Rozdział VII.2

KALENDARIUM OŚRODKA POMOCY PRZY KOŚCIELE O.O.JEZUITÓW  w ŁODZI.   
do 1983 roku

***
Wg oficjalnych danych, dochód narodowy w 1982r. spadł o 5,5%, a inflacja o 100,8%. (311)
Od 1 lutego 1982 wprowadzono podwyżki cen żywności średnio o 241 procent, a także opału i energii średnio o 171 procent. W roku 1982 spadek realnych dochodów ludności średnio o 30 procent – do roku 1981. Braki na rynku żywnościowym i towarowym zmuszały do rozszerzenia systemu reglamentacji.
Na okres zimy 1982/1983, wprowadzono talon na jedną parę obuwia skórzanego lub skóropodobnego.

4 styczeń 1983r.

/Źródło: AIPN Ld_00_40_686 / karta:66/ 
[Informacja spisana odręcznie].
Źródło:  TW ps. „Roman“    
Łodź dn. 4.I. 1983                  Tajne spec. znacz.
Przyjął : mgr Cz. Pędzieszczak                                        
Miejsce spotkania: LK „Domino“
[pismo odręczne].                                                   

Informacja operacyjna 

Spotkanie z bp. Rozwadowskim – 2.I.-83 w Kościele ojców Jezuitów – po mszy św. poproszono byłych internowanych i uwięzionych do dużej sali Katechetycznej w celu złożenia sobie życzeń i podzielenia się opłatkiem. Obecni ze strony Kościoła – bp. Rozwadowski, oraz Miecznikowski, oraz proboszcz parafii oo Jezuitów. Spotkanie miało charakter rodzinno-kościelny, przedstawiciele wszystkich grup (studentów, Zarządu Reg.[ionalnego], kobiet) złożyli biskupowi życzenia świąteczne i podziękowania za opiekę, wypowiedzi oficjalne tylko lekko zahaczały o tematy polityczne, były to głównie podziękowania i życzenia – choć o. Miecznikowski w swym wystąpieniu podkreślił pozorność zawieszenia stanu wojennego, po czym nastąpił poczęstunek (ciasto-owoce). W toku spotkania przeprowadzono rozmowę z A. Tarwackim w obecności – Zbigniewa Kubiaka ( Pollena). K… [nazwisko nieczytelne] z Bełchatowa związanego z KPN.] poprosiła go o kontakt w celu wymiany adresów niesienia potrzebującym pomocy (paczki z zagranicy) […]. Inną rozmowę przeprowadzono z p. Jolantą Pawelec.[…].- pracująca społecznie u o. Miecznikowskiego, temat uruchomienie Wszechnicy przy Kościele jezuitów. Obiecał pomóc – Na marginesie b. pozytywnie wypowiadała się o I-szym [ lub pierwszej]…….[nieczytelne] „Bez dyktatu“. […].       
R.    [nieczytelny podpis]

10 styczeń 1983r.

/Źródło: AIPN Ld.pf 13/442 t.1/k.3-34/     Łódź, dnia 10 stycznia 1983r.    
Tajne spec. znaczenia
Egz. Nr 2

Ocena sytuacji polityczno-operacyjnej w województwie łódzkim
w okresie 13 XII 1981r. – 31 XII 1982r.
[…]. 2.    W zakresie problematyki Wydziału III.

  Przed wprowdzeniem stanu wojennego, z uwagi na stymulowanie przez ekstremę związkową „Solidarności” i ugrupowania antysocjalistyczne (przede wszystkim KSS-KOR i KPN) napięć społecznych ukierunkowanych na konfrontację polityczną i przejęcie władzy, nasze działania operacyjne nosiły znamiona defensywne i niekiedy ograniczały się do neutralizowania skutków negatywnych poczynań oraz do obrony tych odcinków  operacyjnego oddziaływania, na których czuliśmy się pewniej. Najtrudniejszym zadaniem było wówczas ochronienie sieci osobowych źródeł informacji, która wskutek oddziaływania podanych grup poczynała się wykruszać. Wystąpiły również spore trudności w pozyskiwaniu nowych źródeł.
   Począwszy od 13 XII 1981r. Sytuacja polityczno-operacyjna zmieniła się na naszą korzyść i była całkowicie kontrolowana. Łódzkie grupy antysocjalistyczne (z wyjątkiem KPN), których czołowi działacze zostali internowani, faktycznie nie przejawiały zorganizowanej negatywnej działalności. Występowały okazjonalne próby wznowienia drukowania bezdebitów oraz nieliczne przypadki kolportażu nielegalnych wydawnictw „Solidarności” drukowanych w Warszawie przez środowisko KSS-KOR. Największą operatywnością spośród działaczy opozycyjnych z naszego terenu w ogóle wykazywał się przez cały rok Marek Edelman, zwolniony z internowania już w grudniu 1982r. Koordynował on działalność konspiracyjnych grup w Łodzi, oddziaływał negatywnie na środowisko medyczne, organizował zwolnienia z internowania dla uczestników wrogich grup, umieszczał osoby zwolnione w szpitalach pragnąc udowodnić, że schorzenia, na które cierpieli od lat powstały podczas pobytu w ośrodkach odosobnienia (szczególnie dot. to Grażyny Kuroń), pomagał ukrywającym się działaczom ekstremy, zaopatrywał internowanych w leki, kontaktował zwolnionych z internowania z ks. Miecznikowskim (jezuita negatywnie nastawiony do ustroju socjalistycznego). Wymieniony z wrogością odnosił się do KPN, oceniając ją jako twór SB, głównie dlatego, że ugrupowanie to nie chciało mu się podporządkować.

  KPN notorycznie próbowała reaktywować swą działalność. Nasze działania (torpedowanie inicjatyw, rozbijanie zrębów tworzonych grup, rozmowy ostrzegawcze, kary w kolegium) oraz rozbieżności w łonie ugrupowania, umiejętnie przez nas podtrzymywane, nie pozwoliły na rozwinięcie działań przez łódzki odłam konfederacji, takich jak:- działania terrorystyczne, audycje nielegalnej rozgłośni radiowej, masowy kolportaż pisma Przedwiośnie” i innych bezdebitów, utworzenie licznych grup podziemnych. Niemniej   jednak inicjatywy tej grupy pojawiły się permanentnie, a nasze działania były utrudnione z powodu angażowania przez grupę np. do kolportażu lub udziału w manifestacjach osób chorych psychicznie, a także unikanie tych członków grupy, którzy mieli jakiekolwiek znane pozostałym kontakty z SB.
  W ośrodkach odosobnienia panująca przez pierwsze półrocze swobodna atmosfera sprzyjała integracji środowiska antysocjalistycznego i tworzeniu nowych kadr dla wrogich grup. Organizowanie zbiorowych protestów, szkoleń o wrogim wydźwięku i odmowy rozmów z funkcjonariuszami SB ułatwiało pośrednio stanowisko naczelników ośrodków, którzy przychylali się do liberalizacji stosunków w podanych miej-scach. W miarę zwalniania poszczególnych osób i poprawy sytuacji w kraju, a także po wydarzeniach w Kwidzynie (użycie sił porządkowych wobec opornych internowanych) nastąpiło uspokojenie środowiska antysocjalistycznego zarówno w ośrodkach, jak i poza nimi. Przyczyniły się do tego liczne rozmowy profilaktyczne oraz wyjazdy emigracyjne niektórych głównych figurantów.
   Pod koniec roku uaktywnili się niektórzy członkowie Ruchu Wolnych Demokratów: K[arol] Głogowski, chcący koniunkturalnie wypłynąć w środowisku adwokackim (zresztą bezskutecznie) poprzez pisanie na maszynie pisemka „Palestrant” oraz A[ndrzej] Ostoja[-Owsiany], optujący w stronę KPN i Społecznego Komitetu Pamięci im. J.Piłsudskiego. Ich działania nie wywołały spodziewanych przez nich efektów i nie znalazły odzewu. Ze środowiska ROPCiO dopiero w grudniu przeniknęły sygnały, że osoby z tej grupy (B[enedykt] Czuma, A[ndrzej Woźnicki] rozważają ewentualność działań w oparciu o wytyczne episkopatu.

   Wśród działaczy „Solidarności”, w tym i podziemnej, którzy wcześniej mieli liczne kontakty z grupami antysocjalistycznymi, panował nastrój wyczekiwania na faktyczne posunięcia władz w kwestii związków zawodowych. Powszechnie dyskutowano w tym środowisku o przyszłości zw[iązków] zawodowych bez specjalnych konstruktywnych planów. Oceniano, że stan wojenny faktycznie uchronił „Solidarność” od kompletnego rozpadu i całej serii rozróbek finansowych i personalnych. Wystąpienia przedstawicieli partii i rządu w kwestii związkowej przyjmowano chłodno, oceniając sytuację jako „patową”. Rozpatrywano koncepcje budowy podziemia w aspekcie umiarkowanym i radykalnym, nie wychodząc globalnie poza sferę rozważań. W czasie planowanych, bądź przewidywanych, manifestacji osoby związane ze struktura-mi podziemnymi i kolportażem wyjeżdżały z Łodzi. W tej sytuacji działania podziemnej „Solidarności” na naszym terenie kierownictwo podziemne oraz inne grupy oceniły negatywnie jako nie potrafiącą prowadzić działalności politycznej w konspiracji.

   Delegalizację zw[iązków] zaw[odowych] omawiane środowisko oceniło jako kolejny błąd taktyczny ze strony władzy, a jednocześnie cofnięcie się przed sierpień 1980r. Spowodowała ona początkowo szok, a później przygnębienie u działaczy „Solidarności”. Pojawiła się w związku z tym koncepcja bojkotu nowych związków (głównie ze strony członków posiadających ekstremalne poglądy), albo umiejętne dostosowanie do nowej ustawy i pewna działalność w celu realizacji pakietu problemów socjalno-bytowych postawionych w czasie działania „Solidarności” (tzw. grupa inicjatywna koordynująca działania byłych członków „Solidarności” z Sekcji Włókna i Skóry). Podziemne struktury „Solidarności” na naszym terenie oprócz braku zaufania do władz, które wg nich doprowadziły do rozbicia spójności podziemia z robotnikami krytycznie odniosły się do TKK, optując za tzw. Międzyregionalną Komisją Obrony „Solidarności”, utworzoną przez niektórych byłych członków Zarządu Regionalnego Łódzkiej „Solidarności”, m.in.A[ndrzeja] Terleckiego. Wydawane przez MKO nielegalne pismo „Bez dyktatu”, kolportowane w ZPB im. Marchlewskiego, mające dobrą opinię w kręgach byłego aktywu „Solidarności” i inteligencji, T[omasz] Filipczak (czł[onek] b[yłego] KSS KOR ocenił jako organ SB. Fakt ten połączony z wcześniej przytoczoną krytyką KP[N] przez M[arka] Edelmana wskazuje na bezsilność „korowców”, którym wymknęło się z ręki kierowanie całym podziemiem i monopol na kolportaż bezdebitów.

   Zwolnienie L[echa] Wałęsy, prócz masy plotek i domysłów, nie wpłynęło na zmiany w funkcjonowaniu podziemnych struktur. Niemniej w ostatnim miesiącu 1982r, wystąpiło zjawisko kontaktowania się zwolnionych z internowania figurantów z podziemiem „Solidarności”.
Tworzenie nowych związków zaw[odowych] w obiektach objętych naszą kontrolą przebiegało od początku opornie. W październiku powstały grupy inicjatywne w wytwórniach filmowych, Akademii Medycznej oraz w blisko połowie poszczególnych placówek służby zdrowia. Część z nich nie liczyła jednak wymaganego quorum. Na koniec roku jedynie w służbie zdrowia zanotowano rejestrację nowych związków zawodowych.

  Środowisko adwokackie w początkowych miesiącach stanu wojennego, widząc w fakcie jego wprowadzenia zagrożenie własnych interesów, włączyło się w nurt negatywnych inicjatyw, jak np. bezpłatna obrona ekstremistów z „Solidarności”, zorganizowana obrona interesów zwalnianych z pracy po 13 XII [19]81[r.] przed sądem pracy, namawianie studentów do podjęcia zdecydowanych akcji protestacyjnych, nawiązanie współpracy z klerem w kwestii doboru adwokatów przydatnych w eksponowaniu politycznych aspektów w prowadzonych sprawach, przygotowania do biernego oporu, zdawanie legitymacji partyjnych. Podjęte przez nas działania dezintegracyjne (ścisła kontrola operacyjna, liczne rozmowy operacyjne, internowania, pogłębianie istniejących animozji) przyczyniły się do normalizacji w podanym kręgu.   

  Zainteresowanie  Okręgowego Urzędu Dochodów Państwa i Kontroli Finansowej sprawą pobierania przez niektórych adwokatów opłat poza oficjalnymi rozliczeniami w zespołach spowodowało, że środowisko to bardziej zajęło się sprawami zawodowymi (praca, wybory do Rady Adwokackiej), a mniej polityką. Sprawa kontroli finansów skutecznie powstrzymywała adwokatów przed podjęciem wyraźnie wrogich inicjatyw. Spowodowała też polaryzację środowiska. Pomimo to, w czasie egzaminów aplikanckich „przepuszczono” M[arka] Markiewicza – byłego pracownika łódzkiej TV, zwolennika „Solidarności”. Z kolei część adwokatów uznała, że zawiązane za czasów „Solidarności” Stowarzyszenie Adwokatów i Aplikantów Adwokackich nie ma racji bytu z uwagi na zwiększenie uprawnień i kompetencji rad adwokackich w nowej ustawie o adwokaturze. Zawieszenie stanu wojennego i zamiar jego odwołania środowisko to przyjęło z dużą dozą optymizmu.

  W środowisku kulturalnym, instytucjach z nim związanych oraz w szkołach artystycznych przypadki prowadzenia wrogiej lub konspiracyjnej działalności właściwie nie występowały. Permanentny bojkot środków masowego przekazu przez aktorów miał, wg ich tłumaczenia, podłoże finansowe i słaby repertuar. Odnoszono się z pewną nieufnością do wystąpień i zaleceń władz, ale np. przemówienie min. Żygulskiego oceniano jako rzeczowe. Ze szkół artystycznych właściwie tylko w PWSSP [Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych] pojawiły się sporadycznie negatywne lub prosolidarnościowe napisy, a w grudniu [1981r.] uzyskaliśmy sygnały o próbach podjęcia produkcji bezdebitów.

  W służbie zdrowia, poza opisaną działalnością M[arka] Edelmana nie odnotowaliśmy negatywnych inicjatyw  o szerszym zasięgu. Podczas manifestacji sierpniowych [ w 1982r.] niektórzy kierowcy karetek pogotowia ratunkowego wykorzystywali samochodowe radiostacje do porozumiewania się w kwestii zbiórki oraz z okien wyrzucali nielegalne ulotki. W „Cefarmie” odnotowano niezadowolenie na tle kartkowym, zaś w szpitalu Miejskim w Pabianicach wykryto machinacje finansowe. Kryzys zaufania do władz, jaki pojawił się w podanym środowisku był m.in. umotywowany regulacją płac, którą oceniono negatywnie. Znaczące wydarzenia o dużym ładunku wrogości wystąpiły w maju, czerwcu i sierpniu [1982r.]. „Czarny pochód” 1 maja, manifestacja 3 maja pod tablicą ku czci poległych stoczniowców i przed Grobem Nieznanego Żołnierza, zgromadzenia 13 i 26 sierpnia, okazjonalne wystąpienia 13 czerwca, właściwie tylko w sierpniu wymagały użycia sił zwartych ZOMO i ogólnie przyjęte zostały sceptycznie. W pozostałych miesiącach zanotowano próby nielicznych grupek (maks. 200 osób) składania kwiatów pod tablicami związanymi z „Solidarnością” lub przez nią ufundowanymi. Zapowiadane na 11 listopada manifestacje  i strajk nie doszły do skutku. Wroga propaganda kolportowana była różnorodnie i w niezbyt dużych ilościach. W trzeciej dekadzie 1982r, stała się bardziej wyrafinowana treściowo, wytwarzana lepszą techniką (do połowy 1982r dominował prymitywizm wykonawczy) i przekazywana ściślej określonym osobom do rąk własnych (dot. to typowych bezdebitów), co niepomiernie utrudniało przejmowanie prohibitów. Oprócz druków ulotnych ujawniono liczne napisy na murach, szarfy z wrogimi napisami, oblewanie pomników farbą (np. pomnika Dzierżyńskiego), zrywanie czerwonych flag. Pojawił[o] się szereg listów anonimowych do instytucji państwowych i partyjnych oraz środków masowego przekazu z akcentami antysocjalistycznymi, antypaństwowymi i antyradzieckimi oraz nawoływaniami do protestów. Ogółem przejęto ok.9 tys. Bezdebitów.

  W okresie obowiązywania stanu wojennego m.in. przeprowadzono 285 rozmów profilaktycznych i ostrzegawczych, dokonano kilkudziesięciu przeszukań i lustracji pomieszczeń, kilkanaście osób zatrzymano na 48 godzin, zaopiniowano 34 osoby do odbycia ćwiczeń wojskowych, z uczelni relegowano 3 studentów za prowadzenie wrogiej działalności.
Podkreślić należy dużą skuteczność w zwalczaniu grup antysocjalistycznych oraz zrębów tych struktur podziemnych, które pojawiły się w sferze zainteresowania Wydz[iału] III. We wszystkich niemal przypadkach (z wyjątkiem) członków grupy W[ojciecha] Słodkowskiego, drukujących bezdebity, przy pomocy  działań profilaktycznych i operacyjnych nie dopuszczono do ścisłego utworzenia wrogich grup. Pewną trudność sprawiali członkowie KPN-u o zachwianej równowadze psychicznej, których kolegia nie skazy-wały z tego powodu za udział w manifestacjach. Sprawa ta nadal wymaga uregulowania.
   Wobec niektórych działaczy partyjnych i administracji państwowej stosowane były akty terroru politycznego:- 3 przypadki pogróżek listownych i telefonicznych, 4 przypadki oblania miejsc zamieszkania ww. farbą, jeden przypadek wrzucenia do mieszkania ciężkiego przedmiotu metalowego. Zbeszczeszczono jeden pomnik. Sprawców nie ustalono.

3.   W zakresie problematyki Wydziału III-1.   
 Rok1981, a w szczególności okres od października tegoż roku, stworzył kastrofalną sytuację w środo-wiskach i obiektach kontrolowanych przez nowo utworzony w II półroczu 1982r[r.] Wydział III-1. Związek „Solidarność”, NZS. Komitet Obrony Więzionych za przekonania, prawie legalnie działająca KPN i inne ugrupowania opozycyjne znajdowały posłuch i poparcie wśród większości pracowników uczelni i studentów. Znajdowały też poparcie wśród nauczycieli, a nawet (również i w formach organizacyjnych) wśród młodzieży szkół średnich. Stosowane przez nich formy nacisku psychicznego, zastraszania i innych form uniemożliwiły działalność oraganizacji partyjnych, a w niektórych jednostkach (np. szkoły) prowadziły ich do rozbicia. Takie działania pozwoliły im osiągnąć powodzenie w każdej akcji, [takiej] jak strajki studentów i manifestacje uczniów. Przeforsowano zakaz wkraczania organów porządku publicznego na teren uczelni.

Kolejnym etapem miało być wyprowadzenie organizacji partyjnych i ZSMP z uczelni. Działalność elementów antysocjalistycznych ograniczyła możliwości zbierania informacji, ponieważ nawet część kierowanych źródeł obawiając się o swą przyszłość odmówiła, bądź unikała współpracy. Mimo tych trudności zdołano zebrać materiały, które posłużyły do wyselekcjonowania najbardziej zajadłych przeciwników naszego ustroju. Materiały te posłużyły również do informacji przekazywanych sukcesywnie do MSW i władz politycznych, dając obiektywny obraz istniejącej sytuacji, mogły wpłynąć na podejmowanie stosownych decyzji politycznych. Wprowadzenie stanu wojennego zastało jednostkę przygotowaną do działań w nowych warunkach politycznych i prawnych. W dniu 13 XII 1981 roku internowano 24 osoby: 13 studentów i 11 pracowników uczelni. Dalsze trzy osoby internowano w następnych dniach. W tym czasie przejęto materiały b.[yłego] NZS i „Solidarności” z ich siedzib mieszczących się przy uczelniach. Przeprowadzono również rozmowy ze studentami i pracownikami nauki i oświaty, w wyniku których uzyskano deklaracje lojalności. Przeszukania w mieszkaniach działaczy antysocjalistycznych pozwoliły przejąć znaczne ilości druków bezdebitowych, a także poważne ilości papieru, farby i urządzeń poligraficznych. Po początkowym zaskoczeniu elementy opozycyjne przystąpiły do protestu przeciwko stanowi wojen-nemu. Uwidoczniło się to m.in. w UŁ, gdzie studenci – działacze NZS – zorganizowali 2 grupy konspira-cyjne w celu wzniecenia strajków rotacyjnych. Trzej uczniowie szkół zawodowych próbowali utworzyć Młodzieżowe Oddziały Zbrojne Polski Niepodległej. Dwaj uczniowie LO podjęli działania zmierzające do utworzenia organizacji pod nazwą „Rzeczpospolita-Wolność-Niepodległość”. Wśród uczniów szkół ogólnokształcących zawiązano Komitet Samoobrony Młodych, który skupił 26 członków. Inspiratorem działań KSM był student PŁ – Piotr Kociołek. Na terenie uczelni w gablotach wywieszano różnego typu emblematy i klepsydry żałobne, kolportowano ulotki, noszono czarne stroje i oporniki. Miał być to protest przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego, rozwiązaniu NZS i zawieszeniu „Solidarności”.

  W jednej ze szkół uczniowie podpisywali petycję, żądając uwolnienia internowanych nauczycieli. Nauczyciele akademiccy próbowali propagować bierny opór. W środowisku tym wystąpiła zniweczona przez nas inicjatywa wystąpienia do Sejmu w sprawie zwolnienia internowanych. Należy tu podkreślić, że opisane wyżej fakty miały miejsce głównie na terenie obiektów i nie wywołały reperkusji na szerszym forum. Oceniając sytuację w szkołach i uczelniach (do lipca 1982r.) należy stwierdzić, że była ona stosunkowo spokojna i przeważająca ilość studentów i uczniów nie angażowała się we wrogą działalność. Weryfikacja kadry naukowo-dydaktycznej na wyższych uczelniach przyniosła bardzo ograniczone efekty. Wpływ na taki stan rzeczy miały silne powiązania nieformalne oraz wyraźna sympatia, jaką cieszyli się w oczach komisji weryfikacyjnej działacze „Solidarności”. Jednocześnie w środowiskach naukowych kol-portowano plotki o rzekomo istniejących listach osób przewidzianych do zwolnienia z pracy, które to wykazy zostały przygotowane przez SB. Przegląd kadry w uczelniach nie przyniósł oczekiwanych skut-ków, m.in. ze względu na słabość organizacji partyjnych w uczelniach. Wznowienie zajęć w szkołach i uczelniach nie przyniosło w zasadzie wzrostu zagrożenia. Notowaliśmy jedynie incydentalne fakty mogące świadczyć, że niektóre osoby lub grupy nie zaprzestały wrogiej działalności.

   We wrześniu 1982r zlikwidowano nielegalną organizację p[od] n[azwą] Komitet Samoobrony Młodych. W stosunku do 14 członków KSM prokuratura wojskowa przedstawiła zarzuty, 12 przesłuchano jako świadków. W grudniu 1982r, prokuratura umorzyła śledztwo ze względu na znikomą społecznie szkodliwość czynu.

  W listopadzie 1982r roku na terenie PŁ dokonano dwukrotnie kolportażu ulotek nawołującyh do wystąpień i strajku w dniach 10 i 11 XI 1982r. Mimo stosunkowo dużego nacisku propagandowego wyra-żonego w formie audycji rozgłośni zachodnich i kolportażu ulotek tylko nieliczni studenci i uczniowie podjęli próby działania. Np. w dniu 10 XI [19]82 [r.] na gmachu UŁ podjęto próbę zorganizowania mani-festacji (ok.60-70 osób), lecz na skutek zdecydowanej postawy kadry zakończyła się ona fiaskiem. W PŁ grupa 7. studentów zbojkotowała zajęcia W dniu 11 XI [19]82 [r] trzyosobowa grupa b[yłych] działaczy ZMD złożyła wieniec z napisem „ZMD-Solidarność” pod tablicą na kościele św.Krzyża. W XII LO w dniu 10. XI [19]82 [r.] uczniowie ubrani na czarno manifestowali swą niechęć do stanu wojennego i poparcie dla żądań „Solidarności”. W dniu następnym uczeń tegoż liceum P.Bartoszewski podczas akademii z okazji odzyskania niepodległości w sposób demonstracyjny zawiesił krzyż w sali gdzie się ona odbywała. Za powyższy czyn został przeniesiony do inne[j] szkoły. Uzyskaliśmy też sygnały świadczące o przygotowywaniu petycji o zwolnienie (m.in. G[rzegorza) Palki, osób internowanych i aresztowanych.[…].

4.    W zakresie problematyki Wydziału IV. 
W okresie trwania stanu wojennego kler katolicki, mimo oficjalnych zapewnień o nieangażowaniu się w sprawy o charakterze społeczno-politycznym, postawą swoją i działaniami stał po stronie zawieszonej „Solidarności”, a nawet w pewnych przypadkach popierał inicjatywy [przedstawicieli] środowisk opozycyjnych wspierając ich moralnie, a w ograniczonym zakresie organizacyjnie i materialnie.

   Szczególną rolę odegrał tu jezuita o. S.Miecznikowski, bezpośredni opiekun internowanych i więzionych z ramienia kurii, stając się łącznikiem pomiędzy nimi, a działaczami przebywającymi na wolności. Z o.Miecznikowskim w minionym okresie były przeprowadzone dwie rozmowy ostrzegawcze z naszej  inspiracji i w oparciu o nasze materiały zostało przeciwko niemu wszczęte postępowanie administracyjne.
Działania te spowodowały, że jezuita skoncentrował się głównie na działalności charytatywnej, a otrzymywane sygnały wskazują, że wycofał się z działań typowo politycznych na rzecz opozycji. Wytonował również znacznie swoje wypowiedzi w czasie nabożeństw. Niemniej jednak w dalszym ciągu wokół jego osoby skupia się znaczna część działaczy opozycyjnych.[…].

  W minionym okresie postawa kleru podczas publicznych wystąpień w czasie nabożeństw była różna. Zdecydowana większość wykazywała postawę lojalną, a przynajmniej neutralną. Negatywne postawy wykazywali o.S[tefan] Miecznikowski, ks.[Henryk]Eliasz, ks.[Jerzy]Kowalczyk z Białej, ks.[Henryk] Tomaszewski z Modlnej, a bardziej stonowane ks.Lepa, Caruk, Papiernik, Chojecki. Nie stwierdzono wrogich wystąpień łódzkich biskupów. Z tym, że w miarę normalizacji sytuacji w kraju postawa nawet tych najbardziej agresywnych, uległa neutralizacji. Podobnie jak do o. Miecznikowskiego również w stosunku do ks. Eliasza ze Zgierza zostało wszczęte postępowanie administracyjne z podobnym rezultatem jak w odniesieniu do pierwszego. Przeprowadziliśmy kilkakrotnie (grudzień [19]81 [r.], maj, sierpień, grudzień [19]82 [r.]) szeroko zakrojoną akcję rozmów profilaktycznych lojalizujących z przedstawicielami kleru tak świeckiego jak i zakonnego. Należy sądzić, że generalnie spełniły nasze oczekiwania – ze środowiska tego nie wyszły wrogie akcje i inicjatywy polityczne, a duchowieństwo w wielu przypadkach występowało o zachowanie spokoju budowanie zgody społecznej. Działalność Duszpasterstwa Akademickiego w początkowych tygodniach roku była zahamowana, a duchowni przestrzegali młodzież przed działalnością polityczną w ośrodkach.[…].
  Do innych ważniejszych działań Wydziału IV w tym okresie prócz wymienionych należały: udział w zabezpieczaniu dorocznych pielgrzymek na Jasną Górę, tygodniowego pobytu obrazu M[atki] B[oskiej] Cz[ęstochowskiej] w łódzkiej katedrze, zabezpieczenie dwóch rozpraw sądowych jezuity z Kalisza o. Dzierżka. W związku z tymi imprezami prowadzone były również szeroko zakrojone działania profilaktyczne. Pierwsze z nich przebiegły na ogół w typowo religijnej atmosferze. W czasie rozprawy o. Dzierżka zatrzymano 35 osób, z którymi przeprowadzono rozmowy profilaktyczne i przekazano zainteresowanym wydziałom tut(ejszej) komendy i KWMO [w] Kaliszu.

    Reasumując, pod koniec roku zaobserwowano znaczne zmniejszanie się zaangażowania kleru w sprawy polityczne. Duchowieństwo „nie upomniało” się o rozwiązaną „Solidarność”, choć nie przyjęto tego z entuzjazmem. Ograniczeniu ulega działalność punktów pomocy „prześladowanym”. Wyciszane są elementy polityczne w publicznych wystąpieniach.[…].

[Pieczęć:]
Zastępca Komendanta Wojewódzkiego MO ds. SB w Łodzi 
ppłk.Jan Jasiński  
[podpis nieczytelny]

21 luty 1983r.

   FASZYZM CIĄGLE ŻYWY. Z Zakładu Karnego w Hrubieszowie nadchodzą informacje o faszystowskich metodach traktowania więźniów. Przebywa tam ok.150 działaczy „S“ skazanych za działalność po 13 XII 81, m.in. wiceprzewodniczący ZR MKZ Ziemia Łódzka Jerzy Kropiwnicki /trzyma się dobrze/. Wobec uwięzionych stosuje się wymyślne formy terroru psychicznego, np. zbierano więźniów, ustawiano pod ścianą, a strażnicy repetowali broń… Straszono też, że w lesie przygotowane są już doły dla niepokornych[…], ekspertyza jedzenia przeprowadzona poza więzieniem wykazała w nim dużą zawartość bromu i niezidentyfikowanego preparatu powodującego zaburzenia pamięci /wg SI RKW „S“ Małopolska nr 44/45/.(312)

28 luty 1983r.

/Źródło: AIPN Ld_00_40_558_2 / karta:569/
Źródło:   ps. „SZARY“          Łódź, dnia 28. 02. 1983 r.        
Przyjął: kpt. T.Walczak                                                                                       
Data: 28.02.83r. g. 15,00-15,40    
TAJNE   
Miejsce: LK  „WILGA“   
EGZ. NR 1   

INFORMACJA OPERACYJNA
spisana ze słów tw ps.  „SZARY“ 

W czasie spotkania tw ps. „SZARY“ przekazał mi następujące informacje:
W dniu 23 bm. w godz. 19,20 – 22,00 w auli przy kościele oo. Jezuitów w Łodzi odbyło się spotkanie na którym prelekcję nt. „Cierpienie narodu jako siła sprawcza idei narodu“ wygłosił ks. TISZNER [TISCHNER Józef] z Krakowa. Na spotkanie przybyło ok. 1000 osób z tym, że ok. 200 osób nie dostało się do auli ze względu na brak miejsca. Z uwagi na duży ścisk dwie osoby podczas prelekcji zasłabły.
  Ze znanych osób na spotkaniu obecni byli: ks. MIECZNIKOWSKI, A.[ndrzej] WOŹNICKI, Rafał KASPRZYK z UŁ, LOGA z UŁ, K.[arol] GŁOGOWSKI, W.[ojciech] HEMPEL, T.[omasz] FILIPCZAK, [Władysław] BARAŃSKI, S.[tanisław] KOWALCZYK, Jacek i Małgorzata BARTYZELOWIE oraz  A.[licja] GRĄDALSKA.
TISZNER [ks.TISCHNER] w swoim wystąpieniu przedstawił rys historyczny dziejów Polski ze szczególnym uwzględnieniem okresów kryzysowych i związanych z tym wystąpień klasy robotniczej, zwłaszcza tych po 1945r. Podkreślił, że okresy kryzysów powojennych i związane z tym cierpienia narodu przyczyniły się do powstawania nowych idei i cementowania się pragnień i dążeń narodu.[…]
– 2 –
karta:570
[…].Za dzisiejszą prelekcję otrzymał oklaski i podziękowania za jej rzeczowe i interesujące przygotowanie i przeprowadzenie.
1. Po zakończeniu spotkania około g. 22,00 jego uczestnicy spokojnie rozeszli się do domów.
2. W dniu 27 bm tj. w niedzielę w godz. 10,00-11,00 w kościele oo. Jezuitów w Łodzi, odbyła się kolejna msza w intencji b.internowanych. Ze znanych tw osób obecni byli: W.HEMPEL, T.FILIPCZAK, K.GŁOGOWSKI, Rafał KASPRZYK, W.BARAŃSKI i LOGA z UŁ. Po mszy do stojącego przy koście-le T.FILIPCZAKA podeszła starsza kobieta i powiedziała, że jest matką internowanego / nie wymieniając nazwiska/ i oświadczyła, że jej syn źle się czuje. Wówczas T.FILIPCZAK odpowiedział, żeby jej syn zgłosił się do ks. MIECZNIKOWSKIEGO to otrzyma skierowanie na wypoczynek do Rabki, gdyż dodał „Rabka jest tańsza‘.

ZADANIA:
Zaleciłem tw wzięcie udziału w następnym spotkaniu w kościele oo. Jezuitów w dniu 9 bm. Ponadto zaleciłem nawiązanie bliższych kontaktów z W.BARAŃSKIM.[…].

PRZEDSIĘWZIĘCIA:
Wyciągi z informacji pzekazać do wykorzystania ds.„LATO 80“ o figurantach, których mowa w informacji, a także do Wydz. III-1 i IV.

KPT. T.WALCZAK
[podpis nieczytelny]
Rozdzielnik:   
Egz. nr 1 – teczka tw
Egz. nr 2 – sprawa „FIZYK“      [Odręcznie (1): Wyciąg otrzymałem dn.29.03.83
Wyciąg   – Wydz.III-1 i IV                                                  – podpis nieczytelny].
Wyciągi ds. tut.Wydz. III         [Odręcznie (2): Wyciąg otrzymałem dn.29.03.83 
[podpis nieczytelny]

25 kwiecień 1983r.

/Źródło: AIPN Ld_00_40_1037 / k. 150/         
/ maszynopis/
Wydział III  Wyciąg z informacji ps. „Piotr“ z dnia 25.04.83r
[dopisek odręczny].      
Tajne
[Stempel:] KOPIA  
egz. nr 2 [odręcznie]

Spotkanie z Tadeuszem Mazowieckim
z dnia 20 kwietnia 1983 r.  

1. Czas i miejsce spotkania.
  Wieczorem 20 kwietnia 1983 r., między godziną 19,00 a 21,00, w kaplicy DA „KANAAN“ przy kościele jezuickim na ulicy H. Sienkiewicza w Łodzi, odbyło się spotkanie z działaczem byłego NSZZ „Solidarność“, redaktorem miesięcznika „Więź“ Tadeuszem Mazowieckim.
2. T. Mazowiecki występował publicznie jako osoba prywatna. Mazowieckiemu towarzyszył, jako gospodarz spotkania, inny działacz „Solidarności“, którego nazwiska nie zdołałem ustalić. Oto jego rysopis: wiek około lat 40, uczesany w krótko strzyżonego jeża – szpakowaty na skroniach, okulary, wzrost średni lub wysoki. Mężczyzna ten przebywał z T.Mazowieckim w ośrodku odosobnienia po ogłoszeniu stanu wojennego 13 grudnia 1981r. Osobnik towarzyszący T. Mazowieckiemu zabierał głos poradycznie w kwestiach organizacyjnych.
3. Audytorium – liczebność, zachowanie, nazwiska. Kaplica, w której odbywało się spotkanie, jak również korytarz ją poprzedzający, wypełnione były ludźmi. Liczba zebranych szacuje się na około 200 – 250 osób. Zebrani oklaskami przyjmowali niektóre aluzje polityczne T.Mazowieckiego przemycane w jego wypowiedziach. Nie wznoszono haseł i okrzyków antypaństwowych i antysocjalistycznych, ani żadnych innych. Nie stwierdziłem też rozpowszechniania nielegalnych wydawnictw oraz innych środ-ków oddziaływania popagandowego. Funkcjonował jedynie punkt sprzedaży miesięczników „Więź“ oraz „Znak“ /przeważnie stare numery/. Wśród słuchaczy stwierdziłem obecność trzech pracowników           naukowych Instytutu Socjologii UŁ, mianowicie: prof. Jan Lutyński, mgr ……[puste miejsce], dr Anita Wojciechowska. Nie stwierdziłem czy prof. J.Lutyński i mgr Jakubowska kontaktowali się ze sobą w czasie spotkania, natomiast dr A.Wojciechowska rozmawiała z prof. J.Lutyńskim po jego zakończeniu.
4.  Przebieg spotkania.
Wystąpienie T.Mazowieckiego składało się  z dwóch zasadniczych
– 2 –
karta:151          Stempel:   KOPIA
części:
1. odczytanie przez T.Mazowieckiego fragmentów jego zapisków z pobytu w ośrodkach  dla internowanych,
2.   odpowiedzi na pytania zabranych.
Jeśli chodzi o część pierwszą wystąpienia T. Mazowieckiego, to odczytane zapiski miały charakter ogólnych refleksji „filozoficzno-religijnych“. T.Mazowiecki wyraził m.in. swój szacunek dla papieża Jana Papieża II [Pawła II], oraz św. Maksymiliana Kolbe. Nie padały otwarte krytyczne komentarze pod adresem państwa, władz czy ustroju PRL. W drugiej części spotkania T. Mazowiecki udzielał odpowiedzi na pytania zebranych /zapisane i przekazywane anonimowo na kartkach lub przedstawione T. Mazowieckiemu ustnie wobec ogółu/.[…].
– czy dla naczelnych władz „Solidarności“ ogłoszenie stanu wojennego w Polsce było zaskoczeniem, odpowiedź: T. Mazowiecki odrzekł, że forma i czas ogłoszenia stanu wojennego stanowiły dla niego i dla wielu innych zaskoczenie. Wg T. Mazowieckiego liczono się z możliwością ogłoszenia stanu wojennego na obradach Sejmu PRL, natomiast nie liczono się raczej z ewentualnością nagłego przejęcia władzy przez armię i ogłoszenia stanu wojennego w formie dekretu.
– 3 –
karta:152
– pytanie o dalsze losy pisma „Solidarność“, odpowiedź: T. Mazowiecki powiedział, że do jednych być może ono dociera, a do innych nie i że on sam znajduje się wśrod tych drugich,
– pytanie o traktowanie internowanych przez SB i służbę wartowniczą, odpowiedź: T.Mazowiecki odrzekł, że czyta obecnie więzienne pamiętniki kardynała Wyszyńskiego i wyciąga wniosek, że niektóre metody policyjne od lat pięćdziesiątych nie uległy zmianie.
– czy społeczny ruch „Solidarności“ ma szanse raz jeszcze się powtórzyć w swej jakościowej i ilościowej skali, odpowiedź pozytywna.
Jak wynika z powyższych przykładów odpowiedzi T.Mazowieckiego były ogólnikowe, a miejscami nawet wykrętne. […].
Ilustracją dla cechy pierwszej i ostatniej jest sytuacja: – pytanie o status obywatela w Polsce w przyszłości, odpowiedź T.Mazowieckiego: „ To się jeszcze okaże“.
Do godz. 21,30 zebrani rozeszli się. W środę 27 kwietnia br. odbędzie się wykład prof. Jana Lutyńskiego na temat tzw. tzw. działań pozornych / w tym samym miejscu – godz. 19/.

„Piotr“
[Dopisek odręczny: Za zgodność – podpis nieczytelny]

***

16 czerwiec 1983r.

/Źródło: AIPN Ld_ 00_82_65 t.3/ karta:243/                                                                                                     
Źródło :  tw „Wacław“                  Łódź, dnia 16 czerwca 1983r.
Przyjął : ppłk Cz.Chojak                                                              
Miejsce: MK „Szarotka“.             TAJNE  SPEC. ZNACZENIA           
Dnia 16.6.83 godz.10–11,30       Egz.nr 1

I N F O R M A C J A
spisana ze słów tw 

            W niedzielę 12 bm. w kościele Jezuitów odbyło się spotkanie b.internowanych i skazanych z MIECZNIKOWSKIM, poświęconą wycieczce do Niepokalanowa. Ze znanych mi osób rozpoznałem: TERLECKIEGO, CZUMĘ, ANIOŁCZYKA, WIELECHOWSKIEGO, MAZURA, KOWALCZYKA, GROMCÓW oraz fotografa oficjalnego ZBIGNIEWA ze „Solidarności“ z Zarządu Regionu.
Na wstępie MIECZNIKOWSKI wyraził ubolewanie, że jest bardzo małe zainteresowanie wycieczką, wziął 200 kart wstępu na mszę sobotnią, tymczasem zgłosiło się tylko kilkadziesiąt osób. Dalej MIECZNIKOWSKI apelował o zachowanie powagi i rezygnację z jakichkolwiek akcentów politycznych. Prosił, żeby nie było żadnych znaczków czy transparentów „Solidarności“. Gdyby usłyszano jakieś podburzające okrzyki – należy je traktować jako prowokację. Potem uczestnicy zapisywali się u współparcownicy MIECZNIKOWSKIEGO – Barbary /nazwiska nie znam/ [Gruchały-Gruszczyńskiej]. Mają być dwa kursy autobusu – o 3 rano i o 6 rano.
O ile się orientują[ę] w obu były do końca wolne miejsca /do 40 osób na kurs/, tak więc do niedzieli zapisało się mniej niż 80 osób. Autobusy podstawia firma turystyczna Rachaus-Szwemberg. Koszt ma wynosić 500 zł., pokrywa go MIECZNIKOWSKI.
Bezpośrednio z kościołem w imieniu tej firmy rozmawia Papis, którego Szwemberg mianował wicedyrektorem „do spraw kościelnych“.[…].

„WACŁAW“

– 2 –
karta:243/verte 
[…].  Uwagi i wnioski
     Firma „Atlas“ – jak uzgodniłem osobiście z wicepre[zy]dyntem m.Łodzi MGR J.ŁAPIŃSKIM w najbliższym czasie zostanie powiadomiona o cofnięciu decyzji na prowadzenie prywatnego Biura Podróży.[…]. Informacje wykorzystać do meldunku sytuacyjnego oraz w|prowadzonych sprawach, a oryginał z kopią wysłać do Dep.III.MSW.
[Dopisek: Na dzisiejszym spotkaniu wręczyłem „Wacławowi“ sumę 3000 zł za współpracę]. 

PŁK MGR CZ.CHOJAK    
[podpis nieczytelny]

5 lipiec 1983r.

/Źródło: AIPN Ld.pf 13/441, t.1/karta:173-197/ 
Łódź, dnia 5 lipca 1983r.
Tajne spec.[jalnego] znaczenia
Egz. Nr 2

Ocena sytuacji polityczno-operacyjnej w łódzkim województwie
miejskim w okresie od 1 do 30 czerwca 1983r.

1. W zakresie problematyki Wydziału V.
  Najważniejszym czynnikiem kształtującym sytuację polityczno-operacyjną w analizowanym okresie była przypadająca w dniach 16 VI-23 VI (1983r.) wizyta papieża Jana Pawła II w Polsce. W okresie poprzedzającym wizytę Wydział V zrealizował zaplanowane przedsięwzięcia profilaktyczne w stosunku do osób znanych z wrogich postaw. Przeprowadzono ogółem 255 rozmów profilaktyczno-ostrzegawczych, w większości z wynikiem pozytywnym. Wobec figurantów spraw podjęto środki zapobiegawcze poprzez wstrzymanie im urlopów i delegacji w zakładach pracy. Z przygotowaniami do wizyty związane były liczne opinie i spekulacje na temat polityczno-społecznych skutków wizyty papieża w Polsce oraz plotki o rzekomo mającym nastąpić zamachu na życie papieża zorganizowanym bądź to przez zachodnie służby specjalne, bądź też SB. Radzieckie, czy bułgarskie służby specjalne. Wyrażano powszechnie zaniepokojenie ewentualnymi próbami zakłócenia spokoju w kraju przez „podziemie”. Efektem propagandowych oddziaływań „podziemia” były stosunkowo nieliczne przypadki demonstracji ze strony części b. działaczy NSZZ „Solidarność”.
  W dniu 16 VI w Zakładach Przemysłu Dziewiarskiego „Olimpia” umieszczono w hali produkcyjnej zdjęcie papieża i złożono pod nim wiązanki kwiatów. Część pracowników przypięła do ubrań znaczki z podobizną papieża i biało-czerwone wstążeczki. Ustalono, że inspiratorami akcji byli ob.Pintera i Malarczyk, pozostający w aktywnym operacyjnym zainteresowaniu. W tym samym dniu w hali produkcyjnej Zakładów Przemysłu Odzieżowego im. Próchnika umieszczono wysoko pod sufitem chorągiewkę z podobizną papieża i napisem „Solidarni z Tobą”. Chorągiewkę usunięto po upływie pierwszej zmiany. Fakt, że doszło do wizyty papieża został przyjęty w środowiskach pracowniczych z zadowoleniem. Odnotowano zróżnicowane oceny wystąpień przedstawicieli władz i przemówień papieża w pierwszych dwóch dniach wizyty. Przemówienie gen. Jaruzelskiego i papieża w Belwederze zostały ocenione jako twarde zaprezentowanie przeciwstawnych racji. W następnych dniach wiele uwagi poświęcono wystąpieniom papieża zwracając uwagę na wieloznaczne akcenty polityczne przemówień, zwłaszcza w kontekście porozumień sierpniowych i obecnej sytuacji w kraju. Wykraczające poza religijny charakter wizyty. Większość zatrudnionych wyrażała opinie, że ewentualne demonstracje „podziemia” w okresie wizyty byłyby kompromitujące dla Polaków.
  Z posiadanego rozeznania operacyjnego wynikało, że przygotowywany jest wyjazd b.działaczy NSZZ   „Solidarność”, głównie b.internowanych do Niepokalanowa pod kierownictwem jezuity o.Miecznikowskiego, gdzie miałoby dojść do bezpośredniego spotkania z papieżem. Zorganizowani w dwóch grupach b. działacze „S” i internowani dotarli do Niepokalanowa z opóźnieniem i zajęli dalsze miejsca w sektorze, uniemożliwiające realizację ich planów. Obie grupy posiadały chorągiewki z napisami „Solidarność”, „Solidarni z Tobą” oraz znaczki z napisem „Internowany”. Próby zademonstrowania rekwizytów i wznoszone okrzyki były w niewielkim stopniu zauważalne w zajmowanym sektorze przez grupę b. internowanych z Łodzi. Uzyskaliśmy informacje, że przemówienia i postawa papieża zawiodły nadzieje b.działaczy „Solidarności”, którzy oczekiwali poparcia i zajęcia stanowiska wobec „bezprawia władz ( w stosunku do) aresztowanych i więzionych członków „Solidarności”.
Duże zainteresowanie wśród załóg, a także nadzieje b.działaczy „Solidarności” wzbudziło zapowiadane prywatne spotkanie papieża z Wałęsą, które poczytano za wyraz poparcia dla „Solidarności”.
W komentarzach wśród załóg, bezpośrednio po wizycie dominował i forsowany był mocno pogląd, że wizyta miała charakter typowo religijny charakter, wystąpienia papieża były bardzo wyważone, a nie obliczone na wzbudzenie emocji w społeczeństwie. Zarówno w okresie poprzedzającym wizytę, jak i po jej zakończeniu, najczęściej wyrażane były opinie, że wynikiem wizyty będzie rychłe zakończenie stanu wojennego przed 22 lipca br., ogłoszenie amnestii, a nawet dopuszczenie do pluralizmu związkowego. Z wizytą wiązane są nadzieje na pozytywny wzrost w stosunkach gospodarczych Polski z USA i innymi państwami kapitalistycznymi.[…].

2. W zakresie problematyki Wydziału III.
  Sprawa wizyty papieskiej była w centrum uwagi środowisk opozycyjnych właściwie przez cały czerwiec. Do połowy miesiąca działacze nielegalnych struktur, w tym zwłaszcza byli internowani, organizowali się w aspekcie wyjazdu do miejscowości, w których miał przebywać papież. Przede wszystkim chodziło o Niepokalanów i Częstochowę. Głównym animatorem tych przedsięwzięć był jezuita S.Miecznikowski.
Wykorzystując prywatne biuro turystyczne „Atlas”, kierowane przez K[onstantego] Szwemberga i G[rzegorza] Rachausa (b. działacze „Solidarności”) zdołał wysłać 2 grupy, większość b.internowanych do Niepokalanowa. Wbrew wcześniejszym ustaleniom z organizatorami wycieczki i słowom samego Miecznikowskiego na spotkaniu z wyjeżdżającymi, w autobusie rozdano chorągiewki z napisem „Solidarność” oraz znaczki pt. „Internowany”. Część  tych akcesoriów przejęli w Niepokalanowie funkcjonariusze MO. Próby wzniecenia akcentów prosolidarnościowych nie powiodły się. W Niepokalanowie i Częstochowie zaobserwowano m.in.: Filipczaka, braci Niesiołowskich. E[lżbietę] Czumę, A.Michalika, małżeństwo Gromców i Głogowskiego, S[tanisława] Mecycha. A[ndrzeja] Woźnickiego.
W ocenie nielegalnych struktur uroczystości pobytu papieża, zwłaszcza w Częstochowie, dały okazję do zamanifestowania „jedności narodu w niechęci do obecnej władzy”(witanie się znakiem „V”, skandowanie okrzyków, transparenty prosolidarnościowe). Za przejaw jednoczenia się wokół idei b.„Solidarności” uznano aplauz wobec fragmentów przemówień papieża, które nawiązywały do zdelegalizowanego związku. B. członkowie „Solidarności” ocenili wystąpienia papieża jako bardzo konkretne. Osądzili, że obecnie ludzie odzyskali wiarę w możliwości ponownego działania. Inne zdanie prezentowała orientacja postkorowska T[omasz] Filipczak, M[arek] Czekalski i inni, sugerując, że papież doszedł do porozumienia z premierem kosztem „Solidarności”, a cała wizyta jest szkodliwa dla podziemia byłego związku. W środowisku tym brak było zadowolenia z treści papieskich przemówień, gdyż nie mówił o aresztowaniach i delegalizacji związku. Oczekiwano, że w tych sprawach papież zajmie jednoznaczne stanowisko.
  K[arol] Głogowski ocenia negatywnie wizytę papieża z punktu widzenia, jak określił interesu narodowego. Uważa on, że został wzmocniony „reżim” i Kościół, które między sobą będą rozgrywać batalię, a społeczeństwo nadal będzie ubezwłasnowolnione. Wg niego nadchodzą ciężkie czasy dla opozycji politycznej w kraju i wszystko ciąży ku neostalinizmowi.
Po wizycie środowisko łódzkiej grupy działaczy opozycji politycznej obecne na uroczystościach uznało, że choć można liczyć na akty łaski, to władza będzie się kurczowo trzymała budowania dialogu w oparciu o PRON i tzw. wronie związki, czyli metody administracyjne skazane na niepowodzenie.[…].

3. W zakresie problematyki Wydziału IV.
  Czerwiec był miesiącem gorączkowych przygotowań do udziału Kościoła lokalnego w uroczystościach związanych z wizytą Jana Pawła II w Polsce. Na wniosek kurii DOKP przyznała Łodzi 5 dodatkowych pociągów (do Warszawy, Niepokalanowa i Częstochowy) w celu przetransportowania wiernych do miejscowości, w których zatrzymał się papież. Oblicza się, że ogółem z Łodzi wyjechało na wspomniane uroczystości ok.20 tys. osób, w tym ok.6 tys. do Warszawy, ok.6 tys. do Niepokalanowa, ok.7 tys. do Częstochowy oraz nieliczne grupy do Poznania i Krakowa. Wg oceny tut.[ejszego] duchowieństwa obecność diecezji łódzkiej na uroczystościach z udziałem papieża była słabo zaakcentowana, gdyż księża nie kwapili się do organizowania zbiorowych wyjazdów, a przede wszystkim br[bp] Rozwadowski nie roztoczył nad całą akcją właściwej opieki i nie zadbał o jej właściwe przeprowadzenie.
Jezuita o.Miecznikowski zorganizował wyjazd byłych internowanych do Niepokalanowa, lecz żadnych incydentów podczas spotkania z papieżem nie odnotowano. W dniu 19 VI br. przed kościołem św. M.Kolbego i św.Mateusza w Pabianicach umieszczone zostały plakaty z napisem „Solidarność z Tobą”. Kilka dni później ukazały się tam także ulotki z napisem „Wolność więźniom politycznym”. Duchowni uważają, że przebieg pielgrzymki J[ana] P[awła] II dowartościował kler, udowodnił, że Kościół ma wpływ na bieg wydarzeń w kraju i jest oznaką, iż Kościół właśnie – a nie „Solidarność” – stał się partnerem dla rządu w rozwikłaniu wewnętrznych problemów kraju.[…].

[pieczątka:]
Zastępca Komendanta  Wojewódzkiego MO ds.SB w Łodzi
płk mgr Jan Jasiński
[podpis nieczytelny]

/Źródło: Archiwum Państwowe w Łodzi. 1/110/ karta:42/    

W y c i ą g
z „Tygodnika Powszechnego“ Nr 30/778/Kraków 24 lipca 1983r.

DUSZPASTERSTWO ŚRODOWISK TWÓRCZYCH W ŁODZI 

Przy kościele Najśw. Imienia Jezus w Łodzi rozpoczęło działalność Duszpasterstwo Środowisk Twórczych. Inauguracyjną mszę św. celebrował ks.dr Stefan Miecznikowski SJ – duszpasterz środowiska, a pierwszy wykład poświęcony roli cierpienia w kształtowaniu historii świata i Polski wygłosił ks.prof.dr Józef Tischner.
   Na kolejnych zajęciach mgr Włodzimierz Gromiec i dr Piotr Daranowski mówili na temat praw człowieka. Prof.dr. Jan Lutyński poświęcił swój wykład działaniom pozornym, a doc.dr hab. Cezary Józefiak – arytmii gospodarczej. Red. Marek Kądziela z „Więzi“ przedstawił zarys stosunków między Kościołem a państwem po 1945r., dr Krzystof  Dybciak ukazał słuchaczom rolę i wkład polskiej literatury na emigracji w kulturze światowej. Wykład dr.Stanisława Cieślaka poświęcony był poezji ks.J.Twardowskiego i ks.J.Pasierba. Na ostatnim z jedenastu spotkań w dniu 8 czerwca br. prof. dr Janusz Ziółkowski wygłosił wykład pt. „Jan Paweł II – kultura, naród, państwo.
  Dużym zainteresowaniem cieszyły się spotkania autorskie: z red. Tadeuszem Mazowieckim i zespołem redakcyjnym miesięcznika „Więź“ z okazji 25-lecia pisma.
  W ramach spotkań z aktorami odbył się wieczór poezji w wykonaniu Mirosławy Marcheluk i Tadeusza Paradowicza, którzy recytowali utwory ks.J.Twardowskiego i ks.J.Pasierba. Ewa Frąckiewicz i Tadeusz Musiał trzykrotnie wystąpili w spektaklu „Bardzo starzy oboje“ K.Brandysa w reżyserii Piotra Stefaniaka. Łódzcy muzycy – pracownicy naukowi Akademii Muzycznej: Stanisław Firlej, Anna Wesołowska-Firlej, Andrzej Niemirowicz i Teresa Czekaj wy[s]tąpili z okolicznościowym koncertem.
W omawianym okresie rekolekcje wielkanocne prowadził ks.dr Julisław Łukomski z Seminarium Duchownego w Kielcach. Środowe spotkania cieszą sie ogromną popularnością, na wielu wykładach frek-wencja była tak duża, iż dla wielu słuchaczy zabrakło miejsca.

Wykładom towarzyszyły dyskusje.

Za zgodność:
[brak podpisu].

/Źródło: AIPN Ld_pf_88_3 t.2 /k.44/      
[Stempel: – nieczytelny]       [bez daty]

 Uzupełnienie do sprawy operacyjnego sprawdzenia krypt.“PAJĄK“ /LDO44896/ prowadzonej na zagrożenie „wroga działalność w środowiskach, aktywiści ruchu związkowego“. Informuję, że figurant Alfred Skórzewski /LDO44896/ /nie pracuje/, w porozumieniu z ks.Miecznikowskim z kościoła oo.Jezuitów w Łodzi wykonał ołtarz w nawie w/w kościoła składający się z tablic z nazwami miejscowości, w których znajdowały się ośrodki dla internowanych działaczy „Solidarności“ oraz zakłady karne.
Podstawą dekoracji jest obraz M.B.Cz.[Matki Boskiej Częstochowskiej] wkomponowany w całość, two-rzącą monumentalny krzyż. W dniu odsłonięcia w/w ołtarz oraz po poświęceniu go przez ks.Miecznikowskiego, A.Skórzewski /LDO44896/ po zakończeniu mszy sprzedawał przed kościołem zdjęcia ołtarza /zdjęcie załączono do informacji/.[…]. 

NACZELNIK  WYDZIAŁU V SB WUSW w Łodzi
MJR MGR CZ. PĘDZIESZCZAK
[podpis nieczytelny]

4 październik 1983r.

/Źródło: AIPN Ld_ 00_82_65 t.3/ karta:182/
Źródło :  tw ps „WACŁAW“          Łódź, dnia 4.10.1982r.
Przyjął : ppłk Cz.Chojak                 
Czas: 1.10.1982r. g.9,15-10,00  
TAJNE  SPEC. ZNACZENIA
Miejsce: MK „SZAROTKA“    Egz.nr ..1..

I N F O R M A C J A
napisana przez tw  

   Mazur, Ostoja i Terlecki spotkali się 28.09.br z ks.S.Miecznikowskim u Jezuitów. Mieli przedyskutować sprawę deklaracji jakiegoś nowego ugrupowania podziemnego „Solidarności“, którą Terlecki przedtem doręczył MIECZNIKOWSKIEMU. MIECZNIKOWSKI miał powiedzieć, że przestudiował to bardzo uważnie i zgadza się z każdym zdaniem, że jest to bardzo cenna inicjatywa, wielu ludzi ją poprze i będzie dobrze oddziaływać wychowawczo na tych, którzy nadal kierują się nienawiścią. Ma ją dostarczyć kanclerzowi kurii, a ten poprzez jednego z sufragantów[sufraganów] do Episkopatu.
Rozwadowskiego nie będą angażować, bo jest podobno poważnie chory. TERLECKI ma dostarczyć MIECZNIKOWSKIEMU kilka egzemplarzy po wydrukowaniu, ten zaś będzie ją pokazywał zaufanym ludziom.
Spotkanie miało na celu przedstawienie kościołowi ludzi, którzy stoją za tą deklaracją, że nie jest to wytwór zupełnie nieznanych ludzi, ale w każdym regionie stoją za tym konkretni działacze. Na omawiane uprzednio tematy dot. KPN-u nie było okazji rozmawiania z Ostoją. Sądzę, że będzie to zrealizowane w przyszłym tygodniu.

Łódź, dnia 1.10.1982r    
„WACŁAW“
Oryginał informacji z kopią przesłać Vicedyrektorowi Dep.III płk.M.KOWALSKIEMU.
PPŁK MGR CZ.CHOJAK  
(podpis nieczytelny)

/Źródło AIPN Ld 0082/67 /karta:56/
[Pismo odręczne].          Łódź. dn.25.10.83r
źródło:   J.Lewsza                                                                                                           
miejsce: LK „ Kastor “            TAJNE   
czas: g.14,45-15,45               egz.pojed.                            

Informacja

W dniu 10  23 bm. byłem w kościele na ul.Sienkiewicza 60 na mszy o godz. 10,00.[…].
karta:56/verte
[…]. Podczas mszy z homilii dowiedziałem się o pogrzebie w dn. 24 bm ojca A.[ndrzeja]Słowika. W komunikacie była zawarta prośba o obecność na pogrzebie. W dniu 24 bm udałem się na pogrzeb gdzie spotkałem Kościelskiego. Małgorzatę Bartyzel z mężem, W.[ojciecha] Mantaja oraz osoby które dobrze znam lecz nie znam nazwisk. Z osobami tymi prowadziłem rozmowę na temat losów po wprowadzeniu stanu wojennego, odpowiadali monosylabami. Poza unoszeniem rąk z palcami w kształcie litery V podczas ceremonii pogrzebu nie usiłowano wznosić politycznych okrzyków itp. Dopiero po zakończeniu [nie czytelne] i odejściu księdza oraz A.Słowika i gdy tłum zaczął się spokojnie rozchodzić, grupa osób ubrana przy grobie zaintonowała rotę. Odniosłem wrażenie, że większość osób odebrała to z niesmakiem. M.in. zauważyłem to u B.Czumy i W.Mantaja.
-3-
karta: 58
Podczas wychodzenia z cmentarza przyłączyłem się do grupy 5 osób w której znałem tylko B.Czumę. W pierwszej fazie rozmowa toczyła się o niskiej jak na oczekiwania obecności na pogrzebie oraz nie znanym bojkocie MPK w sierpniu br. usłyszałem również fragment rozmowy na temat jakiegoś tajnego dokumentu który ma być ogłoszony w podziemnej prasie. Czuma komentował również w kontekście odbywanej kary zły wygląd Słowika. […]. 

„Marian“                                                                                                                                                

  WIĘŹNIOWIE POLITYCZNI. 3.09. przewieziono z Potulic do Braniewa wszystkich więźniów z wyjątkiem A.Słowika […]. Warunki w Braniewie są nieporównywalnie gorsze niż w Potulicach. Naczelnik wiezienia, kpt.Piotr Kościuszuk, b.naczelnik ZK Kamieńsk, już na wstępie oświadczył nowo przybyłym, iż są „pospolitymi przestępcami“. Groził, że za niesubordynację wymierzane będą kary, że „zleje z łóżek hydrantem“ w razie odmowy stawania na apel. Pierwszych ośmiu poddano przymusowo goleniu bród i wąsów oraz strzyżeniu – nie obyło się bez użycia siły. Odebrano własne obuwie, bieliznę i odzież /w tym swetry, choć w celach zimno/.[…] przyznano jedno widzenie miesięcznie, w trakcie którego rodzina może przekazać 1 kg żywności, 100 g herbaty i 2 paczki papierosów […] otrzymywanie listów / po 4 miesięcznie tylko do i od najbliższych/. Znacznie częstsze są „kipisze“ w celach oraz rewizje osobiste. /TM 63, inf.wł?/ […].(314)

  WIĘŹNIOWIE POLITYCZNI. 3.09. przewieziono z Potulic do Braniewa wszystkich więźniów z wyjątkiem A.Słowika […]. Warunki w Braniewie są nieporównywalnie gorsze niż w Potulicach. Naczelnik wiezienia, kpt.Piotr Kościuszuk, b.naczelnik ZK Kamieńsk, już na wstępie oświadczył nowo przybyłym, iż są „pospolitymi przestępcami“. Groził, że za niesubordynację wymierzane będą kary, że „zleje z łóżek hydrantem“ w razie odmowy stawania na apel. Pierwszych ośmiu poddano przymusowo goleniu bród i wąsów oraz strzyżeniu – nie obyło się bez użycia siły. Odebrano własne obuwie, bieliznę i odzież /w tym swetry, choć w celach zimno/.[…] przyznano jedno widzenie miesięcznie, w trakcie którego rodzina może przekazać 1 kg żywności, 100 g herbaty i 2 paczki papierosów […] otrzymywanie listów / po 4 miesięcznie tylko do i od najbliższych/. Znacznie częstsze są „kipisze“ w celach oraz rewizje osobiste. /TM 63, inf.wł?/ […].(314)

***

WIĘŹNIOWIE POLITYCZNI. […]. 24.11.83 u 150 więźniów ZK Strzelin wystąpiło zatrucie pokarmowe z gorączką, wymiotami i biegunką. […]. Chorym nie udzielono pomocy lekarskiej, nie podano żadnych leków. 26.11.br. polityczni odmówili przyjmowania pokarmów więziennych, żądając poprawy jakości posiłków /zdarza się, że otrzymują zepsutą, zarobaczoną żywność/ […]. 4.12. doszło do szamota-niny między kapelanem więziennym a strażnikiem, który usiłował podsłuchać spowiedź jednego ze skazanych. 5.12 protest przekształcił się w bezterminową głodówkę – więźniowie przestali przyjmować jakiekolwiek pokarmy, Przebywający tu Janusz Pałubicki /ZR „S“ Wielkopolska/ 26.11. dostał zapaści serca. Wywieziono go na badania i następnego dnia z powrotem odtransportowano do Strzelina. (315)

/Źródło: AIPN Ld_00_40_1037 / karta: 257/   
[pismo odręczne]      Łódź, dnia 12.12.1983 r.
[Stempel:] KOPIA    
źródło:   ps. „Piotr“      T a j ne
Przyjął: T. Grosman     egz. nr. 1
dnia:      08.12.83 r                                                                          
miejsce: LK  „U ciotki“   

Informacja operacyjna 
napisana przez

Nabożeństwo w intencji więzionych i cierpiących za przekonania – środa – 7 grudnia
1983r, w kaplicy św. Krzysztofa – przy ul. Sienkiewicza w Łodzi

1) Czas i miejsce nabożeństwa
 Środa 7-go grudnia b.r., między godz. 19,05 a 20,00, w jezuickiej kaplicy św. Krzysztofa przy ul. Sienkiewicza w Łodzi – miało miejsce nabożeństwo poświęcone uwięzionym, cierpiącym i walczącym za przekonania społeczno-polityczne w P.R.L. Mszę św. celebrował „gospodarz“ wykładów środowych w kaplicy D.A. „Kanaan“ ( a więc prawdopodobnie ks. Miecznikowski).   
2) Informacje o zebranych na nabożeństwie.
  a)„ liczebność“      
Na wyżej określonym zgromadzeniu zebrało się kilkaset osób. Kaplica św. Krzysztofa była zatłoczona, wraz z jej przedsionkiem, a kilkunastoosobowa grupa przybyłych stała, z braku miejsca, przy frontowym wejściu do kaplicy mimo padającego śniegu. Tak więc zainteresowanie nabożeństwem i obrazującą je frekwencję oceniam jako bardzo duże.
  b)  obecni na nabożenstwie.
Wśród zgromadzonych, mimo uważnej i dokładnej lustracji (na miarę warunków), nie stwierdziłem
– 2 –
karta:258                                                                                                                                  
stempel: KOPIA
obecności znajomych mi pracowników lub studentów U.Ł. Bezpośrednio po nabożeństwie, z rozmowy  kilku mężczyzn w wieku ok.40 lat, stwierdziłem, że w nabożeństwie uczestniczyli byli internowani (chodzi o owych rozmawiających), którzy przebywali – jak mówili – w celi nr 32 – nie padła nazwa miejsca odosobnienia. Wśród obecnych przeważali ludzie w przedziałach wiekowych, 20-26 oraz 40-60.
  c) zachowanie zebranych.
Bezpośrednio przed, w toku oraz bezpośrednio po nabożeństwie, nie stwierdziłem wznoszenia okrzyków i haseł o treściach prokościelnych, proopozycyjnych lub antyrządowych oraz antyustrojowych.
Natomiast(!), bezpośrednio przed nabożeństwem, w korytarzu sąsiedniej kaplicy D.A. „Kanaan“, sprzedawane były zdjęcia czarno-białe, o formacie pocztówkowym, przedstawiające cztery tematy:
1). wizerunek Lecha Wałęsy, 2). wizerunek Lecha Wałęsy w innej sytuacji, 3). wizerunek Zbigniewa Bujaka, 4). choinka z napisem Nobel’83 (charakter karty świątecznej).
Wizerunki L.Wałęsy nie były opatrzone nazwami o charakterze proopozycyjnym lub antyrządowym czy antyustrojowym, natomiast zdjęcie Z.Bujaka opatrzone były napisem, „żeby Polska była Polską“, to właśnie zdjęcie załączam do niniejszej relacji. Wymienione zdjęcia rozprowadzał otyły mężczyzna średniego wzrostu, tylko siwiejący i łysiejący brunet lub ciemny szatyn, miał na sobie ciemne palto oraz wełniany szal w kolorach czerwonym i granatowym. Nigdy przedtem nie widziałem go w D.A.„Kanaan“,  ani
– 3 –
karta:259               stempel: KOPIA
[w] kaplicy św. Krzysztofa.[…]. Równolegle, w bibliotece duszpasterstwa „Katakumby“ – o której wcześniej wspomniałem, sprzedawane były znane już Panom metalowe znaczki do ubrań z napisem „Nobel „83“. W toku mszy św. zebrani głośno i z zaangażowaniem podejmowali pieśni religijne. Na zakończenie śpiewano „Boże, coś Polskę“, a przy słowach „…Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie…“ zebrani wznosili ręce ze znakiem „V“.
3) kazanie księdza celebrującego nabożeństwo (prawdopodobnie ks. Miecznikowskiego).
 Kazanie ks. Miecznikowskiego pozwalam sobie oceniać, jako popierające i współczujące wobec opozycyjnych poglądów społeczno-politycznych oraz wobec utraty wolności wszystkich internowanych i odbywających wyroki z powodów politycznych w P.R.L. Było to kazanie nawołujące do jedności z uwięzio-nymi, zabitymi, upośledzonymi na zdrowiu oraz trwającymi w walce w toku i w imię obrony „godności człowieka pracującego“ – jak wyraził się ksiądz-celebrant. Nabożeństwo, jak powiedział kapłan, poświęcone było wszystkim więzionym, cierpiącym i walczącym za, tu znowu cytuję, „…Polskę naszych planów i aspiracji“…“ Ksiądz przypomniał, że wśród więzionych na Rakowieckiej oraz w Łęczycy znaj-duje się między innymi „ trzech naszych,“ i tu wymienił ich nazwiska: Andrzej Słowik, Jerzy Kropiwnicki, Ryszard Kostrzewa. Określeni oni zostali mianem „najwytrwalszych bojowników“, godnych podziwu, szacunku i naśladowania. Ksiądz celebrujący powiedział, że „to nie my uczyniliśmy Polskę i nasze życie   
– 4 –
karta:260              stempel: KOPIA
takimi, jakie są“ i że nie wolno, aż do ostatecznego zwycięstwa, poprzestać w walce o, jak powiedział, „ dom, który po ludzku wygląda.“ Kapłan porównał los męczeński i wytrwałą walkę „ więzionych za przekonania“ i cierpiących w wyniku walki o nie w P.R.L. z losem i postawą Jezusa Chrystusa, wskazując tu na analogię. Stawiając za wzór do naśladowania osoby Słowika, Kropiwnickiego i Kostrzewy i nawołując do modlitwy za nich oraz jedności moralnej z nimi im podobnymi. Ksiądz zakończył nabożeństwo słowami poety wkładając   je w usta Chrystusa: „… Trwajcie, jestem z wami…“  
    Łódź,dn. 8 grudnia 1983r [przekreślono].  
Piotr 
[…]. Dopisek innym charakterem: Wykorzystać w informacji dziennej oraz poinformować Wydz. IV. 12.XII.83r.  
[Podpis nieczytelny].


___________________________________________

(311)  Kopka Majchrzak, Stan wojenny w dokumentach PRL, s.24./.“Rocznik Statystyczny 1983”, Warszawa 1983, s.69   
(312) BIULETYN ŁÓDZKI Nr 11 str.3 z 21.II.1983r – redagowany przez Robotniczy Komitet Oporu NSZZ „Solidarność“
(313) BIULETYN ŁÓDZKI nr 25, z 28.X.83r, str.2, redagowany przez Ronotniczy Komitet Oporu NSZZ „Solidarność“
(314) Ibidem.
(315) Ibidem.


Rozdział VII.3

KALENDARIUM OŚRODKA POMOCY PRZY KOŚCIELE O.O.JEZUITÓW  w ŁODZI.   
od 1984 roku


19 styczeń 1984r.

/Źródło: AIPN BU_0_40_608_277/ k. 50/
„ZATWIERDZAM“         Łódź, dnia  19.01.84r
T A J N E   SPEC. ZNACZ.
Egz nr 1  

P L A N   P R A C Y
na rok w sprawie operacyjnego
rozpracowania krypt. „NIEPOPRAWNY“ 

I.  Ogólna ocena sytuacji 
  Sprawa operacyjnego rozpracowania krypt. „Niepoprawny“ została założona 5.03.1980r na jezuitę o. Stefana Miecznikowskiego – zakonnika o wybitnie wrogiej postawie wobec PRL i całego systemu socjalistycznego. Stanowisko to prezentuje przez cały okres swojej działalności duszpasterskiej tj. Od 1945. W ośrodku duszpasterskim oo. Jezuitów w Łodzi przy ul. Sienkiewicza 60 koncentrował wszystkie ugrupowania opozycyjne z terenu miasta: […].

Cel – kierunki – nieczytelne] 

– 5 –
karta:52
Ad. 4. Dokonać przeglądu sieci i emerytowanych funkcjonariuszy zamieszkujących na terenie parafii pod kątem możliwości wykorzystania w sprawie 
termin: 30.04.84r
wykona:ppor.M.Jackowski

Dokonać weryfikacji sieci tw Wydz.IV pod kątem ewentualnego wykorzystania w sprawie.
termin: 29.02.84r
wykona:ppor.M.Jackowski, Sekcja IV

Wytypować po trzy osoby z poszczególnych grup jezuickich celem ewentualnego opracowania w charakterze kandydatów na
termin: 30.03.84r
wykona:por.G.Osmulski
ppor.M.Jackowski

Na podstawie posiadanych informacji wytypować z obu placówek zakonników do ewentualnego prowadzenia dialogów operacyjnych w sprzyjających okolicznościach podjąć opracowanie w charakterze kandydatów na
termin: 20.04.84r
wykona: por.G.Osmulski
ppor.M.Jackowski

Wprowadzić do grupy neokatechumenalnej OZ ps.“Mirek“.
termin: po  1.07.84r
wykona:ppor.M.Jackowski 

Dokonać opracowania w charakterze kandydata na  W……….   G……………7-letniego członka współnoty neokatechumenalnej.
termin: 30.06.84r
wykona:ppor.M.Jackowski

W celu optymalnego wykorzystania sieci tw zakłada się oprócz dotychczasowych zaleceń następujące zadania:- tw ps.„Wierzbicki“ – wejście do ośrodka DA, pogłębienie znajomości z[e] A.Skórzewskim i B.Gruchałą
termin: III kwartał 84r
odpowiedzialny:ppor.M.Jackowski 

– tw ps. „Viktor“ – nawiązanie bliższych kontaktów towarzyskich z członkami starego aktywu DA w mianowicie: Styczyńska, Jażdżewscy, Skórzewski, Kubiak
termin: II kwartał 84r
odpowiedzialny: por.G.Osmulski

– tw ps. „Tomasz“  –  czynny udział w spotkaniach, pogłębienie znajomości z zakonnikami, nawiązanie ściśl-
– 6 –
karta:52/verte
ejszych kontaktów z : W.Kik, Świątecka, Kubiak
termin: III kwartał 84r
wykona: tow.A.Łakomiak 

– tw ps.“Wiktor“ – rozszerzenie i pogłębienie kontaktów z działaczami  Ośrodka Pomocy Charytaywnej  
/B.Gruchała, M.Bulski, M.Czołczyński/
dopisek: termin II kwartał 84r
odpowiedzialny: tow.[nieczytelny]

– tw ps.“Dino“  – rozpoznanie osób szczególnie ze środowiska homoseksualistów działających w parafii.
termin: sukcesywnie
odpowiedzialny: tow.B.Olejniczak

Przekonsultować z Wydziałem „T“ możliwość zainstalowania na obiekcie dodatkowej techniki operacyjnej.
termin: 15.03.84r
wykonają: ppor.G.Osmulski
ppor.M.Jackowski
Wydz. „T“ 

Ad. 5. Nawiązać kontakt z przełożonymi domów zakonnych o.Świsiem i o.Kośmińskim i prowadzić systematycznie rozmowy o charakterze oficjalnym celem przeciwdziałania negatywnym inicjatywom.
termin: 30.05.84r
wykonają: pracownicy Sekcji V
nadzór: Kierownik Sekcji

Nawiązać kontakt z duszpasterzem akademickim o.Julianem Sulkowskim i systematycznie prowadzić rozmowy celem przeciwdziałania negatywnym inicjatywom rodzącym się w ośrodku DA. 
termin: 30.04.84r
wykona:ppor.M.Jackowski

Ad. 6. W związku z wyborami do Rad Narodowych rozpoznawać [przekreślone] poprzez sieć tw i technikę oper.[acyjną] rozpoznawać postawy, komentarze i zamierzenia figurantów sprawy.
termin: do wyborów
wykonają: pracownicy obsługujący tw 

W zależności od wyników powyższego rozpoznania podjąć stosowne czynności/rozmowy ostrzegawcze, działania „D“, informowanie odpowiednich czynników administr.-polit./.
termin: do wyborów
wykonają: prac. Wydz. IV

Celem niedopuszczenia do zakłócenia bezpieczeństwa i porządku publicznego w związku z rocznicami      i świętami / np. 1 Maja, 13 grudnia itp./ rozpoznawać zamierzenia „opozycji jezuickiej“ i przeprowadzać stosowne czynności  a w uzasadnionych przypadkach dokonywać prewencyjnych zatrzymań.
termin: w zależności od potrzeb
wykonają: prac. Wydz. IV
– 7 –
karta:53  

Ad. 7. W porozumieniu z Sekcjami I i I-a niedopuszczać do nawiązywania kontaktów ośrodków DA, o[r]az /np. „Węzeł“/ z Jezuitami poprzez rozmowy ostrzegawcze z opiekunami i aktywistami tych grup oraz inne działania operacyjne.
termin: sukcesywnie
wykonają: sekcje I, I-a, V
nadzór: Kierownictwo Sekcji

Informować Wydz. d/s Wyznań o negatywnych politycznie zamierzeniach jezuitów celem spowodowania oficjalnego ograniczenia zakresu tych inicjatyw. 
termin: sukcesywnie
wykona: Kierownictwo Wydziału

Ad. 8. Sukcesywnie analizować posiadane dane pod kątem ewentualnego procesowego wykorzystania.
termin: cały rok
wykonają: por.G.Osmulski
ppor.M.Jackowski 

Ad. 9. Działania „Doprowadzone będą podczas rozmów z: przełożonymi, domów zakonnych, aktywistami, wiernymi z parafii NIJ itd. Polegać będą na podawaniu pewnych informacji. Do każdej rozmowy sporządzony będzie plan z uwzględnieniem działań „D“.
termin: cały rok
wykonają: prowadzący rozmowę
nadzór: Kierownictwo Wydziału
Wykorzystanie sieci tw w prowadzonych działaniach „D“ polegać będzie na: wychwytywaniu antagonizmów wśród opozycji i odpowiednie ich podsycanie i ukierunkowywanie na odpowiednie osoby.

Ad. 10.  Przekazywanie odpowiednio przygotowanych informacji.

Ad. 11.  Przenoszenie na teren parafii materiałów „D“.
termin: sukcesywnie
wykona: prac. obsługujący tw
koordynacja: Kier. Wydziału 
Działania „S“ zmierzać będą do osłabienia aktywności czołowych postacji ze środowiska jezuitów. Polegać będą głównie na:

Ad. 12. Nękaniu w miejscu pracy, zamieszkania i parafii

Ad. 13. Stwarzanie poczucia zagrożenia /ewentualność postępowania karnego/
termin: cały rok
wykona: Sekcja V
koordynacja [przekreślono]
– 8 –
karta:53/verte
koordynacja: Kierownik Sekcji
W zależności od potrzeb operacyjnych i rozwijającej się sytuacji na obiekcie przewiduje się odpowiednią modyfikację powyższego planu.
opracował: [podpis nieczytelny]
[Dopisek: W planie proszę dodatkowo określić kierunki działań na aktywniejszych jezuitów o których mowa. Np. Dzięgielewski – konflikt z Miecznikowskim  
Cel – kierunki nieczytelne]

2 luty 1984r.
/Źródło:AIPN Ld_00_13_82.48/ t.4 / karta:77/    
Źródło: Tw ps „DEREK“           Łódź, dnia 2.02.  r.[brak]   
Przyjął: S.MAZURKIEWICZ   
Czas: 31.01.84r.  g.17,00-18,00    
TAJNE SPEC. ZNACZENIA
Miejsce: MK „SZAROTKA“      EGZ. NR  2   

INFORMACJA OPERACYJNA 
spisana na podstawie relacji TW
[…].
– 2 –
karta:77/verte  
[…].
3.Wg wypowiedzi byłych czołowych działaczy „S“ przy okazji spotkania u ks. MIECZNIKOWSKIEGO, na kolejnym odczycie /XII.83/ padła uwaga że w celu nie przenikania ludzi SB na teren kościoła, ks. MIECZNIKOWSKI ma swoją komórkę kontrwywiadowczą.  
4. S.MECYCH w dalszym ciągu utrzymuje kontakt z księdzem MIECZNIKOWSKIM, gdzie spotyka się z innymi działaczami „S“. 

„DEREK“

ZK BARCZEWO, STYCZEŃ .[…].
Z grypsów: „Ostatnią formą szykan, zastosowaną przed tygodniem wobec A.Słowika i J.Kropiwnickiego jest przeniesienie ich do najsurowszego rygoru więzienia /tzw. P-1/. Jest to rygor nadawany najgroźniej-szym przestępcom – mordercy, gwałciciele – w początkowym okresie odbywania kary […]. Nie jesteśmy osadzeni na osobnym oddziale, ale w pawilonie gdzie poza nami osadza się karnie tzw. więźniów niebezpiecznych oraz gdzie umieszczani są więźniowie chorzy na żółtaczkę zakaźną. Wszystkich osadzonych dozorują wspólnie strażnicy /oddziałowi/, którzy pobierają dodatek za pracę w warunkach szkodliwych dla zdrowia, a więźniowie chorzy zakaźnie i zdrowi, korzy-stają ze wspólnej łaźni.[…]. Przebywamy w wybudowanym przez Niemców w latach 30-tych pawilonie typu Sachsenhausen-Zolibau, wersja z oboma kondygnacjami pod ziemią. Umieszczeni jesteśmy na parterze, w celach o pow. ok.6,5 m2, przeznaczonych przez Niemców dla 1 więźnia/ my siedzimy po 2 lub 3/. Cele są prawie całkowicie zastawione pryczami, stołem itp. tak, że najwyżej 1 osoba na raz może chodzić ciasnym przejściem między pryczami. Drewniana podłoga w niektórych miejscach częściowo przegniła położona jest na betonie wylanym bezpośrednio na ziemi. Grzyb na ścianach ostatnio przymalowany. Pawilon ten służy dla więźniów kierowanych tu karnie z normalnych oddziałów oraz dla przestępców hitlerowskich – ostatni z nich E.Koch, został przeniesiony do separatki szpitalnej – materace pozostałe po nim odziedzi czyli L.Moczulski i T.Stański, a pryczę P.Komorowski.[…]. Obecnie naczelnik więzienia zaczął nam zabierać materace z bielizną pościelową, zmuszając do spania na gołych deskach pryczy pod przykry-ciem cienkich kocy więziennych wydawanych tylko na noc. W takich warunkach przebywają od ponad tygodnia J.Kropiwnicki i A.Słowik, a wedle zapowiedzi naczelnika Lutrzykowskiego w ciągu najbliższe-go tygodnia spotka to pozostałych […]. Nie ulega wątpliwości, że postępowanie naczelnika jest znane i akceptowane przez jego przełożonych – nie czyni on zresztą z tego tajemnicy powołując się na bezpośrednie instrukcje M.F.Rakowskiego./ inf.wł/(317)

24 luty 1984r.

