, a niepochlebne wobec działaczy związkowych i uczestników opozycji demokratycznej.

Jeden z funkcjonariuszy notował, że Wałęsa mówił o tym, iż „popiera w 90 proc. decyzje gen. Jaruzelskiego” – „uważa, że 13 grudnia to było jedyne możliwe i bardzo dobre pociągnięcie”. Potrafił być wulgarny – w czasie rozmowy z prokuratorem wojskowym miał stwierdzić, że „posunięcie Jaruzelskiego o wprowadzeniu stanu wojennego było potrzebne do »rozpierdolenia« KPN i KOR”.

O ile po latach, te wypowiedzi mogą się wydawać szokujące, o tyle nie można na nie potrzeć bez uwzględnienia ówczesnych realiów. Wałęsa starał się przed władzami uwiarygodnić jako partner do rozmów. […]. „Na pytanie, dlaczego nie poprze oficjalnie działalności gen. Jaruzelskiego, powiedział, że nie może się do tego przyznać” – notował funkcjonariusz BOR. […](55)

***

Po transformacji ustrojowej w Polsce, Wałęsa często odwiedza Arłamów ze względu na sentyment. To jedno z jego ulubionych miejsc wypoczynku. Nie zajmuje jednak apartamentu, w którym przebywał.

Godz. 12:25
Polskie Radio, zaczyna nadawać komunikat Ministra Spraw Wewnętrznych. Na całym terytorium wprowadza się godzinę milicyjną:- od 22:00 do 6:00 rano. Zakazuje się przebywania w miejscach publicznych bez dokumentów tożsamości (uczniowie w wieku powyżej 13 lat muszą mieć legitymacje szkolne lub tymczasowe dowody osobiste). Zakazuje się zmiany miejsca pobytu i przenoszenia się do innej miejscowości bez zezwolenia. Wolności osobiste są zawieszone. Osoby, które ukończyły szesnaście lat, a nie przekroczyły sześćdziesięciu, mogą być powołane do bezpłatnej pracy dla celów obrony […].

Godz. 16:31
Radio Warszawa podało do wiadomości, że Komitet Obrony Kraju zarządził „militaryzację“ części administracji państwa i kilku dziedzin gospodarki. Zmilitaryzowano koleje, transport samochodowy, PKS, pocztę, radio, telewizję, jednostki organizacyjne straży łączności, przedsiębiorstwa obrotu produktami naftowymi CPN, zespoły portowe, niektóre zakłady energetyczne ( tj. kopalnie i elektrownie), zawodowe straże pożarne, zakłady produkcji specjalnej (tj. wszystkie przedsiębiorstwa pracujące dla wojska) i komunalne przedsiębiorstwa komunikacyjne. Zgodnie z osławioną Ustawą z dnia 21 listopada 1967 roku, dotyczącą powszechnego obowiązku obrony kraju, wszyscy pracownicy zakładów zmilitaryzowanych zostają „zmobilizowani“. Czas pracy określany jest przez władze, pracownicy mogą być skoszarowani i przenoszeni na dowolne stanowiska. Osoby, które nie zgłoszą się do pracy, uchylą się od niej lub odmówią   wykonania polecenia służbowego, podlegają karze więzienia od 2 lat aż do kary śmierci włącznie […].

Godz. 19:00
„Radio Warszawa“ komunikuje niektóre bieżące zarządzenia. M.in.:- wolne soboty (jedna ze zdobyczy „Solidarności“) zostają zniesione, tydzień roboczy liczy znowu sześć dni i jeśli sytuacja tego będzie wymagała, może być powiększony do siedmiu: dzień pracy może być powiększony do 12 godzin, roczny urlop ma wynosić 12 dni (jeden dzień za jeden dzień pracy). Radio Warszawa nadaje dekret o stanie wojennym. Trzy lata więzienia grożą tym, którzy nie poniechają działalności związkowej, pięć lat za organizowanie strajku lub manifestacji, pięć lat za rozpowszewchnianie fałszywych wiadomości…

Na ulicach miast patrole milicji i wojska, czołgi, transportery opancerzone i wozy bojowe. Osoby zatrud-nione w systemie zmianowym lub nocnym – aby dotrzeć do pracy – musiały uzyskać w swoim zakładzie specjalne przepustki. Utrudniony był sam dojazd – w godzinie milicyjnej nie kursowały taksówki; również wieczorne kursy autobusów były odwołane. Obowiązywał też zakaz opuszczania stałego miejsca pobytu. Na przejazd do innego miasta trzeba było zdobyć stosowne pozwolenie, a w przypadku wyjazdu kilkudnio-wego – dodatkowo zarejestrować się po przyjeździe w miejscowym urzędzie. Władze zarówno cywilne jak i mundurowe, mogły odmówić wydania pozwolenia – bez podania zainteresowanemu przyczyny.

***

Nie odpowiadały nawet numery alarmowe, np. pogotowia ratunkowego. Stąd należy przypuszczać o nie-określonej liczbie „cichych ofiar” stanu wojennego, tj. o ludziach, którym nie udzielono pomocy z powodu blokady łączności telefonicznej. Gdy w styczniu 1982 roku, przywrócono połączenia telefoniczne, rozmowy międzymiastowe podlegały kontroli. Funkcjonariusze bezpieczeństwa mieli prawo przerwać połączenie gdy uznali, że zagraża to interesom i obronności państwa. Najbardziej znanym jej przejawem był ostrzegawczy komunikat w słuchawce telefonicznej:- „Rozmowa kontrolowana, rozmowa kontrolowana...”.

