Biografia

Ksiądz Stefan Miecznikowski, zdjęcie starszego pana z siwymi włosami zaczesanymi do góry w dużych okularach.

O. dr Stefan Miecznikowski SJ [łac. Societas Jesu]
(fot. ze zbiorów Zbigniewa Koszałkowskiego)

Urodził się w Warszawie 25 sierpnia 1921, jako syn Stefana i Leokadii z domu Prusak. Miał siostrę Janinę.  Wielki wpływ na jego osobowość miała szkoła, harcerstwo i wychowanie patriotyczne w domu. To stamtąd wyniósł szacunek, umiłowanie i oddanie własnego życia Ojczyźnie, oraz chęć ponoszenia za nią ofiarę i gotowość do jej obrony. A przy tym, oddany ideałom skautingu – wstąpił do Związku Harcerstwa Polskiego i do końca życia nie rozstawał się  z  krzyżem harcerskim. Zatem, nie dziwią jego słowa, kiedy powiedział o sobie w wywiadzie dla „Dziennika Łódzkiego” w dniu 9 grudnia 1970: – „Należałem do dobrej drużyny harcerskiej w Warszawie, pracowałem w Towarzystwie Przyjaciół Weteranów z 1863. To ukształtowało moją wrażliwość. Dla nas wychowanych w 20-leciu międzywojennym, sprawa Polski, sprawa narodu, sprawa wspólna, była ważniejsza niż wszystkie inne .
W okresie okupacji stanął przed dylematem wyboru swojej przyszłej drogi życia. 
A na ten wybór, miała znaczący wpływ męczeńska śmierć zadana z rąk Kozaków –  św. Andrzejowi Boboli – autorowi tekstu ślubów lwowskich króla Jana Kazimierza, zwanego apostołem Polesia i jego kanonizacja w 1938. Decyzja wstąpienia do zakonu Jezuitów, zaskoczyła rodzinę, zwłaszcza Stefana seniora, z zawodu elektromontera. Pragnieniem ojca było, aby jego syn został inżynierem. Sprzeciwił się decyzji syna i rozstał się z nim bez pożegnania. I nie zmieniły tego listy, jakie na przestrzeni lat napisał syn do ojca, które pozostały bez odpowiedzi. Stefan senior, pojednał się z synem dopiero po 30 latach,  kiedy przyszedł do Kościoła w Olsztynie, gdzie jego syn prowadził rekolekcje ignacjańskie. Wrażenie wywarł na nim, nie tylko tłum w Kościele, ale słowa jakie usłyszał.

Stefku, czy ty nie żałujesz, że wybrałeś tę drogę? Ciężka to jest przecież droga“-  pytała siostra Janina. „Nie”- odpowiadał – „Nigdy nie żałowałem i nie żałuję”. A na zarzuty „SB”, że prowadzi działalność antypaństwową, odpowiadał: -„To moja powinność. Jestem księdzem”.

A miał 19 lat, kiedy jesienią 1940 wraz z przyjacielem Władysławem Kusiakiem, wyruszył pieszo w niebezpieczną drogą do Seminarium Jezuitów w Starej Wsi, oddalonej od Warszawy ok.400 km. To był wyczyn. Tylko wielka determinacja i Opatrzność Boża, mogła pokonać nie tylko trudy fizyczne tej ryzykownej eskapady.
W 1943 opuścił Starą Wieś, na rzecz Nowego Sącza, gdzie podjął trzyletnie studia filozoficzne. W 1946 uzyskał tytuł magistra. W latach 1947-1949 rozpoczął w Świętej Lipce – w pobliżu Kętrzyna nad jeziorem Dejnowa – pracę duszpasterską i charytatywną wśród osieroconych mazurskich dzieci, różnych narodowości i wyznań. W latach 1946-1950 kontynuował studia na Wydziale Teologicznym w Krakowie. Święcenia kapłańskie otrzymał z rąk księdza Prymasa Stefana Wyszyńskiego. A tuż po nich, otrzymał dekret do Kalisza, gdzie został socjuszem magistra Nowicjatu. W 1953 został skierowany do Lublina na studia pedagogiczne na KUL. Był tam duszpasterzem akademickim – a lata jego posługi, przypadły na szczyt dyktatury stalinowskiej w Polsce. W 1957r., wyjechał na studia do Rzymu, zgłębiając wiedzę o kierunku teologii ascetycznej na Uniwersytecie Gregoriańskim. W 1960 obronił doktorat, pracą zat: “Ministerium Verbi Dei. Introductio conceptum apostolatus Ignatiani R./“ Tajemnica Słowa Bożego. Wstęp do duchowości św.Ignacego“.
Po powrocie do Polski ponownie trafił do Kolegium w Kaliszu, pełniąc do 1966 obowiązki magistra Nowicjatu. W 1967 skierowany do Łodzi, spędził w tym mieście, jak sam później ocenił, najważniejsze lata swego życia. Początkowo był duszpasterzem akademickim, jednym z najstarszych duszpasterzy akademickich w Łodzi. Jednak po aresztowaniach studentów z jego otoczenia, aktywnych w rozbitej przez Służbę Bezpieczeństwa opozycyjnej organizacji „Ruch”, władze zakonne ponownie przeniosły go do Kalisza.
Powrócił do Łodzi w 1978r. Oprócz ponownej pracy w środowisku akademickim, zajął się duszpasterstwem rodzin. I wkrótce, został też kapelanem powstającego w Łodzi, Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność” i jej duchowym przywódcą.  Już pierwszego dnia, po wprowadzeniu stanu wojennego, powołał przy Kościele o.o.Jezuitów – Ośrodek Pomocy Uwięzionym, Internowanym i Ich Rodzinom. Przy nieocenionej pomocy byłych wychowanków, głównie z Duszpasterstwa Akademickiego, sporządził listy aresztowanych i internowanych – ważnej informacji dla rodzin, które nie były informowane przez Milicję,  o miejscu przebywania ich bliskich. W ślad za tym, podjął szereg inicjatyw na rzecz opozycji. Przyczynił się do powstania Ośrodka dla Pozbawionych Pracy [kierowanego przez    ks.Antoniego Głowę]. Był inicjatorem powołania Duszpasterstwa Środowisk Twórczych (integrujących środowisko intelektualne Łodzi), organizował specjalne spotkania dyskusyjne (podczas tzw. spotkań  środowych”). Odprawiał Msze św. za Ojczyznę. Jego płomiennych patriotycznych kazań, słuchało tysiące  łodzian.
W 1989 został przeniesiony przez władze Prowincji  na Wybrzeże ( Jastrzębia Góra). 
Jest autorem kilku książek  m.in: Kazania stanu wojennego, Rozważania o Ojczyźnie (1998), Almanach Harcerski (1999).
Zmarł po długiej i ciężkiej chorobie w dn. 27 grudnia 2004.  Został pochowany w grobowcu Jezuitów, na Cmentarzu Katolickim na Dołach w Łodzi.
Po upadku PRL, został:
1/ Honorowym Obywatelem m.Łodzi (wrzesień 1992).
2/ Na wniosek łódzkiego Zarządu Regionu, podczas VII Krajowego Zjazdu „Solidarności”, otrzymał tytuł Honorowego Członka „Solidarności” (1995).
3/ Nominowany na harcmistrza – najwyższy stopień instruktorski w harcerstwie (17 listopada 1999).
4/ Uhonorowany „Medalem za zasługi w walce o Niepodległość Polski i Prawa Człowieka”, przez Polsko-Amerykański Ośrodek Kształcenia Zawodowego (31 sierpnia 2002).
5/ Powołany do Honorowej Rady Budowy Muzeum Powstania Warszawskiego, przez prof. Lecha Kaczyńskiego ówczesnego Prezydenta m.st.Warszawy (31 sierpnia 2003).
6/ Mieszkańcy Łodzi wybrali o.Stefana Miecznikowskiego na najbardziej popularnego  łodzianina 15-lecia wolnej Polski (2005r.).
7/ Prezydent RP prof.Lech Kaczyński odznaczył pośmiertnie o.Stefana Miecznikowskiego, „Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski” (3 maja 2007).
*
Z wystąpienia ojca Stefana Miecznikowskiego podczas uroczystości nadania mu tytułu Honorowego Obywatela Miasta Łodzi:
[…]. „ Rozmija się ze społecznym odczuciem nagradzanie kapłana – zakonnika honorami za działalność charytatywną, która jest jego obowiązkiem, nie zasługą (…).  A jednak nie mogłem zlekceważyć tego aktu społecznego uznania, bo autorem jego jest prosty człowiek: tramwajarz, pracownik zakładu włókiennicze-go, uczestnik ruchu zawodowego (…). Przyjmuję więc i dziękuję w ich imieniu i w imieniu własnym, skoro dostrzeżono w mej służbie akt etyczny (…). W aktualnej  chwili, kiedy ludziom mieszają się pojęcia i zasady, tworzą nowe podziały, wołajmy o przywrócenie naszemu społeczeństwu czystego tonu współdziałania i współpracy – skoro wreszcie mamy na prawdę nasz własny, choć biedny dom“.