/Źródło: AIPN BU_0_40_608_277/ karta:63/
„WOLNA SOLIDARNOŚĆ“        Łódź, dn.24.II.r
Nieregularny Biuletyn Związkowy        Nieregularny Biuletyn Związkowy       Niere…

HOMILIA O.STEFANA MIECZNIKOWSKIEGO WYGŁOSZONA DNIA 5.II.84r.
W KOŚCIELE NAJŚW. IMIENIA JEZUS W ŁODZI.

   Jestem zobowiązany powiadomić Was, że mimo usilnych starań zmierzających do ulżenia doli naszych uwięzionych w Barczewie ich sytuacja pozostaje bez zmian: zdani są na łaskę i niełaskę władz więziennych, na ich arbitralne decyzje, izolowani całkowicie od wszelkich kontaktów ze światem, poddani dokuczliwym represjom, pozbawieni obrony prawnej, pomocy lekarskiej i posługi duszpasterskiej. Trwa stan, który jest wyzwaniem dla łódzkiego świata pracy i opinii publicznej naszego miasta. Uważam sprawę za centralną i węzłową dla porządku prawnego i moralnego, dla pokoju społecznego w Łodzi i diecezji. Dnia 13 grudnia 1981 roku zostali aresztowani dwaj czołowi reprezentanci łódzkiego środowiska pracowniczego: przewodniczący i vice-przewodniczący „Solidarności“ Regionu – Andrzej Słowik i Jerzy Kropiwnicki. Postawieni w stan oskarżenia za kontynuowanie działalności związkowej i zorganizowanie w dniu 13 grudnia 1981 roku akcji protestacyjnej x w siedzibie Zarządu Regionalnego i wzywa-nie do strajku powszechnego, zostali napiętnowani za działalność zgodną z uprawnieniami i obowiązkami statutowymi. Mieli prawo i obowiązek tak działać w myśl ustaleń Porozumienia z 1980 roku – wobec najwyższego zagrożenia bytu związku. Rozprawa sądowa w I. instancji wymierzyła im karę 4,5 roku więzienia, w II. instancji – 6 lat z pozbawieniem praw obywatelskich na lat cztery. Obrona podnosiła bezzasadność tego wyroku ze względu na brak podstaw prawnych do zasądzenia, gdyż artykuł, na który się powołano jeszcze nie istniał, ogłoszony został w dekrecie o stanie wojennym dopiero w dniu następnym. Zasadą prawodawstwa i praworządności jest, że prawo nie działa wstecz. Nieodpartą słuszność stanowiska obrony potwierdziła uchwała Łódzkiej Izby Adwokackiej z maja 1983r. i Krajowego Zjazdu Adwokatury z października tegoż roku. Tymczasem, mimo tak jawnie niesprawiedliwego orzeczenia sądowego wyżej wymienieni reprezentanci łódzkiego świata pracy pozostają w więzieniu już dwa. lata i dwa miesiące! Nawet amnestia zmniejszyła im wyrok tylko o połowę. Równie jawna obraza społecznego poczucia prawa i sprawiedliwości wiąże się z osobą Grzegorza Palki, członka Zarządu Regionalnego „Solidarności“ i członka prezydium Komisji Krajowej Związku. W wyniku ogłoszenia stanu wojennego internowany 13 grudnia 1981 roku, po roku internowania przeniesiony został do więzienia i przebywa w nim do dziś bez żadnej rozprawy i wyroku, dla których zresztą brak by było jakichkolwiek uzasadnień. Tym stanem rzeczy jest nasze miasto i region głęboko dotknięty w swym poczuciu obywatelskim i ludzkim – nie mówiąc o chrześcijańskiej głębokiej dezaprobacie dla takich poczynań władz. Opinia społe-czna jest przekonana, że takie zjawiska w administracji i sądownictwie podkopują całkowicie ład moralny i społeczny, są czynnikiem stałego zagrożenia bezpieczeństwa publicznego i przekreślają jakie-kolwiek ustalenia i wysiłki pojednania narodowego. Ta bolesna sprawa doznała w ostatnich tygodniach dodatkowego zaognienia. Przebywający w ciężkim więzieniu w Barczewie koło Olsztyna, Andrzej
– 2 –
karta:63/verte
Słowik i Jerzy Kropiwnicki, /z grupą innych uwięzionych z władz „Solidarności“ i kierownictwa Konfederacji Polski Niepodległej /pozbawieni uprawnień, które im się słusznie należą jako więźniom niekryminalnym, podjęli na jesieni ubiegłego roku strajk głodowy. Trwał on około trzy tygodnie i osiągnął granice wytrzymałości. Nadszarpnął również, jak można się/było spodziewać, ich siły i zdrowie. Spowodował jednak ustępstwo władz więziennych w postaci zgody na pewne elementarne uprawnienia, jak: noszenie własnego ubrania, kontakty z towarzyszami z innych cel, codzienne spacery na świeżym powietrzu, zajęcia kulturalne i samokształceniowe, a także skanalizowanie pomieszczeń i wyposażenie w lepsze oświetlenie. Poprawa sytuacji trwała jedny[a]k krótko. Władze więzienne podjęły działania prowokacyjne zmierzające do wycofania się z udzielonych koncesji. W ostatecznym wyniku nie tylko zostały im one cofnięte, ale poddano ich dalszym ostrym represjom – razem z towarzyszami.
– od dwu miesięcy wstrzymano im wszelkie kontakty z rodzinami /nawet w okresie świąt Bożego Narodzenia!/
– pozbawiono ich pomocy żywnościowej od rodzin i skądinąd – pozostają na nędznym żywieniu więziennym,
– zmusza się ich do noszenia drelichów więźniów kryminalnych – po zabraniu ich ubrań osobistych,
– pozbawiono ich korespondencji listowej,
– nie dopuszcza się do nich doradców i obrońców prawnych, mimo usilnych zabiegów adwokatów,
– od czterech niedziel pozbawieni są nawet Mszy Św. i spowiedzi, ich odwołania skierowane do władz wyższych i czynników kościelnych zostały przechwycone i pozostawione bez odpowiedzi,
– stosuje się wobec nich nadto inne szykany obrażające ich godność, poczucie podstawowego bezpieczeństwa, a nawet uczucia religijne /pobicia, dotkliwe rewizje, konfiskaty osobistych rzeczy, obelżywe słowa/.
Faktami tymi oburzona jest i wstrząśnięta opinia publiczna, do której docierają coraz nowe wieści o wypadkach w Barczewie. Załamaniu ulega w tych warunkach indywidualne i społeczne poszanowanie prawa i sprawiedliwości wobec bezskuteczności apelacji wszelkich czynników prawnych, obywatelskich i kościelnych.
Sprawa dojrzała do decyzji: siły represjonowanych wyczerpują się, zdrowiu ich zagraża niebezpieczeństwo – bez żadnej praktycznie pomocy lekarskiej, prześladowani, niewinni, pozostawieni samym sobie – legalnie wybrani przedstawiciele regionu! – mogą być bliscy załamania…
Kapłański obowiązek głoszenia prawdy w obronie tych, którzy doznają krzywdy i sami obronić się nie mogą pozbawieni wszelkiego oparcia, nakazuje mi opublikowanie tych faktów. Jaki obowiązek ciąży na Was, którzy przed trzema laty wybieraliście krzywdzonych dzisiaj na stanowiska kierownicze i obarcza-liście ich zadaniami, za spełnienie których obecnie cierpią – niech Wam, każdemu z Was, odpowie własne sumienie.
/Tekst pochodzi z nagrania magnetofonowego i publikujemy go bez wiedzy i zgody O.Miecznikowskiego/             
Red. „WS“
– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –
Źródło: BU_0_40_608_277/ karta:64/
Redakcja „WS“

[…]. OBOJĘTNOŚĆ TO ZDRADA !
Dnia 12.II.br. O.Miecznikowski wezwał wszystkich ludzi pracy reg. łódzkiego do przekazywania na jego ręce lub Ośrodka Pomocy Uwięzionym przy kościele O.O.Jezuitów w Łodzi, ul.Sienkiewicza 60 oświadczeń tej lub podobnej treści:
– „Solidaryzuję się z O.Stefanem Miecznikowskim i przyłączam się do apelu o uwolnienie wszystkich więźniów politycznych w Polsce“ – z własnoręcznym podpisem i podaniem adresu. Oświadczenia te O.Miecznikowski skieruje do Episkopatu Polski. Mamy nadzieję, iż godna najwyższego szacunku i podziwu postawa Ojca Miecznikowskiego będzie wzorem dla wszystkich naszych czytelników. Setki tysięcy takich oświadczeń to bardzo silny argument, którym Episkopat może dysponować w rozmowach z rządem w sprawie zaprzestania wszelkich represji za przekonania. Dlatego nie powinno zabraknąć podpisu żadnego prawego człowieka.

/Źródło: AIPN Ld_0_67_476/k.8/   
[Meldunek odręczny]          Piotrków Tryb. dn.28.02. r
„ZATWIERDZAM“   
[podpis nieczytelny]           TAJNE  
28.02.84r                            egz. pojed.

PLAN
Przedsięwzięć operacyjnych do realizacji w sprawie operacyjnego
spawdzenia krypt. „LISTA“ nr. rejestr. 007455

     W dniu 28.02. roku założono sprawę operacyjnego sprawdzenia krypt. „LISTA“, na negatywną działalność o|charakterze politycznym w postaci opracowania petycji i zbierania podpisów w Fabryce Maszyn Górniczych „PIOMA“ w Piotrkowie Tryb. Z posiadanego rozpoznania wynika, że w dniu 28.02. roku na wydziale otworów kopalnianych i wydziale „Gwarków“ miał miejsce fakt wpisywania się na listę[przekreślono] pracowników tych wydziałów na listę zawierającą apel księdza Miecznikowskiego o uwolnienie więźniów politycznych. W dniu tym wpisało się na listę ok.15 pracowników. Jako pierwszy na tej liście wpisał się Ryszard ŚWIREK – członek prezydium komisji zakładowej byłego NSZZ „Solidarność“. Z posiadanego rozpoznania wynika, że w/w jest inicjatorem całej akcji i zamierzał będzie zbierać podpisy również od pracowników innych wydziałów przedsiębiorstwa.
    W związku z powyższym realizowane będą następujące przedsięwzięcia operacyjne:
1) Wykorzystując tajnych współpracowników ps.„KONRAD“, „ZOLTAR“, „NIKODEM“, „ZOSIA“ i „JÓZEK“ ustalić inspiratorów  i organizatorów podpisów pod apelem ks.Miecznikowskiego.
[…].       
wykona: mł.chor.P.Filipek
termin – do. 2.03. roku
– 2 –
karta:9          
3) W przypadku ustalenia głównego organizatora przeprowadzonej akcji protestacyjnej zmierzać będziemy do ustalenia, czy ksiądz Miecznikowski kontaktuje się z nim osobiście, czy też poprzez kler piotrkowski.
   W związku z tym porozumieć się z Wydz.IV WUSW w Piotrkowie Tryb., celem zainteresowania sprawą ich źródeł informacji.
wykona mł. chor. P.Filipek
termin do 5.03.r.

[…].
5) O fakcie pojawienia się w przedsiębiorstwie listy z apelem ks.Miecznikowskiego poinformowani zostaną inni pracownicy ochraniający obiekty, celem wyczulenia swojej agentury o przedstawionym wyżej temacie.  
wyk.mł.chor.P.Filipek
termin do 1.03.r.
– 3 –
karta:9a
6) Zlecone zostaną zadania całej agenturze na terenie obiektu zmierzające do przejęcia wspomnianej listy i niedopuszczenia do jej przekazania księdzu Miecznikowskiemu.
wyk.mł.chor.P.Filipek
termin do 1.03.r.
[…].
9) W zależności od rozwijającej się sytuacji i w przypadku ustalenia głównego inspiratora przeprowadzone zostanie u niego w domu, jak również w miejscu pracy przeszukanie, mające na celu uzyskanie dowodów jego genatywnej działalności o charakterze politycznym.
termin – na bieżąco
Sporządził
Mł.chor. P.Filipek
[podpis nieczytelny]

2 marzec 1984r.

/Źródło: AIPN Ld_0_67_476/k.33/
[Oświadczenie  odręczne]           Piotrków Tryb. dn.2.03. R

Oświadczenie

    Ja, Ryszard Świrek syn […], urodzony […] w Piotrkowie Trybunalskim, legitymujący się dowodem osobistym AB[…], zamieszkały w Piotrkowie Tryb. ul.[…], niniejszym oświadczam co następuje. Od 1970 roku jestem pracownikiem FMG [Fabrki Maszyn Górniczych] „Pioma“ w Piotrkowie Tryb. ostatnio na stanowisku ślusarza na Wydziale Rehabilitacji Zawodowej. W latach 1980-1981 byłem członkiem NSZZ „Solidarność“ i pełniłem funkcje przewodniczącego koła na wydziale M-46 i członka prezydium Komisji zakładowej tego związku. W drugiej połowie miesiącego lutego  roku, słuchając audycji „Głos Ameryki“ dowiedziałem się o organizowanej akcji protestacyjnej w kraju na rzecz uwol-nienia więźniów politycznych. Z treści wspomnianej audycji wynikało, że tego rodzaju akcja protestacyjna orrganizowana jest przez księdza Miecznikowskiego na terenie Łodzi. W audycji tej zawarty także apel o organizowanie podobnych akcji poprzez zbieranie podpisów popierających apel księdza Miecznikowskiego. Mówiono o 11 więźniach przetrzymywanych w Polsce bez wyroku.[…].
– 3 –
karta:34
[…]. Wspomnianą petycję wraz z zebranymi podpisami zamierzałem osobiście przekazać księdzu Miecznikowskiemu w Łodzi.[…].
Niniejsze oświadczenie jako zgodne ze stanem faktycznym podpisuję.
Świrek Ryszard

23 marzec 1984r.

/Źródło: AIPN Ld_00_40_1037 / k. 322/   
[Stempel:] KOPIA      Łódź, dnia 23.03. r.    
Źródło:  t.w. ps. „PIOTR“
Przyjął: T. Grosman            
T A J N E
Miejsce: LK  „U ciotki“       Egz. nr :  
Data:      23.03. r.

INFORMACJA OPERACYJNA
napisana przez t.w.

NABOŻEŃSTWO W INTENCJI WIĘŹNIÓW  POLITYCZNYCH W PRL z dnia 21.03.84r
1/ Czas i miejsce mszy św.; duchowny celebrujący.
   W środę 21-go marca b.r. między godz. 19,05 a godz.20,05 w kaplicy św.Krzysztofa przy jezuickim kościele w Łodzi /ul.Sienkiewicza nr 60/ odbyło się nabożeństwo za uwięzionych, z racji swych przekonań politycznych, przez władze PRL. Mszę św. celebrował i kazanie wygłosił  ks.Miecznikowski.
2/ Informacje o zgromadzonych na nabożeństwie. 
Na mszę przybyło kilkaset osób. Kaplica św.Krzysztofa była szczelnie wypełniona. Trudne warunki obserwacji uniemożliwiły stwierdzenie ewentualnej obecności znajomych osób. Zgromadzeni nie wznosili haseł i okrzyków o charakterze antyrządowym lub antyustrojowym.
3/ Przebieg nabożeństwa.
    Opisywaną mszę św. podzielić można na trzy części składowe:
a/ Nabożeństwo zapoczątkowane zostało stwierdzeniem i postulatem ks.Miecznikowskiego, że państwo jako forma przemijająca, winna służyć ludziom, a nie odwrotnie. Ksiądz celebrujący orzekł, że rzeczywistość społeczna wskazuje, jak dotąd podporządkowanie a nawet upokorzenie jednostek i społeczeństw przez aparaty władzy państwowej. Ks.Miecznikowski nie podał w tym miejscu konkretnego, historycznego i terytorialnego przykładu państwa.
Przykładem natomiast, chwalebnej realizacji postulatu ks.Miecznikowskiego o państwie w służbie ludzi ma być, zdaniem kapłana byle państwo jezuickie w Ameryce Południowej. Elementem tej umownie wydzielonej pierwszej części nabożeństwa jest także wezwanie i modlitwa ks.Miecznikowskiego oraz zebranych w intencji:
– 2 –
karta:323           stempel: KOPIA 
a/ odzyskania swobód Kościoła i wiernych do głoszenia i praktykowania wiary chrześcijańskiej „…na wschód od nas, ale też i na zachód..“ jak wyraził się ksiądz celebrant.
b/ za więźniów politycznych w PRL.
c/ za politycznych więźniów cierpiących choroby, aby jakna[j]rychlej otrzymali należną pomoc lekarską.
d/ za rodziny więźniów politycznych.
e/ za „oświecenie umysłów“ uwięźnionych[uwięzionych], aby uwierzyli, że ich poświęcenie w przyszłości z pewnością „zaowocuje“.
f/ w intencji, jak się wyraził duchowny, „absolutnych władców“ uwięzionych, tj. służby więziennej, aby zrozumieli co czynią.
g/ za zgromadzonych na nabożeństwie, jako „upokorzonych“ jak nazwał ich ks.Miecznikowski, przybyłych do ołtarza /określenie: „upokorzeni“, zdawało się odnosić do uciemiężenia i upodlenia przez państwo niż do pokory wobec Boga/.
h/ następnie dokonane zostały religijne obrządki bez akcentów świeckich i „politycznych“ i one składają się na „drugą część“ mszy.
c[i] Po modlitwach i pieśniach religijnych ks.Miecznikowski podał zebranym „..wiadomość z Parczewa“, jakoby  dopuszczono wreszcie do uwięzionych: A.Słowika i J.Kropiwnickiego ich obronę i rodziny.
      Wyżej wymienionych, jak powiedział ksiądz, „…odnaleziono w ciężkim stanie…“. A.Słowik ma być stratny na wadze 12 kg, a J.Kropiwnicki – 8 kg. Ks.Miecznikowski poinformował też, że Słowikowi grozi ponowny proces. – tu rozległ się szmer oburzenia zgromadzonych / Ks.Miecznikowski przekazał także, w tejże części błogosławieństwo Ojca Świętego, przywiezione przez grupę pielgrzymów polskich z Rzymu oraz zapewnienie papieskie o codziennej modlitwie Jana Pawła II za „Solidarność“. Na zakończenie mszy odśpiewano jedną strofę pieśni „Boże, coś Polskę…“ ze słowami: ..„Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie“.
– 3 –
karta:324         stempel: KOPIA
       Pod koniec nabożeństwa ks.Miecznikowski rozdał zebranym ponad sto sztuk graficznego wizerunku – symbolu więzi z uwięzionymi za przekonania polityczne w PRL. Ten materiał propagandowy, będący grafiką sporządzoną na papierze fotograficznym, ma być rozpowszechniany nadal od początku nadchodzącego tygodnia, po przygotowanie[u] nowej, liczniejszej partii-/pozwalam sobie zasugerować zwrócenie uwagi na stałego i jedynego fotografa „spotkań środowych“/-;

„P I O T R“

Łódź, dnia 21.03. r.

O M Ó W I E N I E :
Z ustnych uzupełnień t.w. wynika, iż z racji dużej ilości ludzi w kaplicy nie był w stanie dotrzeć do miejsca, które umożliwiłoby mu zdobycie wspomnianej ulotki rozdawanej przez O.Miecznikowskiego. Jak wynika z relacji t.w. w środowych spotkaniach uczestniczy niemal zawsze ten sam człowiek zajmu-jący się jakby fotograficzną obsługą imprez. Wykonuje on zdjęcia gościom i zebranym słuchaczom. Jest to człowiek ok.40-50 lat łysawy, z brodą o siwych włosach. Ubrany zazwyczaj w dżinsy i kurtkę sportową. Przez ks.Miecznikowskiego traktowany po koleżeńsku. Sugestia t.w. zainteresowania się w/w wydaje mi się uzasadniona. Uważam. iż tę część informacji należy rów…[nież] przekazać Wydz.IV tut. WUSW. Z racji bliskiego terminu następnego spotkania zlecono jedynie jedno zadanie. 

„ P I O T R“

Z A D A N I E :
Uczestniczyć w imprezie „BAZAR-84“
Wyk. 2 egz. + wyciąg
Egz.nr 1 – teczka pracy t.w.        KIEROWNIK SEKCJI III-B
Egz.nr 2 – teczka „KANAAN“      por. T.Grosman
Wyciąg  – Wydział IV                 [podpis nieczytelny]

7 kwiecień 1984r.

/Źródło: AIPN BU_0_1283_1127 /karta:147/  
Źródło: t.w. „Tadeusz“           Warszawa, dnia 7.04. r.[brak]
Przyjął: R.Linosz  
dnia 7.IV.  g. 8,30 – 10,00     Tajne  spec. znaczenia
m.prywatne                          egz.poj.

I n f o r m a c j a
operacyjna ze słów źródła   
[…].
     2 kwietnia z Rzymu powróciła do Warszawy pielgrzymka organizowana przez jezuitów. Szczegółowej kontroli celnej bagażu i osoby poddany został przez celników brat Kazimierz Karbowicki. Posiadał bardzo dużo korespondencji prywatnej z dewizami włącznie. Na Narbutta przyjechał blady i wystraszony, bo to jest spokojny, ponad 70 lat|staruszek. Gdy zastanawiano się dlaczego mu to zrobiono, o.Jańczak wytłumaczył mu to prosto. Zapytał skąd jesteś – ten odpowiedział że z Łodzi, a kto psuje krew władzom i wygłupia się, brat odpowiedział, że o.Miecznikowski. Ekonom skwitował to stwierdzeniem – „podziękuj więc za wszystko o.Miecznikowskiemu“. Z wypowiedzią tą zgodzili się wszyscy obecni na Narbutta jezuici, bo innych osób nie kontrolowano.   
[Brak kolejnej strony]

27 kwiecień 1984r.

/Źródło: AIPN BU_0_40_608_277/ karta:6/
URZĄD MIASTA ŁODZI
Wydział do Spraw Wyznań         – Poufne –
ul.Piotrkowska 104, tel. 36-46-60 
Łódź

Notatka służbowa
rozmowy dyrektora Wydziału do Spraw Wyznań z ks. kanclerzem łódzkiej kurii biskupiej
przeprowadzonej w dniu 27.IV.r

    W dniu 27.IV.r. o godz. 12,00 spotkałem się w siedzibie łódzkiej kurii biskupiej z ks. kanclerzem. Tematem rozmowy było zachowanie się łódzkiego kleru w dniu 1.V.br. Ks.kanclerz stwierdził, iż dzień 1 maja w porządku mszy św. potraktowany jest jako dzień powszedni i wszystkie nabożeństwa powinny się zakończyć o godz.9,00. Żadnych specjalnych mszy nie organizuje się, przynajmniej do dnia 27.IV. Wobec tego iż ksiądz kanclerz nie posiada innych informacji pragnę stwierdzić, iż dochodzą nas sygnały, iż opozycja pragnie wmontować w swoje działania kościół, ponadto niektórzy księża sprzyjają tym poczynaniom m.innymi ks. Stefan Miecznikowski, gdzie w obejściu kościoła planuje zorganizować nielegalny wiec i pochód. Zaznaczyłem, iż po to prosiłem o spotkanie z ks.kanclerzem, aby przedstawić stanowisko władz w tej sprawie. Nie dopuścimy do żadnych zamieszek, prób organizowania kontrmanifestacji. W Łodzi sytuacja coraz bardziej się stabilizuje panuje ład i porządek. Wobec tego nie pozwoli-my na żadne tego typu akcje, prosiłem o przekazanie naszego stanowiska ks.bpowi Ordynariuszowi. Ks.kanclerz obiecał także wyjaśnić sprawę u OO Jezuitów przy ul.Sienkiewicza 60.
[…]. Ks.kanclerz stwierdził, iż ks.bp jest niezadowolony że
– 2 –
karta:66/verte
Łódzka kuria biskupia posądzana jest o bezczynność w tej sprawie, a rodziny więźniów kilkakrotnie zgłaszały ks.bpowi ten problem. Biskup Ordynariusz wystąpił w tej sprawie do Ministerstwa Sprawiedliwości, dlatego proszę się nie dziwić iż ks.Stefan Miecznikowski przekazuje wiernym te sprawy.
Z wywodów ks.kanclerza wynikało, iż „opieszałość łódzkich władz“ wpływa na działalność ks.Stefana Miecznikowskiego. Stwierdziłem, iż nie mogę przyjąć takiego rozumowania, do działalności ks.Stefana mamy określony stosunek, potwierdzają to liczne fakty o których ks.kanclerz najlepiej wie. Na tym rozmowę zakończono, trwała około 45′, głównym celem było ostrzeżenie łódzkiej kurii przed odpowiedzialnością w dnia[ch] 1 i 3 maja r.
Dopisek: Za zgodność
[brak podpisu] 

28 kwiecień 1984r.

/Źródło: AIPN BU_0_40_608_277/ karta:67/
URZĄD MIASTA ŁODZI             Łódź, 28 kwietnia r[bez daty]
[brak podpisu] 

Wydział do Spraw Wyznań
ul.Piotrkowska 104, tel. 36-46-6

Notatka służbowa

  Dnia 28  kwietnia r. został poproszony do Wydziału ks.Jan Świś – administrator parafii OO Jezuitów przy ul. Sienkiewicza 60. Powodem zaproszenia była informacja o mającym się tamże odbyć zgromadzeniu i przekształceniu go w kontrdemonstrację pierwszomajową. Ks.J.Świś, na wstępie rozmowy zaznaczył, iż jest bardzo zdziwiony, bo on nic nie wie na ten temat i to samo powiedział kanclerzowi Kurii. Jak wynikało z jego słów, w dniu wczorajszym, przybył do parafii kanclerz – ks.Dąbrowski i też rozmawiał z nim na ten temat. Zapewnił go, że jezuici nic nie organizują i nic nie wiedzą o podobnych poczynaniach. Żeby się całkowicie upewnić, wczoraj wieczorem rozmawiał z ks.S.Miecznikowskim, który wówczas powrócił z Warszawy. On także miał nic nie wiedzieć o poczynaniach w tym kierunku. W kościele tym, jak zapewniał, nie organizuje się żadnej mszy intencyjnej. Będzie tylko normalna o godz. 9,00. Sugerował, iż na tego typu pomówieniach, musi komuś zależeć, kto chce z tej parafii zrobić ośrodek niepokojów. Wytłumaczyłem, iż jest w błędzie, o czym może świadczyć nawet ta rozmowa. Wszak zależy nam na zachowaniu spokoju, a w przypadku zorganizowania demonstracji której źródłem będzie teren kościoła, będą musiały interweniować siły porządkowe i wtedy część odpowiedzialności moralnej spadnie na duchowieństwo z tejże parafii.
Ks. J.Świś „Zapewniał“ iż księża nie angażują się w sprawy polityczne. Odrzekłem, iż to jego zapewnienie, mnie śmieszy, bo sam wie jaka jest sytuacja w parafii, a wszczególnie ciąży w danym przypadku postawa ks.S.Miecznikowskiego. Ponadto organizowanie różnego rodzaju spotkań z ludźmi znanymi ze swej nieprzejednanej postawy i udostępnianie im pomieszczeń parafialnych, to na/pewno nie wynika z działalności kościoła, a jest zaangażowaniem się w rozgrywki polityczne. Ks. J.Świś, jak zawsze, uniknął wypowiedzi, a sugerował prze-
– 2 –
karta:67/verte
prowadzenie rozmowy z ks.S.Miecznikowskim.
Mając na uwadze, jego „zapewnienia“ o unikaniu angażowania się w sprawy polityczne i rzekome dążenia do zachowania spokoju, zaproponowałem mu, iż w przypadku zauważenia, że osoby świeckie dążą do zorganizowania się, powinien wykorzystując swój autorytet wystąpić na ambonie i apelować o spokojne rozejście się. Wyraziłem nadzieję, że po 1-maja, nie będziemy musieli wracać do tej rozmowy. Dalszą część rozmowy poświęciłem na sprawy gospodarcze parafii. W tym roku nie przewiduję żadnych prac renowacyjnych. Zwróciłem też uwagę, iż do dnia dzisiejszego, nie uregulowali swego stanu posiadania. Ks.Świś odrzekł, iż sprawa ta ma być rozwiązana w najbliższym czasie. Jego władze zwierzchnie, stoją na stanowisku, iż obiekty te należałoby wykupić od Ewangelików. I tak mają zrobić, po oszacowaniu wartości budynków przez obie strony zaangażowane stanem posiadania
Łódź, dnia 28.IV.r
Dopisek: Za zgodność

/Źródło: AIPN Ld_ 00_82_68/ karta:96/
[Informacja spisana odręcznie].          Łódź, dn. 30.04.84r.
Źródło :   „Jan“
przyjął : J.Lewsza                 
TAJNE SPEC.ZNACZ.
Miejsce: mieszkanie tw                        Egz. pojed.
czas: 10,30–11,10

Informacja operacyjna
spisana na podstawie ustnej relacji

       W dniu 25. bm. podczas spotkania w kościele  Św. Krzyż[przekreślono] OO Jezuitów w Łodzi z reż.[Andrzejem]Wajdą kolportowane były kartki z maszynopisem listu A.[ndrzeja] Słowika (w załączeniu). Było tego ok.40 egz. i zostały szybko rozchwytane przez przybyłych do kaplicy. Leżały one na ławkach, nikt osobiście nie rozdawał ich. Sam przebieg spotkania zrelacjonowałem na poprzednim spotkaniu. W dniu 1 maja o godz.19,00 ma odbyć się również w kościele OO Jezuitów msza połączona z informacją na temat ewentualnych „uroczystości“ związanych z dniem 3 maja.
Na tym też (xxx wczorajszym) spotkaniu w kościele Jezuitów omawiane było przez przybyłych – wzięcie udziału w solidarnościowym wystąpieniach w dn. 1 maja.[…].
– 2 –
karta:97 
[…].      
„Jan“

Zadania: – w dn. 1 maja br. udać się na mszę do kościoła Jezuitów na godz.19,00, podczas mszy ustalić, czy na balkonie obecny jest mężczyzna o rysopisie: wysoki, duża łysina czołowa, włosy blond, bródka.
Uwaga: – […]. Kopię listu Słowika przekazać tow.Barańskiemu – Sekcja I.
St.insp.Wydz III    ppor.Jerzy Lewsza   
[podpis nieczytelny]

/Źródło: AIPN BU_0_40_608_277/ karta:104/ 
Łódź dnia  9.05.r…[brak daty] 
T A J N E
Egz. nr.. 2…

 W Y C I Ą G                                                 
z informacji tajnego współpracownika
ps. „Dolina“ . Z dnia 2 maja r.  

    Osobowe źródło informuje, że w dniu 1 maja około godz. 18-tej do Benedykta Czumy przyszedł ks. S.Miecznikowski. Poinformował B.Czumę, że w dniu 30 kwietnia br. był wezwany na rozmowę / gdzie, nie wyjaśnił/. Uprzedzono go. by nie organizował dodatkowej mszy w godzinach kiedy niedaleko kościoła będzie przechodził pochód. Ks.S.Miecznikowski stwierdził, że wyjaśnił prowadzącemu rozmowę, iż mszy nie zapowiadał, ale jeśli zbierze się grupa, która prosi o odprawienie mszy, to nie może odmówić. Taka sytuacja miała miejsce w ubiegłym roku. W efekcie w tym roku mszy nie odprawił, zebrani ludzie w kościele rozeszli sie więc i przeszli do św.Krzyża. Sporo osób składało kwiaty, początkowo nikogo nie łapano, ani nie przepędzano. Dopiero kiedy zgromadził się tłum, który zaczął śpiewać „Boże coś Polskę“, skandować „Solidarność“, wtedy ruszyli i zaczęli ich rozpędzać. Część młodzieży, ponieważ wtedy już „pałkowali“, schroniła się w kościele. Reszta ruszyła w kierunku Piotrkowskiej. Wtedy samochody ruszyły w tłum, rozproszyły go, wiele osób zatrzymano. Młodzież, która schroniła się w kościele, po jakimś czasie zaczęła się denerwować. Nie pokazał się żaden ksiądz, a każdą osobę która wychodziła z kościoła zatrzymywano. Wtedy właśnie zaczęli wysyłać emisariuszy do księdza Miecznikowskiego. Udał się on do biskupa, którego nie zastał, poszedł więc do kanclerza. Ks.Miecznikowski prosił by kanclerz poszdł tam, uspokoił ludzi, przynajmniej przez jakiś czas był z nimi. Ks.Miecznikowski był zdania, że sam tam pójść nie może, gdyż nie jest to jego parafia. Ks.Miecznikowski nie wiedział czy kanclerz zdziałał coś, gdyż do tej pory ludzie siedzą w kościele. Ks.Miecznikowski stwierdził, że „nałowili trochę ludzi“, trochę pobili pałkami. B.Czuma stwierdził, że by było to do przewidzenia. Ks.Miecznikowski stwierdził, że w ubiegłym roku nikogo nie zatrzymano, nie bito. W przekonaniu ks.Miecznikow-
– 2 –
karta:105
skiego w dniu 3 maja dużo ludzi przyjdzie do nas / do kościoła jezuitów/. W toku dalszej rozmowy ks.Miecznikowski poinformował B.Czumę, że w sprawie aresztowanych działaczy jest propozycja by wystąpili z prośbą o warunkowe zwolnienie. Ks.Miecznikowski uzyskał tą wiadomość od K.Głogowskiego. Głogowski miał w tej sprawie spotkać się z kimś w dniu 27.04.br., ale nie zastał zainteresowanej osoby. Głogowski będzie w tej sprawie kontaktował się jeszcze po 1 maja. O.Miecznikowski przypuszcza, że w najbliższym czasie władze wypuszczą 11-tu uwięzionych tych z Łodzi również. Jednakże uważa, że nie pozwolą im przebywać w swoich miastach. W końcowej fazie rozmowy B.Czuma zaproponował ks.Miecznikowskiemu wprowadzenie zwyczaju śpiewania po mszy przynajmniej jednej zwrotki „Boże coś Polskę“. Miecznikowski nie wypowiedział się konkretnie na ten temat – wspomniał o wprowadzonym przez siebie zwyczaju podawania intencji modli B.Czumie wydawało sie, iż nie jest na miejscu podnoszenie rąk ze znakiem zwycięstwa w kościele. Tego samego zdania był ks.Miecznikowski, już zabierał głos na ten temat.
Około godziny 19-tej ks.Miecznikowski pożegnał się z B.Czumą i udał się do kościoła Jezuitów.
[Dopisek:] Za zgodność“ 
Kier.Sekcji V    
Por.G.Osmulski   
[podpis nieczytelny]

/Źródło: AIPN BU_0_40_608_277/ karta:68/  
Łódź dn. 16.05.r. [brak roku] 
T A J N E
Egz. nr..1…      

O P I S
działalności o.Stefana Miecznikowskiego
za okres od 01 stycznia r. [brak roku]

Styczeń r.
  Dnia 6.01.br. zorganizował „opłatek“ dla byłych internowanych i ich rodzin z udziałem Ordynariusza bpa Józefa Rozwadowskiego. „Opłatek“ poprzedzony był mszą celebrowaną przez biskupa w asyście o.Miecznikowskiego.
W kaplicy św.Krzystofa z inicjatywy o.Miecznikowskiego otwarta została wystawa fotograficzna dedykowana młodzieży. Celem tej wystawy było wg niego „przekazanie prawd historycznych następnym pokoleniom“. Główny akcent wystawy położony został na osobę Józefa Piłsudskiego i jego rolę w procesie odradzania się państwa.
Na początku miesiąca odnotowano kontakt figuranta z Barbarą Turowską, która przybyła z Francji. W miesiącu styczniu odprawił kilka mszy w intencji uwolnienia byłych działaczy Solidarności z terenu Łodzi. Równocześnie prowadził akcję na rzecz ich uwolnienia. Polegało to m.innymi na informowaniu wiernych podczas mszy i tzw.“spotkań środowych“ o sytuacji w Barczewie. Prosił jednocześnie o przekazywanie tych wiadomości dalej, uważając, że wszyscy powinni wiedzieć o ciężkim położeniu uwięzionych. Z inspiracji figuranta opracowana została petycja zgłaszająca sprzeciw przeciwko złemu traktowaniu więźniów politycznych w Barczewie. Adresatami petycji byli: Rada Państwa, Sejm, PRON, Rada Ministrów. Treść petycji umieszczono w gablocie znajdującej się na kościele. Ona sama była wykładana do podpisu w kaplicy św.Krzysztofa. Również zaufani ludzie o.Miecznikowskiego zbierali podpisy na placu koście-
– 2 –
karta:69
Inym.
Dnia 18.01.r w ramach spotkań środowych“ w parafii oo.Jezuitów odbyła się prelekcja Stefana Bratkowskiego. Fakt ten został nieprzychylnie przyjęty w Kurii Biskupiej.
29.01.br. figurant celebrował mszę w intencji przywódców „Solidarności“ zamówioną przez ZPS „Skogar“, ZPB „Próchniak“. Po mszy poinformował wiernych, że bp Rozwadowski i bp warmiński czynią starania o uzyskanie zezwolenia na odwiedziny więzionych w Barczewie. Na początku stycznia br Ośrodek Pomocy otrzymał z Francji ok. 2 tony pomarańcz. Zostały one rozprowadzone wśród rodzin i znajomych działaczy ośrodka /nawet gdy nie mieli dzieci/. Jednak ok.1 tony pomarańcz zgniło.

Luty r.
 W pierwszą niedzielę o.Miecznikowski odprawił mszę w intencji więzionych w Barczewie. Poinformował zebranych o warunkach w jakich przebywają Słowik i Kropiwnicki tj. braku opieki lekarskiej i duchowej, światła i kanalizacji w pomieszczeniu. Uwięzienie ich uznał za bezprawie. Stwierdził, że w Polsce prawo działa wstecz. Wspomniał również o G.[Grzegorzu]Palce mówiąc, że jest więziony bez wyroku czy innego postanowienia sądowego. Dodał, że za to, co powiedział mogą go czekać jakieś nieprzyjemności, represje. Godzi się z tym i będzie szczęśliwy mogąc dołączyć do osób uwięzionych. Zrobił już dużo, więcej nie może, jest bezradny i załamany tym wszystkim co dzieje się wokół. W związku z tym wśród osób skupionych przy figurancie zrodziła się myśl o ewentualnym zorganizowaniu głodówki w kościele oo.Jezuitów. Sam figurant wśród współpracowników wypowiadał się na temat rozwiązania punktu pomocy. Podawał dwie przyczyny:- pomoc otrzymują naciągacze lub działacze polityczni, z|którymi nie chce mieć nic wspólnego. Pomoc chciał świadczyć tylko działaczom „Solidarności“.
[…]. Dnia 15.02.br odbyło się z inicjatywy o.Miecznikowskiego spotkanie z dr Janem Strzeleckim członkiem PAN. Temat „Próby wykorzysta-
– 3 –
karta:70
nia kultury chrześcijańskiej przez faszystów w okresie okupacji“. W trakcie prelekcji zbierano podpisy pod petycją w sprawie uwolnienia Słowika i Kropiwnickiego.
W niedzielę 19.02.r figurant celebrował mszę w intencji solidarności z całym narodem polskim  i z tymi co walczyli o słuszną sprawę, o prawdę. Msza zamówiona przez robotników z ZPJ „Ortal“, „Lewartowski“ i Łódzkich Zakładów Rem.-Bud. Przem. Lekkiego. Po nabożeństwie do grupek studen-tów i młodzieży zgromadzonej na placu przykościelnym podchodzili „agitatorzy“ i mówili o podziemnej działalności „Solidarności“ w Łodzi, o drukowaniu materiałów opozycyjnych. Ponadto apelowali o organizowanie na uczelniach, w miejscu pracy nielegalnych grup na wzór byłej „S“.
  Z datą 24.02.r ukazał się biuletyn „Wolna Solidarność“ z tekstem homilii wygłoszonej przez o.Miecznikowskiego w dn. 05.02.br. Pod tekstem umieszczono uwagę, że treść pochodzi z nagrania magnetofonowego i jest publikowana bez wiedzy i zgody o.Miecznikowskiego.
Dnia 26.02.84r w parafii oo.Jezuitów był Prowincjał o.[Zygmunt]Perz, który wraz z figurantem celebro-wał mszę w intencji wypuszczenia na wolność przywd [przekreślono] przywódców „S“ z „Wizametu“ i „Stomilu“ oraz w II rocznicę niewyjaśnionej śmierci Kazimierza Wiśniewskiego z „Vintropu“[?]
Następnego dnia figurant odprawił różaniec za tych „co przebywają w lochach“.
29.02.br „spotkanie środowe“ z redaktorami „Przeglądu Powszechnego“ o.[Mirosławem] Paciuszkiewi-czem, Wojciechem Roszkowskim i red. No[a]wojko-Cieślińską.

Marzec r.
 Na początku miesiąca zaobserwowano rozgoryczenie osób skupionych przy parafii oo.Jezuitów. Spowodowane to było biernością i zachowawczą postawą Kościoła w kwestii więźniów politycznych. Zaczęła również stopniowo spadać popularność o.Miecznikowskiego. Pozostaje jedynie przy nim „stara gwardia“.
W środę 7.03.br prelekcja na temat „Polityka realna, polityka moralna“ wygłosił ją Jacek Bartyzel /figurant Wydz. III/.  Po nabożeństwie 11 marca figurant poinformował zaufane osoby, że zgłosiła się do niego grupa osób z Zarządu Regionalnego podziemnych struktur „S“ z propozycją zorganizowania w Kościele Jezuitów głodówki na rzecz uwolnienia Słowika i Kropiwnickiego i Palki. O.Miecznikowski odrzucił tę propozycję i przestrzegał osoby z Ośrodka Pomocy, aby nie włączały się do tej akcji.
W dniach 13-16 marca figurant prowadził rekolekcje dla akademików w Szczecinie. W naukach apelował o kontynuowanie idei kard.
– 4 –
karta:71
Wyszyńskiego, dzięki któremu naród polski wchodzi na drogę ocalenia. Stwierdził, że w obecnej sytuacji tylko Kościół pozostał na placu boju w walce o sprawiedliwość społeczną. Zalecał modlitwy o uwolnienie więzionych za przekonania polityczne.
Coraz większa liczba osób jest zorientowana o tarciach między figurantem a o.Dzięglewskim. Uważa się, że listy z pogróżkami kierują do Dzięglewskiego KOR-owcy z otoczenia Miecznikowskiego, który wyrażał się, że środowisko /jego/ jest zbulwersowane komunistyczną propagandą uprawianą przez Dzięglewskiego z ambony. Figurant zamierzał podjąć akcję zbierania podpisów pod petycję skierowaną przeciw ewentualnym zabiegom usuwania ciąży jakie miałyby być prowadzone w Centrum Zdrowia Matki-Polki. Zamierzał w tej sprawie zwrócić się o poparcie do wszystkich parafii. Działania te podejmuje bez uzgodnienia z bpem Rozwadowskim.
14 marca odbyło się spotkanie ze Stefanem Niesiołowskim, temat „Osobowość a totalitaryzm – jednostka wobec systemu totalitarnego w państwach dalekiego wschodu“.
19 marca różaniec w intencji uwolnienia byłych działaczy „S“.
21 marca msza w intencji uwięzionych w Barczewie.
Dnia 28 marca spotkanie z dr Krzysztofem Śliwińskim z redakcji „Znaku“, temat „Duchowe wyrażanie naszych przeżyć i doświadczeń“.

Kwiecień r
  W pierwszą niedzielę figurant celebrował mszę w intencji uwięzionych i za NSZZ „S“ zamówioną przez łódzką Służbę Zdrowia. W kazaniu powiedział m.innymi: podczas wystąpień studentów w 1968r rozmawiał ze starszymi i namawiał do poparcia młodzieży. O incydencie z krzyżami w Mętnie stwier-dził, że siły ZOMO były pod wpływem alkoholu. W kontekście w/wym. incydentu powiedział: szkoły nie są państwowe, lecz społeczne i kto chce wykorzystać je inaczej niż życzy sobie społeczeństwo popełnia gwałt na społeczeństwie.
W czasie Świąt Wielkanocnych figurant odprawił msze w intencjach: odzyskania przez Polskę wolności  i godności, poczucia sprawiedliwości, za „S“, która została pogrzebana, ale żyje i niech się odrodzi oraz za tych, ktorzy w dalszym ciągu poszczą / tj. Słowik i Kropiwnicki/.
26 kwietnia odbyło się spotkanie z Andrzejem Wajdą, który mówił o polskim filmie.
Dnia 29 kwietnia mszę z figurantem celebrował kanclerz kurii ks.A.Dąbrowski. O.Miecznikowski pod-czas mszy dziękował ks.kanclerzowi za solidaryzowanie się w walce o uwolnienie więzionych w Barczewie. Ponadto dodał, że Święto 1-Maja nie jest naszym świętem – jest świętem ulicy. Po wyjściu z kościoła o.Miecznikowski otrzymał od zgromadzonych
– 5 –
karta:72
wiązankę kwiatów z podziękowaniem za walkę o uwolnienie więzionych działaczy „S“, zebrani odśpiewali sto lat. W trakcie śpiewu rozrzucono ok.12 ulotek a w kaplicy św.Krzysztofa sprzedawano znaczki /w cenie 80 zł/ z napisem 1-Maja i krzyżem z zawieszoną na nim kotwicą.
Ponadto w kwietniu figurant kontaktował się z Kurią w sprawie artykułów spożywczych przeznaczonych dla więźniów. Prosił szczególnie o dostarczenie tłuszczy.

Wyk. w 3 egz.    opracował:
Egz. nr 1 – Wydz. V Dep.IV             [podpis nieczytelny]
Egz. nr 2 – s.o.r. „Niepoprawny“
Egz. nr 3 – TEOK o.Miecznikowskiego   

*** 

/Źródło: AIPN BU_0_40_608_277/ karta:73/           
Łódź dn. 16.05.r [brak roku]      
T A J N E
Egz. nr..1…  

C H A R A K T E R Y S T Y K A                                              
działalności o.Stefana Miecznikowskiego
od 01. stycznia r [brak roku]

I. Ocena sytuacji operacyjnej
  W parafii oo.Jezuitów w Łodzi przy ul.Sienkiewicza 60 działa Ośrodek Pomocy Charytatywnej. Jego działalnością kieruje bardzo wrogo ustosunkowany do istniejącej sytuacji społ.-politycznej o.Stefan Miecznikowski, który nie jest w osadzie parafii, co pozwala mu na pozostawanie poza „nadzorem“ Ordynariusza Diecezji i Administratora parafii. Pod płaszczykiem działalności charytatywnej figurant ściśle współdziała z ekstremalnymi działaczami podziemnych struktur opozycyjnych.
  O.Miecznikowskiego można określić mianem duchowego przywódcy opozycji terenu Łodzi i rzecznika na szerszym forum. Jest bowiem „przekaźnikiem“ wszelkich akcji podejmowanych przez podziemie, sam również inicjuje szereg działań politycznie negatywnych. Wspiera również materialnie opozycje.
 W bieżącym roku figurant odprawił szereg mszy w intencji byłej „Solidarności“, jej działaczy, w intencji uwolnienia Słowika, Kropiwnickiego i Palki. Były to msze zakupione przez robotników z łódzkich zakładów i instytucji. Zorganizował i prowadził różaniec w intencji uwolnienia więzionych w Barczewie. Gdzie tylko mógł informował o rzekomo tragicznej sytuacji więzionych. Podjął akcję zbierania podpisów pod petycją w sprawie uwolnienia działaczy łódzkich. Obawiając się represji [przekreślono], ewentualnych konsekwencji ze strony władz zaapelował do wiernych o składanie na jego ręce oświadczeń popierających prowadzoną przez niego działalność.
W porównaniu do roku poprzedniego w postępowaniu figuranta wyraźnie widać zmianę. Działania te są kampanijne, przynoszące mu aureolę bojownika i męczennika. Powodują większą konsolidację grup
– 2 –
karta:74
opozycyjnych wokół jego osoby i zwiększoną frekwencję|wiernych w kościele Jezuitów i to nawet z odległych dzielnic Łodzi. O.Miecznikowski „sięgnął“ również po inteligencję starając się przeciągnąć ją na stronę|opozycji. Jednym ze sposobów|są tzw. „Spotkania środowe“, na które zapraszane są osoby ze środowisk opinio-twórczych. W br. w spotkaniach tych brali udział m.in.Stefan Bratkowski, Jan Strzelecki, Andrzej Wajda, Jacek Bartyzel, Jan Szczepański i inni. Olbrzymim zainetresowaniem|cieszyły się prelekcje Bratkowskiego, Wajdy i Bartyzel w środowisku PZKS-u.
W.wym. działalność figuranta i podejmowane przez niego|inicjatywy cieszą się|olbrzymim poparciem i są przyjmowane z dużym zadowoleniem przez opozycję. Należy tu jeszcze raz stwierdzić, że parafia Jezuitów poprzez o.Miecznikowskiego stała się jedyną jawną formą uzewnętrznienia działalności pod-ziemia. O wielu krokach opozycji szersze grono dowiaduje się właśnie w kościele przy ul.Sienkiewicza 60. Niemniej zarysowały się pewne sprzeczności szczególnie aktywistów „stojących“ blisko figuranta. Wynikają one z niejasności w rozdziale darów dokonywanym w Ośrodku Pomocy /posądzanie o spekulacje/ jak również dostrzeganie „karierowiczostwa“ samego Miecznikowskiego.
Wyraźne współdziałanie opozycji z o.Miecznikowskim dało się zaobserwować w przypadku przygotowań podziemia do kontrmanifestacji 1-Majowych. Posiadamy jednoźródłową, niesprawdzoną [przekreślono] niepotwierdzoną informację, że w tym środowisku zrodziła się myśl, aby przygotować w parafii oo.Jezuitów ok. 2 metrowe krzyże i wyjść z nimi na ulice 1 maja po mszy o.Miecznikowskiego. Owe krzyże miały służyć jako symbol i „ewentualna tarcza“ przed ZOMO. Jednak o.Miecznikowski nie odprawił wcześniej zapowiedzianej mszy i do demonstracji „krzyżowej“ nie doszło.
Niemniej podczas mszy wieczornej 3 maja w kazaniu stwierdził m.in., że: prawdziwymi Polakami są tylko ci, którzy stawiają czynny opór. Przemoc i represje są domeną socjalizmu i niech socjalizm wraca skąd przyszedł. Wspomniał również, że mija 38 dzień głodówki Słowika i innych. Prosił o modlitwę za bezprawnie gnębionych. Kuria Diecezjalna w stosunku do działań o.Miecznikowskiego nie zajmuje zdecydowanego stanowiska. Można zaobserwować, że istnieje grupa kurialistów uważających poczynania figuranta za złe i szkodzące
– 3 –
karta:75
„sprawie“.[…]. Niemnej jednak w Kurii istnieje grupa osób sympatyzująca i popierająca działalność o.Miecznikowskiego. Przykładem niech tu będzie ksiądz kanclerz Andrzej Dąbrowski, który bywa w parafii Jezuitów, celebruje tam msze, co jest odczytywane przez wiernych jako poparcie i to ze strony całej Kurii.
Działalność figuranta nie pozostaje również bez echa w samym klasztorze. Zakonnicy niechętnie patrzą na osobę o.Miecznikowskiego, który zajmując się tylko swoją działalnością pozostawia obowiązki duszpasterskie w nadmiarze pozostałym domownikom. Ponadto „szarogęsienie“ i „wtykanie nosa‘ w cudze sprawy nasilają nieprzychylny stosunek do figuranta.
W szerszym gronie dał to odczuć proboszcz i superior o.[Jan]Świś, który podanto uskarża się na „nękanie“ go przez władze w sprawie o.Miecznikowskiego.  W placówce toczy się wręcz otwarta wojna pomiędzy o.Bogumiłem Dzięglewskim a figurantem. O.Miecznikowski oskarża o.Bogumiła o propago-wanie idei komunistycznych z ambony. Natomiast o.Dzięglewski przestrzega wiernych przed o.Miecznikowskim.
– 4 –
karta:76
II. Działania podejmowane przez Wydział IV
Działania prowadzone były w kierunkach wytyczonych w planie do sprawy operacyjnego rozpracowania krypt. „Niepoprawny“, w której figurantem jest o.Miecznikowski, oraz w zależności od wynikłej sytuacji operacyjnej.
Z inicjatywy Kierownictwa Wydziału IV Dyrektor Departamentu d/s Wyznań UM przeprowadził przed Świętem 1-Majowym rozmowy z o.Świsiem i ks.Dąbrowskim. Głownym celem rozmów było ostrzeże-nie przed włączeniem się Kościoła – w szczególności kościoła oo.Jezuitów do zamierzeń opozycji zwią-zanych ze świętem robotniczym. / Notatki w załączeniu /.
Z uwagi za złe stosunki o.Miecznikowskiego z Ordynariuszem kontynuowane są działania „D“ celem pogłębienia konfliktu. Podobnie postąpiono w stosunku do układów wewnętrznych klasztoru, szczegól-nie w przypadku konfliktu figuranta z o.Dzięglewskim. W tym przypadku działania „D“ prowadzone są z nakierowaniem na Prowincjała TJ, Ordynariusza Diecezji i administratora o.Świsia.
Każde wystąpienie figuranta /msze, „spotkania środowe“/ są zabezpieczane agenturalnie i przez Sekcję V włącznie z dokonywaniem nagrań magnetofonowych. Wykorzystuje się tu również możliwości Wy-działów pomocniczych – głównie Wydz. „B“. Treści wystąpień figuranta przekazywane są do Wydziału Śledczego celem dokonania oceny prawnej pod kątem ewentualnego wykorzystania w czynnościach procesowych. Aktualnie pod tym kątem alanalizowana jest całość materiałów w sprawie oper.[acyjnego] rozpr.[acowania] Krypt.[onimu] „Niepoprawny“. Wystąpienia figuranta na terenie innych województw są również zabezpieczane na naszą prośbę przez tamtejsze Wydz.IV.
Dalsze postępowanie prowadzone będzie w oparciu o plan do sprawy oper. rozpr. krypt. „Niepoprawny“     i plan do sprawy obiektowej krypt. „Bystrzy“ /sprawa na zakon Jezuitów/.

***

/Źródło: AIPN Ld_ 00_82_68/ karta:102/
źródło :  tw ps. „JAN“          Łódź, dnia 16.05.r. [brak roku]
przyjął :J.Lewsza                                                                                             
miejsce:mieszkanie tw         T A J N E                    
czas: g.15,30–16,10              EGZ.POJED.[przekreślono] Nr 1

Informacja operacyjna
spisana na podstawie ustnej relacji tw

    Na spotkaniach organizowanych w kościele oo jezuitów w Łodzi przy ul.Sienkiewicza 60, w kaplicy św.Krzysztofa, gromadzi się przeważnie młodzież akademicka, chociaż nie brak jest również osób starszych. Rozważania, które można nazwać teologicznymi, przemieszane są w znacznym stopniu z „wstawkami“ czysto świeckimi – społeczno-politycznymi. Nierzadko inicjatorem tych politycznych rozważań jest ksiądz prowadzący spotkanie, chociaż przeważnie czynią to obecni na wykładzie młodzi ludzie.[…].
    Dotarcie do tych wykładów i zaakceptowanie mojej osoby przez ich uczestników stanowi pierwszy krok w celu wejścia w ściślejsze powiązania ze środowiskiem osób skupionych w kościele Jezuitów, a wywodzących się z b. „S“, KPN i Klubu „Propozycja i Dyskusje“.
     Nie udało mi się nawiązać jeszcze takich kontaktów ze środowiskiem osób przychodzących na niedzielne msze do tego kościoła. Mimo, iż moja osoba znana jest ojcu MIECZNIKOWSKIEMU, to jednak nie na tyle, abym miał dostęp np. do pomieszczeń zachrystii[Zakrystii], do której przed i po mszach wchodzą na rozmowy z ks.MIECZNIKOWSKIM takie osoby jak: dr[Anna] JAKUSZEWSKA, [dr Maria] DMOCHOWSKA, osoby z b.koła kombatantów, U.[rszula] KALINOWSKA i inne.
     W przeszłości czyniłem starania, aby zacieśnić kontakt z JAKUSZEWSKĄ, co częściowo udało mi się zrealizować, jednak postawa mojej znajomej Jaguszewskiej, „zepsuła“ cały układ. Jaguszewska w rozmowie z JAKUSZEWSKĄ przedstawiła mnie jako osobę niepewną politycznie, wręcz agenta SB. Od tamtego czasu straciłem możliwość bliższego dotarcia do dr.JAKUSZEWSKIEJ.
     Sytuację uratowała wówczas U.KALINOWSKA, która zna mnie dobrze i posiada dotarcie do ks.MIECZNIKOWSKIEGO.
     Na terenie kościoła Jezuitów, w niedzielę, kolportowane są nielegalne wydawnictwa. Z moich obserwacji wynika, że osoby, które dostarczają tzw. literaturę, kładą ją przed kratą
– 2 –
karta:103
wewnątrz kościoła, bardzo rzadko kolportując je osobiście. Są to przeważnie młodzi ludzie. Sprzedawane są tam również znaczki z wizerunkiem orła w koronie i inne oraz wydawnictwa broszurowe i książkowe.

„JAN“

Zadania:
–  uczestniczyć w mszach niedzielnych w kościele Jezuitów.
– starać się ustalić osoby kolportujące nielegalne wydawnictwa, ich rysopisy, ewentualnie n-ry rej. samo-chodów, którymi przyjeżdżają do kościoła.
– odnowić kontakt z U.KALINOWSKĄ.[…].
– kontrolować przebieg dyskusji w kaplicy św.Krzysztofa, skład osobowy tych spotkań.
– zwrócić szczególną uwagę na wszelkie wydażenia związane z wyborami, a mające swe źródło w środowisku uczestników mszy i spotkań w kościele Jezuitów.
„JAN“

Omówienie:
 Tw „JAN“ od niedawna ponownie włączył się w uczestnictwo spotkań i mszy w kościele Jezuitów. Przerwa spowodowana była jego chorobą i pobytem w szpitalu.[…].
W rozmowie z tw ustaliłem, że będzie wykupywał po 1 egz. nielegalne wyd. broszurowe i książkowe, za które zostaną mu zwrócone pieniądze. Sprawa ciągłych niesnasek z Jaguszewską oceniana przez środowisko opozycyjne. Należy podjąć odpowiednie działania mające na celu skompromitowanie Jag(k)uszewskiej. Postawiono tw zdecydowany warunek zerwania wszelkich kontaktów z jej osobą oraz jej synem Jackiem.
Uwaga: – Na spotkaniu obecny był Kier.Sekcji II Tow.S.Mazurkiewicz.
st.insp.Wydz.III  ppor.Jerzy Lewsza
[podpis nieczytelny]
[Dopisano odręcznie:    
Sporządz. w 2 egz.
Egz. nr.1 – teczka pracy tw
Egz. nr.2 – sprawa „EKIPA“].
Opr/druk JL.


/Źródło: AIPN BU_0_40_608_277/ karta:78/ 
Stempel: „ Z A T W I E R D Z A M“       Łódź dnia  21.05.r [brak daty]   
NACZELNIK [nieczytelny]   
[podpis nieczytelny]  
[Dopisek: Wykonano 1 egz ksero      
T A J N E
Kopia dla Wydz. V Dep.IV        
Egz. nr
– podpis nieczytelny] 

A N A L I Z A   Nr. 11/84 
treści kazania wygłoszonego przez o.Stefana
MIECZNIKOWSKIEGO  w dniu 3.05.r.

I. ZAŁOŻENIE
  Celem niniejszej analizy jest udzielenie odpowiedzi na pytanie, czy treści zawarte w kazaniu wygłoszonym przez o.St.Miecznikowskiego wyczerpują znamiona przepisów prawa karnego materialnego i czy fakt ten, może stanowić podstawę do wszczęcia postępowania przygotowawczego.

II. OPIS STANU FAKTYCZNEGO
   W dniu 3.05.r o godz.19,00 w kościele o.o.Jezuitów w Łodzi przy ul,Sienkiewicza odbyła się msza św. w intencji „wszystkich wytrwale walczących za Ojczyznę, jej lepszą przyszłość oraz sprawiedliwość i wolność sumienia w naszym kraju“. W mszy uczestniczyło około 2.000 wiernych. Kazanie wygłosił o.Stefan Miecznikowski, który na wstępie poinformował zebranych, że w dniu 3.05.84r minęła trzecia rocznica poświęcenia sztandaru ufundowanego przez b.działaczy „Solidarności“ z ZPB im. Marchlewskiego. Kazanie o.Miecznikowskiego utrwalone zostało na taśmie magnetofonowej. Z nagrania tego spo-rządzono stenogram, który jest podstawą oceny tekstu. Początkowe fragmenty kazania miały charakter typowo religijny. Dalsza część wystąpienia ks.Miecznikowskiego zawierał szereg negatywnych akcentów politycznych wyrażonych w następujących sformuo-
– 2 –
karta:78/verte
waniach – [w] cytatach:
1. „…Chyba dla wszystkich nas moi drodzy ostatnie miesiące…..a nawet lata – choćby ten nieszczęsny stan wojenny, który się nie skończył…są czasem gorzkich reflekcji…“;
2. „…Mnie wystarczy gehenna naszych więzionych bez żadnych podstaw i bez żadnej apelacji, bo nie ma do kogo w 36-milionowym narodzie apelować…“;
3. „…Bicie niewinnych ludzi, bezkarne w autorytecie władzy. Atakowanie cywilnej ludności, która się nie ma czym bronić przez służby tzw. porządkowe, przez oddziały w kaskach i z tarczami, a przede wszystkim z pałkami. Pastwienie się nad kobietami, terroryzowanie opinii publicznej defiladami karetek więziennych…“;
4. „…Serwuje się alkohol milionom ludzi i Polacy piją oczywiście wyrzucając z siebie wszystkie wyższe zainteresowania i uczucia…“;
5. „…Kolaboranci – trzeba to tak nazwać – wcześniej czy później zostaną osądzeni. Ta druga potulna kolaboracja też współwinna liczy u nas w Polsce setki, tysiące, a nawet miliony. Wszystko to moi drodzy przez ten socjalizm górnych, bałamutnych haseł…“;
6. „…Oto pokazał ząb, co znaczy w Polsce socjalizm. Oby wrocił szybko skąd przyszedł, a zaiste mroczne jest to pochodzenie…“;
7. „…Rosia [nieczytelne] socjalizm w powietrzu lęk przed każdym cieniem niebezpieczeństwa i ludzie mówią szeptem i rozglądają się naokoło przestrzegając krewnych i przyjaciół – uważaj nie mów tak głośno…“. Msza zakończyła się około godz. 20,30 odśpiewaniem Roty. Towarzyszyło temu powszechne podnoszenie palców w kształcie litery „V“. Po zakończeniu nabożeństwa i wyjściu wiernych z kościoła nie odnotowano przypadków zakłócenia porządku.
Analiza materiałów sprawy oper.rozpr. krypt. „Niepoprawny“ wykazała, iż ks.Miecznikowski znany jest ze swej nieprzejednanej, antysocjalistycznej postawy. Swoją destrukcyjną działalność wobec władz i ustroju, nasilił od 1980r. Prawie każde jego kazanie czy wystąpienie kościelne zawiera negatywne akcenty polityczne. Wokół ks.Miecz-
– 3 –
karta:79
nikowskiego i całego ośrodka o.o.Jezuitów w Łodzi skupiają się ludzie ze środowisk inteligenckich aglomeracji łódzkiej. Wymieniony jest inspiratorem organizowania pomocy dla osób „więzionych za   przekonania“ Aktywnie działa na rzecz zwolnienia z zakładu karnego w Barczewie b.przywódców „Solidarności“ łódzkiej“ – A.Słowika, J.Kropiwnickiego i innych.

III. OCENA STANU FAKTYCZNEGO
   Przytoczone w pkt. II fragmenty kazania można rozważać pod kątem naruszenia dyspozycji art. 271 §1 oraz art.270 § 1 kk. Większość tych wypowiedzi może być rozpatrywana w aspekcie odpowiedzialności z art. 271 §1 kk. Dla bytu przestępstwa określonego w tym artykule niezbędnym jest: rozpowszechnianie wiadomości „fałszywych mogących wyrządzić poważną szkodę interesom PRL“. Są to warunki sine qua non. Zgodnie ze stanowiskiem Sądu Najwyższego przez „fałszywą wiadomość“ należy rozumieć „kłamliwą“ informację o faktach, bez względu na jej [nieczytelne] zewnętrzną idotyczącą zdarzeń minionych, teraźniejszych, albo przyszłych – bądź w całości fikcyjną, bądź też celowo zniekształconą przez wprowadzenie do jej treści elementów nieprawdy lub pominięcie okoliczności mających istotne znaczenie dla rzeczywistego obrazu danego faktu czy też zdarzenia“./ OSNKW 1982 nr 6. Poz.41/.
Jeżeli chodzi o ustalenie, czy fałszywa treść może wyrządzić poważną szkodę interesom PRL, to nie jest konieczne rzeczywiste powstanie szkody, ale wystarczy możliwość jej wyrządzenia. O ile ustalenie „fałszywości“ danej wiadomości nie nastręcza zbyt dużych trudności interpretacyjnych, o tyle ocena czy treść jej może wyrządzić poważną szkodę interesom PRL nasuwa szereg wątpliwości z uwagi na duży udział czynnika subiektywnego. Oceniając wstępnie konkretne sformułowania użyte przez ks.Miecznikowskiego /przytoczone w pkt 1-4/ można je zakwalifikować jako wyczerpujące znamię „fałszywości“ z art. 271 §1 kk.
Jeżeli chodzi o drugi człon tj. możliwość wyrządzenia poważnej szkody interesom PRL poprzez rozpowszechnianie tych wiadomości, to wydaje się, iż w obecnej sytuacji społeczno-politycznej w kraju, a szczególnie w okresie 1-3 maja głoszenie ich wobec około 2 tysię-
– 4 –
karta:79/verte
cy osób mogło taką szkodę wyrządzić. Ostateczna ocena w tym zakresie winna, z uwagi na charakter sprawy, należeć do władz polityczno-administracyjnych miasta.
Analizując kolejne fragmenty kazania /pkt 5-7/ można również uznać, iż treść ich w pewnym stopniu wyczerpuje dyspozycję art.270 §1 kk. Ewidentna jest tu „publiczność“ działania. W pozostałej części dyspozycja art.270 §1 kk zawiera trzy określenia: „lżenie, wyszydzanie i poniżanie“. Uważam, iż fragmenty /pkt 5-7/ kazania rozptrywać można w kategoriach „poniżania ustroju“. Jest to pojęcie szersze niż lżenie i wyszydzanie i obejmuje wszelkie odczuwania i zachowania zmierzające do pozbawienia w opinii publicznej należnego ustrojowi socjalistycznemu szacunku i autorytetu / vide: „Kodeks Karny Komentarz“ J.Bafia  W-wa 1971, art.270/.
Jednak jak i poprzednio ostateczna ocena i decyzja w tym zakresie winna należeć do władz. Reasumując powyższe można stwierdzić, że ks.Miecznikowski wygłaszając w kazaniu w/w treści dopuścił się naruszenia dyspozycji art.271 §1 kk.
Rozpatrując zasadność wszczęcia postępowania przygotowawczego p-ko ks. Miecznikowskiemu uważam, iż mimo istnienia ku temu prawnych podstaw, podjęcie tej decyzji należy uzależnić od oceny cało-kształtu bieżącej sytuacji, zwłaszcza na linii Państwo-Kościół, a także w kontekście zbliżających się wyborów do rad narodowych.
Prowadzenie postępowania karnego p-ko duchownemu mogłoby wywołać negatywne nastroje wsród określonych kręgów i środowisk społeczeństwa łódzkiego. Ks.Miecznikowski w sytuacji takiej zostałby uznany za męczennika prześladowanego przez Państwo. On sam podczas jednego z kazań stwierdził, że zdaje sobie sprawę z tego, że za jego wypowiedzi mogą go czekać nieprzyjemności, a nawet prześladowania. Godzi się jednak na to i nawet będzie szczęśliwy, mogąc dołączyć do osób uwięzionych, dla których cały czas starał się o pomoc zgodnie z pełnioną funkcją duszpasterza i głosiciela prawdy“. 
– 5 –
karta: 80

IV. W N I O S K I

    Mając powyższe na względzie proponuję odstąpić od wszczęcia postępowania karnego przeciwko w/w, a omawianą sprawę wykorzystać ewentualnie podczas kolejnych rozmów ostrzegawczych oraz w kontaktach polityczno-administracyjnych i kościelnych.
„Z G A D Z A M   S I Ę“                                     SPORZĄDZIŁ:
Kierownik Sekcji II                                            Insp. Wydziału Śledczego
Wydziału Śledczego                                         KWMO w Łodzi
kpt mgr R.Winer                                               por.mgr. Z.Osiński
Wykonano 2 egz.                                        
Egz. nr 1- Naczelnik Wydz.IV
Egz. nr 2- a/a Opr. i masz. ZO

12 czerwiec 1984r.

/Źródło: AIPN Ld_00_40_1037 / k. 412/
[Stempel:] KOPIA             Łódź, dnia 12.06. .. roku                       
Źródło:  tw ps „PIOTR“
Przyjął: T. GROSMAN         
„T A J N E“
Data:    11.06. roku    
Egz. nr : 1  
Miejsce: LK  „ U CIOTKI “         

I N F O R M A C J A   O P E R A C Y J N A
napisana przez t.w.:
Nabożeństwo w intencji uwięzionych za przekonania społeczno-polityczne dnia 6 czerwca br.
Kościół jezuitów – ul. Sienkiewicza nr 60.

1. Czas i miejsce nabożeństwa.
W środę 6 czerwca roku, między godz.19,05 a godz. ok.19,50 w kościele jezuickim przy ul. H.Sienkiewicza 60, w Łodzi, odbyło się nabożeństwo w intencji tzw. więźniów politycznych. Mszę św. celebrował ks.S.Miecznikowski.
2. Informacja o przybyłych na opisywane nabożeństwo.    
Frekwencja na mszy św. nie była szczególnie wysoka. Liczebność zebranych szacować można na co naj-wyżej 500-600 osób. Rdz[Rdzeń] zgromadzonych stanowili mniej lub bardziej systematyczni bywalcy spotkań i wykładów organizowanych przez Duszpasterstwo Środowisk Twórczych. Wśród obecnych stwierdzono obecność następujących osób:
a/ mgr KUBIAK – pracownica naukowo-dydaktyczna Instytutu Socjologii UŁ /znajdowała się w otoczeniu kilku względnie stałych bywalców spotkań i wykładów organizowanych przez DŚP[T] /.
b/ Jarosław RING – student socjologii UŁ.
c/ Andrzej LUTER – kończy lub ukończył studia prawnicze na UŁ /formalnie i tylko formalnie powiązany z działalnością samorządową studentów w Inst.Socjologii/; próbuje obecnie studiować socjologię –   2 rok/.
– 2 –
karta:413     stempel: KOPIA
Bezpośrednio przed i w czasie, jak i bezpośrednio po zakończeniu nabożeństwa nie stwierdzono wznoszenia okrzyków czy haseł o charakterze antyrządowym, antysocjalistycznym, antyradzieckim lub też o charakterze proklerykalnym czy pro[o]pozycyjnym. Nie stwierdzono rozpowszechniania materiałów propagandowych o wyżej wymienionych nastawieniach /z wyłączeniem treści kazania/. Na zakończenie zebrani odśpiewali „Boże, coś Polskę…“ – p.3.
3. Przebieg nabożeństwa. 
Tezy elementy składowe nabożeństwa, z dnia 6 bm., wydają się być istotnymi z punktu widzenia funkcji Panów. Chodzi tu, mianowicie, o:
a/ kazanie;
b/ modlitwę ks.S.Miecznikowskiego bezpośrednio po jego kazaniu;
c/ zakończenie pieśnią: „Boże, coś Polskę..“
Przed przedstawieniem wyżej wymienionych „Części“ mszy św. zaznaczy[łe]m, że mimo braku jedno-znacznego określenia terytorialnego ze strony ks.Miecznikowskiego, wszystkie jego, bądź to oskarżycielskie wynurzenia, w sposób wyraźny odnow[s]iły się do bieżącego okresu w PRL.

Ad. a/ W kazaniu swym, które było tak krótkie jak treściwe /ok.10-ciu minut,/ ks.S.Miecznikowski stwierdził, że nabożeństwo owo /6 bm./ stanowi wyraz solidarności z cierpiącymi z powodu braku wolności, do której stworzony jest człowiek, a którzy – „w naszym jasnym rozumieniu“ [na] ów brak wolności, cierpią niesprawiedliwie. Tych, którzy odmawiają im wolności, nazwał ks.Miecznikowski „niegodnymi“ ogromnego zakresu władzy jaki posiedli i jak i służy im dla utrzymywania narodu w „niewolniczej zależności“ – jak się dosłownie wyraził ksiądz – celebrant. Ludzie znajdujący się u steru władzy mają być niegodnymi olbrzymiego obciążenia ich stanowisk odpowiedzialnością za losy całego społeczeństwa. Niesprawiedliwie więzieni za swe przekonania społ-polit. oraz solidaryzujący się z nimi naród przez ks.Miecznikowskiego określeni zostali mianem siły twórczej dyskryminowanej i dławionej przez władzę.
– 3 –
karta:414              stempel: KOPIA
Dalej, ks.Miecznikowski wyraził wobec „drogich“ zebranych opinię, że „my“ wiemy, po której stronie stanąć, albowiem chrześcijanin staje po stronie „bitych“, a nie tych „którzy biją“. Ks.M[iecznikowski] powiedział też, że większość narodu solidaryzuje się z cierpiącymi za swe przekonania, podobnie jak czyni to Bóg.
Ad. b/ Po kazaniu, ks.celebrant modlił się, aby czas spędzony w więzieniu /chodzi o więzionych za tzw. przekonania/ służył „pogłębieniu duchowemu“ uwięzionych.
Ad. c/ na zakończenie, organy, oraz ks.S.Miecznikowski zaintonowali pieśń; „Boże, coś Polskę“… Została ona podjęta i odśpiewana przez ogół/zebranych. Przy słowach: “…Pod twe ołtarze zanosim błaganie, ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie…“ wiele osób unosiło dłonie, ułożone w znak „V“.

U W A G A : Cudzysłowy oznaczają dosłowne określenia ks.S.Miecznikowskiego. Sulowski – od lipca odchodzi z Łodzi, na jego miejsce ma przyjść młody jezuita z Gdańska /brodaty/. Sulowski będzie kończył doktorat. 
U W A G A: TW wykonuje zadania zlecone na poprzednim spotkaniu.     
„ P IO T R“
dn. 11.06. r.
Wyk. 4 egz.
Egz. nr 1 – teczka pracy  tw                            KIEROWNIK SEKCJI III-B
Egz. nr 2 – sekcja III  [podpisy nieczytelne]       Por. Tomasz GROSMAN  [podpis nieczytelny]
Egz. nr 3 – sekcja III-1 [           – ,, –             ]      
Egz. nr 4 – „KANAAN“
Opr.TG/AM

***
/Źródło: AIPN BU_0_40_608_277/ karta:83/   
Warszawa dnia  20 czerwca 1984r
T A J N E
Egz. nr  1

I N F O R M A C J A
dot. jezuity prowincji Mazowiecko-Wielkopolskiej
o.Stefana Miecznikowskiego, dom zakonny
w Łodzi ul.Sienkiewicza Nr 60.

  Zakonnik znany jest z wybitnie wrogiej postawy wobec PRL i całego systemu socjalistycznego. Stanowisko to prezentuje przez cały okres działalności duszpasterskiej. Od 1980 roku w ośrodku jezuitów koncentrował wszystkie ugrupowania opozycyjne z terenu Łodzi /ROPCiO, RMP, KPN, KSS KOR, RWD, „Solidarność“/. Aktywny i duchowy przywódca ekstremy solidarności. Organizator pomocy dla internowanych, inicjator kampanii uwolnienia „więźniów politycznych“. Publicznie potępia działalność rządu, neguje system socjalistyczny, nawołuje do aktywności społeczeństwa w walce z istniejącym porządkiem prawnym. Uważany za duchowego przywódcę opozycji.
[dopisek: Ma bezpośrednie kontakty z Bartyzelem i innymi opozycjonistami].
  W rozpracowaniu biorą udział następujące źródła informacji: „Wierzbicki“, „Viktor“, „Wiktor“, „Tomasz“. Są to tajni współpracownicy o ograniczonych możliwościach dotarcia do figuranta. Brak jest współdziałania z Wydz.III i V, których to figuranci aktywnie współdziałają z o.Miecznikowskim. Stosowana jest technika operacyjna w postaci PT i B. W działaniach podejmowane są rozmowy polityczno-operacyjne na szczeblu kierownictwa prowincji, władz polityczno-administracyjnych Łodzi i kurii diecezjalnej. O działalności figuranta informowano Episkopat. Dokonuje się oceny prawnej i prowadzone są działania „D“. W dalszym rozpracowaniu planuje się: rozbudowę osobowych źródeł informacji, zaktywizowanie współdziałania z pionem III i V, aktywną kontrolę prawną działalności figuranta celem ewentualnego pociągnięcia do odpowiedzialności karnej, czynienie nacisku na prowincjała celem przeniesienia figuranta z Łodzi lub podjęcia innych decyzji personalnych.

St.Inspektor Wydz.V Dep.IV MSW   
kpt. Ryszard Linosz
[podpis nieczytelny]

***

/Źródło: AIPN BU_0_40_608_277/ karta:84/  
Warszawa, dnia  11.07.1984r  
T A J N E SPEC.ZNACZENIA                      
Egz. nr  1

W Y C I Ą G
z informacji operacyjnej z dnia 4.07.r.
źródło „Maciej“

  2 lipca br. odwiedziłem parafię w której pracuje O.Miecznikowski. Z rozmowy jaką prowadził zorientowałem się, że pracę z opozycją, a może nawet ze strukturami podziemnymi rozpoczął zaraz po 13-tym grudnia 1981r. Twierdził, że była to koniecznosć, aby przeciwstawić się złu i niesprawiedliwości. Jego zdaniem niesłusznie skazano Andrzeja Słowika b.przewodniczącego regionu łódzkiego NSZZ „Solidarność“. Władzom tylko się zdaje, że w czasie stanu wojennego zniszczyły „Solidarność“. Jemu władze zarzucają, że sprasza ludzi z opozycji, ale on robi to w imię sprawiedliwości. Słowik prowadził głodówkę przez 57 dni, stan jego zdrowia jest bardzo zły, starają się o jego uwolnienie. Zarówno Andrzej Słowik jak i Kropiwnicki w/g ks.Miecznikowskiego są bohaterami Łodzi. Słowikowi chcą wytoczyć nowy proces o ubliżanie Naczelnikowi więzienia, ale w jakich warunkach przebywają więźniarze, jak są traktowani, to przechodzi ludzkie pojęcie – wprost są prowokowani do różnych wystąpień. Ks.Miecznikowski ubolewał, że mimo 40-lecia – Łódź nie ma środowiska na Uniwersytecie, które przodowałoby w opozycyjnej działalności. On go obecnie tworzy i to jak stwierdził jest jego głównym celem.

Odbito 2 egz.   
Za zgodność:   [podpis nieczytelny]
Ldz.m.00664/84 ZJ/DP                                                                                        

23 lipiec 1984r.

/Źródło: AIPN Ld_00_31_666 t.3 /k.15/                                                     
[Meldunek odręczny]       
Piotrków Tybunalski dn.23.07.84r.
Źródło: tw: „Teodor“                                            
Przyjął: insp.K.Kasperczyk 
Data: 23.07. r.           
Tajne spec. znaczenia
Miejsce: kaw.[iarnia] „Wrota“   
Egz.pojedyńczy
[Adnotacja przełożonego: tow.Kasperczyk
“TEODOR“ proszę zlecić zadania
do wykonania 24.07.84r.- podpis nieczytelny].

Informacja operacyjna
    W dniu dzisiejszym odbyłem spotkanie z tw ps.“Teodor“, podczas którego uzyskałem następujące informacje. […]. – dotychczasowy superior i proboszcz parafii jezuickiej w Łodzi (ul.Sienkiewicza) ks.Jan Świś zostaje przeniesiony do Warszawy na ul.Rakowiecką, gdzie obejmie funkcję proboszcza po [o.Feliksie] Dziadczyku. […]. Superiorem na Rakowieckiej nadal pozostaje Rektor Kolegium
– 2 –
karta:15 a
Stanisław Głowa.
– nowym superiorem w domu łódzkim został ks.Miecznikowski, natomiast proboszczem parafii ks.Wlazło [Józef] z Radomia. Rozdział tych funkcji został spowodowany tym, że władze kościelne liczyły się ze sprzeciwem ze strony władz świeckich, gdyby proboszczem został ks.Miecznikowski. […].
Przedsięwzięcia:
1. Z treścią notatki zapoznać Kierownika Sekcji I i Sekcję Analityczną.
2. Sporządzić wyciągi i przesłać do zainteresowanych jednostek – Wydz. IV w Łodzi, Warszawie
3. Notatkę wpiąć do teczki pracy   

Mł.chor.K.Kasperczyk
[podpis nieczytelny]

10 wrzesień 1984r.

/Źródło: AIPN BU_0_40_608_277/ karta:91/
Łódź, dnia 10 września r [brak]          
T A J N E
Egz. nr.. 1…                                    

R E L A C J A
z rozmowy operacyjnej z o.Stefanem Miecznikowskim
przeprowadzonej w dniu 7 bm.                           