Szczególnym zainteresowaniem służb „cieszyły się” rozmowy z zagranicą, przywrócone z okazji święta   22 lipca 1982. Podobnej cenzurze podlegały listy i przesyłki pocztowe. Początkowo, osoby prywatne nie miały prawa wysyłania paczek, a później należało przynosić je do urzędu pocztowego otwarte tak, aby odpowiedni pracownik sprawdził ich zawartość. Jeśli cenzor uznał potencjalne zagrożenie dla interesów państwa (sic!), rekwirowano listy i paczki na rzecz skarbu państwa. Nie przysługiwało odwołanie. Alternatywą dla zatrzymania nieprawomyślnego listu, było częściowe zamazanie jego treści [w rzeczywistości cenzura korespondencji funkcjonowała z różnym nasileniem przez cały okres PRL].(56)

Adam G. (SB-ek)
Każdy naczelnik poczty był naszym człowiekiem. Jeśli nie było wyraźnego rozkazu co kontrolować, sprawdzano listy wyrywkowo, jakieś grube podejrzane koperty, mocno zaklejone taśmą. Prowadzono jednak najczęściej kontrolę systematyczną, na nazwisko lub adres.

Marian A. (SB-ek)
[…]. Jeśli pracownik obserwacyjny rozpracował figuranta, to najpierw zlecał obserwację w biurze B. „Betka” chcąc wiedzieć o figurancie wszystko, musiała czytać korespondencję od figuranta i do figuranta. Zlecano nam przechwytywanie listów. Najpierw określało się czas inwigilacji korespondencji. Powiedzmy, że to było pół roku. Przez pół roku żadna kartka, żaden list wrzucony do skrzynki, ani żadna korespondencja przychodząca do figuranta nie mogła przejść niezauważona, nie przeczytana. Obserwacja chodziła za figurantem krok w krok. List wrzucony do skrzynki albo zostawiony w okienku na poczcie natychmiast przejmowaliśmy. List wyjęty ze skrzynki rozpoznawaliśmy po charakterze pisma, po nazwisku adresata. Czasem, jak na miejscu mieliśmy kłopoty z odszukaniem, zabieraliśmy wszystkie listy ze skrzynki i dopie-ro na poczcie szukaliśmy, a po znalezieniu resztę korespondencji wrzucaliśmy z powrotem do skrzynki. […]. Do otwierania służył specjalny, metrowej szerokości pulpit parowy. Po naciśnięciu z góry prasą list otwierał się sam, nie pozostawiając żadnych śladów, żadnych mechanicznych zniszczeń. Do czytania między wierszami używano lampy ultrafioletowej. Jeśli sami uszkodziliśmy kopertę albo list tak, że nie mogły potem iść do adresata, to dysponowaliśmy sztabem grafologów, którzy bezbłędnie kopiowali charakter pisma. Mieliśmy też wszystkie możliwe koperty, każdy rodzaj papieru. Pomyłki się nie zdarzały. Czasem chcieliśmy mieć oryginał w kieszeni i dlatego przepisywaliśmy. […]. Styl i forma listu określały człowieka. Teraz, gdy czytam listy drukowane w różnych gazetach, to mogę z dużym prawdopodo-bieństwem określić charakter osoby piszącej, zawód w przybliżeniu, ale raczej celnie, nie mówiąc już o wieku piszącego z dokładnością do pięciu, dziesięciu lat. Jeśli widzę charakter pisma, to jeszcze łatwiej jest powiedzieć coś o człowieku. W swoim życiu przeczytałem dwieście, może trzysta tysięcy cudzych listów. To był kawał roboty.(57) Prywatną korespondencję Polaków kontrolowano, aż do połowy 1989.

***

Jednoznacznie można zinterpretować szyfrogram z dnia 10 września 1981 kierownika sztabu Operacji “Lato ’80”, Vice-ministra Spraw Wewnętrznych gen. Bogusława Stachury do komendantów wojewódzkich MO, dotyczący wydawania broni palnej wytypowanym osobom z aparatu partyjnego, państwowego i stronnictw sojuszniczych.(58)

Według informacji złożonej na posiedzeniu Sztabu MSW 8 stycznia 1982r “zabezpieczono” 49 tys. jednostek broni i 7 mln sztuk amunicji, przeznaczonych dla “aktywu”.(59)

Niezależnie od przygotowań do wprowadzenia stanu wojennego, w tym internowania czołowych działaczy opozycji, z myślą o przyszłości, przygotowywano kadry, do kontrolowania władz “Solidarności”. Nowy Związek, mieli organizować wytypowani przez odpowiednie służby MSW umiarkowani działacze NSZZ “Solidarność”, w tym oczywiście przedstawiciele resortowej agentury.(60)
Stan wojenny, bagatelizowany przez pewne środowiska, co do wagi fizycznych i psychicznych zagrożeń, jaki niósł wobec ludności, także w relacjach interpersonalnych, degradacji ekonomicznej, kulturowej i szeroko postrzeganej przestrzeni społecznej, obnaża jego prawdziwe oblicze szer. Marian Olczak, udzielając wywiadu na temat sytuacji w plutonach specjalnych ZOMO. Szczególnie złowrogo wybrzmiewa następujący fragment: […] „ Za zabicie człowieka nie grożą nam żadne konsekwencje. Wszystko idzie na konto osobistego zagrożenia i działania w zwartej grupie.(61)

***

 

PIERWSZE LISTY do INTERNOWANIA.