Wstęp

       Tytuł i podtytuł tej publikacji – powstałej w całości na bazie źródeł pierwotnych i wtórnych – sugeruje wielopłaszczyznowość tematu. I tak w istocie jest. Jakkolwiek niniejsze opracowanie ma głównego bohatera, jakim był o.Stefan Miecznikowski SJ – to w jej strukturze nie mogło zabraknąć osób z Jego (i nie tylko) otoczenia, które z Nim współpracowały, były Jego wychowankami i które podzielały głoszone przez Niego wartości ( nie tylko w misyjnym wymiarze  wiary), ale i pragnienia samostanowienia własnej państwowości Polski – państwa w latach 1945-1989, de facto kolonialnego wobec Związku Radzieckiego. To nieuchronnie musiało doprowadzić do konfrontacji z aparatem represji, jakim był „Urząd Bezpieczeństwa”, a później „Służba Bezpieczeństwa” (w latach PRL tajnych współpracowników i kandydatów na tajnych współpracowników donoszących na osobę o.Miecznikowskiego, było blisko 90. – nie wszystkich w tej pracy uwzględnionych). Doświadczyli tego i inni, zwłaszcza w tak nadzwyczajnym okresie, jakim był stan wojenny w latach 1981-1983, nieprawnie proklamowany uchwałą z dnia 12 grudnia 1981r, na wniosek Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego tymczasowego, niekonstytucyjnego organu władzy, a faktycznie nadrzędnego wobec konstytucyjnych władz państwowych. Został on poparty przez Sejm Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, uchwałą z dnia 25 stycznia 1982r.
O.Stefan Miecznikowski swoją postawą dał świadectwo, jaki jest sens zawarty w słowach; – Bóg, Honor, Ojczyzna, człowiek-człowieczeństwo. I że bez względu na okoliczności i następstwa, nie można nimi  kupczyć, dla partykularnych czy małostkowych interesów. W kanonie polskich wartości, słowo Wolność jest podmiotem – do podtrzymania i budowania poczucia tożsamości narodowej – zajmuje miejsce wyróżnione, jest wymieniane w pierwszej dziesiątce wartości najwyżej cenionych przez Polaków, ustępując miejsca tylko rodzinie i miłości. Ma ono także swój wymiar moralny: niepodległość narodu, przy jedno-czesnym założeniu, że niepodległość jest rodzajem absolutnej wartości (która znajduje się w ciągłym zagrożeniu i o którą należy nieustannie walczyć, kosztem wszelkich osobistych ofiar.)”(1)
Już od pierwszych lat swojego kapłaństwa, o.Stefan Miecznikowski SJ obdzierał z zakłamania wszczepioną przez PZPR, filozofię materializmu dialektycznego Marksa. I to nie przypadek, że został kapelanem łódzkiej „Solidarności” i nie bez przyczyny zostaje mu przydzielona rola rozjemcy w skłóconym środowisku opozycyjnym w Łodzi – wyznaczony do mediacji przez Lecha Wałęsę, Przewodniczącego NSZZ „Solidarność”, zaproszonego z tego powodu do Łodzi w dniu 22 lutego 1989 przez Regionalną Komisję Wykonawczą i Międzyzakładowy Komitet Organizacyjny NSZZ Ziemi Łódzkiej.
Rola o.Stefana Miecznikowskiego w historii Łodzi jest niezwykła – bezspornie przyczynił się do zapisania chlubnej karty tego miasta w ostatniej dekadzie PRL, co mogą potwierdzić przytoczone dokumenty. A przywołanie tego okresu, automatycznie wzbudza skojarzenie ze stanem wojennym. Dlatego forma „narracji”- jakim jest konstrukcja tej publikacji z rysem „eklektyzmu” źródeł wydarzeń i epizodów ubocznych – ma na celu uwzględnienie wielu faktów i pojęć, aby stały się zbiorem połączonych elementów, dla oddania klimatu minionego ustroju i heroizmu o.Stefana Miecznikowskiego SJ. Bez ich przytoczenia, ocena działalności tego zakonnika, byłaby niepełna, spłaszczona do banalnego terminu „ Był, żył…Coś tam zrobił…”, a nawet do strywializowania jego postaci. Mają więc na celu przywołać obraz człowieka, podejmującego każdego dnia nietuzinkowe działania, nie tylko wobec internalizacji norm heteronomicznych władz PRL, ale i także presji zewnętrznej, ze strony przedstawicieli Zakonu Jezuitów, w tym: Prowincjała Towarzystwa Jezusowego [vide: TW ”Dyrektor”], i niemałego grona księży diecezjalnych i osób świeckich, A On, ani przez chwilę nie wątpił, że dobro innego człowieka i szerzej:- społeczności, jest nadrzędne i jest Jego powinnością.
Jaką trzeba mieć siłę woli i psychikę, aby temu sprostać, nie poddać się, nie ulec introjekcji, przez 43 lata inwigilacji „UB” i „SB”… – Autor pozostawia Czytelnikowi do refleksji.
Zastosowany rodzaj metodyki, ma przybliżyć rzeczywistość w PRL dla tych, którzy o historii tego okresu w ogóle nie słyszeli, albo znają ją bardzo słabo. Jeszcze inni, którzy większą część życia spędzili w PRL-u, chcieliby swoje wyobrażenia o tym okresie skonfrontować z badaniami historyka [w tym przypadku, historyka-amatora]. Jednak adresatem szczególnym są ludzie młodzi, którzy nie pamiętają tamtej epoki, dostrzegają ją jednak, choćby przez związki językowe, mają braki w edukacji lub są pod wpływem środowiska politycznego, dezawuującego historię tego okresu.
Exemplum: – W dniu 27 sierpnia 2016, ul.Józefa Kraszewskiego w Łodzi, przechodzi młodzież licealna (10 osób). W szokujący sposób reaguje na wieńce i wiązanki kwiatów, złożone dzień wcześniej pod tablicą upamiętniającą 1.strajk „Solidarności”, w byłej siedzibie zajezdni autobusowej „MPK”, mieszczącej się pod nr 7/9.(2) Odwlekany dotąd projekt napisania książki o o.Stefanie Miecznikowskim SJ i Ośrodku Pomocy dla Uwięzionych, Internowanych i ich Rodzin (powołany jako pierwszy w Polsce w stanie wojennym i  o zakresie udzielonej pomocy dla ok.600 rodzin  internowanych – nie tylko z terenu łódzkiej aglomeracji) (3), natychmiast przybrał konkretny zarys.
Każdy zryw i ruch społeczny ma różne oblicza. Zajmuje się tym socjologia humanistyczna, poprzez składowe zróżnicowanych teorii, którego wspólną osią jest zainteresowanie przeżyciami jednostek. I często wierzymy w to, co się nam mówi, póki nie uświadomimy sobie – nieraz zbyt późno – że zostaliśmy wprowadzeni na drogę wiodącą do autodestrukcji. A zwłaszcza, kiedy dotyczy to osoby, która sympatyzuje z ideologią danej organizacji politycznej i z nią współpracuje, nawet nie będąc członkiem tej organizacji. Najnowsza historia ma to do siebie, że obok ustnego przekazu, własne widzenie spraw, uefektywnia obiektywizm – im bliżej jesteśmy źródeł pisanych. A doświadczenie zbiorowe, nie jest sumą doświadczeń indywidualnych, zwłaszcza skrajnych.
Głównym, udokumentowanym źródłem wydarzeń w Łodzi w okresie PRL-u, Ośrodka Pomocy dla     Uwięzionych, Internowanych i ich Rodzin, Duszpasterstwa Środowisk Twórczych oraz wkład o.Stefana Miecznikowskiego SJ w dzieło misyjne łódzkiego Kościoła i historii Łodzi, była kilkuletnia kwerenda w archiwum „IPN” O/w Łodzi – miejscu najbogatszych zasobów meldunkowych aparatu represji i tajnych współpracowników (a zacytowanie ich, wg zasad i norm w tych służbach obowiązujących, nadaje przytoczonym dokumentom siłę waloru poznawczego – dotyczy to również scanów z Kalendarium Ośrodka Pomocy, niekiedy trudnych w odczytaniu, przez jakość pisma i estetyki, ale potraktowane przez autora jako artefakty identyfikacyjne). Podobny zakres badawczy, został przeprowadzony w Archiwach: – Mazowieckiej Diecezji Wielkopolsko-Mazowieckiej Towarzystwa Jezusowego, Archidiecezji Łódzkiej, Miasta Łodzi, Akt Nowych, oraz w procesie zarejestrowanych wywiadów (nie wszyscy współpracownicy o.Stefana Miecznikowskiego, wyrazili na to zgodę).
Niniejsza biografia miałaby bez wątpienia jeszcze i inne przesłanie oraz większą wartość artefaktu, gdyby nie decyzja gen.Czesława Kiszczaka szefa MSW, o zniszczeniu w latach 1989–1991 akt osobowych, zbiorów operacyjnych, w tym: filmów, zdjęć i nagrań z archiwum ministerialnego i podległych mu jednostek.
W/g szacunku archiwisty „IPN“ w Łodzi, zniszczono z tego regionu administracyjnego, aż 87% akt tajnych współpracowników. A w tymże oddziale „IPN“, można znaleźć informacje o ok.50.000 „TW“.(4)
W zacytowanych dokumentach źródłowych są błędy ortograficzne, fleksyjne czy frazeologiczne, a poprawki – oznaczone przez autora nawiasami kwadratowymi lub okrągłymi, miały na celu  uzupełnienie tematu – bez zmiany ich sensu poznawczego, pragmatycznego, jak i oryginalnej typografii. Dotyczy to także struktury wywiadów,  aby zachować typologię osobowości rozmówców.
 Tej publikacji nie byłoby bez empatii i życzliwości grona ludzi, którym tę drogą autor pragnie przekazać słowa podziękowania. A przede wszystkim tym, którzy zechcieli udzielić tak wiele cennych wskazówek i informacji lub w jakikolwiek inny sposób przyczynili się do jej powstania. Swoje wyrazy wdzięczności kieruję do o.dr Jacka Granatowskiego SJ, o.Józefa Łągwy SJ, o.Tadeusza Domaradzkiego SJ, Henryka Marczaka, Pawła Spodenkiewicza, Zofii Ciach, dr hab. Dariusza Jeziornego, i prof. Marcina Nałęcz-Niesiołowskiego. Wynik tej pracy dedykuję swoim wnukom: – Alexowi, Elli i Szymonowi. I tym, którzy jeszcze dzisiaj utożsamiają się z mentalnością młodzieży z ul.Kraszewskiego (zachęcam szczególnie do wstrząsającej relacji z pobytu w więzieniu: – Jerzego Kropiwnickiego i Andrzeja Słowika).  Dopełnieniem dla młodego pokolenia, byłoby spotkanie z tymi, którzy byli osadzeni za swoje przekonania w więzieniu i z tymi, którzy z powodu pragnienia życia w wolnej i demokratycznej Ojczyźnie, zostali zwolnieni z pracy, relegowani z grona studentów, albo ze Szkoły.

Podpowiedź: 1.
 […]. W związku z akcją przyjęć na wyższe uczelnie, wpływają do nas pisma z M.O., w sprawie zezwolenia wydania świadectw moralności dla kandydatów na wyższe uczelnie. Po sprawdzeniu w Wydziale II. i w liście osób, których nie należy przyjąć na wyższe uczelnie, wydajemy odpowiedzi negatywne, względnie pozytywne. Obecnie wg instrukcji M.B.P.[Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego], sporządziliśmy 25 list z nazwiskami kandydatów, ubiegających się o przyjęcie, a których nie należy przyjąć. Listy te oddaliśmy osobom zaufanym.[…].(5)

2.
/1979r/ Do dyrekcji ZSB nr 1 w Łodzi. Uprzejmie zawiadamiam, że ze względów zasadniczych nie mogę brać udziału w ewidencjonowaniu uczniów “niedostosowanych społecznie”. Taką ewidencję uważam za niedopuszczalną, a jej sporządzanie uwłaczałoby mej godności zarówno osobistej jak i zawodowej oraz podważałoby mój autorytet wobec uczniów i ich zaufanie do mnie. Ponadto, co się tyczy zalecanych w pracy wychowawczej obchodów rocznic – to oświadczam, że pominąłem zupełnie rocznicę urodzin F.[eliksa] Dzierżyńskiego – w przyszłości będę robił to samo, a za rocznicę Odzyskania Niepodległości przez Polskę uznaję dzień 11 listopada, a nie 6 listopada./Władysław Barański/.
Łódź, 26.10.1979. Z arkusza spostrzeżeń pod datą 27.10.1979 “odmówił również udziału w powołaniu organizacji ZSMP [Związek Socjalistycznej Młodzieży Polskiej] na terenie kl.Ic, którą prowadzi, ponieważ nie widzi celowości istnienia tej organizacji na terenie klasy i szkoły”./Dyrektor ZSB nr1(6).   
***
/1980r/. Obywatel Władysław Barański [fizyk]. Nauczyciel Średniego Studium Zawodowego i Zasadniczej Szkoły Budowlanej w Łodzi, ul.Przędzalniana 66. Na podstawie art.96 Ustawy z dnia 27 kwietnia 1972. Karta praw i obowiązków nauczycieli /Dz.Ustaw nr 16 poz.114/ Urząd Miasta Łodzi – Kuratorium Oświaty i Wychowania rozwiązuje z obywatelem stosunek pracy z dniem 21 czerwca 1980. 
Zgodnie z art.28 pkt.2 wspomnianej wyżej ustawy, prawo obywatela do uposażenia gaśnie z dniem 30 czerwca 1980, Tadeusz Podwysocki /Kurator Oświaty  i Wychowania/ pismo to zostało zakomunikowane W.Barańskiemu w dniu 21 czerwca w obecności grona pedagogicznego ZS[Zasadniczej Szkoły] Budowlanej, nastąpiło to już po zwolnieniu młodzieży do domu, było to zakończenie roku szkolnego/.