   W dniu 7.09.r. w pomieszczeniu służbowym tut. Wydziału IV przeprowadziłem rozmowę operacyjną z jezuitą o.Stefanem Miecznikowskim aktualnie superiorem klasztoru TJ w Łodzi przy ul.Sienkiewicza 60.
  Celem rozmowy było ostrzeżenie o.Miecznikowskiego przed konsekwencjami karnymi do jakich może być pociągnięty z uwagi na prowadzoną działalność o charakterze politycznym oraz wykorzystywanie kierowanej przez siebie placówki do celów pozareligijnych, stwarzając tym samym do zagrożenia naruszenia ładu i porządku publicznego.
 W toku rozmowy o.Miecznikowski negatywnie ustosunkował się do stawianych mu zarzutów prowadzenia działalności politycznej, stwierdzając, że podstawą jego pracy duszpasterskiej są wytyczne prymasa Wyszyńskiego i Papieża Jana Pawła II. Kontakty z byłymi działaczami „Solidarności“ i innymi osobami które w okresie stanu wojennego zostały skazane bądź internowane, wynikają z tytułu pełnienia funkcji Diecezjalnego Kapelana Zakładów Karnych, do której to powołał go Ordynariusz Bp.Rozwadowski [Józef]. Działający w placówce OO.Jezuitów Ośrodek Pomocy, również był integralną częścią struktury organizacyjnej punktów pomocy Komisji Charytatywnej Episkopatu Polski i Kurii Łódzkiej. Swoje wystąpienia publiczne o.Miecznikowski określił jako pozbawione charakteru politycznego. Zawierają jedynie elementy społeczne w odniesieniu do których on jako kapłan, nie może być bierny. Natomiast informacje jakie przekazuje po nabożeństwie dotyczą okresowych xx sprawozdań z działalności punktu pomocy oraz sytuacji przebywających w Zakładach karnych przedstawicieli różnych środo-wisk z terenu Łodzi, o której powinni wiedzieć
– 2 –
karta:92
wszyscy ich losem zainteresowani.  
Omawiając tą kwestię rozmówca podważył prawomocność wyroku skazującego Słowika i Kropiwnickiego, opierając się na opinii Łódzkiej Rady Adwokackiej.
   W dalszej części rozmowy zwróciłem uwagę na szczególnie tendencyjną i jawnie polityczny charakter spotkań „środowych“ organizowanych z jego inicjatywy w ramach Ośrodka Duszpasterstwa Inteligencji Twórczej. O.Miecznikowski oświadczył, że zaprasza przedstawicieli różnych środowisk, a jedynym kryterium jakie stosuje to „aby ci ludzie mieli coś do powiedzenia“. Wyraziłem zdziwieniie z faktu prelekcji S.[tefana] Bratkowskiego jaka odbyła się na początku roku, poddając w wątpliwość zarówno jego postawę życiową jak i prezentowaną ideologię. O.Miecznikowski stwierdził, że nie interesuje go osoba Bratkowskiego lecz pewne jego myśli, które w jego ocenie są bardzo aktualne, a nawet sądzi, że w przyszłości zostaną zaakceptowane przez kierujących państwem. Jest świadom faktu że spotkanie to wywołało wiele kontrowersji, ale i|takiego stanu rzeczy oczekiwał. Zna również negatywne reakcje przedsta-wicieli Konfraternii. Osobiście zna p.Grabowskiego i Kaczorowskiego, których jako ludzi ocenia pozy-tywnie, jednakże nie musi xxxx zgadzać się z ich poglądami. Stwierdził, że spotkania te w/g niego mają być forum wymiany różnych poglądów i spojrzeń, zarówno na historię, jak i na bieżącą sytuację panującą w Polsce.
   Oceniając swoje postępowanie o.Miecznikowski wyraził pogląd, że celem jego działalności jest dobro Polski i Polaków. Oświadczył, że cyt. „pan zapewne również ma taki cel, jednakże drogi którymi kroczymy są inne“. Przedstawił zarzut pod adresem władz, które jego zdaniem cyt…“ wszędzie szukają wrogów i przeciwników, nawet wśród ludzi posiadających odmienne zdanie w niektórych sprawach…“. Wyraził dezaprobatę dla pewnych działań stosowanych przez funkcjonariuszy SB w czasie rozmów z obywatelami, podczas których używa się pod jego adresem epitetów typu „jezuicki szakal“ itp. Uważa, że tymi metodami na|pewno nie umniejszy się jego autorytetu, a na|pewno kompromituje się instytucję państwową. Jako argument swoich wywodów podał, że swoje wysiłki /MO i SB/ powinniśmy[powinna] skierować tam, gdzie cyt…“ wasi ludzie okradają wasze socjalistyczne państwo…“ a nie robić problem, że na terenie kościoła jezuitów pojawi się kilka nic nie znaczących ulotek “. On sam jest jest [przekreślono] przeci-
– 3 –
karta:93
wny faktom kolportażu ulotek na placu przed kościołem i wielokrotnie dawał temu wyraz w swoich wypowiedziach, nie aprobuje również faktów wznoszenia rąk z palcami w kształcie litery „V“, ale nie może uczynić nic więcej. W dalszej rozmowie zapytałem rozmówcę o zamiary na najbliższą przyszłość, skoro te elementy które podnosił w swoich wystąpieniach zostały zrealizowane t.j.zniesienie stanu wojennego, akt amnestii. O.Miecznikowski stwierdził, że w najbliższą niedzielę odprawi nabożeństwo dziękczynne z udziałem amnestionowanych cyt.: „skoro prosiło się Boga przez pół roku o łaskę dla skazanych, należy mu też podziękować“. W tej samej intencji będzie odprawiony różaniec.
   Ponadto w kwestii dalszych działań o.Miecznikowski oświadczył, że jest wiele spraw, które wymagają podniesienia na forum publicznym m.in. sprawa zatrudnienia amnestionowanych, szczególnie Palki, gdyż jak wskazują dotychczasowe działania władz, nie zostanie zatrudniony na właściwym stanowisku, co zapewne spowoduje sprzeciw wśród pracowników naukowych uczelni.
Inną sprawą jest postępowanie organów ścigania wobec adwokatki z Piotrkowa Tryb. Ewy Juszko-Połubskiej [obrońca w procesach działaczy podziemnej „Solidarności“]. W/G informacji jakie posiada kobieta ta, przebywa aktualnie w Areszcie Śledczym WUSW w Łodzi. Stwierdził, że poczynił wszelkie możliwe ustalenia, aby mieć zupełne przeświadczenie o „bezpodstawnych zarzutach o łapówkarstwo“ Uważa, że fakt ten stanowi swoistą zemstę małomiasteczkowej władzy wobec adwokata, który odważył się udzielać porad prawnych byłym działaczom „Solidarności“. Podkreślił, że uczyni wszystko, aby pomóc aresztowanej, tym bardziej że jej konstrukcja psychiczna jest bardzo słaba i może nastąpić tragedia. Wobec mojego stwierdzenia, że nie znam sprawy zwrócił się z prośbą o przekazanie jej kompetentnym czynnikom.
  W dalszej części rozmowy wyraziłem swoje zaniepokojenie inicjatywami niektórych działaczy opozycyjnych, którzy zamierzają wykorzystać zgromadzenie wiernych w czasie nabożeństwa w dniu 9 bm. do zorganizowania manifestacji politycznej. Następstwa tego działania mogą być bardzo poważne w skutkach, a on jako duchowny i superior klasztoru również zdaje sobie sprawę, ponieważ to, co może się wydarzyć będzie miernikiem odpowiedzialności ciążącej na jego osobie.
– 4 –
karta:94
O.Miecznikowski poinformował mnie, że jego inicjatywa wynika z pobudek czysto religijnych, jedynie ten aspekt go interesuje. W przeszłości wielokrotnie podejmował interwencje u pewnych osób, aby nie organizowały manifestacji prowadzących do ulicznych zamieszek, w tym też celu przygotował ołtarz wewnątrz kościoła NIJ [Najświętszego Imienia Jezus], aby uniknąć konfliktów pod Tablicą przy kościele św.Krzyża, Uważa, że i on ma pewne zasługi w tym, że Łódź określana jest spokojnym miastem. Zobligował się, że i tym razem podejmie działania, aby nabożeństwo nie było zakłócone, a bezpośrednio po nim wierni spokojnie rozeszli się do domów.
  Na zakończenie rozmowy poinformowałem O.Miecznikowskiego o prowadzonym postępowaniu wobec osób kolportujących na terenie placówki ulotki i znaczki o typowej wymowie politycznej, w związku z|tym chciałbym go przesłuchać w charakterze świadka, co do znajomości tych faktów oraz osób zajmujących się kolportażem. O.Miecznikowski oświadczył, że osobiście nie widział tych faktów, gdyż w tym czasie znajduje się najczęściej w Zakrystii. Sprzedażą książek i prasy katolickiej zajmował się o.Sulowski i członkowie DA i te problemy nie są mu również znane. Inne wiadomości jakie uzyskał od różnych osób stanowią dla niego tejemnicę spowiedzi, która umożliwia mu odmowę zeznań.
W rozmowach z wiernymi występuje jako kapłan, a nie jako Miecznikowski, stąd też jego autorytet wymaga zachowanie tych wiadomości w tajemnicy.
  Wobec postawy przyjętej przez rozmówcę, oświadczyłem, że nie jestem w stanie wymusić od niego stosowne zeznania, jednakże poddaję wątpliwość jego postawę jako obywatela, który wbrew deklaracjom o przestrzeganiu prawa i wykazywaniu faktów łamie go przez innych, sam go nie przestrzega, gdy ono nakłada na jego osobę pewne określone obowiązki.
  Zastrzegłem, że aktualnie jako superior odpowiada za całokształt działalności placówki OO.Jezuitów i w zależności od sytuacji na|pewno zaistnieje potrzeba omówienia pewnych problemów bieżących. W takiej sytuacji zaproponuję mu kolejną rozmowę. O.Miecznikowski oświadczył, że jeżeli taka sytuacja zaistnieje „zawsze możemy porozmawiać, tylko już za stary jestem na takie spacery. Zapraszam do klasztoru“.
  Na tym rozmowę zakończono, odprowadzając rozmówcę do wyjścia z WUSW.
– 5 –
karta:95

UWAGI  I  WNIOSKI.
1. Rozmówca przybył na drugie wezwanie poprzedzone rozmową telefoniczną. Na pierwsze nie stawił się informując Wusw (WUSW) o swojej nieobecności w Łodzi, spowodowanej wykładami w Warszawie.
2. Rozmowa trwała 1,5 godziny, mimo podjęcia czynności zmierzających do utrwalenia jej na taśmie magnetofonowej nie uzyskano nagrania z powodu wadliwości sprzętu.
3. W czasie rozmowy poruszono szereg różnych zagadnień nie uwzględnionych w notatce. Z cało-kształtu rozmowy można przyjąć następujące wnioski i hipotezy:
– o.Miecznikowski z chwilą mianowania go superiorem Klasztoru oo.Jezuitów uelastyczni swoją postawę wobec władz. Nie zaniecha jednak prowadzonej dotychczas działalności, jedynie jeszcze bardziej będzie kamuflował swój wpływ na inicjatywy ugrupowań antysocjalistycznych,
– zmiany personalne w placówce t.j. odejście zakonników którzy nie aprobowali działalności o.N[M]iecznikowskiego a zastąpienie ich młodymi wychowankami figuranta spowoduje, że głównym decydentem pracy duszpasterskiej parafii Jezuitów będzie o.Miecznikowski
–  w najbliższym okresie czasu działalność o.Miecznikowskiego skupiać się będzie na zagadnieniach związanych z zatrudnieniem amnestionowanych oraz tendencyjnym informowaniu szerokiej rzeszy wiernych o ewentualnych represjach wobec działaczy opozycji m.in. projekt „banicji działaczy politycznych z kraju“.
– o.Miecznikowski w pełni zdaje sobie sprawę z posiadanego autorytetu zarówno w Episkopacie, Prowincji, jak i wśród wiernych. Każda represja przeciwko niemu spowoduje natychmiastowy protest zainteresowanych.
– obecna funkcja o.Miecznikowskiego w dalszym ciągu wyłącza go z pod jurysdykcji Kurii łódzkiej, umożliwiając tym samym przyjmowanie przez nią stanowiska niekompetencji wobec jego postawy i działalności
– w najbliższym czasie nastąpi zapewne rozwiązanie Punktu pomocy przy parafii oo.Jezuitów, a osoby etatowo tam zatrudnione o.Miecznikowski będzie się starał ulokować w instytucjach o szerokim oddziaływaniu i możliwościach wpływu na różne grupy społeczne.
– 6 –
karta:96
PRZEDSIĘWZIĘCIA
1.  Wykorzystując wszelkie możliwości /preteksty/ dążyć do kontynowania rozmów operacyjnych z figurantem na terenie klasztoru, zmierzając do wywołania u osób zaufanych prześwidczenia o jego dobrych układach z władzami w celu podważenia jego wiarygodności i autorytetu.
2.  Z uwagi na rozdział funkcji proboszcza i superiora podejmować działania dezi[n]tegrujące zmierzające do zakłócenia(skłócenia) obu zakonników oraz wywierania presji na realizowane formy działalności duszpasterskiej.
3.  W rozmowach z przedstawicielami aktywu katolickiego skupionego przy par.NIJ akcentować zażyłość kontaktów i znajomości z o.Miecznikowskim, jednocześnie podkreślając jego działania negatywnie ocenione przez przedstawicieli ugrupowań opozycyjnych.
4.  Inspirować Wydział d/s Wyznań do prowadzenia oficjalnych, częstych rozmów zarówno z administratorem parafii, jak i Superiorem klasztoru,
5.   Osoby etatowo zatrudnione w Ośrodku Pomocy objąć wnikliwą inwigilacją zmierzając do uniemożliwienia bądź utrudnienia podjęcia pracy na stanowiskach niekorzystnych z operacyjnego punktu widzenia.
6.   Informacje uzyskane w czasie rozmowy przekazać zainteresowanym jednostkom i czynnikom administracyjno-politycznym.

por.G.Osmulski
[podpis nieczytelny]
[Adnotacja: Z wnioskami i przedsięwzięciami
zgadzam się. Aktywnie kontynuować działania
[nieczytelne] w planie sprawy „Niepoprawny“
13.09.84.].       
[Stempel:] ZASTĘPCA NACZELNIKA WYDZIAŁU IV WUSW w Łodzi
[podpis nieczytelny]

11 wrzesień 1984r.

/Źródło: AIPN BU_0_40_608_277/ karta:88/
Łódź  dn.11.09.r [brak]
T A J N E
Egz. nr..1…

S T E N O G R A M
z wystąpienia ks.Stefana Miecznikowskiego 
w dniu 09.09.r podczas mszy o godz.10

1. List byłych internowanych odczytany przez ks.Miecznikowskiego.
2. Komentarz ks.Miecznikowskiego.
Ad.1. „_______ Solidarność Regionu Łódzkiego ________ w imieniu wszystkich internowanych i uwięzionych_______ których trzej główni przedstawiciele uczestniczą we mszy św. Andrzej Słowik, Jerzy Kropiwnicki i Grzegorz Palka______ wszystkich tych, którzy na różny sposób świadczyli im _____ uwolnienie z więzienia_____ aby wyrazić naszą wdzięczność również ludziom za to wszystko, co dla nas i naszych kolegów uczynili. Drogi, kochany ojcze. Nasze najgorętsze, najserdeczniejsze podziękowania kierujemy przede wszystkim do Ciebie, który od pierwszych dni stanu wojennego wzio[ą]łeś na siebie trud opiekuna uwięzionych i internowanych i ich rodzin oraz______ pokrzepiciela serc osłabłych i wątpiących. Dzięki tobie troski nasze stawały się mniejszymi a cierpienia mniej dotkliwymi. Dzięki Tobie jest______ ocalili swe zdrowie a może i życie. Niech Bóg nagrodzi wszystkie Twe starania______ jakie dla xxx Niego, dla naszej Ojczyzny, dla ludzi, dla nas podjąłeś i dokonałeś. W tych niełatwych czasach, gdy i wiara i nadzieja, i miłość były zagrożone. Serdeczne podziękowania kierujemy do Ośrodka Pomocy zorganizowanego przy tutejszym kościele, do wszystkich ludzi, którzy z takim nakładem serca i czasu podjęli tę trudną a częstokroć niewdzięczną pracę wymagającą ogromnego poświęcenia i odwagi. Pracę, której celem było dobro innych ludzi. Dziękujemy gorąco wszystkim tym, którzy w najtrudniejszych dla narodu, dla nas wszystkich chwilach nie opuścili bezradnie rąk lecz
– 2 –
karta:89
serdeczną modlitwą i innymi działaniami zrobili co możliwe, czasem wystawiając się na niebezpieczeństwo, by nie zgasła nadzieja dla narodu i by los jego uwięzionych nie był cierpieniem ciszy na pustyni. Dziękujemy tym, którzy uczestnicząc w mszach świętych, nabożeństwach różańcowych a także w swoich domach rodzinnych wyprosili swymi modlitwami u Boga wszechmogącego i miłosiernego to, iż los uwięzionych i ich rodzin był po ludzku do zniesienia i nie mniej ciężki niż mógł być. Dziękujemy tym, którzy w tych trudnych czasach wspierali materialnie za pośrednictwem Ośrodka lub bezpośrednio, choć im samym przecież nie przelewało się. Rodziny uwięzionych i internowanych znieśli w ten sposób znaczną część dotkliwych trosk nękających tych, xxxxx którym przyszło czas jakiś spędzić za kratami. Dziękujemy tym, którzy pisząc listy do uwięzionych i ich rodzin podtrzymywali ich na duchu.
Dziękujemy tym, którzy w różny sposób, czy to prosząc, pisząc_____ osobiście podpisując petycję______ działaniami demonstrowali swą troskę o los internowanych______ cierpiących______ i samotnych. Kończąc nasz list jeszcze raz pragniemy złożyć Tobie ojcze najserdeczniejsze podziękowania za wszystko co zrobiłeś oraz najgorętsze życzenia by powierzony Ci ostatnio______ w Twej nieustannej pracy uwieńczył chwałę oraz dla dobra naszej Ojczyzny. W imieniu wszystkich więzionych______  Grzegorz Palka.
Ad.2. Przyjmując moi drodzy_____ wymianę uczuć, pragnę odnieść się do źródła. To Bóg żywy, dobro najwyższe i najwyższa sprawiedliwość w obliczu ogniowej próby w jakiej się znaleźli nasi przedstawiciele i w obliczu zagrożenia i w obliczu zagrożenia wspólnego dobra, Bóg im______ nasze sumienia i zagrzewał nasze dłonie do śpieszenia z pomocą. Jestem moi drodzy pierwszym świadkiem, bo naj-częściej to osobiście przez moje ręce przepływało w jakiejś atmosferze bezinteresownej troski i wytrwałego entuzjazmu pomoc ta, się organizowała i rozwijała. Jakieś silne i jakieś bliskie więzy w tej robocie zagęszczały się między uwięzionymi i internowanymi i ich rodzinami_____ a także wśród nas uczestniczących w modlitwie i|pracach organizujących to. Staliśmy się prawdziwą burtą[?] Staliśmy się autentyczną _____ na|pewno nie tylko doznawaliście, kieruję te słowa do tych, którzy napisali listy realnej ulgi_____ by pomoc ta docierała do was, do więzień za pośrednictwem rodzin i naszych_____ jak Łódź jest z wami pamięta_____ jak byśmy pragnęli dzisiaj______ w mszy świętej_____ w tej braterskiej akcji ratunkowej, oczywiście nie mamy takiego filmu nakręconego, ale to wszystko jest zapisane w naszej pamięci i w naszych sercach. A więc na pierwszym miejscu pragnę wymienić to serdeczne poparcie jakim nasza akcja cieszyła się u ______ biskupa______ ofiarność społeczeństwa łódzkiego moi drodzy przez moje ręce przeszło ponad 10 mln złotych.
– 3 –
karta:90
To jest w tak trudnym czasie w jakim się znalazła_____ to jest wynik waszej ofiarności nieraz grosza wyjętego z pustej nieomal torebki i kawałka chleba odjętego od własnych ust. To jest coś wspaniałego, widać, że na społeczeństwo______w trudnej sytuacji zawsze_____ wpłynęły te ofiary ze wszystkich chyba zakładów pracy, biur, agend, uczelni naszego miasta. Wpłynęły te ofiary też od rencistów, którzy wysupływali resztę swojego grosza, aby mieć udział w tej akcji. To jest na|prawdę piękny dowód prawdziwości sumienia i serca naszych_____mieszkańców. Trzeba by te podziękowania które zostały skierowane do mnie pokierować do młodzieży i do starszych, którzy godzinami, dniami, a nieraz aż po późną noc uwijali się_____ naszych zebrań_____ w pobliżu naszego kościoła wszystkie ______ przybywające_____ świątynia_____ Bóg ______ miłość i szlachetność. Mieliśmy ______ ale poczucie odpowiedzialności za sprawiedliwy i ludzki kształt stosunków społecznych w naszym mieście i naszym narodzie, wola pokoju i braterstwa na przekór temu, co się działo, wkładała w usta moje słowa upomnień i ______ a czasem surowych______ jakie_____ zgodnie zresztą z przesłaniem dzisiejszej liturgii i wielu wezwań pisma świętego, które wciąż….“ [brak c.d.].

Wyk. w 4 egz.
Egz. nr 1 – Wydz.V Dep.IV    
opracował:  ppor.M.Jackowski
[podpis nieczytelny]
Egz. nr 2 – s.o.r. „Niepoprawny“ 
Egz. nr 3 – TEOK Miecznikowskiego  
Egz. nr 4 – Sprawa ob.“Bystrzy“  

***   

/Źródło: AIPN BU_0_40_608_277/karta:86/
Łódź  dn.11.09.r [brak]
T A J N E
Egz. nr..1…   

R E L A C J A
z zabezpieczenia mszy dn.9.09.br
i różańca dn.10.09.br u Jezuitów                           

 Dnia 9.09.r o godz.10,00 w kościele pw. Najświętszego Imienia Jezus przy ul.Sienkiewicza 60 ks.Stefan Miecznikowski celebrował mszę zamówioną przez łódzkich drukarzy i pracowników „Wifamy“ w intencji uwolnionych przywódców łódzkiej „Solidarności“ /Słowika, Kropiwnickiego i Palkę/. Na mszy byli obecni przedstawiciele „Solidarności“ z Ursusa, Warszawy i Słupska. W nabożeństwie uczestniczyło ok. 3.500 osób.
 Celebrujący odczytał list podpisany przez w/w łodzian /stenogram w załączniku/. Po odczytaniu listu obdarzył go komentarzem, w którym między innymi powiedział: że przez jego ręce przeszło 10 tys. paczek z zagranicy, dar z Francji w postaci samochodu nie dotarł do dnia dzisiejszego mimo, iż przekroczył granice naszego kraju. Powiedział też o innej formie niesienia pomocy przez łodzian a mianowicie: benzyna, samochody zawsze były dawane dla tych potrzeb, a szczególnie przez łódzkich taksówkarzy.
 Na zakończenie mszy odśpiewano „Boże coś Polskę…“ oraz „Rotę“ trzymając palce w kształcie litery „V“. Większość wiernych miało w klapach znaczki „Solidarności“. Znaczna liczba osób posiadała wiązanki kwiatów. Niektóre z nich zaopatrzone były w szarfy z napisami np. „od „Solidarności“ zakładów „Skogar““.
 Po mszy na placu kościelnym zebrał się ok.3 tys. tłum w oczekiwaniu na Słowika, Kropiwnickiego i Palkę. Po ok.10 min. od zakończenia nabożeństwa w/w wyszli witani okrzykami „Solidarność, Słowik, Kropiwnicki, Palka“. Wręczono im kwiaty przy oklaskach, następnie podrzucano do góry śpiewając „sto lat“. Trwało to ok.30 minut. Następnie w/w udali się do kaplicy św.Krzysztofa gdzie w drzwiach stał mężczyzna i wpuszczał tylko znane sobie osoby. Pozostali spokojnie rozeszli się. Prób zakłócenia porządku
– 2 –
karta:86/verte
publicznego nie stwierdzono.
 Dnia 10.09.r o godz. 19,30 w w/wym. kościele odbył się różaniec prowadzony przez ks.Stefana Miecznikowskiego. Przed jego rozpoczęciem, zakonnik|wygłosił krótkie przemówienie do wiernych. Zaznaczył, iż dzisiaj zostanie odmiówiona część chwalebna różańca kończąca cykl coponiedziałkowych modlitw w intencji aresztowanych, łódzkich działaczy „Solidarności“. Stwierdził, iż w modlitwie tej będzie składane podziękowanie, za łaski jakie spłynęły od Boga, na modlących się. Szczególne łaski to:
– nawiązanie kontaktu przedstawicieli kościoła z głodującymi więźniami w Barczewie,
– przerwanie postępowania przygotowawczego przeciwko Andrzejowi Słowikowi, za rzekome znieważenie naczelnika więzienia,
– uwolnienie, po 33 miesiącach pobytu uwięzionych w więzieniu i możliwość ich uczestnictwa we wspólnych modłach.
 Po powyższym „zagajeniu“ głos zabrała NN kobieta, która przedstawiła o.Miecznikowskiego jako niemalże męża opatrzniościowego, który po tej stronie więzień udzielał duchowego wsparcia żonom, matkom i dzieciom aresztowanych. Wystąpienia jej zakończone zostało fragmentem wiersza Norwida.
 Po różańcu, w odmawianiu którego uczestniczył m.in. Słowik, Kropiwnicki i Palka, o.Miecznikowski zwrócił się do wiernych, aby zaprzestali w dniu dzisiejszym wiwatów na cześć uwolnionych. Jednocześnie prosił o kontynuację różańca. Zaproponował odmawianie różańca każdego 13-go dnia miesiąca po mszy wieczornej w intencji „Solidarności“. Natomiast w celu upamiętnienia wymienionego na wstępie cyklu modlitwą, trzej uwolnieni w przedsionku ośrodka DA, udzielali autografów na fotografiach oraz małych kartkach pocztowych. W powyższej uroczystości uczestniczyło ok.1000 osób przeważnie kobiet /ok.70% /. Młodzież stanowiła niewielką liczbę. Przy wejściu do kościoła, umieszczona została gablota z fotografiami zatytułowana – „o nich modlimy się“. Fotografie przedstawiają Słowika, Palkę i Kropiwnickiego. Po opuszczeniu kościoła, wierni stopniowo rozeszli się do domów.
Opracował: ppor.M.Jackowski
[podpis nieczytelny] 

12 wrzesień 1984r.

/Źródło: AIPN BU_0_40_608_277/ karta:87/   
 P O U F N E    Łódź dn.12.09.r [brak]

W Y C I Ą G
z rozmowy Prezydenta Miasta Łodzi 
z Ordynariuszem Łódzkim z dn.6.09.br

„…. wyrażona[o] nadzieję, iż w łódzkich kościołach nie będzie takich negatywnych działań jakie miały miejsce przed 31.VIII.br, a także jesteśmy zaniepokojeni zmianami organizacyjnymi w parafii oo.Jezuitów, gdzie na miejsce ks.Jana Świsia, administratorem mianowany ma być ks.Wlazło, ale superiorem ma zostać ks.Stefan Miecznikowski. Ks.bp Ordynariusz stwierdził, iż funkcja superiora jest tylko do wewnętrznych spraw Zgromadzenia zakonnego, a ks.Wlazło będzie sprawował funkcję administratora parafii i podlega biskupowi. Ponadto zapewnił, iż w łódzkich kościołach nie będzie działań mających charakter polityczny, szczególnie dotyczy to kościołów oo.Jezuitów przy ul.Sienkiewicza 60, Podwyższenia św.Krzyża ul.Sienkiewicza 38. Będą prowadzone wysiłki ze strony kleru, mające na celu dalszą stabilizację życia społecznego oraz poszanowania ładu i porządku publicznego….

Za zgodność: ppor.M.Jackowski  
[podpis nieczytelny]

28 wrzesień 1984r.

/Źródło: AIPN Ld_ 00_82_68/ karta:111/
[Informacja spisana odręcznie]         Łódź, dnia 28.09.r. [brak]
Źródło :  tw ps. „JAN“
przyjął : J.Lewsza           T A J N E 
miejsce: poza LK           Egz pojed.
czas: g.9,00–9,15

Informacja operacyjna
spisana na podstawie ustnej relacji tw  

            Podczas wczorajszego pobytu w kościele OO Jezuitów, w rozmowach z obecnymi tam ludzmi dowiedziałem się, że na dzień 30 bm. zaplanowana jest pielgrzymka do Częstochowy. Z komentarzy wynika, że będzie to rodzaj ogólnopolskiego „zlotu S“. Uczestnicy wyjadą z Łodzi pociągami (rano), aby na godzinę 9,00-9,10 być w Częstochowie. Działacze „S“, aby nie ryzykować zatrzymania na dworcach mają wyjechać prywatnymi samochodami. W Częstochowie przybyli udadzą się do klasztoru na Jasną Górę, gdzie w sali rycerskiej odbyć się ma coś w rodzaju podziękowania za łaskę zwolnienia z więzień. Sala Rycerska jest obecnie urządzona na kształt muzeum – „mękki“ walki i działania „Solidarności“
– 2 –
karta:112
podobno Lech Wałęsa miał się krytycznie wypowiedzieć na temat tej pielgrzymki i nawoływać do rozsądku i nieprowokowania władzy. Większość sympatyków „S“ uważa go jednak za durnia i przyjęła te jego wezwania jako przejaw „zdrady idei „S“.
            W przeddzień pielgrzymki – 29 bm. w kościele oo Jezuitów ma odbyć się msza (o godz.19,00), podczas której ppod.[pawdopodobnie] poruszane będą tematy związane z wyjazdem do Częstochowy.

„Jan“
st.isnp.Wydz.III   ppor Jerzy Lewsza
[podpis nieczytelny]

Dla wielu Polaków, jak i samego Ojca, mord na księdzu Jerzym Popiełuszce, był wstrząsem. Wieczorem, po ogłoszeniu informacji o śmierci księdza Jerzego, setki osób zgromadziły się w Kościele i na dziedzińcu. Zapalono świece pod misyjnym krzyżem, ktoś przypiął zdjęcie ks.Popiełuszki. Kiedy o.Stefan poprosił mnie, abym zastanowił się, w jaki sposób tutejsza wspólnota może uczcić pamięć ks.Jerzego, zaproponowałem zbudowanie symbolicznego grobu pod tym krzyżem. Ojciec zaakceptował pomysł. Do projektu zaprosiłem Bogumiła Łukaszewskiego, który zaprojektował grób, a ja granitową tablicę. Z przodu wmurowano cegiełkę z napisem “Solidarność”. Wspólnie zaprojektowaliśmy pamiątkowy znaczek z wizerunkiem ks.Jerzego, który później rozdawano podczas uroczystości […]. W uroczystości, jaka miała miejsce po Mszy św. na przykościelnym placu, uczestniczyli rodzice i brat zmarłego, przedstawiciele hutników z Warszawy, z którymi ks.Jerzy był związany i działacze “Solidarności”. Wartę przy krzyżu i symbolicznym grobie trzymali harcerze i byli żołnierze “AK”. Tę uroczystość jak i inne, mające miejsce w Kościele o.o.Jezuitów utrwalił Zbigniew J.Dominiak. Podczas remontu Kościoła, grób został przebudowany, zniknęło zdjęcie ks.Jerzego oraz cegiełka z napisem “Solidarność”.(318)

/Źródło: AIPN Ld_00_40_1037 t.3/ karta 10/
Źródło:  tw ps. „PIOTR“          Łódź, dnia 12.11. 1984 roku
Przyjął: T. GROSMAN   
Miejsce: LK „U ciotki“            „T A J N E“                              
Czas: 12.11. r.       
Egz. nr:  1  

 I N F O R M A C J A   O P E R A C Y J N A
napisana przez t.w.:

ROZMOWA ks.STEFANA MIECZNIKOWSKIEGO ZE STUDENTEM „ J.R.“ (…… Ringiem)

 Ustalono, że w środę 31 –go października br. przed godz. 11,00, do domu parafialnego przy ul.Sienkiewicza 60, przybył celem rozmowy z ks. S.Miecznikowskim – student IV roku socjologii z UŁ, Przewodniczący Komisji Kierunkowej Samorządu Studentów w Instytucie Socjologii UŁ.“J.R.“. Nie był umówiony z ks.Miecznikowskim i jak wynika z uzyskanych informacji – ks.Miecznikowski nie znał uprzednio tematu, z jakim „R.“ przybył w celu przedstawiena go i skonsultowania. Ks.S.Miecznikowski przyjął „J.R.“ w kancelarii domu parafialnego, skąd ten ostatni wyszedł ok.godz,11,30. Jak ustalono, „J.R.“ miał powiedzieć ks.Miecznikowskiemu, że jako przedstawiciel Samorządu Studentów szczebla – praktycznie rzecz biorąc – wydziałowego /tu szcze—gółowo się przedstawił/ nosi się z zamiarem przep-rowadzenia wśród studentów akcji zbierania podpisów pod treścią uchwały mieszkańców ziemi łódzkiej, zredagowanej w łódzkiej parafii jezuickiej przy ul.Sienkiewicza 60. Akcja taka miałaby mieć według „J.R.“ – czworakie znaczenie:
1/ spopularyzowałaby postać wybitnego kapłana i działacza społecznego jakim był ks. J.Popiełuszko; 
2/ spopularyzowałaby w szerszym niż dotąd gronie alternatywny politycznie autorytet intelektualny i moralny Kościoła Katolickiego, a zwłaszcza jezuitów /na terenie Łodzi/;
3/ stanowiłaby próbę pobudzenia wrażliwości społeczno-politycznej studentów Wydziału Ekonomiczno-Socjologicznego UŁ;
4/ akcentowałaby ciągłość generalnego frontu społeczno-politycznego Samorządu Studenckiego pod  względem zdelegalizowanego NZS /ciągłość w zmodyfikowanej, neopozytywistycznej formie działania społeczno-politycznego/. Tak więc „R.“ ukazał się ks.Miecznikowskiemu z dwóch stron: jako zaangażowany i czynny sojusznik społeczno-polityczny;
5/ kalkulujący „gracz“, na rzecz popularyzowania wspólnych zapatrywań społeczno-politycznych, pop-rzez różnego rodzaju wychodzące w środowisku inicjatywy – zwłaszcza kulturalno-oświatowe o charak-terz[e]
– 2 –
karta: 11   
świecko-opozycyjnym. Po przedstawieniu swego zamiaru i jego domniemanych konsekwencji „R.“ zwrócił się do ks.Miecznikowskiego z prośbą o ocenę i ewentualne wskazówki techniczne, zaznaczając przy tym, że autorytet intelektualny Miecznikowskiego ma w tej sprawie – a dla „R.“, jako działacza i prywatnie w ogóle – decydujące choć nieoficjalne znaczenie. „R.“ uznał więc osobę księdza Miecznikowskiego za swój tajny i rozstrzygający autorytet doradczy w taktycznym i strategicznym wymiarze swej kamuflowanej działalności opozycyjnej. W odpowiedzi ks.S.Miecznikowski wyraził swe zadowolenie z możliwości poznania młodego człowieka, usiłującego dojrzale uświadamiać i pobudzać bierne społeczno-politycznie i słabe organizacyjnie środowisko łódzkie, a zwłaszcza cenne intelektualnie środowisko studenckie. W sprawie, z którą „R.“ do niego przybył, wyraził następującą opinię:
 W/g ks.Miecznikowskiego rozszerzenie inicjatywy Kościoła na obszar komunistycznej placówki oświatowo-naukowej, zwłaszcza inicjatywy o politycznych jej podstawach przyczynowych /mord polityczny/, spowoduje silną akcję represyjną władz wobec Samorządu Studenckiego oraz przynajmniej propagandowy atak na parafię jezuicką. Drugą przyczyną niemożności realizowania tej akcji było oficjalne zakończenie akcji zbierania podpisów pod komunikatem mieszkańców ziemi łódzkiej na terenie parafii jezuickiej. Ks.S.Miecznikowski wyszedł wobec powyższego, z propozycją modyfikującą – pożyteczny jego zdaniem zamiar „J.R.“. Należałoby, mianowicie – zdaniem ks.Miecznikowskiego, zwrócić się do młodzieży studenckiej z pismem apelem, finansowanym przez kierunkowy /wydziałowy/ Samorząd Studentów, w skali Wydz.Ekonom.-Socjalnego UŁ i składającym się z dwóch zasadniczych części:
a/ treści przypominającej o zaangażowaniu kapłańskim i społecznym ks.Popiełuszki, który jak się wyra-ził Miecznikowski –„…z głębi serca walczył o zwycięstwo pokoju i dobra w naszym kraju…“ oraz ;
b/ wezwania studentów do uczestnictwa w uroczystościach pogrzebowych ks.Popiełuszki w atmosferze pokoju, modlitewnego skupienia /w odniesieniu do wierzących / i niemego, wyrażonego skupieniem i masą zebranych na pogrzebie protestu, przeciwko temu mordowi. Ks.Miecznikowski zastrzegł, aby w tekście nie był zaakcentowany, ani nawet wspomniany opozycyjny charakter społecznej działalności
– 3 –
karta: 11  
ks.Popiełuszki, czy też sformułowanie: „manifestacja x-pogrzebowa“, te dwa elementy czyniłyby z apelu – w oczach administracji i opozycji – podburzającą ulotkę. „R“. przyznał, podobno słuszność ks.Miecznikowskiemu i przyjął tę wersję do realizacji. Uwaga własna: – obaj rozmówcy nie brali pod uwagę dokonania pogrzebu ks.P[opiełuszki] przed wznowieniem zajęć akademickich, w związku ze świętem 1-go listopada. Poinformowano mnie, że „J.R.“ zamierza zrealizować wyżej opisywany zamiar, ograniczając się do „części a/– „informacja i hołd dla postaci ks.Popiełuszki /informacja w sensie stwierdzenia mordu bez wskazywania funkcjonariuszy SB, nawet jako „narzędzi“ prowokacji/. W toku rozmowy „J.R.“ powtórzył swe uznanie dla „wykładów środowych“ w parafii jezuickiej, na co ks.Miecznikowski udzielił informacji o trzyczęściowym /jednorazowo/ wydaniu – już realizowanym – treści wszystkich odbytych prelekcji. „R.“ miał tu wyrazić swe uznanie dla tej inicjatywy i zdeklarować swą gotowość do propagowania tej lektury – jako prywatna osoba –  wśród studentów Wydziału Ekonom -Socjol. „R“. stwierdził, że występowanie w tym działaniu „R“ jako osoby prywatnej uchroni go przed administracyjnym przeciwdziałaniem, posądzającym go o kolportaż wydawnictw tzw. „drugiego obiegu“ w ramach działalności KKSS /socjologii/. Z drugiej zaś strony, środowisko i tak, ale nieoficjalnie, identyfikować będzie działającego „J.R.“ ze strukturą samorządu. „R“ nie ma zamiaru organizować punktu kolportażowego na Wydziale, lecz rozpowszechnić w ramach jednorazowego działania – treść „wykładów środowych“ przez dostarczenie tego wydawnictwa na miejsce, tj. na Wydział, na podstawie imiennej listy zainteresowanych i uprzedniej odpłatności. Ks.Miecznikowski wyraził uznanie i zainteresowanie równie tą drugą inicjatywą. „J.R.“ oznajmił, że omawiane wydawnictwo ma być gotowe do sprzedawania w trzeciej dekadzie listopada br. Na zakończenie ks.Miecznikowski wyraził nadzieję współpracy KKSS z jezuitami za pośrednictwem osoby „R“. z możliwością obustronnego kontaktu: „R“. – Miecznikowski i odwrotnie. Ks.S.Miecznikowski zanotował – z własnej inicjatywy – samorządą[o]wą funkcję „J.R.“, jego łódzki adres zamieszkania oraz łódzki, domowy numer telefonu. W środę 7 listopada br. po koniec spotkania z R.[yszardem] Bugajem, do obecnego tam „R.“ podszedł ks.S.Miecznikowski i zagadnął o aktualność zamiaru „J.R.“ odnośnie rozpowszechniania wydania wykładów na Wydziale Ekonom.-Socjolog. Oraz przypomniał o realizowaniu wydawnictwa, „J.R.“ miał z chęcią podtrzymać swą gotowość do realizacji tego zadania.

„ P I O T R“  
– 4 –
karta:12 
Łódź- dnia 10 listopada 1984 r.

[U Z U P E Ł N I E N I E :
  W dniu 07 bm. w godzinach 19,20 – 21,30 odbył się w sali teatralnej przy kościele OO Jezuitów kolejny „środowy“ wykład. Tematem prelekcji R.(ryszarda) Bugaja było „Związki zawodowe wobec kryzysu ekonomicznego np.historycznego“. Na wykładzie obecnych było około 500 osób. Organizatorem spotkania i wprowadzającym R.Bugaja był człowiek ok.30 lat, blondyn, z brodą, w okularach. Praktycznie biorąc, pomimo dość ogólnikowo sforumowanego[sformułowanego] tematu, R.Bugaj mówił wyłącznie o „Solidarności“. Wyróżniłem w tej działalności trzy okresy:
1. Okres presji rewindykacyjnej.
2. Okres egzekwowania porozumień.
3. Okres radykalizacji w kwestiach reformy gospodarczej, co rozszerzyło działalność ekonomiczną związku na politykę.
W treści wystąpienia R.Bugaja, nie zauważyłem akcentów politycznych, co szczególnie jasno określił on sam w odpowiedzi na zadawane pisemne pytania. Stwierdził mianowicie, iż jest on ekonomistą, a nie historykiem czy politologiem. Więcej akcentów politycznych można było natomiast wyczuć w krótkim głosie organizatora, który stwierdził między innymi, iż główną przeszkodą w porozumieniu społeczeństwa z rządem, jest blokada artykulacji potrzeb społeczeństwa od najniższych szczebli administracji państwowej począwszy.    

„ P I O T R“

Z A D A N I A:
1. Powstrzymać się od jakichkolwiek działań w zakresie kolportażu zbioru wykładów środowych.
    W ewentualnej rozmowie z Miecznikowskim użalić się, że jak do tej pory, nie natknął się na nikogo,
    kto byłby tym zainteresowany.   
    [ z lewej strony odręczny dopisek: do omówienia  /podpis nieczytelny].
2.  Uczestniczyć w|kolejnym spotkaniu środowym u Jezuitów /szczegóły omówiono ustnie zgodnie z dotychczasowymi uzgodnieniami/.    

„ P I O T R“       

O M Ó W I E N I E :
Inicjatywa tw w sprawie dotarcia przez niego do ks.Miecznikowskiego zostało z tw uzgodnione wcześniej i jak do tej pory przebiega pomyślnie. Dwa zasadnicze kierunki na jakich obecnie pracuje tw  / a więc duszpasterstwo Jezuitów i Samorząd Studencki / zawarte są w kierunkowy[m] planie wykorzystania tw i realizowane równolegle na zasadzie wzajemnego wspomagania, tzn. fakt uczestniczenia w działalności duszpasterstwa Jezuitów, daje wiarygodność w Samorządzie, a działalność w Samorządzie ma dać wiarygodność w duszpasterstwie – Jezuitów. Jak do tej pory, te kierunki działania realizowane są zgodnie z harmonogramem i doprowadziły do wejścia tw w oba środowiska. W obu przypadkach, są to wprawdzie na|razie pozycje peryferyjne, ale nawiązanie kontaktów z B.Ścibutem z samorządu i O.Miecznikowskim dają szansę na głębsze wniknięcie w struktury obu środowisk. Właśnie dalszemu pogłębieniu więzi z głównymi działaczami obu środowisk służyć ma opisana w informacji propozycja tw z jaką on wyszedł do O.Miecznikowskiego. Obliczona była ona na częściową tylko akceptację przez Miecznikowskiego i dalsze zbliżanie do samego duszpasterza. Z przekazanej informacji wynika, iż pomysł ten przyniósł pozytywne rezultaty. Można jednak sądzić, iż niektóre elementy zachowania Miecznikowskiego stanowić mogą formę sprawdzenia. W związku z tym, wskazałem  na niesłuszność podejmowania przez niego inicjatyw nie uzgodnionych uprzednio ze mną. Proponuję, zgodnie z postawionymi zadaniami, wstrzymać jego dalsze działania na odcinku kolportażu „zbioru wykładów środowych“ do chwili uzgodnienia innych elementów tego przedsięwzięcia. Zostało to szczegółowo omówione. Wyciąg z informacji proponuję przekazać do Wydz. IV tut. WUSW. Informację o wizycie Urbańskiego u o.Miecznikowskiego natomiast przekazać zainteresowanej jednostce tut. WUSW.
Wyk. 2 egz. + wyciąg                                        Kier.Sekcji III-B
Egz. nr 1 – teczka                                              Kpt.T. Grosman
Egz. nr 2 – teczka DA Jezuitów                         [podpis nieczytelny]              
Wyciąg   – Wydz. IV                                           – verte –
Opr. TG/AM                                                       [odręcznie]
– 5 –
karta:13 
[pismo odręczne]    Kpt. T.Grosman                                                       
– Informacja potwierdza wysokie walory intelektualne tw ps. „Piotr“ i jego chęci użytecznej współpracy z SB.
– Tak poważne zadania jak dotarcie do o.MIECZNIKOWSKIEGO muszą być drobiazgowo uzgadniane z kierownictwem Wydziału. Proszę tego przestrzegać w przyszłości
– Uważam, że tw wystartował „za ostro“. W jakiej sytuacji znaleźlibyśmy się, gdyby o.Miecznikowski zaakceptował „akcję“ w uczelni.
– Proszę o osobiste omawianie ze mną kolejnych zadań dla  Powstrzymanie się od kolportażu zbioru wykładów środowych nie rozwiązuje problemu, a wręcz może narazić go, na zdekonspirowanie.

[podpis nieczytelny]

26 listopad 1984r.

/Źródło: AIPN Ld_ 00_82_68/ karta:124/
[Informacja spisana odręcznie]              Łódź, 26.11.r. [brak]
Źródło :  tw ps „Jan“
przyjął :  J.Lewsza                                   TAJNE SPEC.ZNACZENIA 
miejsce:  mieszkanie tw                          EGZ.nr 1
czas: g. 10,00–10,30

Informacja operacyjna
spisana na ust [przekreślono]podstawie ustnej relacji tw „Jan“.

    Podczas ostatniego pobytu w kościele jezuitów (niedziela 25.11.br) zakupiłem od „pomocnika“ znanego mi kolportera W.KIKA, kalendarz oraz zdi[j]ęcie ks.Popiełuszki […]
  Cały czas na terenie kościoła jezuitów prowadzona jest akcja zbierania pieniędzy na pomnik ks.Popiełuszki, który stanąć ma ppod.[prawdopodobnie] na terenie przy-
– 2 –
karta:125 
ległym do kościoła. Szeroko dyskutowana jest również sprawa kopca ku czci Popiełuszki, który usypany będzie w Warszawie, w pobliżu kościoła, gdzie spoczywają jego zwłoki. Większość wiernych, udających się na grób zawozi tam kamień na ten kopiec. Już obecnie mówi się o Popiełuszce jako o świętym Jerzym Nr.II.[…].

Jan

Zadania:
– kontynuować rozpoznanie na terenie kościoła jezuitów.[…].
Uwaga: tw przekazał mi kalendarz „S“ oraz zdi[j]ęcie Popiełuszki. Wręczyłem mu wynagrodzenie w kwocie 1500 zł. 

st.insp.Wydz.III.
por. Jerzy Lewsza         

27 listopad 1984r.

/Źródło: AIPN BU_0_1283_1127 /karta:164/    
Źródło:  t.w. „Tadeusz“             Warszawa, dnia 27.11. 1984r.
Przyjął: R.Linosz     
dn. 26.11.  g. 14,30 – 16,30       Tajne  spec. znaczenia
m.prywatne                               egz. poj.
[Dopisek: Informacja b.interesująca.
Czy spotkanie było nagrywane, proszę o informację – parafka]

I n f o r m a c j a
operacyjna ze słów źródła 

            Właściwie jedyną sprawą stanowiącą przedmiot dyskusji w środowisku jezuitów kurii prowincjalnej w Warszawie jest aktualnie ks.Popiełuszko. Z upływem czasu oceny i dyskusje są bardziej wyważone, szuka się logicznych związków i faktów, które doprowadziły do tego bolesnego zdarzenia. […].W pogrzebie ks.„P“, brali udział znani z wojujących postaw jezuici: Miecznikowski, Paluszkiewicz, Karwel, Czuma, Nagórski, Zarzycki; […]
– 2 –
karta:165 
[…].
– o.Miecznikowski z Łodzi transmituje informację z wewnętrznej prasy partynej KŁ PZPR jakoby w porwanie i zamordowanie ks.“P“ wmieszane było podziemie „Solidarności“ i Kościół, co wywołuje u nas duże oburzenie;
– 3 –
karta:166
[…].     
St.insp.Wydz. V Dep. IV MSW
kpt. R.Linosz  Wyciąg – W.IV D.IV         
[podpis nieczytelny]

7 grudzień 1984r.

/Źródło: AIPN Ld0040/2149 t.1 /karta: 23/
[Stempel:] ZASTĘPCA NACZELNIKA               Łódź, dn.07.12.r [brak]
WYDZIAŁU IV
WUSW w Łodzi                                          
T A J N E spec. znaczenia
[Dopisek:] 10.12.84               
Egz. poj.   

NACZELNIK  WYDZIAŁU IV
w miejscu  

R A P O R T                                  

       Melduję tow. Naczelnikowi, że prowadząc opracowanie W.Grosickiego w charakterze kandydata na tajnego współpracownika, ustaliłem co następuje: W.wym. jest wieloletnim członkiem wspólnoty neokatechumenalnej i chóru w parafii oo.Jezuitów przy ul.Sienkiewicza 60. Posiada zatem naturalne możliwości zdobywania informacji o interesujących nas obiektach i środowiskach. Z kandydatem odbyłem 5 spotkań, podczas których przekazał szereg interesujących danych. Sporządził również informację własnoręcznie. Nie widzi sprzeciwu, co do utrzymania kontaktu z naszą Służbą.  W związku z powyższym, proszę o zezwolenie na zwerbowanie W.Grosickiego do współpracy z SB. Pozyskanie nastąpiłoby na kolejnym spotkaniu. Od ktw pobrałbym pisemne zobowiązanie i dokonał wstępne przeszkolenie dot: konspiracji współpracy, sposobu nagłego nawiązania kontaktu, oraz odebrał informacje.

[Adnotacja]: Raport Tow.Jackowskiego                    insp.Wydz.IV
popieram: Kier.Sekcji V                                            Por.G.Osmulski                                                 
por.M.Jackowski   [podpis nieczytelny]                   [podpis nieczytelny]

/Źródło: AIPN BU_0_40_608_277/ karta:100/          

S T E N O G R A M
z uroczystości poświęcenia tablicy
pamiątkowej ku czci ks.J.Popiełuszki
w parafii oo Jezuitów w dn. 16.12.1984r

    NN mężczyzna – „Rada Główna zatrzymała się szerzej nad sprawą zbrodni dokonanej 19 października na księdzu Jerzym Popiełuszce, kapłanie archidiecezji warszawskiej, wskazując na jej wymiary społeczno-moralne. Powszechne i spontaniczne postępowanie zbrodni dowiodło, jak głęboko tkwią w świadomości społecznej chrześcijańskie zasady, które przez wszystkich powinny być szanowane i zachowane. W życiu publicznym także obowiązuje ład moralny. Trzeba zło nazwać po imieniu i je ujawnić. Występuje ono przeciwko prawu bożemu i ludzkiemu. Zagraża także porozumieniu narodowemu szczególnie wtedy, gdy istnieje ono w strukturach odpowiedzialnych za porządek publiczny. Już prymas tysiąclecia Stefan kardynał Wyszyński w swoich kazaniach świętokrzyskich nawoływał do odejścia od klimatu zastraszania. Tylko wtedy atmosfera społeczna będzie wolna od terroru a władanie będzie oznaczało służbę“.
  Poezja w wykonaiu aktorów scen warszawskich Katarzyny Łaniewskiej, Danuty Rachwalskiej i Krzysztofa Kolbergera.
– Komunikat organizacyjny nn [nieznanego] mężczyzna[y]; „W uroczystości biorą udział najbliżsi zmarłego ks.Jerzego Popiełuszki – jego ojciec i siostra, z duchowieństwa parafii św.Stanisława Kostki z Warszawy na Żoliborzu – ksiądz Maciej Cholewa – delegat chorego księdza prałata Boguckiego, siostra służebniczka z Najświętszej Marii Panny, zespołu parafialnego, kilka osób z zespołu służby zdrowia najbliższego księdzu Jerzemu, z grupy aktorów warszawskich, pan Krzysztof Kolberger, pani Katarzyna Łaniewska i Danuta Rachwalska, wreszcie delegacja huty „Warszawa“ z pocztem sztandarowym. Uroczystość nasza składać się będzie z dwóch części: ze mszy świętej celebrowanej przed kościołem. Wśród nas obecna jest służba porządkowa ze znaczkami lub opaskami. Wspomagajmy się w podtrzymaniu ładu, spokoju i powagi tej religijnej uroczystości bez transparentów, bez okrzyków, bez spontanicznych śpiewów. Mamy program ułożony, prosimy o aktywny udział. Do dokonywania zdjęć powołane są dwie osoby, do sporządzenia kroniki filmowej, jedna osoba. Prosimy o zaniechanie robienia zdjęć 
– 2 –
karta:101
prywatnych, co wskazane jest z wielu powodów. Prosimy o nie sprzedawanie kart, zdjęć, ulotek. Zdjęcia będzie można otrzymać po zakończeniu uroczystości. Delegacje zakładów pracy, instytucji, szkół, uczelni  i inne, pragnąć złożyć wieńce lub kwiaty proszone są o zgłaszanie się do kaplicy św.Krzysztofa. W kościele jak również po lewej stronie placu kościelnego została zarezerwowana pewna część miejsc dla gości oraz oficjalnych xxxx delegacji. Bardzo prosimy o nie zajmowanie tych miejsc. W związku z tym wyjścia z lewej nawy kościoła oraz z lewego balkonu koło zach[k]rystii są nieczynne. Pozostałe wyjścia są  udostępnione dla ogółu wiernych. Pomoc lekarska w b[n]agłych wypadkach udzielana jest w sali śpiewaczej obok kaplicy św.Krzysztofa, wejście oznaczone znakiem „Czerwonego Krzyża“.
O.Miecznikowski:
  Przybyliśmy, aby złożyć hołd ofierze życia kapłana, który w służbie ewangelii, broniąć prawdy, sprawiedliwości i pokoju w Ojczyźnie. Dostrzegamy szczególną zbieżność tej śmierci ze śmiercią Chrystusa i pragniemy Bogu wyrazić wdzięczność, że żywo uobecnił nam swoją miłość działającą w kościele. Ksiądz Jerzy Popiełuszki[o] oddał życie za wiarę i o[O]jczyznę, którym służył bez wytchnienia. Związał obie w swym sercu na zawsze nierozerwalnym węzłem. Nasze miasto modli się dzisiaj do Boga, aby przyjął tę ofiarę, a nam udzielił łaski wytrwania w służbie kościoła i Ojczyzny, budząc na-dzieję, że trudy i zmagania jakie podejmujemy, nie pójdą na marne. Niech Bóg błogosławi i umacnia najbliższych księdza Jerzego: rodzinę, przyjaciół, współpracowników, których przedstawiciele są z nami. Niech Pan was strzeże i obdarzy pokojem. W intencję tej mszy świętej za św. pamięci ks.Jerzego Popiełuszki, żywy symbol solidarności narodu, oraz w wytrwanie w nadziei i ostateczne zwycięstwo prawdy w ojczyźnie, włączają się wszystkie zakłady i instytucje naszego miasta, zwłaszcza zakład „Stomil“, członkowie „Solidarności“ z Widzewskich Zakładów Maszyn Włókienniczych „Wifama“, zakład „Polmo“, czł.„S“ z zakładów „Lodex“, zakład „Polonit“, czł.“S“ z Fabryki Transformatorów i Aparatury Trakcyjnej „Elta“, „Solidarność“ Łódzkiej Fabryki Maszyn Jedwabniczych „Majed“, pracow-nicy i czł.„S“ z Centralnego Ośrodka Badawczo-Rozwojowego Maszyn Włókienniczych, czł. S“ z Wytwórni Filmów Fabularnych oraz Przedsiębiorstwa Realizacji Filmów, pracownicy UŁ, czł. „S“ przy zakładach mechanicznych „Chemitex“, pracownicy Inżynierii-Łódź, Zakład Konfekcyjny „Dandys“, pracownicy i studenci PŁ, „S“ i załoga „Ortalu“, zakładu Wykończalni, Zakłady Przem. Odzież. „Emfor“,
– 3 –
karta:102
czł. „S“ z zakładów 1-Maja, pracownicy i czł.“S“ z centralnego Ośrodka Badawczo-Rozwojowego Przem. Odzieżowego „Codro“, czł.“S“ z Muzeum Archeologiczno-Etnograficznego.
Słowa związane z liturgią mszy… Moi Drodzy! Gromadzimy się w bólu i zadumie przy grobach, święci-my tablicę pamięci. Tym razem jest to tablica kapelana. Wpisujemy w kronikę imię żołnierza wiary, imię obrońcy imponderabiliów tego zawodu. Na tablicy notujemy: zginął w służbie ewangelii. Broniąc prawdy, sprawiedliwości i pokoju w ojczyźnie. Nastał znów dla tej ziemi czas świadectwa, spróbujmy dociec, jaki zamiar Boży każe nam w tym kraju zstępować raz po raz, do katakumb i sprawować ofiarę na grobach sług Chrystusa, wiernych prawdzie aż do wylania krwi. Jaki spór rozgrywający się za naszych dni, doprowadził do drastycznej konfrontacji świadectwa prawdy z brutalną przemocą, konfrontacji tak zawsze kończącej się jednako, której ofiarą stał się on, polski kapłan. Odpowiedź na to pytanie nie jest trudna. Ta konfrontacja jest jednym z naszych dziejowych przeznaczeń. W tym kontekście ideowym i geopolitycznym, w jakim wypadło nam żyć. Ta konfrontacja wypełnia całe nasze 40-lecie powojenne i xx czas najwyższy zdać sobie z tego sprawę. Jak w soczewce widać w tych 40-latach zmagania narodu o sens życia i wierność sobie. Zaledwie kończyła się przed 40-laty walka zbrojna Polaków z najeźdźcą z Zachodu, który godził nasz byt biologiczny, a już zostaliśmy zaatakowani w naszej substancji duchowej. Czynniki rządzące, które objęły władzę postanowiły zmienić oblicze duchowe Polaków. Podjęły próbę odwrócenia kierunku pochodu dziejowego narodu. Podjęły rewolucyjne zmiany nie tylko w sferze ekonomicznej i ustrojowej, ale i w sferze kultury, światopoglądu i wychowania. Nie są to tajemnice, które bym wyjawiał. Taki program deklarowano otwarcie. Rewolucja świato-poglądowa – toż to szaleństwo! Niestety to szaleństwo zostało podjęte. Była to sytuacja narzucona. Przez ogromną rzeszę narodu nie chciana. Będąca nie tyle aktem gwałtu co łańcuchem gwałtu. Sytuacja grożąca złama-niem kręgosłupa duchowego, zatratą tożsamości, grożąca zaprzepaszczeniem dorobku dziejowego, chrześcijańskiego i humanistycznego społeczeństwo znalazło się nad krawędzią. Jednostki i grupy świadome odpowiedzialności za naród rozglądały się za siłą, która mogłaby dać należyty odpór zagrożeniu. Sięgano po różne_______ bez dostatecznego skutku. Przeciwnik  był mocny, wyposażony we wszystkie środki nacisku administracyjnego i propagandowego. Coraz jaśniej było widać,
– 4 –
karta: 103
że jedyną siłą zdolną przeciwstawić się tej inwac[z]ji, jest siła duchowa, jaką dysponuje kościoł, katolicy. Jego moce wiary i heroizmu miał naród na szczęście blisko do dyspozycji. Katolicyzm jest cząstką naszej tożsamości narodowej. I jego stróże, przewodnicy czuwali na murach. Ruszył więc moi drodzy Dawid do pojedynku z Goliatem. I spełniła się biblijna figura na oczach nie tylko naszego społeczeństwa, ale i innych narodów, które się tym zapasom ze sumieniem przyglądały. Porażenie Goliata nie zakończyło jednak walki. Okazało się, że nie spożyte są również siły przeciwne. Odradzają się u swoich źródeł, które też nie są ludzkie lecz jakieś nadprzyrodzone. Naród dalej trwał w walce. Jednakże siły duchowe, które zmobilizował w zmaganiach były tak duże, że mógł się nimi podzielić z całym kościołem, który potrzebował wsparcia w zagrożony od innej strony. Kościół polski wszedł w swoją misję uniwersalną. Polak-papieżem. To co się wydarzyło w Rzymie 16 październiak 1978r. zaskoczyło wszystkich i budziło przeczucie wydarzeń przełomowych dla kościoła powszechnego. Na stolicę Piotrową powołany został przybysz z kraju dalekiego, z kraju stawiającego czoło Goliatowi państwa bez Boga, żadnego sumień ludzkich. Powołany został człowiek nowy, z kręgu szczególnych doświadczeń dusz-psterskich jakie tam gromadzono. Człowiek nowy tą nowością jaką  daje doświadczenie walki i cierpienia dla sprawy Boga i człowieka, cierpienia granicznego. Kiedy podjął ów ciężar zadań i zaczęły się ujawniać jego linie programowe stawało się jasne, że będzie to program podstawowej rekonstrukcji ładu bożego, że  będzie to program rewindykacji praw bożych do człowieka i praw człowieka wobec innych potęg. Kiedy w dniu inauguracji pontyfikatu przemawiał do niego w imieniu kościoła, w ojczyźnie prymas, zwycięski przywódca w odbytych zapasach powiedział: „Ojcze święty nie zrobimy ci wstydu, nie zostawimy s[c]ię samego“. Naród ten walczy więc dalej aby nie przynieść wstydu, aby go wesprzeć. Walczy już nie tylko o swoje zwycięstwo ale i o zwycięstwo sprawy Boga i człowieka w świecie. Za wolność Waszą i Naszą“. Oddany w niewolą Bożą przez ręce Maryji Zwycięskiej za wolność kościoła Ksiądz Jerzy jest w tej walce jednym z bohaterów, bo nie jest tylko ofiarą. Jest żołnierzem pierwszej linii, jest świadkiem wiernym sprawy aż do krwi przelania. Swoim bezkompromisowym świadectwem przywracał należne miejsce wartościom i czysty dźwięk słowa. Takim elementarnym i fundamentalnym słowom, jak zło i dobro, jak prawda i prawo, sprawiedliwość i pokój, a także innym, kłamstwo i krzywda, przemoc i gwałt. W zatrute powietrze polskie wnosił strumień świeżości i życia, bo usłyszał na 
– 5 –
karta:104
początku swej drogi wezwania: „duch pański nade mną, namaścił mnie abym głosił Ewangelię. Umocnił bym opatrywał rany serc złamanych, bym zapowiadał wyzwolenie jeńcom i więźniom swobodę“. Więc kierował swe kroki do nich. Stał się ich oparciem i obroną. Udzielał głosu co bowiem stało się głosem tych, którym głos odebrano. Był nim do końca. Zginął na służbie przeciw podeptaniu ewangelii w życiu społecznym w Polsce, ewangelii która była ich nadzieją. Człowiek posłany od Boga, przyszedł na świadectwo. Głos wołającego  na pustkowiu, prostujący drogi pańskie. Nie ma go już wśród nas. Czujemy się jakby nam znów odjęto mowę. Kto przemówi do rzesz językiem jasnym i otwartym? Czemu aż takich ofiar żąda od nas dzisiaj Bóg? Ofiara jest fundamentem Kościoła. Jeśli naród chce wzrastać w kościół, a to jest nasza polska racja dziejowa, musi przyjąć ofiarę jako jeden z głównych czynników trwania i rozwoju. Od Wojciecha, z pięciu braćmi polskimi, przez Stanisława i Andrzeja Bobolę aż po Maksymiliana. Jakie prace, jakie jeszcze trudy i zmagania czekają nasz kraj i naszą stolicę, że opatrzność daje nam nowego świadka wiernego aż do przelania krwi? Naszemu miastu, Łodzi, też potrzebne jest cząstka tej mocy. Dlatego uroczystość poświęcenia tablicy upamiętniającej osobę walczącego i niezłomnego kapłana nie jest pożegnaniem księdza Jerzego w tym mieście. Jest jego powitaniem. Nie był tu nigdy, w latach wspólnej walki. Chcieliśmy go zaprosić, ale Bóg niespodziewanie skrócił jego czas. Niech teraz przemówi. Niech czesto przemawia swoim głosem, którym budzi sumienia, świadomość odpowiedzial-ności za kościół i Polskę. Niech przemawia apelem o sprawiedliwość, prawdę i miłość. Niech wzywa do pracy, nie tej, która poniża i zdziera siły człowieka lecz tej, która obdarza godnością i radością, bogaci i uszlachetnia. Łódź takiego głosu potrzebuje. Łódź miasto spracowane, zawiedzione w swoich robotniczych nadziejach stale czekające by być nie ziemią obiecaną a wyzwoloną! Nam głosu nie starcza, by wołać i budzić, jego głos jest tu potrzebny. Dlatego niech z nami pozostanie.
– poezja w wykonaniu nn kobiety,
– rota – tekst religijny,
– pieśń kościelna,
– „wychodzimy prawą stroną z kościoła“…  – nn mężczyzna,
– na zewnątrz kościoła nn mężczyzna: „Harcerze, studenci i członkowie „Solidarności“. Informuję, że biuro skredytowało dodatkowo 4 fotogra-
– 6 –
karta:105
fów. Ilość oficjalnych delegacji 158, gości 57 osób, chór 30 osób, organizatorów 41, porządkowych 54“…
  NN mężczyzna: „Duszpasterstwo Środowisk Twórczych informuje, że zamyka swą tegoroczną działalność we wtorek 18 grudnia, recitalem pani Stefanii Woj[y]towicz, światowej sławy śpiewaczki, poświęcony pamięci ks.J.Popiełuszki. Koncert odbędzie się w nowym kościele o godz.19,00. Tego samego dnia o godz.17,00 otwarta będzie w kaplicy św.Krzysztofa wystawa fotogramow pana Erazma Ciołka z pogrzebu Grzegorza Przemyka w pierwszą rocznicę tej smutnej uroczystości. Wystawa czynna będzie do niedzieli, zawsze po zakończeniu mszy wieczornej. Chętni mogą otrzymać fotogramy autorskie. Duszpasterstwo wznowi swą działalność w styczniu po Świętach Bożego Narodzenia.
K.[rzysztof] Kolberger:- 
„… dół otoczony małymi świeczkami
jak zadusznymi Polski granicami,
w kościele grób ukopano
a nie szło to xxxx sporo,
bo tuż pod warstwem ziemi
cienką jak milczenie łopaty zadzwoniły
o stare kamienie barykad.
Ludzie stali, nocną, szarą porą
śpiewano pieśni, ktoś wciśnięty w ścianę
robił na nowo rachunek sumienia
modląc się i szukając siły przebaczenia
i odpuść nam nasze winy, jako i my…
i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy
naszym winowajcom
jako i my odpuszczamy naszym winowajcom.
ciągle nie było jasno powiedziana, kiedy przywiozą
ciało
jakby je tam chcieli wskrzeszać na swoją modłę
choć zamazać rany, żeby ten trud był cichy
i nierozpoznany jak tylu dotąd, co w ziemi leżeli,
a nikt jak dotąd nie był przyzywany
żeby się musiał przed krajem tłumaczyć.
Przestąpić te granice światła, w oczy patrzeć
i widzieć jak mu lud wybaczył i wiedzieć,
że choć siłę ma, to nic nie znaczy…“ 
– 7 –
karta:106
    NN mężczyzna: „ … który z racji na swoje słabe zdrowie nie mógł przybyć, aby uczestniczyć w naszej uroczystości, skierowany do o.Miecznikowskiego:
Czcigodny Ojcze, że nie mogę osobiście wziąć udziału w uroczystościach poświęcenia płyty ku czci św. pamięci ks.Jerzego Popiełuszki. Był on bliski mojemu sercu, głosił Chrystusa, przekazywał jego prawdę i miłość. Nie podobało się to sługom ciemności. Odebrali życie sądząc, że wraz z nim zabili prawdę. Stało się coś wręcz przeciwnego. W całym blasku teraz właśnie zajaśniała prawda. Przy grobie jego przesuwają się tysiące ludzi, składając hołd kapłanowi, który ukochał Boga i ojczyznę. Z całego serca życzę, aby poświęcona tablica zachęcała całą waszą wspólnotę parafialną, a zwłaszcza młodzież do wyznawania wiary bez lęku i by wszyscy życiem swoim dali świadectwo Chrystusa. Szczęść Boże. Ks.Teofil Bogucki “.
    Miecznikowski:- „Skracamy naszą uroczystość bo jesteście moi drodzy bardzo przemarznięci, jestem pełen podziwu dla waszej wytrwałości, która na pewno płynie z pragnienia oddania hołdu temu, który dla nas wszystkich swoje życie poświęcił. Przystępuję więc już w tej chwili do poswięcenia płyty pamiątkowej ks.Jerzego Popiełuszki w naszym mieście. „Módlmy się. P.(anie)Jezu Chryste, ty śmierć naszą zwyciężyłeś własną śmiercią a przez zmartwych-wstanie przywróciłeś nam życie, pobłogosław tę płytę upamiętniającą grób kogoś, kto życie oddał dla sprawy kościoła i ojczyzny i spraw, aby jego ciało złożone w polskiej ziemi wskrzeszone było na chwa-lebne zmartwychwstanie, który żyjesz i królujesz na wieki wieków“.
– poezje nn [nieznanej] kobieta[y],
– składanie wieńców przez delegacje: […].
– 11 –
karta:110
[…].
Miecznikowski:- Zanim odśpiewamy na zakończenie uroczystości „Boże coś Polskę“ pragnę wszystkim obecnym złożyć podziękowanie za ich gremialny udział w modlitwie i hołdzie oddanym ks.Jerzemu Popiełuszce w niełatwych zaiste warunkach. Polecamy Bogu najbliższych zmarłego: ojca i siostrę, którzy musieli odejść, bo bardzo zmarźli, ale są, byli razem z nami cały czas. Dołączając pozdrowienia dla reszty rodziny, zwłaszcza dla mamy. Niech Bóg was pociesza i wspiera, napełnia pokojem i nadzieją /oklaski/. Serdeczny uścisk bratni dla przyjaciół ks.Jerzego z Warszawy, dla sióstr, dla lekarzy służby zdrowia, artystów wspaniałych, drogich nam hutników z huty „Warszawa“ i innych. Podziękowanie dla księży koncelebrantów, służby liturgicznej i chóru. Bóg zapłać tym, którzy pomogli nam w organizacji i sprawnym przebiegu tej uroczystości /oklaski/. Dla moich współpracowników z Ośrodka pomocy, dla MPK, które naj-
– 12 –
karta:111
bardziej wydatnie przyczyniło się do obsadzenia służby porządkowej, dla różnych ogniw „S“, dla drogich naszych aktorów łódzkich, którzy uczestniczą w nabożeństwach liturgicznych /oklaski/. Serde-cznie dziękuję, składam podziękowanie dla plastyków i dekoratorów oraz dla warty honorowej, komba-tantów, studentów i harcerzy /oklaski/. Uznanie i część bratnia dla przedstawicieli zakładów pracy, biur, uczelni, szkół i innych grup uczestniczących tak licznie i ofiarnie. Niech Bóg otacza wszystkich swym błogosławieństwem, a ks.Jerzy niech się za nami wstawia u Boga. Niech współpraca i solidarność będzie waszą siłą. Niech Pan nas otoczy pokojem godnym i sprawiedliwym, o który nam jedynie chodzi. Niech będzie łaskaw dla naszej wiernej i umęczonej ziemi /oklaski/. Niech ta płyta przypomina wam o postaci ks.Jerzego i pobudza do wytrwałej modlitwy w intencji ojczyzny, którą on tak bardzo ukochał.
– pieśń „Boże coś Polskę“
– Miecznikowski: Kończymy pieśnią „Ojczyzno ma“ i będziemy w trakcie tej pieśni rozchodzić się.  Szczęść Boże, Bóg zapłać.
– Pieśń „Ojczyzno ma“
– Miecznikowski: Proszę xxxxx chwileczkę o przerwę. już, już… Już nie podejmować, zaraz skończę. Bardzo by[m] prosił naszych gości spoza Łodzi, z Warszawy, aby poszli do naszego ośrodka, jak tylko troszkę luźniej się zrobi na placu. Przypominam, że we wtorek po mszy św. wieczorowej, a więc ok. godz.19,10 będzie w naszym kościele koncert pani Stefanii Woj[y]towicz na cześć ks.Jerzego Popiełuszki. We wtorek o godz. mniej więcej 19,10. Jeszcze słówko, pozdrowienia chciał pan Andrzej Słowik /oklaski/. 
 Słowik: Drodzy przyjaciele, drodzy przyjaciele, związkowcy ziemi łódzkiej, robotnicy, studenci, uczniowie, emeryci. Dzień dzisiejszy pozwolił ukazać nam, że w dalszym ciągu jesteśmy razem. Jest to dzień szczególny /oklaski/. Jest to dzień szczególny, w którym skupiamy się wszyscy wokoło osoby ks. Jerzego, kapłana, symbolu walki o prawa tego narodu. Jest to również dzień, w którym myślami łączymy się z tymi, którzy oddali swoje życie w 70-tym roku na Wybrzeżu chciałbym,  aby tak jak dzisiaj również w najbliższej przyszłości, żebyśmy byli razem w walce o prawo do plularyzmu [pluralizmu] związkowego, to jest nasz cel. Spotkamy się, kiedy będziemy mogli oficjalnie działać. Dziękuję wszystkim ogniwom „Solidarności“ z zakładów pracy, które tak licznie przybyły. Dziękuję za to, że
– 13 –
karta:112
pokazaliśmy wszystkim, że jesteśmy i będziemy w dalszym ciągu. Niech żyje „Solidarność“!
/skandowanie „Niech żyje“, oklaski. „Niech żyje Słowik“./.
[brak podpisu]

20 grudzień 1984r.

/Źródło: AIPN BU_0_40_608_277/ karta:113/ 
[Stempel:] WOJEWÓDZKI URZĄD                     Łódź,  dnia 20.12.1984 r
SPRAW WEWNĘTRZNYCH   
w Łodzi                                                              T A J N E  
10 L.dz. UŁ0802/84                                            egz. nr.1…           
……………                                                

NACZELNIK WYDZIAŁU V DEPARTAMENTU IV
MINISTERSTWA SPRAW WEWNĘTRZNYCH
w Warszawie 

[Dopisek:]  T.Dubielis
pr. przygotować odpowiedź

  Uzupełniając meldunek operacyjny z dnia 16.12.r dot. uroczystości poświęcenia tablicy pamiątkowej ku czci ks.Popiełuszki w parafii Jezuitów w Łodzi przy ul.Sienkiewicza 60, przesyłam w załączeniu stenogram z nagrania magnetofonowego dokonanego podczas wspomnianej imprezy.
  Z uzyskanych przez nas informacji wynika, iż jej organizator – o.Miecznikowski zaprosił na uro-czystość kanclerza kurii ks.Andrzej Dąbrowskiego, lecz duchowny ów odmówił tłumacząc się brakiem czasu.
  Środowisko kurialistów z dużą rezerwą ocenia sam pomysł zorganizowania tej manifestacyjnej imprezy, określając ją jako śmieszną. Księża zdają sobie sprawę z tego, iż motorem całej akcji propagandowej /ulotki, transparenty/ był właśnie w/w jezuita. Zaproszenie rodziny ks.Popiełuszki na uroczystość określana jest jako nieuszanowanie cudzego cierpienia. O.Miecznikowski chciał, aby zaproszenie rodzi-ny wypłynęło od ordynariusza, lecz bp Rozwadowski na tę propozycję nie przystał.
  W związku z eskalacją działań o.Miecznikowskiego, zmierzających do podtrzymywania niezadowolenia wiernych z wewnętrznej sytuacji w kraju oraz wykorzystania do tego celu m.in. morderstwa ks.Popiełuszki, uprzejmie proszę o wskazania, sugestie dot. uniemożliwienia wspomnianemu jezuicie prowadzenia takiej działalności. Skądinąd wiemy, że nie cieszy się ona realnym poparciem księży świec-kich, a przede wszystkim miejscowej hierarchii. Czy zatem hamować jego polityczne zapędy drogą administracyjną, czy poprzez wywieranie nacisku na zwierzchników diecezjalnych, czy też należałoby w tej sytuacji wszcząć ewentualne działania na szczeblu prowincji?
Uprzejmie proszę o ustosunkowanie się do tego problemu.
Załącznik – stenogram / 13 str./
Wykonano 2 egz.                         Stempel:] NACZELNIK WYDZIAŁU IV
Egz. nr 1 – adresat                                                  WUSW w Łodzi
Egz. nr 2  – a/a                             płk mgr M. K I E R A S
Opr. GS 0560/84                          [podpis nieczytelny]


___________________________________________

(317) BIULETYN ŁÓDZKI Nr 38 z 15 II 84,str.1 – redagowany przez Robotniczy Komitet Oporu NSZZ „Solidarność“
(318) Zbigniew Koszałkowski, cyt. ze str.123 książki “Ojciec Stefan SJ”-Małgorzaty Golickiej-Jabłońskiej/Biblioteka “Tygla Kultury” z 2006r.

Rozdział VII.4

KALENDARIUM OŚRODKA POMOCY PRZY KOŚCIELE O.O.JEZUITÓW  w ŁODZI.   
od 1985 roku


8 styczeń 1985r.

/Źródło: AIPN Ld_ 00_82_68/ karta:127/
[Informacja spisana odręcznie]                              Łódź, dn. 8.01.1985r.
Źródło :  ps. „Jan“
Przyjął : J.Lewsza                                                    TAJNE SPEC.ZNACZENIA
Miejsce: mieszkanie tw                                          egz.pojed.
Czas: 8.01.85 g. 13,40–14,50
[Dopisek: Wykonano kserokopii w 2 egz.
1- Inspektorat I
2- a/a]

Informacja operacyjna
spisana na podstawie ustnej relacji tw ps. „Jan“
[…].
– 2 –
karta:128
[…]. W dniu 6.01.br. udałem się do kościoła Jezuitów na „opłatek“. Było tam ok. 30-40 osób. Imprezę prowadził ks.MIECZNIKOWSKI wraz z jakimś młodym, nie znanym mi księdzem. Ze znanych mi osób byli tam: Helena LASZOK, Waldemar KIK, Aleksandra KOZŁOWSKA, A.[ndrzej] SŁOWIK oraz 3 osoby z Pabianic i grupa studentów skupionych w kościele św.Teresy. Ponieważ przy głównym stole większość osób siedziała do mnie tyłem, nie wiem, kto z czołowych działaczy „S“ był tam jeszcze. Do momentu opuszczenia sali przez większość osób, również mnie (pozostały tylko osoby siedzące przy stole MIECZNIKOWSKIEGO) rozmowa dotyczyła konieczności powołania Komitetu Obrony Praworządności (ogólnikowo) i rozważań na temat wykorzystania nadwyżki funduszu zebranego na tablicę ks.POPIEŁUSZKI – zaproponowano przekazanie tej (nieustalonej) kwoty na pomoc osobom prześladowanym. Z rozmów między osobami znajdującymi się na sali wynikało, że proboszcz z kaplicy przy Al.     Włókniarzy bardzo utrudniał działalność ks.GŁOWIE, w związku z czym przeniesiono całość działalności – w ślad za ks.GŁOWĄ – na Kurczaki. Mówiono również, że ks.Adam z Kościoła św.Krzyża
– 3 –
karta:129
ma za złe MIECZNIKOWSKIEMU, że rozwijając działalność na terenie swego Kościoła (łącznie z tablicą ks.POPIEŁUSZKI) odciągnął „wiernych“ od Św.Krzyża, przez co zmniejszyło się znaczenie tego kościoła jak również wpływy z datków. Dochody Kościoła Jezuitów powiększone są ponadto przez dotacje Kurii łódzkiej przeznaczone głównie na działalność „S“.   
Jan
Zadanie: […].
– 4 –
karta:130                              
Omówienie:
[…].    
st.insp.Wydz.III
por.J.Lewsza   
[podpis nieczytelny]


1 luty 1985r.

Warszawa, dnia [bez daty] 1985. 02.
/Źródło: AIPN Ld_pf_13_440 t.1/karta:114/
Uz 0119/85 [wpis odręczny] T A J N E
egz.nr 2 [wpis odręczny]

NACZELNIK WYDZIAŁU WUSW
w Ł o d z i

W nawiązaniu do Waszego pisma nr UŁ-0802/84 z 20.12.1984r. Informuję, że podzielamy trafną ocenę
Tow.[arzysza] Naczelnika pozareligijnej działalności o.S.Miecznikowskiego oraz proponowane działania
zmierzające do zapobiegania i ograniczenia tej działalności.
Wydział III Dep.[artamentu] IV MSW poprzez własne możliwości operacyjne wywierał będzie naciski
na władze prowincji i kurię generalną oo.jezuitów w celu przeciwdziałania negatywnej politycznie działalności
niektórych jezuitów, w tym także o.Miecznikowskiego.
Wyk.[onano] 2 egz.
egz. nr 1 – Adresat
egz. nr 2 – a/a
Opr. WD
Z-CA NACZELNIK WYDZ. III DEP. IV MSW
/ PPŁK. K.GŁOWACKI/
[podpis nieczytelny]

/Źródło: AIPN Ld_pf_13_440 / t.1/ karta:71/
[Stempel:] SZYFROGRAM WYSYŁANY Nr 880            Łódź, 1985.02.10
PRZYJĘTO… 85.02.10  
„T A J N E“
ZASZYFROWANO…85.02.10egz.poj.
[podpis nieczytelny]                                                                                          

Dyżurny Operacyjny
Ministra Spraw Wewnętrznych
W a r s z a w a

M e l d u n e k  nr 41/85    
dot. sytuacji polityczno – operacyjnej  

[…].
5. Inicjatywy i działania kościoła rzymsko-katolickiego.
     Inwigilacja nabożeństw w parafiach aglomeracji łódzkiej wykazała:
W kościele oo.jezuitów przy ul.Sienkiewicza homilia o.S.Miecznikowskiego związana była tematycznie z procesem toruńskim. Jezuita powiedział m.in., że Kościół i jego kapłani mają prawo zajmować się działalnością pozareligijną, w tym i dotykającą sfery życia politycznego. Czynił tak kardynał Wyszyński, czyni tak wielu kapłanów a także papież. Polityka.                                                                                                                      ciąg dalszy na odwrocie
Zazębia się z moralnością, która jest domeną Kościoła. Z[a]cytował słowa, które padły podczas procesu, że ks.Popiełuszko nosił krzyż na sutannie, a nienawiść w sercu – stwierdził, że jest to jeszcze jedna potwarz, która padła pod adresem Kościoła i kapłanów z ust oskarżyciela publicznego i głównego oskarżonego, którzy działali „ręka w rękę”. Wyraził zadowolenie, że proces tego rodzaju miał miejsce i opinia publiczna wiele się dowiedziała o mechanizmach działania resortu spraw wewnętrznych. Odczytał również list skierowany w związku z procesem przez arcbpa B.[ronisława]Dąbrowskiego do przewodniczącego Komitetu ds Radia i Telewizji oraz komunikat łódzkiej kurii odnośnie włamań do obiektów sakralnych. W ogłoszeniach zakomunikował, że jutro przed łódzkim sądem rozpocznie się proces Józefa Śreniowskiego. Przedstawił jego sylwetkę jako osoby broniącej praw robotników i wyraził nadzieję, iż proces będzie sprawiedliwy. Przed kościołem kolportowane były ulotki na temat procesu Śreniowskiego /pisaliśmy o nich we wczorajszym meldunku/. Ponadto operacyjnie uzyskano informacje, że po zakończeniu nabożeństwa w wąskim gronie działaczy opozycyjnych omawiany był sposób postępowania w związku z procesem, m.in. ma on być konspiracyjnie nagrywany na taśmę magnetofonową.
[…]. Ponadto w dwóch parafiach odczytano komunikat łódzkiej kurii na temat włamań do obiektów sakralnych. W pozostałych kościołach przebieg nabożeństw miał charakter religijny.
Frekwencja zbliżona do coniedzielnej, a nawet nieco mniejsza. Jedynie w kościele oo jezuitów była nieco wyższa niż zwykle i wynosiła ok. 2,5 – 3,5  tys.osób.
-2 –
[…].
Z-ca Szefa Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych
ds Służby Bezpieczeństwa 
płk T.Cinkowski
[podpis nieczytelny]

7 marzec 1985r.