Najstarsza z zachowanych list, osób przewidzianych do internowania, jest datowana 28 października 1980. Na posiedzeniu KOK [Komitetu Obrony Kraju], 4 listopada, gen.Wojciech Jaruzelski poinformował, że został przygotowany “zestaw niezbędnych aktów prawnych dotyczących stanu wojennego”.(62)

Pierwsze wstępne listy przeznaczonych do zatrzymania przedstawicieli opozycji, ułożono przez SB w marcu 1981r i zawierały niekiedy nazwiska osób przebywających za granicą. Ich częściowe  upublicznienie ujrzało światło dzienne na łamach łódzkiego “Głosu Robotniczego”, pod znamiennym tytułem:- “Pierwsza lista internowanych – skrajnych działaczy “Solidarności” i nielegalnych organizacji”.
Na str.3 tej gazety, na uwagę zwracał tytuł – “Akt oskarżenia przeciwko Słowikowi i Kropiwnickiemu skierowany do sądu”. Czytamy w uzasadnieniu:- .. “W nawiązaniu do informacji o wszczęciu  śledztwa w  trybie doraźnym i tymczasowym aresztowaniu przewodniczącego Zarządu Regionu Ziemi Łódzkiej “Solidarności”, Andrzeja Słowika i jego zastępcy Jerzego Kropiwnickiego, którym zarzucono zorganizowanie i przeprowadzanie akcji protestacyjnej mającej na celu ukonstytuowanie komitetów strajkowych i doprowadzenie do strajku powszechnego, wczoraj Prokuratura Wojewódzka w Łodzi, skierowała w tej sprawie, akt oskarżenia w trybie doraźnym do Sądu Wojewódzkiego w Łodzi…”.(63)

Wspomniany dziennik należał do 16 lokalnych gazet partyjnych (na 49 województw), który oprócz centralnej tuby propagandowej “Trybuny Ludu” i “Żołnierza Wolności”, dostał koncesją na wydawanie od 14 grudnia 1981, do których już wkrótce przylgnęło określenie „gadzinówki” [w czasach Ottona von Bismarcka, utworzono tajny „fundusz gadzinowy”, którego celem było pozyskiwanie przychylności dziennikarzy, mających rozpowszechniać informacje propagandowe – korzystne z punktu widzenia zaborcy i używane w czasie hitlerowskiej okupacji przez „Nowego Kuriera Warszawskiego”].         

DEKLARACJA LOJALNOŚCI.               
/potocznie: – „lojalka”/

Według definicji, jest to pisemne zobowiązanie się przez daną osobę do przestrzegania określonych przepisów, do którego podpisania władze PRL nakłaniały działaczy opozycji politycznej w Polsce.  Oświadczenie to, miało następującą treść:

 – „ Ja, niżej podpisany oświadczam i zobowiązuję się do zaniechania wszelkiej działalności szkodliwej dla Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, w szczególności do przestrzegania obowiązującego porządku prawnego.”Własnoręczny podpis, a powyżej nazwisko i imię, adres, data.

Podpisujący taki dokument musiał się liczyć z tym, że jego nazwisko może trafić do opinii  publicznej poprzez celowe ujawnienie, aby nie tylko zdyskredytować jego autora ale i w celach profilaktyki społecznej. Takim wstrząsem dla łodzian w pierwszych dniach stanu wojennego, było „Oświadczenie” Marka Burskiego, byłego komisarza strajkowego ZR NSZZ „Solidarność” Regionu Łódzkiego, opublikowane w „Głosie Robotniczym” [jednoznacznie zinterpretowane jako „lojalka”].

 […]. „Koledzy, wzywam was do rozwagi i do zrozumienia sytuacji w jakiej znajduje się Polska. Wierzę, że większość z was myśli podobnie i dlatego zdecydowałem się na podpisanie tego oświadczenia.
Łódź, dnia 19 grudnia 1981r. Marek Burski”.(64)

To było już drugie “Oświadczenie” Marka Burskiego: – pierwsze podpisał 13 grudnia 1981.(65)

Lojalka nie była zobowiązaniem do współpracy z organami państwa, w tym z SB, jednak jej podpisanie było rozumiane zarówno przez władze, jak i przez opozycjonistów, jako deklaracja zaprzestania działalności opozycyjnej.

A tak zapisał swoją reakcję na “oświadczenie” Marka Burskiego w swoim dzienniczku pt. “Mój 13 grudnia” Jerzy Kropiwnicki  już po aresztowaniu:…

– „Następnego dnia ponownie zobaczyłem się z adwokatami – w sali widzeń więzienia przy ul.Smutnej. Pokazali mi gazetę z apelem Marka Burskiego o przerwanie strajków. Był  to  n a j s m u t n i e j s z y moment w ciągu całego pobytu w więzieniu. Ten, któremu zdarzało się, iż mnie i Słowikowi zarzucał tchórzostwo, podpisał apel, w którym stwierdzał, że jego, spokojnego człowieka chcieli w radykalizm wepchnąć działacze KOR i ROPCiO. A on  teraz chce żyć, bo jest młody i wzywa do przerwania strajków – jako były Komisarz Strajkowy Zarządu Regionu, oczywiście”. I często tak było, że radykalni działacze pozostawali na wolności, zachowywali pracę i możliwość uprawiania swego zawodu podczas, kiedy ich nieradykalnych kolegów więziono, szykanowano, pozbawiano pracy, nękano. Pamiętam jakie zdziwienie wśród dziennikarzy wywołał fakt, kiedy okazało się, że Konrad Turowski, szef “Solidarności” w łódzkiej prasie [red.”Dziennika Łódzkiego”] i częsty gość Zarządu Regionu, oczywiście, znany raczej z ostrych wypowiedzi, nie został internowany. Choć już w nocy 13 grudnia 1981 r. bezpieka zamknęła siedmioro łódzkich dziennikarzy w tym; chociażby  publicystę katolickiego o tak umiarkowanych i koncyliacyjnych poglądach, jak Marek Papis…”.