3.
/1982r/ Piotr SADKOWSKI, lat 17. Uczeń II kl.Technikum Elektrycznego w Łodzi, usunięty ze Szkoły za próbę zjednania uczniów do protestu wobec stanu wojennego. Wyrok 1,5 roku w zawieszeniu na 4 lata. Marek BUDZISZ, uczeń XII LO w Łodzi aresztowany za kolportowanie ulotek. Adam GROBLICKI uczeń, pobity przez „SB“, 11.01.1982r w bramie przy ul.Piotrkowskiej, za noszenie znaczka “Solidarność“.

________________________________
(1).„Słowa kluczowe. Różne języki – różne kultury” – Anna Wierzbicka 1997/2007: 283. Od 1972 na stałe w Australii. Obecnie pracuje w Australian National University.  
(2) Więcej na temat strajku w MPK (26-31 VIII 1980) zob.W.Domagalski, Kartki Trautmana. Strajk w MPK i powstanie łódzkiej „Solidarności”. Łódź 2005r.
(3) Pod pojęciem region łódzki, należy przyjąć województwo miejskie łódzkie w granicach określonych w Ustawie z dnia 28 V 1975.
(4) Radosław Peterman, referat wygłoszony w łódzkim oddziale „IPN“ w dn.26 maja 2004.                
(5) Sciśle tajne. Do Naczelnika Wydziału IV. Departamentu V-go, Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego UiAD.  Raport okresowy.1.V.br. do 31.V.br…48r.  
(6) AIPN Ld 0082/48 t.3. k.125. Urząd Miasta Łodzi, Kuratorium Oświaty i Wychowania 90-926 Łódź – 49 ul.Piotrkowska 104, Łódź, dnia 14 czerwca 1980. 

Rozdział I

KIM BYŁA PRL i JEJ APARAT REPRESJI


Polska Rzeczpospolita Ludowa (PRL) – oficjalna nazwa państwa polskiego w latach 1952 – 1989. W latach 1944 – 1952, jako Rzeczpospolita Polska. W okresie 1944 – 1989, propagandowo, potocznie i niekiedy w oficjalnych aktach władz, nazywane Polską Ludową. 27 lipca 1944 w Moskwie – Edward Osóbka Morawski [jako Przewodniczący powołanego w Moskwie Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego (PKWN) i Wiaczesław Mołotow [Minister Spraw Zagranicznych ZSRR], podpisują tajne porozumienie w sprawie uznania tzw. linii Curzona za wschodnią granicę Polski. To porozumienie, spowodowało formalną odstawę do aresztowań, wywożenia, osądzania polskich obywateli [przez podmioty sowieckie], bez udziału polskich Sądów, czy bez udziału polskiej Prokuratury. Artykuł 7. tego porozumienia stał z przeczności z Konstytucją marcową, na którą powoływał się PKWN, w/g której Obywatel ma prawo do własnego Sądu, ale Sądu swojego państwa. Tajne porozumienia Stalina z zachodnimi aliantami, de facto oddało Polskę sowieckiej strefie wpływów na kilka dekad.
Komuniści sprowadzeni ze ZSRR do Polski mieli działać w oparciu o Konstytucję marcową z 1921, tylko że ta Konstytucja, nie przewidywała istnienia KRN [Krajowej Rady Narodowej], ani też nie przewidywała istnienia Polskiego Komitetu Narodowego. Stalin finansuje KRN, przekazując na ten cel 87.500 zł, a na utrzymanie partyjnego aparatu PPR [Polskiej Partii Robotniczej] – 25.000 zł (partyjne legitymacje są drukowane w Moskwie). I w tym okresie Polska była państwem niesuwerennym, pozostającą pod dominacją Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich (ZSRR) i kierowaną przez komunistyczną Polską Zjednoczoną Partię Robotniczą (PZPR), powstałą w grudniu 1948, po zjednoczeniu Polskiej Partii Robotniczej (PPR) i Polskiej Partii Socjalistycznej (PPS). Jej doktryną było realizowanie ideologii marksizmu-leninizmu, poprzez przekształcenie ustroju politycznego, gospodarki i instytucji społecznych w Polsce, na wzór rozwiązań wprowadzonych w ZSRR. A jej spełnienie – poprzez terror. Państwo komunistyczne było tworem ideologicznym. Jego totalitarna natura objawiała się w ambicji ukształtowania jednolitych postaw, a nawet jednolitych poglądów – aprobaty dla teorii marksistowskiej i dla praktyki realnego socjalizmu. Jednak występujące cyklicznie kryzysy gospodarczo-polityczne na tle strukturalnych sprzeczności tego ustroju, powodowały konieczność taktycznego zawieszania czy relatywizowania tych ambicji. Tak należy tłumaczyć koncesje dawane przez władzę komunistyczną różnym środowiskom (np.chłopom, rzemieślnikom, Kościołowi instytucjonalnemu, czy też laikatowi), od których oczekiwała okresowego poparcia, kiedy nie wystarczała już zwykła legitymizacja wywiedziona z doktryny dyktatury proletariatu. Kierownictwo Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej wyznaczało na każdym etapie cele cząstkowe, realizowane przez wyspecjalizowane agendy, np; – Urząd do Spraw Wyznań, Główny Urząd Kontroli Prasy Publikacji i Widowisk z nadrzędnym ośrodkiem jakim był IV Departament MSW.(7)
Ten Departament operacyjny – utworzony 9 czerwca 1962 – powstał z wydzielonego Departamentu III [wchodził dalej w skład Służby Bezpieczeństwa], zajmując się walką z wrogą, „antypaństwową” działalnością
Kościołów i związków wyznaniowych w PRL. ( analiza i informacja bieżąca, prognozy dla kierownictwa MSW i PZPR, dokumentacja, sondaże wśród duchownych, współpraca z pozostałymi Wydziałami o pokrewnej tematyce w strukturze MSW).
Wydział I
– ukierunkowany na kierownicze ogniwa Kościoła katolickiego, w tym urząd Prymasa, biskupów, kler parafialny oraz tzw. kler pozytywny – patrioci, wykładowcy świeccy KUL [Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego], ATK [Akademii Teologii Katolickiej], wyższe seminaria duchowne, ich studenci i alumni, osoby świeckie kontaktujące się z klerem parafialnym.

(7) Książka Romana Graczyka “Cena przetrwania SB wobec Tygodnika Powszechnego.”
Wydział II
– ukierunkowany na stowarzyszenia kościelne, ugrupowania katolików świeckich i ich bazy wychowawcze, oraz na byłych działaczy chadeckich, Stowarzyszenia PAX, PZKS [Polskiego Związku Katolicko-Społecznego], Zjednoczone Zespoły Gospodarcze, ODISS [Ośrodka Dokumentacji i Studiów Społecznych], ChSS [Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Społecznego], aktyw świecki i duszpasterstw stanowo zawodowych, KIK [Kluby Inteligencji Katolickiej], „Znak” [Stołeczny Instytut Wydawniczy], „Więź” [Katolickie czasopismo społeczno-kulturalne, wydawane w Warszawie od 1958 roku], osoby utrzymujące kontakty z „ośrodkami dywersji”, działacze katoliccy z Europy Zachodniej, przyjeżdżający do Polski.
Wydział III
– Świadkowie Jehowy i inne wyznania nierzymskokatolickie (38 Kościołów i wyznań), centrale tych Kościołów i związki wyznaniowe, działania operacyjne mające na celu rozpoznanie ich orientacji i działań społeczno-politycznych, PRE [Polska Rada Ekumeniczna], Komisja Mieszana PRE i Episkopatu, Chrześcijańska Konferencja Pokojowa, Chrześcijańska Akademia Teologiczna, Stowarzyszenie Polskich Katolików, zakłady „Polkat” [Zakłady Przemysłowo-Usługowe, należąca do Społecznego Towarzystwa Polskich Katolików (STPK)].
Wydział V
– kierownictwa zakonów męskich i żeńskich, duszpasterstw akademickich, instytutów świeckich,
kler zakonny, parafialny, wykładowcy KUL, ATK, wyższych seminariów duchownych, studenci, alumni, zakonnicy, osoby świeckie kontaktujące się z klerem zakonnym.
Wydział VI
(jako Grupa „D” w latach 1973–1976) – grupa operacyjna do zadań specjalnych, której zadaniem
była dezinformacja i dezintegracja, badanie tendencji odśrodkowych, kontestacyjnych, opracowywanie strategicznych działań dezintegracyjnych, koordynacja działań dezintegracyjnych wszystkich jednostek IV Departamentu, prognozy dotyczące siły koncepcyjno-organizacyjnej Kościoła, koncepcje działań specjalnych w stosunku do zagranicznych instytucji centralnych Kościoła rzymsko-katolickiego, zakonów i organizacji katolickich.
IV Departament został rozwiązany 24 sierpnia 1989 decyzją ówczesnego Ministra Spraw Wewnętrznych gen.Czesława Kiszczaka. A w praktyce, został on połączony z Biurem Studiów SB pod nazwą Departament Studiów i analiz MSW.
W 1989 tuż przed upadkiem PRL, zniszczono zasadniczą część dokumentacji „czwórki”, a niektórzy
funkcjonariusze przywłaszczyli sobie i wynieśli poza resort najcenniejsze dokumenty na temat agentury.(8)
Kiedy 1 sierpnia 1944 wybucha Powstanie Warszawskie, funkcjonuje już w Lublinie – w oparciu o model sowiecki – Wojewódzki Urząd Bezpieczeństwa Publicznego [WUBP], potocznie „UB“, powołany w dniu 21 lipca tegoż roku. Resort Bezpieczeństwa przejmuje więziennictwo, które zwykle podlega Ministerstwu Sprawiedliwości. I kiedy w Powstaniu Warszawskim giną ludzie, na terenach wyzwolonej Polski, „UB“ zamyka w obozie koncentracyjnym na Majdanku 2.500 żołnierzy AK.
13.X.1944 Ławrientij Beria [Ludowy Komisarz Spraw Wewnętrzych] pisze do Stalina:- „…zgodnie z waszym poleceniem do Lublina będzie skierowana dywizja NKWD, docelowo 8.500 żołnierzy“, a Wiaczesław Mołotow [Przewodniczący Rady Komisarzy Ludowych], w piśmie z dn. 16.X.1944 do Stalina, przekazał taką sugestię: – „..wszystkich akowców należałoby zamknąć w specjalnych obozach“.
Podczas formowania się struktur „SB“, to faktycznie już ok.100.000 obywateli polskich, na różnych terenach
środkowo-wschodniej Polski, utraciło wolność [pośród nich, ponad połowa została deportowana
wewnątrz ZSRR].