/Źródło: Książka „JEZUICKA ars educandi“. Prace ofiarowane Księdzu Profesorowi Ludwikowi Piechnikowi SJ. Wydawnictwo WAM. Księża Jezuici. Kraków 1995. str.46/.

XXXII KONGREGACJA        
Paweł VI (1963-1978)
  1 grudnia 1974 – 7 marca 1975 r. 238 uczestników reprezentuje 28500 jezuitów. Przedstawicielami polskich jezuitów są: asystent słowiański o.Antoni Mruk, prowincjał małopolski, o.Jan Popiel, delegaci oo.Roman Darowski i Stefan Moysa-Rosochacki, prowincjał wielkopolsko-mazowiecki, o.Tadeusz Koczwara, delegaci oo.Stefan Miecznikowski i Zygmunt Perz.[…] O.Stefan Miecznikowski ur.[…] 1921 r. w Warszawie. Wieloletni magister nowicjatu i instruktor III probacji. Obecnie pracuje w Łodzi. KG zwoła-na przez o.Arrupe. Delegaci pragną dokonać zmian dotyczących stopni w Towarzystwie. Papież poleca, by przestawiono mu dekrety przed ich publikacją. Jezuita zostaje przez KG zdefiniowany jako ten, który ma świadomość iż jest grzesznikiem i równocześnie jest powołany do naśladowania Jezusa. Delegaci potwierdzają podstawowe tezy KG XXXI. Następują zmiany dotyczące ślubu ubóstwa, według zasad wynikających z prostoty i dzielenia się. Całe Towarzystwo ma być uczulone na potrzeby ubogich. KG kładzie nacisk na konieczność wspólnotowego rozeznania i refleksji, udzielania informacji oraz wspólnej odpowiedzialności. Popiera dążenia ekumeniczne, dialog z innymi religiami i inkulturację. Wyznacza priorytety pracy apostolskiej: szerzenie wiary i troska o sprawiedliwość.
***
Podczas pierwszego pobytu w Rzymie w 1973r [ w połowie stycznia], o.Miecznikowski [wrócił w połowie marca] – na granicy zabrano mu wszystkie książki i listy.[…].Odwiedził też wtedy jezuicki Instytut Studiów Filozoficznych Aloisianum w Lombardzkim mieście Gallarate i udał się na krótko do Ziemi Świętej. Z podróży przysłał kartkę, w której napisał, że Jezuici w Rzymie są bardzo postępowi, co na dobre im nie wyjdzie. (319)  Po ponownej obecności w Rzymie w 1974r, został ponownie zaproszony do tego Radia Watykańskiego. (320)

/Źródło: AIPN Ld_pf_13_440 / t.2/ karta:127/    

[Stempel:] SZYFROGRAM WYSYŁANY Nr  1752           Łódź,  1985.03.20
PRZYJĘTO_________________       
ZASZYFROWANO __________ 
[podpis nieczytelny]                                                                                    
T a j n e              
egz.poj.  

Dyżurny Operacyjny
Ministra Spraw Wewnętrznych
W a r s z a w a

M e l d u n e k  nr  78/85   
dot. sytuacji polityczno – operacyjnej  
[…].    
– 2 –
karta:128 
5. Inicjatywy i działania kościoła rzymsko-katolickiego
    Meldunek zbiorczy na podstawie przeprowadzonego w dniach 16 i 17 marca br. zabezpieczenia (Mszy św.) rzymsko-katolickich na terenie woj.łódzkiego.
1. Ilość kościołów na terenie województwa – 78     
2. Ilość kościołów zabezpieczanych – 78 + 4 kaplice.   
3. Ilość zabezpieczanych nabożeństw – 490.         
– 3 –  
karta:129  
4. Ilość  zabezpieczanych nabożeństw z kazaniami – 420 […]. 
5. Przybliżona frekwencja wiernych na nabożeństwach – ogółem około 150.000   
6. Ilość stwierdzonych przpadków negatywnych politycznie akcentów w wystrojach wnętrz kościołów bądź w ich dekoracji zewnętrznej – 34  
7. Ilość stwierdzonych przypadków prowokacyjnych politycznie zachowania się wiernych podczas nabożeństw – 1. 
[…]. Zdecydowanie negatywny wydźwięk miały 4 kazania: w Białej, w Bratoszewicach i w Wiskitnie oraz całość nabożeństwa w kościele oo jezuitów przy ul.Sienkiewicza 60.[…]. Ilość wiernych na poszczególnych nabożeństwach i w poszczególnych kościołach była bardzo zróżnicowana. Największą frekwencję wiernych odnotowano na głównych nabożeństwach w takich parafiach jak: oo jezuitów przy ul.Sienkiewicza 60.[…], gdzie przekraczała nawet 2 tys. osób. […]. Ponadto w parafii oo jezuitów przy ul.Sienkiewicza 60 znajduje się ołtarz „Solidarności“ wewnątrz kościoła a na dziedzińcu tablica ku czci, ks.Popiełuszki.[…]. Podany w punkcie 7 przypadek dotyczy parafii oo jezuitów przy ul.Sienkiewicza 60, gdzie jak w każdą niedzielę nabożeństwo o godz.10 kończy się odśpiewaniem pieśni „Boże coś Polskę“ z masowym, demonstracyjnym podnoszeniem do góry rąd(k) z palcami ułożonymi na kształt litery „V“.[…]. 

[Stempel:] ZASTĘPCA SZEFA WOJEWÓDZKIEGO URZĘDU
SPRAW WEWNĘTRZNYCH ds. Służby Bezpieczeństwa
w Łodzi
płk T.Cinkowski 
[podpis nieczytelny]

27 marzec 1985r.

/Źródło: AIPN BU_0_40_608_277/ karta:116/
Łódź, dn. 1985-03-27
T A J N E
Egz. nr ……

C H A R A K T E R Y S T Y K A
Jezuity o.Stefana Miecznikowskiego 

o.Stefan Miecznikowski s.Stefana
i Leokadii Prusak, ur.[…] [19]21r
w Warszawie, narod. i obywat.
polskie, zam. Łódź ul.Sienkiewicza 60

  W.wym. jest zakonnikiem o wybitnie wrogiej postawie wobec PRL i całego systemu socjalistycznego. Stanowisko to prezentuje przez cały okres swej pracy duszpasterskiej tj. od 1945r. Aktualnie swe działania figurant prowadzi na terenie parafii pw. „Najświętszego Imienia Jezus“ w Łodzi przy ul.Sienkiewicza 60, znanej w aglomeracji łódzkiej jako środek skupiający szerokie kręgi osób wrogo nastawionych do istniejącej rzeczywistości społpolitycznej w Polsce. Należą do nich głównie byli internowani, przywódcy i aktywiści byłej „Solidarności“ z terenu Łodzi, środowiska opinio i kulturo twórcze. Głównym elementem działalności tej placówki są cykliczne, środowe spotkania organizowane w ramach Duszpasterstwa Inteligencji Twórczej kierowanego przez o.Miecznikowskiego. Najczęściej prelegentami są przedstawiciele środowisk reprezentujących negatywne poglądy polityczne tacy jak: red.Bratkowski, Bryll, Kozłowski, Turowicz, Federowicz i inni. Sam o.Miecznikowski utrzymuje bliskie kontakty z czołowymi działaczami łódzkiej „Solidarności“ a mianowicie z: A.Słowikiem, Kropiwnickim, Palką, Dłużniewskim, Kostrzewą. Wg informacji tut. Wydz. III wyżej wymienieni działacze przy aprobacie o.Miecznikowskiego podjęli inicjatywy w kierunku utworzenia ogólnopolskiej partii politycznej o orientacji chadeckiej, której liderem byłby Jurczyk / działacz ze Szczecina/.
– 2 –
karta:117
  Charakterystyczne w działalności o.Miecznikowskiego są fakty wykorzystywania przez niego wszelkich nadarzających się sytuacji, które można byłoby wykorzystać przeciwko decyzjom władz z celem integracji środowisk skupionych przy parafii Jezuitów jak i konsolidacji wszystkich grup opozycyjnych z terenu Łodzi. Przykłady, z ostatniego okresu na powyższe to:
–  petycja w sprawie adwokatki Ewy Juszko-Pałubskiej z Piotrkowa Tryb.
– informowanie z ambony o sprawie Śreniowskiego i apel do wiernych o liczny udział w rozprawie sądowej,
– petycja do Sejmu w sprawie odwołania decyzji zmniejszającej przydział papieru na wydawnictwa katolickie.
  Od jesieni r o.Miecznikowski sprawuje funkcję superiora domu zakonnego oo.Jezuitów jednocześnie uzurpując sobie prawo administrowania parafią. Powyższe w pewnym stopniu absorbuje go dodatkowymi obowiązkami. M.innymi sprawa dot. prawa własności obiektu z kościołem Ewangielicko-Au[g]sburskim, przygotowywanie niezbędnych remontów. Wytwarza to również stany zadrażnień z formalnym administratorem parafii o.Józefem Wlazło. Część spraw duszpasterskich jak duszpasterstwo harcerzy, DA „Kanaan“ figurant przekazał swoim wychowankom – o.Bryksowi i o.Jasińskiemu, którzy działają wg jego wytycznych i wskazówek. W swej działalności o.Miecznikowski opiera się na osobach sprawdzonych, godnych zaufania, posiadających autorytet w swoich środowiskach. W wystąpieniach stara się do minimum ograniczać elementy typowo polityczne ograniczając się jedynie do podawania faktów, które umiejętnie interpretując steruje nastrojami i odczuciami wiernych. Dotychczas nie posiadamy wiarygodnych informacji o bezpośrednich uczestnictwach o.Miecznikowskiego w spotkaniach ekstremalnych działaczy łódzkiego podziemia. Niemniej należy przypuszczać, że figurant sprawuje rolę koordynatora inicjatyw podziemia a w niektórych przypadkach nawet inspiratora jak np:
–  Zorganizowanie w parafii „fety“ Słowika, Kropiwnickiego i Palki z okazji ich powrotu z internowania i umożliwianie im spotkań z przedstawicielami łódzkiej kurii głównie z ks.kanclerzem Dąbrowskim.
–  Umieszczenie na dziedzińcu kościelnym płyty upamiętniającej śmierć ks.J.Popiełuszki.
– Udostępnianie pomieszczeń na wystawy o treściach politycznie negatywnych /ostatnie grafiki J.Fedorowicza/.
  Należy również przypuszczać, że za aprobatą o.Miecznikowskiego na terenie parafii prowadzony jest kolportaż ulotek, sprzedaż druków
– 3 –
karta:118
o negatywnej politycznie wymowie jak np. homilii ks. Popiełuszki.
Wyk. w 3 egz. 
Egz. nr 1 – Wydz.I Dep.IV                 opracował:       
Egz. nr 2 – Wydz.III Dep.IV               por. M.Jackowski
Egz. nr 3 – a/a                                  [podpis nieczytelny]
Opr. i druk MJ

15 kwiecień 1985r.

/Źródło: AIPN Ld_pf_13_440 / t.2/ karta:52/

[Stempel:] SZYFROGRAM WYSYŁANY Nr 2290                Łódź,  1985.04.15
PRZYJĘTO  1985.04.15 godz.16.00   
ZASZYFROWANO  1985.04.15 godz.18.00                       T a j n e !         
[podpis nieczytelny]                                                         egz.poj.   

Dyżurny Operacyjny
Ministra Spraw Wewnętrznych
W a r s z a w a

M e l d u n e k  nr  101 /85     
dot. sytuacji polityczno – operacyjnej  
[…].
karta:54
5. Inicjatywy i działania kościoła rzymsko-katolickiego
   Nawiązując do wczorajszego meldunku informuję, że w dniu 85.04.14 w sali teatralnej parafii jezuitów przy ul.Sienkiewicza 60 w godz.12-14 odbyło się spotkanie /tzw. „jajko“/ o.Miecznikowskiego z osobami objętymi opieką Ośrodka Pomocy przy ww.parafii. Z rozpoznanych osób w spotkaniu udział wzięli m.in.: Grzegorz Palka, Jerzy Kropiwnicki – b.aktywiści ZR NSZZ „S“, Zbigniew Rybarkiewicz z żoną  – działacz KPN, Paweł Wielechowski, Kazimierz Bednarski, Klemens Zbroński, prof.[Konrad] JaŻ(ż)dżewski, Golsztajn [Goldstein], Waldemar Bohdanowicz.
Spotkanie to zbiegło się z 35 rocznicą kapłaństwa o.Miecznikowskiego i temu tematowi było poświęcone. Jażdżewski i Bohdanowicz podziękowali jubilatowi za opiekę duszpasterską, złożyli życzenia i kwiaty. O.Miecznikowski stwierdził, że nie tyle cieszy się ze swego jubileuszu, ile z obecności licznego grona osób z nim związanych. Użył sformuowania, że należy wytrwać „we wzajemnej solidarności“. W części artystycznej wystąpo[i]li dwaj aktorzy Teatru Nowego. Uczestnicy spotkania zostali obdarowani paczkami ze słodyczami. Obecnych około 100 osób.[…]. 
– 5 –   
karta:56
[…].
Z-ca Szefa Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych
ds. Służby Bezpieczeństwa w Łodzi
płk T.Cinkowski
[podpis nieczytelny]

22 kwiecień 1985r.

/Źródło: AIPN Ld_pf_13_440 / t.2/ karta:29/ 
[Stempel:] SZYFROGRAM WYSYŁANY Nr 2431          Łódź,  1985.04.22
PRZYJĘTO 85.04.22   17,00  
ZASZYFROWANO                     
[podpis nieczytelny]                                                                                                            
 T a j n e ! 
 egz.poj.         

Dyżurny Operacyjny
Ministra Spraw Wewnętrznych
 W a r s z a w a

M e l d u n e k  nr  107 /85 
dot. sytuacji polityczno – operacyjnej  
[…].
– 4 –
karta:32    
W dniu 85.03.21 w godz.16-15-18.00 w parafii jezuitów przy ul.Sienkiewicza 60 odbyła się uroczystość poświęcenia portretu ks.j[J].Popiełuszki oraz nadania jego imienia sali teatralnej na terenie ww.parafii. Imprezę prowadził o.Miecznikowski, który szczególnie gorąco powitał delegację wiernych z parafii św.Stanisława Kostki, w Warszawie. Wygłosił jedynie krótkie słowo wstępne, nie zawierające negatywnych akcentów politycznych. W części artystycznej wystąpiła Antonina Krzysztoń, Mieczysław Liwiński oraz Bogdan Mizerski. Następnie odbyło się składanie wieńców i kwiatów pod portretem ks.Popiełuszki. O.Miecznikowski odczytał listę 39 zakładów pracy i organizacji /np.“Solidarność“ UŁ/ itp. których delegacje przybyły z kwiatami. W uroczystości wzięli udział członkowie kierownictwa b.ZR NSZZ „S“ Ziemi Łódzkiej – Słowik, Palka i Kropiwnicki. Wśród zebranych kolportowano znaczki do wpinania, przedstawiające dekorację ołtarza „S“ w kościele jezuitów. Zajmował się tym głównie Waldemar KIK – fig.tut. Wydz.V, członek podziemnych struktur „S“. Nad porządkiem w trakcie imprezy czuwali harcerze w mundurach. Obecnych było około 1500 osób. Po uroczystości o godz.18.30 o.Miecznikowski odprawił mszę dla harcerzy, dziękując im za pomoc udzieloną podczas poświęcenia portretu ks.Popiełuszki
-5-
karta:33
[…]
Z-ca Szefa  Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych       
ds. Służby Bezpieczeństwa w Łodzi
płk T.Cinkowski
[podpis nieczytelny] 

1 maj 1985r.

/Źródło: AIPN Ld_pf_440_3 /karta:175/ 

Źródło: WUSW w Łodzi       Łódź, dnia 1985.05.01
Meldunki dot.sytuacji polityczno-operacyjnej 
1 maja – 30 czerwca 1985
T a j n e                    
egz. Poj.

Dyżurny Operacyjny
Ministra Spraw Wewnętrznych
W a r s z a w a

M e l d u n e k  nr 115/85                            
dot. sytuacji polityczno-operacyjnej  

1. Ogólna ocena sytuacji w województwie
   Obchody Święta Pracy na terenie Łodzi i województwa łódzkiego przebiegły bez zakłóceń. Kolumny poszczególnych dzielnic wyruszyły z miejsc zbiórek nieco wcześniej niż planowano – około godz. 8,45. Czołówka pochodów dotarła do placu Zwycięstwa o godz. 9.25, gdzie zebrało się około 80 tys. Ludzi.[…]. O godz. 9.00 w kościele jezuitów przy ul.Sienkiewicza 60 o.Miecznikowski odprawił mszę, którą – jak sam zaznaczył – poświęcił postaci św.Józefa Robotnika oraz masom pracującym Łodzi i całego kraju. Podczas kazania cytował wypowiedzi Jana Pawła II nt. pracy, wygłoszonych w 1983r. w Katowicach. Dalszą część kazania stanowiły refleksje o.Miecznikowskiego dot. istoty pracy. Jezuita stwierdził, że pracy[a] na całym świecie straciła więzi z wiarą, przestała być czynnością uświęconą i rozmija się z benedyktyńską zasadą „Módl się i pracuj“. Proces ten daje się zauważyć zarówno na Wschodzie jak i na Zachodzie i samo zjawisko to nie ma nic wspólnego z ustrojem panującym w danym kraju. Na zakończenie
– 2 –
karta:176
powiedział: „Szczęść Boże pracy, która tak bardzo marnuje się w naszym kraju“. Podczas wygłaszania intencji o.Miecznikowski wyraził życzenie, „aby to dzisiejsze święto przebiegło pod znakiem godności, spokoju i wzrostu świadomości klasy robotniczej“. Oświadczył również, że nadejdzie kiedyś taki dzień /teraz jeszcze nie przyszła na to pora/, iż pochody 1-majowe wyruszać będą z kościołów. Kończąc intencje o.Miecznikowski zaznaczył, aby w dniu dzisiejszym szczególną opieką otoczyć młodzież i ludzi star-szych, by nie było tak wielu ofiar jak w latach ubiegłych.
   W nabożeństwie uczestniczyło około 500 osób. Po jego zakończeniu około 300 osób zatrzymało się na dziedzińcu kościoła przed tablicą poświęconą ks.Popiełuszce, gdzie złożono kwiaty. Odśpiewano również pieść(ń) „Ojczyzna we krwi skąpana“ z podniesionymi palcami w kształcie litery „V“.
   Następnie około godz. 10.30 część zebranych udała się w kierunku pobliskiego kościoła pw.św.Krzyża przy ul.Sienkiewicza 38 w celu złożenia kwiatów pod tablicą „S“. oraz wzięcia udziału w zapowiadanej przez opozycjię(cję) manifestacji. Wobec zdecydowanej postawy sił porządkowych /legitymowanie osób w rejonie kościoła św.Krzyża / xxxxx od zamiaru tego odstąpiono. […].
   O godz.11.30 zatrzymani zostali w chwili składania kwiatów pod tablicą stoczniowców – Andrzej Słowik /b.przewodniczący ZR NSZZ „S“ Ziemi Łódzkiej/ i Ryszard Kostrzewa /b.przewodniczący xxxx  tzw. Komitetu Obrony Więzionych za Przekonania/ z którymi zostały przeprowadzone rozmowy ostrze-gawcze, gdyż (odręczny dopisek) swoim zachowaniem usiłowali doprowadzić do zakłócenia porządku publicznego i wywołania zbiegowiska. Ponieważ niepodporządkowali się wezwaniom funkcjonariuszy MO do zachowania spokoju zostali zatrzymani. […].
  Służby porządkowe działające w rejonie kościoła św.Krzysztofa udaremniły dalsze próby składania kwiatów i palenia zniczy pod tablicą przez pojedyńcze osoby. Ponownie zastosowano legitymowanie. Łącznie w tym rejonie zatrzymano 5 osób, których sprawy zostaną skierowane do kolegium. […].
Verte : [dopisek odręczny]
– 3 –
karta:177 
3. Przeprowadzono 105 rozmów profilaktyczno-ostrzegawczych. Poza tym z naszej inspiracji Wydział ds.Wyznań przeprowadził 6 rozmów z księżmi.   
[brak podpisu]  

3 maj 1985r.

/Źródło: AIPN Ld_pf_440_3 /karta:167/   

Źródło: WUSW w Łodzi         Łódź, 1985.05.03
Meldunki dot.sytuacji polityczno-operacyjnej  
1 maja – 30 czerwca 1985 
T a j n e   
[Stempel:] SZYFROGRAM WYSŁANY Nr …2685..  
egz. poj.
PRZYJĘTO ………………………………..
ZASZYFROWANO ……………………….
[podpis nieczytelny]        

Dyżurny Operacyjny
Ministra Spraw Wewnętrznych
W a r s z a w a           

M e l d u n e k  nr  117/85                     
dot. sytuacji polityczno-operacyjnej    

1. Ogólna ocena sytuacji w województwie
[…].
– 4 –
karta:170
  O godz. 18.30 w kościele jezuitów w Łodzi przy ul.Sienkiewicza 60 odbyło się nabożeństwo w intencji Matki Boskiej Królowej Polski oraz „Solidarności“ z Zakładów Przemysłu Bawełnianego im. J.Marchlewskiego i „Solidarności“ z[e] szpitala im.Kopernika w Łodzi. Mszę celebrował i kazanie wygłosił o.S.Miecznikowski.
W kazaniu nawiązał do rocznicy Konstytucji 3 Maja – ten fragment kazania nie zawierał negatywnych akcentów politycznych.
W dalszej części kazania mówił o Kulcie Maryjnym w Polsce, który jest xxxx ewenementem w skali światowej, Podkreślił, że „wróg z prawa i lewa, z dołu i z góry“ usiłuje zniszczyć to zjawisko, tj. część oddawaną Matce Bożej przez społeczeństwo polskie. Następnie postawił pytanie: „Co to jest dorobek 40-lecia?“.
Odpowiadając sobie na to pytanie wymienił następujące 3 główne składniki tego dorobku:
1. alkoholizm, który jest celowo rozpowszechniany przez państwo w celu otumanienia narodu;
2. Przerywanie ciąży.
3. Upadek moralności pracy i nie powiązania jej z wysokością zarobków.
W końcowej części kazania o.S.Miecznikowski zwracając się do zebranych w kościele powiedział: 
„Wy, solidarnościowcy też chodzicie pijani“.
W czasie nabożeństwa przy głównym ołtarzu stał wystawiony sztandar „Solidarności“ ZPB im. Marchlewskiego – wystawienie sztandaru nastąpiło z okazji 4 rocznicy jego poświęcenia.
W nabożeństwie, które się zakończyło o xxxxx godz.19.50, uczestniczyło około 1.500 osób. Po zakończeniu nabożeństwa grupka około 40 osób pozostała na placu przykościelnym śpiewając „Boże coś Polskę“ oraz wznosząc do góry ręce w rozstawionymi palcami. Po około 20 min. osoby te rozeszły się. 
[siedem wersów poniżej wykreślono maszynowo].  
Verte [podkreślenie odręczne]
karta:170/verte
Po opuszczeniu kościoła po zakończeniu nabożeństwa grupa około 200-300 xxxx jego uczestników doszła do pobliskiej ulicy Tuwima i tam głośnym zachowaniem usiłowała zakłócić spokój publiczny. Interwencja mundurowych funkcjonariuszy MO w formie legitymowania położyła kres próbom zakłócenia porządku publicznego.                                                                                           
[ brak popisu ]

7 maj 1985r.

/Źródło AIPN Ld 0040/1661 t.II /karta:20/

Źródło: tw ps “Rak A“         Łódź, dn 1985-05-07 
Przyjął: J.Słodziński  
Czas: 1985-05-06    
T A J N E
LK „Panna“      
Egz.nr.  1                                                                                                                                                        

INFORMACJA OPERACYJNA
napisana przez

    Zgodnie ze zleconym mi zadaniem w dniu 5.05.85r, byłem na mszy w kościele O.O.Jezuitów w Łodzi przy ul. Sienkiewicza. O godz.18,00 została odprawiona msza na której było ok.30 osób w mundurach harcerskich. Nie było możliwości odróżnienia z jakich drużyn pochodzą wyżej wymienieni z uwagi na to, że na mundurach mieli wierzchnie okrycia. Udało mi się w zauważyć, że wyżej wymienieni posiadali czerwono-czarne chusty. Msza odprawiona była w kaplicy św.Antoniego Krzysztofa. Ołtarz był przyozdo-biony harcerską chustą białą z lilijką, z czego było można wywnioskować, że była to msza dla harcerzy.[…]. Kazanie było poświęcone Tadeuszowi Pawlikowskiemu i Konradowi Szczewskiemu oraz rocznicy 3 maja. Tadeusz Pawlikowski był założycielem 15 drużyny ŁDH.[…].
Wśród rozmów zasłyszanych między uczestnikami wywnioskowałem, że następna msza odbędzie się w czerwcu, w pierwszą niedzielę o godz.18.00.

Z a d a n i a
1 Wziąść udział w mszy dla harcerzy w dniu 2 czerwca br.
2. Podczas mszy zwrócić uwagę z jakich hufców harcerze uczestniczą w mszy, kto odprawia mszę, jakie akcenty polityczne były poruszane podczas jej trwania.
– 2 –
O m ó w i e n i e:
Tw potwierdził informacje przekazana przez Wydz.IV. Nie wykonał on jednak w sposób solidny postawionego przed nim zadania. Mało prawdopodobne wydaje się, aby kazanie nie miało żadnych akcentów politycznych. Na następną mszę oprócz tw ps. „Rak“ zostanie wysłane inne źródło informacji. Należy rozważyć możliwość, aby na powyższy fakt założyć sprawę  w kategorii kwestionariusza ewidencyjnego. O powyższym należałoby powiadomić kierownictwo ŁKCh ZHP oraz KŁ PZPR. Należy po założeniu sprawy ustalić, kto uczestniczy w mszy dla harcerzy /harcerze z jakich hufców/. Prawdopodobnym jest, że w tych mszach uczestniczą harcerze z b.Kręgu Instruktorów Harcerskich im.A.Małkowskiego.
Odręczna data:85.05.07                                                                             
Wyk. 3 egz. 
Egz. nr 1 – teczka pracy tw  
Egz. nr 2 – sprawa „Krąg“
Egz. nr 3 – sprawa „Lilijka“
Opr. J.S./M.P.  
MŁ.CHOR.J.SŁODZIŃSKI  
[podpis nieczytelny]      

14 maj 1985r.

/Źródło: AIPN BU_0_40_608_277/ karta:11/   
„ZATWIERDZAM“         Łódź,  1985-05-14…
[Stempel: nieczytelny]
[Podpis:  nieczytelny]               T a j n e         
[Dopisek:] UŁ-0198/85             Egz. nr.1…
Uz-0328/85
[Dopisek: Wykonano 2 egz. kserokopii
– podpis: nieczytelny]

A N A L I Z A   Nr  9/85
treści kazań wygłoszonych w dniu
07-08.04.1985r przez o.Stefana Miecznikowskiego

I. ZAŁOŻENIE
   Celem niniejszej analizy jest udzielenie odpowiedzi na pytanie, czy treści zawarte w kazaniach wygłoszonych przez o.St.Miecznikowskiego wyczerpują znamiona przepisów prawa karnego materialnego i czy dają one powód do wszczęcia postępowania przygotowawczego.

II. OPIS STANU FAKTYCZNEGO
  W dniach 07. i 08. kwietnia 1985r w kościele oo Jezuitów w Łodzi przy ul. Sienkiewicza o godz.10.00 odbyły się msze święte podczas których kazania wygłosił o.Stefan Miecznikowski. Utrwalone one zostały na taśmie magnetofonowej a sporządzone z tych nagrań stenogramy stanowią podstawę oceny ich treści. W pierwszej części kazania z dnia 7.04.1985r. mówca zajął się przede wszystkim przypomnieniem istoty Świąt Wielkiej Nocy – zmartwychwstania Chrystusa, oraz biblijną interpretacją historii wyzwolenia narodu izraelskiego spod niewoli egipskiej. Znalazło się tu między innymi zdanie „…Izraelici byli pod władzą faraona nie tylko pozbawieni wolności, poddani ciężkiej, niewolniczej pracy, ale nadto w różny sposób ciemiężeni i upakarzani przez urzędników królewskich i przez zwykły motłoch, tylko dlatego, że nie dali się wchłonąć przez drugi obcy naród, którego kulturę i obyczaje uznali za obce…“.
– 2 –
karta:119/verte
 W tejże części kazania o.St.Miecznikowski mówi, iż w czasie niewoli jedność narodowa izraelitów została rozbita, a spłyceniu uległy ich wierzenia i obyczaje ojczyste. Niejako w konkluzji stwierdza on, że jedynie dzięki Bogu i jego przewodnictwu naród izraelski odzyskał wolność i powrócił do swojej Ojczyzny. Przypomina przy tym szereg zdarzeń i symboli opisanych w Biblii, które mają potwierdzać powyższe stwierdzenie. Nawiązując wprost do myśli wypowiedzianych z tej cześci kazania o.Miecznikowski dalej potwierdził zwierzchnictwo Boga nad ludzkością mówiąc: …“ Jesteśmy ludem Pana i tylko przed Bogiem skłaniamy nasze głowy i uginamy kolana…Nasz Pan jest Panem jedynym“…i konsekwentnie do wypowiedzianych wyżej zdań kontynuował:…“Wszyscy, którzy sprawują nad nami władzę mają być sługami ludu. Innej koncepcji nie przyjmujemy. Przywrócił nam wolność i przwrócił nam na zawsze i nie dajmy jej sobie odebrać nikomu. Bo otrzymaliśmy|ją od samego Boga. Nie wyrzekniemy się swej odrębności i tożsamości, gdy nas zmuszać będą byśmy xxxx kłaniali się obcym bożkom, które uważamy za zwyczajne bałwany“…Należy dodać, iż z kontekstu jakim umieszczone zostały w tre-ści kazania ostatnie z cytowanych zdań, jednoznacznie wynika, że mówca odnosi je do współczesności. Wskazuje na to wprost kolejne zdanie, wypowiedziane w końcowym fragmencie kazania, które brzmi: „…Trzeba nam dzisiaj zwłaszcza określać przedpole szatana w skażonych strukturach i obyczajach, które nam narzucają współcześni faraonowie i ich słudzy zła“… Ostatnie zdania kazania zawierały życzenia świąteczne dla zgromadzonych na mszy wiernych. Już po kazaniu o.Miecznikowski apelował o modlitwę…„za uwięzionych, represjonowanych, za rodziny pozbawione wystarczających środków do życia“…, a także wzywał do pamięci…“ zwłaszcza o Józku Śreniowskim, który przebywa w Braniewie z wyrokiem 2 lata i 4 miesiące oraz mecenas Juszko-Pałubskiej Ewie, która otrzymała 5 lat“…Kazanie wygłoszone w dniu 8.04.1985r. w większej części poświęcone jest sprawom wiary co przesądza, że
– 3 –
karta:120 
dominują w nim treści czysto religijne. Znalazł się jednakże w nim fragment w którym o.Miecznikowski mówi o konieczności …“przebijania się ku lepszemu jutru“… przytaczając przy tym anegdotę bohatera walki narodowo-wyzwoleńczej a wszystko to – jak sam mówi – … w nawiązaniu do rozważań bardzo pożytecznych i aktualnych“…Także w wymienionym fragmencie napiętnowani są ci wszyscy, których…“, pokusa pozostawienia wielkiej sprawy nie omija“… a mówca nazywa ich dezerterami i konsumentami niepodległości narodu, co jest określeniem jednozbacznie pejoratywnym. W dalszej części omawianego fragmentu kazania o.Miecznikowski mówi:.. „tam gdzie programuje się serwisy informacji dla społeczeństwa, tam gdzie programuje się wersje wydarzeń i swoiste komentarze, tam gdzie obmyśla się sterowanie opinii publicznej. Okazuje się, że to nic nowego. I za czasów Pana Jezusa z niewygodną i kłopotliwą sprawą męczeństwa, a raczej morderstwa Jezusa z Nazaretu próbowano poradzić sobie przy pomocy odpowiednio ustawionej informacji i sprytnie sterowanej opinii publicznej. Jednych się trochę podpłaciło, innych się trochę postraszyło a w ogóle rzetelnie się nakłamało i sprawa ucichła. Na pewno moi drodzy w naszych czasach skuteczność tych zabiegów jest dużo większa. Dysponujemy bardziej wypracowanymi metodami. To one właśnie grożą“… kazanie zakończyło się wezwaniem do przywrócenia szacunku do pracy co – zdaniem mówcy – zmobilizuje społeczeństwo do odpowiedzialności za wspólne dobro“…

III. OCENA STANU FAKTYCZNEGO 
    W treści analizowanych kazań dominuje tematyka religijna, nawiązująca do jednego z najważniej-szych wydarzeń roku liturgicznego, zmartwychwstania Chrystusa. W cytowanych fragmentach znalazły się zdania w których o.Miecznikowski wyraża naturalną dla duchownego niechęć do władzy świeckiej i dążność do podporządkowania wszystkich zwierzchnictwu Boga. Wzywa on także do określenia „przedpola szatana“ i w tym kontekście mówi o „współczesnych faraonach i ich sługach zła“. Wypowiedzi te można rozumieć jako deklaracje i wezwania czysto religijne, choć nie ulega wątpliwości, iż stanowią one aluzje lub nawet odniesienia wprost do współczesnej rzeczywistości
– 4 –
karta:120/verte
i wyrażają jej negatywną ocenę przez mówcę.
Dlatego też należy ocenić je jednoznacznie jako szkodliwe politycznie. Trzeba przy tym zaznaczyć, że nie jest to tożsame z zakwalifikowaniem wypowiadania powyższych treści jako działania przestępnego. W kazaniach swoich o.Stefan Miecznikowski posługuje się aluzją i przenośnią, operuje uogólnieniami i pojęciami nieostrymi, co uniemożliwia przypisanie jego wypowiedzi do dyspozycji konkretnych przepisów kodeksu karnego. Cytowane fragmenty kazań pozwalają się jedynie domyślać negatywnych politycznie intencji ich autora ale dopuszczają jednocześnie możliwość odmiennych interpretacji. Praktycznie wyklucza to kwalifikację tych treści w płaszczyźnie prawa karnego materialnego. Obojętnym z punktu widzenia prawa jest wezwanie do pamięci o Józefie Śreniowskim i mecenas Ewie Juszko-Pałubskiej, zwłaszcza, że nie powiedziano w jakiej intencji przypominano te nazwiska. Zaznaczyć przy tym należy, iż Ewa Juszko-Pałubska w dniu 8.03.1985r skazana została wyrokiem nr XK-733/85 przez Sąd Rejonowy w Łodzi Wydział X Karny, na karę 5 lat pozbawienia wolności za przestępstwo z art. 244 kk – płatna protekcja. Zarzucane Pałubskiej przestępstwa nie miały nic wspólnego z działalnością polityczną lub opozycyjną, a popełnione zostały z niskich pobudek tj. z chęci zysku. Wydaje się, iż umiejętne wykorzystanie tych informacji np. rozpowszechnianie ich w zainspirowanym artykule prasowym, mogłoby dać pozytywny wydźwięk propagandowy, poprzez ukazanie jakiego rodzaju przestępców czci w swych kazaniach o.Miecznikowski. 

IV. UWAGA
   W załączeniu do kazań o.Miecznikowskiego przesłano fotografie wraz z opisem grobów wielkanocnych znajdujących się w łódzkich kościołach:
1. Franciszkanów pod wezw. Św.Kolbego przy ul.Tatrzańskiej
2. Jezuitów przy ul.C.Skłodowskiej 22
3. Matki Boskiej Zwycięskiej przy ul.Łąkowej 42
4. Najświętszego Serca Jezusowego przy ul.Retkińskiej 127
Przy wystroju tych grobów posługiwano się symboliką, która
– 5 –
karta:121
z natury swej skłania do wielorakiej, niejednoznacznej interpretacji, różnorodnego jej odbioru i rozumienia w zależności od intencji i nastawienia psychicznego odbiorcy. Taki symbol nie może podlegać ocenie prawnej ani stanowić powodu pociągnięcia do odpowiedzialności karnej jego twórcy. Z powyższych powodów odstąpiono od próby analizy działania autorów sfotografowanych grobów z punktu widzenia jego naganności w płaszczyźnie prawa karnego.

V. WNIOSKI
   W świetle powyższych rozważań uznać należy, iż treści zawarte w podanych ocenie kazaniach nie dają powodu do wszczęcia postępowania przygotowawczego. Poruszenie w nich sprawy Ewy Juszko-Pałubskiej daje możliwość propagandowego jej wykorzystania w formie proponowanej w analizie lub też innej – zależnie od konkretnego celu i dostępnych środków.
Zgadzam się:                                            Sporządził:
Kier. Sekcji I Wydz. Śled.                          Inspektor Wydz. Śled.
por.mgr J.WOŹNY                                    st.szer.mgr J.ŚWIETLICKI
[podpis nieczytelny]                                 [podpis nieczytelny] 
[Dopisek: Wyk. w 3 egz
Egz. nr 1 – W.III.Dep.IV
Egz. nr 2 – „Bystrzy“
Egz. nr 3 – „Niepoprawny“]          

16 maj 1985r.

/Źródło: AIPN Ld_pf_440_3 /karta:133 /                      
Źródło: WUSW w Łodzi                 Łódź, 1985.05.16
Meldunki dot.sytuacji polityczno-operacyjnej                                                 
1 maja – 30 czerwca 1985    
T a j n e   
[Stempel:] SZYFROGRAM WYSŁANY Nr …2933..       
egz. poj.
PRZYJĘTO ………………………………..
ZASZYFROWANO ……………………….
[podpis nieczytelny]                                                                                          

Dyżurny Operacyjny
Ministra Spraw Wewnętrznych
W a r s z a w a     

M e l d u n e k  nr  127/85 
dot. sytuacji polityczno-operacyjnej    
[…]. 
– 5 –
karta:137  
[…] od nieustalonej osoby z sali padła propozycja, by zainicjować dzieło budowy dzwonnicy bądź dzwonu o imieniu „Jerzy“, ku czci ks.Popiełuszki – analogia do Dzwonu Zygmunta. Propozycją tą zainteresował się o.Miecznikowski, który prosił pomysłodawcę o bezpośrednie skontaktowanie się z nim oraz obiecał przedstawić propozycję odpowiednim osobom na Żoliborzu.
W spotkaniu uczestniczyło około 350 osób.
[…].    
[Stempel: ] ZASTĘPCA SZEFA WOJEWÓDZKIEGO URZĘDU SPRAW WEWNĘTRZNYCH
ds.Służby Bezpieczeństwa w Łodzi
płk Tomasz Cinkowski
[podpis nieczytelny]

/Źródło: AIPN Ld_00_82_51 / karta:105/

[Relacja spisana odręcznie]     Łódź, dnia 1985.05.29
Źródło:  ps. „Technik“
Przyjął: A.Sikora    
Tajne
Data: 29.05.1985r godz 10-12 ta
Miejsce: lk. Krypt. „Ratusz“

Relacja
z odbytego spotkania i spisana na podstawie słów tajnego współpracownika ps. „Technik“.

   Środowisko skupione przy duszpasterstwie akademickim Kościoła o.o.Jezuitów /ul.Sienkiewicza/ planuje zorganizowanie pielgrzymki w dniu 16 czerwca br. do Częstochowy. Organizuje ją duszpasterz akademicki w/w Kościoła Ks.Stefan Miecznikowski. Ma być to pielgrzymka poświęcona kolejnej rocznicy pobytu papieża w Polsce. Z uzyskanych danych ma wziąść w niej udział około 1000 osób, skupionych przy kościele Jezuitów. Awizuje w niej swój udział były przewodniczący Zarządu regionalnego „Solidarność Ziemi Łódzkiej“ – Andrzej Słowik. W środowisku duże poruszenie jak i dyskusje, komentarze wywołał fakt ogłoszenia komunikatu Konferencji Episkopatu Polskiego odczytany w Kościołach, a zawierający w swej treści sformułowania, że władze PRL w ostatnim okresie nasiliły ataki na kościół katolicki i osobę papieża. W środowisku zamierza się i planuje zbieranie podpisów pod petycją adresowaną do naczelnych organów władzy państwowej o zaprzestanie ataków na Kościół i papieża w środkach masowego przekazu /radio, prasa, telewizja /.
– 2 –
karta:105/verte
[…].
Przedsięwzięcia. Informację przekazać Sekcji I, celem ewentualnego wykorzystania do opracowania meldunku dziennego.   

Kpt. Andrzej Sikora

30 maj 1985r.

/Źródło: AIPN Ld_pf_440_3 /karta:87/

Źródło: WUSW w Łodzi      Łódź, 1985.05.30
Meldunki dot.sytuacji polityczno-operacyjnej
1 maja – 30 czerwca 1985   
T a j n e   
[Stempel:] SZYFROGRAM WYSŁANY Nr …3239..   
egz. poj.
PRZYJĘTO ……………………………..
ZASZYFROWANO ……………………
[podpis nieczytelny] 

Dyżurny Operacyjny
Ministra Spraw Wewnętrznych
W a r s z a w

M e l d u n e k  nr  140/85
dot. sytuacji polityczno-operacyjnej

1. Ogólna ocena sytuacji w województiwe(twie)    
   […].  W nawiązaniu do meldunku nr 136/85 informuję, że w dniu /dopisek odręczny/ 26 bm. występował w Łodzi zdelegalizowany „Teatr – 8 Dnia“ z Poznania. 
Występy miały miejsce w sali katechetycznej kościoła oo jezuitów przy|ul.Sienkiewicza 60. Odbyły się dwa spektakle pt. „Więcej niż jedno życie“ oraz „Raport z oblężonego miasta“. Cena biletu na 1 występ – 100 zł / nadmienić należy, iż na biletach nie było informacji o rodzaju imprezy ani ceny, jedynie stempel Duszpasterstwa Akademickiego, przy kościele oo jezuitów – bilety były zresztą odbierane przy wejściu na salę/.
W obrębie kościoła brak było jakiejkolwiek informacji na temat tych spektakli. Natomiast w jednej z witryn sklepowych w Łodzi wywieszony był plakat zapowiadający imprezę.
– 2 –
karta:88 
Sala na obu przedstawieniach była wypełniona /około 200 osób/(.) Publiczność – w większości młodzież studencka – zachowywała się spokojnie. Brak było jakiejkolwiek reakcji w czasie trwania spektaklu /mimo wielu aluzji politycznych – dot. np.stanu wojennego, sugestii o beznadziejności sytuacji, „opieki“ ze strony wschodniego sąsiada, porównywania naszej sytuacji politycznej z położenieniem społeczeństw w carskiej Rosji itp./ jedynie po skończeniu skwitowano występ brawami.
O fakcie występu Teatru 8-go Dnia w Łodzi poinformowaliśmy Wydział III WUSW w Poznaniu.
Z Urzędu Kontroli Publikacji i Widowisk w Łodzi uzyskaliśmy oświadczenie, że przedstawienia, pomimo tego, iż miały miejsce na terenie kościoła, były nielegalne, wskutek wyraźnego wydźwięku politycznego a nie religijnego, nadto sztukę wystawiał teatr zdelegalizowany.
– 4 –
karta:90
[…].  
Z -ca Szefa Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych
ds. Służby Bezpieczeństwa w Łodzi
płk mgr J.Jasiński
[podpis nieczytelny]  

2 czerwiec 1985r. 

/Źródło: AIPN Ld_pf_440_3 /karta:80/  
Źródło: WUSW w Łodzi        Łódź, 1985.06.02
Meldunki dot.sytuacji polityczno-operacyjnej 
1 maja – 30 czerwca 1985 
T a j n e   
[Stempel:] SZYFROGRAM WYSŁANY Nr …3282..
Egz. Pojed.
PRZYJĘTO ……………………………….
ZASZYFROWANO ………………………

Dyżurny Operacyjny
Ministra Spraw Wewnętrznych
Warszawa

Meldunek  nr  142/85 
dot. sytuacji polityczno-operacyjnej  
[…].
5. Inicjatywy i działania kościoła rzymsko-katolickiego  
[…].
– 2 –
karta:81
[…]. W dniu dzisiejszym inwigilacja wybranych nabożeństw w kościołach łódzkich wykazała, że głoszone homilie dotyczyły treści religijnych.
W kościele zakonnym jezuitów przy ul.Sienkiewicza 60 o.S.Miecznikowski w głoszonej homilii w intencji 4 rocznicy śmierci kardynała Wyszyńskiego przekazał wiernym swoje osobiste refleksje ze spotkań ze zmarłym kardynałem, stwierdzając między innymi, że był on orędownikiem w walce z przemocą i reformacją.  Poinformował również wiernych o tym, że:
–  w diecezji łódzkiej za przekonania uwięzionych jest 11 osób,
– Śreniowski przerwał głodówkę w więzieniu w Braniewie, którą podjął na znak solidarności z ks. Zychem pozostającym przez 9 miesięcy samotnie w celi. Głodówka Śreniowskiego i ks.Zycha trwała 17 dni. Na zakończenie nabożeństwa wierni odśpiewali „Boże coś Polskę“ unosząc dłonie z palcami rozłożonymi w kształcie litery „V“. Obecnych około 1000 osób.
– 3 –
karta:82
[…].  
Z-ca Szefa Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych
ds. Służby Bezpieczeństwa w Łodzi
płk Tomasz Cinkowski
[podpis nieczytelny]

4 czerwiec 1985r.

/Źródło: AIPN Ld_pf_440_3 /karta:72/ 
Źródło: WUSW w Łodzi          Łódź, dnia 1985-06-04   
Meldunki dot.sytuacji polityczno-operacyjnej     
1 maja – 30 czerwca 1985   
T a j n e  
[Stempel:] SZYFROGRAM WYSŁANY Nr …3333..     
Egz.pojed.
PRZYJĘTO ……………………………….
ZASZYFROWANO ..85/06/04…g.16,30

Dyżurny Operacyjny
Ministra Spraw Wewnętrznych
Warszawa

Meldunek nr  144/85               
dot. sytuacji polityczno-operacyjnej  

1. Ogólna ocena sytuacji w województwie
    W sytuacji polityczno-operacyjnej na terenie aglomeracji łódzkiej nie zaszły istotne zmiany. Operacyjnie przejeliśmy egzemplarz broszury formatu A-3 /5 kart/ pt.“Nawa św.Krzysztofa“, sygnowany i sprzedawany przez Duszpasterstwo Środowisk Twórczych przy kościele jezuitów w Łodzi. Pismo to zawiera klauzurę „ do użytku wewnętrznego“. W/g źródła w/w broszurę wydano bez zezwolenia cenzury w jakimś państwowym zakładzie w ramach tzw. „fuchy“. Zakład prywatny jest mało pradopodobny.
Bliższe rozpoznanie w powyższej sprawie pozwala stwierdzić, że głównym inicjatorem druku jest ks.JASIŃSKI z kościoła jezuitów, znający się na|poligrafii. Wym. m.in. wypowiadał się że działalność kulturalna kościoła jest w rozkwicie i będzie dalej się rozwijać, a dzięki temu wokół kościoła grupuje się cały kwiat plastyki polskiej. W/g planów JASIŃSKIEGO pismo „NAWA…“, wydane okazjonalnie z racji istniejącej o[u] jezuitów wystawy plastycznej, ma być cykliczne. W omawianym piśmie oprócz artykułu znanego plastyka łódzkiego G.[rzegorza] SZTABIŃSKIEGO /asystent UŁ/ zawierającego pochwałę twórczości będącego w naszym operacyjny(m) zainteresowaniu J.[ózefa]ROBAKOWSKIEGO /plastyk awangardowy/, gloryfikuje się kościół jako mecenasa sztuki, a za objaw polskiej rdzenności sztuki uznaje isę [się] jej związek z kościołem.  
– 4 –
karta:75
[…].                               
[Stempel:] ZASTĘPCA SZEFA WOJEWÓDZKIEGO URZĘDU SPRAW
WEWNĘTRZNYCH d/s Służby Bezpieczeństwa
płk Tomasz Cinkowski
[podpis nieczytelny]

9 czerwiec 1985r.

/Źródło: AIPN Ld_pf_440_3 /k.61/            
[Adnotacja odręczna: Zał. do meldunku nr. 148/85]        Łódź, dnia 1985.06.09
Źródło: WUSW w Łodzi
Meldunki dot.sytuacji polityczno-operacyjnej   
T a j n e
1 maja – 30 czerwca 1985
Egz.nr..2..

M E L D U N E K
dot. sytuacji w kontrolowanych środowiskach

1. Meldunek operacyjny Nr 245 [przekreślono odręcznie]
    dot.Wydz.II i III [przekreślono odręcznie]
 W dniu dzisiejszym o godz.10 w kościele oo jezuitów w Łodzi/LDLA/, ul.Sienkiewicza 60 /6018/ nabożeństwo odprawił i głosił homilię o.S.Miecznikowski/12190/. Poświęcił je Heronimowi Dobrowolskiemu z Pabianic/LDPA/, członkowi „Solidarności“/BCfifi/ i KPN/Bfi2/, który zamordowany został przez nieznanych sprawców jesienią ub.r. a jego ciało odnaleziono dopiero niedawno. Homilia xxxxxx dotyczyła się szerzącego się zła. Wymieniając współczesne plagi ludzkości jezuita odniósł je do sytuacji panującej na całym świecie. Stwierdził, że w tej sytuacji katolicy powinni wziąć wszystkie te grzechy na siebie, tak jak uczynił to Chrystus. W Łodzi okazją ku temu będzie nabożeństwo w parafii oo jezuitów w dniu 16 bm. godz.18 ku czci Najświętszego Serca Jezusowego. O.Miecznikowski oświadczył, że modły będą głównie w intencji wybaczenia grzechów popełnionych w naszym mieście. Dodał, że grzechów tych było w ostatnich latach wyjątkowo dużo i wyjątkowo ciężkich – bezczeszczenie świątyń wraz ze świętym sakramentem, nieposzanowanie praw człowieka, bicie i katowanie ludzi na ulicach. Prosił również o modlitwę w swojej intencji z uwagi, iż w ostatnim okresie ponownie spotkał się z pogróżkami pod swoim adresem za działalność jaką prowadzi. Wg. ogłoszonego komunikatu w najbliższą środę, w ramach cotygodniowych spotkań, refleksjami z zagranicznych podróży podzieli się dr Władysław Bartoszewski. Wiernych ok.1500 osób. Posiadamy nagranie magnetofonowe wystąpienia o.Miecznikowskiego.
W pozostałych zabezpieczanych łódzkich kościołach nie odnotowano wystąpień o wrogim charakterze. Frekwencja na nabożeństwach zbliżona do codziennej.
Informacja potwierdzona /A/.
Wykorzystanie w prowadzonych sprawach/TK/.   
kpt.H.Wesołowski

11 czerwiec 1985r.

/Źródło: AIPN Ld_00_40_1037 t.3/ karta 56/
Łódź, 1985.06.11
„T A J N E“
EGZ.NR  1 

N O T A T K A  S Ł U Ż B O W A

 Na spotkaniu w dniu 85.06.05. ps.„PIOTR“ dostarczył mi pięć kompletów /po trzy zeszyty/ „Wieczorów dyskusyjnych“, tj. wiernych zapisów tzw. środowych spotkań jakie odbywają się w Dusz-pasterstwie Środowisk Twórczych w kościele oo Jezuitów w Łodzi przy ul.Sienkiewicza.
 Wspomniane wyżej trzy zeszyty obejmują wykłady, pytania i odpowiedzi po nich zadawane z okresu 1983 r. i pięciu miesięcy r. Dalsze są w przygotowaniu. ps. „PIOTR“ ocenił /widząc paczki „zeszytów“/, iż mogło ich być ok. 5 tys. sztuk.
 Trzy|zeszytowe komplety sprzedawane są przez duszpasterza, ks.Piotra w bibliotece parafii oo Jezuitów mieszczącej się w budynku obok kościoła / przy sali teatralnej im.J.Popiełuszki/ po 500 zł. za komplet. 

Uwaga
  Ze względu na wcześniejsze rozmowy z o.Miecznikowskim, koniecznym jest przekazanie do dyspozycji trzech kompletów. W przypadku bowiem istnienia powiązań pomiędzy o.Miecznikowskim a przedstawicielami Samorządu Studenckiego UŁ, nie pojawienie się „Zeszytów“ w tym kręgu /a dostarczyć je miał „PIOTR“/ mogłoby zrodzić podejrzenia względem, tak ze strony działaczy Samorządu jak i o.Miecznikowskiego.
[dopisek na lewym marginesie] Kpt.Grosman W sprawie wydawnictwa D[uszpasterstwa] Ś[rodowisk] T[wórczych] uzyskanej inf.[ormacji] do Dep.III. współdziałać będziemy z Wydz. III i IV oraz organem cenzorskim. Uwaga dot. zachowania się tw słuszna.  85.06.15.
[podpis nieczytelny]   
 Wyk. 2 egz.                                        Kier. Sekcji III-B
Egz. nr 1 – teczka  pracy                     kpt. T.Grosman
Egz. nr 2 – teczka DA                          [podpis nieczytelny]  

16 czerwiec 1985r.

/Źródło: AIPN Ld_pf_440_3 /karta:39/ 

Źródło: WUSW w Łodzi          Łódź, dnia 1985.06.16
Meldunki dot.sytuacji polityczno-operacyjnej                                                    
1 maja – 30 czerwca 1985
T a j n e
[Stempel:] SZYFROGRAM WYSŁANY Nr …3526..     
egz. Poj.
[podpis nieczytelny]  

Dyżurny Operacyjny
Ministra Spraw Wewnętrznych
W a r s z a w a  

M e l d u n e k  nr  154/85
dot. sytuacji polityczno-operacyjnej
[…].  5. Inicjatywy i działania kościoła rzymsko-katolickiego.  
 W dniu dzisiejszym o godz.10.00 w kościele jezuitów przy ul.Sienkiewicza 60 w Łodzi o.S.Miecznikowski  odprawił nabożeństwo w intencji wolności Polski /o taką intencję prosili członkowie „S“ łódzkiej gazowni/, za broniących krzyży księży z Włoszczowej, za szkoły wyższe po wprowadzeniu w życie nowej ustawy o szkolnictwie wyższym oraz za skazanych w procesie gdańskim: Lisa [Bogdana], Michnika [Adama] i Frasyniuka[Władysława]. Jak powiedział o.Miecznikowski o to samo modlił się dzień wcześniej Jan Paweł II, ktyóry przyjął grupę Polaków/ S.Miecznikowski stwierdził również, iż po procesie gdańskim powinien powstać „szum po całym kraju“, dodając że nie chodzi mu o protest na ulicach miast. Postawił pytanie na mocy jakiego prawa Lis, Frasyniuk i Michnik zostali
ciąg dalszy na odwrocie
karta:39/verte
skazani. Kazania nie było, ponieważ po krótkiej mszy 5 aktorów wrocławskich przedstawiło misterium obrazujące dzieje chrześcijaństwa w Polsce. Według słów aktorów misterium to zostało przedstawione papieżowi podczas jego pobytu we Wrocławiu. Po spektaklu jeden z aktorów opowiedział xxxx zebranym w kościele o scenie jaka rozegrała się w sądzie po ogłoszeniu wyroku w procesie gdańskim. Stwierdził, iż matka Lisa, uśmiechała się i pozdrowiła syna znakiem „V“, natomiast żona Frasyniuka płakała. Następnie stwierdził, że wszyscy powinni na tę niesprawiedliwość „jakoś zareagować“.
Po zakończeniu misterium były rozdawane listy protestacyjne do Sejmu w związku z procesem gdańskim. Uczestnicy nabożeństwa składali podpisy na oddzielnej liście.
Podpisywali również petycję w sprawie pluralizimu związkowego. Obecnych ok.1500 osób. Przed kościołem stał samochód z rejestracją wrocławską WRI-03191.                                
[brak podpisu]

17 czerwiec 1985r.

/Źródło: AIPN Ld_pf_440_3 /karta:34/    
Źródło: WUSW w Łodzi            Łódź, dnia 1985.06.17
Meldunki dot.sytuacji polityczno-operacyjnej  
1 maja – 30 czerwca 1985     
T a j n e
[Stempel:] SZYFROGRAM WYSŁANY Nr …3555..
egz. Poj.

Dyżurny Operacyjny
Ministra Spraw Wewnętrznych
W a r s z a w a

M e l d u n e k  nr  155/85
dot. sytuacji polityczno-operacyjnej  
[…].
– 4 –
karta:37  
5.  Inicjatywy i działania  kościoła rzymsko-katolickiego  
  Nawiązując do wczorajszego meldunku nr. nabożeństwa w kościele jezuitów w Łodzi przy ul.Sienkiewicza 60, przesyłam:
 a/ treść petycji odnośnie wyroków w procesie gdańskim: „Do sejmowej Komisji Sprawiedliwości. Poruszeni kolejnym procesem politycznym – tym razem przeciw trzem upatrzonym działaczom politycznym „S“ Władysławowi Frasyniukowi, Bogdanowi Lisowi i Adamowi  Michnikowi – my niżej pod-pisani raz jeszcze podnosimy głos przeciwko narastającemu w Polsce bezprawiu. Protestujemy przeciw-ko więzieniu ludzi za przekonania, za obronę społeczeństwa przed wyzyskiem i nędzą. Protestujemy przeciwko oparciu postępowania sądowego na policyjnej prowokacji. Protestujemy przeciwko niespotykanej brutalności sądu, pozbawieniu oskarżonych możliwości obrony, deptaniu ich godności i szykanowaniom, którym są poddawani. Protestujemy przeciwko faktycznej niejawności procesu i cynizmowi oficjalnych komunikatów“.[…].
– 5 –
karta:38
[…].  W dniu 1985.06.16 w kościele jezuitów przy ul.Sienkiewicza 60 w godz.18.00-20.00 odbyła się uroczystość odpustowa ku czi Serca Jezusowego. Mszę odprawiał bp Bejze w asyście duchownych z łódzkich parafii, którzy przybyli wraz z delegacjami wiernych. Uczestnikom nabożeństwa towarzyszył transparent wywieszony w kościele o następującej treści: „Solidarność więźniów politycznych“. Kazanie wygłosił nn.zakonnik, lecz wrogich treści nie odnotowano. Obecnych około 800 osób.
 Ks.Miecznikowski zaprosił niektórych uczestników uroczystości na wspólną kolację.
[…]    
[podpis nieczytelny]  

15 lipiec 1985r.

/Źródło: AIPN Ld_pf_13_440 / t.4/ karta:147/
[Stempel:] SZYFROGRAM WYSYŁANY Nr  4049         Łódź,  1985.07. 15  
PRZYJĘTO________________       
T a j n e  
ZASZYFROWANO_________    
egz.poj.
[brak podpisu] 

Dyżurny Operacyjny
Ministra Spraw Wewnętrznych
W a r s z a w a           

M e l d u n e k  nr  179/85                                           
dot. sytuacji polityczno – operacyjnej   

1. Ogólna ocena sytuacji w województwie 
[…]. Z uzyskanych przez nas informacji wynika, że w gronie aktywu świeckiego skupionego w parafii Jezuitów przy ul.Sienkiewicza 60 kolportowane są następujące nielegalne wydawnictwa:
– „Tygodnik Mazowsze“ nr 130-134,
– „Biuletyn Łódzki“ z maja i czerwca br.,
– broszura zawierająca 111 „kawałów politycznych“ pt. „Kto prosił ruskie?“  
– Wydawnictwa te są rozprowadzane przez małżeństwa Kików oraz Zbigniewa Rybarkiewicza.
[…]. 
Z-ca Szefa Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych
d/s Służby Bezpieczeństwa
płk.mgr J.Jasiński 
[podpis nieczytelny]

24 lipiec 1985r.

/Źródło: AIPN Ld_00_82_51 /karta:107/
[Relacja spisana odręcznie]            Łódź, dnia 1985.07.24
Źródło:  ps. „Technik“
Przyjął: A.Sikora    
Tajne
Data: 24.07.1985r
Miejsce: lk. Krypt. „Ratusz“

Relacja
z odbytego spotkania i spisana na podstawie słów tajnego współpracownika ps. „Technik“.
W trakcie prowadzonej rozmowy z osobowym źródłem, w trakcie spotkania zostały omówione następujące sprawy
– obchody święta 22 lipca w bieżącym roku
– c[k]onsolidacje osób skupionych w środowisku przy Kościele o.o.Jezuitów w Łodzi ul.Sienkiewicza.[…].
-2-
karta:107/verte
[…]. W toku dalszej rozmowy osobowe źródło poinformowało, że obserwuje od dłuższego okresu c[k]onsolidacje środowiska skupionego przy Kościele o.o.Jezuitów. Tajny współpracownik jest przekonany że duży wkład w c[k]onsolidacje środowiska włożył Ks.S.Miecznikowski, który staje się pierwszo-planową postacją w tej społeczności. Dowodem tego jest zaproszenie do sali przykościelnej zarówno Słowika, Kropiwnickiego, Dłużniewskiego, wspólnie z osobami wywodzącymi się z ROPCiO /Czuma, Niesiołowscy/, z KPN / Rybarkiewicz / ZiNO ( Ostoja, Głogowski).
[…].
Przedsięwzięcia. Informacje przekazać Sekcji I, celem ewentualnego wykorzystania do opracowania meldunku dziennego.  
Kpt. Andrzej Sikora                                                                

7 sierpień 1985r.

/Źródło: AIPN Ld_pf_13_440 / t.4/ karta:79/
[Stempel:] SZYFROGRAM WYSYŁANY Nr  4385            Łódź,  1985-08-07
PRZYJĘTO 85.08.07                                                                                                                   
[podpis nieczytelny]          
T a j n e    
ZASZYFROWANO 85.03.03     
egz.poj.                                                     
[brak podpisu]     

DYŻURNY OPERACYJNY
MNISTRA SPRAW ZAGRANICZNYCH
w  W  A R S Z A W I E     

M E L D U N E K   Nr  198/85  
dot. sytuacji polityczno – operacyjnej  
[…].
– 4 –
karta:82
5. Inicjatywy i działania kościoła rzymsko-katolickiego
  W dniu 1985-08-06 o godz.18,30 w kościele oo.Jezuitów przy ul.Sienkiewicza 60 o.Miecznikowski odprawił nabożeństwo z okazji Święta Przemienienia Pańskiego oraz rocznicy wymarszu w 1914 r. kompanii kadrowej J.Piłsuskiego. W trakcie kazania jezuita omówił istotę przemienienia stwierdzając, iż proces ten ma również odbicie w postawach ludzkich i dzięki temu człowiek może dokonać rzeczy wielkich, jak choćby Piłsudski. W jego przypadku przemiana personalna przerodziła się w konsekwencji w odrodzenie narodu i odzyskanie niepodległości. Mówca stwierdził, że za czasów Piłsudskiego duchowymi przywódcami narodu byli księża. Nawiązując do czasów współczesnych o.Miecznikowski omówił wpływ pielgrzymek Jana Pawła II do kraju. Jezuita doszedł do wniosku, że Polsce potrzebne jest „społeczeństwo teologiczne.“ Kraj nasz ma bowiem 1000-letnią tradycję chrześcijaństwa i wszelkie modele polityczne i ekonomiczne narzucone z zewnątrz są temu społeczeństwu obca[e]. Należy czynić wszystko – podkreślił – aby nigdy więcej dziecko nie pisało w wypracowaniu: „Moja Ojczyzna ma 40 lat“. W podsumowaniu o.Miecznikowski podkreślił, że przemiana wewnętrzna i głęboka wiara wraz z doświadczeniem historycznym stanowią opokę, na której winno budować się społeczeństwo teraźniejszości i jutra, zdolne do wielkich czynów. Pod koniec nabożeństwa duchowny wezwał wiernych do modlitwy w rocznicę śmierci Pawła VI oraz w intencji państw uciskanych politycznie i ekonomicznie. Zebrani odśpiewali „Boże, coś Polskę“ z podniesionymi palcami w kształcie litery V. W nabożeństwie uczestniczyło ok.400 wiernych, w tym byli żołnierze AK. Należy zaznaczyć, iż nieznane osoby robiły zdjęcia. 
– 5 –
karta:83
[…].         
Z-CA SZEFA WOJEWÓDZKIEGO URZĘDU SPRAW WEWN.
D/S SŁUŻBY BEZPIECZ. w ŁODZI
PŁK T.CINKOWSKI  
[podpis nieczytelny]  

26 sierpień 1985r.

/Źródło: AIPN Ld_pf_13_440 / t.4/ karta:19/
[brak stempla]             Łódź,  1985.08.26
T a j n e        
egz.poj.  

Dyżurny Operacyjny
Ministra Spraw Wewnętrznych
W a r s z a w a

M e l d u n e k  nr  214/85    
dot. sytuacji polityczno – operacyjnej  

[…]. 1.  Ogólna ocena sytuacji w województwie   
[…]. Osobowe źródło informacji przekazało, iż w dniu 18 bm. w kościele oo Jezuitów odbyła się masza w intencji rocznicy „Cudu nad Wisłą“ [przekreślono]
– 2 –
karta:20 
i rozgromienia wojsk sowieckich / kazanie również nawiązywało do tego tematu/. Odnotowaliśmy obecność następujących osób: M.Czekalski, Palka, Słowik, Kropiwnicki, Dłużniewski, Ostoja-Owsiany.[przekreślono].[…].
5. Inicjatywy i działania kościoła rzymsko-katolickiego    
 I sekretarz Ambasady W.Brytanii w Polsce Marden i III sekretarz tejże ambasady Stoneman za pośrednictwem Małgorzaty Wawek pragną nawiązać kontakt z o.S.Miecznikowskim  lub przedstawicielem Duszpasterstwa Inteligencji Katolickiej. Do spotkania ma dojść w Łodzi 29 sierpnia br. w godzinach przedpołudniowych.
– 3 –
karta:21
[…].  
Stempel:] ZASTĘPCA SZEFA WOJEWÓDZKIEGO URZĘDU
SPRAW WEWNĘTRZNYCH ds. Służby Bezpieczeństwa
w Łodzi
płk T.Cinkowski
[podpis nieczytelny]   

***

[…] 6. Ksiądz Miecznikowski mówił o tych problemach w sposób cichy, ale stanowczy: powiedział, że jego obowiązkiem jest powiedzieć zachodnim dyplomatom, jak naprawdę jest w Łodzi, bo prawdę trzeba znać.(321)

28 sierpień 1985r.

/Źródło:AIPN Ld_00_82_51 / karta:108/
[Relacja spisana odręcznie]          Łódź, dnia 1985.08.28
Źródło:  ps. „Technik“
Przyjął: A.Sikora     
Tajne
Data: 1985.08.28
Miejsce: lk. Krypt. „Ratusz“

Relacja
z odbytego spotkania i spisana na podstawie słów tajnego współpracownika

  W dniu dzisiejszym odbyłem spotkanie z tajnym współpracownikiem ps. „Technik“. Celem spotkania było uzyskanie informacji odnośnie zamierzeń planowanych akcji, inicjatyw środowiska prosolidarnościowego w związku z przypadającą w dniu 30 i 31 sierpnia br. kolejną rocznicą podpisania tzw. porozumień w Gdańsku, Szczecinie i Jastrzębiu. Z relacji tajnego współpracownika wynika, że na terenie Kościoła o.o.Jezuitów w Łodzi – kolportowane są ulotki nawołujące w swej treści do udziału w nielegalnym zgromadzeniu i manifestacji przed Kościołem pod wezwaniem Świętego Krzyża (tablica poświęcona poległym stoczniowcom w 1970r ), w dniu 31 sierpnia br. o godz.10 tej. W treści ulotki sugeruje się również przemarsz ulicami miasta (do Placu Wolności). Ulotki rozdawane są przez młodych ludzi (osobowe źródło uważa, że są studentami). Kolportuje się je wśród znajomych i zaufanych osób, znanych z terenu Kościoła.[…].
– 2 –
karta:108/verte
[…]. Zadanie. Na bieżąco śledzić wydarzenia dotyczące rocznicy tzw. porozumień sierpniowych. Informacje przekazać Sekcji I celem ewentualnego wykorzystania przy opracowaniu meldunku dziennego.     
Kpt Andrzej Sikora


***

/Źródło: AIPN Ld_pf_13_440 / t.5/ karta:202/
[Stempel:] SZYFROGRAM WYSYŁANY Nr  4830                 Łódź,  1985.09. 01
PRZYJĘTO  _________________      
ZASZYFROWANO___________   
T a j n e
[podpis nieczytelny] 
egz.poj.                                                                     

Dyżurny Operacyjny
Ministra Spraw Wewnętrznych
W a r s z a w a

M e l d u n e k  nr  220/85 
dot. sytuacji polityczno – operacyjnej
[…]. 
– 3 –
karta:203
5. Inicjatywy i działania kościoła rzymsko-katolickiego
   W dniu 30 sierpnia br. w godzinach wieczornych powróciła do Łodzi piesza pielgrzymka na Jasną Górę. Na przedmieściach Łodzi pielgrzymów przywitał ordynariusz bp J.Rozwadowski, który następnie szedł razem z pątnikami do kościoła pw.św.Józefa przy ul.Farnej 12, gdzie około godz.17.00 nastąpiło rozwiązanie pielgrzymki. Ogólnie razem z pielgrzymami w kościele i przed zgromadziło się około 4 tys. osób.[…]. W kościele oo. jezuitów przy ul.Sienkiewicza 60 o godzinie 10,00 homilię głosił o.S.Miecznikowski. Stwierdził w niej, że jedynie II Rzeczypospolita spełniła oczekiwania wszystkich Polaków i gotowi byli dla niej wielu wyrzeczeń i takiego heroizmu jak w okresie II Wojny Światowej. Obecnie jest to w Polsce nie do pomyślenia ponieważ władza nie liczy się ze społeczeństwem i je okłamuje. Były w Polsce okresy nadziei jak w pierwszych latach po wyzwoleniu czy na początku lat 80-tych, lecz zostały one przekreślone okresem stalinizmu i 13 grudnia. W związku z rozpoczynającym się rokiem szkolnym o.Miecznikowski nawoływał o szkołę sprawiedliwą, uspołecznioną, uczącą prawdy, pozbawioną ideologii, do której rodzice bez obaw posyłaliby dzieci wierząc, że siłą nie będzie się usuwać z ich psychiki tego co wynieśli z domu. Na zakończenie odśpiewano Rotę, podczas której masowo podnoszono ręce z palcami w literę „V“. Po mszy około 500 osób zgromadziło się
– 4 –
karta:204 
pod tablicą ku czci ks.Popiełuszki na terenie kościelnym, gdzie wartę pełnili harcerze. Śpiewano pieśni, między innymi „Ojczyzno we krwi skąpana‘, podczas której również masowo „V“-owano. Rozrzucono również kilkadziesiąt ulotek o nieznanej dotychczas treści. Do zgromadzonych wyszedł o.Miecznikowski, którego przywitano brawami, „V“-owaniem, wręczono mu wiązankę kwiatów i podnoszono na ramiona. Zgromadzeni opuścili plac przykościelny około godz. 12.00. 

[Stempel:] Z-ca Szefa Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych 
ds. Służby Bezpieczeństwa w Łodzi 
płk T.Cinkowski  
[podpis nieczytelny]

15 wrzesień 1985r.

/Źródło: AIPN Ld_pf_13_440 / t.5/ karta:157/
[Stempel:] SZYFROGRAM WYSYŁANY Nr  5139           Łódź,  1985.09. 15
PRZYJĘTO  1985.09.15.  
ZASZYFROWANO 1985.09.15  20,00    
T a j n e 
(Zaborowski) 
egz.poj.

Dyżurny Operacyjny
Ministra Spraw Wewnętrznych
W a r s z a w a

M e l d u n e k  nr  232/85 
dot. sytuacji polityczno – operacyjnej
[…] 
– 2 –
karta:158
1. Ogólna ocena sytuacji w województwie 
  W uzupełnieniu poprzedniego meldunku informuję, że w dniu 13.09.br. Przeprowadzono rozmowę ostrzegawczą także z A.Słowikiem. Rozmowa dotyczyła złożenia przez ww. podpisu pod apelem nawołującym do bojkotu wyborów. W trakcie rozmowy A.Słowik zachowywał się w sposób arogancki i pewny siebie. Niechętnie i w sposób wymijający odpowiadał na zadawane mu pytania, twierdząc „ że swoim zachowaniem nie narusza prawa“. W dniu wczorajszym w godzinach wieczornych udali się do Częstochowy na uroczystości czołowi działacze b.„S“ Słowik, Kropiwnicki, Dłużniewski oraz o.S.Miecznikowski. Ustalono także, iż około godz. 13,00 przejeżdżał przez Łódź, w drodze do Częstochowy L.Wałęsa.
   Uzyskaliśmy jednoźródłową informację, że opozycyjny działacz łódzkiej „S“- Jerzy Dłużniewski czyni starania, by zakupić marmurową płytę o wymiarach 90x80x3 cm za 300 tys.zł, która po obróbce ma być wmurowana w jednym z warszawskich kościołów. Napis na płycie ma zawierać następującą treść: „Św. pamięci ks.Jerzemu Popiełuszce, bojownikowi o wolną i niepodległą Polskę – NSZZ „Solidarność Ziemi Łódzkiej“. Ponadto na płycie ma być wykuty herb Łodzi. Odsłonięcie tablicy ma nastąpić podczas centralnych uroczystości warszawskich, ku czci ks.Popiełuszki, planowanych w rocznicę śmierci duchownego, tj. 19 października br. Podjęto działania zmierzające do niedopuszczcenia do realizacji inicjatywy łódzkich opozycjonistów.
– 3 –
karta:159 
5. Inicjatywy i działania kościoła rzymsko-katolickiego
   W dniu 85.09.13 o godz.19.00 w kościele przy ul.Sienkiewicza 60 odbyło się  nabożeństwo celebrowane przez o.Miecznikowskiego. Na wstępie jezuita poinformował wiernych, że modlitwa różańcowa jest w intencji ojczyzny, ojca świętego oraz drogiej nam „Solidarności“. W wystąpieniu swym stwierdził, iż „zdajemy sobie sprawę z tego, że wielu jest ludzi w Polsce, którym dzieje się krzywda. Od stanu wojennego do dnia dziesiejszego dzieją się w Polsce rzeczy na które nikt z nas Polaków nie może się zgodzić. Módlmy się aby ojczyzna nasza stała się znów krajem pokoju, zgody opartej o sprawiedliwość i braterstwo, o równość wszystkich wobec prawa. Niestety dalecy jesteśma[y] od tego, dlatego tak często słyszy się pieśń patriotyczną ze słowami „Ojczyzną wolną racz nam wrócić panie“. Następnie wznoszono modły za „Solidarność“ oraz wszystkie wartości, które były zapoczątkowane w sierpniu 1980r. Pozostałe modlitwy były utrzymane w podobnym tonie / wystąpienie utrwalono
– 4 –
karta:160  
na taśmie magnetofonowej/. W nabożeństwie uczestniczyło około 300 wiernych. Na zakończenie o.Miecznikowski zaprosił poprosił wszystkich zainteresowanych wyjazdem do Częstochowy o przejście do kaplicy św.Krzysztofa. W kaplicy zebrało się około 120 osób. Miecznikowski poinformował, że wszyscy zbierają się w niedzielę, przed Jasną Górą w okolicy sztandaru z wizerunkiem MBCz, demonstrując zebranym sztandar. Z działaczy b.“S“ rozpoznano Kika oraz Marka Chwalewskiego z Pabianic, który organizuje wyjazd z terenu Pabianic.[…]. 

[Stempel:] Z-ca Szefa Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych
ds. Służby Bezpieczeństwa  w Łodzi  
płk T.Cinkowski
[podpis nieczytelny]

***  

/Źródło: AIPN Ld_pf_13_440 / t.5/ karta:176/  

[Stempel:] SZYFROGRAM WYSYŁANY Nr  5011         Łódź,  1985.09. 15
PRZYJĘTO  85.9.9.   16,00   
ZASZYFROWANO 85.9.9  16,30 
T a j n e  
[podpis nieczytelny] 
egz.poj.

Dyżurny Operacyjny
Ministra Spraw Wewnętrznych
W a r s z a w a 

M e l d u n e k  nr  227/85 
dot. sytuacji polityczno – operacyjnej

[…]. 
– 3 –
karta:177  
5. Inicjatywy i działania kościoła rzymsko-katolickiego
  Uzyskano informację źródłową, że w dniu 5 bm. odbyło się zebranie organizacyjne aktywu tzw. Duszpasterstwa Świata Pracy, przewodniczył mu proboszcz parafii na Retkini – ks.[Jan] Sobczak – mianowany przez biskupa Rozwadowskiego Duszpasterzem Robotników na Łódź. Stwierdził, że nominacja stanowi dla niego zaskoczenie, ale ponieważ jest człowiekiem upartym, to doprowadzi robotę do wyznaczonego celu.[…].
– 4 –
karta:178  
…Na propozycję jednego z uczestników spotkania, że do inicjatywy warto by włączyć kogoś ze znanym nazwiskiem, np.Słowika, ks.Sobczak stwierdził, że Słowik prowadzi działalność polityczną. Dodał, że niestety drogi kościoła i „Solidarności“ rozeszły się. Kościół nie może i nie będzie angażował się w akcje polityczne. Tolerowani są co prawda tacy księża jak Jankowski czy Miecznikowski, ale nie potrzeba ich w duszpasterstwie robotników, przynajmniej z dwóch względów:
– po pierwsze – to co oni robią, to jest nauka nienawiści, a kościół nie może się narazić na takie zarzuty,
– po drugie – ich działalność jest obliczona na doraźny efekt, a kościołowi chodzi o efekty długofalowe i trwałe.
[…].  
[podpis nieczytelny]

16 wrzesień 1985r.

/Źródło: AIPN Ld_pf_13_440 / t.5/ karta:153/
[Stempel:] SZYFROGRAM WYSYŁANY Nr  5173                                         Łódź,  1985.09. 16
PRZYJĘTO  _________________      
ZASZYFROWANO____________  
T a j n e     
[podpis nieczytelny]  
egz.poj. 

Dyżurny Operacyjny
Ministra Spraw Wewnętrznych
W a r s z a w a

M e l d u n e k  nr  233/85
dot. sytuacji polityczno – operacyjnej
[…]. 
– 4 –
karta:156
5. Inicjatywy i działania kościoła rzymsko-katolickiego
   Z uzyskanych przez nas informacji wynika, że w pielgrzymce ludzi pracy na Jasnej Górze z terenu Łodzi wzięło udział około 1 tys. osób. Wierni udali się do Częstochowy indywidualnie dnia 85.09.14 pociągami oraz prywatnymi samochodami. O.Miecznikowski wyjechał pociągiem o godz.13.00 wraz z 200-osobową grupą aktywu parafii Jezuitów. Pielgrzymi z Łodzi wzięli udział w tzw. nocnym czuwaniu oraz uroczystościach niedzielnych. Podczas mszy o goz.9.00 dnia 85.09.15 obok Wałęsy i Jaworskiego siedzieli czołowi działacze b.ZR NSZZ „Solidarność“ Ziemi Łódzkiej – Kropiwnicki i Palka. Na Jasnej Górze był także b.przewodniczący łódzkiej „Solidarności“ – Słowik. Prawdopodobnie wziął on udział w spotkaniu Komisji Krajowej, które odbyło się na Jasnej Górze w nocy z soboty na niedzielę. Łodzianie zaznaczyli swą obecność podczas drogi krzyżowej przy XII stacji, gdzie w 500-osobowej grupie widniały m.in. transparenty o następującej treści: „Pielgrzymka łódzka. Zawsze solidarni w Bogu“, „Robotnicy Łodzi – sierpień‘80“. Uczestnictwo grupy łódzkiej zostało udokumentowane na zapisie magnetofonowym.[…]. 
Z-ca szefa WUSW ds. SB w Łodzi
Płk mgr J.Jasiński   
[brak podpisu]

21 wrzesień 1985r.