***

/ Źródło: AIPN Ld Pf 86/14 t.2
[brak adresata]

Kolejne osoby działające w strukturach opozycji demokratycznej NSZZ „Solidarność“, „KSS-KOR“, KPN, czy Ruchu Młodej Polski, były wzywane do Komend MO, w tych samych celach [treść tych dokumentów to schemat, niezależnie w której Komendzie były przeprowadzone rozmowy]. Odnotowane na nich daty, świadczą o kolejnym etapie koncepcji stanu wojennego w Polsce. Taką propozycję do podpisania „lojalki“, otrzymali m.in.:
1/ Marek Edelman          –  data 19.11.1981r /karta 11   – podpis nieczytelny ppor.J.Lewsza
2/ Małgorzata Bartyzel   –                 – ,, –      /karta 13   –     –  ,,  –       –  ,,  –             –  ,,  –      
3/ JacekBartyzel              –                 – ,, –      /karta 15   –     –  ,,  –       –  ,,  –            –  ,,  –
4/ Marek Chwalewski     –    25.11.1981r /karta 47   – St.Inspektor Wydz.III- por.T.Kowalczyk
5/ Maria Dmochowska    –          27.11.1981r/karta 63   –    –  ,,  –       –  ,,  –       – por.J.Stasiak
6/ Paweł Spodenkiewicz –            3.12.1981r/karta 99   –    –  ,, –        –  ,,  –       – por.T.Grosman
7/ Jerzy Kropiwnicki      –             4.12.1981r/karta 102 –   –  ,,  –        –  ,,  –       –     –  ,,  –
8/ Grzegorz Palka           –             8.12.1981r/karta 105 –   podpis nieczytelny ppor. L. Filipow
[Nikt z nich nie podpisał]       

ŚWIADKOWIE WYDARZEŃ.     

Janusz KENIC.(66)
Była godz 23:45, kiedy zostałem wybudzony ze snu. Do mojego domu przyszedł mój przyjaciel Ryszard Pacer, który też był członkiem Zarządu Regionu „Solidarności“ wraz z panią Aniołczyk, żoną drugiego mojego przyjaciela Aleksandra, już internowanego. A więc, internowania zaczęły się wcześniej, nim ogłoszono Stan Wojenny. I żona Aleksandra z płaczem powiedziała, że przyszła Milicja, wyprowadziła go, nie mówiąc, po co, dokąd, dlaczego? W tej sytuacji postanowiliśmy z Ryszardem, aby coś w tej sprawie zrobić, nie mając pojęcia, co się naprawdę dzieje. Próbowaliśmy skontaktować się przez telefon, ale telefon nie działał. Postanowiliśmy pojechać do Zarządu Regionu taksówką. Jechaliśmy ul.Piotrkowską i kiedy zbliżaliśmy się od strony ówczesnej ul.Świerczewskiego do budynku „Solidarności“ zauważyliśmy, że Zarząd Regionu, jest obstawiony przez milicję. Ulica nie była zablokowana, dlatego można było ominąć kilka stojących milicyjnych samochodów. Na zewnątrz kręciło się sporo tajniaków i mundurowych. Podjąłem decyzję, aby się nie zatrzymywać, gdyż byłoby to nierozsądne wpakować się w łapy służby bezpieczeństwa. Przejechaliśmy to miejsce, jadąc dalej w stronę ul.Czerwonej. Drzwi do Zarządu Regionu, jeszcze wtedy nie były zniszczone. Była godz. 24:15, nie później.

Pojechaliśmy jeszcze do Zajezdni tramwajowej MPK i tam zobaczyliśmy, że też wszystko było przez milicję obstawione. Doszliśmy do wniosku, że jest to sytuacja konfrontacyjna. Jak to się wtedy mówiło:- Władza wypowiedziała wojnę, społeczeństwu. Wobec tego postanowiłem powiadomić o tej sytuacji Ordynariusza Łódzkiego ks.Biskupa Józefa Rozwadowskiego z którym byłem wtedy zaprzyjaźniony, ale stwierdziłem, że jak sam tam podjadę i będę dobijał się do drzwi pałacu biskupiego, to może się dla mnie skończyć aresztowaniem. Przecież pałac biskupi, jest w bliskiej odległości od budynku Zarządu Regionu. Wobec tego, pojechaliśmy na ul.Obywatelską do parafii Św.Urszuli Ledóchowskiej, gdzie proboszczem był ks. Adam Lepa, z którym także byłem zaprzyjaźniony. Zbudziłem go, za pomocą dzwonka u drzwi – tam jest dom sióstr zakonnych, a obok po lewej stronie parterowy domek, w którym mieszkał ks.Proboszcz ze swoją matką i wikariusz. Ks. Adam Lepa mnie wpuścił i powiedziałem mu o co chodzi. Wtedy ks.Adam odrzekł, że w tej sytuacji powinien być powiadomiony Ordynariusz. Wsiedliśmy do tej samej taksówki, którą przyjechałem. Mój przyjaciel Ryszard wysiadł z niej, aby pójść do domu, a ja z księdzem Adamem pojechałem do pałacu biskupiego. Podjechaliśmy pod pałac. Ks.Adam Lepa zadzwonił do drzwi, przedstawił się i wtedy otworzyła drzwi siostra zakonna. Weszliśmy na pierwsze piętro, prowadzeni przez siostrę zakonną, gdzie ks.Biskup miał pokoje gościnne i gdzie miał też swoją sypialnię. Zostaliśmy przez siostrę zakonną wprowadzeni do takiego pomieszczenia dla interesantów a ona poszła obudzić Ordynariusza. Ks.Biskup przyszedł do tego pomieszczenia. Był ubrany w sutannę i zadał normalne pytanie w tej sytuacji:
Co się stało?
Samo poinformowanie go, odbywało się na stojąco. Ks.Biskup był tym wszystkim zaskoczony, kiedy zdałem relację z tego co widziałem i jednocześnie kiedy ks.Adam Lepa potwierdził to wszystko, bo widział na ulicach ruchy pojazdów milicyjnych i wojskowych. A poza tym, kiedy podjeżdżaliśmy pod pałac biskupi, to było widać, co się działo przed Zarządem Regionu. Tłum milicji. Ks.Biskup był blady z przejęcia, bardzo głęboko tę informacje przeżył, to było po nim widać. Usiedliśmy przy stole i porozmawialiśmy jeszcze przez chwilę, jakie przedsięwziąć możliwości do dalszego działania. Poprosiłem ks.Biskupa, aby jakoś Kościół zaopiekował się tymi, którzy potrzebują pomocy, chodziło mi o rodziny aresztowanych działaczy „Solidarności“ nie tylko tych znanych, ale i szeregowych. Słusznie przypuszczałem, że aresztowania dotkną także i takich szeregowych członków naszego Związku. Nie wiedziałem, że istnieje coś takiego jak instytucja internowania, tego wtedy nie byłem świadomy. Mówiliśmy jedynie o uwięzionych, aresztowanych. Takim językiem. Po wymianie tych zdań, kiedy to wszystko ks. Biskup wysłuchał, powiedział do mnie:- Słuchaj, nie ma sensu, abyś wracał do domu, bo za chwilę ciebie też zaaresztują. Bezpieczniej będzie jak nie będziesz się nigdzie szwendał, chodził nie wiadomo gdzie. Zostań tutaj u mnie. Przeczekasz najbliższe dni i zobaczysz, jak to wszystko wygląda.