Stworzenie takiego środka “prewencji ”, uzasadnioną propagandowo, jako niezbędną strukturę do ochrony bezpieczeństwa państwa, co w praktyce oznaczało likwidację wszelkich form oporu w okresie powstawania i utrwalania władzy komunistycznej w Polsce. Środki przymusu fizycznego i psychicznego miały definiować utrwalanie władzy komunistycznej w Polsce, aby ostatecznie zniechęcić społeczeństwo do podejmowania jakichkolwiek prób odrzucenia tej obcej i groźnej ideologii.
Pierwsze placówki placówki UB, powstały tuż po II.wojnie światowej,  po  wkroczeniu Armii Czerwonej na ziemie polskie. Jej pierwszymi funkcjonariuszami byli działacze komunistyczni, przeszkoleni w ZSRR przez Ludowy Komisariat Spraw Wewnętrznych [NKWD –  istniejący pod tą nazwą od 1917 do 1960 ], oraz byli żołnierze Armii Ludowej “AL”, członkowie PPR i niejednokrotnie kolaboranci z okresu okupacji a nawet przestępcy kryminalni. Kadrę stanowili oficerowie NKWD.
„Związek Radziecki nie jest tylko naszym sojusznikiem, to jest powiedzenie dla narodu. Dla nas, dla partyjniaków, Związek Radziecki jest naszą Ojczyzną, a granice nasze nie jestem w stanie dziś określić, dziś są za Berlinem, a jutro na Gibraltarze“. Te słowa wypowiedział ppłk Mieczysław Moczar  [łodzianin], w latach 1945 -1948 szef Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Łodzi [w 1947 awansowany na stopień generała brygady – agent wywiadu „Razwiedupru“/“GRU“]. Przybył do tego miasta na drugi dzień po wyzwoleniu Łodzi przez Armię Czerwoną, tj. 20 stycznia 1945 wraz z  94 funkcjonariuszami UB z Białegostoku. Stanowili oni jedną z siedmiu, tzw. grup inicjatywnych wysłanych na obszary położone na lewym brzegu Wisły. Siedzibą WUBP, został budynek Szkoły przy Al.Karola Anstadta 7 (po Gestapo). W piwnicach, urządzono katownie, w której zdrowie i także życie, straciło wielu polskich patriotów. Trafił tam również o.Tomasz Rostworowski SJ – wybitny kapłan i duszpasterz młodzieży akademickiej w Łodzi. Aresztowany w 1950 i skazany 6.IX.1951 przez WSR w Warszawie, na 12 lat więzienia, pod zarzutem „deprawacji młodzieży i działalności antypaństwowej”, którą miał upowszechniać na „kursach i zjazdach aktywu Sodalicji Mariańskich”.
Powstanie takiego źródła terroru w Polsce, budzi wątpliwości co do fundamenta iuris [ tymczasowa Instrukcja z 13 lutego 1945 o pozyskaniu pracy i ewidencji agenturalno-informacyjnej sieci, omijała ten aspekt prawny, odnosząc się jedynie do podstawowych ram działania tej formacji]. W tym też roku,  cały kraj był już objęty siecią UB, a liczba funkcjonariuszy przekroczyła w miesiącu maju – 11 tysięcy osób, natomiast w grudniu 1945 – 24 tysiące osób. W końcu 1948 w strukturach tajnych służb cywilnych zatrudnionych było 26.600 funkcjonariuszy. Wzmocnienie polskiego aparatu MBP w latach 1947-1949 spowodowało, że stało się możliwe wycofanie doradców radzieckich z Powiatowych Urzędów Bezpieczeństwa Publicznego.
Jarosław Tuliszka w swoim opracowaniu zatyt.-”Historyczno-Prawne Aspekty Powstania Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego”/ Słupskie Studia Historyczne nr 13 Rok 2007/, pisze: – […]. Longin Szmidt i Władysław Gajewski twierdzili, że UBP, działał na podstawie: – ogólnie sformułowanych przepisów prawnych, zawartych w dekrecie o powołaniu PKWN, zasad programowych Manifestu PKWN i zasad Konstytucji z 1921 r. Za dodatkową podstawę prawną ich działania należy uznać dekret z 24 sierpnia 1944 o rozwiązaniu tajnych organizacji wojskowych, powierzający to zadanie dwóm resortom:- bezpieczeństwa i obrony narodowej.(9)
Czy zatem UBP funkcjonował bezprawnie? Wydaje się, że odpowiedź na to pytanie nie jest jednoznaczna. Należy wziąć pod uwagę wiele aspektów tego problemu. Przede wszystkim powstał w specyficznym czasie, oraz został utworzony przez określoną opcję polityczną, która po raz pierwszy, nie tylko funkcjonowała w sposób legalny w polskim życiu politycznym, ale w dodatku była główną jego siłą, skutecznie zmierzającą do osiągnięcia pełni władzy [w szerszym kontekście, prawdziwa legalizacja powojennej władzy polskiej nastąpiła dopiero po uznaniu rządu warszawskiego i cofnięciu takiego uznania dla rządu londyńskiego, przez czołowe mocarstwa ówczesnego świata].[…]. Nie bez znaczenia jest również to, że komuniści w tym czasie nie przywiązywali większej wagi do zachowania form prawnych, co do podejmowanych działań. Powstałe w tym okresie akty prawne, były lakoniczne, bez znormalizowanych pojęć, bardzo ogólne, ramowe, nie odnoszące się w delegacjach do aktów prawnych niższego rzędu.[…]. (10). UBP istniał do 1990 (od 1956 pod nazwą Służba Bezpieczeństwa). Na mocy dekretu Rady Państwa     7 grudnia 1954 rozwiązano MBP, a UBP podporządkowany został Komitetowi do Spraw Bezpieczeństwa Publicznego przy Radzie Ministrów.(11) Dnia 13 listopada 1956. Komitet ten rozwiązano i UBP pod nazwą Służba Bezpieczeństwa przeszedł pod podległość Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.(12) Ustawą z dnia 6 kwietnia 1990, SB rozwiązano, a jej miejsce zajął nowo powołany Urząd Ochrony Państwa, który obecnie nosi nazwę Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. (13)
***
Józef Z. (SB-ek):
[…]. KGB miało wydzielony korytarz w naszym budynku przy Rakowieckiej [w latach 1954-1991 Komitet Bezpieczeństwa Państwowego przy Radzie Ministrów ZSRR po reorganizacji CzeKa i NKWD – w propagandzie komunistycznej, określany jako „tarcza i miecz partii” – Щит и меч]. Najstarszy rangą pracownik był w stopniu generała. Reszta pułkownicy. Codziennie rano dyżurujący oficer radziecki był informowany poza wszelką kolejnością o tym, co się dzieje w kraju. Zwyczajem oficerów radzieckich było przychodzenie „na herbatkę”, do naczelników poszczególnych wydziałów. Rosjanie mogli wchodzić wszędzie, a w korytarz KGB wchodziło się tylko na hasło. Dojście do KGB mieli jedynie wyznaczeni polscy wysocy oficerowie.(14)
***
Po przebadaniu akt osobowych oraz innych dokumentów dotyczących 450 osób zajmujących kierownicze stanowiska w MBP oraz 249 z KdsBP [Komitet do spraw Bezpieczeństwa Publicznego], jej wyniki opublikowano w „Leksykonie bezpieki” IPN. Jest w nim nie tyle ilościowy udział poszczególnych nacji we władzach aparatu, ile ich rzeczywisty wpływ na jego funkcjonowanie.

W grudniu 1956 zmieniono strukturę UBP, powołując Służbę Bezpieczeństwa (potocznie “SB”), do której przeszła większość dawnych funkcjonariuszy “UB”, aby w swojej końcowej fazie istnienia (sierpień 1989) zatrudniać ponad 24 tys. funkcjonariuszy, którzy nadzorowali 90 tys. tajnych współpracowników (TW) w Polsce. (16) Oznacza to, że na jednego funkcjonariusza przypadało statystycznie ok.1500 obywateli. Sam
aparat represji byłby mało skuteczny, bez pomocy z zewnątrz. Bez pomocy przedstawicieli naszego społeczeństwa – a takim było Osobowe Źródło Informacji (OZI), którzy z własnej woli udzielali informacji “UB”, a potem “SB” [„..na których pomoc i dyskrecję można liczyć”]. I takie osoby nie mogą być uznawane, jako nieświadome kontaktów z tymi służbami.

Aby właściwie udokumentować wagę przekazywanych informacji (wykorzystywanych później do ich analizy), oraz przydatności konkretnych osób do określonych zadań, musiał być zastosowany zbiór zasad, określający reguły nadawania charakterystycznych nazw dla danego informatora.(17) W tej skali nazewniczej, znalazły się osoby o różnym „zaangażowaniu” – wspomniane wcześniej Osobowe Źródło Informacji (OZI), Informator, Agent, Rezydent, Kontakt Operacyjny (KO), Konsultant – potocznie jak i w języku „firmowym” – określany jako TW (Tajny współpracownik).
Wytyczne i znaczniki w Instrukcji pracy operacyjnej na przestrzeni lat przechodziły kolejne modyfikacje. (18) Ostatnią zredagowano w 1989.

Adam G. (SB-ek)
[…]. Niektórzy ludzie rodzą się donosicielami. Donosicielstwo w nich dojrzewa, aż w końcu zjawia się oficer SB, który jest wybawieniem dla donosiciela, spełnieniem jego potrzeby donoszenia. Ja jednak nigdy nie miałem zaufania do agentów. Taki dziś kapuje jednego, a jutro może donosić na mnie. (19).

Osobowe źródła informacji były wynagradzane w różnoraki sposób:
1/ finansowo (za pokwitowaniem), lub płatnością za fikcyjną umowę.
2/ rzeczowo: np. wieczne pióra, radia tranzystorowe, markowe alkohole, papierosy, prenumerata tygodników, zainstalowanie telefonu, zmiana pracy, pozyskanie mieszkania, zdobycie lekarstwa, reglamentowanych towarów, środki na remont mieszkania czy budowę domu, talon na samochód itp.
3/ pomoc w uzyskaniu paszportu, dostania się na studia, awansu w miejscu pracy lub nawet zaszkodzeniu swojemu przełożonemu.

***
Wniosek z dn, 07.04.1981r o zezwolenie przeprowadzenia rozmowy
operacyjno – sondażowej z kandydatem na tw nr 44371. [ dot: kTW “JERZY“ – o. Jerzy Z. SJ ].

Uzasadnienie wniosku:
Kandydat na tw nr rej.44371 ps. „Jerzy“, jezuita – katecheta lat 34, wykształcenie wyższe teologiczne, od połowy 1979, przebywa na terenie Łodzi.
Wyżej wymieniony w charakterze kandydata został wytypowany w lipcu 1976 przez Wydział V Departamentu IV MSW. W toku ówczesnego opracowania odbyto z nim jedną rozmowę operacyjno-sondażową związaną z wyjazdem na studia teologiczne do RFN. Z ustnych relacji przekazanych przez pracownika Wydziału V /tow ppłk Turleja/ prowadzącego opracowanie wynikało, że kandydat jest zakonnikiem zasługującym na uwagę organów Służby Bezpieczeństwa […]
[…]. Kandydat na tutejszym terenie nie wykazuje zbytniej aktywności w zakresie pracy duszpasterskiej, jak również ścisłego kontaktu z grupą tzw. „wojujących Jezuitów“, takich jak o.Miecznikowski, czy też o. Pituch, a powiązanych z grupami antysocjalistycznymi. Niemniej jednak z racji bezpośredniego sąsiedztwa i przynależności do jednego zakonu problematyka dotycząca całości jezuitów jak i wyżej wymienionych osób nie jest mu obca.[…]

insp. Wydz IV, ppor Z. Piwoński
[podpis nieczytelny]

***

TEOK Teczka ewidencji operacyjnej na księdza. To kategoria sprawy operacyjnej i dotyczących jej akt, prowadzonej przez pion IV SB. TEOK były z założenia zakładane przez jednostki pionu IV SB, na każdego duchownego, łącznie z zakonnikami i alumnami wyższych seminariów duchownych, były formą permanentnej inwigilacji księży. TEOK miał zawierać […] wszystkie materiały dotyczące […] osoby [duchownego] i całokształtu działalności”. TEOK składały się z dwóch części.