/Źródło: AIPN Ld_ 00_82_68/ karta:174/
[Informacja spisana odręcznie]        Łódź, 1985-09-21
Źródło :  tw ps. „Jan“
przyjął : J.Lewsza
T a j n e
miejsce: mieszkanie
egz.Nr 1
czas: 21.09.85, g. 11,30–12,30
[Dopisek: 2 egz. Wyciągu
– podpis nieczytelny]

Informacja operacyjna
spisana na podstawie ustnej relacji tw ps.“Jan“

     Podczas pobytu jezuity MIECZNIKOWSKIEGO w Warszawie, w początkach września, wygłosił on tam kazanie, którego treść nagrana została na kasety i jest rozprowadzana również w Kościele Św.Krzyża w Łodzi, głównie w środowisku młodzieży w Klubie „Wieczernik“ (lub podobnie).
[…]. W łódzkich kościołach kontynuowana jest akcja zbierania składek na wykonanie tablicy z brązu (na płycie granitowej) ks.J.POPIEŁUSZKI.
[…].
– 2 –
karta:175 
[…]. Zadania:
–  Ustalić osoby rozprowadzające kasety z nagraniem mszy MIECZNIKOWSKIEGO, zdobyć takie nagranie.
–  Ustalić osoby najbardziej zaangażowane w zbiórkę funduszy na tablicę POPIEŁUSZKI.
– Kontrolować, czy na terenie Kościoła Św.Krzyż i Jezuitów kontynuowanie zbierania podpisów pod „apelem do kobiet świata“.
„Jan“
[…]
sporządz. w 2 egz. + wyciąg                st.insp.Wydz.III
egz nr 1 – teczka pracy tw                   por.Jerzy Lewsza
egz nr 2 – sprawa „Ekipa“                    [podpis nieczytelny]
wyciąg  – Wydział IV
oprac. JL
egz nr 2 – sprawa „Ekipa“                    [podpis nieczytelny]
oprac/druk JL

***

/Źródło: BU_0_40_608_277/ karta:122/

[Adnotacja: Nabożeństwo i kazanie głosił          Łódź, dn. 1985.09.29
O.Wiewiórowski z sem.Diecezjalnego    
W ogłoszeniach parafialnych po kazaniu  
Wiewórkowskiego głos zabrał O.Miecznikowski  
i przekazał poniższy tekst].   
T A J N E                                                                                                         

Stenogram  wystąpienia o.Miecznikowskiego w dniu 1985.09.29. podczas nabożeństwa o godz.10,00   
w kościele Jezuitów w Łodzi przy ul. Sienkiewicza 60

Moi drodzy, lektura ta nasuwa smętne refleksje na temat dokąd zmierza kraj w którym prawa pracownicze, prawa człowieka są tylko sloganem, martwą literą umów społecznych uroczyście podpisanych. W którym prawa ustanowione przez państwo są przez jego przedstawicieli lekceważone, łamane i zupełnie arbitralnie interpretowane, W którym – trzeba to na końcu powiedzieć – praworządność jest deptana. Moi drodzy, dobrze żebyście o tym wiedzieli bo przecież raz po raz się o wasze zdanie i o wasz głos władze dopominają. Na takim tle trzeba odpowiedzieć.  
[brak podpisu]

     W ostatnim okresie dokonano pobicia uwięzionych w zakładzie karnym w Łęczycy Józefa Śreniowskiego i W.(ładysława) Frasyniuka|i przeniesiono ich do cel karnych. Józef Śreniowski podjął protestacyjną głodówkę. To nieludzkie postępowanie coraz to powtarzające się przechodzi ludzkie pojęcie, nie tylko chrześcijańskie ale i elementarne pojęcie moralne. Bardzo obrażają się ci, co to czynią, kiedy padają porównanie[a] z elementami hitlerowskimi. Te porównania są niestety uzasadnione. Bo tak Polak z Polakiem nie postępuje. To są ludzie obcy tradycji duchowej i etycznej naszego społeczeństwa. Nie ma|słów żeby wyrazić moje oburzenie. W dniu 4 października odbędzie się w Sądzie Rejonowym w Łodzi przy pl.Dąbrowskiego 5 w sali nr.3 rozprawa przeciwko członkom solidarności Szymańskiej Teresie, Szymańskiemu Marianowi, oraz……. i Matczakowi. Polecam ich waszym modlitwom a kto może wziąć udział w rozprawie bardzo zachęcam. Muszę podać wreszcie to co zapowiadałem miano-wicie informację o sytuacji pracowniczej trzech głównych osób z Zarządu Regionalnego którzy w lipcu ubiegłego roku na podstawie amnestii zostali zwolnieni z więzienia, w których przebywali 2,5 roku. Nie możemy odkładać sprawy musicie o tym wiedzieć. Przeczytam krótko chociaż trochę czasu nam to zajmie. Najpierw sprawa przewodniczącego regionu Andrzeja Słowika. Zgodnie z obowiązującymi prze-pisami 4 dni po opuszczeniu więzienia Andrzej Słowik zgłosił się do MPK celem podjęcia pracy. Wniosek oparty był na tym, że Andrzej Słowik był pracownikiem MPK przez 9 lat, uzyskał tam wszystkie możliwe wyróżnienia jako kierowca oraz że został skierowany przez zakład do działalności związkowej, która to delegacja nie została nigdy uchylona. A także na specjalnie z okazji amnestii wydanych przepisach nakazujących szybkie zatrudnienie amnestionowanych w macierzystych zakładach pracy. Wniosek odrzucono a kolejny przesłano do Wydziału Zatrudnienia jako instytucji upoważnionej do kierowania pracowników podlegających przymusowemu pośrednictwu pracy. Pośrednictwo to polegać miało na kierowaniu przez Wydział Zatrudnienia pewnych grup pracowników w tym amnestionowanych do Zakładów pracy, które musiały te skierowania uznawać. MPK w tym czasie podlegało temu przepisowi.
– 2 –
karta:123
  Wiedząc o tym z dniem zgłoszenia się Słowika do pracy strzymało zapotrzebowanie na jakichkolwiek pracowników i stan ten utrzymywał się przez 6 miesięcy mimo ewidentnego braku kierowców. Wydział zatrudnienia celowo przewlekał sprawę. Gdy po miesiącu nie udzielił odpowiedzi na wniosek, Słowik zgłosił się tam osobiście.
  Z rozmowy z inspektorem wojewódzkim dowiedział się, że skierowania nie może uzyskać z powodu braku ofert, ale je dostanie, gdy oferty z MPK napłyną. Powstał wtedy problem sensu przymusowego pośrednictwa i pomocy dla amnestionowanych, skoro Wydział Zatrudnienia zdaje się na wolę zakładu pracy. Dlatego też Andrzej Słowik wnioskował o wydanie przez Wydział formalnej decyzji administracyjnej zawierającej podstawę prawną i uzasadnienia stanowiącej odpowiedź na wniosek o zatrudnienie. W miesięcznych odstępach Wydział przysyłał identyczne pisma z informacją o braku ofert z MPK.
  Dezycji jednak wydać nie chciał. Wówczas Andrzej Słowik odwołał się do ministra pracy. Odpowiedź nadeszła po kolejnym miesiącu i ograniczyła się do powtorzenia informacji o braku ofert.
  W kwestiach prawnych poruszanych w odwołaniu minister celowo się nie wypowiedział. W tej sytuacji Andrzej Słowik odwołał się do Naczelnego Sądu Administracyjnego, zarzucając Wydziałowi Zatrudnienia wydanie odmowy decyzji merytorycznej i przewlekanie postępowania. Między złożeniem skargi a sprawą NSA upłynęło przeszło 5 miesięcy. 1 stycznia 85r Andrzej Słowik został telegraficznie wezwany do Wydziału Zatrudnienia gdzie Dyrektor tej instytucji odczytał mu pismo MPK, z którego wynikało, że zakład ten nie życzy sobie zatrudnienia Andrzeja Słowika. Skąd MPK wiedziało o zamiarach Słowika skoro Wydział nie prowadził postępowania czekając na ofertę oraz w jakim stopniu MPK wiąże Wydział uprawniony do przymusowego pośrednictwa Dyrektor nie umiał odpowiedzieć. Po miesiącu na tablicy ogłoszeń ukazała się oferta pracy dla kierowców MPK w oparciu o którą Andrzej Słowik otrzymał bez trudu skierowanie. Już następnego dnia MPK odmówiło uznania skierowania w oparciu o prawo swobodnego doboru kadry. Wtedy dopiero okazało się, że na wniosek prezydenta, Minister Pracy zwolnił z obowiązku zatrudniania amnestionowanych dwa łódzkie zakłady MPK i UŁ, co zamykało drogę do pracy Andrzejowi Słowikowi i Jerzemu Kropiwnickiemu.
– 3 –
karta:124
  Mimo to Andrzej Słowik odwołał się do Terenowej Komisji Odwoławczej wskazując że o pracę ubiegał się przed zwolnieniem z obowiązku zatrudnienia a odmowa podyktowana jest względami politycznymi a przez to choćby jest bezprawna. Na rozprawie radca reprezentujący MPK przyznał, że Andrzej Słowik nie może być przyjęty z powodów politycznych a będąc przestępcą nie daje gwarancji jako kierowca.
Komisja odrzuciła odwołanie w oparciu o zasadę swobody rozwiązywania stosunku pracy, na temat aspektów politycznych nie wypowiedziała się. Andrzej Słowik xxxxxxx odwołał się do sądu 25 kwietnia, odbyła się rozprawa przed… [nieczytelne]. Andrzej Słowik przedstawił bezprawie działalności MPK niezgodną u(z) konstytucją paktami międzynarodowymi oraz deklaracjami władz. Sąd przyznał rację Andrzejowi Słowikowi i uchylił decyzję Wydziału zatrudnienia, ale tylko dlatego, że były podpi-sane przez niewłaściwą osobę. Uwzględnienie tego wyroku sporządzano przez 4 miesiące. W ostatnim dniu czerwca będącym również ostatnim dniem funkcjonowania Sądu Pracy przed reorganizacją, toczyła się sprawa odwoławcza w sprawie uznania orzeczenia Terenowej Komisji Odwoławczej. Adwokaci Andrzeja Słowika szeroko omówili niedopuszczalność dyskryminacji politycznej która jest sprzeczna z Konstytucją oraz ratyfikowanymi przez Polskę paktami praw obywatelskich, a także postawili pytanie komu może służyć tak drobiazgowo prowadzona przez władze akcja niedopuszczenia przez władze Słowika do pracy kierowcy, skoro większość pracowników zajezdni przy ul.Limanowskiego w petycjach do Sejmu domagała się zatrudnienia go. Pełnomocnik MPK ponownie potwierdził że Słowik nie może być zatrudniony z powodów politycznych. Dyrekcja Socjalistycznego zakładu pracy ma swobodę kogo chce bez żadnych ograniczeń. Pogląd ten podzielił sąd odrzucając odwołania Słowika. W uzasadnieniu podano rewelacyjną, o historycznym wręcz xxxx znaczeniu tezy, że umowy międzynarodowe obowiązu-ją w PRL tylko wtedy gdy literalnie powtórzy się ich postanowienia w wewnętrznych aktach prawnych. Skoro zaś kodeks pracy nie przewiduje zakazu dyskryminacji to nie można się na to powołać. Następnie sąd uznał że w sprawie zatrudnienia decyduje wyłącznie stanowisko dyrektora zakładu pracy zaś wola załogi nie ma istotnego znaczenia. Uzasadnienia pisemnego tego wyroku nie sporządzono do tej pory, mimo, że obowiązuje tutaj maksymalny termin 1 miesiąca. Na tym etapie wszystkie normalne drogi dochodzenia racji zostały wyczerpane. Andrzejowi Słowikowi przysługuje jedynie prawo ubiegania się o rewizję nadzwyczajną do wyższego wyroku oraz nowo|utworzonego
– 4 –
karta:125
  Trybunału Konstytucyjnego, o stwierdzenie czy dokonana przez Sąd wykładnia kodeksu pracy jest zgodna z konstytucją – innych dróg już nie ma. Wobec tego Andrzej Słowik już ponad rok pozostaje bez pracy. Szerzej to omówiłem bowiem jest to przykład jak funkcjonuje u nas prawodawstwo. Bardzo znamienny przykład. W sprawie Jerzego Kropiwnickiego dodatkowe uwagi. W listopadzie ubiegłego roku rektor Uniwersytetu Łódzkiego, gdzie pracował Jerzy Kropiwnicki wobec braku jakiejkolwiek reakcji Wydziału Zatrudnienia na swoje pismo w sprawie wydania Jerzemu Kropiwnickiemu skierowania do pracy w uczelni postanowił zatrudnić go bez tego skierowania. Nastąpiła natychmiastowa interwencja Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego, która spowodował[a] zmianę decyzji Rektora. Sprawa trafiła do Sądownictwa Pracy i w grudniu ubiegłego roku Terenowa Komisja Odwoławcza a następnie w lutym Okręgowy Sąd Pracy orzekły, że między Jerzym Kropiwnickim a Uniwersytetem Łódzkim została zawarta umowa o pracę, przy czym Sąd Pracy wyszedł poza przedmiot sporu i orzekł, że umowa została zawarta na okres próbny. Kolejny nacisk ministra spowodował iż władze uczelni postanowiły nie dopuścić dr.Jerzego Kropiwnickiego do pracy. Sprawa ponownie trafiła do Sądownictwa Pracy i 8 lipca br. Okręgowy Sąd Pracy postanowił się zwrócić z zapytaniem do Sądu Najwyższego. W istocie chodzi o rozstrzygnięcie czy można odbyć okres próbny bez odbycia próby. Jak dotąd Sąd Najwyższy nie udzielił na nie odpowiedzi. Zarówno Andrzej Słowik jak i Jerzy Kropiwnicki powinni korzystać z dobrodziej-stwa przepisu o preferencjach w zatrudnieniu osób amnestionowanych. Tymczasem 25 stycznia na prośbę Prezydenta Miasta Minister Pracy Płac i Spraw Socjalnych zwolnił Szkoły wyższe i MPK w Łodzi z obowiązku zatrudnienia osób amnestionowanych.
Mec.[Mecenas] reprezentujący Uniwersytet Łódzki przeciw Jerzemu Kropiwnickiemu oraz MPK przeciw Andrzejowi Słowikowi oświadczył, że to zarządzenie dotyczy dwóch instytucji. UŁ i MPK, dwóch osób właśnie Jerzego Kropiwnickiego i Andrzeja Słowika i wobec tego nie było potrzeby opubli-kowania tego zarządzenia w normalnym trybie.
Wreszcie ostatnia uwaga. Ponieważ Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego swój sprzeciw wobec zatrudnienia obywatela dr.Jerzego Kropiwnickiego motywuje brakiem skierowania z Wydziału Zatrudnienia warto przypomnieć, że Jerzy Kropiwnicki od ponad roku usiłuje takie
– 5 –
karta:126
skierowanie uzyskać. Spotyka się on z brakiem jakiejkolwiek odpowiedzi bądź odpowiedziami zawierającymi stwierdzenia wykrętne lub nieprawdziwe. Sprawa po|raz kolejny wróciła w trybie skargi do Ministra Pracy Płac i Spraw Socjalnych, któremu Wydział Zatrudnienia służbowo podlega. W przyszłą niedzielę przedstawię jak wygląda sprawa Grzegorza Palki – to samo, to samo.

6 październik 1985r.

 /Źródło: AIPN Ld_pf_13_440 / t.5/ karta:90/

[Stempel:] SZYFROGRAM WYSYŁANY Nr  5627/85      Łódź,  1985.10. 06
PRZYJĘTO  85.10.06  
ZASZYFROWANO  
T a j n e
[podpis nieczytelny]   
egz.poj.                                                                               

Dyżurny Operacyjny
Ministra Spraw Wewnętrznych
W a r s z a w a

M e l d u n e k  nr  250/85 
dot. sytuacji polityczno – operacyjnej
[…]. 
– 3 –
karta:92
5. Inicjatywy i działania kościoła rzymsko-katolickiego
  W kościele oo Jezuitów pod koniec niedzielnego nabożeństwa o godz.10.00 zabrał głos o.Miecznikowski. Poinformował on zebranych o tragicznej sytuacji Grzegorza Palki, który „dzięki zabie-gom władz“ od 17 miesięcy pozostaje bez pracy. Utrzymuje żonę  i 2 dzieci z zasiłku dla bezrobotnych w wysokości około 4 tys.zł. następnie opisał warunki w jakich przebywają w ZK w Łęczycy, Frasyniuk i Śreniowski. Powiedział, że ostatnio zostali oni pobici i umieszczeni w ciemnych celach, bez okryć i w ścisłej izolacji. Stwierdził, iż w związku z takimi ograniczeniami wolności narodu polskiego, zbliżające się wybory są tragiczną farsą i jednym wielkim nieporozumieniem. 
Na zakończenie odśpiewano „Boże Coś Polskę“ Podnosząc do góry ręce w kształcie litery „V“. W kościele było około 2,5 tys. osób. Po mszy przed tablicą ks.Popiełuszki / na terenie przykościelnym/ grupa ok.150 osób odśpiewała „Ojczyzna we krwi skąpana“, również z podnoszeniem rąk do góry.
– 4 –  
karta:94
[…].    
[Sempel:] Z-ca Szefa Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych
ds. Służby Bezpieczeństwa w Łodzi
płk T.Cinkowski 
[podpis nieczytelny] 

8 październik 1985r.

/Źródło: AIPN Ld_pf_13_440 / t.5/ karta:82/

[Stempel:] SZYFROGRAM WYSYŁANY Nr  5655     Łódź,  1985.10. 08
PRZYJĘTO  ________________                                                                                                
ZASZYFROWANO__________          
T a j n e                                
egz.poj.

Dyżurny Operacyjny
Ministra Spraw Wewnętrznych
W a r s z a w a

M e l d u n e k  nr  252/85   
dot. sytuacji polityczno – operacyjnej
[…].
– 3 –
karta:84
1. Ogólna ocena sytuacji w województwie       
 […]. W/g wymienionej B.[arbara]Śreniowska – siostra Józefa, przebywającego w ZK Łęczyca] J.Śreniowski nie je już od dłuższy okres czasu – a głodówka ma być protestem wobec braku opieki lekarskiej. Pomimo rzekomego pobicia go przez służbę więzienną chodzi o własnych siłach. Sytuacją J.Śreniowskiego  interesował się jezuita S.Miecznikowski, który był w Łęczycy, ale nie umożliwiono mu widzenia z wymienionym. Podobno jednak dowiedział się od Naczelnika, że przeciwko Śreniowskiemu i innym szykowany jest nowy  proces za ekscesy w więzieniu.[…]. 
5. Inicjatywy i działania kościoła rzymsko-katolickiego Dawni właściciele obiektów sakralnych zajmowanych obecnie przez parafię Jezuitów przy ul.Sienkiewicza 60 podjęli
– 4 – 
karta:85   
starania na drodze administracyjnej mające na celu unieważnienie aktu przekazującego tę placówkę jezuitom. Zakonnicy czynią starania, by zaangażować do sprawy mecenasa Jerzego Biejaka z Warszawy, pracującego w Zespole nr 39 – specjalistę administracyjnego zatrudnionego w bliżej nie określonym ministerstwie. Protestanci dążą do tego, aby mieć pełne prawo własności i obciążyć jezuitów czynszem za korzy-stanie z obiektów przy ul.Sienkiewicza 60. Łódzcy jezuici powiadomili o sprawie o.Janczaka z Warszawy, ktory obiecał umówić delegację reprezentującą tut. dom zakonny z mecenasem Biejakiem.[…].

[Stempel:] ZASTĘPCA SZEFA WOJEWÓDZKIEGO URZĘDU
SPRAW WEWNĘTRZNYCH ds. Służby Bezpieczeństwa w Łodzi
płk T.Cinkowski 
[podpis nieczytelny]

12 październik 1985r.

/Źródło: AIPN Ld_ 00_82_68/ karta:176/
źródło :   ps. Xxxxxx „JAN“          Łódź, 1985-10-12
przyjął : J.Lewsza     
miejsce: LS „MIESZKANIE“  
czas: g. 18,00–18,30  
T A J N E  
EGZ.NR 1

Informacja operacyjna
spisana na podstawie ustnej relacji tw „JAN“. 

            W dniu 11 bm. na ul.Narutowicza przy Kilińskiego dwukrotnie rzucono ulotki /o godz. 10,30  i godz.15,00/ Podniosłem dwie – w załączeniu. Ulotki leciały z góry, można było odnieść wrażenie, że rzucano je z hotelu.
            W niedzielę 6 bm. na mszy w kościele Jezuitów o godz. 10,00 ks.MIECZNIKOWSKI mówił o swej wizycie w więzieniu w Łęczycy, gdzie zażądał widzenia z naczelnikiem więzienia. Mimo nieprzychylnej postawy naczelnika, uzyskał z nim rozmowę i upominał się w niej o więźniów, którzy są bici przez obsługę więzienia. Złożył też naczelnikowi pismo-protest /w tym temacie/ które drugi egzemplarz przesłał do De.[Departamentu] Więziennictwa Ministerstwa Sprawiedliwości.
           W środę /9 bm./ w kościele Jezuitów ponownie zabrał głos ks.MIECZNIKOWSKI, który przedstawił sprawę zatrudnienia b.działaczy „S“ i członków „S“, którzy mają trudności ze znalezieniem pracy. Do chwili obecnej już 14 osa[ó]b /z 20-tu/ ma zapewnioną pracę. MIECZNIKOWSKI dodał, że ludzie muszą wreszcie zacząć gdzieś pracować, bo kościół nie może w nieskończoność łożyć na ich utrzymanie.
Zapowiedział, iż na mszy w niedzielę 13-go bm. będzie kontynuował wypowiedź w temacie swej wizyty i jej rezultatów w więzieniu w Łęczycy.
Odnośnie nadchodzących wyborów MIECZNIKOWSKI powtórzył słowa Prymasa – „Każdy Polak wie, co ma robić i nie potrzebuje pouczeń“, od siebie dodał, – pouczeń chyba mieliście już dość, niektórzy czują je do dziś na plecach.
Następnie nawiązał do oficjalnych wezwań władz do współpracy z rządem. Stwierdził, że trudno mówić o współpracy z ustrojem, w którym nie szanuje się praw człowieka, a najlepszym tego przykładem jest istnienie komitetów obrony praw człowieka i obywatela. Wyjaśnił, co miało być uzasadnieniem jego wypowiedzi, że gdyby tak nie było, to komitety takie nie miałyby racji bytu.[…].
– 2 –
karta:177
[…]. Następnie zabrał głos Ojciec Szczepan, który oświadczył, że zbiera on fundusze na wykonanie płaskorzeźby ks.POPIEŁUSZKI, która ma być zamontowana na Żoliborzu w Warszawie. Tam też jest ta tablica odlewana. Dodał, że w akcji gromadzenia funduszy bierze udział „cała Polska“.[…].
Sporządz. w 2 egz.                        st.insp.Wydz.III
egz nr 1 – teczka pracy tw            por.Jerzy Lewsza 

14 październik 1985r.

/Źródło: AIPN Ld_00_40_1037 t.3/ karta 57/
Źródło:  tw ps. „Piotr“              Łódź, 1985-10-14
Przyjął: T. Grosman
Data: 14.10.1985 r.    
Miejsce: Lk „Disco“  
T A J N E 
Egz.nr  1

INFORMACJA  OPERACYJNA
napisana przez 

MSZA HARCERSKA
Miejsce: kaplica św.Krzysztofa, parafia jezuicka przy ul.Sienkiewicza w Łodzi.
Czas: niedziela, 13.10.1985 r. między godz.18.25 a godz.19.30. Liczba zgromadzonych: ponad 100 osób, dominowała młodzież w przedziale wiekowym 16-18, ale uczestniczyły również osoby /ok.10/ w wieku lat 50-60. Nie stwierdzono haseł lub okrzyków /pisanych lub mówionych/ o charakterze politycznym, nie stwierdzono kolportażu materiałów o treściach politycznych.
Kapelan-celebrant: ks.Stefan Miecznikowski. Przebieg: treść kazania skupiona była wokół problemu symbolu, znaku i ich znaczenia motywującego dla społecznych grup i ich członków, wyznających wspólne wartości, dążenia: przykładem znaku – sztandar, grupy – jednostka harcerska. Kapłan wychwala kult sztandaru, będącego symbolem i znakiem tak, jak wizerunek świętego dla wiernych. Nie stwierdzono tu otwartych elementów politykujących. W trakcie nabożeństwa ks.Miecznikowski dokonał poświęcenia obrazu „Matki Boskiej“, który będzie stałym rekwizytem mszy harcerskich, które odbywać się będą w każdą pierwszą niedzielę miesiąca /począwszy od listopada/. Wspomniany obraz jest pędzla Barbary Janowskiej, zachęcanej gorąco do namalowania go – o czym powiedział ks.Miecznikowski – przez druhnę Annę Miecznikowską. Ponadto mszy przyświecały dwie intencje: uczczenie działalności 13-tej łódzkiej drużyny harcerskiej oraz modlitwa za powracającą do zdrowia ww. druhnę A.Miecznikowską, mającą się wyróżniać w „…chrześcijańskiej służbie Bogu, ludziom
– 2 –
karta: 59 
i Ojczyźnie…“.
Mszę zakończyły komunikaty oraz dwie pieśni harcerskie, w tekstach których łączy się miłość i wierność względem chrześcijańskiego Boga oraz Ojczyzny oraz gloryfikuje się tego pierwszego.

K o m u n i k a t y:
1. W rocznicę „męczeńskiej“ śmierci ks.J.Popiełuszki planuje się na terenie parafii jezuickiej w niedzielę 20.10.br. o godz.10.00 mszę św. /prawdopodobnie w kaplicy św.Krzysztofa, bezpośrednio po mszy – apel na dziedzińcu parafialnym ze złożeniem wieńców i kwiatów pod stojącym tam krzyżem /również przez reprezentację różnych instytucji/. Także w niedzielę 20.10.br. /godzina do ustalenia/ odbędzie się spotkanie z osobą „bardzo bliską ks.J.Popiełuszce“ w sali parafialnej duszpasterstwa akademickiego oraz bezpośrednio po spotkaniu prawdopodobnie w tym samym miejscu – odczytanie fragmentu homilii ks.Popiełuszki i koncert wiolonczelowy.
2. Zapowiedź obchodów 7 rocznicy powołania kard.Wojtyły na papieża /od następnego tygodnia, tj. licząc od poniedziałku 21 bm. – dokładne dane programowe do ustalenia/.                      

„PIOTR“

U z u p e ł n i e n i e 
Zgromadzona młodzież nie występowała w mundurach, brak odznak harcerskich jednostek organizacyjnych. 
„PIOTR“ 

Z a d a n i a
[…]. 2. Udać się w najbliższą środę na kolejne spotkanie w duszpasterstwie o.Jezuitów. […]. 
Wykonano 3 egz.
Egz. nr 1 – teczka tw                              KIEROWNIK SEKCJI III-B          
Egz. nr 2 – sprawa „Lilijka“                     kpt. T.GROSMAN [podpis nieczytelny]
Egz. nr 3 – teczka DA
Opr. T.G./M.P.

15 październik 1985r.

/Źródło: AIPN Ld_pf_13_440 / t.5/ karta:48/
[brak stempla i podpisu]             Łódź,  1985.10. 15
5846                                                                                                                                   
T a j n e       
egz.poj.  

Dyżurny Operacyjny
Ministra Spraw Wewnętrznych
W a r s z a w a   

M e l d u n e k  nr  259/85
 dot. sytuacji polityczno – operacyjnej
[…]. 
– 3 –
karta:50
5. Inicjatywy i działania kościoła rzymsko-katolickiego   
[…]
– 4 –
karta:51
[…]. W związku z rocznicą śmierci ks.J.Popiełuszki i organizowanymi imprezami w parafiach łódzkich, zwłaszcza w kościele Jezuitów przy ul.Sienkiewicza 60 w dniu 20 bm. Szef  WUSW w Łodzi wydał decyzję obligującą poszczególne jednostki SB i MO do działań mających na celu niedopuszczenie do wrogich wystąpień. Tut. Wydział IV m.in. realizować będzie inwigilację nabożeństw odprawianych w intencji ks.Popiełuszki oraz zabezpieczać całość imprezy w kościele Jezuitów. Przewidziana jest rozmowa dyrektora Wydziału ds.Wyznań i naczelnika dzielnicy Łódź-Śródmieście z administratorem parafii Jezuitów – o.Wlazło.[…].

ZASTĘPCA SZEFA WOJEWÓDZKIEGO URZĘDU SPRAW WEWN.
d/s Służby Bezpieczeństwa w Łodzi
płk mgr Jan Jasiński 
[podpis nieczytelny]  

***

/Źródło: AIPN Ld_pf_13_440 / t.5/ karta:40/
[Stempel:] SZYFROGRAM WYSYŁANY Nr  5880           Łódź,  1985.10.17
PRZYJĘTO  ________[brak adnotacji]   
ZASZYFROWANO  
T a j n e                     
egz.poj.    
[podpis nieczytelny] 

Dyżurny Operacyjny
Ministra Spraw Wewnętrznych
W a r s z a w a           

M e l d u n e k  nr  261/85 
dot. sytuacji polityczno – operacyjnej
[…]. 
– 3 –
karta:42
[…]. 5. Inicjatywy i działania kościoła rzymsko-katolickiego   
  W dniu 1985.10.17 dyrektor Wydziału ds. Wyznań A.Wilkanowski przeprowadził rozmowę z kanclerzem kurii ks.A.Dąbrowskim w sprawie sobotnio-niedzielnych uroczystości w parafiach diecezji łódzkiej w związku z rocznicą śmierci ks. Popiełuszki.
– 4 –
karta:43 
 Dyr.Wilkanowski stwierdził, iż zapowiadana impreza w parafii Jezuitów przy ul.Sienkiewicza 60 jest potwierdzeniem trwającej bezustannie tendencyjnej działalności o.Miecznikowskiego. Mimo powtarzających się interwencji władz zarówno u prowincjała, ordynariusza jak i kanclerza, o.Miecznikowski nadal wygłasza wrogie kazania, skupia działaczy grup opozycyjnych i inicjuje działania, które mogą godzić w porządek publiczny. Dyr.Wilkanowski zapowiedział zastosowanie wobec o.Miecznikowskiego skuteczniejszych środków administracyjnych w razie niezaprzestania tego rodzaju działalności.[…].
  Ks.Dąbrowski[…]. odnośnie niedzielnej uroczystości w parafii Jezuitów zapewnił, że uczestnicy imprezy poświęconej ks.Popiełuszce zbiorą się na dziedzińcu przykościelnym i nie wyjdą na ulicę. Zaznaczył, iż uroczystość ta została zorganizowana na wyraźne życzenie wiernych – mieszkańców Łodzi. […]. Jednocześnie przeprowadzona została rozmowa z administratorem par.Jezuitów – o.Wlazło, nt. poczynań o.Miecznikowskiego. O.Wlazło zgodził się z argumentami przedstawiciela Wydziału ds.Wyznań, lecz przyznał, że z racji pełnionej przez o.Miecznikowskiego funkcji superiora jest bezradny w stosunku do jego działań. Zasugerował przeprowadzenie w tej sprawie rozmowy z prowicjałem o.Opielą, który w dniu 1985.10.28 przybędzie do Łodzi z trzydniową wizytą. Dodał, że prowincjał potrafi sobie poradzić z podwładnymi, którzy sprawiają kłopot.[…].
– 5 –
karta:44
[…]. W dniu 1985.10.15 w parafii Jezuitów odbyło się środowe spotkanie z ramach duszpasterstwa środowisk twórczych z udziałem red.Zielińskiego z „Więzi“, który wygłosił prelekcję pt. „Jan Paweł II widziany oczyma Zachodu“. Zieliński stwierdził, że polski papież jako człowiek modlitwy i wiary jest dla kultury zachodniej zjawiskiem obcym i zupełnie niezrozumiałym. Kościół katolicki na Zachodzie jest jeszcze jedną sprawną organizacją społeczną ocenianą poprzez działania praktyczne, realizowane zgodnie z zasadą użyteczności. Obecny pontyfikat jego w tym kontekście odbierany jest jako wielkie rozczarowanie. W odniesieniu do posoborowych tendencji reformatorskich w kościele Zachód ocenia obecny pontyfikat jako klęskę kościoła katolickiego. Prelegent powiedział także, iż na Zachodzie istnieje generalnie brak zainteresowania osobą i nauką papieża. Spotkanie rozpoczęło się z przeszło godzinnym opóźnieniem. Obecnych było około 300 osób. […].  
– 6 –
karta:45
[…]. 
[stempel:] ZASTĘPCA SZEFA WOJEWÓDZKIEGO URZĘDU SPRAW
WEWNĘTRZNYCH ds. Służby Bezpieczeństwa w Łodzi 
płk T.Cinkowski
[podpis nieczytelny]

/Źródło: AIPN Ld_pf_13_440 / t.5/ karta:32/

[Stempel:] SZYFROGRAM WYSYŁANY Nr  5925             Łódź,  1985.10. 20
PRZYJĘTO  85.10.20           18,40 
ZASZYFROWANO  85.10.20  19,30  
T a j n e
[podpis nieczytelny]  
egz.poj.    

Dyżurny Operacyjny
Ministra Spraw Wewnętrznych
W a r s z a w a           

M e l d u n e k  nr  263/85                           
dot. sytuacji polityczno – operacyjnej

[…].  5. Inicjatywy i działania kościoła rzymsko-katolickiego   
    W dniu 29 bm. w kilku łódzkich kościołach odprawiono msze w intencji ks.Jerzego Popiełuszki, z czego w większości jedynie
– 2 –  
karta:33 
w intencjach wspomniano o 1 rocznicy śmierci. Szerzej temat zabójstwa ks.Popiełuszki był podejmowany w następujących parafiach:
– oo jezuitów, przy ul.Sienkiewicza 60 nabożeństwo odprawił o.S.Miecznikowski, który też wygłosił około 10 min kazanie, którego treść sprowadzała się do stwierdzenia, że ks.Popiełuszko został zamordowany przez nienawiść a pamięć o nim pozostanie na zawsze w sercach Polaków. Odczytano również treść ślubowania abstysencji. W nabożeństwie uczestniczyło około 800 osób. Na placu kościelnym przy grobie symbolicznym ks.Popiełuszki około 30-osobowa grupa osób paliła świeczki. Innych negatywnych elementów nie stwierdzono. […].
– 4 –
karta:35  
   W kościele Jezuitów przy ul.Sienkiewicza 60 odbyła się o godz. 10.00 zapowiadana  „msza dziękczynna za poświęcenie życia przez ks. Popiełuszkę dla ojczyzny“. Nabożeństwo w asyście kleryków diecezjalnego WSD celebrował i kazanie wygłosił o.Miecznikowski. Wystąpienie ww. jezuity było wyważone i nie  zawierało jednoznacznie wrogich akcentów o charakterze społeczno-politycznym. Podkreślił męczeństwo, wytrwałość oraz działalność ewangelizacyjną ks.Popiełuszki. Starał się obalić tezę władz o politykierskiej działalności tego księdza. Po mszy, pod tablicą poświęconą zamordowanemu księdzu, delegacje „Solidarności“ zakładów pracy złożyły wieńce i wiązanki  kwiatów. Wśród kilkudziesięciu wymienionych grup znajdowały się m.in. delegacje „Huty Warszawa im. Ks.J.Popiełuszki oraz z parafii św.Stanisława Kostki z Warszawy, a także b. ZR NSZZ „Solidarność“ Ziemi Łódzkiej. Kwiaty złożyli m.in. Słowik, Palka i Kropiwnicki.  Uroczystość zakończyła się spotkaniem członków delegacji z o.Miecznikowskim w sali parafialnej. Jezuita zaprezentował wspomnienia o ks.Popiełuszce i fragmenty jego homilii. Następnie odbył się koncert muzyczny w wykonaniu 3-osobowej grupy studentów PWSM. Planowane misterium w wykonaniu aktorów z Wrocławia zostało odwołane z powodu nieprzybycia artystów. W uroczystości wzięła udział delegacja diecezjalnego WSD z wicerektorem ks.Gawrońskim. Frekwencja w kościele – 4,5 tys. osób, pod tablicą – 2,5 tys.
Nie stwierdzono zakłócenia ładu i porządku publicznego. Dokonano nagrań magnetofonowych.[…].
– 5 – 
karta:36   
[…].  
[Stempel:] Z-ca Szefa Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych
ds. Służby Bezpieczeństwa w Łodzi  
płk T.Cinkowski
[podpis nieczytelny]           

***

/Źródło: AIPN Ld_00_40_1037 t.3/ karta: 65/

Źródło:  tw ps. „Piotr“       Łódź, 1985-10-20
Przyjął: T. Grosman
data: 20.10.1985 r. 
T A J N E
Miejsce: samochód pracownika  
Egz.nr  1 

INFORMACJA  OPERACYJNA

1. Odbyły się następujące uroczystości rocznicowe:
a/ msza św. w kościele od godz.10.00 do ok.11.00 /modlitwa za kapłana J.Popiełuszkę oraz tych, którzy służą kłamstwu i przemocy, „… aby Bóg otworzył im oczy…“, na początku kazania przypomniano najważniejsze wydarzenia z życia i duszpasterskiej działalności ks.J.Popiełuszki/; 
b/ bezpośrednio po nabożeństwie odbył się uroczysty apel przy płycie pamiątkowej /pod krzyżem/ na dziedzińcu parafialnym. Delegacje i kilka indywidualnych osób składały kwiaty i wieńce. Liczba dele-gacji wyniosła ok.76. Ks.Stefan Miecznikowski wyczytywał kolejno instytucje, które reprezentowały lub nazwiska indywidualnych osób. Wszystkie delegacje składały hołd w imieniu NSZZ „Solidarność“ dla danej instytucji – świadczyły o tym zapowiedzi ks.Miecznikowskiego oraz napisy na szarfach wieńców. Oto niektóre delegacje:
– Zarząd Regionalny NSZZ „Solidarność“ Ziemi Łódzkiej
– Z[zakłady] P[rzemysłu] O[dzieżowego] „Próchnik“ 
– NSZZ „S“ Wytwórni Filmów Fabularnych 
– „Solidarność“ pracowników bibliotek miejskich 
– delegacja uczniów III LO w Łodzi  
– delegacja studentów Politechniki Łódzkiej   
– delegacja „S“ Instytutu Maszyn Włókienniczych „WIFAMA“ 
– delegacja „S“ Łódzkich  Gumowych Zakładów Doświadczalnych „STOMIL“  
– delegacja „S“ Łódzkiej Przędzalni Czesankowej POLANIN[L]“  
– delegacja „S“ Huty „Warszawa“ im.ks.J.Popiełuszki
– delegacja duszpasterstwa bojowników AK i WP  
– delegacja byłych internowanych z niejakim Barańskim /lub Baranowskim/                                 
karta: 66 
– delegacja jezuickiej parafialnej organizacji opieki nad „zwolnionymi z pracy za przekonania“.      
     W trakcie nabożeństwa i apelu przy krzyżu wartę honorową pełniły zmieniające się składy, po dwóch bojowników AK lub WP oraz dwóch reprezentantów młodzieży akademickiej.
Ks.St.Miecznikowski zabronił fotografowania delegacji /z wyłączeniem 2-3 fotografów upoważnionych/.  
c/ Po zakończeniu apelu na kilka minut przed godz.12.00, zebrani udali się do wielkiej sali parafialnej, gdzie między godz.12.15 a godz.12.39 dokonało się co następuje:  
–  odczytanie przez ks.Miecznikowskiego wspomnień 3 osób, znajomych ks.Popiełuszki,  
– odczytanie przez 3-osobowy zespół aktorski tekstów /lub obszernych ich fragmentów /homilii ks.J.Popiełuszki, w tym homilii z 31.10.1982r. oraz z 29.08.1983r.  
Pierwszy odczytany tekst zawierał twierdzenia Popiełuszki o braku poszanowania praw ludzkich w Polsce, drugi – zawierał wezwanie do przełamania w narodzie lęku, co ma być otwarciem bramy do wewnętrznej wolności jednostek i ogółu narodowego. Ta wewnętrzna wolność z kolei, doprowadzić ma do zwalczania przymusu zewnętrznego, wyrażanego w komunistycznym państwie, jego więzieniach i obozach. Trzeci tekst, stanowiący logiczną kontynuację dwóch pierwszych określał NSZZ „Solidarność“ /przez zastosowanie kamuflażowego i wieloznacznego słowa: solidarność/ jako instytucjonalny wyraz przełamywania przez społeczeństwo bariery lęku, wyraz zorganizowanej niezgody na więzienia, rzeko-me obozy oraz m.in. zwalnianie ze stanowisk za „…inne widzenie dobra Ojczyzny…“.   
– koncert w wykonaniu 3 muzyków – słuchaczy Łódzkiej Akademii Muzycznej, między godz.12.40 a godz.12.56.
     Całość trwała od ok.godz.10.00 do godz.12.56.  
2. Informacje o zebranych:   
a/ liczebność: ściśle wypełniony dziedziniec parafialny /po apelu do sali parafialnej udało się kilkaset osób /ok.500 lub więcej/;
b/ zachowania: brak okrzyków i haseł, brak transparentów, prowadzono               
– 2 – 
karta: 67    
sprzedaż pamiątkowych znaczków /załączam/. Wznoszono na otwartej przestrzeni dziedzińca palce w znaku „V“, podczas śpiewania 3-ech pieśni religijno-narodowych:   
1.  do melodii „Nie rzucim ziemi“
2. „Boże, coś Polskę…“  
3. „My chcemy Boga“.

U z u p e ł n i e n i e  
a/ treść nabożeństwa, a w nim homilii ks.Stefana Miecznikowskiego, była nagłośniona i możliwa do odbioru na dziedzińcu parafii oraz w jej bezpośrednim sąsiedztwie; 
b/ prelekcji środowej w dniu 23.10.1985r. nie będzie; 
c/ ustalono, że obecny był Jerzy Kropiwnicki oraz Zbigniew Natkański [podkreślono odręcznie] /absolwent historii UŁ/;
d/ jednym z pełniących wartę honorową był nieznany mi z nazwiska student Wydz.Prawa, znany z działalności w SS [Samorządu Studenckiego] UŁ [Uniwersytetu Łódzkiego] – rysopis: wysoki, włosy kręcone blond, miał czapkę uniwersytecką. 
   W zaobserwowanych trzech zmianach warty uczestniczyło także troje młodych ludzi w harcerskich czapkach, pozostała część ubioru nie stanowiła części munduru /również polowego/.
„PIOTR“ 
 
   Grupa trojga aktorów przybyła z kilkunastominutowym opóźnieniem, przyczyną którego miał być, jak powiedział ks.Miecznikowski – wypadek po drodze.       
„PIOTR“

U w a g a 
            Z uwagi na incydentalny charakter spotkania nie zlecono tw nowych zadań. Aktualnymi zostają zadania zlecone na poprzednim spotkaniu. Za znaczki tw zapłacił 250 zł. /dwieście pięćdziesiąt zł./.
[podpis por.Krzywańskiego z datą 1985-10-13] 
Kpt. T.GROSMAN
[podpis nieczytelny]

23 październik 1985r.

/Źródło: AIPN Ld_pf_13_440 / t.5/ karta:23/
[Stempel:] SZYFROGRAM WYSYŁANY Nr  5992             Łódź,  1985.10. 23 
PRZYJĘTO  85.10.23       15,20  
ZASZYFROWANO 85.10.23  16,00  
T a j n e     
[podpis nieczytelny]   
egz.poj.

Dyżurny Operacyjny
Ministra Spraw Wewnętrznych
W a r s z a w a

M e l d u n e k  nr  266/85 
dot. sytuacji polityczno – operacyjnej

1. Ogólna ocena sytuacji w województwie    
[…]. Uzyskaliśmy informacje, że grupa osób działająca w nielegalnym tzw. Społecznym Komitecie Pamięci J.Piłsudskiego doprowadziła do wytworzenia tablicy z brązu poświęconej Piłsudskiemu. Tablica ta, w pierwotnym założeniu powinna być gotowa na 12 maja br. /50 rocznica śmierci Piłsudskiego/, ale zarówno ten termin jak i później planowany 12 bm. nie zostały dotrzymane. Należy przeto się spodziewać, że odsłonięcie tablicy nastąpi 11 listopada. Miejscem, gdzie ma być ustawiona tablica jest nawa w kościele jezuitów, gdzie ma również powstać kącik pamięci Piłsudskiego. W całość przedsięwzięcia zaangażowany jest S.Miecznikowski oraz Andrzej Ostoja-Owsiany. Dążymy do ustalenia miejsca przechowywania ww. Tablicy. […]. 
– 3 – 
karta:25  
[…].   
5. Inicjatywy i działania kościoła rzymsko-katolickiego  
   Z uzyskanej drogą operacyjną informacji wynika, że Władysław Barański – członek b.tzw. Społecznego Komitetu Pamięci J.Piłsudskiego i sympatyk nielegalnych ugrupowań opozycyjnych czyni starania o nawiązaniu kontaktu z o.Miecznikowskim z parafii jezuitów przy ul.Sienkiewicza 60, by namówić ww. zakonnika do rozpropagowania wśród wiernych wiadomości o głodówce Józefa Śreniowskiego, przebywającego w ZK Łęczyca. Protest ten ma być reakcją na rzekome bicie go przez funkcjonariuszy służby więziennej oraz celowe i uporczywe odmawianie przez władze ZK udzielenia zezwoleń rodzinie Śreniowskiego na widzenie się z nim. Podjęto działania do udaremnienia tej inicjatywy.[…].  
[podpis nieczytelny]  

24  październik 1985r.

/Źródło: BU_0_40_608_277/ karta:127/

Łódź, 1985.10.24
T A J N E
Egz. Nr 1…

N O T A T K A   S Ł U Ż B O W A
dot. parafii oo.Jezuitów

   Z Wydziału d/s Wyznań Urzędu Miasta Łodzi otrzymaliśmy informację, że dn. 17 bm. przeprowadzono rozmowę z administratorem parafii oo.Jezuitów o.Józefem Wlazło. Dotyczyła ona negatywnej politycznie działalności o.Stefana Miecznikowskiego.
 Proboszcz stwierdził, że on nie jest na tyle kompetentny, aby mógł wpłynąć na postawę o.Miecznikowskiego. Jednocześnie dodał, że będą w Łodzi przełożeni z Kurii Prowincjalnej Prowincji Mazowiecko-Warszawskiej o.Jezuitów: Prowincjał o.Stanisław Opiela i Asystent Generalny o.Wojciech Koprowski.
   O powyższym poinformowano tow.Dubielisa z Wydz.III Dep.IV MSW uzyskując jednocześnie następujące dane:
1/ w/wym. przełożeni Jezuitów będą w Łodzi w terminach:
   od 28bm. do 30 bm. w klasztorze przy ul.Sienkiewicza 60,
   od 31bm. do 01.11.  w klasztorze przy ul.Skłodowskiej 22.
2/ w kilku województwach zorganizowano spotkania przedstawicieli władz administracyjnych z przełożonymi zakonu nt. negatywnej działalności Jezuitów i przyniosły one pozytywny skutek.
Wskazane byłoby zatem przeprowadzenie rozmowy również w waszym przypadku.
 W związku z powyższym Kierownictwo tut. Wydz.IV poinformowało KŁ PZPR i UM Łodzi o nega-tywnej sytuacji operacyjno-politycznej w łódzkim klasztorze oo.Jezuitów. Jednocześnie sugerując zorgani-zowanie spotkania z przełożonymi Zakonu. Głównym celem rozmowy byłoby przedstawienie negatywnej politycznie działalności łódzkich jezuitów, a szczególnie o.Stefana Miecznikowskiego.
Uwaga: Proponuję drugi egzemplarz notatki przesłać do Dep.IV MSW celem włączenia ——— do sprawy kontrolnej krypt. „Niepoprawny“.
– 2 –
Karta: 127/verte
Wyk. w 2 egz.     
Egz. nr 1  – s.o.r. „Niepoprawny“  
Egz. nr 2  – s.kontrolna w Dep.IV     
Opra. i druk M.J.  
opracował insp. Wydz. IV
por. M.Jackowski
[podpis nieczytelny] 
[Adnotacja: W/g oświadczenia prac. Wydz. d/s Wyznań ob.Czyżykowskiego z chwilą wyjazdu prowincjała w dn 29-31,  prezydent Tow. [nieczytelne] postanowił informować go telefonicznie].
[podpis nieczytelny]

26 październik 1985r.

/Źródło: BU_0_40_608_277/ karta:128/          
Łódź, 1985.10.26         
opracował: por. M.Jackowski
T a j n e
Egz. Nr 1..

N O T A T K A   S Ł U Ż B O W A
dot. działalności o.Stefana Miecznikowskiego w okresie 13-26 bm.

  Dnia 13 października br. o.Stefan Miecznikowski w kościele oo.Jezuitów w Łodzi odprawił mszę zamówioną przez „Solidarność“ Zakładów „Wifama“. Intencja mszy:
1/ w rocznicę powstania Komisji Edukacji Narodowej,
2/ za Ojczyznę wolną od krzywd i niesprawiedliwości,
3/ za aktywność członków „Solidarności“ Polskiego Związku Motorowego.
  Kazanie wygłoszone przez w/wym. poświęcone było 1–rocznicy śmierci ks.Jerzego Popiełuszko. M.innymi w kazaniu Jezuita przytoczył słowa L.Wałęsy wypowiedziane na pogrzebie ks.Popiełuszko: „Solidarność żyje – bo ty za nią życie oddałeś“. Następnie stwierdził, że ofiara z życia ks.Jerzego i św. Maksymiliana Kolbego zobowiązuje wszystkich do czujności i trzeźwości. Apelował o abstynencję.
Poinformował wiernych, że:
-19 bm. w Piotrkowie Tryb. o godz. 18,30 w kościele oo.Jezuitów przy ul.Pijarskiej 4 odbędzie się odsłonięcie tablicy upamiętniającej ks.Popiełuszko,
-19 bm. w tut. kościele oo.Jezuitów zostanie odprawione nabożeństwo pokutne ze ślubowaniem abstynenckim połączone xx z wpisywaniem nazwisk do księgi trzeźwości i wręczeniem odznak.
 Dla osób, które złożą ślubowanie przewiduje się regularne spotkania. Na zakończenie mszy o.Miecznikowski dodał: „pewnie oczekujecie, abym coś na temat wyborów powiedział. Nie wiem, kto by miał jeszcze wątpliwości w tej świątyni, jakie są obowiązki chrześcijanina w obecnej rzeczywistości, to niech pójdzie do wróżki czy jakiegoś proroka. Ja nie będę mówił. Uważam, że byłoby to zupełnie zbyteczne. Nie tylko podaję zasady życia chrześcijańskiego, ale
– 2 –
karta:129 
i podaję fakty, jakie towarzyszą naszej rzeczywistości. Każdy, kto ma umysł otwarty i sumienie odpowiedzialne, wie jak postąpić. Zresztą bym was chyba uraził, gdybym mówił „ co robić“.
W nabożeństwie uczestniczyło ok.2 tyś. osób. Odśpiewano „Boże coś Polskę…“ z unoszeniem palcy w geście „V“. Tego samego dnia wieczorem o.Miecznikowski celebrował mszę „harcerską“ w kaplicy św. Krzystofa. Intencje:
1/ w 50 rocznicę poświęcenia sztandaru 13 Drużyny Harcerskiej z Łodzi,
2/ w intencji poświęconego obrazu Matki Boskiej, który ma towarzyszyć spotkaniom harcerzy,
3/ za zdrowie i bożą opiekę nad druhną Anną Miecznikowską.
Homilia dot. harcerskiej działalności dla dobra Ojczyzny, zakonnik przytoczył historię harcerstwa. Całość bez wrogich akcentów. Powtórzył komunikaty ze swojej mszy porannej odprawianej w kościele. Mszę zakończono odśpiewaniem pieśni „religijno-harcerskiej“ i jednej zwrotki „Boże coś Polskę…“ bez gestu „V“. Obecnych było ok. 400 osób w tym dwoje młodych ludzi w mundurach harcerskich.
    W ramach tzw. „spotkań środowisk“ Duszpasterstwa Środowisk Twórczych 16 bm. red.Zieliński z „Więzi“ wygłosił prelekcję pt.“Jan Paweł II widziany oczyma zachodu“. W swym wystąpieniu red. stwierdził, że polski papież jako człowiek modlitwy i wiary jest dla kultury zachodniej zjawiskiem obcym i zupełnie niezrozumiałym. Istnieje tam /na zachodzie/ generalny brak zainteresowania osobą i nauką obecnego papieża. (podkreślenie odręczne).W/g prelegenta kościół na zachodzie jest traktowany jako jeszcze jedna organizacja oceniana poprzez swoje działania praktyczne, realizowane zgodnie z zasadą użyteczności. Obecny pontyfikat jest w tym kontekście odbierany jako wielkie rozczarowanie.
Obecnych na spotkaniu ok. 300 osób.17 bm.
    Z inspiracji tut.Wydz. IV odbyło się spotkanie w Wydz. d/s Wyznań U.M. Łodzi z administratorem parafii oo.Jezuitów. Głównym tematem była negatywna politycznie działalność o.Stefana Miecznikowskiego. Administrator o.Józef Wlazło stwierdził, że on nie dostrzega aby nabożeństwa i uroczystości organizowane przez o.Stefana miały negatywny wydźwięk. A ponadto on nie jest na tyle kompetentny, aby zmienić postawę o.Miecznikowskiego. Zasugerował, aby władze zwróciły się z tym problemem do przełożonych zakonu Prowincjała o.Stanisława Opieli i Asystenta Generalnego o.Wojciecha Koprowskiego, którzy mają niebawem przebywać w Łodzi.
W związku z powyższym Kierownictwo tut. Wydz. IV poinformowało KŁ PZPR i U.M. Łodzi o sytuacji operacyjno-politycznej w klasztorze Jezuitów
– 3 –                                                                                                                                                                    
karta:130
z sugestią zorganizowania spotkania z przełożonymi zakonu, którzy będą w Łodzi w dniach 28-10. 11.br. Wieczorem 19 bm. o.Miecznikowski odprawił mszę „pokutną“ w intencji ks.Jerzego Popiełuszko[i]. 
    W 10 minutowym kazaniu stwierdził m.innymi, że ks.Popiełuszko został zamordowany przez nienawiść a pamięć o nim na zawsze pozostanie w sercach Polaków. Następnie ok.50 osób / w tym J.Kropiwnicki/ złożyło ślubowanie abstynenckie. Treść ślubowania jest następująca: „kierując się nauką kościoła oraz wypełniając przesłanie programu NSZZ „Solidarność“, biorąc na świadków zgromadzonych tutaj ludzi, w obliczu Boga przyrzekam trzeźwość i powstrzymywanie się od wódki i innych napojów alkoholowych na okres… Przyrzeczenie swoje składam w intencji otrzeźwienia narodowego, w intencji powstrzymania postępującej degradacji społeczeństwa oraz w intencji obrony godności człowieka, tak mi dopomóż Bóg“. W nabożeństwie uczestniczyło ok.800 osób. Następnego dnia w asyście kleryków z diecezjalnego WSD o.Miecznikowski odprawił mszę „ dziękczynną za poświęcenie życia przez ks.Jerzego xxxx Popiełuszko[i] dla Ojczyzny“. Wystąpienie jezuity w czasie mszy było wyważone i nie zawierało jednoznacznie wrogich akcentów o charakterze polityczno-społecznym. O.Miecznikowski starał się obalić tezę władz o politykierskiej działalności ks.Jerzego Popiełuszko[i]. Po mszy pod tablicą poświęconą zamordowanemu księdzu delegacje „Solidarności“ Zakładów Pracy złożyły wieńce i wiązanki kwiatów. Wśród kilkudziesięciu wymienionych grup znajdowały się m. innymi delegacje: Huty Warszawa im.ks.Jerzego Popiełuszki, parafii św.Stanisława Kostki z Warszawy, a także były ZR NSZZ „Solidarność“ Ziemi Łódzkiej. Kwiaty złożyli również A.Słowik, G.Palka i J.Kropiwnicki. Następnie odbyło się spotkanie delegacji z o.Miecznikowskim w sali parafialnej im.Jerzego. Jezuita zaprezentował wspomnienia o ks.Popiełuszko i fragmenty jego homilii. Następnie odbył się koncert muzyczny w wykonaniu 3 osobowej grupy studentów z PWSM. Planowane misterium w wykonaniu aktorów z Wrocławia zostało odwołane z powodu nieprzybycia artystów. Ilość wiernych – w kościele 4,5 tys. – pod tablicą 2,5 tys. osób. […]. Ponadto uzyskaliśmy informację, że Ambasada Brytyjska zamierzała skierować na ręce o.Miecznikowskiego pismo z podziękowaniem [podkreślenie odręczne]. Związek z powyższą sprawą mają prawdopodobnie: I i III Sekretarz Ambasady oraz Małgorzata WAWAK /b.d.b./.ą  
[dopisek: Za co?]        
opracował: por. M.Jackowski  

/Źródło: AIPN Ld_pf_13_440 / t.5/ karta:12/
[Stempel:] SZYFROGRAM WYSYŁANY Nr  6060                  Łódź,  1985.10. 27 
PRZYJĘTO  __________[brak adnotacji]  
ZASZYFROWANO_____[ j/w ]  
T a j n e
[podpis nieczytelny]     
egz.poj. 

Dyżurny Operacyjny
Ministra Spraw Wewnętrznych
W a r s z a w a 

M e l d u n e k  nr  273/85 
dot. sytuacji polityczno – operacyjnej    
[…].
– 2 –
karta:2
[…]. 5. Inicjatywy i działania kościoła rzymsko-katolickiego
  W dniu 1985.10.30, podczas spotkania organizowanego w ramach duszpasterstwa środowisk twórczych w parafii Jezuitów przy ul.Sienkiewicza 60 zaprezentowany został montaż poezji, prozy i publicystyki w wykonaniu aktorów: M.Chwalibóg i K.Kumora. Artyści przedstawili m.in. teksty Herberta, Wyszyńskiego i Popiełuszki. W spotkaniu uczestniczyło około 200 osób. Wrogich zachowań nie odnotowano. Następna prelekcja w dniu 1985.11.06 ma się odbyć z udziałem dr Jerzego Kropiwnickiego – b.czołowego działacza ZR NSZZ „Solidarność“ Ziemi Łódzkiej – który omówi problem „więźniów politycznych w PRL“. Natomiast w najbliższą niedzielę, tj. dnia 1985.11.03. o godz. 10.00 w kościele Jezuitów odprawiona zostanie msza w intencji więźniów politycznych.[…].
– 3 – 
karta:3                                                                                                                                             
[…].   
[Stempel:] ZASTĘPCA SZEFA WOJEWÓDZKIEGO URZĘDU
SPRAW WEWNĘTRZNYCH ds. Służby Bezpieczeństwa w Łodzi
płk T.Cinkowski  
[podpis nieczytelny]

31 październik 1985r.

/Źródło: AIPN Ld_00_40_1037 t.3/ karta 68/
Źródło: tw ps. „Piotr“      
Łódź, 1985-10-31
Przyjął: T. Grosman
Data: 31.10.1985 r.   
T A J N E
Miejsce: Lk „Disco“  
Egz.nr  1

INFORMACJA  OPERACYJNA
napisana przez tw    

    Wieczór „spotkania z poezją“ zorganizowany przez Duszpasterstwo Środowisk Twórczych – środa – 30.10.1985r.
1. Czas i miejsce akcji, organizatorzy, osoba prowadząca oraz zaproszone osoby wypełniające rolę lektorów. Tytuł programu.
Kolejny cykliczny wieczór środowy na terenie prafii jezuickiej odbył się w środę 30.10.1985r.,  między godz.19.20 a godz. 20.12, w parafialnej sali teatralnej im. ks.Popiełuszki przy ul.Sienkiewicza 60 w Łodzi.
„Spotkanie z poezją“ zorganizowane zostało jak zwykle przez Łódzkie Duszpasterstwo Środowisk Twórczych. Osobą prowadzącą wieczór była kobieta w wieku ok.50 lat, średniego wzrostu, w okularach, o posiwiałych włosach. Jej aktywność stwierdzam tu po raz pierwszy.
Treść programu poetyckiego przekazało zgromadzonym dwoje aktorów warszawskich: Maria Chwalibóg i Krzysztof Kumor. Tytuł programu: „Miłujcie nieprzyjacioły swoje“.
2. Informacje o słuchaczach programu poetyckiego. Liczebność, wiek, zachowania.
  Liczba zebranych nie przekroczyła 200 osób. Wśród zgromadzonych obecny był ks.Stefan Miecznikowski. Dominowały osoby w wieku od 25 do 50 lat; wielu stałych bywalców /nieznane nazwiska/. Nie stwierdzono wznoszenia jakichkolwiek haseł i okrzyków. Nie stwierdzono także rozpowszechniania wśród zebranych /w sali i poza nią/  
karta: 69
materiałów propagandowych politycznie opozycyjnych. Przybyłych aktorów żegnano długotrwałym oklaskiwaniem /audytorium powstało /. 
3. Treść programu  
     Na wieczór poetycki składało się jedynie wystąpienie wspomnianych aktorów, Prowadzącą(a) spotka-nie zamknęła je ogłoszeniami, oznajmiając brak części dyskusyjno-uzupełniającej; brak protestu z sali. Taki przebieg wieczoru uzasadniony został powinnością pozostania i rozstania się w reflekc(s)ji nad przekazanymi w programie ideami. Tak więc wystąpienie aktorów trwało od godz. ok.19.20 do godz. 20.12.
   Maria Chwalibóg i Krzysztof Kumor starannie przygotowali się do swych ról. M.Chwalibóg recytowała teksty poetyckie i religijne, natomiast K.Kumor wplątał w tę recytację odczytywane przez siebie fragmenty „Pisma Świętego“ oraz teksty pamiętników, listów oraz homilii Z.I.[Józefa Ignacego] Kraszewskiego, kardynała Stefana Wyszyńskiego oraz ks.J.Popiełuszki /m.in./. Całość programu stanowiła syntezę filozoficzno-historyczną, która sugeruje odbiorcy, że chrześcijańska koncepcja walki bez poczucia nienawiści i chęci zemsty oraz zgnębienie fizyczne i próba zgnębienia narodu polskiego przez Rosję carską i Związek Radziecki stanowią spójny ciąg logiczny i historyczny w dziejach narodu polskiego i jego państwowości. Treści odtwarzane/sugestywnie przez aktorów były tak dobrane, że jedno-znacznie określały wszelkie formy państwowości narodów Rosji /od XVII w. do dziś /, mianem najgroźniejszego wroga państwa polskiego i jego społeczeństwa. Kolejność tych tekstów powoduje taką interpretację że aparat państwa rosyjskiego i radzieckiego, grzebiąc własne narody, modyfikuje jedynie nieprzerwany proces wynaradawiania Polaków, czyniąc go coraz bardziej perfidnym, z konieczności  utajonymi i coraz mocniej nasyconym nienawiścią oprawcy wobec ofiary. Syntetyczne przedstawienie toku niewoli i walki Polaków z „azjatyckim barbarzyństwem“ w imię „kultury europejskiej“ zespolone zostało z postulowaną od początku tej walki filozofią oporu     
– 2 – 
karta: 70   
i z wezwaniem do kontynuacji tej i takiej walki.
Teksty czytane przez Kumora i mówione przez Chwalibóg wydają się stanowić dwie jakościowo różne i uzupełniające się części. K.Kumor „ukazał“:
1/ rozwój koncepcji carskiego i „sowieckiego“ wynaradawiania Polaków i 2/ szkodliwość utożsamiania równie terroryzowanego narodu rosyjskiego i radzieckiego z jego państwowością. M.Chwalibóg, natomiast akcentowała tekstami konieczność walki opierającej swój sens i charakter na chrześcijańskiej zasadzie moralnej „miłowania nieprzyjaciół“.
Teksty /niektóre/ odczytane przez K.Kumora wg kolejności:
1. Słowa jednego z apostołów chrześcijańskich, o konieczności zachowania postawy i działania pośredniego między ucieczką i strachem, a nienawistną i pałającą chęcią zemsty agresją.
2. List Z[J.] .I.Kraszewskiego, napisany w Paryżu w latach 60-tych XIX w. mówiący o konieczności walki z rosyjską ekspansją polityczną i kulturową. Mowa o analogicznym względem Polaków upośledzeniu politycznym i społecznym narodu rosyjskiego: obalenie władzy carskiej i uwolnienie Polaków i Polski przez oba narody jest warunkiem zmycia z Rosjan piętna zbrodni i hańby. Kraszewski wybacza Rosjanom wszelkie polskie krzywdy od nich doznane, widząc ich wynikanie z upośledzenia Rosjan przez ich aparat państwa.
3. Tekst jednego z polskich dostojników kościelnych /1908r./: Mowa była tu o zastąpieniu masowego  wywożenia kibitkami na Sybir polskiej młodzieży metodą „pozostawienia jej w domach pod nadzorem“; na miejsce fizycznego przymusu następuje taktyka deprawacji młodego pokolenia szpiegostwem oraz demoralizowania narodowego przez kłamliwą literaturę i historię. Odczytanie tekstu w mowie niezależnej w czasie teraźniejszym i przedstawienie jej autora oraz czasu napisania dopiero po zakończeniu cytowania sugerowało odnoszenie się słów z okresu rozbiorów do dzisiejszej sytuacji politycznej; ten sposób czytania odnosi się do wszystkich przytoczonych tekstów dziewiętnastowiecznych.
4.  Akt ogłaszający powstanie styczniowe z dnia 23.01.1863r.
    a/ apoteoza zbrojnej walki i „kilkudziesięciu tysięcy najdzielniejszych“                                                 
karta: 71  
b/ odezwa do narodu rosyjskiego, będąca wezwaniem do walki ze wspólnym wrogiem – caratem. 
5.  Homilia ks.J.Popiełuszki z marca 1983r. 
  Ukazanie systemu władzy komunistycznej jako niekonsekwentnego, zakłamanego, opartego na „czerwonym ołówku cenzury“, gdzie każdy, coraz gorszy okres okrzykiwany jest przez propagandę partyjną słowami: „jest dobrze, będzie jeszcze lepiej“, gdzie coraz dłuższe przemówienia odpowiadają coraz większym kolejkom, w którym symbolem robotniczego poświęcenia szafuje się na „nylonowych sztandarach“, gdzie „antyfaszysta występuje przeciwko antyfaszyście“, gdzie wszelkie organizacje zawierają w swych nazwach utajniony przymiotnik typu „przymusowy“, „potulny“ itd. gdzie zawsze gotowa jest do powrotu „zabalsamowana mumia Stalina“.
6.  Homilia ks.J.Popiełuszki z 19 października r.
   Mowa o prawdzie, jej nieuniknionym zwycięstwie nad kłamstwem i złem /ogólnie/. Posumowując pozwalam sobie stwierdzić, że ogólne, ponadczasowe sformułowania filozofii chrześcijańskiej, zostały perfidnie zilustrowane walką narodu polskiego o niepodległość, która trwać ma od XVIII w. do dziś i w której jedynym wskazywanym wrogiem jest szeroko rozumiane państwo rosyjskie oraz jego systemowa i okupacyjna agenda w postaci polskich władz komunistycznych /w podtekście/. Zestawienie na zasadzie tematycznego związku i historycznej ciągłości aktu powstania listopadowego z artykułami oskarżający-mi ks.Popiełuszki, stanowi postulat do traktowania ZSRR jako okupanta, a władz PRL jako kolaborującego aparatu zdrady narodowej. Z zestawienia tekstów zaprezentowanych w wieczorze wypływa wniosek o potrzebie kontynuacji walki narodowej – zgodnie z moralnością religijną, ale – jednak walki.
Ogłoszenia:
W ramach tygodnia problematyki więźniów politycznych odbędzie się w środę 06.11.1985r. o godz. 19.00  w sali teatralnej im.ks.J.Popiełuszki przy ul.Sienkiewicza 60
– 3 –
karta: 72  
w Łodzi kolejne spotkanie środowe, tym razem z dr Jerzym Kropiwnickim z Łodzi; wygłosi on wykład pt. „Więźniowie polityczni w Polsce dziś“.
Inne formy programowe t.w.p. na terenie parafii zostaną zapowiedziane na mszy niedzielnej 03.11.1985r. o godz.10.00.
„PIOTR“

U z u p e ł n i e n i e
  W gablocie koło sali teatralnej umieszczono książkę Reinholda Niebuhra „Poza tragizmem“ wydaną przez „Znak“. Wywieszono obok niej recenzję napisaną przez K.Miszalskiego [podkreślenie odręczne] w ramach tzw. „Witryny 60“.
Wśród ogłoszeń: „Wspólnota Odnowy w Duchu Świętym“ – „Kanaan“ – spotkanie w sali św.Ignacego w każdy wtorek o godz.19.15. Wiersz o Katyniu nieznanego autora.
„PIOTR“ 

Z a d a n i a
1/ Na następne środowe spotkanie udać [się] na pół godziny wcześniej w celu ewentualnego nawiązania kontaktu z o.Miecznikowskim. /legendę omówiono z tw szczegółowo/.
[…].   
„PIOTR“ 

Wykonano 2 egz. + 1 wyc. 
Egz. nr 1 – teczka tw
Egz. nr 2 – teczka DA „Kanaan“                       KIEROWNIK SEKCJI III-B
Wyc. – Wydział III-I  SUSW                              kpt. T.GROSMAN
Opr. T.G./M.P.                                                  [podpis nieczytelny]

4 listopad 1985r.

/Źródło: AIPN Ld_pf_13_440 / t.6/ karta:3/

[Stempel:] SZYFROGRAM WYSYŁANY Nr  6176    
Łódź,  1985.11. 04
PRZYJĘTO   85.11.04.    16.00  
ZASZYFROWANO 85.11.04.   17.00  
T a j n e
[podpis: Szabłowski] 
egz.poj. 

Dyżurny Operacyjny
Ministra Spraw Wewnętrznych
W a r s z a w a

M e l d u n e k  nr  276/85 
dot. sytuacji polityczno – operacyjnej

1. Ogólna ocena sytuacji w województwie
   […]. Środowisko KPN rozpoczęło już agitację mającą na celu rozpowszechnianie idei wzięcia udziału w imprezach dot. rocznicy 11-go listopada w rejonie kościoła jezuitów oraz pod tablicą
– 2 –
karta:4
J.Piłsudskiego przy ul.Wschodniej w Łodzi.
– 3 –
karta:5
[…]. W kościele  przy ul.Sienkiewicza 60 w dniu 3 bm. o godz. 10.00 celebrujący mszę i głoszący kazanie o.Stefan Miecznikowski stwierdził m.in.: „Przy władzy są osoby, które nic nie mają wspólnego z katolicyzmem, mówią oni: „Wy wpatrujecie się w niebiosa, a my urządzamy świat tak jak nam to odpowiada i urządzają. Nie można czekać, że aniołowie uporządkują w tej Polsce nasze sprawy społeczne, kulturowe, polityczne. Dzięki Bogu są tacy ludzie, którzy biorą na siebie odpowiedzialność za to święte dziedzictwo, któremu na imię Polska, lecz niestety liczni spośród nich nie działają swobodnie, obezładnieni, przymusowo milczący, bezprawnie i bezzasadnie  skazani, siedzą za kratami. Zresztą to pozwalanie lub niepozwalanie rozpleniło się na gruncie absurdalnego przekonania, że jedni są właścicielami tego kraju a inni tylko wyrobnikami. Czy Polska jest czyjąś własnością? Ale wrócimy do tych co siedzą. Gdy wobec przeciwnika zawodzą racje, sięga się po jego przymusową izolację, jednak argument siły, przemocy wobec sumienia i rozumu ludzkiego jest rozwiązaniem żałosnym, stanowi przyznanie się do porażki, a w dalszej perspektywie zapowiada klęskę. Więźniami politycznymi nie wyjątkowo, ale bardzo często są najczęściej patrioci, społecznicy wszystkich kręgów i orientacji. Ogłaszam więc tydzień więźniów sumień, więźniów sumień [przekreślone] więźniów w pomocy. W Łodzi oraz całym kraju wzrosła liczba więźniów sumienia, więźniów przekonań. Szacuje się ich na około 350, 350 ludzkich dramatów, 350 krzywd, cierpień wobec których społeczeństwo 
– 4 –
karta:6 
nasze jest za bardzo obojętne. Mówi się o amnestii, a przecież samo ich istnienie jest plamą na systemie, który sprawuje władzę, nie można uwięzić sumienia i głosu ludzkich przekonań. Wtrącanie do więzień przeciwników ideologii, gdy dzieją się nadużycia, które pozostają bezkarne, fakt ten pozostawia rozległy cień na wymiar sprawiedliwości. A teraz podam przykład Marka Adamowicza, studenta WSP w Szczecinie, który odbywając służbę wojskowo[ą] odmówił złożenia przysięgi wojskowej, nie zgadzał się z jej rotą, bo w tej rocie jest zadanie podporządkowane się jakimś sojuszom, czy też panującemu systemowi. Został skazany na 2,5 roku pozbawienia wolności za uchylanie się od służby wojskowej, a przecież on się nie uchylał“. W ogłoszeniach o.Miecznikowski podał rozkład obchodów tygodnia więzionych za przekonania:
–   1985.11.03 o godz. 16.00 uroczystości przy grobie o.Tomasza Rostworowskiego za ogłoszenie prawdy przypłacił 6-letnim więzieniem.
–   1985.11.04 różaniec za więźniów sumień, w szczególności głodującego od miesiąca działacza łódzkiego Józefa Śreniowskiego.
– 1985.11.06 prelekcja na temat więźniów sumień byłego więzionego działacza „S“ Jerzego Kropiwnickiego.
–   1985.11.10 wmurowanie tablicy poświęconej Józefowi Piłsudskiemu oraz składanie kwiatów /więziony za przekonania/.
 Imprezy będą zabezpieczone operacyjnie. Wystąpienie zostało nagrane na taśmie magnetofonowej. Po zakończeniu nabożeństwa grupa około 40 osób przy tablicy Popiełuszki paliła świece oraz śpiewano pieśni. Zakłóceń porządku publicznego nie stwierdzono. W dniu 3 bm. o godz.16.00 na łódzkim cmentarzu na Dołach przy grobie Jezuitów odbyła się uroczystość związana z rocznicą śmierci o.Tomasza Rostworowskiego. Uczestniczyło w niej 6 jezuitów z łódzkich domów zakonnych, 5 sióstr zakonnych i około 200 osób cywilnych – w większości kobiety w starszym wieku. Okolicznościowe wystąpienie miał o.S.Miecznikowski, który przedstawił życie i działalność duszpasterską o.Rostworowskiego. Jednoznacznie wrogich akcentów politycznych wystąpienie nie zawierało. W dniu 6 bm. podczas środowej prelekcji dr J.Kropiwnickiego w parafii oo jezuitów, przy ul.Sienkiewicza 60 – wg zapowiedzi o.S.Miecznikowskiego przekazanej na nabożeństwie w minioną niedzielę – zebranym ma zostać przedstawiony „Apel“ podpisany przez 70 przedstawicieli świata nauki i kultury polskiej wzywający do:
– 5 –
karta:7
–  wprowadzenia  prawnego statusu „więźnia sumienia“,
–  poprawy warunków życia w więzieniach,
– uwolnienia  więzień i aresztów wszystkich „więźniów sumienia“ i umożliwienie im powrotu do normalnego życia, 
–  powstrzymanie fali ustawodawstwa i działań represyjnych oraz rozpoczęcia procesu  demokratyzacji życia publicznego,
–   wszczęcie dialogu ze społeczeństwem i realizacji podmiotowych aspiracji Polaków.
Informacja potwierdzona. Spotkanie zostanie zabezpieczone opera-cyjnie [przekreślenie].[…].    

[Stempel:]ZASTĘPCA SZEFA WOJEWÓDZKIEGO URZĘDU
SPRAW WEWNĘTRZNYCH ds. Służby Bezpieczeństwa  w Łodzi
płk T.Cinkowski
[podpis nieczytelny]   

5 listopad 1985r.

/Źródło: AIPN Ld_ 00_40_1337 t.2/ karta:16/verte/

[odręczne pismo] 
Łódź, dn. 1985.11.05
Źródło:  tw ps. „Andrzej“  
Przyjął:  ppor.P.Rusin
Miejsce: mieszkanie
Tajne
Data:     1985.11.05
egz.pojed.
Czas:    12,00 -13,00    

Informacja agenturalna
spisana z ustnej relacji t.w. ps. „Anna“ 
     W trakcie spotkania  poinformowała o swoim pobycie w dn. 3 listopada br. o godz.10,00 na mszy w kościele Jezuitów przy ul.Sienkiewicza. Tw choć jest osobą wierzącą stwierdziła, że była zbulwersowana postawą wiernych, którzy modlili się w intencji więźniów politycznych i śpiewali refren pieśni „Boże coś Polskę…“ z wyciągniętymi palcami ułożonymi w kształcie litery V. Mszę celebrował o.Miecznikowski, który w kazaniu zaakcentował, że nadchodzący tydzień jest tygodniem więźniów politycznych.  irytowały również głównie zebrane starsze osoby, które jej zdaniem, nie bardzo wiedziały w jaki sposób i po co wyciągają do góry dłonie. Stwierdziła również, że po mszy przy symbolicznym grobie ks.Popiełuszki, zebrała się grupa młodzieży w wieku studenckim śpiewając jakieś pieśni polityczne.
    Kończąc relację na ten temat,  spytała, jak to jest możliwe, że władze na takie polityczne spektakle pozwalają i do czego to doprowadzi.[…].
– 3 – 
karta: 18  
[…]. 
Inspektor Wydz.III-1
 ppor.P.Rusin
[podpis nieczytelny]
[Dwa nieczytelne podpisy i daty:]   
1985.11.06  i  85.11.07  

/Źródło: AIPN Ld_00_40_1037 t.3/ karta 73/
Źródło:  tw ps. „Piotr“         Łódź, 1985-11-08
Przyjął: T. Grosman
Data: 08.11.1985 r.   
T A J N E
Miejsce: Lk „Disco“    
Egz.nr  1                                                                

IFORMACJA  OPERACYJNA

  Prelekcja dr Jerzego Kropiwnickiego na temat położenia „więźniów politycznych“ w PRL – 06.11.1985r. /rozwinięcie i uzupełnienie/.
1.  Czas i miejsce akcji. Organizatorzy spotkania.
   W środę 06.11.1985r. między godz.19.18 a godz. 22.10, w sali teatralnej im. ks.Popiełuszki na terenie parafii jezuickiej przy ul.Sienkiewicza 60 w Łodzi, miało miejsce spotkanie otwarte z dr Jerzym Kropiwnickim – byłym pracownikiem Wydziału Ekonom.- Polit. UŁ i byłym więźniem za działalność antypaństwową. To kolejne, cykliczne spotkanie zorganizowane zostało jak zwykle przez Łódzkie Duszpasterstwo Środowisk Twórczych.
2. Informacja o zgromadzonych na wykładzie J.Kropiwnickiego   
  Wykład J.K. zgromadził ok.600 słuchaczy. Obecny był w toku referatu ks.Stefan Miecznikowski, Wśród zebranych stwierdzono m.in. obecność: działacza byłego NZS UŁ – Urbańskiego, pracownika Wydz.Ek.-Soc.UŁ – dr[Bogdana]Sucheckiego/statystyka/ – najprawdopodobniej zawodowego kolegę J.Kropiwnickiego. Suchecki zjawił się na wykładzie środowym po raz pierwszy. Był także Marek Markiewicz /prawdopodobnie doktor prawa/. Markiewicz został zauważony w momencie wychodzenia, w toku spotkania z J.K., zpomieszczenia dla organizatorów i prelegenta,  będącego zapleczem „socjalno-organizacyjnym“ dla imprez w sali teatralnej – w tym dla działaczy DST.[Duszpasterstwa Środowisk Twórczych]. M.Markiewicz wyglądał na będącego w zażyłej znajomości z kilkuosobowym gronem towarzyszących mu osób /ich nazwiska nieznane/.  
karta: 74
  Spotkanie z J.K. prowadził działacz DST i systematyczny bywalec organizowanych przez tę organizację wystąpień w sali im.ks.J.Popiełuszki. Oto jego rysopis: mężczyzna lat ok.60, wzrost ok.170 cm, wysoka łysina czołowa, długie posiwiałe włosy, posiwiała broda, nosi szkła optyczne /krótkowidz/ w metalowych, srebrnych oprawkach. Zgromadzenie nie wznosili haseł lub okrzyków o charakterze anty-państwowym czy antyustrojowych. Nie stwierdzono kolportażu jakichkolwiek materiałów propagandowych /z wyłączeniem działalności punktu sprzedaży wydawnictw katolickich przy sali im. ks.Popiełuszki/.
3. Przebieg wystąpienia J.Kropiwnickiego  
   Dr J.Kropiwnicki wygłosił swój referat na temat kategorii więźnia politycznego oraz sytuacji /obecnej/ „więźniów politycznych“ w PRL między godz.19.20 a 21.20. Między godz.21.20 a 22.00 Kropiwnicki udzielał odpowiedzi na pisemne i z reguły anonimowe pytania ze strony słuchaczy.
Wypowiedź dr Kropiwnickiego podzielić można na dwie chronologiczne części:
1/ historyczną i 2/ opisującą położenie „więźniów politycznych w PRL od grudnia 1981r.
  W części pierwszej J.K. stwierdził, że w PRL – np. ze strony rzecznika prasowego rządu PRL – Urbana – wstydliwie unika się pojęcia „więzień polityczny“. J.K. powiedział, że zamiast adekwatnego terminu „więzień polityczny“ propaganda w PRL posługuje się określeniami nieścisłymi, mającymi na celu „rozmycie“ problemu, społeczną jego ocenę jako ilościowo nieistotnego lub wręcz nie mającego miejsca.  
  Referent przytoczył przykładowo określenia stosowane przez władze PRL i jej publikatory: „uwięziony za przestępstwa niekryminalne“ czy „skazany z motywów niekryminalnych“. J.K. odnosi się do takiego nazewnictwa krytycznie i ironicznie.
  J.K. stwierdził, że już w I połowie XIX wieku w krajach Zachodniej Europy poczyniono kroki prawne w kierunku określenia kategorii „przestęstwa polityczne“ oraz „więzień polityczny“, jak również zajęto się problemem ustalenia osobnych – dla kategorii więźniów politycznych – przepisów egzkucji kar więzienia.
– 2 –
karta: 75    
   Problemy te, nabrzmiewające i rozwiązywane na fali burzliwych wydarzeń politycznych w Europie w latach 1830-1831 czy w roku 1848, dały funkcjonujący w czołowych krajach zachodnioeuropejskich, już od połowy XIX w. humanitarny status więźnia politycznego. Zdaniem J.K., tenże godny człowieka status nie czyni z więźnia politycznego /z wyłączeniem terrorysty /przestępcy o szkodliwości społecznej, porównywalnej jakościowo ze szkodliwością przestęstw i przestępców kryminalnych. Jak twierdzi refe-rent, dziewiętnastowieczne postulaty osobnego statusu więźnia politycznego zostały w większości kra-jów europejskich zrealizowane w prawnej praktyce i w czołowych państwach Europy /pod względem parlamentarnej, demokratycznej kultury politycznej /z całą pewnością są przestrzegane. Swą pewność prelegent wyraził w odniesieniu do: Francji, Włoch, Belgii, Holandii i Norwegii. Postulaty sięgające swym rodowodem głęboko w wiek XIX brzmią następująco:
I.   więzień polityczny nie może być karany śmiercią /z wyłączeniem przestępstwa terroryzmu/ 
II.  więzień polityczny ma prawo do przebywania z innymi więźniami politycznymi
III. więzień polityczny nie może być przetrzymywany wśród przestępców kryminalnych
IV. więzień polityczny ma prawo do osobnej celi
V.  więzień polityczny ma prawo do częstszych /niż więzień kryminalny/ widzeń z bliskimi
VI. więzień polityczny ma prawo do większego dostępu do lektur oraz do warunków sprzyjających lekturze. 
  W części drugiej referent stwierdził, że „w tym dzikim kraju“ /PRL/ nie są realizowane podstawowe postulaty i międzynarodowe zalecenia /ONZ/ odnośnie osobnych przepisów o traktowaniu więźnia politycznego. O ile „cywilizowany świat“ humanitarnie traktuje więźniów politycznych, o tyle w PRL warunki egzystencji „więźniów politycznych“ urągają godności ludzkiej. „Więźniowie polityczni“ w PRL traktowani są, na podstawie regulaminów więziennych, identycznie jak przestępcy kryminalni.
  Więziennictwo w PRL nie ma formalnego obowiązku izolacji „więźniów politycznych“ od kryminalnych wobec czego „więźniowie polityczni“ są wyniszczani
karta: 76 
moralnie i fizycznie przez dwa nieludzkie systemy totalne: „grypserę“ kryminalną z xxxxxxxx [wyiksowano] jednej strony i barbarzyńską „resocjalizację“ oficjalną, jak również fizyczne i moralne znęcanie się „pozaregulaminowe“, realizowane przez służbę więzienną – z drugiej strony. J.K. rozwodził się o rzekomym ubliżaniu, bezzasadnym biciu i torturowaniu fizycznym więźniów przez niektórych strażników. Służba więzienna miała do niedawna – jak mówił J.K. – barbarzyńskie narzędzie /tzw.pasy/ do uspokajania więźniów ogarniętych szałem. Tego rodzaju przedmioty zostały usunięte z więzień/ w odniesieniu do wszelkich kategorii więźniów/ pod naciskiem „Solidarności“, tj. przed grudniem 1981r. Referent stwierdził, że w rękach służby więziennej leży zdrowie i życie więźnia. Wg J.K. jedynym ratun-kiem przed dostaniem się w karno-nagrodowy system „resocjalizacji“ jest odgórne zaszeregowanie i bierne opieranie się temu systemowi. Resocjalizacja realizowana w więziennictwie PRL ma za zadanie uczynić z więźnia – również politycznego – „potulnego egoisty“, „cwaniak[a] i donosiciela“ – jak się wyrażał J.K.
Prelegent oskarżył więzienną służbę medyczną w zakładach karnych, w których przebywał, o wystawia-nie fałszywych świadectw odnośnie stanu sanitarno-epidem.[iologicznego] różnych pomieszczeń więziennych  /np.łaźni/, jak też o niesumienne wykonywanie zabiegów i operacji, narażają życie i zdrowie więźniów. Wielu spośród uwięzionych /“więźniów politycznych“/ podjęła – jak Kropiwnicki – strajk głodowy. Prelegent w pełni się solidaryzuje z tą formą protestu i w pełni rozumie zdeterminowane działania głodujących więźniów. J.Kropiwnicki daje w swej wypowiedzi do zrozumienia, że naciski społeczne, np. ze strony „Solidarności“ – na struktury władzy, o charakterze bezpośrednim lub za pośrednictwem organizacji międzynarodowych /np.ONZ/ muszą mieć miejsce – albowiem bywają skuteczne. W PRL nieodzowny jest usankcjonowany prawnie status „więźnia politycznego“. J.K. podkreślił, że radykalnej poprawie ulec musi położenie więźniów nie tylko politycznych, ale i innych kategorii więźniów, albowiem takie warunki przebywania więźniów, jakie mają obecnie miejsce w PRL, nie są godne człowieka w ogóle, bez względu na gatunkowy ciężar winy. J.K. twierdzi, że informacja o protestujących więźniach, uzyskana
– 3 –
karta: 77 
w jakikolwiek sposób, jest zawsze zapóźniona i że nie wolno wówczas pytać „dlaczego?“. Społeczeństwo musi wiedzieć, że więźniowie wszelkich kategorii protestują zawsze słusznie, a szczególnie „polityczni“. Informacja o buntujących się przez „walenie w drzwi cel gołymi pięściami“ i głodujących ma być sygnałem do przejawów solidarności – np. w formie petycji do centralnego szczebla władzy. Nigdy nie wolno nakłaniać bliskich głodującego więźnia do zmiany jego postawy, nawet w zakresie zmiany formy protestu. Więzień wie doskonale, co ma robić i z jakich powodów tak a nie inaczej działa. Kropiwnicki przemyca konkluzję, że zdecydowane działanie zbiorowe – ze strony uwięzionych i społeczeństwa poza murami więzień – dać może i musí, status „więźnia politycznego“ w PRL. J.K. przemawia emocjonalnie  i sugestywnie. Czasem wykrzykuje humanitarne postulaty, innym razem – rzeczowym opisem „realiów“ więzionych, pozornie zimnym /w stylu T.[adeusza] Borowskiego/ wywołuje wewnętrzne wzburzenie odbiorcy. J.K. przytozczył przykład zdławienia słusznie protestujących i buntujących się więźniów w Kwidzyniu przez więzienny tzw. oddział interwencyjny. Suche, opisowe nadmienianie tego faktu, zamknięte stwierdzeniem, że zajścia zakończyły się trwałym kalectwem kilku więźniów, miało ilustrować słuszne i bezbronne wołanie uwięzionych z jednej strony, uzbrojoną po zęby bezwzględną brutalność służb więziennych – z drugiej strony.