Przecież nikt z nas nie wiedział, w tym momencie z czym to się je, czy nie będzie np. wywózki do Związku Radzieckiego. I zostałem, mieszkając w pałacu biskupim, w jednym z pomieszczeń dla gości, który był na drugim piętrze. Ks. Adam Lepa wrócił do siebie. Byłem gościem ks. Biskupa przez 4-5 dni. W tym czasie docierały do mnie wiadomości, co się dzieje w Łodzi i nie tylko z relacji ks. Biskupa i kanclerza ks. Andrzeja Dąbrowskiego, który przychodził i rozmawiał ze mną.

Z ks. Biskupem widywałem się codziennie. I kiedy dowiedziałem się, że jako jedyny z Prezydium Zarządu Regionu zostałem na wolności, i ludzie dopytują się, szukają osoby, która by im powiedziała, co mają dalej robić, stwierdziłem, że ja nie mogę dalej tu siedzieć. Nie po to mnie wybierano, abym się w bezpiecznym miejscu ukrywał. Honor mi na to nie pozwalał. Powiedziałem o tym w rozmowie z ks.Biskupem. Co będzie, to będzie, ale już dalej nie mogę tu siedzieć. Wyszedłem wyprowadzony z pałacu biskupiego wieczorem, przez podwórko, sąsiadującego z Kurią budynku, gdyż obawialiśmy się, że główne wejście, będzie pod obserwacją służby bezpieczeństwa. To wszystko było tak zorganizowane przez ks. Kanclerza, że mój przyjaciel Ryszard Pacer, który kontaktował się ze mną, przekazując mi informacje poprzez ks.Kanclerza, czekał na mnie w samochodzie przy ul.Czerwonej. Oczywiście, było już zorganizowane miejsce, gdzie mógłbym się ukrywać. I tak się to odbyło.

Ok. godz.10:00 rano, siostry z domu biskupiego, powiadomiły kanclerza Kurii ks.Andrzeja Dąbrowskiego o wizycie Aleksandra Wilkanowskiego, Dyrektora Wydz. d/s Wyznań Urzędu Miasta Łodzi. Niespodziewana wizyta, owiana była tajemnicą. Wilkanowski nie odpowiedział na żadne z pytań skierowane do niego. Nerwowo poprosił w imieniu Komisarza Wojennego o spotkanie z nieobecnym Bp.Rozwadowskim. W tym samym czasie Bp. Rozwadowski, brał udział we wcześniej zaplanowanych uroczystościach poświęcenia sztandaru Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność”, Pabianickich Zakładów Przemysłu Bawełnianego ”Pamotex”, w kaplicy bł. Maksymiliana Kolbego w Pabianicach. Termin spotkania ustalono na godz. 14:00. Poinformowany po powrocie o całym zajściu Biskup Ordynariusz, zgodził się przyjąć gościa. Po południu Dyrektor „wyznaniówki”, zjawił się ponownie w siedzibie Kurii, w asyście płk.Kazimierza Garbacika, Komisarza Wojskowego wojew. łódzkiego. Rozmowa przebiegała w napiętej atmosferze. Pułkownik Garbacik poinformował Bp-a Rozwadowskiego, że przybył w imieniu gen. Wojciecha Jaruzelskiego, by zapewnić, że nowo zaistniały stan rzeczy w niczym nie będzie ograniczał swobody działania Kościoła. Liczono w ten sposób na pomoc ze strony hierarchii kościelnej w mediacji między władzą a społeczeństwem. W odpowiedzi Bp. Rozwadowski wyraził wielkie ubolewanie wobec zaistniałych wydarzeń, nazywając 13 grudnia 1981, jednym z najczarniejszych dni w powojennej historii naszego kraju. Sprzeciwił się także aresztowaniu dwóch łódzkich księży i nakłanianiu ich do podpisania tzw. lojalki.