W części I. TEOK gromadził dokumenty dotyczące personaliów duchownego – kwestionariusz personalny, karty sprawdzeniowe zawierające informacje z kartotek SB, wzory pisma maszynowego z maszyn należących do duchownego i znajdujących się w jego dyspozycji. Kopię ankiety personalnej z dokumentacji dotyczącej wystawienia dowodu tożsamości, a także wykaz TW i KO w otoczeniu poddanego inwigilacji księdza.

W częśći II. TEOK skupiał materiały operacyjne dotyczące inwigilowanego duchownego, w tym tzw. arkusz kronikarski bieżących materiałów operacyjnych (formularz z chronologicznym wyciągiem z materiałów operacyjnych dotyczących inwigilowanego), zawierający informacje przedstawiające[…] osobowość i tryb życia [duchownego], stosunek do władz państwowych i przejawy wrogiej działalności”, arkusz kronikarski z dokumentów „W” (chronologiczne streszczenie potajemnie skopiowanej bądź skonfiskowanej korespondencji), PT (chronologiczne streszczenie zawartości stenogramów z podsłuchu telefoniczne-go), PP (chronologiczne streszczenie stenogramów z podsłuchu pokojowego), Biura/pionu „B” (chronologiczne streszczenie komunikatów z obserwacji osoby inwigilowanej), oraz wszelkie inne materiały operacyjne, w szczególności doniesienia agenturalne. TEOK były rejestrowane w Biurze „C” MSW, ewidencjonowane w Wydziałach „C”, Komend wojewódzkich MO/WUSW i Referatach ds. Bezpieczeństwa Komend Powiatowych MO/RUSW (w tych ostatnich, tylko w postaci skorowidza alfabetycznego), przy czym Biuro „C” MSW, prowadziło kartotekę wszystkich duchownych w PRL. TEOK były oznaczane odrębnym numerem rejestracyjnym, właściwym dla ewidencji księży. Kartoteka TEOK w Biurze „C” MSW, zawierała informacje o danych personalnych duchownego, miejscu zamieszkania, stanowisku sprawowanym w Kościele, studiach wyższych, stopniu naukowym, cechach osobistych, wyjazdach zagranicznych, karach sądowych, administracyjnych i kościelnych, ewentualnej rezygnacji ze stanu duchownego, śmierci, a także informacje operacyjne dot. działalności inwigilowanego duchownego i jego „negatywnych wystąpieniach” etc. W przypadku, gdy SB w trakcie inwigilacji w ramach TEOK uzyskała informacje będące podstawą do założenia SOR, TEOK włączano do akt SOR, jako jej część pierwszą, a po zakończeniu sprawy operacyjnej TEOK wyłączano z jej akt. W samej TEOK miał pozostawać wyciąg z materiałów operacyjnych zgromadzonych w trakcie prowadzenia zakończonej SOR. W przypadku uzyskania o inwigilowanym duchownym informacji wymagających wszczęcia SOS, inwigilację wg zasad właściwych dla SOS, prowadzono w ramach TEOK, bez wydzielania osobnej dokumentacji. TEOK archiwizowano po śmierci lub wystąpieniu ze stanu duchownego inwigilowanego księdza. W TEOK nie umieszczano informacji o działalności agenturalnej księży pozyskanych do współpracy z SB, akta księży-informatorów SB, były zachowane osobno i prowadzone zgodnie z zasadami tworzenia akt agenturalnych (teczka personalna TW, teczka pracy TW, etc.). Większość TEOK została zniszczona na podstawie decyzji politycznej w latach 1989–1990, zachowała się kartoteka księży rzymsko-katolickich Biura „C” MSW. (20)

TEOP Teczka ewidencji operacyjnej na Parafię.
To kategoria sprawy operacyjnej i akt jej dotyczących, prowadzonej przez pion IV SB. TEOP stanowiła formę permanentnej inwigilacji parafii (porównywalną do sprawy obiektowej). TEOP miała zawierać dokumenty dotyczące […], działania kleru na społeczeństwo w kierunku przeciwstawienia go zarządzeniom władz państwowych, powiązanie elementów reakcyjnych z klerem, organizowanie wrogiej działalności, sytuacje wymagające podejmowania czynności przez instancje partyjne i administracji państwowej”. TEOP składała się z dwóch części.

W części I. TEOP gromadzono dokumentację zawierającą podstawowe informacje na temat parafii, m.in. plan jej terytorium, fotografie kościołów i budynków parafialnych, wykazy kościołów, kaplic, klasztorów, sanktuariów, miejsc odpustowych (tych ostatnich z datami odpustów), opisy stanu majątkowego parafii, wykazy zakonników i zakonnic zamieszkałych w parafii, organizacji katolickich (ze spisem ich działaczy), a także wykazy gmin wyznaniowych innych niż rzymskokatolickie, działających w parafii.
Miały być również składane wykazy informatorów SB na terenie parafii oraz wzory pieczęci i pisma maszynowego z maszyn do pisania znajdujących się w dyspozycji parafii, oraz materiały dotyczące działających w parafii duchownych – duszpasterzy grup zawodowych.

W części II. TEOP gromadzono karty sprawdzeniowe zawierające informacje z kartotek SB, dotyczące osób wymienionych w części I. TEOP, „arkusz kronikarski” materiałów operacyjnych dotyczących parafii (chronologiczny wyciąg z materiałów operacyjnych, w szczególności doniesień agenturalnych), oraz plany operacyjne dotyczące parafii. TEOP były rejestrowane w Biurze „C” MSW, ewidencjonowane w Wydziałach „C”, Komend wojewódzkich MO/WUSW i Referatach ds. Bezpieczeństwa Komend powiatowych MO/RUSW (w tych ostatnich tylko w postaci skorowidza alfabetycznego). TEOP były oznaczane odrębnym numerem rejestracyjnym Biura „C” MSW (zachował się dziennik rejestracyjny parafii rzymsko-katolickich). Większość TEOP została zniszczona na podstawie decyzji politycznej w latach 1989-1990.(21)                                                             

AKCJA „KRUK“ – utworzona z zapisków z wewnętrznego szkolenia Służby Bezpieczeństwa.
ZAŁOŻENIA: wprowadzić i upowszechnić pojęcie „ksiądz ekstremista“, przy jego pomocy stworzy się pozory, że większość księży oraz biskupi pragną zgody z władzami państwowymi, a tylko nieznaczna część, podobnie jak „Solidarności“, jest ugodzie przeciwna.
CEL AKCJI: poróżnić duchowieństwo między sobą poprzez rozeznanie wśród nich lojalnych i „ekstremistów“. Tych ostatnich odizolować od społeczności wierzących, a osamotnionych i osaczonych zniszczyć. Przygotować teren do generalnej rozprawy z Kościołem.
METODY: wszystkie komendy woj.MO mają listy „księży ekstremistów“ ze swojego terenu, posiadają także listy księży nadużywających alkoholu i nie przestrzegających celibatu, lub też skłóconych z władzami kościelnymi. Tych ostatnich zamierzają wykorzystać jako konfidentów w wypadku aresztowania. Księża z drugiej listy nie będą bronieni przez biskupów – za przykład może posłużyć ks.Sylwester Zych z Otwocka, którego biskup w obronę nie wziął, a przecież grupa młodzieży z Otwocka została zorganizowana przez prowokatorów i miała wciągnąć ks.Zycha, jako ofiarę prowokacji. Prowokacja udała się i zaszachowano również biskupa. Akcja „KRUK“ zakłada, że w razie konfrontacji z Episkopatem, nie będą przeprowadzane masowe aresztowania, lecz dotyczyć będą tylko „księży ekstremistów“. Po 13 grudnia 1981 próbnie dokonano kilka aresztowań księży, każdego pod innym pozorem; za antypaństwowe kazania, za współpracę z „terrorystami“, za wzbudzania antypaństwowych nastrojów wśród młodzieży, udział w zamieszkach. Miały one także za zadanie sprawdzić reakcję biskupów, by w razie ich niezdecydowania uderzyć szerzej. Analizowano, jaki rodzaj prowokacji byłby wobec biskupów najskuteczniejszy. Akcja „KRUK“ rozpoczęła  się w marcu 82 r., a wydatnie nasiliła się we wrześniu, posługując się przede wszystkim, choć nie tylko, spreparowanymi aferami, prowokacjami, rozdmuchanymi skandalami, oszczerstwami. […]. (22) Poszczególnych jezuitów rozpracowywano przy użyciu całego arsenału środków i metod pod każdym możliwym względem. Monitorowano ich zamiłowania i hobby, predyspozycje i kwalifikacje, charakter i temperament, postawy i oceny, słabości i nałogi, sentymenty i resentymenty. Sporządzano im wnikliwe charakterystyki. Chociaż z reguły koncentrowano się na informacjach istotnych z punktu widzenia operacyjnego – to nie gardzono również błahostkami. Szukano jakiejkolwiek podstawy pod ewentualny werbunek, czy neutralizację danego zakonnika“[…]. Szczególnie interesowano się kandydatami do objęcia eksponowanych stanowisk, czy jezuitami z perspektywą kariery zakonnej lub kościelnej. Wnikliwie też bezpieka rozpracowywała młodego jezuitę, zanim wyraziła zgodę na jego wyjazd na zagraniczne studia. Preferowano tych, z którymi wiązano jakąś nadzieję na chociażby luźną przyszłą współpracę […]. (23)
Funkcjonariusz „SB“ mógł się skontaktować osobiście z kandydatem, w celu ustalenia ważnych i niezbędnych informacji. Z takiego spotkania był zobowiązany zrobić notatkę służbową, w której przedstawiał swoje wnioski w sprawie celowości realizowania dalszych przedsięwzięć. Szczególnie interesowano się charakterem znajomości kandydata z osobami, które miał inwigilować, jego poglądami politycznymi i religijnymi oraz postawą moralną. Jeżeli zamierzano zwerbować „TW“ na podstawie materiałów kompromitujących, funkcjonariusz miał obowiązek w sposób tajny, zgromadzić dowody potwierdzające popełnienie przez kandydata przestępstwa lub kompromitujących czynów.(24)
We wspomnianym już projekcie Instrukcji w sprawie werbowania duchowieństwa, zwracano uwagę na konieczność pozyskiwania informacji o rodzinie kandydata, jego przywiązania do rodziny, pomocy materialnej udzielanej rodzinie, stopniu zaufania i popularności w środowisku kapłańskim, warunkach życiowych, stopniu przywiązania do dóbr materialnych oraz jego popularności wśród osób świeckich.(25)
Motywem werbunku mógł być także argument patriotyzmu i lojalności wobec PRL. Dopiero wtedy zebrane materiały mogły określić kierunek rozmowy werbunkowej, podparty odpowiednimi argumentami do prowadzenia dialogu operacyjnego.(26)
Funkcjonariusz operacyjny po zakończeniu tych wszystkich czynności, sporządzał raport, w którym prosił o zezwolenie na dokonanie werbunku.
Przy doborze miejsca werbunku, nakazywano dbać o zachowanie wymogów konspiracji. Rozmowę werbunkową przeprowadzano najczęściej w miejscu zamieszkania – na Plebanii lub w biurze paszportowym, a niekiedy na posterunku milicji. Instrukcja z 1955 zalecała wykorzystać w tym celu naturalne okazje kontaktu kandydata w urzędach, w sprawach wezwań do biur ewidencji ludności, w sprawach dochodzeń o antypaństwowym charakterze i zdarzeniach w okolicach Plebanii lub przypadkowego uczestniczenia w nich. Można było wezwać kandydata na TW, nie wzbudzając podejrzeń otoczenia.
Najczęściej takim miejscem sprzyjającym do werbunku księży było biuro paszportowe, w którym udziela-no zgody na wydanie paszportu i zgody na wyjazdy zagraniczne.  A duchowny nawet nie miał świadomości, że rozmawia z funkcjonariuszem „SB“.
Innym miejscem były pomieszczenia na Plebanii. Zazwyczaj kancelaria parafialna lub rozmównica, co naturalnie nie mogło wzbudzić żadnych podejrzeń ze strony otoczenia. Dodatkowym pretekstem do prze-prowadzenia rozmowy werbunkowej osoby duchownej były formalności związane np. z uczestniczeniem w wypadku drogowym [ Milicjant z „drogówki“, po stwierdzeniu na miejscu zdarzenia, że kierującym była osoba duchowna, miał obowiązek wezwać funkcjonariusza „SB“]. Pierwsza rozmowa zawierała elementy zastraszenia. Zazwyczaj zabierano na kilka dni prawo jazdy, aby mieć pretekst do dalszych spotkań.
Wśród księży diecezjalnych lub zakonnych, byli również i tacy, którzy dobrowolnie przystawali na współpracę z „SB“ z przekonania i ze źle rozumianej lojalności wobec organów państwa komunistycznego, albo z powodu konfliktu z przełożonym lub z poczucia niedocenienia i braku  awansu. Ci byli najcenniejszymi agentami, często wykorzystywanymi jako agenci wpływu na swoje środowisko i obszar duszpasterskiego posługiwania. Funkcjonariusz mógł odstąpić od pobrania pisemnego zobowiązania i nie informować „TW“ o nadanym pseudonimie, a proponując współpracę użyć terminu „konsultacje“. Podczas werbunku duchownych w zasadzie poprzestawano na ustnej deklaracji, a w niektórych przypadkach jako „zobowiązanie“, traktowano de facto „oświadczenie“ o zachowaniu tajemnicy kontaktów i treści rozmów z funkcjonariuszem „SB“. „ Zobowiązanie takie mogło być formułowane w sposób bardziej lub mniej wyraźnie wskazujące na istotę stosunku między tajnym współpracownikiem a służbą bezpieczeństwa, w zależności od podstawy pozyskania i stopnia zjednania tajnego współpracownika“ […]. Zobowiązanie określało pseudonim, pod jakim będzie występował tajny współpracownik. Pseudonim ustalano także w tych przypadkach, gdy nie pobierało się zobowiązania, a gdy sytuacja tego wymagała, nie zapoznawano z pseudonimem tajnego współpracownika i nie pobierano od niego takiego dokumentu, co mogłoby ujemnie wpłynąć na jego stosunek do współpracy.(27)
W zainteresowaniu operacyjnym resortu bezpieczeństwa byli jezuici, którzy pod jakimś względem wybijali się ponad przeciętność […]. Resort bezpieczeństwa interesował się domami formacji i formacją jezuitów na wszystkich szczeblach. Lecz na tym odcinku przyszło mu się zmierzyć z największymi trudnościami, bowiem jezuici oddelegowani do formacji, byli postrzegani przez aparat bezpieczeństwa jako „psy węszące agentów”. Wystarczy wymienić w tym szeregu o. Stefana Miecznikowskiego SJ., czy o.Kazimierza Dąbrowskiego SJ. [ojciec duchowy, spowiednik Wyższego Seminarium Duchownego w Płocku w latach 1949-1955] […]. W szczególnym zainteresowaniu aparatu bezpieczeństwa znajdowały się placówki kluczowe z punktu widzenia Prowincji czy z punktu widzenia bezpieki. Jako, że jezuici posiadali swoje placówki w ośrodkach akademickich, kulturalnych i robotniczych, a także pielgrzymkowych, dlatego też żadna z nich nie pozostawała poza tym zainteresowaniem. Największą uwagę bezpieka przywiązywała do rozpracowywania duszpasterstw akademickich i duszpasterstw inteligencji, a była to szczególna domena jezuitów“(28).
Proces pozyskiwania tajnych współpracowników spośród duchowieństwa, zwłaszcza diecezjalnego, „SB“ rozpoczęła od początku swojej działalności. Zredagowana w 1949r Instrukcja stwierdza m.in.- że na agenta rozpracowującego Kościół na poziomie dekanatu, szczególnie nadawał się dziekan, ksiądz blisko z nim związany lub duchowny odpowiedzialny za masowe organizacje katolickie, działające w dekanacie […]. A wśród pracowników Kurii:- referent duszpasterski, wizytator nauki religii, aż po natoriusza […].
Kanclerze Kurii, rekrutują się z wysokiego aktywu klerykalnego a wnioski o ich werbunku należy każdorazowo uzgadniać z Ministerstwem […]. Na tajnych współpracowników należy typować popularnych i wpływowych kanoników, profesorów seminariów oraz proboszczów w dużych miastach. Szczególną rolę miała spełniać agentura wśród duchowieństwa parafialnego, zwłaszcza w małych miasteczkach i na wsi. To oni mieli oddziaływać na środowisko wiernych, sabotując zarządzenia Biskupów, poprzez nieodczytywanie listów duszpasterskich, lub tylko wybranych fragmentów, pomoc w zwalczaniu band i aktów sabotażu, informowanie o działaniach istniejących na terenie parafii różnorakich organizacji świeckich i kościelnych. […]. Do inwigilacji zakonów i zgromadzeń zakonnych w pierwszej kolejności, należało typować przełożonych domów zakonnych, zakonników opiekujących się konfrateriami religijnymi, moderatorów ruchu religijnego, katechetów i redaktorów czasopism religijnych. (29)