U z u p e ł n i e n i e   
  Z lustracji pomieszczeń przy sali teatralnej im.ks.J.Popiełuszki w wiodącym do tej[go] celu korytarzu znajdują się szklane gabloty stanowiące tzw. „Witrynę 60“. Nazwa pochodzi od adresu   Sienkiewicza 60 –„Witryna 60“. Przedstawiane są w niej bądź „opozycyjne“ recenzje książek, bądź recenzje „opozycyjnych“ książek czy publikacji, jak też fragmenty homilii Wyszyńskiego czy Popiełuszki oraz fragmenty wypowiedzi J.Piłsudskiego. Stwierdzenia typu „W Polsce brak jest wolności słowa we wszelkich publikatorach“; przykładem jest wg autora podpisanego inicjałami R.I. może być ocenzurowanie „Dzienników“ Gombrowicza, które miały być zgodnie z ostatnią wolą autora nieocenzurowane. 
karta: 78 
 Zamieszczona jest w „Witrynie 60“ recenzja filmu „Shoah“ autorstwa M.[ariana]Miszalskiego.[podkreślenie odręczne]. Wg niego jest to wiele hałasu o nic. Określa|on ten film jako „kiepski reportaż“ oparty o pewien margines społeczeństwa polskiego, a który to margines mógłby funkcjonować w każdym społeczeństwie. Wg Miszalskiego ukazany w filmie margines jest analogiczny do marginesu społeczeństwa polskiego, biorącego udział w ostatnich wyborach. Z poczynionej przez autora analogii wyłania się jego opinia, iż oba te marginesy są szkodliwe dla opinii o całym narodzie.
  Ponadto w gablocie „Witryny 60“ wymieniony jest Jerzy Urbankiewicz jako dziennikarz wyróżniony przez „Tygodnik Powszechny“ za twórczość literacką.
„PIOTR“

Z a d a n i a   
   Rozpoznawać bliżej sprawę J.Urbankiewicza, sprawdzić możliwość kontaktu z nim za pośrednictwem wspomnianego znajomego.   

U w a g i  
  Tw poinformował mnie, że J.Urbankiewicz jest bliskim znajomym jednego z bardzo bliskich jego znajomych. Jak zauważył, J.Urbankiewicz może być w dość bliskich kontaktach z o.Miecznikowskim. W tej sytuacji po sprawdzeniu przez tw, czy wspomniany J.Urbankiewicz jest człowiekiem znanym jego znajomemu, opracowana zostanie koncepcja nawiązania przez tw kontaktu z nim i kombinacja operacyj-na wprowadzenia tw w bezpośrednią bliskość o.Miecznikowskiego i głównych działaczy DST. Legenda, pod którą działać będzie tw, zostanie opisana w odrębnym dokumencie stanowiącym ewentualny plan kombinacji operacyjnej.
[Adnotacja odręczna] Kier. Sekcji III-B                                                                                              
Wykonano 2 egz., + 2 wyc.[iągi]  
Egz. nr 1 –  [Adnotacja odręczna] teczka pracy tw   
Egz. nr 2 –  [ ,,  – ,,       „ – „      ] teczka DA „Kanaan“
Wyc.nr 1 –  [ ,,  – ,,       „ – „      ] Sekcja III
Wyc.nr 2 –  [ ,,  – ,,       „ – „      ] Wydz.IV
Opr. T.G./M.P.  
Nr masz.0105/86

 Kpt. T.Grosman
[podpis nieczytelny]

10 listopad 1985r.

/Źródło: AIPN Ld_pf_13_440 / t.6/ karta: 21/   
[Stempel:] SZYFROGRAM WYSYŁANY Nr  6363   
Łódź,  1985.11. 10              
PRZYJĘTO  1985.11.10  godz.20,20 
ZASZYFROWANO 1985.11.10  godz.22,10  
T a j n e
[podpis: Zaborowski]    
egz.poj.

Dyżurny Operacyjny
Ministra Spraw Wewnętrznych
W a r s z a w a
M e l d u n e k  nr  281/85 
dot. sytuacji polityczno – operacyjnej
[…].
– 3 –
karta:23
[…]. 5. Inicjatywy i działania kościoła rzymsko-katolickiego  
[…]. W dniu 10 bm. w kilku łódzkich kościołach odczytano komunikat 210 KEP [Komferencji Episkopatu Polski] z dnia 7/8 bm.,  w pozostałych wygłoszono kazania o treściach religijnych.  W kościele o.jezuitów przy ul.Sienkiewicza 60  mszę O[o] godz. 10,00 celebrował o.S.Miecznikowski. msza odbyła się w intencji
karta:23/verte
67 rocznicy odzyskania niepodległości i J.Piłsudskiego, w 4 rocznicę poświęcenia sztandaru Solidarności zakładów „Elta“ oraz „aby młodzież polska była wierna ideom niepodległości“ – zamówiona przez uczniów IV LO w Łodzi. W kilkunastominutowym wystąpieniu o.Miecznikowski podkreślił ogromne zasługi J.Piłsudskiego w walce o odzyskanie niepodległości. Nadmienił, że jr[e]go duch umiłowania wolności przydałby się w Łodzi gdzie…“płomień serca tak powoli się zapala i tak szybko gaśnie. Taka jest Łódź – miasto w którym olbrzymi kolos drzemie“. Po mszy odsłonięto i poświęcono w kościele tablicę ku czci J.Piłsudskiego ufundowaną przez Społeczny Komitet Pamięci J.Piłsudskiego w Łodzi.
Odsłonięcia tablicy dokonali Joanna Onyszkiewicz – wnuczka Piłsudskiego oraz 4 wyższych oficerów – żołnierzy Legionów. Wieńce pod odsłoniętą tablicą złożyli m.in.: Komitet Pamięci J.Piłsudskiego, Solidarność ZPB im.Marchlewskiego, Solidarność AM, Solidarność Szpitala im.Kopernika, Solidarność UŁ, Solidarność Wydziału Prawa UŁ, Solidarność zakładów „Elta“, Solidarność Przemysłowej Służby Zdrowia, Rolnicy z par.[afii] Bełdów i Aleksandrów, Region Świętokrzyski Solidarności z Kielc.
W ogłoszeniach parafialnych o.Miecznikowski poinformował wiernych o zwycięskim zakończeniu głodówki w Łęczycy przez J.Śreniowskiego oraz uzyskaniu złagodzenia warunków odbywania kary przez więźniów politycznych. Jednocześnie poinformował, iż pozostali więźniowie nie przerwali głodówki, domagając się powrotu do Łęczycy pobitego w więzieniu łódzkim na Stokowskiej działacza Solidarności z Nowej Huty – Marka Łuczaka, Zapowiedział m.in.:
– 13 bm. prelekcję Krzysztofa Kłopotowskiego, dziennikarza z Warszawy n.t. problemów wolności,
– 16 bm. w dniu święta MB Ostrobramskiej okolicznościową mszę dla wileńczyków,
– 17 bm. zebranie nt. założenia w parafii bractwa otrzeźwienia.
 W mszy uczestniczyło ok.2,5 tys. osób. Po uroczystościach w kościele, w sali parafialnej odbyła się prelekcja mec. Ostoi-Owsianego nt. 67 rocznicy odzyskania niepodległości i działalności J.Piłsudskiego, w duchu gloryfikacji jego osoby. W uroczystościach wzięli udział aktorzy scen łódzkich, deklamując okolicznościowe wiersze. Po w/w uroczystościach grupa ok.30-40 osób udała się pod tablicę J.Piłsudskiego umieszczoną na ścianie budynku przy ul.Wschodniej, gdzie złożyła 3 wieńce i wiązanki kwiatów. Organa MO dokonały wylegitymowania uczestników co spowodowało szybkie ich rozejście się.
– 4 –
karta:24 
[…].  
[Stempel:] Z-ca Szefa Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych
d.s. Służby Bezp. w  Ł o d z i  
płk J.Jasiński
[bez podpisu]

14 listopad 1985r.  

/Źródło: AIPN Ld_00_40_1037 t.3/ karta 79/
Źródło:  tw ps. „Piotr“           Łódź, 1985-11-14
Przyjął: T. Grosman
Czas: 13.11.1985 r.   
T A J N E
Miejsce: Lk „Disco“  
Egz.nr  1

INFORMACJA  OPERACYJNA

    Wykład krytyka filmowego Krzysztofa KŁOPOTOWSKIEGO z Warszawy pt. „Problem wolności w filmie polskim w ostatnich latach“.
1. Czas i miejsce wykładu – środa 13.11.1985 r.  między godz. ok.19.06 a godz.20.22, w sali im. ks.Popiełuszki na terenie parafii jezuickiej przy ul.Sienkiewicza 60 w Łodzi.
2. Informacje o zgromadzonych na wykładzie. Organizatorzy i prowadzący – wykład zgromadził od 300 do 350 słuchaczy. Organizator – DST [Duszpasterstwo Środowisk Twórczych]. Prowadzący – mężczyzna w wieku czterdziestu paru lat, brunet, średniego wzrostu, ubiór – szary garnitur, czarny golf elastyczny, czarna krepa na lewej klapie marynarki. Stwierdzono obecność Zbigniewa Natkańskiego – absolwent UŁ w kierunku historii, członek b.[yłego] NZS. Pozostałe dane – jak w poprzednich relacjach.
3. Przebieg spotkania z K.Kłopotowskim. Treść wystąpienia K.Kłopotowskiego.
Spotkanie z tym kolejnym „Środowym“ prelegentem przebiegało zwyczajowo. Między godz. ok.19.10 a godz.ok.20.10 K.Kłopotowski przedstawił zgromadzonym swój pogląd krytyka na szereg filmów polskich /nakręconych w PRL/ w kontekście wolności narodowej, politycznej osobistej wolności człowieka. Przedmiotem analizy krytyka były filmy zrealizowane w PRL w roku 1980 i poźniej. K.Kłopotowski dokonał rozdzielenia tych obrazów na dwie zasadnicze grupy:
1/  filmy przedstawiające świadomie sfałszowaną sytuację historyczną oraz
2/  filmy przemycające elementy prawdy historycznej lub poglądowe propozycje twórcy filmu /lub jego źródłowej podstawy/ z powodu politycznie uwarunkowanej niemożności otwartej i pełnej wypowiedzi dzieła artystycznego w kwestiach ogólnospołecznych. 
karta: 80
jako przykład z grupy filmów fałszujących prawdę historyczną przedstawił prelegent film pt. „Katastrofa w Gibraltarze“. Zdaniem K.Kłopotowskiego tendencyjnością propagandy PRL-owskiej jest sugerowanie społeczeństwu poglądu, że storpedowanie przez pewne kręgi „rządu londyńskiego“ polityki gen. [Władysława]Sikorskiego wobec ZSRR przysporzyło narodowi polskiemu dodatkowych cierpień, tak w okresie wojny, jak i po roku 1945 /walka władzy komunistycznej z burżuazyjnym podziemiem, represyjny charakter władzy komunistycznej w PRL w okresie „stalinowskim“/. K.Kłopotowski określa film „Katastrofa w Gibraltarze“ jako kłamliwy, będący próbą usprawiedliwienia metod rządzenia realizowanych wobec społeczeństwa polskiego w Polsce w okresie prezydentury B.[olesława]Bieruta oraz rządów Wł[adysława]Gomułki /przed objęciem władzy przez Bieruta/. Wg prelegenta położenie narodu polskiego na jego ziemiach byłoby podobnie niekorzystne zarówno w przypadku prowadzenia polityki Sikorskiego, jak też w sytuacji upadku koncepcji generała. Prelegent argumentuje swą tezę następująco: rząd emigracyjny czechosłowacki, kierowany przez[ Edwarda]Benesza miał doskonałe – relatywnie do polsko-radzieckich – stosunki z rządem J.[ózefa]Stalina, a mimo to zapanował w Czechosłowacji, w latach czterdziestych i pięćdziesiątych, terror polityczny daleko okrutniejszy niż w „Gomułkowskiej“ i „Bierutowskiej“ Polsce. K.Kłopotowski wspomniał, że jeden z opozycyjnych wobec komunistów ministrów Czechosłowacji /powojennej/ „Wypadł z okna i zginął na miejscu“, sugerując jednoznacznie, że padł on ofiarą radzieckich służb specjalnych. Kłopotowski oznajmił również, że los Stanisława Mikołaj-czyka różnił się od tragicznie zakończonego życia wspomnianego ministra czechosłowackiego dlatego, że ten pierwszy zdołał opuścić Polskę /Mikołajczyk zdołał wyjechać, czechosłowacki minister – nie/. K.Kłopotowski, analizując film o gen.Sikorskim, dokonał więc dalekiego, opozycyjnego rozszerzenia jego politycznej problematyki, ukazując system „sowietyzmu“ i postać J.Stalina, jako siły zawsze prze-biegłe, bezwzględne i przewrotne, bez względu na intencje politycznych stron zainteresowanych, z jaki-mi się spotkały. W grupie „drugiej“ Kłopotowski wymienił m.in. takie filmy jak: „Danton“ A.[ndrzeja] Wajdy, „Człowiek z marmuru“ tego samego reżysera, „Bez końca“ oraz „Nadzór“. Wg Kłopotowskiego film „Danton“ na ekranach polskich kin w okresie stanu wojennego miał być dowodem „liberalizmu“ rządu wojskowego. Jak twierdzi prelegent, w „Dantonie“
– 2 –
karta: 80    
dostrzega się ilustrację dla uniwersalistycznej kolei rzeczy, rozwoju jakości we wszelkich zrywach rewolucyjnego radykalizmu mas ludowych. Zdaniem Kłopotowskiego intencją twórcy filmu było wyka-zanie, że spontaniczne powstanie mas plebejskich manipulowane są prędzej czy później przez krwawych doktrynerów, usiłujących wtłoczyć rację życia w fanatyczną, siłową, subiektywną wizję jednostki i społeczeństwa oraz ich dziejów. Przykładem tyrańskiego doktrynera jest – jak sugeruje Kłopotowski – Robespierre, a rzecznikiem politycznego „środka“ – racjonalnego i pożytecznego – Danton. Wg K.Kłopotowskiego konflikt między Robespierrem a Dantonem jest jak konflikt między Bierutem a Mikołajczykiem – oba ukazują tragiczne zwycięstwo taktyczne ślepego, doktrynerskiego terroru nad ostatecznie zwycięskim głosem życia, rzeczywistości. Zdaniem krytyka, w filmie „Danton“ zawarte są między wierszami dwie treści polityczne:
a/  aluzja do metod i przebiegu rewolucji socjalistycznej oraz
b/ zasugerowanie, że wszelki radykalizm stygnie, dając „syntezę“ tego, co zniszczył i tego, co spowodował /zgodnie z Heglowską koncepcją rozwoju dziejów wg cyklu: „teza – antyteza – synteza“. Rewolucja Francuska, zapoczątkowana zburzeniem Bastylii w 1789r. i etapem terroru jakobińskiego, zakończyła się w roku 1830 /rewolucja lipcowa/ „syntezą“ w formie państwa interesów i swobód mieszczańskich. Podobnie jak w wyniku Rewolucji Francuskiej w ramach rewolucji socjalistycznej zwyciężyć musi także życie, ogólny interes społeczeństwa – a nie doktryna i doktrynerzy. Zdaniem krytyka – prelegenta filmy A.Wajdy uderzają w doktrynerskie okowy narzucone w PRL twórczym dążeniom najbardziej prężnych sił społecznych – głównie klasy robotniczej. I tak w kolejnym filmie A.Wajdy pt.“Człowiek z marmuru“ w innej formie – mniej zakamuflowanej – obserwujemy konflikt robotniczego interesu i kolejnej linii partii i rządu. Zdaniem Kłopotowskiego, robotnicy stanęli tu na przeciwko komunistycznej władzy /doktryny i doktrynerów/ i jej zdepersonalizowanego wyzysku“… jak w modelowych podręcznikach walki klas…“. Film „Bez końca“ ukazywać ma „moralne bagno“, na jaki wtrąciła polski naród historia najnowsza. Postać Polki, która prostytuuje się z cudzoziemcem, a uzyskane tą drogą 50 dol. przeznacza w rezultacie na rzecz NSZZ „Solidarność“, personifikować ma wzrastające uwielbienie zachodu wobec wzrostu politycznych i kulturalnych  
karta: 81
oraz kulturowych nacisków ideologii „moskiewskiego“ socjalizmu. Sympatia Polaków do kulturalnej jakości Zachodu przerasta często w zdolność do upokorzenia i przyjmowania datków. Film „Nadzór“ pod pierwszą warstwą swej treści o więzieniu kobiecym, podejmować ma problematykę represyjnego, karnego systemu resocjalizacji i socjalizacji, w które zakute zostało społeczeństwo polskie w PRL po roku 1945. Rzecz dotyczy tu zarówno uwięzionych jak i „wolnych“, tj. przebywających poza murami ośrodków odosobnienia. Kłopotowski twierdzi, że film „Nadzór“ posiada drugie dno treściowe z którego dowiadujemy się, że system realnego socjalizmu, takiego, jaki ma miejsce w PRL – nie ma czym nagradzać obywateli /w wyniku ekonomicznej i politycznej niedrożności/. Stąd jedynymi środkami postawotwórczymi mają być przymus, zakaz i kara /zgodność z poglądami J.Kropiwnickiego – poprzednia prelekcja 06.11.1985r./. Prelegent wspomniał również o filmach, które z powodu poruszanej proble-matyki wolności narodowej czy politycznej nie zostały dopuszczone do rozpowszechniania. Przykładem jest tu wymieniony przez Kłopotowskiego film reżysera Chmielewskiego pt. „Wierna rzeka“ będący ekranizacją powieści Stefana Żeromskiego. Kłopotowski nie widział tego filmu ale twierdzi, że dobrze się stało, że film ten w ogóle powstał. Jego realizacja ma być równoznaczna z jego emisją „prędzej lub później“ – na razie „Wierna rzeka“, oczekuje kolejnej odnowy. K.Kłopotowski przekazał swą ocenę twórczości filmowej w PRL, zajmującej się narodem polskim i jego społeczno-politycznym położeniem w perspektywie historii najnowszej w dwóch płaszczyznach:
1/ wolnościowe warunki realizacji filmów oraz
2/ wolnościowe treści w realizowanych filmach.
K.Kłopotowski wyrażał się zwięźle i zarazem esencjonalnie, z merytorycznym wyrobieniem fachowca. Jego wypowiedź miała charakter rezenzji krytyka filmowego. Na uwagę zasługuje|jego fascynacja postacią A.Wajdy, jako twórcy będącego mistrzem w aspekcie warsztatowym, artystycznym i treściowym /również w kontekście wykładu Kłopotowskiego/.
Między godz.ok.20.10 a godz.20.22 odbyła się część dyskusyjno-uzupełniająca spotkanie. Prelegent otrzymał kilka pytań na piśmie oraz z sali. Osoby pytające z sali – nie znane, ich pytania oraz odpowiedzi – nieistotne z punktu widzenia bezpieczeństwa.
– 3 –
karta: 83 
Na piśmie i bez podpisu otrzymał Kłopotowski następujące pytanie: „Czy nie uważa Pan, że produkowanie przez reżyserów filmów o głęboko ukrytych podtekstach społeczno-politycznych nie jest w efekcie bardziej szkodliwe niż korzystne /w sensie odfałszowania świadomości historycznej i społeczno-politycznej Polaków w PRL/. Mniej wyrobione kulturalnie a bardzo liczne masy odbierać mogą jedynie pierwszą warstwę dzieła, należącą do tendencyjnej, kłamliwej propagandy rządowej“.
Odp. „Reżyserzy chcący publikować „prawdę“ historyczną muszą liczyć się z faktem, że ich działalność finansuje mecenat państwowy. Stąd, w zamian za możliwość „przemytu“ pewnych treści muszą się oni godzić z wymogami treściowymi władzy“ Prelegent nie przecenia wyrażonego w pytaniu zagrożenia.
   Środa: 20.11.1985r godz.19.00 – sala im.ks.J.Popiełuszki – wykład na temat budownictwa sakralnego   / profesor z Warszawy/.
 „PIOTR“  

Z a d a n i e
Uczestniczyć w kolejnym spotkaniu środowym. Aktualnym pozostaje zadanie zlecone dwa tygodnie temu w kwestii wznowienia kontaktu z o.Miecznikowskim. Sposób realizacji zadania omówiony został z tw na wspomnianym spotkaniu przed dwoma tygodniami.
Wykonano 2 egz. + 1 wyc.
Egz. nr 1 – teczka tw
Egz. nr 2 – teczka DA „Kanaan“  
Wyc. – Wydz.IV [dopisano odręcznie] 
Opr. T.G./M.P. 
Kpt. T.GROSMAN
[podpis nieczytelny]

21 listopad 1985r.

/Źródło: AIPN Ld_pf_13_440 / t.6/ karta:52/
[Stempel:] SZYFROGRAM WYSYŁANY Nr  6631       Łódź,  1985.11. 21
PRZYJĘTO 1985.11.21.   godz.15,20   
ZASZYFROWANO 1985.11.21 godz.17,10 
T a j n e  
[podpis: Zaborowski]                                                                                                                     
egz.poj.

Dyżurny Operacyjny
Ministra Spraw Wewnętrznych
W a r s z a w a

M e l d u n e k  nr  291/85 
dot. sytuacji polityczno – operacyjnej
[…].
– 2 – 
karta:53
5. Inicjatywy i działania kościoła rzymsko-katolickiego
[…].  
– 3 –    
karta:54
   Dnia 1985.11.21 administrator parafii Jezuitów o.Józef Wlazło złożył wizytę dyr. Wydziału ds.Wyznań – A.Wilkanowskiemu w sprawie  podłączenia budynków parafii do sieci miejskiej co. W trakcie rozmowy o.Wlazło wyraził pretensję, że mimo jego wcześniejszych sugestii przeprowadzenia rozmowy władz miasta z prowincjałem jezuitów o.Opielą / m.in. o poczynaniach o.Miecznikowskiego/ w trakcie pobytu prowincjała w Łodzi pod koniec ub. miesiąca – do takiego spotkania nie doszło, a o.Opiela oczekiwał na zaproszenie.
   Dyr.Wilkanowski oświadczył, iż wówczas wiadomo już było o mającej nastąpić zmianie na stanowisku prezydenta Łodzi i spotkanie takie nie przyniosłoby rezultatów. Jednak nowy prezydent z pewnością zechce przeprowadzić rozmowę z o.prowincjałem. Ponadto o.Wlazło stwierdził, że w ostatnich memoriach Urzędu ds. Wyznań nie powtarzało się nazwisko o.Miecznikowskiego, z czego należy wysnuć wniosek, że władze nie doszukują się w jego wypowiedziach negatywnych treści.
   Dyr.Wilkanowski odpowiedział, iż władze przywykły do systematycznego prezentowania wrogiej postawy przez o.Miecznikowskiego i ciągłe powtarzanie istniejących zastrzeżeń uznały za bezcelowe.[…]. 

[Stempel:] ZASTĘPCA SZEFA WOJEWÓDZKIEGO URZĘDU
SPRAW WEWNĘTRZNYCH ds. Służby Bezpieczeństwa  w Łodzi
płk T.Cinkowski  
[podpis nieczytelny]

28 listopad 1985r.

/Źródło: AIPN Ld_00_40_1037 t.3/ karta 88/
Źródło:  tw ps. „Piotr“           Łódź, 1985-11-28
Przyjął: T. Grosman
Data: 28.11.1985 r 
T A J N E
Miejsce: Lk „Disco“ 
Egz.nr  1

INFORMACJA  OPERACYJNA

   Wykład prof. Bogdana Korzeniewskiego pt. „Dziady – rozmowa z aniołami“ – środa, 27.11.1985r.- DŚT.
1.  Czas i miejsce wykładu. Prelegent, osoba prowadząca spotkanie, organizatorzy.
   W środę 27.11.1985r. między godz.19.15 a godz. 22.15, odbyło się cykliczne spotkanie środowe w sali im.ks.Popiełuszki na terenie parafii jezuickiej przy ul.Sienkiewicza 60 w Łodzi. Wykład wygłosił prof.Bogdan Korzeniewski, po raz drugi goszczący w wieczorze organizowanym przez DST. Spotkanie prowadziła nieznana mi kobieta lat. ok.50 w okularach, włosy ciemne, wzrost średni. 
2.  Informacja o zgromadzonych na wykładzie .
 Liczba słuchaczy ok.200 osób. Stwierdzono obecność kilkunastu osób w wieku licealnym, nie bywających dotąd na wykładach środowych i przybyłych osobno lub w grupach po 2-3 osoby; brak odznak szkolnych. Obecny ks.Stefan Miecznikowski. 
3.  Wystąpienie prof.Bogdana Korzeniewskiego  oraz pytania słuchaczy i odpowiedzi prelegenta.
   Wykład prof.B.K. trwał od godz.19.15 do godz.20.15. B.K. stwierdził, że przed 150 laty A.Mickiewicz wypowiedział się o „bańce poezji“, która nad nim pękła wylewając swą zawartość. Zdaniem prelegenta w r.1980 nad Polakami i w Polsce „pękła bańka wolności“. Przez te swoistą paralelę, jak sam ją następnie wyjaśnił, zaakcentował B.K. dwojakiego rodzaju analogię, ciągłość i aktualność:
karta: 89 
1/  arcydzieło „Dziady“, dzięki zawartej w nim ponadczasowej koncepcji drogi do narodowej wolności Polaków, posiada ciągle swą „żywość“ w aktualnych społeczno-politycznych uwarunkowaniach / choć nie stwierdzono otwartego nazywania obecnej sytuacji narodu polskiego w PRL mianem niewoli;
2/  Polacy byli i są narodem, w którym twórcami i realizatorami programów politycznych byli /są/ poeci. Polityczna koncepcja A.Mickiewicza, artykułowana w „Dziadach“ znajduje w żyjących pokoleniach Polaków nadal podatnych odbiorców. Prelegent powiedział, że w Mickiewiczowskich „Dziadach“ zawiera się mądra, choć romantyczna myśl polityczna, będąca drogą pośrednią między oparciem się na Bogu-tyranie, na którego powoływało się reakcyjne Święte Przymierze, a będącym wobec niego w opozycji lucyferyzmem Byrona i Słowackiego. Mickiewiczowski program wyzwolenia narodowego odrzuca przemoc /w „Dziadach“/, a Boga utożsamia z wolnością. Prelegent stwierdził autorytatywnie, że „mąż“ o tajemniczym imieniu „44“ jest namiestnikiem wolności, a więc wolnością musi i może|być jedynie Bóg, który dostrzega sens w cierpieniu tysięcy niewinnych istot ludzkich.
Inną istotną tezą BK były jego twierdzące słowa, że czynienie z „Dziadów“ ubolewania|nad martyrologią Polaków stanowi fałszowanie prawdziwych intencji autorskich. Jak twierdzi B.K. – „Dziady“ stanowią odważne, „męskie“ ukazanie męki narodowej, gniewne i nie domagające się politowania jako powodu dla podjęcia konkretnej politycznej linii postępowania dla odzyskania niepodległego bytu narodu i państwa. Następnie B.K. powiedział, iż b.istotną cechą omawianego przez niego dzieła literackiego jest zespolenie ziemskich realiów materialnych z będącymi z nimi w ustawicznym kontakcie światami aniołów i diabłów. Odpowiednie przedstawienie teatralne „Dziadów“ wymaga ogromu pracy i inwencji twórczej w przedstawieniu świata pozazmysłowego, będącego istotą „Dziadów“. W tym miejscu prelegent sarkastycznie wypowiedział się o przedstawicielach polskich władz komunistycznych, które wystawienie „Dziadów“ umożliwiły dopiero w roku 1955 i to pod warunkiem wyeliminowania ze sceny wszelkich „duchów“. Tonem swym B.K. starał się ośmieszyć ówczesnych przedstawicieli administracji państwowej   
– 2 –
karta: 90  
dyktujących reżyserowi cenzorskie wymogi, bez posiadania jakiejkolwiek wiedzy o fundamentalnym znaczeniu artystycznym postaci „niematerialnych“ w „Dziadach“. Schodząc dalej z literackiej analizy „Dziadów“ na ich teatralne koleje losu, B.K. przytoczył drugie – jego zdaniem dramatyczne i tragiczne – wystawienie „Dziadów“ z roku 1968. Jak powiedział prelegent, w roku 1968 notowano gwałtowny spa-dek autorytetu przywódczego Wł.Gomułki w społeczeństwie.
W odpowiedzi, dla ponownego przywrócenia pozycji I sekretarza KC w „nie chcącym się bać społeczeństwie“ zastosowano terror, dla wywołania którego dokonano haniebnej – jak powiedział B.K. – prowokacji wobec całego przedsięwzięcia wystawienia „Dziadów“ i „ich“ publiczności. Zdaniem B.K. ok.300-tu „jednakowo ubranych młodych ludzi“ wtargnąć miało na widownię i nawoływać tam zebranych do demonstracji ulicznych. Niedoświadczone w zakresie rządowych manipulacji społeczeństwo uległo prowokacji, dając władzy możliwość do rozniecenia kampanii antysemickiej oraz przeciwko studentom i młodej inteligencji akademickiej. Posunięcie ekipy Gomułkowskiej wyroku 1968 stanowi jakościową kontynuację taktyki reżimu carskiego, który w momentach kryzysowych prowokował konfrontację fizyczną sił społecznych. Prelegent stwierdził, że również w carskiej Rosji pop-obs(k)urant prowadził czasem uliczną manifestację z hasłami: „Biej Żiedow, biej studentow“, a więc zupełnie jak w roku 1968 w PRL. Tak więc „Dziady“ wystawione 1968r. w Warszawie padły ofiarą reżimu, który w chwilach swej słabości reaguje terrorem, dla którego poszukuje okazji i pretekstów.
Na zakończenie B.K. stwierdził, że Mickiewiczowskie „Dziady“ są przez swą wielkość niezniszczalne i swym znaczeniem dla dorobku literackiego Europy równać się mogą z „Hamletem“ Szekspira.
   Między godz.20.15 a godz.21.08 B.K. udzielał odpowiedzi na ustne i pisemne pytania słuchaczy. Na uwagę zasługuje jedno pytanie, podane animowo na piśmie: „Czy istnieje różnica między „polityką“ wobec „Dziadów“ ekipy Gomułkowskiej, a postawą i działaniem wobec tego dzieła obecnej rządzącej kliki ?“.  W odpowiedzi B.K. rozgadał się ponownie na temat wydarzeń 1968r. w Polsce, nie udzielając odpowiedzi na zadane mu pytanie. Problem ten rozwiązała prowadząca spotkanie, kwitując sprawę następująco: „Niedawno Kazimierz Dejmek oświadczył publicznie, że wstrzymano jego zamiar wysta-wienia „Dziadów“. Tym się właśnie różni stan obecny.
– 3 –
karta: 91 
  Tezy B.K. o Bogu utożsamianym przez Mickiewicza z wolnością wzbudziły głosy powątpiewania u niektórych słuchaczy. B.K. wysłuchany został z uwagą i szacunkiem, ale jego interpretacje, gadulstwo i zbaczanie z tematu na rzecz rozległych dygresji w końcowej fazie wystąpienia, wielu słuchaczom nakazało przyjmować jego słowa z rezerwą. 
   Środa – 04.12.1985r. godz.19.00 spotkanie z Barbarą Horowianką i Mieczysławem Voitem.

„PIOTR“

Z a d a n i a  
   Udać się w dniu 1 grudnia o godz.18.00 na mszę harcerską. Szczegółowe zadania jak w poprzednim tego rodzaju przypadku. Ponadto proszę zwrócić uwagę na ewentualną obecność na mszy osób w wieku ok.55-60 lat /podano dokładny rysopis Bronisława Kubiaka/. 

O m ó w i e n i e  
  Wystąpienie prof. B.Korzeniewskiego jest już drugim w bieżącym roku /poprzednie odbyło się 17 kwietnia/. Wymieniony jest emerytowanym teatrologiem z UW. W obu przypadkach mamy do czynienia z mniej lub bardziej zakamuflowaną postawą antysocjalistyczną i antypaństwową. Uważam za słuszne poinformować o treści /wyciągami z informacji/ wystąpień prof.Korzeniewskiego właściwą jednostkę Urzędy Stołecznego.

U w a g a  
    Druga część zadaniowa wiąże się z ewentualnym zarejestrowaniem figuranta w sprawie „Lilijka“. 
Wykonano 2 egz. + 1 wyc.
Egz. nr 1 – [dopisano odręcznie] teczka pracy
Egz. nr 2 – [   – ,, –        – ,, –      ] teczka DA „Kanaan“ 
Wyc. –       [   – ,, –        – ,, –      ] Wydział IV 
Opr. T.G./M.P.   
Nr masz. 0130/86
Kpt. T.GROSMAN 
[podpis nieczytelny]    

5 grudzień 1985r.

/Źródło: AIPN Ld_00_40_1037 t.3/ karta 92/
Źródło:  tw ps. „Piotr“                                                                                            Łódź, 1985-12-05
Przyjął: kpt. T. Grosman
Data: 05.12.1985 r.
Miejsce: Lk „Disco“ 
T A J N E
Egz.nr  1                                                                     

NFORMACJA  OPERACYJNA

  Wieczór poetycki B.[arbary] Horawianki i M.[ieczysława] Voita w sali im.ks.Popiełuszki przy ul.Sienkiewicza 60.
1.  Czas i miejsce wieczoru.
    W środę 04.12.1985r. między godz.19.12 a godz. 19.57, w sali teatralnej im. ks.Popiełuszki w parafii jezuickiej przy ul. Sienkiewicza 60 w Łodzi miał miejsce cykliczny „wieczór środowy“, organizowany jak zwykle przez DST. Tym razem zaprezentowali się w programie poetyckim Barbara Horawianka oraz Mieczysław Voj[i]t – aktorzy warszawscy. Teksty przez nich odczytane nosiły wspólny tytuł: „Przeciw nienawiści“. Nie występowała osoba prowadząca spotkanie.
2. Informacja o zgromadzonych.
  Wieczór poetycki skupił ok.300 słuchaczy. Stwierdzono obecność na sali ks.Stefana stwierdzono obecność dwojga aktorów łódzkich, którzy w tym samym miejscu odczytywali słowa papieża Jana Pawła II oraz ks.J.Popiełuszki w ramach manifestacji zorganizowanej na terenie parafii jezuickiej w związku z rocznicą śmierci tego ostatniego. Oto rysopisy tych osób:
a/  on – wzrost do 180 cm, blondyn, okulary, wiek ok.30 lat,
b/ ona – włosy długie ciemne rozpuszczone, wiek ok.40 lat, wzrost 170-172 cm. Omawiana aktorka przedstawiła zebranym jej warszawskich przyjaciół. Nie stwierdzono haseł i okrzyków politycznych wznoszonych przez słuchaczy.   
karta: 93
Nie stwierdzono rozpowszechniania wśród zebranych materiałów propagandowych /poligrafia, odznaki itp./.
3. Przebieg wieczoru. Treść programu poetyckiego i reakcje audytorium. 
  Wystąpienie wymienionych aktorów z Warszawy stanowi bez wątpienia otwarty i ostry atak wobec politycznego ładu w PRL. Teksty sugestywnie zaprezentowane przez B.H. i M.V. oskarżają realizowany w Polsce system sprawowania władzy /od 1945r./, oraz nawołują do zniesienia go w oparciu o chrześcijańską etykę walki. W tekstach nie padają nazwiska, daty i skrót „PRL“, ale z wielu fragmentów oraz samego ukierunkowania ideowo-politycznego „wieczorów środowych“ oraz ich odbiorców jedno-znacznie wynika, że antynarodowymi mają być kolejne ekipy władzy komunistycznej w Polsce, a uciśnionymi i wzywanymi do oporu – Polacy w swym ojczystym kraju, wyniszczani przez realny socjalizm „moskiewski“, będący metodą odwiecznego wroga i obecnego okupanta, tj. Rosji i ZSRR.
  Takie odbieranie ostatniego „wieczoru środowego“ nie wynika z interpretacyjnego nastawienia, lecz wydaje się jedynie prawidłowym. Większość tekstów odczytał lub recytował M.V. One były też najbardziej politycznie agresywne, a aktorskie zachowanie M.V., akcentujące identyfikację z oskarżycielsko-potępiającym i buntowniczym tonem przekazywanych treści. Aktor dwukrotnie w ciągu swego wystąpienia wznosił rękę w znaku „V“ /drugi raz na zakończenie wieczoru wraz z towarzyszącą mu B.H./. Zebrani reagowali wówczas, i nie tylko wtedy, owacyjnymi brawami, a wielu z nich wznosiło ręce w analogicznym geście.
Nie wiadomo, kim byli autorzy zaprezentowanych tekstów. Całość składała się z trzech rodzajów /w sensie intencji autorskich/ tekstów:
a/  w postaci modlitwy,
b/  przemówień wiecowych,
c/  etycznych pouczeń o dopuszczalnych i jedynie skutecznych środkach obronnej walki.
Określone jakości przytaczanych tekstów wystąpiły w przemieszczeniu. Teksty o charakterze modlitwy upraszały siły wyższe:
a/  o możliwość oparcia się
– 2 –
karta: 94 
nienawiści wobec winowajców, wobec prześladowanych nieprzyjaciół oraz
b/ uchronienia narodu przed kulturowym wyniszczeniem, o wyrozumiałość i zmianę przez bogów chrześcijańskich ludzi wysługujących się nieprawemu aparatowi władzy.
 Teksty nawiązujące do emocjonalnego wystąpienia wiecowego określiły mianem antynarodowego i niemoralnego system polityczny, w którym bezkarnie funkcjonuje „rozpasana policja“, gdzie oponenci są katowani, a nawet mordowani, który zapewnia dygnitarzom i ich poplecznikom wielkie zyski materialne na tle ogólnej nędzy społeczeństwa, który stanowi efekt oraz który jest strażnikiem pozbawienia narodu „ogromnych przestrzeni państwa“.
 Formą pośrednią między tekstami grupy b/ i c/ były postulaty przebaczenia „Rusinowi“. B.H. przytoczyła tekst poruszający problem prawie niemożliwy, graniczący z cudem wybaczenia odwiecznemu, wschodniemu wrogowi Polaków – ich państwa i tradycji. Przebaczenia dla „Rusina“ to odruch nie-zwykle trudny, ale konieczny. Tekst przytoczony na zakończenie programu stanowił jakby konkretyzację, zaadresowanie wcześniejszych składników programowych. Podkreślał również przez określenie postulatu przebaczenia jako wymagającego cudu – ogrom krzywd i skalę konfliktu w relacjach między Polakami a „Rusinem“. Teksty ostatniej z wyodrębnionych grup zawierały wezwanie do walki z bezdusznym, zbiurokratyzowanym systemem politycznej władzy. Aby zachować narodową, obywatelską i jednostkową godność, odrębność i tożsamość należy walczyć. Walczyć należy przez odważne, bezkompromisowe artykułowanie swych społ.-polit. poglądów. W walce o godność i wolność nie wolno stosować nienawiści i aktów terroru. Zdaniem autora przytoczonego tekstu terrorowi należy przeciwstawić zasady moralne „…kłamliwym kramarzom – wielkie dusze…“. W tekstach grup b/ i c/ pojawiło się kilkakrotnie hasło narodowej solidarności. Słowo to, interpretowane przez słuchaczy również jako szyld organizacyjno-opozycyjny wywołało intensywne oklaski.
Tytułem uzupełnienia informuję, że w „tekstach wiecowych“ M.V. potępiał państwo, które realizuje swą władzę bez jakiejkolwiek konsultacji z narodem, bez uwzglęnienia narodowej woli, przez fałszowanie wyników głosowań na delegatów do ciał sprawowania władzy. W tekście stwierdza się, że rząd tak działający buduje swój autorytet na ośrodkach przemocy a świadectwami jego siły mają być
karta: 95
terror i nadużycie władzy.
Ogłoszono /działaczka DST z rady programowej/, że kolejnym gościem środowych spotkań będzie łódzki literat Jerzy Urbankiewicz – środa 11.12.1985r.

„PIOTR“

Z a d a n i a
1.  Uczestniczyć w kolejnym spotkaniu, co jest szczególnie ważne w kontekście znajomości z J.Urbankiewiczem.
2. Zwrócić szczególną uwagę na ilość młodzieży uczestniczącej w spotkaniu.

U w a g a  
   Po uzyskaniu niniejszej informacji skontaktowałem się z pracownikiem Wydz.IV tut. WUSW w celu kolejnego sprawdzenia prawdomówności tw i obiektywizmu w jego relacjach. W oparciu o posiadany przez Wydz. IV stenogram stwierdzić można zgodność relacji tw z faktycznym przebiegiem spotkania. Drobne rozbieżności dotyczą jedynie określenia liczby słuchaczy.
Wykonano 2 egz. + 1 wyc.
Egz. nr 1 – teczka tw
Egz. nr 2 – teczka DA
Wyc.       – Wydział IV 
Opr. T.G./M.P.    Nr masz. 098/86      
Kpt. T.GROSMAN
[podpis nieczytelny]

/Źródło: AIPN Ld_00_40_1037 t.3/ karta 96/
Źródło: tw ps. „Piotr“           Łódź, 1985-12-06
Przyjął: kpt. T. Grosman
Data: 05.12.1985 r.   
TAJNE  SPEC.ZNACZENIA
Miejsce: Lk „Disco“  
Egz.nr  1  

INFORMACJA  OPERACYJNA

          I. Rozmowa J.R. z członkami rady programowej DST przy parafii jezuickiej w Łodzi.
1.  Czas i miejsce rozmowy. Geneza spotkania.
W poniedziałek 02.12.1985r. między godz.19.10 a 19.55, w rozmównicy nr II na terenie domu parafialnego przy ul.Sienkiewicza 60 w Łodzi odbyła się rozmowa działacza byłego samorządu studenckiego J.[Jarosława] R.[inga] z członkami rady programowej DST. 
Osobą wprowadzającą J.R. na zebranie rady programowej była dziennikarka Małgorzata Golicka – Jabłońska /“Gość Niedzielny“/ – tygodnik katolicki; adres domowy […]. – dane z wizytówki M.G.-J./.
Małgorzacie Golickiej zarekomendował J.R. Jerzy Urbankiewicz /patrz: informacje o drugiej rozmowie telefon. J.Urbankiewicz – J.R./. Pradopodobnie zebrania rady programowej DST odbywają się zwykle w poniedziałki we wskazanym miejscu i porze – ok.godz.19.00.
2.  Przebieg spotkania. Uczestnicy.
    W zebraniu rady programowej DST udział wzięło 7 osób:
–  ks.S.Miecznikowski
–  J.R.
–  pięcioro działaczy DST – w tym wspomniana M.Golicka
J.R. zreferował swój pogląd na sytuację opozycji stud.[enckiej] na UŁ oraz przedstawił swą koncepcję działania we współpracy z DST /analogicznie jak w czasie wizyty u swego znajomego, który skon-taktował J.R. z J..Urbankiewiczem oraz wobec samego Urbankiewicza. 
karta: 97 
Uczestnicy spotkania życzliwie wysłuchali J.R. Po wysłuchaniu go orzekli, że ostateczną odpowiedź otrzyma w przeciągu tygodnia. W toku dyskusji ks.Miecznikowski wyraził swe zainteresowanie jednora-zowym wystąpieniem prelegenta – studenta o charakterze informującym, historycznym na temat „niezależnej“ działalności studenckiej od r.1980 do chwili ogłoszenia aktualnej sytuacji, tzn. ustawy o szkolnictwie wyższym.
Odnośnie wystąpień studentów w ramach DST prezentujących zapatrywania ogólne a dotyczące spraw społ.- polit., członkowie rady programowej DST wyrazili jednogłośnie swe obawy:
1/  czy studenci bedą w stanie poprowadzić wykład wobec kilkuset słuchaczy,
2/  czy wykłady studenckie w ramach DST spowodują wzrost zainteresowania młodych akademików „wieczorami środowymi“ i działalnością społeczną o charakterze „niezależnym“,
3/  czy opozycyjne postulaty studenckich prelegentów nie spowodują interwencji aparatu władzy /działacze DST deklarują swą autocenzorską ostrożność, bowiem obawiają się zakazania działalności tego stowarzyszenia/,
4/ czy studenci potrafią tak ogłaszać i propagować swą działalność prelekcyjną, aby nie powodować represyjnego działania administracji państwowej.
W toku omówienia tego ostatniego zastrzeżenia ks.Miecznikowski zwrócił się z prośbą do J.R., aby ten poprzez kontakty osobiste ogłosił wystawę fotograficzną o strajku studenckim z 1980r., która ma być prezentowana na terenie parafii w miesiącu styczniu 1986r. Ks.Miecznikowski dodał jednak, że nie należy tego robić już teraz, ale w czasie bezpośrednio poprzedzającym otwarcie wystawy. J.R. ma być o tym poinformowany. Członkowie DST orzekli także, że mają wielu chętnych prelegentów i wobec powyższego studency działacze kończący swój pobyt na uczelni zrealizować mogliby nie więcej niż 2-3 wykłady. Członkowie rady programowej DST zasugerowali J.R. skontaktowanie się z ks. J.Pleskaczyńkim, nowym kapłanem w parafii jezuickiej, mającym za zadanie organizację duszpasterstwa akademickiego przy Sienkiewicza 60. Stwierdzono, że powstająca DA mogłoby być należytą platformą dla działalności wykładowej studentów. M.Golicka tego samego wieczora przedstawiła J.R. ks.J.Pleskaczyńskiemu. J.P. i J.R. wyznaczyli sobie spotkanie na czwartek 05.12.1985r. o godz.14.00 w domu parafialnym przy ul.Sienkiewicza 60. J.R. opuścił zebranie o godz.19.55; rada programowa obradowała dalej.
– 2 –
karta: 98
II. Spotkanie J.R. – ks.Jacek Pleskaczyński
1/ Czas i miejsce spotkania.
  J.R. skierowany przez działaczy DST, spotkał się z ks. Jackiem Pleskaczyńskim w czwartek 05.12.1985r między godz.14.00 a godz.16.05 w rozmównicy nr II w domu parafialnym przy ul.Sienkiewicza.
2. Przebieg spotkania /brak osób trzecich/
  J.R. przedstawił się i przedstawił swoją propozycję działania – analogicznie jak w poprzednich kontaktach dotyczących tego tematu. Ks.J.Pleskaczyński wysłuchał zwięzłej wypowiedzi J.R. po czym przystąpił do szerokiego omówienia swej koncepcji działania duszpasterskiego. Stwierdził tu, że obecnie obserwuje łódzką rzeczywistość społeczną […].    
– 4 –
karta: 100 
[…] 
„PIOTR“
Kier. Sekcji III-B [Adnotacja odręczna]                                                           
Wykonano 2 egz., + 1 wyc.[iąg]
Egz. nr 1 –  teczka tw
Egz. nr 2 –  teczka DA   
Wyc.       –  Wydz.IV 
Opr. T.G./M.P.  
Nr masz.0027/86
kpt. T.Grosman
[podpis nieczytelny]

17 grudzień 1985r. 

Czas na kościół? Przedstawiamy wytyczne KC PZPR do działania w najbliższym czasie przeciwko Kościołowi /ściśle tajne/:
  1.Całkowity zakaz udzielania zezwoleń na budownictwo sakralne dla Kościoła Rzymsko-Katolickiego.
  2.Udzielać zezwoleń na budownictwo aktywniejszym sektom w większych aglomeracjach.
  3.Duża grupa specjalistów przy KC pod kierownictwem tow.Bednarka opracuje akcje przeciwko niektórym kapłanom już opracowane z uwzględnieniem rozpraw sądowych.
  4.Pełną działalność antykościelną rozpocząć dopiero w listopadzie po wyborach.
  5.Całkowite przerwanie rozmów z władzami kościelnymi i milczenie w środkach masowego przekazu na temat Kościoła Rzymsko-Katolickiego.
  6.Ograniczenie wydawnictw Kościoła Rzymsko-Katolickiego. Aż do likwidacji włącznie.
   7.Do robienia opinii przeciw Kościołowi aktywizować PAX i innego typu lojalne wobec państwa organizacje katolików.
   8.Popierać inne sekty wszelkimi środkami, łącznie z finansowymi.
  9.Proponować sektom większą aktywność, celem rozbicia jedności w Kościele Rzymsko-Katolickim.
10.Przeprowadzenie pełnej czystki z „elementów klerykalnych“ w wyższych szeregach partyjnych, wojskowych, służb bezpieczeństwa i innych.
11.Stosować dalsze restrykcje ideologiczne odnośnie nauczycieli wszystkich szczebli, do zwolnień włącznie.
12.Młodzież masowo wciągać do sportu i turystyki w ciągu całego roku. Finansowo będą w tym pomagać większe zakłady pracy /powyżej 1000 pracowników/.
13.Intensywnie indoktrynować dzieci i młodzież – od przedszkoli po studentów.
14.Studentów wciągać przymusowo do rozmaitych typów organizacji.(323)

26 grudzień 1985r.

/Źródło: AIPN Ld_pf_13_440 / t.6/ karta:135/  
[Stempel:] SZYFROGRAM WYSYŁANY Nr  7378      Łódź,  1985.12. 26                    
PRZYJĘTO___________ [brak adnotacji]
ZASZYFROWANO ____ [ j/w ]     
T a j n e
[podpis: nieczytelny] 
egz.poj. 

Dyżurny Operacyjny
Ministra Spraw Wewnętrznych
W a r s z a w a

M e l d u n e k  nr  321/85 
dot. sytuacji polityczno – operacyjnej

[…]. 5. Inicjatywy i działania kościoła rzymsko-katolickiego
   Nabożeństwa świąteczne w zdecydowanej większości kościołów na terenie aglomeracji łódzkiej miały charakter wyłącznie religijny. To samo dotyczy wystrojów żłobków […].
karta:135/verte
[…]. – na tablicy ogłoszeń przed wejściem do kościoła oo jezuitów w Łodzi, przy ul.Sienkiewicza 60 umieszczony został plakat formatu A-2 /wyglądał na produkcję drukarską/, na którym figuruje postać dziecka z palcami w literę „V“ i koszulkę z napisem „Mam 5 lat“. Na dole plakatu napis: „Solidarność 1980-1985“. W drugim dniu świąt plakatu już nie było […]. 
– podczas pasterki, jak również w obu dniach świąt na nabożeństwach o godz.10 w parafii oo jezuitów homilie głosił o.S.Miecznikowski. Jego wystąpienia miały charakter religijny, bez wrogich treści. Jezuita zapowiedział na przyszłą niedzielę po nabożeństwie o godz.10 opłatek dla byłych internowanych […].
– 2 –
karta:136
[…]. 
[ Stempel: ] Z-ca Szefa Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych
ds Służby Bezpieczeństwa w Łodzi 
płk Tomasz Cinkowski  

30 grudzień 1985r.

/Źródło: AIPN Ld_pf_13_440 / t.6/ karta:141/
[Stempel:] SZYFROGRAM WYSYŁANY Nr  7411        Łódź, dnia 30.XII. 1985 r.
PRZYJĘTO 85.12.30   15,30
ZASZYFROWANO_________[brak adnotacji] 
T a j n e 
[podpis: nieczytelny]
Egz.poj.         

Dyżurny Operacyjny
Ministra Spraw Wewnętrznych
W a r s z a w a

M e l d u n e k  nr  324/85 
dot. sytuacji polityczno – operacyjnej
[…].
– 2 –
karta:142
5. Inicjatywy i działania kościoła rzymsko-katolickiego
  W dniu 1985-12.29 w parafii Jezuitów przy ul.Sienkiewicza 60 po|mszy o godz.10,00, odbyło się spotkanie opłatkowe zorganizowane przez o.S.Miecznikowskiego dla podopiecznych byłego ośrodka pomocy dla|internowanych i ich rodzin. W uroczystości brali udział m.in. o.Jacek Pleskaczyński oraz Kropiwnicki [Jerzy], Palka [Grzegorz], W[aldemar].Kik, Z.Dosiniak[Zbigniew Dominiak], [Waldemar] Bohdanowicz i M.[ałgorzata] Golicka. Ogółem w spotkaniu uczestniczyło ok.150 osób. Zdaniem większości impreza była źle przygotowana i stanowiła w odczuciu zebranych jedynie spełnienie obowiązku przez o.Miecznikowskiego. Niektórzy poczuli się|dotknięci wiedząc, iż tego samego dnia o godz. 16,00 o.Miecznikowski spotka się na „opłatku“ z wybranymi osobami, które otrzymały so[p]ecjalne zaproszenie od w/w jezuity. W spotkaniu tym uczestniczyło bardzo ścisłe grono, które – jak się twierdzi przeszła potrójną kontrolę, by nikt niepożądany nie zakłócił rodzinnej niemal atmosfery. Waldemar Kik oraz Bożena Kostrzewa – w gronie zaufanych osób bardzo krytycznie wyrażali się o postępowaniu o.Miecznikowskiego, który zabronił Kikowi w dniu 1985.12.20, sprzedaży kart świątecznych i zdjęć ks.Popiełuszki na terenie parafii Jezuitów. Po raz pierwszy nie doszło do kolportażu żadnych materiałów w w/w placówce, co było zaskoczeniem dla stałych bywalców. O.Miecznikowski miał powiedzieć, że nie chce mieć kłopotów z funkcjonariuszami SB […].

[Stempel:] ZASTĘPCA SZEFA WOJEWÓDZKIEGO URZĘDU
SPRAW WEWNĘTRZNYCH ds. Służby Bezpieczeństwa w Łodzi
płk T.Cinkowski 
[podpis nieczytelny]

___________________________________________

(319) AIPN. BU 01283/1123, doniesienie T.W. „Tadeusz“ z 20.II.1973.
(320) o. Ludwik Grzebień SJ, książka „Sekcja Polska Radia Watykańskiego 1938-1988 (Złoty Jubileusz 1938-1988) Rzym,
1990, str.183 i str.187.
(321) Autor uzyskał zgodę na opublikowaniu pkt.6. – pismo Foreign, Commonwealth & Development Office Information Management Dept./ 23 December 2021
(323) BIULETYN ŁÓDZKI Nr 83 str.2 18.12.85.– redagowany przez Robotniczy Komitet Oporu NSZZ „Solidarność“.

.

Rozdział VII.5

KALENDARIUM OŚRODKA POMOCY PRZY KOŚCIELE O.O.JEZUITÓW  w ŁODZI.   
od 1986 roku


20 styczeń 1986r.

/Źródło: BU_0_40_608_277/ karta:131/
[Stempel:] ZASTĘPCA SZEFA       Łódź,  1986.01.20
WOJEWÓDZKIEGO URZĘDU SPRAW WEWNĘTRZNYCH
ds. Służby Bezpieczeństwa w Łodzi 
TAJNE SPEC. ZNACZENIA
płk mgr Jan Jasiński 
[podpis nieczytelny]
Egz. nr  1
Ut-003/86                              
Uz-00166  

 A N A L I Z A   D Z I A Ł A L N O Ś C I
o.Stefana Miecznikowskiego T.J.w latach -85 

   W toku pracy operacyjnej Wydział IV WUSW w Łodzi podjął intensywne działania w ramach sprawy operacyjnego rozpracowania krypt.„NIEPOPRAWNY“, zmierzające do udokumentowania pozareligijnej działalności jezuity o.Stefana Miecznikowskiego, aktualnego superiora klasztoru przy ul.Sienkiewicza 60, dającej podstawę do wszczęcia postępowania przygotowawczego.
  W wyniku prowadzonych działań rozpoznawczych w roku  należy stwierdzić, że figurant główną uwagę w okresie do amnestii koncentrował na:
1. Duchowej i materialnej opiece na rzecz b.internowanych i ich rodzin.
2. Inicjowaniu i popieraniu akcji typu: petycja w sprawie uwolnienia łódzkich działaczy „Solidarności“, spotkania z ludźmi reprezentującymi wrogie poglądy /np.Stefan Bratkowski, o.Hubert Czuma/.
3. Konsolidowaniu wokół placówki jezuitów grup antysocjalistycznych, środowisk kulturo- i opiniotwórczych z terenu Łodzi.
4. Szerokim informowaniu wiernych o rzekomo krytycznej sytuacji więzionych w Barczewie.
– 2 –
karta:132
W związku z nową sytuacją polit.- społeczną jaka wytworzyła się w związku z aktem amnestii figurant zmienił kierunki swej działalności. Rozwiązał punkt pomocy charytatywnej i jak sam powiedział w rozmowie z pracownikiem Wydz.IV, swą działalność skupiać będzie na zagadnieniach związanych z zatrudnieniem amnestionowanych, roztoczeniu opieki nad osobami represjonowanymi za pomoc jakiej udzielały „Solidarności“ /podał tu nazwisko adwokatki z Piotrkowa Tryb.-Ewy Juszko-Pałubskiej/.
Fakt amnestii o.Miecznikowski wykorzystał do dalszej konsolidacji środowisk opozycyjnych wokół placówki jezuitów i rozszerzenie skupionego przy niej aktywu o grono osób amnestionowanych. Zwolnienie Słowika, Palki i Kropiwnickiego było wykorzystywane przez figuranta propagandowo w celu integracji działaczy i sympatyków ugrupowań politycznych.
  W okresie po amnestii działalność polityczna placówki oo.Jezuitów – za sprawą o.Miecznikowskiego sprowadzała się do:
1. organizowania imprez religijnych o charakterze „rocznicowym“ w duchu gloryfikacji doktryny społecznej kościoła i negacji systemu socjalistycznego.
2. Organizowania cyklicznych środowych spotkań inteligencji w celu konsolidacji tego środowiska opiniotwórczego wokół aprobowanych przez Kościół haseł podziemia politycznego.  
3. Kontynuowania pomocy materialnej byłym internowanym i represjonowanym działaczom byłej „Solidarności“ i innych ugrupowań politycznych oraz nadawania tej działalności rozgłosu w celach propagandowych.
4. Aprobowanie zewnętrznych form manifestowania przez wiernych przynależności do ugrupowań opozycyjnych /ołtarz „Solidarności“ w kościele jezuitów, kolportaż znaczków, opracowań, publikacji traktujących o działalności opozycji prowadzony na terenie parafii/.
– 3 –
karta:133
W omawianym okresie prowadzono systematyczną inwigilację publicznych wystąpień figuranta.
W większości wypowiedzi figuranta występowały sugestie bądź aluzje o negatywnej politycznie wymowie, odnoszące się do: sytuacji osób pozbawionych wolności za prowadzenie działalności politycznej: „bezprawnych“ działań represyjnych sił porządkowych.
Dnia 3 maja 84r. figurant w kościele oo.Jezuitów wygłosił kazanie o szczególnie negatywnej politycznie treści w porównaniu do innych wystąpień, w którym m.in. użył sformułowań:
„mnie wystarczy gehenna naszych więzionych bez żadnych podstaw i bez żadnej apelacji, bo nie ma do kogo w 36-milionowym narodzie zaapelować…“
„…Bicie niewinnych ludzi, bezkarne w autorytecie władzy. Atakowanie cywilnej ludności, która się nie ma czym bronić przez służby tzw. porządkowe, przez oddziały w kaskach i z tarczami, a przede wszystkim z pałkami. Pastwienie się nad kobietami, terroryzowanie opinii publicznej defiladami karetek więziennych…“ „…oto pokazał zęby co znaczy w Polsce Socjalizm. Oby wrócił szybko skąd przyszedł a zaiste mroczne jest to pochodzenie…“
Treść tego kazania poddana została ocenie prawnej przez tut. Wydz. Śledczy. W analizie / z dn. -05-21 przesłano do Wydz. V Dep.IV MSW dn. -05-30 za L.dz. UŁ 03/84 stwierdzono, że o.Miecznikowski dopuścił się naruszenia dyspozycji art. 271§1 i 270 §1 KK. Jednak Wydz. Śledczy rozpatrując zasadność wszczęcia postępowania przygotowawczego uważa, że mimo istnienia ku temu podstaw prawnych, podjęcie tej decyzji należy uzależnić od oceny całokształtu sytuacji oper.- polit. w kraju. We wnioskach do powyższej analizy Wydz. Śledczy proponował odstąpienie od wszczęcia postępowania karnego przeciwko o.Miecznikowskiemu. Sugeruje zasadność przeprowadzenia kolejnych rozmów ostrzegawczych.
– 4 –
karta:134
   W dniu 7 września 84r, o.Miecznikowski wykorzystując fakt śmierci ks.Jerzego Popiełuszki zorganizował w parafii jezuitów uroczystość, podczas której poświęcono płytę upamiętniającą powyższy fakt. Impreza ta zgromadziła liczne rzesze wiernych. Jednakże co należy podkreślić, nie spowodowała zakłóceń ładu i porządku publicznego.
 Należy przyjąć, że działalność o.Miecznikowskiego w roku  miała na celu przede wszystkim wylansowanie Kościoła oo.Jezuitów /jak i samej osoby figuranta/ jako pierwszoplanowego obiektu sakralnego, skupiającego przedstawicieli środowisk negatywnie ustosunkowanych do władz administracyjno-politycznych.
 Rok 1985 charakteryzuje się zmianą taktyki działania o.Miecznikowskiego, mimo odprawiania intencyjnych mszy, okazjonalnych imprez i spotkań działalność swą koncentruje na integracji przedstawicieli środowisk inteligenckich jak również realizowaniu inicjatyw tworzenia nowych form duszpasterstw takich jak: Duszpasterstwo Harcerzy, Duszpasterstwo Trzeźwości.
 Treści kazań wygłaszanych przez figuranta w roku 1985 były również poddawane ocenie prawnej przez tut. Wydz. Śledczy tj. kazania z dn. 7 i 8 kwietnia 85r. We fragmentach kazań o.Miecznikowski wyraża niechęć do władzy świeckiej i dążność do podporządkowania wszystkich zwierzchictwu Boga.
– 5 –
karta:135
Wzywa także do określenia „przedpola szatana“ i w tym kontekście mówi o „współczesnych faraonach i ich sługach zła“. Wypowiedzi te stanowią aluzję a nawet odniesienia do współczesnej rzeczywistości i wyrażają jej negatywną ocenę przez mówcę. Wezwał też do pamięci o Józefie Śreniowskim i mecenas Ewie Juszko-Pałubskiej. /Analiza prawna została przesłana do Wydziału III Dep.IV MSW dnia 1985.05.25. L.dz. UŁO198/85/.
Wystąpienie z dnia 1985.06.09: W kazaniu figurant wspomniał o św.pamięci Hieronima Dobrowolskiego, członka „Solidarności“ i KPN, który został zamordowany przez NN sprawców. Mówił o tym, że w Polsce jest dużo zła, ataki na stolicę świętą, znieważanie świątyń, poniewierka ludzi zbitych i skopa-nych. Wspomniał, że docierają do niego pogróżki, że za prowadzoną przez niego działalność „może go coś spotkać“.
Wystąpienie z dnia 1985.09.29: kazanie o.Miecznikowskiego było poświęcone trzem sprawom:
1.  Pobiciu Frasyniuka i Śreniowskiego w zakładzie karnym w Łęczycy.
2.  Informacji o mającym się odbyć procesie przeciwko Mac[t]czakowi i innym.
3. Trudności z jakimi borykają się chcący podjąć pracę w swych macierzystych zakładach – Słowik i Kropiwnicki.
W oparciu o dokonaną analizę wystąpień figuranta tut. Wydz. Śledczy uznał, że zawarte w nich treści przy uwzględnieniu sytuacji społeczno-politycznej nie dawały podstaw do wszczęcia postępowania.
Ocenie prawnej poddano również wydawnictwa sygnowane przez Duszpasterstwo Środowisk Twórczych, którym kieruje figurant. Według opinii Okręgowego Urzędu Kontroli Publikacji i Widowisk w Łodzi / pismo z dnia 1985.06.21/ wydawca naruszył przepisy ustawy „Prawo Prasowe“ z dnia .01.26 i ustawy z dnia 1981.07.31 o kontroli publikacji i widowisk. Pomimo tych faktów OUKPiW odmówił wszczęcia czynności procesowych uzasadniając swoje stanowisko decyzją władz politycznych miasta Łodzi.
– 6 –
karta:136
W oparciu o zalecenia Dep.IV MSW podjęto działania zmierzające do przeprowadzenia przez Prokuraturę Wojewódzką rozmowy odstrzegawczej z o.Stefanem Miecznikowskim. Według posiadanych informacji Prokuratura Generalna nie wyraziła zgody na realizację tego przedsięwzięcia.
W trakcie realizacji działań neutralizujących działalności figuranta sukcesywnie i na bieżąco tut. Wydz. IV informował kompetentne czynniki administracyjno-polityczne. Efektem tych działań było to, że na spotkaniach: Prezydenta Miasta z Ordynariuszem bp Józefem Rozwadowskim, Dyrektora Wydziału d/s Wyznań UM z Kanclerzem Kurii ks.Andrzejem Dąbrowskim, Naczelnika Dzielnicy Łódź-Śródmieście z Administratorem Parafii pw. „Najświętszego Imienia Jezus“ o.Józefem Wlazło, omawiano również m.in. zagadnienia dotyczące pozareligijnej działalności o.Stefana Miecznikowskiego.
W ostatnich miesiącach 85r. obserwujemy złagodzenie agresywności w publicznych wypowiedziach o. Miecznikowskiego i aktywności w działaniu. Taka postawa figuranta wynikać może z: pogarszającego się stanu zdrowia oraz możliwością przekazania określonych obowiązków duszpasterskich nowo przybyłemu do placówki o.Jackowi Pleskaczyńskiemu. Nie bez znaczenia jest fakt postępującej stabilizacji sytuacji społeczno-politycznej kraju a tym samym pozbawienie figuranta argumentów możliwych do negatywnego propagandowo wykorzystania.
Ponadto figurant dostrzega coraz mniejsze zainteresowanie wiernych swoją publiczną działalnością czego wyrazem jest zmniejszenie frekwencji na mszach i imprezach rocznicowych. Dlatego też usiłuje skoncentrować się jedynie na współpracy z wybraną elitą ze środowiska intelektualistów. Świadczy o tym fakt zorganizowania w parafii osobno „opłatka“ dla szerokiego grona osób związanych z placówką oraz spotkania o bogatszej oprawie z wybranymi przedstawicielami środowisk adwokatów, lekarzy i osób związanych z Kurią Biskupią.
– 7 –
karta:137
Kolejnym problemem z operacyjnego punktu widzenia jest stosunek Kurii Biskupiej w Łodzi do działalności o.Stefana Miecznikowskiego. Biskup Ordynariusz Józef Rozwadowski oficjalnie odcina się od inicjatyw jezuity, w rozmowach z przedstawicielami władz podkreśla brak kompetencji i możliwości ingerencji w wewnętrzne sprawy Towarzystwa Jezusowego. Jednakże Kuria reprezentowana przez jej Kanclerza ks.Andrzeja Dąbrowskiego zaznacza swoją obecność na imprezach w parafii oo.Jezuitów / np. tzw. „opłatek“, „jajko wielkanocne“/. Aby w ten sposób uniknąć zarzutów wiernych o bierności i ugodowej postawie wobec władz.
Z posiadanych informacji wynika, że bp Ordynariusz za pośrednictwem figuranta J.Daszkiewicza i cyklicznych rozmów z b.v-ce przewodniczącym ZR „Solidarności“ J.Kropiwnickim jest zorientowany o sytuacji w środowiskach opozycji politycznej. Jak również nie obce są mu negatywne oceny działalności o.Stefana Miecznikowskiego wypowiadane w środowisku kleru parafialnego. Większość księży charakteryzuje jezuitę jako politykiera, którego działania są sprzeczne z perspektywicznym interesom kościoła.
W ostatnim czasie obserwujemy w gronie aktywu skupionego wokół o.Miecznikowskiego pewien rozłam. Podkreśla się, że sympatia jezuity skierowana jest na ugrupowania prokorowskie i prożydowskie. [podkreślenie odręczne].  Sytuacja taka powoduje, że przedstawiciele ugrupowań KPN, b.„Solidarności“ i grup chadeckich krytykują postawę o.Miecznikowskiego. Krytyce również poddawany jest system rozdzielnictwa darów, których jedynym i absolutnym dysponentem jest jezuita. Poddaje się również w wątpliwość zgodność intencji jezuity z interesem kościoła rzymskokatolickiego rozpowszechniając informacje o jego powiązaniach z masonerią, pochodzeniem żydowskim oraz działalnością ojca figuranta w KPP.
– 8 –
karta:138
Taka ocena działalności o.Miecznikowskiego zbiegła się w czasie z narastającą falą krytyki wymierzonej w duchowieństwo, któremu członkowie tut. grup opozycyjnych zarzucają przyjęcie postawy prorządowej, wytykając m.in. udział biskupów w ubiegłorocznych wyborach do Sejmu PRL.
Odpowiedzią na nowo zorganizowane przez kurię duszpasterstwo robotników pod przewodnictwem ks.Sobczaka było ukonstytułowanie się w tych dniach przy parafii jezuitów tzw. Rady Programowej Duszpasterstwa Świata Pracy, w skład której weszli czołowi przedstawiciele łódzkich środowisk opozycyjnych, w tym byli przewodniczący ZR „Solidarności“. O.Miecznikowski udostępnił im pomieszczenia do szkolenia kadry, która w przyszłości ma organizować ośrodki tego duszpasterstwa w poszczególnych parafiach. Należy przypuszczać, że jednym z inicjatorów jest oczywiście o.Miecznikowski.
Ponieważ coraz częściej mówi się o odejściu w/w jezuity z domu zakonnego przy ul.Sienkiewicza 60, należy przypuszczać, iż chce on pozostawić po sobie skonsolidowany aktyw, ukierunkowany na kontynuowanie działalności o charakterze politycznym. Robi to bardzo ostrożnie, zdecydowanie wyciszając publiczne wystąpienia, ale zarazem skutecznie, czego najlepszym dowodem jest utworzenie wspomnianej Rady Programowej.
               W związku z tym Wydział IV planuje m.in. następujące działania operacyjne:
1. Wspólnie z Wydziałami III, III-1, i V podjęcie kroków zmierzających do neutralizacji Rady Programowej Duszpasterstwa Świata Pracy.
2. Organizowanie dotarć bezpośrednich i pośrednich do wszystkich grup aktywu katolickiego, którym patronuje o.Miecznikowski.
3. Rozwinięcie działań dezintegrujących wykorzystując animozje pomiędzy o.Miecznikowskim i poszczególnymi członkami skupionego w parafii jezuitów środowiska tut. opozycji.
4. Pogłębienie rozdźwięków pomiędzy o.Miecznikowskim a Kurią oraz o.Wlazło – proboszczem parafii Jezuitów.
– 9 –
karta: 139
5. Zwrócenie baczniejszej uwagi na jakość pracy z istniejącą agenturą i zwiększenie jej dyspozycyjności.
6. Stała kontrola publicznych wystąpień o.Miecznikowskiego, ich rejestracja pod kątem ewentualnego wykorzystania procesowego.
Oceniając całokształt sytuacji operacyjno-politycznej w środowisku aktywu skupionego przy placówce oo.Jezuitów a przede wszystkim widoczny dla otoczenia pozorny spadek aktywności o.Miecznikowskiego, należy przyjąć, iż zastosowanie zaostrzonych czynności represyjnych wobec figuranta spowodowało-by ponowne zespolenie wiernych reprezentujących różne grupy opozycyjne, wzrost jego popularności i w efekcie – niekorzystne, z operacyjnego punktu widzenia, uaktywnienie się podziemia politycznego, które uważa o.Miecznikowskiego za swego ojca duchowego. Należy zatem dążyć do maksymalnego wykorzystania sił i środków zmierzających do torpedowania wrogich inicjatyw i nie dopuszczenia do ich rozszerzania się na większą społeczność wiernych.
Wyk. 3 egz.                                                          Stempel:  ZASTĘPCA NACZELNIKA
Egz. nr 1 – Dep. IV MSW                                      WYDZIAŁU IV
Egz. nr 2 – S.O.R. krypt. „Niepoprawny“               WUSW w Łodzi
Egz. nr 3 – S.O. krypt. „Bystrzy“                            KPT. MGR H.WESOŁOWSKI
Nr ks.masz. 58/86                                                [podpis nieczytelny]


23 styczeń 1986r.

/Źródło: AIPN Ld_ 00_82_68/ karta:184/
Źródło :  ps. „JAN“    
Łódź,  1986.01.23
przyjął : por.A.Dyjankiewicz                                                                                           
data: 1986.01.23  
czas: 11,30-12,15
Tajne
miejsce: mieszkanie tw      
egz.poj.

 xxxxxxx Informacja operacyjna
 spisana na podstawie ustnej relacji tw 

[…]. Tw poinformował mnie ponadto, iż w kościele oo.Jezuitów wśród „swoich“ ludzi rozprowadzane są kalendarze „S“ na 1986r. Są wykonane na materiale, w środku między miesiącami krata, na kracie krzyż i na czerwono (w kształcie chorągiewki) napis „Solidarność“.
– 2 –
karta:185
Tw pokazał mi ten kalendarz i oświadczył, że jak będzie możliwość nabędzie dla mnie jeden egzemplarz. Kalendarz kosztuje 200 zl i wg tego co słyszał tw robiony jest w zakładach „Vera“ […].
Uwagi  
por.A.Dyjankiewicz
[podpis nieczytelny]
Sporządzono wyciąg z inf. dla Wydz.V   
A/a

4 luty 1986r.

/Źródło: AIPN Ld_00_40_1037 t.3/karta/
Źródło:  tw ps. „Piotr“            Łódź, 1986-02-04
Przyjął: T. Grosman
Data: 03.02.1986 r. 
T A J N E
Miejsce: Lk „Disco“
Egz.nr  1

INFORMACJA  OPERACYJNA
WYKŁAD ŚRODOWY – Sienkiewicza 60 – 29.01.1986r.

1. Czas i miejsce prelekcji.
    W środę 29.01.1986r. między godz.19.07 a godz.21.10, w sali im.ks.J.Popiełuszki przy kościele jezuickim w Łodzi /ul.Sienkiewicza 60/ odbyło się spotkanie z red.Wojciechem Giełżyńskim /pisze on aktualnie dla dwutygodnika „Społem“, były redaktor tygodnika „Polityka“/. 
2.  Organizatorzy. Temat wykładu. Informacja o zgromadzonych.
  Wykład W.Giełżyńskiego miał miejsce z inicjatywy łódzkiego DST. Kobieta „wprowadzająca“ oznajmiła, że prelegent jest autorem książki noszącej tytuł „Budowanie niepodległej“, wydanej poza granicami PRL oraz drukowanej w ramach tzw. drugiego obiegu w kraju. Wystąpienie Giełżyńskiego w sali im.ks.Popiełuszki miało być przedstawieniem jednego z wątków owej książki. I tak prelegent mówił o młodzieży polskiej w kontekście jej naturalnej buntowniczości i słusznej aktywności w walce o interesy ogólnospołeczne, głównie niepodległościowe. Tytuł wykładu brzmiał: „Wyrostki czy orlęta“.
     Wystąpienie W.G. opatrzył słowem wstępnym ks.Miecznikowski przez odczytanie fragmentu homilii papieża Jana Pawła II wygłoszonej przez niego na specjalnym spotkaniu z młodzieżą na Jasnej Górze w czasie drugiej wizyty w kraju. Ks.Miecznikowski przypomniał słowa papieskie o młodzieńczej zdolności i obowiązku dostrzegania społecznego dobra i zła, bezkompromisowego nazywania zła złem oraz aktywnego działania dla zwalczania go.
karta: 56/verte
W spotkaniu z W.G. wzięło udział od 350 do 400 osób, w tym wiele młodzieży, głównie w wieku akademickim. Wśród zgromadzonych stwierdzono obecność: Marka Markiewicza /prawnik/, Pawła Pakulskiego /były student socjologii UŁ, uczestnik obu strajków w UŁ, działacz NZS/ oraz niejakiego profesora Barańskiego /prawdopodobnie nauczyciela ze Zgierza/.[…].
Akcentem kończącym wykład był ok.15-minutowy film niemy, którego tematem był „pierwszy“ strajk studentów łódzkich /styczeń-luty 1981r./. Film, a raczej jego realizatorzy, jednoznacznie identyfikowali się z protestującymi studentami i akcentowali łączność tego młodzieżowego środowiska z trudną sytuacją i postawą reszty społeczeństwa – społeczeństwa cierpiącego za błędy chorego, „zbiurokratyzowanego socjalizmu“, zwanego dziś realnym.
Następny wykład środowy ma się odbyć w środę 19.02.1986r. o zwyczajowej godz.19.00. Prelegent zostanie określony na mszy niedzielnej w niedzielę poprzedzającą termin wykładu.
karta: 58
INFORMACJE INNE. 
   Od niedzieli 26.01.1986r. w kaplicy św.Krzysztofa trwa wystawa fotogramów, których tematem jest strajk studentów łódzkich /styczeń-luty 1981r./.
    W gablocie zatytułowanej „Witryna 60“ znajdują się dwa nowe materiały:
a/ noszący tytuł „Oni ginęli, abyś ty mógł żyć godnie“.
    Jest to zestawienie kilkunastu krótkich myśli, które przypominają tragiczne wydarzenia na Wybrzeżu w grudniu 1970r. Tekst ten przekazuje pogląd, że rozlew krwi robotniczej nastąpił wówczas w wyniku rządowych prowokacji oraz że zajścia grudniowe nie wynikały jedynie z błahej polityki cenowej władz, ale z istniejących już wcześniej i nawarstwiających się rozdźwięków między polityką PZPR i rządu, a potrzebami i ambicjami społecznymi, głównie klasy robotniczej. Świadczyć ma o tym chociażby fakt, że w grudniu 1970r. wystąpiła uprzywilejowana kategoria zawodowa robotników.
b/ drugi materiał powstał pod piórem Mariana Miszalskiego i nosi tytuł „G/o/łąbki pokoju“.[…].   