Rozmowa z Komisarzem Wojskowym i Dyrektorem d/s Wyznań… Znam to z relacji Biskupa, który do mnie przyszedł na drugie piętro i opowiedział mi, jak to się wszystko odbyła. Ta rozmowa odbyła się w pokoju z oknami na Katedrę! Jest tam duży salon, gdzie ta rozmowa się odbyła. W tym momencie rozmowa się skończyła, kiedy Komisarz opowiadał o pokojowym działaniu władz. Ks.Biskup podszedł z nim pod ramie do okna i okazał mu milicjantów goniących i pałujących bezbronnych ludzi, uciekających przed nimi i przed gazem łzawiącym, do wnętrza Katedry. I zapytał: – „Czy tak ma wyglądać pokojowa koegzystencja miedzy władzą a społeczeństwem“. W tym momencie Komisarz spuścił głowę i rozmowa się skończyła. Ta sytuacja bardzo dotknęła ks.Biskupa do głębi serca, był zdruzgotany tą sytuacją. Ks. Biskup był wielkim patriotą, czego dawał wyraz w trakcie całego Stanu Wojennego i jednocześnie był człowiekiem walki, Bożej walki. Ta pierwsza jego reakcja, nie polegała na tym, że człowiek jest załamany i nie ma chęci do działania. Wręcz przeciwnie.(67)

Jolanta KLUSZCZYŃSKA.(68)
Nasza „Telekomunikacja“ od 13 grudnia 1981r została w Łodzi zmilitaryzowana. Żołnierze z karabinami maszynowymi weszli do portierni; – otworzył im portier, bo drzwi wejściowe były zawsze zamykane. Ciężkie metalowe drzwi były przeszklone, aby portier mógł zobaczyć, kto za nimi stoi i dzwoni. Portier był wystraszony, bo oni otoczyli go z wycelowaną bronią i żądaniem oddania broni osobistej. A to był starszy człowiek. I ze łzami w oczach powiedział: – „Panowie nie zabijajcie mnie, bo ja mam rodzinę“.

To doskonale pamiętam, bo rozmawiałam z tym portierem. Nie wiem, czy on jeszcze żyje, czy już nie. Ale to tak wyglądało, że oni wpadli i rozbroili go. U nas były dwa wejścia. Główne wejście od strony Al.Kościuszki przez wieżowiec i z drugiej strony od ul.Wólczańskiej. I oni weszli od strony ul. Wólczańskiej. Na drugim piętrze była „Centrala międzymiastowa“, a na trzecim „Telegraf“. A tam już, nie było żadnego zamknięcia, bo jak oni weszli do budynku, to już wszędzie drzwi pootwierali. Na „Centrali“, w ogromnej sali z łącznicami była nocna zmiana, Same kobiety – młode dziewczyny i starsze kobiety. Było ich 12. W ciągu dnia, byli zazwyczaj uczniowie-praktykanci ze Szkoły Łączności, ale wtedy w nocy, zawsze pracowały kobiety. Wojsko nie weszło spokojnie do Centrali, tylko wpadli tam. A kobiety siedziały tyłem do wejścia, obsługując łącznice. Wpadli tam z bronią, wycelowaną w kobiety. Jedna z nich, dostała ataku histerii. Kazali natychmiast odejść im od łącznic i powyrywali wszystkie sznury, przerywając rozmowy. Odsunęli kobiety od ich stanowiska pracy. Piętro niżej była przełączalnia automatyczna miasto-wa. Wchodziło się do przełączalni zaraz z holu po prawo, a do Centrali międzymiastowej wchodziło się polewo, schodami na drugie piętro. W pierwszej kolejności, oni weszli na drugie piętro, aby powyrywać wszystkie sznury z połączeniami, w trakcie rozmów które trwały. Kobiety musiały być do rana i dopiero poszły do domu, kiedy przyszła ranna zmiana. Były cały czas pod strażą. „Telegraf“ i przełączalnia, wszystko już było nieczynne. Ja dopiero przyszłam następnego dnia na dyżur, na godz.14:00. Wtedy już wszędzie było wojsko i na portierni i na górze. I jak tylko my przyszłyśmy, to siedziałyśmy cały czas na krzesłach, bo nic nie działało. Wchodząc do budynku, byłyśmy przez wojsko wylegitymowane i sprawdza-no, co mamy w torebkach. Rewizji osobistej nie było. Żołnierz, który nas legitymował, nie poinformował o niczym, ale my już wiedziałyśmy co się stało, bo już od godz.6:00 radio przekazywało, że został wprowadzony Stan Wojenny w Polsce. Siedziałyśmy do godz. 21:00, do kolejnej zmiany. U nas, był siedmiogodzinny dzień pracy. Od 21:00 do 7:00 rano, od 7:00 do godz.14:00 i od 14:00 do 21:00. Byłam wtedy na II-giej zmianie. Od tej grudniowej nocy, cały czas było wojsko, a my tylko podpisywałyśmy listę obecności i siedziałyśmy nie pracując. Później jeszcze doszło ZOMO, na przemian z wojskiem zajmując nasze pomieszczenia. Kiedy zezwolono na połączenia telefoniczne, to przy każdej pracownicy siedział żołnierz, a później tylko ZOMO i wtedy, każda rozmowa musiała być podsłuchiwana i miałyśmy polecenie, że jeśli w trakcie tych rozmów będzie treść antypaństwowa, należało ją przerwać. Dano nam do podpisania pismo o zachowaniu tajemnicy państwowej i żeby zgłaszać sprawy o podejrzanych rozmowach i osobach, które się ukrywały. Jak słyszałam, że rozmowa schodzi na sprawy polityczne, to przerywałam rozmowę mówiąc, że rozmowa jest kontrolowana. Żeby wiedzieli, że są podsłuchy.(69)

***

W nocy z 12 na 13 grudnia 1981r. zostały wyłączone wszystkie telefony, nie tylko zwykłych obywateli, ale także służb ratunkowych: placówek służby zdrowia, w tym pogotowia ratunkowego i straży pożarnej. “Zdławienie kontrrewolucji” okazało się ważniejsze od życia ludzkiego, telefonów nie włączono nawet podczas powodzi na Żuławach. Taki stan trwał do 10 stycznia 1982. Ważnym dokumentem oceniającym przestrzeganie praw człowieka i obywatela w Polsce w stanie wojennym okazał się raport Komitetu Helsińskiego [powstał w styczniu 1983, obejmując okres od 13.XII.1981r. do 31.XII.1982r., przemycony na Zachód i przedstawiony delegacjom rządowym uczestniczącym w Konferencji Madryckiej KBWE].(70)
I choć nie uwzględniono w nim wszystkich skutków stanu wojennego, na przykład fali emigracji i ucieczek z kraju, to wyjawia się z niego i tak wystarczająco ponury okres w historii PRL.