Zawsze się starano, aby w jednym miejscu, było co najmniej dwóch „TW“, w celach weryfikacji ich meldunków i oceny ich wiarygodności, jako współpracowników. Aby takiego współpracownika zwerbować, funkcjonariusz „SB“, musiał postąpić zgodnie z określoną procedurę. Czyli:- sprawdzić kandydata w kartotece osobowej, a następnie przedłożyć przełożonemu wszystkie materiały, celem uzyskania pozwolenia na dalsze opracowanie kandydata do werbunku. Takiego zezwolenia udzielali Naczelnicy Wydziałów w Departamentach Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, Wojewódzkich Urzędach Bezpieczeństwa oraz kierownicy jednostek powiatowych i delegatur „UB“. Taką konieczność akceptacji kandydata na „TW“, określała Instrukcja z 1955, ze zmianą z 1970. (30) Po uzyskaniu zgody na podjęcie werbunku, kandydat był zarejestrowany w ewidencji kontrolnej i zakładano mu kartę ewidencyjną, przechowywaną w Departamencie Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego lub w odpowiednim Wydziale Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego.(31)
W latach 50-tych, skala współpracy duchownych katolickich, którzy uwikłali się we współpracę z „UB“, jest oceniana w granicach 1.000 (10%, wszystkich ówczesnych polskich duchownych). W roku 1980  współpracowało z IV Departamentem MSW ok. 3.000 tajnych współpracowników z ogółu 18.500 polskich duchownych (15%). Jej wzrost przypada na okres stanu wojennego i był spowodowany tą nadzwyczajną sytuacją, wymagającą dodatkową rolę duszpasterską księży (charytatywną, mediacyjną), co ułatwiało „SB“ werbunek nowych współpracowników. W niektórych diecezjach, ze SB miał nawet współpracować co czwarty duchowny.(32)
A pytanie, kogo zaliczyć, a kogo nie, do współpracowników „SB“, jest otwarte i nie każdy przypadek takiej współpracy da się ocenić tak samo. Również wypowiedzi protinus i non recta, dobiegające z debaty publicznej, jakoby “SB” zajmowała się systematycznie fałszowaniem dokumentów, nie są do przyjęcia przez tych, którzy zgłębili metody pracy Służby Bezpieczeństwa i wczytali się w pozostawione źródła.

Józef Z.: (SB-ek)
Dla nas nie było takich słów jak moralność czy etyka. My tych słów nie używaliśmy. One dla nas nie miały sensu, bo służba wykorzystywała niemoralność, a z moralnością walczyła. Im bardziej niemoralne zachowanie, tym lepiej dla nas, tym łatwiej zbliżyć się do człowieka, przeniknąć go. Ci, którzy mieli coś na sumieniu, byli dla nas najważniejsi, stanowili najlepszy materiał agenturalny.
[…]. Konflikt lojalności nie występuje. Masz być lojalny wobec przełożonego, dalej wobec służby, jeszcze dalej wobec ojczyzny. Gdybyś jeszcze chciał być lojalny wobec Boga i spełniać te wszystkie dziwne przy-kazania, zachowując się etycznie, to możesz być pewien, że zwariujesz. Zamkną cię w Tworkach, albo wyślą do Barcinka. Nawet jeśli nie zwariujesz naprawdę, to tak trochę zwariujesz, żeby było przykrycie na to, co możesz ewentualnie mówić jako niewariat. A już ze szpitala, możesz wyjść jako wariat rzeczywisty, klasyczny przykład schizofrenika. Już ktoś się o to postara. Wiesz o tym.

Mirosław B.: (SB-ek)
…Myśmy byli funkcjonariuszami przez dwadzieścia cztery godziny na dobę. Cywilne życie towarzyskie sprowadzało się do minimum. Trzeba było uważać, żeby czegoś nie wypaplać przy wódce. Nie rozmawiało się o konkretach. Nawet z kolegami. O nikim nie mogłem powiedzieć, że jest moim przyjacielem. Nie chciałem mieć przyjaciół. Taki przyjaciel mógł się okazać niebezpieczniejszy niż wróg. W SB każdy z nas był sam.(33)

“PP” – podsłuch pokojowy (wykorzystywany także przez odpowiednie służby Wojska Polskiego), ale zdecydowanie rzadziej niż podsłuch telefoniczny czy telegraficzny. Z dwóch powodów:
– 1/ Trudność jego zainstalowania. Funkcjonariusze musieli wejść do pomieszczeń prywatnych czy budynków publicznych w sposób gwarantujący pełną konspirację.
– 2/ Konieczność stosowania – ze względu na ograniczenia techniczne – przewodowych instalacji podsłuchowych (kabel łączący mikrofon z magnetofonem) – i taki sposób instalowania tych urządzeń, aby uniemożliwiły osobom podsłuchiwanym nie tylko zorientowanie się o podsłuchu, ale i ich odnalezienie (kable przykrywano tynkiem i zamalowywano farbami lub lakierami, zgodnie z odcieniem i strukturą wcześniej pobraną przez funkcjonariuszy). Wiązało się to również: z utworzeniem punktu odbioru (PO), oraz wybrania lokali przejściowych (LP) uwarunkowań właściwych dla lokali kontaktowych (LK) i mieszkań konspiracyjnych (MK). W/g Instrukcji z 1979a (§3 i §4), założenie „PP“, musiało być zatwierdzone przez Ministra Spraw Wewnętrznych, lub jego zastępców, Dyrektorów Departamentów:- I, II, III-A i IV. Od 1983 wystarczył podpis Komendantów Wojewódzkich MO (szefów WUSW) i ich zastępców (szefowie „SB“). A w/g Instrukcji 1980b, założenie „PP“ następowało na pisemny wniosek jednostki operacyjnej „SB“. Instalowanie jak i likwidacja podsłuchów, leżała w gestii Wydziału „T“, względnie Sekcji „T“, Wydziałów Zabezpieczenia Operacyjnego, lokalnych jednostek „SB“.

URZĄD DO SPRAW WYZNAŃ. 