„PIOTR“  
-3 –
karta: 58/verte 

U W A G A   
   Ze względu na przerwę miedzysemestralną następne spotkanie odbędzie się 20.02.br. Z tego samego powodu nie zlecam zadań do realizacji w głównym kierunku działania tw.
Wykonano 4 egz.
Egz. nr 1 –  teczka tw
Egz. nr 2 –  teczka DA „Kanaan“
Egz. nr 3 –  Wydział III [ parafka]
Egz. nr 4 –  Wydział IV [  -,,-      ] 
Opr. T.G./M.P.  
Nr masz.0175/86 
Kpt. T.GROSMAN  
[podpis nieczytelny]  

10 luty 1986r.

/Źródło: BU_0_40_608_277/ karta:140/
Łódź,  1986-02-10
T A J N E 
egz. nr. 2 

S T E N O G R A M 
ze mszy celebrowanej przez o.Miecznikowskiego
1986-02-09 o godz. 10,00 w kościele pw. NIJ

Intencja mszy.
 „Obecną mszy[ę] św. odprawia się za duszę św. pamięci Zbigniewa Wiśniewskiego, był członkiem naszej wspólnoty wiernych, ściśle związanych z duszpasterstwem naszego kościoła, przypada rocznica jego śmierci. Do dzisiejszej mszy św. dołączymy intencje za uwięzionych znajdujących  się w najtrudniejszej sytuacji, za Borusewicza, Frasyniuka, Lisa, Michnika i Śreniowskiego“.
Wystąpienie / w miejsce kazania
 „ Jak już wiecie moi drodzy mamy nowego ks.bpa Ordynariusza, jest nim dotychczasowy sufragan diecezji łódzkiej ks.bp Władysław Ziółek. Był do tej pory zatrudniony przy sprawach personalnych diecezji i przy administracji. Ponieważ nie wszystkie inicjatywy duszpasterskie są mu znane uważałem, za swój obowiązek przygotować dla|niego sprawozdanie z działalności czteroletniej naszego Ośrodka Pomocy Internowanym, Uwięzionym i ich rodzinom. Do tego sprawozdania chcę mieć od was swego rodzaju autoryzację, dlatego przeczytam Wam ten tekst, który będzie w tych dniach ks. bpowi doręczony: św. Paweł powiedział, że nie należy nigdy oglądać się wstecz na to co człowiek uczynił, co zdziałał ale należy patrzeć w przód, ku tym zadaniom, które jeszcze są wyznaczone do spełnienia ale myślę, że czasem dobrze rzucić wzrokiem wstecz aby Bogu podziękować za te łaski, które stały się naszym udziałem i z pomocą których……. tę cząstkę dobra mogliśmy zdziałać.
– 2 –
karta:141
Myślę więc, że ta informacja nie będzie przeciwko chrześcijańskiej pokorze i skromności. Ośrodek Pomocy osobom dotkniętym zaistniałą w grudniu 1981r. sytuacją stanu wojennego w Polsce wyrósł z przekonania, że stała się rzecz zła, abstrahując od słuszności czy niesłuszności motywacji politycznej tej decyzji rządu i że ofiarami są rzesze członków społeczeństwa polskiego, które znalazły się w miejscach internowania, w więzieniach w zasadniczym konflikcie z prawem, za działalność związkową, społeczną i obywatelską, którą podejmowali, w ich przekonaniu legalnie, zgodnie z podpisanymi umowami społecznymi i własnym rozeznaniem dobra narodu. Byli to więc więźniowie sumienia, nie kryminaliści, nie wichrzyciele społeczni. Taka scena narzucała się ogółowi obywateli. Zasługiwali więc  na szczególną opiekę i obronę zarówno społeczeństwa jak i kościoła. W pierwszych dniach po ogłoszeniu stanu wojennego i rygorów z nim związanych powstał Prymasowski Komitet Pomocy Internowanym i Uwięzionym w W-wie. Natychmiast również zaczął działać nasz Ośrodek organizując pomoc na terenie Łodzi, Ziemi Łódzkiej i diecezji łódzkiej. Działalność polegała najpierw na gromadzeniu danych informacyjncyh o internowanych i uwięzionych. W ciągu tygodnia zaś uruchomiono porady prawne i sieć kontaktów z rodzinami poszkodowanych, od razu też podjęto wysiłki dotarcia do zakładów karnych i nawiązania łączności z odciętymi od społeczeństwa. Już w okresie Bożego Narodzenia pośpieszyliśmy z pierwszą pomocą materialną i duchową do rodzin oraz do z-du karnego w Łęczycy. Równolegle wszczęto działalność informowania na bieżąco opinii publicznej z ambony o sytuacji internowanych i uwięzionych. Podjęto za nich………modlitwa i organizowano zbiórki pieniężne i żywnościowe dla nich i ich najbliższych.
Powstanie Ośrodka Diecezjalnego przy naszym kościele na drodze inicjatywy oddolnej, która prawie natychmiast zyskała aprobatę i pomoc ks.bpa Ordynariusza Józefa Rozwadowskiego, było logiczną konsekwencją kierunku działalności duszpasterskiej tej placówki kościelnej. Przy kościele NIJ istniało duszpasterstwo o dużych tradycjach od samego początku działalności uczelni w tym mieście.
Duszpasterstwo to miało żywe i głębokie znamię społeczno-wychowawczo-charytatywne. Inicjatorem i 1. duszpasterzem łódzkich uczelni był kapłan
– 3 –
karta:142
tej miary co ks.Tomasz Rostworowski z Towarzystwa Jezusowego. Działalność Ośrodka rozwijała się po 13 grudnia żywiołowo przy szerokim poparciu wszystkich środowisk miasta Łodzi, robotniczego, inteligenckiego i młodzieżowego. Współpracowników na codzień związanych z pracami ośrodka było ok.30, doraźnie związanych z ośrodkiem nieomal na każdy apel i wezwania zgłaszających się do pomocy były steki(setki) osób. Podobnie sympatyków popierających inicjatywy ośrodka i dostarczających różnego rodzaju pomocy, środków transportu, benzyny, pieniędzy, żywności, kwater dla potrzebujących itd. Ośrodek korzystał z pomocy prawników, lekarzy, artystów, dziennikarzy, którzy włączyli się ze swoim wkładem w działalność charytatywną, prelekcyjną i liturgiczną. Istnienie i aktywność ośrodka stała się dla środowiska łódzkiego dość rozczłonkowanego i przez cios[co] dn.13 grudnia 81r. jeszcze bardziej rozproszonego czynnikiem jednoczącym i podtrzymującym na duchu.
Opieką charytatywną i duszpasterską stałą lub okresową objęto rzesze ponad 500 internowanych i uwięzionych i w inny sposób dotkniętych represjami. Wyłączając z tej liczby pozbawionych pracy, którymi zajął się inny ośrodek. Szczególną troskę otoczono rodziny uwięzionych udzielając im znacznych zasiłków pieniężnych i dostarczając paczek żywnościowych i odzieżowych, pomocy prawnej, lekarskiej i innej. Zorganizowano nawet odpoczyniki[odpoczynek] dla zwolnionych z ośrodków odosobnienia, dla rodzin pozbawionych ojców, dla dzieci represjonowanych. Pomoc zagraniczna środków żywnościowych i odzieżowych była znaczna. Podobnie pomoc realna i finansowa Kurii Biskupiej w Łodzi. Natomiast ofiarność społeczeństwa łódzkiego była wręcz imponująca, szczególnie pieniężna. Msza święta, niedzielna o godz.10,00 przybrała od razu postać zbiorowej modlitwy za Ojczyznę. Gromadziła tysięczne rzesze wiernych, była stałym źródłem informacji oceny moralnej zaistniałych wydarzeń i faktów, oparciem duchowym dla dotkniętych stanem wojennym, więzią duchową łączącą społeczeństwo łódzkiego z jego przedstawicielami odciętymi od ich środowisk. Włączały się w nie zakłady pracy ze swymi intencjami i środowiska twórcze ze swym udziałem. W centrum uwagi i troski byli sami uwięzieni i izolowani, docierała
– 4 –
karta:143
o nich prócz pomocy materialnej posługa duszpasterska ze mszą św. niedzielną, spowiedzią, odwiedzi-nami duszpasterskimi. Taką regularną posługę otoczono więzienia w Łowiczu, Łęczycy, Sieradzu, Piotrkowie, Hrubieszowie a także w pewnym stopniu w Łodzi. W miarę możliwości w innych miejscach pobytu naszych uwięzionych w liczbie 7 byli naturalnym łącznikiem między odseparowanymi od społeczeństwa a ich rodzinami i środowiskiem pracowniczym. Było to doprawdy wsparcie niezwykłe, umożliwiające osobom doświadczonym przetrwanie w przekonaniu o słuszności  ich walki i o pamięci społeczeństwa o nich dla kościoła. Był to bardzo owocny czas zaznaczony ożywieniem religijnym wielu obojętnych i rewizją stosunku do religii katolickiej innych. O rozmiarach 4-letniej działalności ośrodka która jeszcze trwa, świadczą szacunkowe liczby. Kilkanaście mln złotych wydanych na zasiłki dla rodzin internowanych i uwięzionych i inne wydatki ośrodki[a] oraz kilkanaście tysięcy paczek xxx głównie z żywnością i odzieżą. Szczegółowe sprawozdanie z wydatków składane były co roku w kurii biskupiej w Łodzi. Z charytatywnej i religijnej działalności ośrodka wyrosła jako przedłużenie działalność kulturalna. Prelekcje, wystawy, wieczory muzyczne, recytatorskie spektakle teatralne. Ale zwłaszcza prelekcje, głód prawdziwego i pięknego słowa jest wielki. Potrzeba spotkań z wybitniejszymi przedstawicielami życia umysłowego i artystycznego kraju i m.Łodzi xxxx ściąga setki słuchaczy na środowe imprezy organizowane przez Ośrodek, który wykształcił nową gałąź Duszpasterstwa Środowisk Twórczych. W ciągu trzyletniej działalności duszp.[asterstwa]. odbyło się około 80 spotkań kulturalno-artystycznych. Były one wyrazem potrzeby stworzenia niezależnego inspirowanego przez Kościół środowiska duchowego i opiniotwórczego. Szczególnie donośnym echem rozeszły się po Łodzi, po diecezji a nawet po całym kraju dwie interwencje ośrodka pomocy w obronie prześladowanych.
W sierpniu 82 roku po prowokacji władz więziennych wobec internowanych i ich pobiciu w Kwidzyniu oraz w lutym, marcu 84r. na rzecz całkowicie izolowanych od wszelkiego kontaktu ze światem i protestujących 57-dniową głodówką więzionych w Barczewie dwóch przywódców łódzkiej „S“ Andrzeja Słowika i Jerzego Kropiwnickiego.
– 5 –
karta:144
Działalność Ośrodka aczkolwiek otwarta na wyraźne aspekty moralno-społeczne w następujących kolejno wypadków i czujna wobec przejawów krzywdy i niesprawiedliwości wolna była od akcentów demagogii politycznej i mieszania się w akcje konspiracyjne. Religijno-moralne umotywowanie i jawność poczynań pozwoliły nam mimo trudnej sytuacji ogólnej prowadzić szeroką działalność bez większych przeszkód. Dzieło, które ośrodek wykonał w trudnej sytuacji społecznej trzeba dziś uznać za konieczne i niezbędne dla przetrwania duchowego dziedzictwa „S“ w naszym regionie. Dla wsparcia prześladowanych działaczy związkowych ich prób i dla dopełnienia powinności Kościoła w trudnej dla społeczeństwa wizji.
Moi drodzy, kiedy w dniu 13 grudnia 1981 roku w odpowiedzi na ogłoszenie stanu wojennego wypowie-działem z tego miejsca słowa: Kościół był zawsze dla społeczeństwa, był zawsze ze społeczeństwem w obronie jego podstawowych praw i w walce o ich zwrot, i kiedy podjęliśmy organizację Ośrodka Pomocy Uwięzionym w przekonaniu, że jest to naszym chrześcijańskim obowiązkiem, że Bóg tego chce, nie sądziliśmy, że akcja ta zatoczy tak szerokie kręgi i przyniesie tyle dobroczynnych owoców. Dzisiaj dziękując gorąco Bogu, że pozwolił pójść za tym natchnieniem, wziąć udział w tej akcji i wejść w związki ze społeczeństwem m.Łodzi szczególnie w toku działalności. Bo istotnie nasz kościół, nasza wspólnota wiernych stała się prawdziwą wspólnotą, prawdziwym środowiskiem. Ogarniamy ten czas prawdziwie szczerą wdzięcznością wobec Boga „Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i nic żeśmy nie ułowili lecz na Twoje słowo zarzucę sieci, skoro to uczynili zagarnęli tak wielkie mnóstwo ryb, że sieci się zaczynały rwać“. Moi drodzy, ewangelia wilokrotnie nas zapewnia, że kto pracuje z Bogiem, na jego wezwanie z tego owoce pracy przejdą wszelkie oczekiwania. Niech to będzie zachęta do tego aby być wiernym Bożemu wezwaniu, Bożemu natchnieniu bo ono niesie w sobie xxxx ziarno wielkich cennych owoców. Amen.    
[Dopisek:]   Za zgodność
Kier.Sekcji III 
por.G.Osmulski

12 luty 1986r.

/Źródło: AIPN Ld_ 00_82_68/ karta:186/
Źródło :  ps. „JAN“            Łódź, 1986-02-12
Przyjął : por.A.DYJANKIEWICZ    
Data: 1986.02.12 g.11,00-12,00  
T A J N E  
Miejsce: mieszkanie TW  
Egz.nr..1..

INFORMACJA OPERACYJNA
spisana ze słów TW

   W poniedziałek /10 bm/ w kościele oo.Jezuitów o godz.18,00 odbyła się msza poświęcona „kombatantom“ /należy tu rozumieć gł. członków AK z rejonów wschodnich/. Ze znanych osób byli m.in. STEFAŃSKI /szef kombatantów/, LASZOK /jego prawa ręka/, IGNATOWSKI /zw.rencistów/, W.KIK i inni.
     Frekwencja była spora. Ołtarz udekorowany był biało-czerwonymi kwiatami i polską flagą. Śpiewano tradycyjne pieśni jak „BOŻE COŚ POLSKĘ“, „MY CHCEMY BOGA“ itp. oczywiście z palcami podnie-sionymi do góry. Mówiono m.in – aby wpływać na wychowanie młodzieży, której fałszuje się historię, robi się „pranie mózgów“.
– aby obchodzić wszystkie rocznice / mowa tu np. o 17.09.1939r, kiedy to  „włożono Polsce nóż w plecy“/,
– projekt wmurowania tablicy kombatanta /szczegóły mają być podawane sukcesywnie w czasie mszy/,
– kombatanci mają mniej krzyczeń[ć] /krzykiem nic się nie załatwi/ a być jednocześnie bardziej widoczni  /działania stałe i intensywne/,
– modlono się za papieża, za jego przyjazd do Polski i za to, aby odwiedził koniecznie Łódź i poświęcił kościół na Widzewie-Wschodzie, 
Po mszy składano wieńce i kwiaty pod tablicą POPIEŁUSZKI oraz tablicą upamiętniającą Sztab AK z Wilna /znajduje się ona w bocznej nawie kościoła/. Sprzedawano ponadto zdjęcia POPIEŁUSZKI, MATKI BOSKIEJ KATYŃSKIEJ i kalendarze „SOLIDARNOŚCI“. Później ludzie rozeszli się, bez żadnych problemów czy ekscesów.
– 2 –
karta:187
    W związku z wyjazdem do Paryża M.[arka] EDELMANA brak w tej chwili lekarza, który „załatwiałby“ dla kręgów opozycyjnych sprawy medyczne /lekarstwa, zwolnienia lekarskie, leczenie itp./.
    Do TW nie zjawiła się jeszcze łączniczka, którą zapowiedział „HENIEK“, a która miała zorganizować u niego punkt „przerzutu“ literatury. Jest tym faktem zaniepokojony, gdyż w najbliższym czasie otrzyma nowe mieszkanie i nie wie, czy go wtedy znajdą.

Z A D A N I A: 
xxx. Uczestniczyć w istotnych uroczystościach kościelnych u oo.Jezuitów. W wypadku zjawienia się NN kobiety postąpić zgodnie ze zleconym wcześniej zadaniem.

U W A G I   I   W N I O S K I:
Sporządzić wyciąg z informacji dla Sekcji V odnośnie mszy kombatanckiej.
Sporządz. w 2 egz. + wyciąg                                                                                 
Egz. nr 1 – adresat
                   teczka pracy TW                                                                                 
Egz. nr 2 – sprawa                                                                                                
Egz. nr 3 /wyciąg/ -Sekcja V        
[Dopisek:  Sporządzono wyciąg dla Sekcji IV  oraz przesłano informację
do Wydz.IV- podpis nieczytelny] Oprac.AD/Druk WP    
POR. A.DYJANKIEWICZ 
[podpis nieczytelny]                                                                   

21 luty 1986r.

/Źródło: AIPN Ld_00_40_1037 t.3/ karta 110/
Źródło:  tw ps. „Piotr“       Łódź, 1986-02-21
Przyjął: T. Grosman
Data: 20.02.1986 r.        
T A J N E
Miejsce: Lk „Disco“             
Egz.nr  1                                                                      

INFORMACJA  OPERACYJNA
1.  Czas i miejsce wykładu. Osoba prelegenta i temat wystąpienia.
  W środę 19.02.1986r. między godz.19.05 a godz.21.00, w sali im.ks.J.Popiełuszki przy kościele jezuickim w Łodzi /ul.Sienkiewicza 60/ miał miejsce wykład dr Andrzeja Richarda /zapis nazwiska fonetyczny/, socjologa, pracownika naukowego w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN w Warszawie. Prelegent zajął się w swym wykładzie problemem przystosowania się społeczeństwa polskiego w PRL do warunków gospodarczo-politycznych kraju.
Osobę Richarda zaprezentował zebranym wysoki blondyn w okularach, broda krótko strzyżona wzdłuż żuchwy, sweter wełniany w pasy beżowe i rdzawe /lub brązowe/ o zbliżonej szerokości.
2. Informacja o zgromadzonych.
  Liczba słuchaczy ok.250 osób. Obecny był prof.Barański oraz ks.Miecznikowski. Pozostałe dane /zachowanie/ jak w poprzednich sprawozdaniach.
3. Przebieg wieczoru. Treść wystąpienia dr A.Richarda.
   Wykład socjologa z PAN trwał od godz.19.07 do godz.ok.20.10. Prelegent stwierdził, że gospodarczy i polityczny system realnego socjalizmu w PRL odbiega od wydania socjalizmu forsowanego w pozostałych krajach tzw. bloku wschodniego. W odróżnieniu od innych państwa socjalistycznych – gospodarczy, polityczny i społeczny ustrój funkcjonujący w PRL pozostawia społeczeństwu szereg możliwości zaspokajania potrzeb i realizacji interesów jakby poza oficjalnymi, „państwowymi“ możliwościami. Czynniki władzy w PRL zdają sobie sprawę  
karta: 111
zdaniem prelegenta, z działalności tzw. drugiej gospodarki w Polsce, jak również z masowego wykorzystywania możliwości pracowniczych przez osoby zatrudnione w gospodarce uspołecznionej do nieoficjalnego reagowania na brak rynkowej stabilizacji w kraju /np.handel nielegalny paliwami, „załatwianie mieszkań“ spółdzielczych czy równie nielegalnie „prywatne“ dysponowanie materiałami i urządzeniami z budów/.
Inną możliwością „pełnego“ – na miarę warunków życia społeczeństwa poza instytucjami oficjalnymi jest politycznie i ideologicznie alternatywne uczestnictwo w tego rodzaju spotkaniach, jak te przy ul.Sienkiewicza 60, co także stanowi fenomen „polskiego“ socjalizmu.
  Te i inne nieszczelności w realizacji systemu socjalistycznego w Polsce powodują, że polskie społeczeństwo i państwo nie pozostają w ustawicznym napięciu. Jednostka i grupy społeczne w PRL kompletują jakby całość realizacji interesów czerpiąc po trosze z kilku różnych mniej lub bardziej powiązanych przyczynowo-skutkowych i mniej lub bardziej antagonistycznych sektorów życia publicznego. Ten właśnie stan rzeczy ma leżeć u podstaw żywotności władzy komunistycznej w Polsce. Jak powiedział A.Richard – „istnieje względna równowaga między państwem zmierzającym do upaństwowienia społeczeństwa, a społeczeństwem dążącym do uspołecznienia państwa“.
  Społeczeństwo PRL ma więc możliwość życia również „obok“ lub wręcz wbrew gospodarczym, politycznym i społecznym działaniom państwa. Aparat państwa PRL tylko cyklicznie, co jakiś czas bywa radykalny i represyjny wobec obywateli. Siły przymusu państwa blokują w sposób zdecydowany jedynie otwarte i aktywne negowanie systemu gospod.-polit. jako takiego, w jego kluczowych założeniach oraz miedzynarodowe sojusze Polski. Dr A.Richard wyróżnia cztery podsystemy polskiego wydania systemu gosp., polit. i społ.:
1.  Oficjalne instytucje władzy, administracji, gospodarki i kultury oraz oficjalne i formalne metody i środki ich działania,
2.  Trudny od wyraźnego oddzielenia od podsystemu 1 obieg wymiennych usług między obywatelami w oparciu o możliwości takiego działania wynikające z funkcjonowania pracowniczego  w instytucjach „pierwszego“ podsystemu;        
– 2 –
karta: 112    
3.  Prywatny sektor gospodarki, a także półlegalne i nielegalne działanie gospodarcze obwywateli;
4.  Mniej lub bardziej sprzeczne z doktrynami państwa, mniej lub bardziej oficjalne i mniej lub bardziej zorganizowane życie polityczne i kulturalne społeczeństwa.
Współistnienie wymienionych elementów społecznej rzeczywistości w PRL ma dwojaki efekt na przyszłość:
a/  stabilizuje państwowe panowanie PZPR i realizację jej kluczowych działań we wszystkich dziedzinach życia zbiorowego,
b/  z drugiej strony rzecz biorąc – „sobiepaństwo“ obywateli w podsystemach „drugim“, „trzecim“ i „czwartym“ może wpłynąć na coraz dalsze ewoluowanie socjalizmu w Polsce. 
Z badań socjologicznych ma wynikać, że ok. 40% Polaków w PRL uważa, iż posunięcia władzy polit. w PRL znajdują posłuch i są realizowane przez społeczeństwo. Z faktu tego ma między innymi wynikać, że reforma gospodarcza w Polsce ma napotykać na psychologiczny opór tych, którym jest wygodnie w „czwórsystemie“ PRL-owskiego socjalizmu.
Od godz.20.10 do godz.20.50 zgromadzenin|zadawali prelegentowi pytania. W jednym z pytań postawiony został problem możliwości całościowego upadku systemu spcjalistycznego. W odpowiedzi prelegent stwierdził, że to prawdopodobnie kiedyś nastąpi. Richard powiedział ogólnikowo, udzielając odpowiedzi jakby pośredniej, że zawsze istnieje pewne jądro świata oraz jego obrzeża i że nie może długo trwać stan rzeczy, w ktorym jedni doskonalą ciągle swe umiejętności wytwórcze, a drudzy mogą co najwyżej aspirować do możności kupowania i uczenia się obsługi urządzeń. Z wypowiedzi prelegenta w tym miejscu jasno wynika, że cywilizacyjnym wymogiem przyszłości ma być obiektywnie konieczne rozdzielenie ideologii od ekonomii, a więc, w konsekwencji upadek socjalistycznego podporządkowania wymogów rynkowych założeniom ideologiczno-politycznym, a podporządkowanie takie ma stanowić istotę systemów czy też „wydań“ systemu państw tzw. bloku wschodniego. Koniec spotkania – godz.21.00.
W środę o zwykłej porze i w tym samym miejscu wystąpi prof.Lazari-Pawłowska z UŁ, temat wykładu: humanizm T.Kotarbińskiego. Informacje inne: „Witryna: zamieszcza artykuł na temat Kongresu Kultury Polskiej, który miał obradować między 11 a 13 grudnia 1981r, a który jak wiadomo skończył się już 12.12.1981r. Autor artykułu „Mig“ stwierdza, że kongres stanowił wielkie „radosne święto“     
karta: 113
kultury polskiej. Wystąpienie wielu znanych i nieznanych przedstawicieli kultury i nauki polskiej w sali im.ks.Popiełuszki przy ul.Sienkiewicza 60 w Łodzi – pisze dalej „MIG“ – oraz „w wielu, wielu innych miejscach“ – stanowią ten trzeci dzień /niedokonany w grudniu 1981r./ Kongresu Kultury Polskiej.

„PIOTR“ 

[…]. Z a d a n i a
1.   Proszę być obecnym na wykładzie J.[Iji]Pawłowskiej-Lazari – realizacja zadania jak poprzednio.
2.   W romowie z o.J.P.[leskaczyńskim] ustalić organizatorów wystawy fotograficznej ze strajków studenckich. Uzasadnieniem zainteresowania jest inicjatywa tw sprzed kilku miesięcy w sprawie zorganizowania wykładu o alternatywnych ruchach studenckich z lat 1980-1985.  
„PIOTR“ 

U w a g a
[Dopisano odręcznie]. Tw realizuje zadania planowane w kombinacji krypt. „Tygiel“.  
Wykonano 2 egz., + 2 wyc.[iąg]
Egz. nr 1 –  teczka tw
Egz. nr 2 –  teczka DA   
Wyc.nr 1-  Sekcja III-D    
Wyc.nr 2 – Wydział IV [parafka nieczytelna]  
Opr. T.G./M.P.   Nr masz.0202/86
Kier.Sekcji III B
Kpt.T.GROSMAN
[podpis nieczytelny]

/Źródło: AIPN Ld_00_40_1037 t.3/ karta 114/
Łódź, 1986-02-24
T A J N E
Egz.nr  …..  [brak]

NOTATKA  SŁUŻBOWA   
     W roku prowadzonego rozpoznania DA „Kanaan“ funkcjonującego przy kościele o.o.Jezuitów w Łodzi, ul.Sienkiewicza 60 ustalono, że w korytarzu wiodącym do sali teatralnej im.ks.J.Popiełuszki znajdują się szklane gabloty stanowiące tzw. „Witrynę 60“. Nazwa pochodzi od adresu – ul.Sienkiewcza 60 – „Witryna 60“. Przedstawiane są w niej bądź to „opozycyjne“ recenzje książek, bądź recenzje „opozycyjnych“ książek, publikacje o takim samym charakterze, jak również fragmenty homilii Wyszyńskiego lub Popiełuszki. Odnotowano również wywieszanie cytatów z wypowiedzi J.Piłsudskie-go. W ostatnim okresie odnotowaliśmy dwa przypadki umieszczenia w tej witrynie recenzji autorstwa M.Miszalskiego:
– 31.10.1985r. –   recenzja książki Reinholda Niebuhra „Poza tragizmem“,
– 08.11.1985r. –  recenzja filmu „Shoah“, gdzie M.Miszalski stwierdza m.in., że „jest to wiele hałasu o nic“. Określa ten film jako kiepski reportaż oparty o zachowania pewnego marginesu społeczeństwa polskiego, a który to margines mógłby funkcjonować w każdym społeczeństwie. Wg M.Miszalskiego ukazany w filmie margines jest analogiczny do marginesu społeczeństwa polskiego, biorącego udział w ostatnich wyborach. Z poczynionej przez autora analogii wyłania się jego opinia, iż oba te marginesy są szkodliwe dla opinii o całym narodzie.
Na podstawie informacji tw ps.“Piotr“ sporządził:
KIEROWNIK SEKCJI III-B   
kpt. T. GROSMAN  
[bez podpisu]

/Źródło AIPN Ld 0040/1661 t.II /karta:34/
[Meldunek odręczny].                                                                                            Łódź, dn.1986-03-04
Źródło:  tw ps “Rak A“                                                                                                   
Przyjął: J.Słodziński                                                                                             Tajne spec. Znaczenia
Miejsce: L.K.“Panna“                                                                                           Egz. nr….                                
Czas: 1986-03-03 g.13,30-14,45                                                                                    

  INFORMACJA OPERACYJNA
  napisana przez tw    

    Dnia 2 III 1985r o godz.18.00 o w kaplicy św.Krzysztofa przy kościele oo.Jezuitów, odbyła się msza dla harcerzy i kombatantów. W celu zjednoczenia tych dwóch środowisk msze będą miały taki charakter. Mszę celebrował oraz wygłosił kazanie ks.Miecznikowski. Osób na mszy było około 150, w tym około 50% młodzieży, resztę stanowili prawdopodobnie kombatanci. W umundurowaniu harcerskim nikogo nie widziałem. Msza była odprawiana w intencji byłych członków A.K. T.K. Radzikowskich oraz byłej komendantki L.K.Ch. ZHP dh. Heleny Zielińskiej. Podczas kazania ks.Miecznikowski poruszył sprawę szkolnictwa oraz organizacji młodzieżowych, ze szczególnym uwzględnieniem ZHP. Stwierdził on iż trzeba zrobić wszystko aby władze państwowe nie zmieniły oblicza tych instytucji. Podkreślił, iż należy w sposób zdecydowany przeciwstawiać się temu. Innych negatywnych akcentów podczas kazania nie stwierdziłem. Po raz pierwszy na terenie kaplicy sw.Krzysztofa był rozprowadzany miesięcznik Krajowego Duszpasterstwa Harcerskiego „Czuwajmy“, rozprowadzany był numer 4,5 i 6 tego miesięcznika.
   Miesięcznik „Czuwajmy“ był rozłożony na stole po lewej stronie kaplicy. Przy miesięczniku była informacja następującej treści „Miesięcznik Duszpasterstwa Harcerskiego „Czuwajmy“ nr.4,5 i 6, cena jednego egzemplarza 40 zł. Na stole była ustawiona tacka, do której kupujący wrzucali odpowiednią należność. Przy stole nie było żadnej osoby. Następna msza odbędzie się w przewodnią niedzielę.
„Rak“
[…].      

Uwagi i wnioski
   Tw podczas spotkania przekazał mi 2 egz miesięcznika „Czuwajmy“. W/w wręczyłem kwotę 2000 zł jako wynagrodzenie za współpracę w I kwartale br. Informacje przekazane przez tw wykorzystać w mel-dunku do sprawy „Lilijka“ […].
Wyk. 3 egz:                                                                                                          nsp. Wydz.III-
Egz. nr 1 – teczka pracy tw         Odręczna data:86.03.04                                   chor.J.Słodziński
Egz. nr 2 – s. „Lilijki“                      [podpis nieczytelny]                                   [podpis nieczytelny]         
Egz. nr 3 – s.o „Krąg“   

13 marzec 1986r.
/Źródło: AIPN Ld_00_40_1037 t.3/ karta 115/
[Meldunek napisany odręcznie]       Łódź, 86.03.13
źródło:  tw ps. „Piotr“  
przyjął: T. Grosman
dnia: 1986.03.13  
Tajne spec. znaczenia
miejsce: LK „Disco“     
egz.nr  ….. 

Informacja operacyjna
napisana przez tw  
środa Sienkiewicza 60   

1).  Czas i miejsce spotkania. Gość wieczoru i towarzyszące mu osoby.
   W środę: 1986.03.12, między godz. ok.19,10 a godz.20,15 (spotkanie trwało dłużej *) dokonano obser-wacji wieczoru autorskiego księdza-poety Jana Twardowskiego, będącego autorem wielu wydanych drukiem wierszy i opowiadań. Utwory odczytywane były przez samego twórcę oraz przez dwóch towa-rzyszących mu aktorów. Jeden z tych aktorów brał udział w programie zrealizowanym w sali im. ks.J.Popiełuszki w związku z rocznicą śmierci patrona tegoż pomieszczenia w listopadzie ubiegłego roku; aktor ten bywał, jako słuchacz, na kilku prelekcjach lub programach artystycznych odbywających się z inicjatywy D.S.T. przy parafii jezuickiej w Łodzi; aktor wskazany został na kilku fotografiach przedstawiających osoby przybyłe na kościelną uroczystość
-2-
karta: 116 
ślubu małżeńskiego jednego z działaczy opozycji politycznej, która dokonała się w jednym z łódzkich kościołów.
  Drugi aktor jest mi nieznany (à łysiejący brunet, wzrost średni; miał na sobie m.in. obszerny wełniany sweter).
Ks.J.Twardowskiego przedstawił zebranym mężczyzna z wieku ok.60-ciu lat, który – jak sam stwierdził – prezentował się bywalcom wieczorów środowych przed trzema laty – również w związku z twórczością Twardowskiego.
Wieczór autorski ks.J.T. odbył się w sali im.ks.J.Popiełuszki na terenie łódzkiej parafii jezuickiej przy ul.Sienkiewicza 60.
2).  Informacje o uczestnikach spotkania z J.T.
     Wśród zebranych w sali im.ks.J.Popiełuszki stwierdzono obecność ks.Stefana Miecznikowskiego oraz sudentki biologii U.Ł. – Izabeli Golc, jak również towarzyszącego jej studenta socjologii U.Ł. – Jarosława Ringa.
Poza stałą działalnością punktu księgarskiego, oferującego legalne wydawnictwa opozycyjno ideologiczne (filozofia, teologia, katolicka nauka społeczna, historia Kościoła, materiały katechetyczne itp.), nie stwierdzono rozpowszechniania wśród zgromadzonych jakichkolwiek materiałów propagandowych.
Między godz.19,00 a godz.20,15 nie stwierdzono także wznoszenia haseł i okrzyków.
Na wieczór autorski ks.J.T. przybyło ok.330 osób.
3). Przebieg wieczoru.
   Wystąpienie autorskie ks.J.T. polegało na prezentacji przez poetę i towarzyszących mu aktorów, jego wierszy i krótkich opowiadań poetyckich. Ta część spotkania z piszącym
– 3 –
karta: 117
duchownym trwała od godz.ok.19,10 do godz.19,56. Twórczość księdza przytoczona w czasie jej środowej prezentacji nie zawiera żadnych elementów mogących być interpretowanych w kategoriach politycznych czy też elementów otwarcie atakujących filozofię materialistyczną-marksowską [?], lub marksistowską. Poezja Twardowskiego, jak ją sam wstępnie określił, nie ma w sobie nic moralizatorskiego; można ją określić najogólniej jako artykulację indywidualnej wrażliwości księdza „zakochanego w Chrystusie“, jako literacki wyraz uczuć i refleksji prowincjonalnego kapłana, stojącego obok teologicznych przepisów i kościelnych doktryn. Z utworów J.T. przebija idea miłości bliźniego i apolityczne głoszenie nauki Chrystusa oraz zbawczego postulatu miłowania go. Późniejsze pytania kierowane do kapłana (przynajmniej do godz.20,15) nie zawierały elementów politykujących i zmuszających odpowiadającego do wypowiadania takich ocen i deklaracji; dotyczyły one twórczości J.T.

Piotr
* Wcześniejsze opuszczenie opisywanej wyżej sytuacji podyktowane zostało potrzebą pewnego „posunięcia taktycznego“, którego istota i umotywowanie zostaną przedstawione własciwemu funkcjonariuszowi SB.
     Informacje inne: 
W gablocie zatytułowanej „Witryna 60“ zamieszczone zostały kolejne, nowe artykuły. Na uwagę zasługują cztery spośród z nich ( na pięć ogólną liczbę pięciu pozycji) à                                                             
– 4 –
karta: 118
1)  Autor artykułu: Jerzy Katarasiński; tytuł“ „W obronie godności“.
    W artykule poddany został krytyce reżyser [Roman] Wionczek. Powodem krytyki postawy reżysera jest realizacja przez niego filmu „Godność“, emitowanego w T.V.P. Autor artykułu przypomina czytelnikom, że film traktuje o działaczu związkowym wywiezionym na taczce przez członków N.S.Z.Z. „Solidarność“, i że ludzka godność tegoż związkowca – alternatywnego względem „Solidarności“ – została w tym momencie, zdaniem reżysera filmu, naruszona. Autor artykułu – jak pisze – nie ma pretensji do reżysera Wionczka, że jest wrażliwy na gwałcenie godności ludzkiej, chociaż w tym samym momencie historycznym bronić możnaby przed krzywdą tych, którzy byli internowani czy zmuszeni zostali do pozostania w kraju. Autor artykułu żywi do twórcy filmu pretensję o to, że film jego powstał   i przedstawiony został w czasie, gdy adwersarze Wionczka nie mają dostępu do publikatorów, go kiedy ich ręce są blokowane przez „sędziów ringowych“.
2)  Tytuł innego artykułu: „ Co robić, gdy nic się zrobić nie da? “; podpisano: „Wojownik – Domownik“.
   Artykuł zdaje się metaforycznie postulować postawę działania i nieulegania polityce zastraszenia, którą ma realizować szeroko rozumiana władza polityczna P.R.L. Artykuł ma postać opowiadania pewnego lokatora, który w rozmowie z rodziną i znajomym postanawia wprowadzić zmiany „…w naszym domu…“. Znajomy uprzedza go jednak, że bez uprzedniego uzyskania zgody władz, przedsięwzięcie takie jest niebezpieczne. Lokator szybko przekonuje się o racji znajomego.
– 5 –
karta: 119
Tej samej jeszcze nocy, w którą rozpoczął naklejanie nowych tapet – a było to 12-go grudnia – został aresztowany. Tapetowanie kończyć może lokator 13-go grudnia, ale rok później. Pewnego razu, ten sam lokator jadąc samochodem naruszył przepis ruchu drogowego. Kiedy dotarł do domu, w drzwiach tkwił druk mandatu. Po opowiedzeniu tego wydarzenia drogowego swej żonie, został jeszcze nią podbudowany słowami, że nie można się dać zastraszyć, Opowiadanie kończy się wyrażeniem przez „lokatora“ nadziei, że może jednak da się coś zmienić „… w naszym domu…“ (autor – jak sądzę, stara się przemycić postulat aktywności i nie|ulegania presjom w wywieranym przez czynniki władzy).
3)  Tytuł artykułu: „ Artykuł na zamówienie“, autor: MIG. W artykule wyrażona jest opinia, że znaczna część młodzieży polskiej znajduje duchowe przewodnictwo w nauce Kościoła. Jest to młodzież otoczona właściwą opieką moralną i intelektualną, młodzież, którą widuje się m.in. w kolumnach pielgrzymek podążających na Jasną Górę.
Wielka część młodzieży polskiej ulega jednak moralnej degradacji albowiem „…nienormalna sytuacja w jakiej przychodzi nam żyć…“ ogarnia również młode pokolenie. Według autora artykułu dokonuje się obecnie wielkie zagubienie młodzieży w alkoholiźmie, narkomanii, złudnych „ideologiach“ młodzieżowych subkultur. Młodzież, zdaniem autora, wysyła sygnał S.O.S. Na sygnał ten powinna odpowiedzieć parafia, jako szeroka wspólnota wiernych. Parafia jako strukturalna platforma działania [podkreślenie odręczne] powinna wyjść z konkretnym programem działania – oraz jego realizacją – na rzecz ogarnięte-go wielowymiarowym kryzysem młodego pokolenia w Polsce.
– 6 –
karta: 120
4).  Tytuł: „Duszpasterstwo chłopskie w Diecezji Łódzkiej“, autor: MIG.
Autor wyraża słowa uznania dla religijnie aktywnych i pomysłowych, potrafiących wspólnie i efektywnie działać w strukturze duszpast. chłopów ziemi łódzkiej. […].   
Wyk. 2 egz. + 2 wyciągi                           Piotr
egz. nr 1 – teczka pracy tw                      86.03.12 
egz. nr 2 – teczka DA „Kanaan“
wyc.    1 – 

17 marzec 1986r.

/Źródło: AIPN Ld_ 00_82_68/ karta:190/
[Informacja spisana odręcznie]         Łódź, 1986.03.17
Źródło :  ps. „Jan“
przyjął : por.A.Dyjankiewicz      
Tajne
data: 1986.03.17  
egz.poj.
czas: 11,45 – 13
miejsce: mieszkanie tw

 Informacja operacyjna                                   
spisana na podstawie ustnej relacji tw 

  Byłem w niedzielę (tj.16 bm) na mszy o godz.10 w kościele oo Jezuitów. Jak zwykle było sporo ludzi i po mszy na dziedzincu w grupkach ożywione dyskusje nt.sobotniej podwyżki cen. Generalnie rzecz biorąc ostro ją skrytykowano. Po pierwsze stwierdzono, że [Jerzy]Urban robi z ludzi idiotów gdyż wcześniej mówi o zamrożeniu cen na artykuły pierwszej potrzeby i okazuje się to nieprawdą (padały głosy w stylu „trzeba złapać tą żydowska k… i obcjąć jej uszy, niech nie robi z nas więcej balona“, itp.)
Bzdurą jest podwyższanie ceny mleka i nabiału na wiosnę kiedy krowy wychodzą na pastwiska i tradycyjnie już w okresie letnim produkty te taniały.
Padały dalej głosy, iż może jest to celowa wywrotowa robota „twardogłowych“, których Jaruzelski odsunął od władzy a Urban jest po prostu marionetką. Pomstowano, że planowane podwyżki cen opału stwierdzając, iż niedawno węgiel podrożał. Niektóre osoby stwierdziły, iż jak nie będzie już wystarczać na węgiel to będzie się palić krzesła i ławki z Komitetu jak to miało miejsce w roku `70 w Gdańsku
-verte-
– 2 –
karta:191
Dodać należy, iż skończyło się li tylko na ogólnym narzekaniu po czym ludzie rozeszli się.
W czasie mszy ksiądz również nie omieszkał napomknąć o sobotniej podwyżce stwierdzając „macie to co chcieliście, klaszczcie dalej“ (ks.Jacek [Pleskaczyski], prawa ręka Miecznikowskiego).
Jeśli chodzi o zadanie zlecone mi na poprzednim spotkaniu tzn. uzyskanie informacji nt. wyjazdu w lecie akowców w Góry Świętokrzyskie nie uzyskałem jeszcze żadnych informacji z uwagi na brak dotychczas kontaktu z osobami kompetentnymi w tym zakresie.

„Jan“

Omówienie informacji
    Tw był w umówionym czasie i miejscu. W czasie spotkania zachowywał się normalnie. Informacje, które mi przekazał są zasłyszane od osób dyskutujących po mszy na dziedzińcu kościoła oo Jezuitów.
por.A.Dyjankiewicz
[podpis nieczytelny]

19 marzec 1986r.     
[Stempel:] z godłem                                                                                                Łódź, 1986-03-19
WOJEWÓDZKI URZĄD                                                                                     
SPRAW WEWNĘTRZNYCH                                                                                                     
w Łodzi 
T A J N E   
Egz.nr  1
10 L.dz…UŁ0176/86…                   

NACZELNIK WYDZIAŁU ŚLEDCZEGO
w miejscu

          W załączeniu przesyłam taśmę magnetofonową w kasecie z nagraniem kazania o.Stefana Miecznikowskiego wygłoszonego w kościele oo.Jezuitów w Łodzi w dn.1986-03-16 oraz tekstu pt. “Witryna 60“ eksponowanego na tablicy ogłoszeń parafialnych, celem dokonania oceny prawnej ich treści.
Wyk. 2 egz  
Egz. nr 1 – adresat                                                                [Stempel:] ZASTĘPCA NACZELNIKA
Egz. nr 2 – a/a                                                                                                         WYDZIAŁU IV
Opr. JM /druk KP                                                                                                  WUSW w Łodzi
Nr ks.masz.231/86                                                                                        PŁK  MGR  M.KIERAS
[Prostokątny stempel:]  WOJ. URZĄD SPRAW WEWN.                                  [podpis nieczytelny]
                                                      w Łodzi
                                      Wpłynęło, dnia ..19.03.1986r…
                                      12 Nr..J-025/86..zał…1/4……..
                                       /podpis nieczytelny/ 

27 marzec 1986 r.       

/Źródło: AIPN Ld_00_50_76_t1. / karta:61/
J-026/86         Łódź, 1986-03-27
KOPIA   
T a j n e
Egz. Nr 2

NACZELNIK WYDZIAŁU IV
w miejscu  

 W odpowiedzi na pismo nr UŁ-0176/86 z dnia 1986-03-19 informuję, iż przekazane do oceny teksty pod wspólnym tytułem „Witryna 60“ nie zawierają treści naruszających normy prawa karnego. Użyte w nich sformułowania sugerują pewne podteksty o negatywnym wydźwięku politycznym, jednak nie można ich oceniać w kategoriach prawno-karnych z uwagi na wieloznaczność sformułowań./wieloznaczność interpretacyjna/. Z ostatnim tekstem pt. „Gołąbki pokoju“, zapoznano Biuro Śledcze MSW w Warszawie pod kątem możliwości jego propagandowego wykorzystania. Z uwagi na brak możliwości odtworzenia zwracam kasetę magnetofonową z nagranym kazaniem o.Miecznikowskiego z prośbą o przekazanie stosownego stenogramu.

kpt.mgr A.Jakubowski
[podpis nieczytelny]
Wyk. 2 egz.   
Egz. Nr – 1 adresat
Egz. Nr 2 – a/a                                                                                                 
Opr. JW/dr. JK                                                                                                    

***
/Źródło: AIPN Ld_ 00_40_1324/ karta:16/
[pismo odręczne]              Łódź, dn. 1986 -03-27
[Dopisek innym charakterem:
Jak oceniacie predyspozycje rozmówcy                                                                               
o wniosek na kolejną rozmowę uwzględnić w nim                                                                         
spostrzeżenia z tej rozmowy – podpis nieczytelny]
Tajne
Egz.poj.

Notatka służbowa
z rozmowy oper.-sondażowej z Ktw J.B…nr 52082 

   W dniu dzisiejszym przeprowadziłem rozmowę oper.-sondażową z Ktw nr 52082. W jej trakcie uzyskałem następujące informacje:
  Ktw zatrudniony jest w parafii oo.Jezuitów od 1973r – jako dozorca, palacz. Pracę tę podjął za namową o.Szamburskiego [Jana], którego znał od dziecka. Jezuici skierowali go i opłacili kurs konieczny przy pracy palacza. Również Jezuici, głównie o.[Jan]Szamburski, znaleźli mu mieszkanie, najpierw mieszkał jako sublokator a po śmierci głównej lokatorki – on został głównym najemcą (również przy pomocy Jezuitów). Do jego obowiązków należy sprzątanie chodnika przed placem parafialnym, samego placu, odgarnianie śniegu, praca w kotłowni, otwieranie drzwi kościoła, pomoc przy drobnych naprawach i pra-cach gospodarczych. Za pracę otrzymuje 7.500 miesięcznie + całodzienne wyżywienie. Ze słów Ktw wynikało, że ceni sobie tę pracę głównie za spokój i pewną niezależność, jak również w pewien sposób czuje się wyróżniony tym, że jest zatrudniony w parafii i to Jezuitów. Przez 13 lat pracy nie miał żadnych zatargów, ani nie spotkał się z uwagami
karta:17
ani zastrzeżeniami co do wykonywania obowiązków czy też swojej osoby. Nie pali nie pije. Uważa, że pracując w takim środowisku musi się odpowiednio zachowywać. W zasadzie ma prawo wstępu do wszystkich pomieszczeń parafialnych. Nie korzysta z tego, gdyż nie widzi potrzeby „myszkowania po dziurach“ a ponadto czuje pewnego rodzaju respekt przed zakonnikami – bez wyraźnej potrzeby nie wchodzi do ich pokoi. Niemniej – twierdzi, że na terenie obiektów nie ma pomieszczeń „pod specjalnym nadzorem“. Parafia ma trzy kotłownie: pierwsza, pod kościołem gdzie znajdują się również pomieszczenia na opał, wyposażona jest w piec starego typu, ogrzewająca kościół poprzez cyrkulację gorącego powietrza. Stan tego pieca jest opłakany i nie nadaje się do dalszej eksploatacji. A ponadto, ze względu na sposób ogrzewania jest kosztowny w eksploatacji bez wyraźnych efektów w temperaturze panującej w samym kościele, gdzie jest tylko ciepło przy ołtarzu. Druga kotłownia na piec wodny znajduje się pod plebanią i ogrzewa pomieszczenia mieszkalne i gospodarcze. Trzecia, usytuowana jest pod salą im. “Popiełuszki“ i jest wyposażona w kocioł parowy, niskoprężny. Stan dwóch ostatnich kotłów nie jest zły. Natomiast dużo do życzenia pozostaje instalacja co., szczególnie parowa. Ktw wie, że jezuici noszą się z zamiarem podłączenia do miejskiej sieci cieplnej. Mają ku temu dobre warunki, gdyż magistrala cieplna przechodzi przez ogród parafialny. […].
– 2 –  
karta:18 
[…]. W tym momencie Ktw zwrócił się do mnie z prośbą mówiąc: „a może pan by pomógł, przecież Urząd Bezpieczeństwa ma duże możliwości“. […] . Widząc pozytywne nastawienie rozmówcy rozmowę nakierowałem na problemy Jezuitów. Wypowiedzi Ktw dotyczyły głównie spraw związanych z budynkami i ich konserwacją.[…].
karta:19
[…]. Ktw wspomniał proboszcza ks.Wlazło, który ponoć jest dobrym gospodarzem, dogląda wszystkich „kątów“, wykłóca się z „fachowcami“ wykonywującymi do naprawy. Jest człowiekiem nerwowym, potrafi nawet nakrzyczeć na niesolidnych rzemieślników. Bardziej jednak „gospodarzem“ jest br. Karbowiak, który doskonale organizuje prace związane z celebracją mszy, imprez ([w]żłobku itp). ma dobre pomysły na rozwiązanie wielu problemów natury technicznej i z jego uwag korzystają fachowcy.
Utrzymałem ten kierunek rozmowy i wypytywałem o pozostałych zakonników. Ktw bez bliższych pytań, sam rozwinął temat:
-ks.Kraśniewski[Kazimierz] – schorowany, jest w parafii od bardzo dawna. Ktw darzy go wielkim szacunkiem za jego angażowanie sie w sprawy ludzi biednych, schorowanych. Sam Ktw pomagał ks.Kraśniewskiemu w rozwożeniu mąki, oleju (z darów zagranicznych) po domach takich osób. Był również świadkiem jak ks.Kraśniewski oddał swój fotel chorej osobie. W rozwożeniu pomagał taksów-karz, kierowca „Wartburga“.
-ks.Miecznikowski – zażywny, mimo wieku, dobry mówca „ładnie xxxx mówi – musi być wykształcony“ bliższych kontaktów z Ktw nie ma, jest superiorem,
– 3 –
karta:20  
ale specjalnie nie widać aby zajmował się sprawami gospodarczymi.
-Ks.Bryksy – zabiegany, uczy katechezy, wygląda na chorego, w rozmowie miły, uprzejmy, grzeczny.
-Ks.Pleskaczyński – sztywny, małomówny – przynajmniej w stosunku do K. Bardzo często jest nieobecny w klasztorze, wg rozmówcy trochę wywyższa się.
-Ks.Baniecki – misjonarz, utyka na jedną nogę, ale wyjeżdża nadal na rekolekcje, nerwowy, często podnosi głos.
-Ks.Adamowicz – emeryt, słabe zdrowie, miał jakąś operacje głowy, używa laski, odprawia msze w niedzielę o godz. 13,00, na której bywa Ktw. Bardzo często denerwuje się bez powodu, wszczyna wtedy awantury ze wszystkimi.
Ktw znał jeszcze księży, którzy byli kiedyś w parafii, a mianowicie:
-O.Dzięglewski – dobry ksiądz ale słabego zdrowia. Często chorował. Jego matka sprzedawała w kiosku przykościelnym […].
-O.Świś – były proboszcz i superior, zajmował się różdżkarstwem, wykrył, że w ogrodzie pod ogrodem kościelnym jest żyła z b.dobrą wodą. Interesował się konserwacją kościoła […].
W trakcie rozmowy poruszono również kwestie związane z pobytem cudzoziemców w parafii jezuitów. Otóż Ktw wielokrotnie był świadkiem przywozu darów zagranicznych. Często przy tej okazji byli w parafii celnicy kontrolujący zawartość dostaw. Dary rozpakowywali nieznani Ktw osobnicy. Przypu-szcza, że byli to wierni z parafii. Dostawy przechowywano w pomieszczeniach gospodarczych – głównie w kompleksie budynków mieszczących salę im. „ks.Popiełuszki“. Nieraz Ktw pomagał przy rozładunku. Nie sądzi aby wśród nich znajdowały się jakieś materiały, czy rzeczy niewłaściwe np. jakieś ulotki czy drukarnie […].
karta:21
[…]. Ponadto w trakcie rozmowy Ktw wręcz zaproponował mi oprowadzenie po obiekcie oo.Jezuitów, nie precyzował jednak jakich pomieszczeń miałaby
– 4 –
karta:22
dotyczyć owa „wycieczka“ i jak widziałby rozwiązanie techniczne tego problemu.[…]. Ktw mówił również o spotkaniach środowych u Jezuitów, był raz – z jego słów wynikało, że na spotkaniu z R.Bujakiem, ale niewiele z tego zrozumiał, a ponadto późna pora nie odpowiada mu. Był natomiast na filmie dot. pielgrzymek Jana Pawła II – filmy te były eksponowane w poniedziałki i to w czasie, który mu odpowiadał. Filmy były wyświetlane w sali im. „ks.Popiełuszki“, projekcji dokonywały nieznane Ktw osoby. Przypuszcza, że osoby te są znajomymi ks.Kraśniewskiego, który w parafii zarządza aparaturą do wyświetlania filmów. Ustalono również, że rozmówca nie widzi żadnego xxxx problemu co [do] następnych rozmów, jak również zachowania ich treści w tejemnicy. Sądzi bowiem, że dotyczą one ważnych problemów i nie|należy ich ujawniać dla „dobra sprawy“ (określenie K) […]. Na zakończenie rozmowy Ktw wyraził pewnego rodzaju zadowolenie , że rozmawiał właśnie ze mną. Żegnając się życzył mi wesołych świąt. Ktw okazał się człowiekiem rozmownym, niektóre tematy sam rozwijał. Z jego wypowiedzi wynikało, że na sprawy religii i Kościoła patrzy realnie chociaż jest wierzący.[…].
Przedsięwzięcia:
1. Rozszerzenie bazy informacyjnej o Ktw poprzez:
    – dokonywanie wywiadu środowiskowego
    – objęcie inwigilacją na terenie parafii z wykorzystaniem źródeł“ „Wierzbicki“, „Andrzej“ i „Jakub“.
2. Przeprowadzenie następnej rozmowy z Ktw ze zleceniem zadania oper. i pobraniem oświadczenia o zachowaniu w tajemnicy kontaktu i spraw poruszanych w trakcie rozmów.
3. Przy pozytywnym wyniku realizacji powyższego przeprowadzić rozmowę pozyskaniową.
[Dopisek innym charakterem – Pkt 2 do realizacji                insp.Wydziału IV
możliwość oprowadzenia  po obiekcie.                                Por.M.Jackowski
[podpis nieczytelny]                                                             [podpis nieczytelny]

***

/Źródło: AIPN Ld_00_50_76_t1. / karta:62/
J-025/86            Łódź, 1986-03-27
KOPIA       
T a j n e
Egz. Nr 2

NACZELNIK WYDZIAŁU I
BIURO ŚLEDCZEGO MSW
W WARSZAWIE 

  W załączeniu przesyłam do wiadomości i służbowego wykorzystania odpis tekstu pt. „Gołąbki pokoju“, który był umieszczony w korytarzu kościoła oo.Jezuitów w Łodzi na tablicy ogłoszeń parafialnych.
Załącznik: 3/4
Wyk. 2 egz.                                       Stempel: NACZELNIK WYDZIAŁU ŚLEDCZEGO
Egz. Nr – 1 adresat                           WUSW  w Łodzi
Egz. Nr 2 – a/a                                  kpt.mgr A.Jakubowski
Opr. ZJ/dr. JK                                    [podpis nieczytelny]   
karta:63
KOPIA

„W I T R Y N A  60“   
  Witryna 60“ to nie jest suma lat autorów – a szkoda, ani liczba piszących, niestety, jest nas o wiele wiele mniej. „Witryna 60“ to po prostu Sienkiewicza 60. Ufnych i bezpiecznych świąt Bożego Narodzenia oraz wiele mądrości i cierpliwości, wiary w tym nowym i na pewno nadal trudnym 1986 – życzy czytelnikom, przyjaciołom i wszystkim ludziom dobrej woli zespół redakcyjny „Witryny 60“.
Z nauczania prymasa Polski Józefa kardynała Glempa.
 „Kto miał sumienie ten musiał odejść“ .
 „Kardynał [August] Hlond, przyjmował ataki na siebie, ataki kierowane na stolicę apostolską, zwłaszcza w 1948 r. Musiał to wszystko przyjmować w wielkim spokoju wiedząc, że Kościół pozostaje tym, który ma prawdę i ona zwycięży. Prymas Hlond był też świadkiem wielkiej strategii jaka wtedy się zrodziła. Polegała ona na eliminowaniu wszystkiego co było pluralizmem. Miała zapanować nieokreślona nowa myśl a właściwie pustkowie myśli, czyli inaczej urągowisko wszelkiej myśli, to były lata 1948-1949. W tym urągowisku tamtejszej myśli rodziła się postawa działania, która miała narodu pozbawić autenty-cznego xxxx-myślenia. Wtedy Kościół musiał stać się strażnikiem sumień. Dużo to kosztowało. Koszto-wało samego kardynała trzykrotnie. Umarł 22.10.1948r. Wkrótce potem połączyła[y] się dwie partie PPS i PPR i to połączenie przy równoczsnej likwidacji innych czynników społeczno-politycznych stanowi cenzurę w każdym razie otwiera początek okresu jakże bolesnego. Trzeba było zapłacić za to dużą cenę. Był to bowiem program pogardy dla człowieka, który także samych rządzących pozbawił wtedy sumień.
Mogli podejmować się sterowania narodem ludzie, którzy nie mieli sumień. Kto miał sumienie musiał odejść…“

21.10.1982r. KUL
„Rok największych błędów“
„Wspominamy specjalnie rok 1948. Niedawno w Poznaniu odbyła się konferencja uczonych kilku dyscyplin, gdzie zastanawiano się nad przyczynami obecnego kryzysu.
– 2 –
karta:63/verte
Wielu uczonych wskazywało, a byli to przedstawiciele różnych dyscyplin wiedzy: ekonomii, socjologii, polityki właśnie na rok 1948 jako rok największych błędów, których skutki sięgają dzisiejszego kryzysu…“

09.07.Gniezno
„Gdzie jest ten wróg, który nas tak głębi“
„Widzimy wielki chaos, wielki niepokój, to wielkie załamanie się ludzi, nieraz tak dalece, że aż tracą nadzieję, tracą nerwy, tracają spokój. Pytamy więc gdzie jest ten wróg, który nas tak głębi, który nam dokucza. Jest on wszędzie tam, gdzie brakuje sprawiedliwości, wszędzie tam, gdzie jest kłamstwo.
On może kryć się w telewizji i gazecie, w zakładzie pracy i na ulicy, sklepie, wszędzie tam, gdzie jest wróg, który nam przeszkadza a tak trudno go zdefiniować, trudno określić kim on jest…“

29.10.1981 Zakroczyn
„Gdy grozi nam bratobójcza walka“
„W chwilach trudnych najczęściej człowiek zwraca się do Boga. Nic dziwnego, że w niebezpiecznych dniach adwentu, kiedy grozi nam bratobójcza walka, powinniśmy ufniej kierować nasze kroki ku Bogu. Dlatego wzywa was wiernych w Boga siostry i bracia do modlitwy wspólnej i publicznej. Niech też trzeci dzień adwentu 1981r. będzie głośnym wołaniem o jedność narodu i pokój w Ojczyźnie. Matko Pokoju i nasza Matko, wyjednaj nam najpierw łaskę, światu Ducha św. byśmy rozpoznając odróżniali dobro od zła i wybierali zawsze dobro. Dobro to przede wszystkim prawda, sprawiedliwość i pokój. Także sposoby osiągnięcia dobra muszą być dobre i etyczne. Módlmy się za tych braci, którzy oddali się służbie wojskowej i milicyjnej. Ich praca bardziej niż czyjakolwiek wymaga dyscypliny i posłuszeństwa. Wychowani i zaprawieni do posłuszeństwa często tracą kontakt z odczuciami ludu, z którego wyszli. Pozostają jednak dziećmi tego samego narodu i dlatego matko Najświętsza wspieraj ich trudne zadania aby naród czuł, że są obrońcami kraju i ładu społecznego opartego na etyce o głębokich tradycjach narodowych.“

11.12.1981 Warszawa
– 3 –
karta:64 
„Bracia, dosyć krwi wsiąkło w te bruki“
„Stan wojenny… jest stanem nowych i ostrych praw zawieszających dotychczasowe swobody obywatelskie. Władza zasadniczo przestaje być władzą dialogu z bywatelem…Sprzeciwianie się postanowieniom władzy w stanie wojennym może wywołać gwałtowne wymuszanie posłuszeństwa aż do rozlewu krwi włącznie, ponieważ władza dysponuje siłą zbrojną. Możemy się oburzać, krzyczeć na niesprawiedliwość takiego stanu, protestować przeciw naruszaniu praw obywatelskich, praw człowieka itp. Jednak może to nie przynieść rezultatu, ponieważ władza w stanie wojennym nie jest, jak powiedziałem, władzą dialogu. Wielu ludzi zostaje dotkniętych w swych aspiracjach, dążeniach, odepchniętych z bolesnym poczuciem krzywdy i wtedy nie licząc się z proporcją sił chce sprzeciwić się zaistniałej sytuacji pozostaje wszakże sprawa najważniejsza – ratowanie życia i obrona przed rozlewem krwi. W tej obronie Kościół będzie bezwzględny. To nic, że ktoś może Kościół oskarżyć o tchórzostwo, o kuntatorstwo, o rozładowywanie radykalnych nastrojów. Kościół broni każdego ludzkiego życia, a więc w stanie wojennym będzie wołał gdzie tylko może o spokój, o zaniechanie gwałtu, o zażegnanie bratobójczych walk. Dlatego sam będę wzywał do rozsądku nawet za cenę narażenia się na zniewagi i będę błagać, nie podejmujcie walki Polak przeciwko Polakowi, nie oddajcie Waszych głów bracia robotnicy, pracownicy wielkich zakładów, bo cena uciętej głowy będzie bardzo niska, natomiast każda głowa i każda para rąk bezcenne będą dla odbudowania tej Polski jaka będzie i jak być musi po zakończeniu stanu wojennego.“

13.12.1981r. Warszawa
Wybrał i oparcował N.A.P.
„Oni zginęli, abyś ty mógł żyć godnie“
„W grudniu 1970r. na ulicach miast polskiego wybrzeża polała się krew, robotnicza w większości, nie po raz pierwszy w dziejach naszego narodu, jak to pokazała historia, nie po raz ostatni.
– 4 –
karta:64/verte
Śmierć przyszła nie z rąk najeźdźcy czy okupanta ale z rąk brata. Polski żołnierz strzelał do polskiego robotnika żądającego prawa do ludzkiego życia. „Ludowa“, „demokratyczna“ władza uznała przejaw naturalnej aktywności społecznej stoczniowców za prowokację, dywersję, chuligaństwo. Na słuszne żądania odpowiedziała razami pałek, szarżowaniem czołgów na nieuzbrojony tłum i strzałami. To na tym placu w Gdańsku, gdzie dzisiaj stoi pomnik poświęcony pomordowanym w grudniu 1970r. oddano pierwsze strzały do robotników przekraczających bramę nr 2 stoczni gdańskiej. Zginęło ich wtedy czterech … aż czterech.
  „Jak zwykle wyszedłem z pracy, robiłem wtedy na pierwszej zmianie. Pod stocznią stały czołgi, wozy pancerne, widać je było z kolejki. Z gigantofonu nadawano komunikat. Z tego czołgu, który stał najbliżej wołano, że praca stoczni przerwana. Bzdura. Prowokacja – pomyślałem wtedy. W uszach miałem wezwanie Stanisława Kociołka przekazane przez telewizję, że wszyscy mają się jutro zgłosić normalnie do pracy. Przez myśl mi nawet nie przeszło, że będą strzelać do ludzi i idących do roboty do stoczni, dlaczego? za co? A oni zaczęli strzelać… Ludzie zaczęli padać… przez długie lata śmierć ta nie była przyjmowana do wiadomości przez ludzi złej woli. Była prawdą o której należało jak najszybciej zapomnieć konsumując owoce cudu gospodarczego lat 70-tych. Może i tak by się stało, gdyby ówczesne wystąpienia robotników wypływały jedynie z pobudek materialnych jak to próbowała wmówić całemu narodowi władza. Ale to nie warunki materiał[l]ne były jedyną przyczyną buntu stoczniowców.
  Relatywnie wysokie średnie płace jak i korzyści płynące z karty stoczniowca stanowiły zapowiadane w przededniu świąt Bożego Narodzenia podwyżki cen podstawowych artykułów konsumcyjnych doszło do masowego ataku, sprzeciwu, który trudno uważać wyłącznie za wyraz rozpaczy czy przejaw niekontrolowanych uczuć i namiętności. Uprzywilejowany, wielotysięczny tłum robotników dał kategorycznie do zrozumienia, że cierpliwość ich wyczerpała się, że nie mają zaufania do przywódców partyjnych, państwowych, że oczekują zasadniczych zmian
– 5 –
karta:65
i gotowi są o nie walczyć. Dali naoczny przykład tego, że w decydujących momentach przypominają sobie klasowe sposoby reagowania w obronie własnych interesów. Dzisiaj po 15 latach od pamiętnego grudnia 1970 roku wszyscy winniśmy oddać cześć i hołd tym, którzy oddali życie, abyś ty mógł żyć godnie“.
„Trzeci dzień Kongresu Kultury Polskiej“
 „Odchodzą dni i miesiące, mijają lata, zacierają się w pamięci nawet twarze bliskich i drogich osób, płowieją doniosłe i ważne fakty, nie wszystko może pokryć jednak śniedź czasu. Wydarzenia ważne dla teraźniejszości i przyszłości trzeba przypomnieć, wydobywać na światło dzienne. Do wydarzeń takich  należy Kongres Kultury Polskiej w 1981r. Był on niezwykłym, radosnym świętem polskiej Kultury.
 Przygotowywano go społecznie bez angażowania xxxxxxx państwowych funduszy. W pracach organizacyjnych trwających nieomal rok, uczestniczyli przedstawiciele 36 stowarzyszeń twórczych i nauko-wych. Rankiem 11.12.1981r, Warszawski Teatr Dramatyczny wypełnił się po brzegi. W prezydium Kongresu zasiedli: Aleksander Geysztor, Klemens Szaniawski, Stefan Gierowski, Gustaw Holoubek, Karol Małcużyński, Jan Józef Szczepański, Andrzej Wajda, Stefan Żółkiewski. Wśród gości oficjalnych przedstawiciele władz państwowych i duchowieństwa. Na sali kilkaset osób reprezentujących polską kulturę i naukę. Ci spośród zaproszonych, którzy z ważnych powodów nie mogli tego dnia znaleźć się w Teatrze Dramatycznym przesłali Kongresowi życzenia owocnych obrad. Nadesłali je: Jerzy Andrzejewski, Kazimierz Brandys, Artur Sandauer, ks.Jan Zieja. Obrady poprzedziło przyjęcie telegramu od Jana Pawła II najdostojniejszego z Polaków. Później zabierali głos: Jan Józef Szczepański, Andrzej Kijowski. Jacek Woźniakowski, Maria Janion, Bolesław Michałek, Bohdan Korzeniowski, Witold Lutosławski, Witold Cęckiewicz. Skończył się pierwszy dzień Kongresu. Następnego dnia 12.12.1981r. zdążył jeszcze przemówić Andrzej Wajda i Jan Błoński. Wystąpił Tadeusz xxxx Kantor. Podzieliła się swymi refleksjami naukowymi Antonina Kłoskowska. Późnym wieczorem uczestnicy Kongresu obejrzeli ściągnięty po latach z półek film Jerzego Skolimowskiego pt. „Ręce do góry“.
– 6 –
karta:65/verte 
 Dobiegł końca drugi dzień Kongresu. Trzeciego dnia na zamkniętych drzwiach wejściowych Teatur [Teatru] Dramatycznego pojawił się odręcznie wykonany napis „Decyzją Prezydenta Miasta Stołecznego Warszawy z dnia 13.12.1981r Kongres Kultury Polskiej został zawieszony w związku z prowadzeniem w kraju stanu wojennego“. A jednak jesteśmy tego naocznymi świadkami. Kongres Kultury Polskiej ma swój dalszy ciąg. Ziarno wyrosłe z Kongresowego ducha zaowocowało dziesiątkami, setkami spotkań, w których udział wzięli uczeni, pisarze i artyści, uczestnicy Kongresu Kultury Polskiej. Byliśmy na tych spotkaniach w sali przy ul.Sienkiewicza 60. Podobne spotkania odbyły się i odbywają w wielu, wielu innych salach. Jest to pulsujący życiem trzeci dzień Kongresu Kultury Polskiej“.
M.I.G. 

„Twórczość“ czeka na Nobla“
  06.12.85r. na zorganizowanym dużym wysiłkiem przez Stowarzyszenie Twórców Kultury spotkaniu z redakcją warszawskiej „Twórczości“ padły słowa ważkie i dla historii wymierne. Redaktor naczelny miesięcznika Jerzy Lisowski – następca i wychowanek Jarosława Iwaszkiewicza – przypierany przez słuchaczy do muru dlaczegóż to organ najznakomitszej literatury, to wysoka samoocena redaktorów, nie drukuje polskich pisarzy zamieszkałych poza granicami kraju tłumaczył się pysznie. Najpierw, że ta literatura powstająca na emigracji to nie bardzo na poziomie wysokim „Twórczości“, znów ta nieomylna samoocena i że tam zamieszkujący literaci nic jakoś nie chcą słać na warszawski adres redakcji. Potem, że listy wysyłane do znajomych Lisowskiego za granicą pozostają bez odpowiedzi. No to jak drukować ludzi, którzy nie odpowiadają na listy itd., itd. przy znakomitym samopoczuciu Jerzego Lisowskiego, chwalonego nieustannie przez kilku wyłysiałych „młodzieńców“ łódzkiej literatury, marzących o wydrukowaniu choćby kilku linijek na szacownych łamach nagle następuje załamanie. No, bo jeśli wysoki poziom „Twórczości“ gwarantuje J.[an] B.[olesław] Ożóg, drukowany na łamach często i obficie a nie gwarantuje Czesław Miłosz nie drukowany jakoś przez organ najznakomitszej literatury.
– 7 –
karta:66 
Jeśli świetni pisarze emigracyjni i to wcale nie polityczni jak Jan Biłatowicz czy Andrzej Chciuk nie są w ogóle znani cztelnikowi krajowemu „Twórczości“ a znani są i drukowani adepci literaccy, których nazwisk po 2 miesiącach nikt już nie pamięta to wtedy redaktor naczelny czołowego literackiego miesięcznika reaguje tak: „Poczekam, aż ci za granicą otrzymają nagrodę Nobla. Wtedy, proszę bardzo, „Twórczość“ będzie drukowała tych pisarzy amerykańsko-polskich czy australijsko-polskich, czy jeszcze innych. Na razie to ja o jakichś na poziomie polskich pisarzy za granicą nie słyszałem“. I to jest świetne, i to jest pocieszające, bo dzięki takiej oficjalnej, dla poziomu wysokiego, oczywiście metodzie redagowania miesięcznika nie grozi już ukazanie się na łamach utworów jakiegoś tam nowego Mickiewicza, Słowackiego czy Norwida, któremu los każe lub już kazał zamieszkać na paryskim bruku. Myślę, że najwyższy już czas zgłosić „Twórczość“ i jej energicznego redaktora naczelnego do nagrody Nobla za wysoki poziom…“
Andrzej Głowacki

„G/o/łąbki pokoju“
 „Amerykański system obrony strategicznej /zwany nie wiedzieć czemu „gwiezdnymi wojnami“/ zrealizowany w praktyce wyeliminował groźbę wojen nuklearnych. Omożliwia on bowiem niszczenie wyrzutni rakietowych wraz z umieszczoną tam bronią nuklearną na terytorium przeciwnika, co powodowałoby, że nikomu nie opłacałoby się trzymać na swoim obszarze broni nuklearnej. Dziwnie jednak się składa, że nie chcą o tym wiedzieć rozmaici działacze ruchów pacyfistycznych i pokojowych. Po prostu nie dociera do ich świadomości. Ostatnio w Genewie miała miejsce demonstracja czołowych organizacji „Gołąbek pokoju“ których właściwie należałoby raczej nazwać nie tyle gołąbkami, co raczej głąbkami. Uczestnicy tej demonstracji zmusili następnie swe dzieci aby napisały list do [Michaiła]Gorbaczowa i [Ronalda]Reagana domagając się pokoju. Trzeba powiedzieć, że zmuszanie dzieci aby pisały listy do polityków jest wyjątkowo obrzydliwe. Jest to używanie naiwności dziecięcej do politycznych rozgrywek. Rodzice tych dzieci członkowie „Gołąbka pokoju“ sami zaprezentowali się przy tej
– 8 –
karta:66 
okazji jako niebywali totalniacy, którzy nie wahają się używać własnych dzieci aby wywołać trochę politycznego huczku, niewykluczone, że „G[o]łąbki pokoju“ urządzą jakąś demonstrację przedszkolaków przeciwko zbrojeniom. A wszystko to odbywa się w czasie gdy na świecie w Afganistanie i gdzie indziej giną tysiące cywilnej ludności. Pacyfizm za wszelką cenę przypomina nam trochę tak dobrze znane skądinąd hasło „Nie będziemy umierać za Gdańsk, dopóki Gdańsk daleko…“
Marian Miszalski

14 kwiecień 1986r.

/Źródło: AIPN Ld_00_40_1037 t.3/ karta:186/
[Meldunek napisany odręcznie]             Łódź, 86.04.14
źródło:  tw ps. „Piotr“                                                                                                      
przyjął: T. Grosman
dnia: 86.04.11  
miejsce: LK „Disco“
egz.nr  ….. 
Tajne

Informacja operacyjna            
„Spotkanie środowe“ – 1986.04.09.      

 1/ Czas i miejsce wykładu. Prelegent, osoba wprowadzająca, organizator.
Gość wieczoru i towarzyszące mu osoby.
   W środę: 1986.04.09, między godz. ok.19,10 a godz.20,33 w sali im.ks..J.Popiełuszki przy kościele jezuickim w Łodzi (ul.Sienkiewicza 60), odbyło się kolejne (79-te) tzw. spotkanie środowe. Tym razem, rola prelegenta przypadła inż.Andrzejowi Wilczkowskiemu – pracownikowi naukowemu Politechniki Łódzkiej w zakresie mechaniki. Prelegenta przedstawiła zebranym oraz towarzyszyła mu działaczka łódzkiego D.S.T. i członkini jego rady programowej, pracownica naukowa P.Ł. i znajoma Wilczkowskiego. Organizatorem spotkania, jak zwykle, było D.S.T. działające przy kościele jezuickim w Łodzi.
– 2 –
karta:186/verte 
2) Informacja o zgromadzonych  
Na wykład iż.Andrzeja Wilczkowskiego przybyło ok.220-tu osób. Wśród zebranych stwierdzono obecność ks.Miecznikowskiego, studenta V-go roku socjologii U.Ł – Jarosława Ringa, towaszyszącej Ringowi studentki V-go roku biologii U.Ł.- Izabeli Golc oraz prof.Barańskiego. W czasie trwania spotkania z inż.Wilczkowskim nie stwierdzono wznoszenia haseł i okrzyków. 
3) Wystąpienie inż.A.Wilczkowskiego i głosy jego słuchaczy.   
Inż.A.Wilczkowski rozpoczął swe wystąpienie ok.godz.19,15 – po wstępnym słowie ks.Miecznikowskiego – i zakończył je o godz.20,01. A.Wilczkowski mówił o związkach między kulturą i techniką, między duchem a materialnymi środkami realizowania ludzkich uczuć i emocji. Prelegent przytoczył tu epizod grecko-perskiej konfrontacji pod Maratonem, gdzie wyższość bojowego zapału Greków wspomógł zasadniczo wytwór myśli technicznej w postaci żelaznego miecza, górującego nad brązowym orężem drugiej strony. Zdaniem inżyniera, dana infromacja społeczna może zależeć od doniosłych osiągnięć techniki. I tak u podstawie fundalizmu, według prelegenta, leży wynalazek jeździeckiego strzmienia. Inż.Wilczkowski jest zadania, że ogólnokulturalny poziom społeczeństwa oraz jego pozycja wśród innych społeczeństw stanowi funkcję jego wydolności gospodarczej, warunkowanej z kolei, przez potencjał naukowo-techniczny. Mówca stwierdził, że istnieje pewna teza K.(arola) Marksa, która ma być wstydliwie przemilczana przez rzeczników  realnego socjalizmu w Polsce.
– 3-
karta: 187  
Teza ta, mianowicie, mówi o ścisłej zależności między możliwością osiągania i utrzymania przez naród niepodległości – w tym państwowej – a jego gospodarczą podstawą do samostanowienia. Inż.Wilczkowski powiedział następnie, że chcąc uniemożliwić narodowi niepodległy byt, realizowałby osobiście, następujące posunięcia:
   1) rozpiłby społeczeństwo,
   2) utrzymywałby wszechstronną słabość służby zdrowia,
   3) permanentnie niszczyłby szkolnictwo.
Jeśli chodzi o punkt trzeci, to czyniłby to Wilczkowski przez:
  (a) blokowanie inicjatyw naukowo-technicznych,
  (b) powodowanie zagmatwania strukturalno-organizacyjnego,
  (c)  niepreferowanie rzetelnej pracy.  
Prelegent zdawał się sugerować tu, że taka właśnie polityka ma miejsce w Polsce. Inż.A.Wilczkowski nawołuje poprzez swoje środowe wystąpienie do:
 1) wytężonej pracy naukowo-technicznej politechników, mimo ignorowania przez administrację polską rodzimej inicjatywy w dziedzinie maszyn, urządzeń i technologii,
 2) stałej styczności i współpracy środowiska technicznego z twórcami kultury pozapolitechnicznej, humanistyka ma napędzać technikę narodowo- i państwowotwórczą emocją, politechnicy zaś warunkować mają materialną skuteczność idei, emocji i uczuć. 
Między godziną 20,01 a godziną 20,33 trwała, zwyczajowa, część spotkania przeznaczona dla głosów pytających, polemicznych oraz uzupełniających słuchaczy. Prelegentowi zadano kilka pytań. Na życzenie Wilczkowskiego pytania przekazywano ustnie. Jedno z pytań brzmiało w przybliżeniu następująco:
– 4 –
karta:187/verte
„… Twierdzi pan (tzn.prelegent), że winna być realizowana współpraca między technikami a humanista-mi. Wie pan, zapewne, jak trudno jest się obecnie organizować. Trudności w organizowaniu się uważam za istotną przeszkodę na drodze do współdziałania między środowiskami.“.
– odp.inż.A.Wilczkowskiego: „…Technik musi być nieraz romantykiem. Musimy żywić nadzieję co do słuszności romantycznego hasła: >> chcieć, to móc<<. Trzeba bezwzględnie żywić nadzieję, że nasza praca techniczna zaowocuje. W zestawieniu >> wiara, nadzieja i miłość << , nadzieja zajmuje miejsce jeszcze przed miłością. Jeśli utracimy nadzieję, to cóż nam pozostanie? Zawsze będzie dla mnie wzorem inżynier [Jan]Werner. Jako młody inżynier, miał w okresie międzywojennym kilkanaście wdrożonych konstrukcji. Niestrudzenie rysował silniki w okresie okupacji. Wszystkie jego projekty spłonęły w p[P]owstaniu w[W]arszawskim. Z końcem wojny inżynier Werner ponownie przystąpił do wytężonej pracy konstruktorskiej. Inż.Werner nie załamał się również wtedy, gdy od roku 1949 nastał okres zupełne-go zablokowania wdrożeń tegoż technika. Odrzucono między innymi doskonały projekt silnika wysokoprężnego, tak potrzebnego obecnie naszej gospodarce. Inż.Werner rozpoczął pracę nad tym silnikiem w 1956 roku! Technik ten dosłownie do ostatnich chwil swego życia nieugięcie pracował nad swymi konstrukcjami. Ma pan rację (chodzi o pytającego i polemizującego), że trudno jest się organizować, ale my musimy próbować. W okresie poprzedzającym pierwszą wojnę św., również istniały trudności we wspólnym działaniu.“ Powyższy głos prelegenta poparła towarzysząca mu przedstawicielka D.S.T. Powiedziała ona, m.in., że zamierza wytrwać
– 5 –
karta: 188
w wyrabianiu w studentach bezwzględnego nawyku i potrzeby dokonywania twórczych, zawodowych wysiłków. Ta pracownica naukowo-dydaktyczna P.Ł. identyfikuje się z twierdzeniem inż.Wilczkowskiego o wielkiej roli wychowawczej techników akademickich w całości środowiska inżynierskiego. Prelegent i jego zawodowa koleżanka widzą, mianowicie, wielki sens w podtrzymywaniu twórczych ambicji w rozgoryczonym środowisku technicznym, którego frustracja wynikać ma z przekonania o niemożliwości realizowania własnych zawodowych inicjatyw.