***

W tym samym czasie bliżej nieokreślona dotąd liczba chorych na skutek niemożności szybkiego powiadomienia pogotowia nie otrzymała na czas pomocy lekarskiej. To zapewne przyczyniło się do większej, nieznanej dotąd, liczby zgonów, choćby w wypadku chorób serca. O takich sytuacjach wspominają wielokrotnie świadkowie stanu wojennego. Jeden z nich odnotował: – „Tej niedzieli umarło dziecko naszej sąsiadki, trzyletni chłopczyk […] umierał i nie było lekarza, pogotowia, niczego. Wzywali pogotowie przez wojsko, milicję, trzy razy i nikt nie przyjechał. Nie mieli na to głowy. Walczyli z »Solidarnością«”.(71)

***

Wyłączenie telefonów w nocy z 12 na 13 grudnia spowodowało, że wiele informacji rozchodziło się tzw. pocztą pantoflową. Część z nich ulegała zniekształceniu, przyczyniając się do powstawania plotek. Niewykluczone też, że SB celowo puszczała je w obieg, aby pogłębić efekt wprowadzenia stanu wojennego. Były i takie, które odtwarzały elementy przebiegu wojskowych zamachów stanu za granicą. Przykładem może być pogłoska o trzymaniu internowanych na stadionach. Wraz z dopływem wiarygodnych, potwierdzonych informacji dotyczących losów internowanych plotki na ich temat zanikały. 10 stycznia zostały włączone telefony lokalne. Automatyczną łączność telefoniczną w całym kraju przywrócono dopiero 19 maja 1982 r. Ci, którzy byli szczęśliwymi posiadaczami telefonów, bądź korzystający z aparatów publicznych,  po ich uruchomieniu mieli okazję wysłuchiwać komunikatu: – „rozmowa kontrolowana”.

***

BARBARA GRUCHAŁA-GRUSZCZYŃSKA(72)
Byliśmy jeszcze w sobotę 12 grudnia do godz.22:00 w Biurze Prasowym „Solidarności“, przygotowując biuletyn. W tym biuletynie miały być materiały związane z 17 grudniem 1981r – nawet makiety były na tę okoliczność przygotowane – a druga część miała zawierać sprawozdanie z Komisji Krajowej z Gdańska i informacje o Uchwałach, jakie tam zapadły. Oczywiście, to wszystko szło przez teleks. I ponieważ nic nie przychodziło – jeszcze wtedy łączność ze światem była – więc zadzwoniliśmy do Gdańska. Powiedziano nam, że te Uchwały będą spływać dopiero najwcześniej o 4:00 rano, a nawet o 6:00. Więc powiedziałam do kolegów:- „Bez sensu, aby czekać w nocy, idźmy do domu i prześpijmy się“. I na godz. 14:00 w niedzielę umówiliśmy się, aby ten biuletyn zredagować. Servisy miały być z SIMU i BIPSU z Mazowsza oraz z Gdańska. Oczywiście, te informacje z Gdańska były wtedy najważniejsze. Ok. 23:30 wyszliśmy z budynku. Została tylko koleżanka, która obsługiwała teleksy, aby to wszystko przyjęła. Kiedy później z nią rozmawiałam, powiedziała, że kiedy zorientowała się, że telefony nie działają, przeraziła się tym (teleksy były na łączach telefonicznych). Po godz. 24:00. pobiegła do Kurii, aby zadzwonić, że jest awaria. A tam okazało się, że i u nich telefony są nieczynne. Wróciła do budynku i wtedy MO ją aresztowało. Funkcjonariusz SB i MO, wkraczając do budynku „Solidarności“ połamali meble, zabrali dokumenty, ale jakimś cudem pozostawili teleks i inny sprzęt techniczny. Oprócz tej koleżanki od teleksu, było w budynku jeszcze kilka osób. M.in:- Sekretarz, Alfred Skórzewski i wielu innych, członków Prezydium „Solidarności“, mających dyżury. W niedzielę wyszłam z domu, aby pójść na Mszę św. do Katedry, na godz.8:00. I kiedy szłam ulicą, usłyszałam wołanie sąsiadek: -„Pani Basiu, pani Basiu!!! Jest stan wojenny!
Po Mszy św. poszłam w stronę budynku „Solidarności“. Wszystko było pozamykane. Brama nie była zniszczona, okna również były całe. Wokół budynku, jakby nic się nie działo. Pomyślałam sobie, że lepiej będzie, jeśli tam nie wejdę, aby nie zostać aresztowaną. Przyszłam do domu, byłam z rodzicami. Mnie na razie nie szukali. Ale pewne zasady konspiracji musiałam podjąć, w dalszych kontaktach z ludźmi.(73)

TW.“MICHAŁ”.
Michał BOROWICZ.

/Źródło: AIPN Ld 0040_287.pdf. Karta 17-18-19. Nr ewidencyjny 43962/.           Łódź dn. 2.01.1982r.

Przyjął: Gałecki                                                                                                       
Data 30.12.1981r                                                             Tajne spec. znaczenia
Miejsce: [nieczytelne] KWMO                                          Egz. Pojed.
Informacja operacyjna spisana ze słów źródła t.w.