Jednostka administracyjno-państwowa, powołana Ustawą [akt normatywny] z dnia 19 kwietnia 1950. W jej skład wchodziły trzy wydziały:
– ogólny, rzymskokatolicki i nierzymskokatolicki. Współpracował nie-mal ze wszystkimi ministerstwami, w tym: – z Ministerstwem Oświaty (nauczanie religii, szkół wyznaniowych, seminariów duchownych), Ministerstwem Finansów (polityka podatkowa), Ministerstwem Budownictwa (budownictwo sakralne), oraz ze Służbą Bezpieczeństwa. Był zatem częścią aparatu kontroli i represji państwa wobec kościołów i związków wyznaniowych. W rzeczywistości, przez niemal cały okres PRL, organ ten był narzędziem walki ateistycznego państwa z religią. 

Pierwszym przejawem niechęci wobec Kościoła było zerwanie we wrześniu 1945 konkordatu regulującego od dwudziestu lat stosunki między Polską a Stolicą Apostolską. Równolegle komuniści przystąpili do tworzenia „własnego”, lojalnego środowiska katolickiego. Jego zalążkiem stała się grupa Bolesława Piaseckiego [po wojnie współpracował z „UB“ jako TW.„Tatar”], skupiona wokół tygodnika „Dziś i Jutro”. W 1947 stworzył Stowarzyszenie „Pax“ – bezskutecznie namawiał kardynała Stefana Wyszyńskiego, by ten uznał prawo Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, do typowania kandydatur na stanowiska biskupie.  Cztery lata później w opozycji do episkopatu powstał ruch „księży patriotów”.[…].  A już zapowiedzią pełnej Konfrontacji władz PRL, było sejmowe przemówienie premiera Józefa Cyrankiewicza z 1949, gdy przestrzegł Kościół „przed podniecaniem namiętności przeciw państwu ludowemu”. W styczniu 1950 państwo przejęło środki i nieruchomości najważniejszej kościelnej organizacji charytatywnej – Caritasu.
Dwa miesiące później, władze przeprowadziły szeroko zakrojoną operację przejęcia tzw. dóbr martwej ręki. [ majątki kościelne nieuczestniczące w obrocie, wolne od podatków do 1789, których nazwa pochodzi od ręki zmarłego, której nie można odtworzyć, a uzyskane głównie w rezultacie nadań panujących i rycerstwa, a później szlachty i magnatów]. Kolejną ustawą, Sejm uchwalił zmiany w organizacji naczelnych organów państwowych. Akt ten został ogłoszony 28 kwietnia w Dzienniku Ustaw, a formalnie wszedł w życie w połowie maja. Ustawa zakładała przeniesienie nadzoru państwa nad kościołami i związkami wyznaniowymi z likwidowanego Ministerstwa Administracji Publicznej do powoływanego UdsW [Urzędu do spraw Wyznań], który podlegał wyłącznie Urzędowi Rady Ministrów.
Kompetencje nowego organu były niezwykle szerokie. Jego zadaniem była „troska” o zabezpieczenie praw duchowieństwa i „ich obowiązków wobec ludowej ojczyzny”. Nadzorowanie działalności kościołów, szkolnictwa wyznaniowego, ewidencjonowanie obiektów kościelnych. Pod tymi ogólnymi zapisami krył się rzeczywisty cel, jakim było dążenie państwa do coraz bardziej bezpośredniego podporządkowywania Kościoła, polityce ateistycznego państwa. W przyszłości kluczowym elementem UdsW, staną się wydawane zezwolenia na budowę nowych świątyń oraz kontrola nad obsadzaniem stanowisk kościelnych.
Funkcjonariusze urzędu, prowadzili także listy kleryków powołanych do wojska. Ściśle współpracowali również z organami bezpieczeństwa. Przedstawiciele Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, a później MSW, byli obecni podczas wszystkich kluczowych narad kierownictwa UdsW. Wielu pracowników urzędu, było funkcjonariuszami „bezpieki“, oddelegowanymi do pracy w UdsW. Działania podejmowane przez urząd, ułatwiało istnienie wydziałów ds. Wyznań, przy prezydiach wojewódzkich i niektórych miejskich radach narodowych. Działania UdsW, były więc zakwestionowaniem zasady wolności religijnej. Jakakolwiek aktywność o charakterze religijnym, nie była możliwa bez nadzoru urzędu. Było to złamanie artykułu 115. wciąż obowiązującej konstytucji marcowej: „Kościoły mniejszości religijnych i inne prawnie uznane związki religijne rządzą się same własnymi ustawami, których uznania Państwo nie odmówi, o ile nie zawierają postanowień, sprzecznych z prawem”. Sprzeczny z dawnymi, demokratycznymi standardami był też sposób podejmowania decyzji. Ich tryb był niejawny i nieuzasadniany konkretnymi przepisami prawa.
W 1952 lokalnym przedstawicielstwom urzędu nakazano sporządzanie charakterystyk duchownych. Był to wstęp do podjętej rok później próby, narzucenia pełnej kontroli państwa nad nominacjami na stanowiska kościelne. 10 lutego 1953 Rada Państwa, wydała dekret o obejmowaniu tego rodzaju funkcji. Zgody organów państwowych wymagało tworzenie i znoszenie stanowisk kościelnych oraz obejmowanie ich przez duchownych. W przypadku stanowisk diecezjalnych, decyzje miało podejmować prezydium rządu, a w innych przypadkach prezydia wojewódzkich i miejskich rad narodowych.
Władze zyskały także prawo usuwania „niewygodnych duchownych”. Już w pierwszych dniach marca, wszyscy biskupi diecezjalni, otrzymali wezwania do Wojewódzkich Rad Narodowych. Otrzymali żądanie, usunięcia wymienionych z nazwiska kapłanów. Decyzja miała zostać wykonana natychmiast lub w czasie pięciu dni. Kapłani mieli opuścić miasto lub diecezję i otrzymywali zakaz obejmowania jakichkolwiek funkcji, poza kapelanami zakonów żeńskich. Kluczową rolę w podejmowaniu wszystkich decyzji, miał odgrywać Urząd ds. Wyznań. Był również organem odwoławczym od podejmowanych postanowień.
Władze nałożyły na duchownych, obejmujących stanowiska kościelne, obowiązek składania przysięgi na wierność państwu. Wbrew zapisom prawa, wymagano jej też od kapłanów już pełniących swoje funkcje. Biskupi składali ślubowanie w Urzędzie ds. Wyznań, a pozostali księża w prezydiach Wojewódzkich Rad Narodowych. „Zgodnie ze swym obowiązkiem obywatelskim w swej działalności duszpasterskiej będę     nawoływał wiernych do poszanowania prawa i władzy państwowej, do wzmożonej pracy nad odbudową gospodarki narodowej i podniesieniem dobrobytu Narodu. Przyrzekam, że nie podejmę niczego, co mogłoby być sprzeczne z interesami Polski lub godzić w bezpieczeństwo i całość Jej granic” – głosiła rota     przysięgi. Doświadczenia w kontaktach z UdsW, podsumowywał w zapiskach „Pro memoria”, Prymas Stefan Wyszyński: „Wszystko tonie w Urzędzie pana Bidy. Jest to straszny człowiek w swej roli dla Kościoła w Polsce. Nowy [Iosif]Hurko czy [Aleksandr]Apuchtin. On to – na rozkaz – utrąca wszelkie próby budowy nowych kościołów. Rozbudowująca się stolica Polski, może pozostać bez kościołów, gdyż plany nie przewidują w nowych dzielnicach świątyń”. Wspomniany Antoni Bida, był pierwszym szefem UdsW: w latach 1950–1955. Wcześniej stał na czele cenzury.   
8 maja 1953, Episkopat Polski, przyjął memoriał odpowiadający na próby podporządkowania Kościoła  katolickiego komunistycznym władzom. W jego ostatnich słowach biskupi stwierdzali: „Rzeczy Bożych na ołtarzu cesarza składać nam nie wolno. Non possumus! [Nie możemy]”. Walka o niezależność nominacji kościelnych, trwała aż do odwilży październikowej. Jednak już w 1955 w podsumowaniu prac urzędu, zauważano nieskuteczność dotychczasowych działań. „Nie jest dobrze, gdy we wszystkich kurialistach  widzimy samych wrogów, a całą kurię traktujemy, jako reakcyjny monolit – nasza polityka winna iść w kierunku wygrywania różnych sprzeczności, zachodzących w kurii i wyróżniania tych kurialistów, którzy wykazują chęć porozumienia się z nami. Niektóre nasze wojewódzkie wydziały potrafią już bardzo dobrze realizować tę jedynie słuszną linię postępowania. Stwierdzono również, że rozmowy przeprowadzane z  ordynariuszami są niestarannie przygotowane i często w takich rozmowach nie umiemy należycie odeprzeć ich argumentów i ich rzekomych dowodów”.
W grudniu 1956 zawarto nowe porozumienie o obsadzaniu stanowisk kościelnych. Dawało ono znacznie więcej swobody Kościołowi. Zdejmowało także odpowiedzialność z urzędu, który tracił możliwość rozstrzygania odwołań przedstawicieli hierarchii kościelnej. Instancją odwoławczą stała się Komisja Wspólna Rządu i Episkopatu. W ramach uprawnień Urzędu, po 1957, wciąż znajdowała się m.in. kwestia wydawania pozwoleń na budowę kościołów i lokowania nowych cmentarzy. W praktyce przez niemal całe lata sześćdziesiąte budowa nowych obiektów sakralnych była właściwie niemożliwe. W 1966 na piętnaście wniosków o utworzenie nowych parafii, po odwołaniach strony kościelnej, pozytywnie zaopiniowano cztery. Cztery lata później na 37 wniosków odmownie załatwiono 29. Od połowy lat sześćdziesiątych Kościół obchodził te przepisy, powołując w miejsce planowanych parafii ośrodki duszpasterskie. […].
Władze złagodziły swoją politykę dopiero na początku lat osiemdziesiątych, gdy traktowały zgodę na budowę Kościołów, jako kartę przetargową w stosunkach z episkopatem.
Po krótkim okresie odwilży, w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, urząd i inne organy reżimu przystąpiły do nowego etapu walki z przejawami obecności Kościoła w sferze publicznej. […]. Protesty dotyczyły też zakazów wznoszenia kapliczek przydrożnych, próśb o wzniesienie Kościoła, czy próśb o odprawianie mszy podczas obozów młodzieżowych.
Prowadzony przez Kazimierza Kąkola urząd [ od 1974 do 1980 ], włączył się w przygotowania do pielgrzymki Jana Pawła II. Polskie władze nie zgodziły się na pierwszy planowany termin, zmieniły listę miast, które Papież miał odwiedzić, i skróciły okres jej trwania do minimum. Wbrew radom Leonida  Breżniewa, który sugerował powtórzenie scenariusza z 1966, gdy władze nie wyraziły zgody na pielgrzymkę Pawła VI, władze PRL wiedziały, że odmowa miałaby dla nich nieobliczalne konsekwencje.
Pewną skutecznością działań, wykazał się także następca Kąkola – Jerzy Kuberski, który na czele UdsW stał w latach 1980–1982. Jego rozmowa z prymasem Józefem Glempem w nocy z 16 na 17 grudnia 1981 doprowadziła do wstrzymania publikacji, opracowanego przez episkopat komunikatu krytykującego wprowadzenie stanu wojennego.
Urząd miał wpływ również na przebieg drugiej pielgrzymki Jana Pawła II. Na pytanie o zezwolenie na podejście Papieża pod Pomnik Ofiar Czerwca 1956, jeden z urzędników odpowiedział: „Zatrzymanie się Ojca Świętego przy krzyżach poznańskich, zostawmy sobie na wizytę Jana XXIV lub Jana Pawła V, za sto lat”. Podróż apostolska z 1983, była jednak dla władz klęską. W każdej z siedmiu większych mszy, uczestniczyło minimum milion osób, a trzeba pamiętać, że dwukrotnie Jan Paweł II odprawiał dwie msze jednego dnia. Tak było np. 20 czerwca, kiedy msze odbyły się w Katowicach i Poznaniu, a także następnego dnia – we Wrocławiu i na Górze św. Anny. Zgromadzeni Polacy unikali otwartych manifestacji politycznych, a bodaj największym przejawem niesubordynacji wobec reżimu były oklaski, których burza  wybuchała zawsze, gdy padały słowa „solidarność” lub „sierpień” – w dowolnym kontekście. Reakcją UdsW i bezpieki były wspólnie wysunięte propozycje nasilenia walki z Kościołem, m.in. przez zwiększenie działań na rzecz „laicyzacji przestrzeni publicznej”. Ich manifestacją, były kolejne próby usuwania krzyży z miejsc publicznych. Nasiliły się także ataki na duchownych, związanych z duszpasterstwem ludzi pracy, m.in. na ks. Jerzego Popiełuszkę.
Trzecia wizyta Jana Pawła II, w roku 1987, również była poprzedzona długimi negocjacjami. Reżim chciał, by Papież nie wypowiadał się w sprawach opozycji i poparł Społeczną Radę Konsultacyjną. Oba warunki zostały odrzucone, a  komunistyczny rząd nie zdecydował się na konfrontację. Ocena pielgrzymki sporządzona przez pracowników PZPR, MSW i UdsW, była przyznaniem się do klęski podejmowanych przez nich prób, zredukowania podróży Ojca Świętego do jej wymiaru religijnego.[…]. „ Papież zachowywał się w naszym kraju, jak polski książę”. Pielgrzymka z 1987 była dowodem niemal zupełnego wyczerpania się ideologicznej siły reżimu, którą tak bardzo próbowano wzmocnić zaledwie cztery lata wcześniej. Urząd ds.Wyznań, został zlikwidowany, przez Sejm ustawą z 23 listopada 1989. Jego zamknięcie, nie oznaczało końca karier jego funkcjonariuszy. Jerzy Kuberski, który po odwołaniu ze stanowiska w 1982, został kierownikiem zespołu ds. kontaktów roboczych ze Stolicą Apostolską, przy Ambasadzie Polskiej w Rzymie, u progu transformacji systemowe -j został pierwszym (i ostatnim) ambasadorem PRL przy Stolicy Apostolskiej.(34)   