 “Michał” zatrudniony był w Zarządzie Regionalnym NSZZ “Solidarność” Ziemi Łódzkiej na  stanowisku kierowcy. Miał przydzieloną “Wołgę” LDS 831B. Pracę w Regionie rozpoczął w lutym 1981r. Do pracy tej wciągnął go Andrzej Trautman [TW.”Brodacz”], którego dobrze znał jeszcze z pracy w poprzednim miejscu tj. MPK. Początkowo pełnił funkcję kierownika gospodarczego […], potem jako kierowca.
karta:18 […]. W dniu 13.12.81r na godz.6:00 udał się z domu do ZR NSZZ “Solidarność”, gdyż w tym dniu miał mieć dyżur. Pod ZR zastał milicję, nie próbował wejść do środka, tylko pozostał w pobliżu. […].
Po dniu 13.12. do jego mieszkania przychodzili pracownicy byłego ZR, rozmowy dotyczyły co będzie z nimi dalej. […]

St.Insp.Wydz. IV
ppor.T.Gałecki
/podpis nieczytelny/  

***

TW “Józef” [Zbigniew Gajda] Nr 45350 był także kierowcą w ZR NSZZ “Solidarność” Ziemi Łódzkiej.

***

Budynek Z.R. NSZZ “SOLIDARNOŚĆ” Ziemi Łódzkiej, przy ul.Piotrkowskiej 258/260, został zbudowany w 1982r. (w stylu włoskiego renesansu),  wg projektu Gustawa Landau-Gutentegera, dla łódzkiego inżyniera i przemysłowca Henryka Birnbauma. W 1933r. po dojściu do władzy Adolfa Hitlera, doszło tam do antyniemieckich demonstracji (w budynku mieścił się Konsulat Rzeszy z komórką NSDAP, wykonująca także działania szpiegowskie).  Po wyzwoleniu Łodzi, lokatorami tamże, został oddział zwiadu  Armii Czerwonej, aby ostatecznie zostać siedzibą Centrali Przemysłu Skórzanego. W pierwszym kwartale 1981r. budynek został przekazany Zarządowi Regionalnemu NSZZ „Solidarność”. 13 grudnia 1981r., ZOMO spacyfikowało i aresztowało działaczy łódzkiej „Solidarności” [ „NN” zdjął z elewacji budynku,  tablicę ZR „Solidarności” Ziemi Łódzkiej i powierzył do przechowania ks.prałatowi Stefanowi Ciesielskiemu, ówczesnemu proboszczowi Kościoła katedralnego]. Do 1983r. w budynku stacjonowały oddziały „MO” i „ZOMO”. Ten symbol „Solidarności” został rozkradziony, zniszczony i w końcu podpalony przez nieznanych sprawców. W tej sprawie, do redakcji łódzkich gazet: „Głosu Robotniczego”, „Dziennika Łódzkiego” i „Expressu Ilustrowanego” wpłynęły pisma podpisane przez Kazimierza Bednarskiego /LDO 44446/, Janusza Kenica /LDO 44728/, i Pawła Wielechowskiego /LDO 44181/, z żądaniem ukazania się w łódzkiej prasie informacji, zawierającej wyjaśnienia przyczyn powstania pożaru w zamkniętym budynku [w dniu 01.03.1983r]. Autorzy listu zawarli sugestię celowego podpalenia, aby zostały zatuszowane zniszczenia i braki w majątku związkowym [publikacja nie ukazała się ].(74) W tym samym roku, budynek pozyskała  Politechnika Łódzka, a pięć lat później „Związek Młodzieży Socjalistycznej”. Od 1995 r budynek stał się własnością Instytutu Europejskiego. W sierpniu 2005r z okazji 25 rocznicy powstania NSZZ „Solidarność” z inicjatywy Instytutu, na budynku umieszczono tablicę pamiątkową poświęconą Zarządowi Regionu NSZZ Solidarność i wydarzeniom 13 grudnia 1981. A w lipcu 2008r, na budynku odsłonięto tablicę pamiątkową poświęconą pierwszemu Prezydentowi Miasta Łodzi w III RP, Grzegorzowi Palce, którego wsparcie przyczyniło się do powstania Instytutu Europejskiego.  W 2018r., ks.prałat Ireneusz Kulesza, proboszcz parafii Św.Stanisława Kostki w Łodzi – następca ks.Stefana Ciesielskiego – przekazał  9 listopada 2007r, przechowywaną dotąd w łódzkiej Katedrze tablicę ZR „Solidarności”, Instytutowi Europejskiemu w tym mieście.

GODZINA MILICYJNA. [od godz. 22:00 do godz. 6:00].
Naruszenie „godziny milicyjnej“ potraktowane zostało przez przepisy stanu wojennego jako wykroczenie i zgodnie z art.50, ust.3 Dekretu o stanie wojennym, zagrożone karą aresztu do 1 miesiąca i karą grzywny do 5.000 zł, a po nowelizacji kodeksu wykroczeń podwyższonej do 20.000 zł, z możliwością stosowania trybu przyspieszonego [osobę zatrzymaną doprowadzano do Sądy w ciągu 48 godzin. W stanie wojennym, tryb przyspieszony stosowano często, jako represję po manifestacjach ulicznych].(75)

ZEZWOLENIA na PRZEMIESZCZANIE SIĘ.

Komunikat Urzędu Miasta Łodzi.
[…]. Każda osoba opuszczająca dotychczasowe miejsce pobytu stałego lub czasowego, powinna otrzymać zezwolenie miejscowego terenowego organu administracji państwowej stopnia podstawowego, tj. naczelnika gminy, miasta, miasta i gminy, dzielnicy, prezydenta miasta Pabianic i Zgierza. Zezwolenie jest bez względu na czasokres danej miejscowości. Nie są wymagane zezwolenia dla mieszkańców miasta Łodzi przy przemieszczaniu się z jednej dzielnicy do drugiej, oraz mieszkańców gmin, przemieszczających się na krótkotrwały pobyt (12 godz.) z miejscowości do miejscowości (np. […] przejazd do pobliskiej miejscowości do punktu skupu, po odbiór węgla itp.). To krótkotrwałe przemieszczanie, może odbywać się w czasie nie objętym godziną milicyjną, a więc od godz. 6 rano do godziny 22 wieczorem. (76)  
***
13 grudnia,