***
Dokument asygnowany przez Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Poznaniu, Wydział do Spraw Wyznań WZ.III-1/638/64, Poznań, dnia 9 listopada 1964 – Poufne – Adresowany do Urzędu do Spraw Wyznań w Warszawie. Oto jego treść: Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Poznaniu – Wydział do Spraw Wyznań w załączeniu przesyła sprawozdanie z przeprowadzonej wizytacji domu zakonnego Kolegium Księży Jezuitów w Kaliszu, ul.23 Stycznia 2. w dniu 10 października 1964 – do wykorzystania.

S p r a w o z d a n i e
z przeprowadzonej wizytacji domu zakonnego Towarzystwa Jezusowego /OO. Jezuici/
w Kaliszu ul. 23 Stycznia 2 [ fragment].

Komisja w składzie:
1.  Wydział do Spraw Wyznań P.W.R.N w Poznaniu – Krzysztof  Later
2.  Wydział Finansowy P.M.R.N w Kaliszu –  Edward Karolak
3.  Miejska Komenda Straży Pożarnych –  Henryk Kozyra
– dokonując wizytacji domu zakonnego w dniu 10 października 1965, szczególną uwagę zwróciła na następujące zagadnienia:
1/. Rozpoznanie domu zakonnego od strony statystycznej i personalnej.
2/. Rozpoznanie faktycznej działalności religijnej i społecznej.
3/. Rozpoznanie źródeł utrzymania mieszkańców domu oraz ustalenie stanu majątkowego i podatkowego.
4/. Ustalenie zależności i wzajemnych powiązań między domem zakonnym a władzami zakonnymi i kościelnymi.

[…]. W dniu wizytacji na podstawie książki meldunkowej zamieszkiwało ogółem 43 osoby, z tego 8 księży, 3 kleryków po nowicjacie, 11 braci profesów, 12 nowicjuszy, 2 kandydatów zakonnych. Ponadto 7 osób świeckich zameldowanych tam na pobyt stały. Sprawozdaniu tym jest podany życiorys przełożonego domu zakonnego o.Leona Nowaka, jego zastępcy o.Wacława Niedźwiadka oraz ocenę ich religijności i stosunek do władz, a także z kim otrzymują kontakty towarzyskie. Jaka i w jakim zakresie jest prowadzona w ramach tego kościoła rektorskiego działalność. Szczególnie zwrócono uwagę na pracę z ministranta-mi i zdaniem „wizytujących” nieoficjalną szeroko zakrojoną pracę charytatywną wobec osób starszych i potrzebujących pomocy moralnej i materialnej. Wzbudził także niepokój o. Józef Urpsza, który jako były farmaceuta wykorzystuje swoje szerokie kontakty z farmaceutami zagranicznymi, sprowadzając leki dla potrzebujących, co również ma wpływ na szeroką penetrację miejscowego społeczeństwa oraz na indywidualne oddziaływanie na niektóre grupy społeczne. W kolejnym punkcie sprawozdania zarzucono nieprawidłowe prowadzenie ksiąg rachunkowych i że zakonnicy kwestionują uprawnienia Komendy Straży Pożarnej odnośnie wstępu do pomieszczeń klauzurowych a Wydziału do Spraw Wyznań do prawa prze-  prowadzania wizytacji. Kolejny zarzut to: – nieudostępnienie wszystkich niezbędnych materiałów do kontroli finansowej /rachunki, rozliczenia/ i odmowę odpowiedzi na szereg zadawanych pytań i.t.d.
We wnioskach zalecono podporządkowanie się Wydziałowi Finansowemu i ustalenie przesyłek finansowych z zagranicy oraz ich nadawców, a poprzez Wydział Zdrowia i Opieki Społecznej spowodować  ograniczenie działalności charytatywnej i opiekuńczej zakonu, jak również przesyłek leków zagranicznych.
[W załączonym spisie osób i ich funkcji, zamieszkałych w domu zakonnym, jest również podany o. Stefan Miecznikowski –  jako magister nowicjatu].
Podpisał: St.Inspektor Wydz. ds. Wyznań /Krzysztof Later/.

[Kolejne sprawozdanie z „wizytacji”: – […]. które zasadniczo nie odbiega w swoich założeniach kontrolnych i co do wniosków, w stosunku do wcześniej przytoczonego. Zmieniły się tylko przełożeni domu zakonnego, byli nimi:- mistrz nowicjatu i rektor o.Stefan Miecznikowski i jego zastępca ds. administracyjnych o.Wacław Butowski. Zmniejszył się stan osoby do 19. Odnotowano, że do urn wyborczych do Sejmu PRL w dniu 19 marca 1972, nie przystąpił o. Stefan Miecznikowski oraz kilku innych zakonników z powodu choroby.(36)
Podpisał:- Starszy Inspektor mgr Antoni Żyłkowski.

________________________________
(9) J.T. str.106. Dekret PKWN z dnia 24 sierpnia 1944 r. o rozwiązaniu tajnych organizacji wojskowych na terenach wyzwolonych. Dz.U nr 3, poz.12./, L. Szmidt, W. Gajewski, Rola Polskiej Partii Robotniczej…, J.T.str. 78-79.
(10)  Ibidem: str.110.
(11) Ibidem:str.110.- Dekret z dnia 7 grudnia 1954 o naczelnych organach administracji państwowej w zakresie spraw wewnętrznych i bezpieczeństwa publicznego. Dz.U nr 54, poz. 269 z późn. zm.
(12) Ibidem: str.110.- Ustawa z dnia 13 listopada 1956 o zmianie organizacji naczelnych organów administracji publicznej w zakresie bezpieczeństwa publicznego. DzU nr 54, poz. 241.
(13) Ibidem: str.110.- Ustawa z dnia 6 kwietnia 1990  o Urzędzie Ochrony Państwa. Dz.U nr 30, poz. 401.
(14) „Pajęczyna“ Barbary Stanisławczyk i Dariusza Wilczaka.str.11.
(15)Twarze bezpieki w PRL w latach 1944 – 1956. Instytut Pamięci Narodowej Komisja Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu. ISBN 83–89078–94–5. Warszawa 2005. Redakcja naukowa: prof. Krzysztof Szwagrzyk.
(16) Przemiany w MSW w latach 1989-1990. Paweł Piotrowski. Warszawa 2004.
(17) Instrukcja nr 012/53 o pracy aparatu bezpieczeństwa z siecią agenturalną. Warszawa 15 VIII 1953. Instrukcje pracy
operacyjnej aparatu bezpieczeństwa (1945-1989), opr. i wstęp T.Ruzikowski, Warszawa 2004,str.33, 69-70,97.
(18) Instrukcja w 1970 [w:]. Ibidem, s. 127.
(19) Ibidem.str.11.
(20) Instrukcja 1963a, cz. I, cz. III, podsumowanie końcowe pkt. 2.
(21) Instrukcja 1963a, cz. II, III, podsumowanie końcowe pkt. 1.
(22) BIULETYN  ŁÓDZKI Nr 8 z 31.I.1983 – redagowany przez Robotniczy Komitet Oporu NSZZ „Solidarność“.
(23) Mateusz Ihnatowicz: „Charakterystyka operacyjna jezuitów Prowincji Wielkopolsko-Mazowieckiej na podstawie materiałów aparatu bezpieczeństwa w Polsce Ludowej z lat 1945-1989“. str.143-144.
(24) Kościół katolicki w czasach komunistycznej dyktatury. Między Bohaterstwem a agenturą. Studia i materiały. Tom 3. str.72-73.
(25) Projekt w sprawie werbunku agentury… str.121.
(26) Instrukcja nr 03/60 str.100.
(27) Instrukcja pracy operacyjnej z 1960, str.109
(28)Kościół katolicki w czasach komunistycznej dyktatury. Między Bohaterstwem a agenturą. Studia i materiały. Tom 3. str.143-144, 146.
(29) Instrukcja w sprawie werbunku agentury w szeregach kleru katolickiego, Warszawa 26 VII 1949 [w]. Metody pracy operacyjnej aparatu bezpieczeństwa wobec Kościoła i związków wyznaniowych 1945-1989, wstęp, wybór dokumentów i redakcja A. Dziurok. 2004r. Str.119-120.
(30) Instrukcja pracy operacyjnej Służby Bezpieczeństwa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, Warszawa 1 II 1970 [w]. Instrukcja pracy operacyjnej, str.128/Instrukcja pracy operacyjnej z 1960  str.109.
(31) Instrukcja Nr.04/55, str.71
(32) Dr hab. Paweł Skibiński, Uniwersytet Warszawski.
(33) B.S.i D.W. str.11
(34) Michał Szukała (PAP) Dzieje.PL Portal historyczny. Publikacja 19.04.2020. 
(35) Pieczęć okrągła – ARCHIWUM AKT NOWYCH W WARSZAWIE. Zespół archiwalny Nr 1587 Urząd do Spraw Wyznań w Warszawie Sygn.133/84