Uwagi własne:   
1) Inż.A.Wilczkowski jest dobrym mówcą. Potrafi argumentować i wykazuje się zdolnością przekonywania; człowiek elokwentny, erudyta, wszechstronne zainteresowania.
2) Wystąpienie inż.Wilczkowskiego wydaje się stanowić element składowy szerszej koncepcji ogólno-społecznego zachowania i działania opozycyjnego. Organizatorem i koordynatorem tej strategii jest Kościół. Neopozytywizm, bo taką koncepcję mam na myśli, może być, w obecnych warunkach społeczno-politycznych w Polsce, skuteczną formą działania oraz spełnia – jednocześnie – warunek ewangeliczny walki bez użycia fizycznej przemocy. Postulaty zawarte we wcześniejszych wykładach środowych o kościele jako platformie szeroko rozumianej aktywności religijnej i społecznej wiernych, o „wydzieraniu“ państwu mas społecznych przez alternatywne kształcenie, kulturę i działalność zawodową czy wreszcie wezwanie z bieżącego tygodnia do wspólnej z humanistami pracy techników nad stwarzaniem wytwórczej zdolności narodu do odzyskiwania niepodległości państwowej – stanowią, jak sądzę, logiczną 
– 6 –
karta:188/verte 
całość, jakościowo spójną metodę walki – groźną dopiero w skali kilkupokoleniowych wysiłków, ale względnie odporną na bieżącą prowokację. Osoba prowadząca spotkanie orzekła na zakończenie, że osoba prelegenta oraz temat wystąpienia na najbliższą środę, ogłoszone zostaną na zakończenie mszy niedzielnych.
Infromacje inne: 
1) W gablocie zatytułowanej „Witryna 60“ pojawiło się kilka nowych pozycji. Jedna z nich, to atykuł dotyczący polskich wydarzeń marcowych z 1968r. W artykule stwierdza się, że marzec 1968 roku, to czarna karta hańby w historii P.R.L..
W artkule zawarte jest ubolewanie nad pożałowania godną postawę polskiej klasy robotniczej w czasie marcowych wypadków w P.R.L., jak czytamy w owym artykule, robotnicy biernie przyglądali się dyskryminowaniu i poniżaniu ludzi na fali „antyinteligenckiej“ polityki władz P.R.L. w tamtym okresie.
W „Witrynie 60“ zamieszczono również fragment wypowiedzi M.Gorbaczowa dla francuskiej gazety „l’Humanite“, w której sekretarz generalny stwierdza, że pojęcie „stalinizm“, to teoretyczny twór propagandy imperialistycznej, stworzony i stosowany dla dyskredytowania polityki Z.S.R.R.. Zamieszczanie wypowiedzi Gorbaczowa o nieistnieniu realnego stalinizmu w historii „bloku wschodniego, ma intencję kompromitacji takiego stanowiska.
2) W przeniesionej gablocie poświęconej Wojsku Polskiemu i A.K., znajduje się obecnie kilkanaście wierszy wynoszących męstwo, wierność i wiarę żołnierzy „wrześniowych“ oraz i „londyńskich“ regularnych sił zbr.(ojnych) oraz podziemia
– 7 –
karta:189
prawicowego. Obok tego rodzaju treści, gdzie ustawicznie przewija się motyw koronowanego orła, kultu maryjnego oraz zespolenia walki narodowowyzwoleńczej z pozycją i rolą Kościoła katolickiego w Polsce, zamieszczono ogłoszenie, à w którym na dzien 26 kwietnia 1986r., na godz.17.00 zapowiada się zebranie weteranów W.P. i A.K. Spotkanie to ma się odbyć w tzw. sali śpiewaczej na terenie parafii jezuickiej w Łodzi.
3) Obok „Witryny 60“ pojawiła się nowa gablota – poświęcona duszpasterstwu harcerskiemu. Znajduje-my tam, między innymi, oświadczenie, że oficjalne praktykowanie przez harcerzy i harcerstwo wiary katolickiej będzie miało nadal miejsce, jako w pełni zgodne z Konstytucją P.R.L. (przytacza się tu jej 82 art. „o wolności sumienia i wyznania“) oraz Statutem Z.H.P. W gablocie „duszpasterstwo harcerskie“ znajduje się także obszerna informacja o udziale harcerzy w ingresie biskupa łódzkiego w styczniu b.r..

/Źródło: AIPN Ld_ 00_40_1324/ karta: 26/
[odręczne pismo]                                                                   Łódź, dn. 1986-04-17
[Dopisek innym charakterem:          
W rozmowie proszę uwzględnić moje uwagi                        TAJNE spec. znaczenia
z poprzedniej rozmowy oraz uwagi kierunkowe.                  Egz.poj.
Pod tym warunkiem wniosek akceptuję].                                                          
[Stempel:] ZASTĘPCA NACZELNIKA
WYDZIAŁU IV WUSW  w Łodzi                                              NACZELNIK  WYDZIAŁU  IV
18.04.86r [podpis nieczytelny]                                              w miejscu                                                        

R A P O R T
o zezwolenie na zwerbowanie do
współpracy ktw nr ew. 52082

  Melduję tow. Naczelnikowi, że od grudnia 1985r prowadzę opracowanie J..B.. w charakterze kandy-data na tajnego współpracownika. W wyniku podjętych działań operacyjnych stwierdziłem, że w/w zatrodniony jest jako dozorca – palacz w parafii oo.Jezuitów. Posiada zatem możliwości inwigilacji życia tej placówki. Dodatkowym elementem atrakcyjnym ze względów operacyjnych jest fakt, że żona w/w jest zatrudniona w klasztorze oo.Jezuitów jako pomoc kuchenna. Przeprowadzona rozmowa z ktw potwierdziła powyższe. Jednocześnie pozwoliła na wyciągnięcie wniosków:
– ktw jest pozytywnie nastawiony do SB.
– bez zahamowań charakteryzował poszczególnych zakonników jak również podawał fakty z życia placówki.
– nie widzi przeszkód w zachowaniu w tajemnicy treści rozmowy.
      W związku z powyższym proszę o pozwolenie na zawerbowanie do współpracy ww ktw.
Ze względu na prostolinijność i cechy psychofizyczne w/w proponuję, pryznajmniej  w I okresie współpracy uznać go [za] źródło sygnalne a poprzez odpowiednie szkolenie podnosić jego predyspozycje operacyjne na wyższy poziom.

Podpis: por.M.Jackowski
[odręcznie:] Verte
karta:27
/pimo odręczne/ W rozmowie pozyskaniowej podkreślać aspekty kontrwywiadowcze (częste przyjazdy transportów zagranicznych, kontakty obywateli polskich z cudzoziemcami). W opracowaniu brak elementów wskazujących na motywacje ktw którymi kierowałby się podejmując współpracę. Wniosek popieram. Przed podjęciem działań proszę o rozmowę.     
Kier.Sekcji III
por.G.Osmulski
[podpis nieczytelny]

Od 1 czerwca kasza manna nie podlega reglamentowaniu a także podroby I klasy (wątróbka, ozory, serca).  Sprzedaż reglamentowanego mleka w proszku dla dzieci w wieku do 11 m-cy 29 dni, rozszerzono  w Łodzi, do 30 sklepów (323). Urlopowy przydział benzyny.[…]. Szczegółową decyzję ogłosi Ministrstwo Gospodarki Materiałowej i Materiałowej.(324)

12 czerwiec 1986r.

/Źródło: AIPN Ld_ 00_82_68/ karta 197/
[Informacja spisana odręcznie]                                                                               Łódź, 1986.06.12
Źródło :  ps. „Jan“
przyjął : por.A.Dyjankiewicz                                                                                                   Tajne
data: 1986.06.10                                                                                                                        egz.poj.
czas: 14 – 15
miejsce: mieszkanie tw

Informacja operacyjna 
spisana ze słów tw     

– wyjazd autokarów na zjazd „akowców“ do Wąchocka ma nastąpić w piątek (13 bm) ok.g. 20 z parkingu przed dworcem Fabrycznym. Jadą 4 (cztery) autokary. Autokary załatwił ks.Miecznikowski z PKS-u. Koszt wyjazdu (jednego uczestnika) ponad 2 tys. złotych. Podobno Miecznikowski załatwił również poło-wę benzyny potrzebnej na wyjazd. – Miecznikowski po „zjeździe“ wraca do Łodzi a następnie w lecie wyjeżdża na „obóz szkoleniowy“ ze studentami w góry (prawdopodobnie okolice Zakopanego). […].
– 2 –
karta: 198 
Rozdzielnik                                   por.A.Dyjankiewicz
egz.poj.  teczka pracy tw              [podpis nieczytelny]
dla Sekcji II i V

30 czerwiec 1986r.

/Źródło AIPN Ld 0040/1182 t.II/karta:8/
Pismo odręczne.                Łódź, 1986.06.30
Źródło:  tw ps. „Marcin“                                                                                     
Przyjął: J.Jędrzejczak.       
Miejsce: pom.służbowe WUSW 
Czas. godz.13,15-15,55       
-TAJNE-
Egz. pojedyńczy


Informacja operacyjna napisana
własnoręcznie przez tw  „Marcin“

     W dniu 7 VI 86r. o godz.10,00 byłem w kościele OO.Jezuitów przy ul.Sienkiewicza 60, odbyła się tam Msza,  pamięci „Solidarnościowców“. Msze św. celebrował Ojciec Miecznikowski ( były opiekun w czasie stanu wojennego internowanymi). Było dość  dużo ludzi, ponad (grubo) 2000. 
W czasie tej Mszy były rozprowadzane (sprzedawane) gazetki „Solidarności“  i znaczki, a także fotografie [Lecha]Wałęsy i [Zbigniewa] Bujaka. Ceny gazetki, były w granicach 30-80 zł, znaczków 100-150 zł, ceny fotografi[i] (Wałęsy i Bujaka) 80-120 zł.
Także na tej Mszy, miałem ze|sobą aparat fotograficzny. Zrobiłem trochę zdjęć około 15 ujęć. Sprzedający gazetki, znaczki, czy fotografie pytali się dlaczego robię te zdjęcia, odparłem im, że robię te zdjęcia do gazetki, kościelnej,  bo chcieli to księża. Materiały propagandowe sprzedawane były przed kościołem.
[Brak  karty:9]     
– 2 –
Karta:10
Zadania przekazane
Na następne spotkanie dostarczyć mi film ze zdjęciami, robionymi w kościele w dn.7.VI.br. w kościele o.o.Jezuitów. Przy najbliższej sposobności w kościele nabyć egzemplarze sprzedawanych znaczków bądź gazetek „Solidarności“.[…].      

Uwagi i wnioski:
Tw zgłosił się do mnie sam i zaczął przekazywać mi informacje. Wręczyłem mu papier i długopis i kazałem mu to wszystko opisać. Bez większych oporów napisał informację.[…].

INSP.WYDZ.III          
J.JĘDRZEJCZAK  
[podpis nieczytelny] 

7 listopad 1986 r

/Źródło: Ld_537_104/k.113/
[Stempel:] z godłem                         Łódź, 1986.11.07
WOJEWÓDZKI URZĄD                      Wpłynęło dnia 11-11-19 86 r.
SPRAW WEWNĘTRZNYCH                 Nr 02940  zał. ________
w Łodzi                                            
10 L. dz. …UŁ0730/86                        T A J N E
[Adnotacja: Tow.Wolin – do omówienia             Egz. nr  1
–  a/a     86.11.11]
[podpis nieczytelny]

NACZELNIK WYDZIAŁU PASZPORTÓW
WUSW w  K A L I S Z U          
           W operacyjnym zainteresowaniu tut. Wydz. IV znajduje się jezuita, ks.Stefan Miecznikowski […], ur.1921[…] w Warszawie, zam. Łódź, ul.Sienkiewicza 60. Z posiadanych przez nas informacji wynika, że w/w zamierza wyjechać do ZSRR w celach rekolekcyjnych. Istnieje przypuszczenie, że zakonnik zwróci się do Waszego Wydziału z prośbą o wydanie paszportu, gdyż u Was znajdują się jego akta paszportowe nr EAKI-104. W przypadku podjęcia przez naszego figuranta starań o otrzymaniu paszportu uprzejmie proszę o poinformowanie tut. Wydz. IV, gdyż ze względu na prowadzoną działalność polityczną w/w zainteresowani jesteśmy niedopuszczeniem do jego wyjazdu za granicę.
Wyk. 2 egz.                                         Stempel: nieczytelny
Egz. nr 1 – adresat                              MJR MGR H.WESOŁOWSKI   
Egz. nr 2 – a/a                                    [podpis nieczytelny]
Opr. MJ /druk KP
Nr ks.masz. 831/86 

***

/Źródło: AIPN Ld_537_104/karta 117/


___________________________________________

(318) Zbigniew Koszałkowski, cyt. ze str.123 książki “Ojciec Stefan SJ”-Małgorzaty Golickiej-Jabłońskiej/Biblioteka “Tygla Kultury” z 2006r.
(323) „Głos Robotniczy“, nr 127, str.5. Komunikat Ministerstwa Handlu Wewn. i Usług. Komunikat Wydziału Handlu UMŁ.
(324) „Dziennik Łódzki“ nr.125, str.2.

Rozdział VII.6

KALENDARIUM OŚRODKA POMOCY PRZY KOŚCIELE O.O.JEZUITÓW  w ŁODZI.   
od 1987 roku

21 styczeń 1987r.                 

[…] a już mamy opłatek represjonowanych. O.Miecznikowski w swoim podszytym wiatrem paletku, chyba w tym samym, w którym odwiedzał obozy i więzienia. Miły Boże! Ojcowski „speech“ jak zwykle nie dawał żadnej okazji do oklasków, które tak lubią zbierać inni, celniejsi mówcy. Niektórzy internowani przyszli z pociechami. W pewnej chwili miałem myśl, aby je zebrać w jakimś kąciku i powiedzieć im: Kochane dzieci! Wy tego jeszcze nie rozumiecie, ale zapamiętajcie i dopilnujcie, żeby w Łodzi była ulica ks.Stefana Miecznikowskiego![…].(325)

13 marzec 1987r.
[…]. Wszyscy wiemy, czym jest kościół Jezuitów. Tam bije serce łódzkiej „Solidarności“. A na oko: zakurzone ściany, odpadające tynki. Gdzie indziej miedź na dachach, kuranty na wieżach, marmury na ścianach. “To nie przygana! Wszelako Psalmista mówił: dilexi decorem domus Tuae – umiłowałem okazałość domu Twojego/. A u Jezuitów szaro i ubogo/ stół też chudopacholski – wiem coś nie coś o tym/. Kościoły-Marty i Kościoły-Marie. „Maria lepszą cząstkę obrała“. Pytanie na komputer -“równowartość ilu półlitrówek stanowiłby koszt renowacji kościoła OO.Jezuitów? Kóźma. (326)

3 kwiecień 1987r.
 Do łódzkich szkół przesłano polecenie ścisłego sprawdzania frekwencji i egzekwowania zwolnień lekarskich od uczniów w czasie wizyty Jana Pawła II w Łodzi. Władze chcą w ten sposób ograniczyć udział młodzieży w powitaniu Papieża […].(327)

4 maj 1987r.

/Źródło AIPN Ld 0040/1661                                                                                                 
Źródło:  tw ps “Rak A“                      Łódź, dn.1987-05-04
Przyjął: J.Słodziński            
Miejsce: L.K.“Kuzynka“                      TAJNE                                 
Czas: 1987-05-04                              Egz. nr..2                                                                                   

NFORMACJA OPERACYJNA
spisana ze słów tw    

  „Zgodnie ze zleconym mi zadaniem w dniu 3.V.br udałem się na mszę harcerską w kościele o.o Jezuitów w Łodzi. Mszę prowadził ks.S.Miecznikowski. We mszy wzięło udział ok.150 osób. Podczas mszy ks.Miecznikowski wspomniał, iż ks.Jacek Pleskaczyński nie mógł dzisiaj prowadzić mszy ponieważ jest w Warszawie. Msza odprawiała się w intencji osób, które zostały aresztowane w dniu 1 i 3 maja. W/w stwierdził iż osoby, które wracały z mszy 1 maja szli spokojnie i zostali aresztowani. Wspominał, iż został zatrzymany G.[rzegorz] Palka. G.Palka został ukarany grzywną w wysokości 50 tys. zł. Nie były rozprowadzane żadne biuletyny Ł.D.H“.                                                                      
  „Rak A“

Zadania dla tw:
1. wziąć udział we mszy harcerskiej w dniu 17 bm.               
verte:
– 2 –
[…]. Wyk. 2 egz                                        insp.Wydz.III       
Egz. nr 1 – s.o. „SKAUCI“                         chor.J.Słodziński  
Egz. nr 2 – teczka personalna tw             [podpis nieczytelny]
   
5 maj 1987r.

II połowie kwietnia SB przesłuchiwała Radę Artystyczną Galerii NAWA przy kościele OO.Jezuitów, chcąc dociec jaką wystawę Rada przygotowuje na czas pobytu w Łodzi Jana Pawła II.(328)

25 maj 1987r.

/Źródło: AIPN Ld_ 00_82_68/ karta: 221/
[Informacja spisana odręcznie]                   Łódź, 1987.05.25
Źródło :  ps. „Jan“
przyjął : por.A.Dyjankiewicz                        Tajne
data: 1987.05.25                                          egz.poj.
miejsce: mieszkanie tw

Informacja operacyjna 
spisana ze słów tw 

W dniu dzisiejszym odbyłem spotkanie z tw ps „Jan“, który poinformował mnie, iż zgodnie ze zleconym przeze mnie zadaniem udał się w niedzielę (24 bm) na mszę do kościoła oo.Jezuitów na godz. 10,00.
W treści kazania, oprócz apelu o walkę o „odrodzenie“ społeczeństwa (głównie chodziło o plagę alkoholizmu), ksiądz nawoływał wiernych aby w czasie wizyty papieża w Polsce nie podejmowali oni jakichkolwiek działań (politycznych i innych o wydźwięku negatywnym). Dodał przy tym, iż i tak rząd podejmie jakieś działania, które później będą przepisane działaniom byłej „S“. Stwierdził, że już przygotowane są ośrodki odosobnienia, do których będą zamykani w czasie wizyty Jana Pawła II „niewygodni“ dla władz ludzie.  
Tw poinformował mnie ponadto, iż po mszy w obrębie kościoła nie sprzedawane były tym razem
-verte-
– 2 –
karta: 222 
nielegalne materiały, znaczki itp. przedmioty. Być może, szykowane jest to na termin bliższy wizycie.[…].
Rozdzielnik                                        por.A.Dyjankiewicz
egz.poj  teczka pracy tw                    [podpis nieczytelny]

BIULETYN  ŁÓDZKI Nr 110/25.05.87
REDAGUJE
ROBOTNICZY KOMITET OPORU NSZZ SOLIDARNOŚĆ
CENA 20 zł
[…].

1 i 3  MAJA W ŁODZI
FUNKCJONARIUSZE BYLI BRUTALNI
/LIST DO READAKCJI/

  Po Mszy św. o godz. 10,00 w kościele oo.Jezuitów przy ul.Sienkiewicza ludzie chcieli przejść pod tablicę upamiętniającą śmierć robotników wybrzeża w 70r., umieszczoną na ścianie kościoła św.Krzyża przy skrzyżowaniu ulic: Sienkiewicza i Tuwima, aby złożyć tam kwiaty. Przewidując, że nie odbędzie się to bez przeszkód, wyszłam z kościoła jako jedna z pierwszych i nie czekając, poszłam położyć wiązankę pod tablicą na kościele św.Krzyża. Gdy to zrobiłam, zobaczyłam nadjeżdżające samochody MO i ZOMO, które ustawiły się na ulicach Tuwima i Sienkiewicza tak, aby odgrodzić teren kościoła św.Krzyża w poprzek jezdni i chodników ustawiły się kordony funkcjonariuszy, przy czym ul.Sienkiewicza od strony kościoła o.o.Jezuitów, kordon… [nieczytelne] grodził szpaler złożony z funkcjonariuszy MO w randze sierżantów i plutonowych. Całością kierował kapitan MO. Znalazłam się w środku blokady. Zbliżyłam się do kordonu MO na ul.Sienkiewicza i zobaczyłam nadchodzący kilkusetosobowy tłum ludzi od kościoła oo.Jezuitów. Szli chodnikami, bez okrzyków, spokojnie, wiele niesie kwiaty. Na przodzie pochodu rozpoznałam G. Palkę – niósł dużą wiązankę kwiatów. Wiedziałam, że …[nieczytelne] zostały stały schwytane i wepchnięte do samochodu…[nieczytelne] śpiewali pieśni religijne i patriotyczne, zachowywali się spokojnie. Milicjanci w stopniach podoficerskich i oficerskich brutalnie odpychali ludzi, a niektórych wciągali do suk. Cofnęłam się do stopni kościoła, gdyż podchodzących do szpalerów zatrzymywano. Szeregowi funkcjonariusze, prawdopodobnie zomowcy, byli nieco cofnięci – mieli niepewne, a nawet wystraszone miny. Gdy stałam z innymi na stopniach kościoła, podszedł podporucznik MO i krzyknął: „won świnie!“ i z 20-30 cm prysnął mi w twarz gazem paraliżującym. Przed upadkiem uratowali mnie ludzie i wnieśli do kościoła. Przez kilka dni dochodziłam do sił i zdrowia. Podporucznika poznam. Był to rosły mężczyzna z brzuchem, l.[lat] ponad 40. Miał wąsy sięgające podbródka i rudawe, siwiejące baki.

M.B.

OD REDAKCJI
    Spośród zatrzymanych tego dnia, tylko Grzegorza Palkę ukarano kolegium w wysokości 50 tys.zł.
    XXX
3 maja w kościele św.Józefa – Duszpasterstwo Ludu Pracy o godz.13,00  odbyła się msza św. w 6 rocznicę poświęcenia Sztandaru „S“ Regionu Łódzkiego. Uczestniczył w niej także ks.Miecznikowski. W trakcie homilii zdementowana została informacja podana przez J.Urbana 1 Maja.[…]

8 czerwiec 1987r.


/Źródło AIPN Ld 0040/1661 t.II /karta:66/
[Meldunek odręczny]                  Łódź, dn.1987-06-08
Źródło:  tw ps “Rak A“                                                                                                  
Przyjął: J.Słodziński                                                                                                                                                                   
Miejsce: L.K.“Kuzynka“                  Tajne spec. Znaczenia
Czas: 1987-06-08                          Egz. pojedyńczy

INFORMACJA OPERACYJNA
napisana przez tw    

   W dniu 07.06.87r, o godz.18,15 w kościele o.o.Jezuitów odbyła się msza harcerska. Mszę celebrował ks.Miecznikowski. We mszy wzięło udział ok.100 osób.
   Podczas mszy ks.Miecznikowski, przypomniał zebranym, iż w dniu 10.06.87r w Tomaszowie odbędzie się spotkanie papieża ze środowiskiem harcerskim. Podczas mszy podziękował on dh.Hannie Miecznikowskiej za 40-letnią pracę instruktorską. Ponadto złożył gratulacje drużynowej 18- ŁDH z okazji rocznicy działania tej drużyny. Wśród zebranych był obecny Piotr Wójcik, Jarosław Jukiel.
   Podczas mszy rozprowadzony był czwarty numer biuletynu ŁDH pn.“Służba“, oraz komunikat specjalny dla harcerzy udających się na pielgrzymkę do Tarnowa. Ks.Miecznikowski ogłosił, iż następna msza odbędzie się w dniu 20 czerwca o godz.18,00 i ppod. [prawdopodobnie ], będzie to msza kończąca rok szkolny. […].

„Rak“

13 czerwiec 1987r.

[Wizyta Papieża Jana Pawła II w Łodzi ] 
RAPORT o ŁODZI.(329)
[ przekazany przez o.Stefana Miecznikowskiego, Papieżowi Janowi Pawłowi II ]

Maszynowo:
DUSZPASTERSTWO  ŚRODOWISK TWÓRCZYCH
Przy Kościele Najświętszego Imienia Jezusa
Łódź ul.Sienkiewicza 60

Łódź,1987
[…].Oddajemy „Raport o Łodzi“ w pełni świadomi jego ograniczeń i braków. Nie zawsze nasze starania spotykały się ze zrozumieniem tych środowisk i ich przedstawicieli, do których wystąpiliśmy z prośbą o współpracę. Nierzadko stawaliśmy przed murem strachu, tajności lub braku miarodajnych danych. Część materiałów jeszcze do nas nie dotarła, część będzie wykorzystana przy innej okazji.
Ale już wiadomo, że podobnego systematycznego opracowania wymagają: warunki pracy w poszczególnych zakładach: warunki sanitarno-epidemiologiczne: kultura, sztuka i ich upowszechnienie: szkolnictwo: służby socjalne i komunalne itd. Bez tego obraz Łodzi będzie niepełny. Mamy nadzieję, że posmak sensacji, który może towarzyszyć tej publikacji, będzie tylko chwilowy.
Chcieliśmy przybliżyć problemy Łodzi jej mieszkańcom, a sobie i innym uświadomić na czym polega dzisiejszy fenomen wczorajszej „ziemi obiecanej“. Pozostawiamy ocenie czytelników na ile nam się to udało. Nie jest przypadkiem, że „Raport“ powstał przed wizytą Jana Pawła II w naszym mieście. Zapowiedź tej wizyty była inspiracją dla naszych starań. Informacje zawarte w tym opracowaniu opierają się głównie na oficjalnych wydawnictwach statystycznych oraz literaturze przedmiotowej poświęconej Łodzi i poszczególnym zagadnieniom.

Zespół Duszpasterstwa Środowisk
Twórczych przy Kościele Najświętszego
Imienia Jezus.

Dziękuję tym wszystkim, którzy pomogli nam przy pracy nad „RAPORTEM“.
Ks.Stefan Miecznikowski
[…].
6.
Po zakończeniu II wojny pełniła Łódź rolę stolicy Polski. W 1946 r. mieszkało tutaj 416 tys. osób, w tym ok.100 tys. szukających schronienia po zniszczeniach wojennych innych miast Polski. Po kilku latach najlepsi z nich porzucili Łódź i udali się do Warszawy.

MIASTO – ŚRODOWISKO – LUDZIE
Województwo miejskie łódzkie zajmuje zaledwie 0,5% powierzchni Polski. W końcu 1995 roku liczba ludności wynosiła 1.149.115 osób. W tym: w wieku przedprodukcyjnym (0-17 lat życia) – 169.929 osób: w wieku produkcyjnym – 708.558 osób: w wieku poprodukcyjnym – 170.628 osób. Występują tu problemy epidemiologiczne i zdrowotne typowe dla wielkomiejskich ośrodków przemysłowych Polski.
Zagęszczenie ludności wynosiło 754,5 osób na 1 km2, zwiekszając się w śródmieściu do 1756 osób na km2, czyli 7 razy więcej niż średnia krajowa (pierwsze miejsce przed Warszawą, woj.krakowskim i katowickim). 91,5% ludności mieszka w miastach, w samej Łodzi 846.000. Jest to wraz ze Zgierzem i Pabianicami miasto przemysłu włókienniczego, odzieżowego, czyli tzw. lekkiego, jest tu także przemysł elektromaszynowy, chemia. W mieście pracują także technicznie zacofane odlewnie i galwanizernie, zakład przemysłu azebstowego i wiele innych. Stan techniczny zakładów i ich zagęszczenie w wielkomiejskiej zabudowie są przyczyną poważnego skażenia środowiska. Przechodnia uderza, już przy pierwszym spacerze po mieście brud, opadające tynki, zniszczone domy, pełne śmietniki. Miasto jest zaniedbane i coraz bardziej zdewastowane. Peryferyjne osiedla też nie cechują się ani czystością ani urodą. Brudne są sklepy, szpitale, kina i obiekty użyteczności publicznej. Województwo miejskie łódzkie jest dopiero (sic!) na 13 miejscu wśród wszystkich 47 województw pod względem zagrożenia ekologicznego. W mieście tym, podobnie jak w całym kraju, nie ma przesłanek do tego, aby zakładać stabilizację lub spadek nasilenia procesów degradujących środowisko. Odwrotnie, wszystkie przesłanki wskazują na dalszy proces niszczenia, wiodący prostą drogą do katastrofy ekologicznej.

ŚRODOWISKO NATURALNE
Przytaczane w dalszych fragmentach tej części raportu normy polskie dotyczące zanieczyszczeń zarówno powietrza, wody czy gleby są w stosunku do norm w innych krajach europejskich zdecydowanie zawy-żone. Brak często materiału porównawczego, co wynika zarówno z braku prowadzenia odpowiednich badań, jak i sprzętu badawczego.

Powietrze
W powietrzu wykryto ponad 60 związków…. [c.d.nieczytelny]
7.
Osad pyłu.
Norma pyłu dla obszaru chronionego, jakim jest m.innymi Łódź, wynosi 250 ton/km2, w ciągu roku. W poszczególnych dzielnicach miasta opad ten kształtował się w roku  następująco:
Bałuty:  (Elektrociepłownia III – EC III) rejon ulic Pojezierska, Rumuńska, Limanowskiego – wynik ponad 300 t/km2.
Górna: (EC II) ul.ul. Wróblewskiego, Politechniki, Dąbrowskiego do 400 t./km2, ul.Pabianicka w pobliżu ul.ul. Pawła, Rudzkiej, Starorudzkiej – ponad 400 t./km2;
Polesie: (EC II im.Lenina) ul.Wróblewskiego do 400 t./km2,
Śródmieście: opad pyłu średnio 340-350 ton/km2;
                      ul.Kopcińskiego ( zakłady POLMOS) – 739 t./km2,
                      ul.Żelazna i Wólczańska 424 t./km2, Plac Dąbrowskiego 335 t./km2.
Funkcjonująca w Śródmieściu EC I, jest przestarzała i przeznaczona do rozbiórki. Mimo to okres budowy EC V wydłuża się i EC I, będzie pracowała jeszcze kilka lat. Poważny wpływ na stężenie opadu pyłu ma mała przewietrzność ulic i niewielkie ilości zieleni.
Widzew: (EC IV) ul.Andrzejewska – 300-350 t./km2; ul.8 Marca, Milionowa, Niciarniana  
(Zakłady ARIADNA) 300-320 t./km2. W tym fragmencie Łodzi zdecydowanie najpoważniejsze zagrożenie stanowią kotłownie zakładowe. Warto podkreślić, że w pobliżu EC IV, trwa budowa centrum klinicznego przy ul.Czechosłowackiej.
Według danych oficjalnych, w oparciu o zaniżane przez zakłady pracy (groźba kar) dane w  roku  średni  opad pyłu dla Łodzi wynosił 245 t./km2 w ciągu roku.
Emisja pyłów dla poszczególnych EC w Łodzi w roku  przedstawiała się następująco:
EC II – 22.993 ton (38 miejsce w Polsce)
EC III –  5.084 (częściowo wykorzystanie mazutu – 59 miejsce w Polsce).
EC IV –  5.739 ton ( 77 miejsce w Polsce).
Dla porównania – największy truciciel powietrza Huta Lenina – 73.004 t.
Łączenie w Łodzi emisja pyłów osiągnęła 40.570 ton, z czego szacunkowo: 50% – EC, 32% kotłownie zakładowe i osiedlowe,16% – paleniska domowe.
Tragicznie przedstawia się również statystyka dotycząca zapylenia. Norma przewiduje rocznie 0,022 mg/m3, a przykładowo w Śródmieściu wynosi ono 0,071 mg/m3, w Pabianicach 0,076 mg/m3, w Strykowie 0,064 mg/m3. Średnia dla Łodzi 0,051 mg/m3. Żużel i inne odpady energetyczne składowane przy elektrociepłowniach emitują związki promieniotwórcze. Wyniki pomiarów promieniowania jonizującego w mieście są ściśle tajne.
Dwutlenek siarki.
Węgiel wydobywany w Polsce i sprzedawany za granicę zawiera domieszki siarki w granicach od 0,5 do 4%. Węgiel spalany w Łodzi ma od 5 do 13%. Ustanowiona w Polsce norma emisji SO2 na rok wynosi 0,064 mg/m3 i jest dwukrotnie wyższa niż normy światowe. Przewiduje się obniżanie normy do poziomu światowego. […].
9.
prowadzono sporadycznie pomiary, ktore wykazały poważne przekroczenia normy.
Węglowodory
Najbardziej toksyczny i najbardziej niebezpieczny, rakotwórczy 3,4-benzopiren wchodzi w liczne związki. Wyniki badań (jedynie w latach 1975 i 1976) wykazały nieznaczne przekroczenie normy.
Azbest.
Od roku 1955 wiadomo, że azbest jest rakotwórczy. Nie przeszkadza to temu, że w najbliższym sąsiedztwie Zakładów Uszczelnień i Wyrobów Azbestowych (POLONIT), znajdują się budynki mieszkalne. Stosuje się go nadal przy produkcji płyt eternitowych, wykładzin podłogowych, lepiku, papy, cementu, materiałów sufitowych, izolacyjnych i dekoracyjnych, lakieru ochronnego na konstrukcjach stalowych czy siateczkach używanych na kuchenkach gazowych. Brak wiadomości o prowadzeniu odpowiednich badań.

Hałas
Dzieli się go na komunikacyjny, kolejowy i przemysłowy. Największe obciążenia występują w centralnym rejonie miasta. Podczas remontu turbin w EC już w odległości 50 m od elektrociepłowni hałas dochodzi do 100 decybeli (dB).
W godzinach 6 – 22 w centrum Łodzi notowano w roku  następujące wyniki:
Kościuszki/Zachodnia 68 – 72 dB
Zgierska/Limanowskiego 66 – 71 dB
Mickiewicza – Armii Czerwonej – Rokicińska 61 – 77 dB.
Norma wynosi 55 decybeli. Inne normy obowiązują np. w przypadku szpitalnictwa – do 35 dB. Szpitale im.im. Barlickiego, Pirogowa znajdują się przy ruchliwych skrzyżowaniach, stąd wyniki pomiarów osiąga-ją 70 dB.
Centralne położenie dworców kolejowych powoduje nadmierny hałas w ich okolicach. Szacuje się go na 70 dB.
Nikt nie zajmuje się problemem wibracji, która ma poważny wpływ na stan całego miasta, ulic i budynków.

Woda
Na terenie województwa łączna długość rzek wynosi ponad 500 km. Podobnie jak w całym kraju obserwuje się powolne wysychanie źródłowych odcinków rzek wskutek urbanizacji i uprzemysłowienia. W szczególności zjawisko to występuje w Łodzi, Pabianicach i Zgierzu, gdzie takie rzeki jak Olechówka, Jasień, Łódka, Sokołówka, Dobrzynka, Bzura, wskutek rozwoju miast tracą swój charakter naturalny, zmieniając się w odbiorniki ścieków. Jak wynika z badań i kontroli, stan czystości rzek jest następujący; rz.Bzura – poniżej Zgierza jest całkowicie zanieczyszczona, powyżej w Arturówku utrzymuje się III klasę czystości przy wymaganej II. Pogorszenie jakości wody obserwuje się w Ozorkowie, jako wynik wzrastających zrzutów ścieków przede wszystkim ze Zgierza i Ozorkowa. Rz.Sokółka – obserwuje się nieznaczne pogorszenie jakości wody związane z większymi ilościami zawiesiny w wyniku prowadzonej urbanizacji doliny tej rzeki w Łodzi. […].
11.
[…]. Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania nie ma odpowiedniej liczby samochodów do usuwania nieczystości stałych   i płynnych, zamiatarek, polewaczek i piaskarek. Ponad 50% posiadanego taboru jest eksploatowanych od 10 – 15 lat. Skorodowane pojemniki nie są po opróżnieniu dezynfekowane.
W Europie Zachodniej i innych uprzemysłowionych krajach śmieci są w różny sposób utylizowane, przynosząc dochód i nie zagrażając środowisku. Są one kompostowane, a po odkażeniu spalane z wykorzystaniem energii cieplnej, poddawane pirolizie itp. U nas rozgrzebują je psy, koty i ludzie.

Zieleń
W Łodzi przypada 9,7 m2 zieleni na 1 mieszkańca, podczas gdy w Warszawie – 14,3, w Poznaniu – mieście znacznie mniej uprzemysłowionym – 18,2 m2. Jako minimum przyjmuje się 16 m2.

LECZNICTWO
Stan zdrowia mieszkańców Łodzi
Dane z 31.12.1985 roku wskazują na wzrost współczynnika umieralności ogólnej, większej u mężczyzn niż u kobiet.
Pierwszą przyczyną zgonów były choroby układu krążenia wyrażające się liczbą 8.052 na ogólną liczbę zmarłych w 1985 roku – 14.788. Spośród chorób układu krążenia choroba niedokrwienia serca była przyczyną zgonów 1.017 osób, przy czym obniżył się wiek zachorowań i zgonów do trzeciego dziesiątka lat   (6 zgonów).
Drugą co do częstości przyczyną były nowotwory – 2712 zgonów w tym nowotwory układu oddechowego, żołądka i dróg żółciowych jako najczęstsza lokalizacja narządowa.
Trzecią przyczyną zgonów były choroby układu oddechowego w liczbie 748.
Zgony noworodków; wskaźnik zgonów bardzo wysoki – 21,9 na 1000 żywych urodzeń. Przyczyną tego stanu rzeczy są choroby płodów, lub skutki powikłań okołoporodowych w 62,8% zgonów oraz wady wrodzone płodów.
Zwiększył się wskaźnik chorobowości i zachorowalności na choroby psychiczne w roku 1986 w porównaniu z rokiem 1985. Dotyczy to psychoz (depresje), zaburzeń psychicznych, niepsychotycznych, nerwic i choroby alkoholowej; nie zwiększyły się wskaźniki schizofrenii i demencji starczych. Nastąpił też wzrost wskaźnika śmiertelności z 2,4 (na 100 leczonych), w roku 1985 do 2,9 w 1986.
Stan zdrowia mieszkańców Łodzi jest alarmująco zły. Badania epidemiologiczne przeprowadzone w trzech dzielnicach Łodzi wykazały, że 82% badanych, wybranych losowo, czuło się chorymi, zgłaszało poważne dolegliwości. Łódzcy interniści u 2/3 populacji osób w wieku do 65 lat, a więc produkcyjnym, rozpoznają co najmniej jedną chorobę przewlekłą: 38% badanych chorowało na choroby układu krążenia, 31% na zaburzenia przemiany materii – paradoksem jest często występująca otyłość, będąca następstwem jedno-stronnego odżywiania weglowodanowo-tłuszczowego. 20% miało schorzenia układu kostnostawowego i inne, o czym będzie jeszcze mowa. U 26% badanych rozpoznano więcej niż 3 choroby (Cz.Andryszczak i wsp.).

Przewlekłe choroby
Wśród ludności Łodzi stwierdza się znaczne natężenie chorób przewlekłych. Należą do nich:
NIEDOKRWIENNA CHOROBA SERCA, która niepokojąco wzrasta zwłaszcza wśród mężczyzn, będąc przyczyną licznych zgonów. Choroba ta występuje w równym stopniu u robotników jak i u pracowników umysłowych. Zawały serca u trzydziestolatków nie są rzadkością. Badania epidemiologiczne (Gdulewicz i wsp.) stwierdziły chorobę niedokrwienia serca (zwaną inaczej chorobą wieńcową) u przeszło 20% pracujących mężczyzn. Choroba ta nie omija i kobiet. Należy dodać, że w krajach zachodnich ta typowo degeneracyjna choroba towarzysząca cywilizacji przemysłowej znacznie zmniejszyła swe nasilenie dzięki wszechstronnej profilaktyce.
NADCIŚNIENIE. Liczba przypadków wzrasta. Poza ukierunkowaniami genetycznymi, które są wartością stałą w grę wchodzi tu, podobnie jak w niedokrwiennej chorobie serca, chorobie wrzodowej (wzrost zachorowań), nerwicach (wzrost zachorowań) obok niekorzystnych czynników środowiskowych tzw. stres socjalny, czyli uczucia zagrożenia, wywołane złymi warunkami ekonomicznymi, niepokojem o przyszłość dzieci, niemożnością zaspokojenia własnych aspiracji, złymi stosunkami społecznymi, poczuciem krzywdy a nawet poniżenia, niepewności jutra, etc.
Choroby układu krążenia są przyczyną 56% zgonów w Łodzi.
PRZEWLEKŁE NIESWOISTE CHOROBY UKŁADU ODDECHOWEGO występują w Łodzi u 20% pracujących mężczyzn i 10 % pracujących kobiet.
W Polsce odpowiednio u 15% i 5%.
NIEDOKRWISTOŚĆ U KOBIET W WIEKU ROZRODCZYM jest w Łodzi nierozwiązanym problemem społecznym. Badania (Szyler i wsp.) wykazały 35 przypadków na 100 pracujących kobiet. Za anemią kryją się konsekwencje jak przedwczesne starzenie się, niedotlenienie mięśnia serca i ważnych dla życia narządów, uczucie osłabienia, choroby dodatkowe, atakujące osłabiony organizm.
WSKAŹNIKI UMIERALNOŚCI NA CHOROBY NOWOTWOROWE I UKŁADU KRĄŻENIA są wyższe w Łodzi, niż w większości województw – a w Polsce jedne z wyższych w Europie. Na 28 krajów europejskich jesteśmy na czwartym miejscu w umieralności na nowotwory (stanowią w Łodzi 18,2% wszystkich zgonów), na 7 miejscu w umieralności na choroby układu krążenia. Najbardziej niepokojący jest fakt, że współczynniki te wzrastają u nas szybciej niż w innych krajach, w których raczej obserwuje się stałą tendencję zniżkową.
Ogromny niepokój budzi zjawisko NADUMIERALNOŚCI MŁODYCH MĘŻCZYZN. Umieralność mężczyzn w wieku 15 – 34 lat stawia nas na 2 miejscu spośród 28 krajów europejskich, w wieku 35 – 74 lat – na czwartym. (Dane dotyczące nadumieralności młodych mężczyzn i umieralności na choroby nowotworowe oraz układu krążenia pochodzą z wystąpienia prof.K.Gibińskiego na Kongresie Nauki Polskiej – 6.03.1986 roku). […].

Lekarze i pielęgniarki
W wojewodztwie miejskim Łódzkim w końcu 1979 roku rejestrowano
13.
3.830 lekarzy medycyny, 1.035 lekarzy stomatologii i 6.966 pielęgniarek na 1.121.184 ludności. W końcu 1985 roku odpowiednie liczby wynoszą; 3.805, 895, 6446, na 1.149.115 ludności. Tak więc w okresie 6 lat ubyło 25 lekarzy medycyny, 140 lekarzy stomatologii i 500 pielęgniarek przy wzroście liczby ludności o 27.931 osób.

Szpitale
W dniu 31.12.1985 roku Łódź miała 23 szpitale ogólne resortu zdrowia z których 18 jest finansowanych z budżetu wojewódzkiego, a 5 z budżetu centralnego. Ponadto jest 1 szpital Akademii Medycznej i 1 Szpital Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Z obu tych szpitali brak danych na temat liczby łóżek i personelu, jak również liczby osób uprawnionych do leczenia.
Stan budynków szpitalnych, w większości starych (np.Szpital im.Jonschera ma przeszło 100 lat, Szpital  im.Barlickiego – 85 lat) jest zły. Dotyczy to funkcjonowania budynków, zagęszczenia łóżek, a szczególnie zaplecza – pralni, kuchni, warsztatów, transportu wewnętrznego chorych i posiłków.
Między innymi w związku z tym organizacja pracy w szpitalach jest anachroniczna, obciążająca personel nadmierną pracą fizyczną i zajmującą czas, który powinien być przeznaczony na bezpośrednią opiekę nad chorym. Na tak wielką liczbę chorych jest w Łodzi 7.649 ogólnych łóżek szpitalnych + 1594 łóżka psychiatryczne i odwykowe. Stan ten od lat się nie poprawia, lecz owszem, pogarsza, gdyż stare, jeszcze przedwojenne, rozsypujące się wprost szpitale muszą być wyłączone do remontu.
Wskaźnik łóżek szpitalnych wynosi 64 na 10.000 mieszkańców Łodzi, lub jeszcze mniej jeśli się zważy, że leczą się tu ludzie z całego makroregionu, czyli z kilku sąsiednich województw oraz innych miast województwa łódzkiego.
WHO postuluje 110 – 130 łóżek na 10.000 mieszkańców (bez psychiatrycznych). Wiele krajów europejskich dysponuje tą liczbą.
Nam potrzeba szacunkowo minimum 160 łóżek na 10.000 mieszkańców (wraz z psychiatrycznymi) przy obecnej sytuacji demograficzno-zdrowotnej. Liczba ta leży w sferze czystego absurdu. Zagęszczenie łóżek w szpitalach jest nadmierne i regułą są łóżka dostawiane na korytarz. Dotyczy to również szpitali klinicznych. Dzieje się to wbrew zaleceniom sanitarnym, pobyt chorych w szpitalach czyni uciążliwym i naraża ich na dodatkowe infekcje, a pracownikom utrudnia pracę i uniemożliwia utrzymanie czystości.
Warunki leczenia dodatkowo obciążają w znacznym stopniu braki leków, środków opatrunkowych, drobnego sprzętu medycznego, niedobór pielęgniarek i stały brak niższego personelu, szczególnie mężczyzn (pielęgniarzy i salowych), dotkliwy niedostatek bielizny szpitalnej i środków do utrzymania czystości. Szczególnie dotkliwa jest sytuacja w zakresie badań, wymagających współczesnego sprzętu, jak np. mikro-analizatory laboratoryjne, przystosowana do współczesnych wymogów aparatura rentgenowska (wyeksploatowana w 49,3%), ultrasonograficzna itp. Badania te są w niemal we wszystkich szpitalach trudno dostępne,
14.
a ich wykonanie w ośrodkach dysponujących tymi urządzeniami, poza odległością wyznaczonych terminów, jest dodatkowo utrudnione przez fatalne działające telefony i niedostateczną ilość karetek przewozowych, przy bardzo źle działającej, wadliwie zorganizowanej kolumnie transportu i Pogotowie Ratunkowe. W związku z trudnościami diagnostycznymi pobyt pacjenta w szpitalu przedłuża się ponad konieczność. Poza dwoma ośrodkami klinicznymi, pracującymi dla małej grupy chorych nie ma w łódzkich szpitalach ani, tym bardziej, w ambulatoriach monitorowania terapii. Konieczność indywidualizowania wielkości dawki leków jest rozumiana, a schemat dawkowania jest stosowany w USA i Zachodniej Europie. Szcze-gólnie zła jest sytuacja chorych wymagających przewlekłych dializ. Zapotrzebowanie na te zabiegi przewyższa możliwości ze względu na niedostatek aparatury. Łódzkie lecznictwo cierpi głównie na brak łóżek położniczych zwiększony zamknięciem 2 szpitali ginekologicznych (im.H.Rolf [Heleny Wolf] i im.H.Curie-Skłodowskiej). Budowany obecnie szpital Centrum Zdrowia Matki Polki zwiększy wprawdzie liczbę łóżek położniczych i ginekologicznych, ale koncepcja tego Centrum jest sprzeczna z ogólnoświatową tendencją do budowania szpitali mniejszych, łatwiejszych do opanowania organizacyjnego i stawarzających lepsze warunki sanitarne, a więc zmniejszających ryzyko infekcji wewnątrzszpitalnych. Bardzo wolno posuwa się budowa Szpitala Akademii Medycznej przy ul.Czechosłowackiej, między innymi w związku ze skierowaniem wysiłku inwestycyjnego, budowlanego itd. do Centrum Zdrowia Matki Polki. Te same powody leżą u podstaw wstrzymania kapitalnych remontów starych szpitali, które ulegają dalszej dekapitalizacji.

Lecznictwo otwarte
W województwie łódzkim w końcu 1985 roku w lecznictwie podstawowym pracowało 1.807 lekarzy medycyny, 552 lekarzy stomatologii, 32 felczerów, 3.496 pielęgniarek i 545 położnych. Liczba rejonów ogólnych wynosiła 314.
Liczba rejonów pediatrycznych wynosiła 213; 37 lekarzy pracujących w tych rejonach nie miało specjalizacji pediatrycznej. Rejonów ginekologicznych było 69. Poradnia rejonowa teoretycznie obejmowała opieką 3.360 dorosłych, co jest prawdą wyłącznie statystyczną. Wiadomo bowiem, że rejony różnią się strukturą ludności i stopniem zagęszczenia, a ponadto lekarz pracujący, przyjmuje pacjentów również za nieobecnych kolegów w razie ich urlopów i chorób. Bardzo duże braki notuje się w kadrze specjalistycznej lecznictwa otwartego. Dotyczy to szczególnie psychiatrów, radiologów i pulmunologów: specjalności te zostały uznane przez Wydział Zdrowia i Opieki Społecznej za deficytowe. I tak np. niedobór radiologów w końcu 1985 roku wynosił 63% i odsetek ten ulega dalszemu powiększeniu. Ma to decydujący wpływ na dostępność zawsze jeszcze podstawowego badania w diagnostyce obrazowej. Brakuje również pediatrów (ze specjalizacją) i ginekologów. Poza lecznictwem podstawowym działającym zgodnie z miejscem zamieszkania chorych istnieje drugi pion lecznictwa związany z przemysłem. 
15.
Lekarz przemysłowy ma zajmować się przede wszystkim profilaktyką, pozostaje w sferze teorii, a wynikłe z tych działań zalecenia lekarskie natrafiają na przeszkody ze strony zakładów: często nie jest to zła wola, lecz brak możliwości technicznych i finansowych do zapewnienia warunków zalecanych przez lekarza. Tak więc lekarz przemysłowy zajmuje się głównie leczeniem, dublując pracę lekarza rejonowego. Nie istnieje praktycznie współdziałanie i przepływ informacji między lekarzem przemysłowym i rejonowym.

Zaopatrzenie farmaceutyczne
Od kilku lat zaopatrzenie w leki i inne środki farmaceutyczne jest niedostateczne, nierytmiczne  i nieracjonalne. Wydłuża się lista braków i ograniczeń, by z końcem stycznia 1987 roku przyjąć rozmiary katastrofalne w następujących grupach środków leczniczych:
leki hamujące krzepnięcie krwi – Synkumar, Heparyna, bez których nie może działać kardiochirurgia i nie mogą istnieć chorzy ze sztucznymi zastawkami
leki przeciwnowotworowe
leki działające na ośrodkowy układ nerwowy zarówno z grupy neuroleptyków, przeciwdepresyjnych, anksjolitycznych, jak również szerszej gamy leków przeciwpadaczkowych i przeciwbólowych narkotycznych.
leki anestetyczne
leki okulistyczne w kroplach do leczenia zaćmy, jaskry i schorzeń wirusowych oczu
leki w postaciach stosowanych dla dzieci (syropy, roztwory).
Znaczne ograniczenia i widoczny brak postępu obserwujemy; w grupie leków działających na zakażenia drobno ustrojami, mała gama antybiotyków, szczególnie z grupy półsyntetycznych penicylin i cefalo-sporyn, brak antybiotyków p-grzybicznych, brak leków p-wirusowych
w grupie leków krążeniowych obserwuje się znaczną nierytmiczność zaopatrzenia
w grupie leków hormonalnych – duże braki i zacofanie
w grupie leków p-wrzodowych zdecydowany brak postępu
w grupie leków p-reumatycznych ograniczenia i duża nierytmiczność dostaw
brak wyciągów oczyszczonych alergenów ważnych w rozpoznawaniu czynnika uczulającego.
Osobny problem w leczeniu szpitalnym stanowią płyny infuzyjne produkowane w aptekach szpitalnych wobec niewydolności producentów państwowych. Płyny te często zawierają substancje gorączkotwórcze i wywołują silne reakcje u chorych. Podobnie krew i preparaty krwiopochodne są nadal przysyłane w pojemnikach szklanych, a nie w workach plastikowych zgodnie ze współczesnymi wymogami.
Poza łatwością zniszczenia butelki, łatwiejszą hemolizą, czas rozmrażania jest znacznie dłuższy.
Brak środków opatrunkowych, drobnego sprzętu do jednorazowego użytku i płynów odkażających w sposób istotny rzutuje na obsługę chorych i sprawność Służby Zdrowia.
16.
Choroby zakaźne
W 1985 roku 268.500 osób chorowało w mieście na ostre choroby zakaźne, czyli co trzeci mieszkaniec Łodzi:
Zatrucia pokarmowe i salmonellozy rozpoznano u 1.336 osób
Świerzb rozpoznany, bo jest i nierozpoznany  u 1.463      „
Wirusowe zapalenie wątroby                           u 1.142      „
Grypa i infekcje ostre „grypopodobne“           u 253.000  „
Te ogromne liczby nie wymagają komentarzy. Chodzi o brud, brak środków czystości, nowoczesnych środków odkażających, otwarte, cuchnące, przepełnione śmietniki, nadmierne zagęszczenie mieszkań, w tym wiele bez łazeniek z WC na podwórzu, skażona żywność, brak papieru higienicznego, jednorazowych chusteczek do nosa, papierowych ręczników w miejscach publicznych, brak szczepionek przeciwgrypowych, brak możliwości wykonania masowych badań bakteriologicznych i wirusologicznych, brak leków – głównie dobrych antybiotyków, surowic i szczepionek, brak witamin.
Sytuację epidemiologiczną w Łodzi można nazwać endemią (czyli zlokalizowaną, tlącą się stale epidemią) niektórych chorób zakaźnych.
Umieralność mężczyzn w wieku 1 – 64 lata na choroby zakaźne i pasożytnicze w Polsce stoi na pierwszym miejscu w Europie (wg referatu prof.dr.K.Gibińskiego wygłoszonego na II Kongresie Nauki Polskiej – 5.03.1986 roku). Liczba chorych na gruźlicę wynosi 120 na 100.000 mieszkańców. Ten wskaźnik w większości krajów europejskich oscyluje koło  O). W Łodzi przebywa rocznie około 700 nowych zachorowań.

Kobieta pracująca
Liczba kobiet w Łodzi od lat przeważa nad liczbą mężczyzn; 116 : 100 – średnia krajowa wynosi 105: 100.
Łódź cechuje wybitnie duża aktywność zawodowa kobiet, wynosząca 50,3% zatrudnionych.
W Polsce kobiety stanowią średnio 45% ogółu zatrudnionych, w rozwiniętych gospodarczo krajach około 40%. Nigdzie jednak w karajach zachodniej Europy nie pracuje tak wielki procent kobiet w przemyśle jak w Polsce. Łódź bije pod tym względem rekordy: w przemyśle włókienniczym kobiety stanowią 70% zatrudnionych!
W świetle tych liczb zrozumiały staje się fakt, że Łódź ma największą w Polsce umieralność niemowląt ( w Łodzi 21,9%, w Polsce 18,3%), że w Łodzi jest najniższy w kraju przyrost naturalny. Województwo miejskie łódzkie zajmuje ostatnie miejsce w kraju pod względem płodności kobiet (współczynnik o 26% niższy od średniego krajowego), urodzeń żywych (współczynnik niższy o 25,6%), reprodukcji ludności (współczynnik niższy o 30%).

Zdrowie włókniarek
Epidemiologiczne badania wskazują, że 2/3 włókniarek, zatrudnionych w Łodzi, cierpi na przewlekłe choroby, związane z trudnymi warunkami pracy.
17.
Do tej pory 28,4% pracownic przemysłu włókienniczego Łodzi objętych jest pracą trójzmianową. W tym systemie pracują m.innymi trzy największe zakłady: – UNIONTEX, POLTEX  i „1 MAJA“.
Nasilenie hałasu na 90% (dziewięćdziesięciu procentach) stanowisk pracy w tkalniach i przędzalniach przekracza 90 decybeli, czyli i tak za wysoką normę dopuszczalną w Polsce.
Ubytek słuchu różnego stopnia stwierdza się u 40 do 80% włókniarek i włókniarzy. Niedosłuch najczęściej reprezentowany jest w tych zakładach, gdzie wykonano więcej badań audiometrycznych. Nie są one jednak wykonywane powszechnie.
Następnym czynnikiem o znaczeniu chorobotwórczym jest szkodliwy mikroklimat. W przędzalni, tkalni i wykończalni od 80 do 100% członków załóg robotniczych przebywa poza pasem komfortu cieplnego, w upale i wilgoci. Kobiety przy maszynach włókienniczych stale poddawane są wibracji. Jak będzie później mowa, jest to jedna z głównych przyczyn poronień, przedwczesnych porodów, a także obfitych miesiączek i zmian kostnych. Dalszym zagrożniem jest wysokie, wynoszące ponad 4 mg/m3 stężenie pyłów, wśród których połowę stanowi toksyczny dwutlenek krzemu – SiO2. Zagrożonych  ekspozycją na SiO2 jest 40% stanowisk pracy w łódzkim przemyśle włókienniczym (u Marchlewskiego – 65%).
Przyczyną  stale pogarszającego się stanu zdrowia załóg jest niespotykany już w świecie stan techniczny zakładów. Park maszynowy pochodzi w 16% z lat 1897 – 1910, z okresu „Ziemi Obiecanej“. Nowe maszyny ustawia się obok starych. Na skutek braku części zamiennych ich stan szybko się pogarsza i powodują one hałas i wibracje tak prawie jak stare. W produkcji stosuje się szkodliwe dla zdrowia, przestarzałe technologie.
Na przykład zakłady  przemysłu jedwabniczego „CHEMITEX-ANILANA“ zatruwają pracowników akrylo-nitrylem, uszkadzającym układ krwiotwórczy i nerwowy. Najwyższe dopuszczalne stężenie akrylo-nitrylu w pomieszczeniu fabrycznym w Polsce ustalono na 10 mg/m3.
W roku 1981 zaprzestano w Anilanie produkcji jedwabiu metodą wiskozową. Zmalała od tego czasu liczba ostrych zatruć dwusiarczkiem węgla. Nadal jeszcze ujawniają się przypadki przewlekłych zatruć.
Według badań K.Kubasiewicza i wsp. – choroby krążenia występowały u 37% zatrudnionych kobiet, narządu ruchu – u 30% (wibracja, praca stojąca), układu trawiennego u 17%, układu nerwowego u 13%, oddechowego u 11%, żylaki u 19%.
Tylko 30% kobiet – tych najmłodszych i krótko pracujących – można było uznać za zdrowe. Współczynnik chorobowości wzrastał z wiekiem dwukrotnie szybciej niż u mężczyzn. Na przykład choroby narządu ruchu u kobiet po 29 roku życia występowały u 6% całej grupy wiekowej, a u kobiet w wieku 50 – 59 lat u 55% czyli 9 razy częściej. Chorobami najczęściej gnębiącymi włókniarki są: żylaki kończyn dolnych, zwyrodnienie kostno-stawowe, choroby układu krążenia, w tym nadciśnienie tętnicze (2 razy częściej niż u kobiet niepracujących), dalej przewlekły nieżyt oskrzeli, nerwice, niedokrwienność. Do 29 roku życia najczęstszą przyczyną chorób w przemyśle włókienniczym była u kobiet nerwica, u mężczyzn – choroba wrzodowa.
18.
Absencja chorobowa kobiet w przemyśle włókienniczym jest o 30 % większa niż u mężczyzn. Zapadają one na zdrowie częściej na skutek przeciążenia organizmu w układzie praca-gospodarstwo domowe.

Kobieta – włókniarka i ciąża
Najbardziej niekorzystny wpływ na przebieg i donoszenie ciąży mają:
1.                     wymuszona pozycja przy pracy (stojąca lub pochylona),
2.                     podnoszenie ciężarów,
3.                     stopień nasilenia hałasu,
4.                     mikroklimaty środowiska pracy (wilgoć, gorąco),
5.                     wibracja ogólna i miejscowa (np. przenoszona przez ręce).
Badania porównawcze przeprowadzone u kobiet zatrudnionych w przemyśle w Warszawie i Łodzi wykazały, że uciążliwości pracy niekorzystnie wpływające na ciążę są znacznie wyższe u nas w Łodzi. Wiąże się to ze strukturą naszego przemysłu i jego anachronizmem technicznym.
Liczba poronień zarówno w 1-wszym jak i w 2-im trymestrze ciąży jest statystycznie znamiennie wyższa u kobiet zatrudnionych w przemyśle, transporcie i handlu w stosunku do kobiet niepracujących i zatrudnionych w innych zawodach. Najwyższą liczbę poronień zanotowano u włókniarek, narażonych zawodowo na wibrację i hałas.
Kobiety zatrudnione w przemyśle „lekkim“ rodzą w znacznie wyższym niż inne procencie noworodki o małym ciężarze ciała lub noworotki tzw. „small for date“.  Stwierdza się również u włókniarek szczególnie wysoki procent noworodków przedwcześnie urodzonych (wcześniaków), a wśród nich  niezdolnych do życia lub z wadami wrodzonymi. Już w chwili poczęcia stan zdrowia pracownic przemysłu lekkiego często nie jest zadawalający. Warunki pracy, głównie wilgoć, wibracja powodująca u nich bolesne i krwotoczne miesiączki oraz niedokrwistość wtórną. Żylaki kończyn dolnych (choroba włókniarek) bywają przyczyną powikłań poporodowych (zakrzepowo-zatorowych). Wszystko to od początku wpływa niekorzystnie na przebieg ciąży. Umieralność niemowląt wzrasta jeszcze z powodu niekorzystnych warunków bytowo-higienicznych. Coraz mniej kobiet karmi piersią, coraz więcej pali papierosy. 22% wszystkich ankietowanych włókniarek określa swe warunki mieszkaniowe jako zdecydowanie złe.
U młodych, 20-29-letnich kobiet, potencjalnych i faktycznych matek odsetek ten wzrósł do 46%!
Niemowlęta w zagęszczonych mieszkaniach są stale narażone na infekcje; w Łodzi, mieście w którym co czwarty dorosły choruje na przewlekłe, a połowa pozostałych co najmniej jeden raz w roku na ostre infekcje górnych dróg oddechowych. Niemowlęta nie zawsze mogą być dopatrzone przez matkę, która po urlopie macierzyńskim wraca do zmianowej pracy, aż 14% niemowląt jest oddawanych w Łodzi do żłobków (6.000 dzieci pracujących matek).
W Łodzi istnieją zakłady pracy chronionej, które należy uznać za bardzo pożyteczne. Wywojowali je lekarze-społecznicy. Niestety – jest w nich tylko 1.000 miejsc. Od 1981 roku nie powstał żaden nowy. Tylko połowa zatrudnionych w przemyśle kobiet, czyli nieco powyżej 100 000, jest pod opieką przemysłowej
19.
służby zdrowia. W 31 zakładowych i międzyzakładowych poradniach „K“ pracuje…29 ginekologów. Ktoś „mądry“ a przy władzy ,wstrzymał w swoim czasie specjalizację z położnictwa i ginekologii.

Matka i dziecko
Przyrost naruralny w Łodzi systematycznie obniża się: w Polsce wynosi 0,8 – w Łodzi 0,66.
Umieralność niemowląt – 21,9% przy średniej krajowej 18,3% (jest to liczba zgonów niemowląt na tysiąc urodzeń – w krajach zachodnich wynosi ona od 11 do 14%).
Liczba urodzin żywych w 1985 roku zmniejszyła się o 5,9% w stosunku do roku poprzedniego i wyniosła 16.098. Wśród zgonów noworodków (czyli do 7 dnia życia) na pierwsze miejsce  wysuwają się zaburzenia związane ze skróconym trwaniem ciąży i niskim ciężarem urodzeniowym. Spośród 16.098 noworodków aż 1.598 miało wagę 1.001 – 2.500 g.  1.485 udało się uratować, 113 zmarło po urodzeniu. W pozostałej grupie jest pewna liczba dzieci o opóźnionym rozwoju, także i umysłowym, skłonnych do chorób, część z nich umrze w dzieciństwie.  54 noworodki miały wagę 601 – 1.000 g. – z czego 41 zmarło po urodzeniu.
Liczba oficjalnych przerwań ciąży w tzw. społecznej służbie zdrowia podawana jest na 2.440 przypadki w 1985 roku. Innych poronień zanotowano 1.920 (czyli więcej niż 10% liczby porodów). Liczba przerwań ciąży w gabinetach lekarskich i spółdzielniach jest nieznana. Szacuje się, że jest ona n-krotnie wyższa i znacznie przekracza liczbę odbytych porodów. Smutną sprawą jest, że w Domach Małego Dziecka przebywa aktualnie w Łodzi 268 dzieci, z których żadne nie było sierotą faktyczną. Oboje rodziców miało 165, pozostałe 103 były dziećmi samotnych matek.

Pijaństwo i alkoholizm
Ilościowa ocena rozmiarów patologii alkoholowej jest jedynie przybliżona (podobnie jak w statystyce krajowej), gdyż nie opracowano metodyki badań epidemiologicznych w tym przedmiocie.
Przyjęto u nas oceniać wielkość zagrożenia alkoholowego populacji według ilości alkoholu (w przeliczeniu na etanol stężony), spożywanego w danym roku przez statystycznego Polaka. Ilość ta według różnych źródeł waha się od 8 do 11 l. Według powyższego kryterium woj. łódzkie, a głównie aglomeracja Wielkiej Łodzi znajduje miejsce w pierwszej dziesiątce województw ( orientacyjnie 4 – 5 miejsce). Zaopatrznie w spirytus i wódkę, mimo niskich dochodów na 1 mieszkańca, jest wyższe o 43% niż średnia w kraju, a o 38% niż w woj.poznańskim mimo jego turystycznego charakteru. W rozpatrywanym problemie istotne jest odróżnienie masowej konsumpcji alkoholu t.zn. nadzwyczaj rozpowszechnionego w Polsce pijaństwa, od jego postaci chorobowej tzw. zespołu uzależnienia od alkoholu.

20.
Według danych światowych zespół uzależnienia powstaje u około 10% nadużywających alkohol. Ten wskaźnik jest prawdopodobnie znacznie wyższy w naszym kraju, co wiąże się ze spożywaniem mocnych trunków, częstym i w dużych ilościach. Np. wśród osób kierowanych na badania przez biegłych z terenowych komisji ds przedziwdziałania alkoholowi lub sądów rejonowych, uzależnienie od alkoholu jest rozpoznawalne u 30% badanych. Śpośród 1700 zgłoszonych do komisji i wezwanych przez nie do badania, zgłosiło się jedynie 370 osób. Pozostałe nie reagowały na wezwania.
Ogólna liczba alkoholików zarejestrowanych w łódzkich poradniach odwykowych wynosi około 30.000. Odsetek kobiet wzrasta w ostatnich latach do 20 – 25%. Obserwuje się także wzrost liczby młodocianych nadużywających alkohol. Wydaje się jednak, że wykrywalność przypadków alkoholizmu ujawnia się nie więcej niż 20% uzależnionych lub poważnie zagrożonych uzależnieniem i innymi chorobowymi następstwami nadużywania alkoholu (różne formy zatruć ostrych i przewlekłych, następstwa somatyczne i psychotyczne, alkoholowy zespół płodowy itp.). Wydaje się także, że w lecznictwie ogólnym i specjalistycznym pozapsychiatrycznym i odwykowym za mało się zwraca uwagę na alkoholową genezę całego szeregu schorzeń. Charakterystyczne jest u nas nadal cedowanie problematyki przeciwdziałania alkoholizmowi na służbę zdrowia, głównie na jej pion psychiatryczno-odwykowy, przy stosunkowo słabych działaniach zapobiegawczych instytucjonalnych i społecznych. Pijaństwo i upośledzenia sprawności rodzinnej, społecznej i prawno-obywatelskiej stąd wynikające, nie są do opanowania przez działania medyczne.

Narkomania
Ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii obejmuje mianem narkotyków wszelkie rodzaje środków odurzających i uzależniających od opiatów (przetwory słomy makowej, heroina) do rozpuszczalników organicznych. Według danych Ministerstwa Zdrowia i Opieki Społecznej województwo łódzkie znajduje się na 14 miejscu pod względem liczby zagrożonych lub uzależnionych od substancji odurzających. Liczbę uzależnionych od heroiny szacuje się na kilkaset (300-400) osób w wieku 18-30 lat. Brakuje natomiast orientacyjnych danych co do liczb używających innych środków odurzających np. nieletnich „wąchaczy“ klejów lub toksycznych rozpuszczalników organicznych. W ostatnich dwu latach moda na „wąchanie“ jakby zmalała. Z drugiej jednak strony narasta używanie preparatów konopii, także krajowych (haszyszyzm). Działania służby zdrowia w Łodzi w zakresie zwalczania i leczenia narkomanii są na ogół ograniczone głównie do detoksykacji stanów ostrych i podostrych (oddziały psychiatryczne Szpitala im.Babińskiego, II Klinika Psychiatryczna AM, Wojewódzka Poradnia dla Narkomanów, poradnie odwykowe).
21.
Leczeniem i rehabilitacją narkomanów zajmują się placówki MONAR reprezentowane w Łodzi przez: Punkt Konsultacyjny MONAR, Ruch Młodzieżowy na rzecz MONAR-u, Ośrodek Rehabilitacyjny MONAR dla młodzieży. Posiadane dane liczbowe o działalności placówki MONAR w Łodzi nie świadczą o lokalnej wielkości zjawiska, gdyż zasadą działań MONAR jest leczenie i rehabilitacja uzależnionych z dala od miejsc zamieszkania.

Pomoc społeczna
Na miejsca w Domach pomocy Społecznej czeka aktualnie około 600 – 650 osób. Miejsc we wszystkich typach domów jest 2.845 (18 domów) Bardzo kontrowersyjną inwestycją jest „kombinat“ dla przewlekle chorych przy ul.Lodowej na przeszło 1.000 osób (obecnie jest 220). Domy te były uprzednio zaplanowane dla OHP. W tak wielkim obiekcie trudno zindywidualizować opiekę, prowadzić rehabilitację, dać przewlekle chorym godne warunki. Już obecnie przy Lodowej młodzi ludzie np. z porażeniem ruchowym, sprawni umysłowo, przebywają razem ze starcami w pełnej demencji.
Uderza bardzo mała liczba miejsc w domach dla rencistów – 450 na wszystkie 2.845 miejsc / dla przewlekle chorych/.

Inwalidzi
Liczba inwalidów zarejestrowanych do zatrudnienia wynosi 4.610, zatrudnionych jest 3.980 – przeszło 600 czeka na miejsce pracy. Mogłoby pracować jeszcze więcej inwalidów, lecz z powodu braku wózków, samochodów, odpowiedniego oprzyrządowania ortopedycznego, a nawet wind w domu itp. nie mogą ruszyć się ze swoich mieszkań. Jest to sprawa tragiczna dla młodych, dotkniętych kalectwem ludzi, mało znana opinii publicznej.
22.
STAN PRZEMYSŁU WŁÓKIENNICZEGO
Przemysł włókienniczy, który zaspakaja trzecią potrzebę materialną społeczeństwa (po żywności i mieszkaniu) był do końca lat 60-tych dyskryminowany i ograniczony w rozwoju. U podstaw leżała teza, że USA i Wielka Brytania ograniczają potencjał tego przemysłu u siebie, który przesuwa się do krajów rozwijających się.
Rzeczywiście USA zmniejszyły potencjał mierzony w jednostkach maszyn i zatrudnienia o około 30%, ale zwiększyły jego wydajność 2,3 razy osiągając nasycenie tekstyliami 20,5 kg na obywatela USA rocznie. 
U nas przypada 10,5 kg na obywatela, a w NRD 17 kg.
W latach 70-tych otworzono możliwość odnowy środków produkcji przemysłu włókienniczego i wkaźnik zużycia środków trwałych w 1976 roku osiągnął wartość bliską 0,7 (dziś 0,35).
Popełniono jednak błędy we wszystkich branżach tego przemysłu i w przemyśle maszynowym:
1.      importując maszyny ówczesnej techniki, a nie przyszłej,
2.      kupując licencje na produkty w pełni lub u schyłku produkcji (w przemyśle maszynowym)
3.      nie rozwijając tych licencji
4.      nie rozwijając własnego przemysłu maszynowego.
W przemyśle włókienniczym pracuje znaczna część maszyn z ponad 20-letnim okresem eksploatacji. Dotyczy to zwłaszcza branży lniarskiej, bawełniarskiej i jedwabniczo-dekoracyjnej, a w przekroju technik wytwarzania: przędzalń lniarskich i bawełniarskich, tkalni jedwabiu, bawełny i lnu, oraz wykończalni wełny i bawełny. Gdyby rozpocząć likwidację maszyn tylko z ponad 20-letnim okresem eksploatacji, to ubytki zdolności produkcyjnej w przędzalniach, tkalniach i wykańczalniach bawełny wynosiłyby około 30%, w przędzalniach i tkalniach lnu oraz tkalniach jedwabiu ponad 30%, a w wykańczalniach wełny około 50%. Było to wynikiem spadku udziału  nakładów inwestycyjnych kierowanych do przemysłu lekkiego. Wskaźnik zużycia środków trwałych wynosił dla maszyn włókienniczych w roku 1983 Wnt – 0,35 i był niemal o połowę niższy od analogicznego wskaźnika dla całej gospodarki.
Wartość majątku netto uległa w przemyśle włókienniczym w okresie 1980-1983 zmniejszeniu o 14,4% w tym w maszynach o 23,5% przy nieznacznym wzroście wartości majątku brutto. Również wskaźnik odnowy w/n w przemyśle włókienniczym uległ w latach 1980-1983 zmniejszeniu o około 60%.
Zmiany wskaźnika kosztów remontów w latach 1980-1983 dowodzą, że przemysł włókienniczy szuka zmniejszenia kosztów własnych przez ograniczenie zakresów remontów. Pogłębia to dekapitalizacja środków trwałych. Niekorzystne zmiany postępują mimo iż wskaźniki amortyzacji w tym przemyśle są tego samego rzędu co w całej gospodarce. Pamiętać należy, że połowa funduszu amortyzacyjnego jest zabierana przedsiębiorcom i tworzy centralny fundusz inwestycyjny, będący w gestii rządu. Oznacza to, że przemysł włókienniczy, podobnie jak inne branże produkujące….[ c.d. nieczytelny].
23.
warunkach kryzysu walkę o środki inwestycyjne z przemysłem ciężkim, głównym realizatorem programu zbrojeniowego. Dzieje się tak, wbrew logice i celom deklarowanej reformy gospodarczej z której wynika, że głównym polem inwestowania powinny być przedsiębiorstwa pracujące na potrzeby konsumpcyjne, w tym niekapitałochłonny przemysł włókienniczy.

Rzeczywisty wskaźnik dekapitalizacji
Przedstawione uprzednio rozważania oparte na GUS-owskich danych statystycznych nie uwzględniają wpływu poziomu technicznego środków trwałych na stopień ich dekapitalizacji. Nowa maszyna, nawet nie używana i dobrze przechowywana, zestarzeje się w porównaniu z nowymi generacjami maszyn i straci swoją wartość (oprócz muzealnej).
Współczynnik postępu technicznego dla całego przemysłu włókienniczego wynosi H = 1,51. Przy jego użyciu można ustalić rzeczywistą wartość wskaźnika dekapitalizacji według wzoru:
                                                    W dek + 1 – Wnet  + 1 – 0,35 = O,77
                                                                      H               1,51
Obliczona rzeczywista wartość jest alarmująco wysoka. W normalnych warunkach wartość ta nie powinna być wyższa od O,5 w przypadku jedynie podtrzymywania zdolności produkcyjnej na stałym poziomie.
Postępująca dekapitalizacja spowodowała zmniejszenie wielkości produkcji od 10% do 27% w różnych asortymentach tekstyliów.

Perspektywy
Posiadanie przez przedsiębiorstwa włókiennicze funduszu amortyzacyjnego odpowiedniej wielkości nie zapewni jednak dostępu do nowoczesnej techniki.
Poziom techniczny produkowanych w kraju i w obozie socjalistycznym maszyn odbiega znacznie od poziomu światowego. Współczynnik postępu technicznego dla krosień eksploatowanych w kraju wynosił w 1983 roku 1,1 do 1,2. Przy oparciu modernizacji na krosnach polskich lub krajów socjalistycznych, wskaźnik ten wzrośnie do 2, co oznacza około dwukrotnie niższy poziom techniczny tkalni krajowych w stosunku do poziomu światowego. Krajowy producent krosień (WIFAMA – Łódź) nie jest w stanie osiągnąć poziomu światowego w bliskiej przyszłości. Krosna z krajów zachodnich kosztowałyby 60-100 mln  rocznie, sumę bardzo dużą jak na możliwości płatnicze kraju.
Przełamanie procesu dekapitalizacji w przemyśle włókienniczym wymaga zmian w polityce gospodarczej w pożądanym społecznie kierunku, inwestowanie w przemysł konsumpcyjny, w tym w włókiennictwo. Zmiany w polityce gospodarczej idą niestety w kierunku przeciwnym. Na przełomie 1986/87 roku rząd zablokował rezerwy dewizowe przedsiębiorstw gromadzone na rachunkach odpisów dewizowych (ROB-y) pozbawiając je możliwości drobnych modernizacji a nieraz i utrzymania w ruchu maszyn kupionych na zachodzie w latach 1970-1980. 
24.
ZATRUDNIENIE I SPRAWY SOCJALNE
Uwagi ogólne.
Analizując problemy zatrudnienia szczególną uwagę trzeba poświęcić zagadnieniom związanym z przyrostem naturalnym. Jak już wspomniano w innych fragmentach opracowania, przyrost naturalny w Łodzi osiągnął maksymalny poziom w 1948r. W 1985 r. wystąpiło w Łodzi po raz pierwszy zjawisko ujemnego przyrostu naturalnego (-0,66 na 1000 mieszkańców). W latach 1983-85 wystąpiło równocześnie zmniejszenie liczby urodzeń i zwiększenie liczby zgonów. Przyrost naturalny w woj. miejskim łódzkim jest od wielu lat najniższy w kraju (4-krotnie).
Istotną cechą demograficzną stanowi również struktura wiekowa ludności. Średni wiek mieszkańców Łodzi jest wyższy od  przeciętnego w kraju, a proces „starzenia“ się ma tendencję rosnącą.
Czynniki demograficzne miały też decydujący wpływ na wysoki spadek zatrudnienia w latach 1981-1985. W latach 1981-1982 odeszło w woj.miejskim łódzkim na wcześniejszą emeryturę 35,3 tys. osób, a liczba kobiet korzystających z urlopów wychowawczych wzrosła o 10,3 tys. Łączny spadek zatrudnienia w gospodarce uspołecznionej woj. łódzkiego wyniósł w latach 1981-1985 aż 11,7% podczas gdy w kraju 2,4%.
Na koniec 1985 r. było zatrudnionych w niepełnym wymiarze czasu pracy 22.465 emerytów i rencistów, co stanowi 82,3% ogółu zatrudnionych w tym systemie pracy.
W okresie 1973-1983 nastąpił znaczny spadek liczby zatrudnionych w wieku do 15 lat. Liczba mężczyzn w tym przedziale wieku zmniejszyła się z 40,6 tys. w 1973 do 19,6 tys. w 1983, a ich udział w zatrudnieniu mężczyzn ogółem z 16,3% do 9,4%. O przyczynach tego procesu piszemy poniżej.

Zaspokojenie aspiracji młodego pokolenia.
Jak wynika z danych GUS Łódź posiada jednostronny charakter gospodarki. Zatrudnienie w gospodarce uspołecznionej na 1 tys. ludności jest znacznie wyższe nie tylko w stosunku do średniej krajowej, ale także innych województw Przekracza nawet Warszawę nie posiadającą prawie zupełnie ludności rolniczej.
Znikomy udział sektora prywatnego oraz jego skuteczne ograniczenie niewątpliwie zmniejszają atrakcyjność Łodzi dla młodego człowieka.
Podstawowy jednak ujemny wpływ wywiera największe w Polsce zatrudnienie w przemyśle w stosunku do zatrudnienia w całej gospodarce uspołecznionej. Jest ono o 25% wyższe niż średnie w kraju a przeszło 50% niż w woj. poznańskim i w Warszawie. Co więcej, prawie ¾ tego zatrudnienia koncentruje się w nisko płatnym przemyśle lekkim, który na całym świecie przeżywa kryzys i nie posiada większych perspektyw rozwoju. Jednostronny rozwój przemysłowy Łodzi nie posiada na świecie swego odpowiednika wśród miast zbliżających się lub przekraczających 1 milion mieszkańców. Sytuacja ta, nie stwarza atrakcyjnych miejsc pracy dla młodzieży. Nie sprzyja redystrybucji dochodów ludności, wpływając ujemnie na poziom życiowy mieszkańców Łodzi.
25.
Wartość majątku produkcyjnego, a jeszcze bardziej nieprodukcyjnego, jest zdecydowanie niższa od średnich krajowych, jak i miast przyjętych do porównań (Poznań, Wałbrzych), Uwzględniono tutaj wartość środków trwałych brutto, a dodać trzeba, że dekapitalizacja majątku produkcyjnego, a jeszcze bardziej nieprodukcyjnego (zasoby mieszkaniowe) jest szczególnie wysoka w Łodzi. Istotne jest także, że różnice między Łodzią, a  pozostałymi terenami Polski, ulegają pogłębieniu. Wskazują na to przykłady inwestycyjne, które w 1985 r. były o 32% niższe niż średnio w kraju i województwach przyjętych do porówniań. To widoczne nawet gołym okiem niedoinwestowanie wywołuje frustracje młodzieży i niechęć do wiązania swych losów z rodzinnym miastem. Potwierdzają to zresztą dane o ludności i wieku przedprodukcyjnym w stosunku do ogółu ludności. Wskaźnik ten jest o 26% niższy niż średnia w kraju.
Dane porównawcze o strukturze ludności w wieku 15 lat i więcej według wykształcenia wykazują szczególnie niskie wykształcenie zawodowe. Jeśli się weźmie łącznie wykształcenie średnie i zawodowe, to Łódź wypada znacznie mniej korzystnie niż Poznań a prawie się nie różni od Polski. Jest to sytuacja wielce niekorzystna biorąc pod uwagę charakter miejski województwa. Struktura gospodarcza miasta nie stymuluje podnoszenia wykształcenia zawodowego. Odnosi się to w szczególności do zawodów atrakcyjnych dla młodzieży.

Sytuacja dochodowa ludności Łodzi
Zarówno przeciętne wynagrodzenie w gospodarce uspołecznionej jak i w przemyśle jest jednym z najniższych w Polsce. Na przykład średnie wynagrodzenie w polskim przemyśle przekracza o 14% średni wskaźnik dla woj. miejskiego łódzkiego. Trzeba ponadto wskazać na wspomniany już niski udział sektora prywatnego w gospodarce regionu łódzkiego oraz ograniczoną redystrybucję dochodów ludności na skutek jednostronnego rozwoju społeczno-gospodarczego miasta.
Sprzedaż w handlu detalicznym na 1 mieszkańca była w Łodzi o 12% niższa niż w miastach polskich, mimo ponadregionalnych funkcji Łodzi. Główną przyczyną wysokiego wzrostu przeciętnych wynagrodzeń (obok inflacji) był wzrost w 1985 r. pracy w godzinach nadliczbowych o 26,1% w przeliczeniu na 1 robotnika, w tym szczególnie wzrost wysoko dodatkowo opłacanej pracy w wolne soboty – o 43%.

Warunki mieszkaniowe
Niekorzystne warunki mieszkaniowe wynikają w Łodzi z jednego z najniższych w kraju wskaźników oddawanych rocznie mieszkań do użytkowania. W konsekwencji okres oczekiwania na mieszkanie w Łodzi należy do jednych z najdłuższych w kraju. Niski standard mieszkań wyraża się między innymi w; bardzo wysokim wskaźniku dekapitalizacji zasobów mieszkaniowych, małej powierzchni użytkowej mieszkań (średnio w kraju mieszkanie jest o 26% większe niż w woj.łódzkim oraz niskim odsetku ludności korzystającej z sieci kanalizacyjnej.
26.
Poziom konsumcji
Dane GUS uwzględniają niektóre tylko wskaźniki poziomu konsumpcji (zużycie energii i gazu) i nie pozwalają na wyprowadzenie uogólnień. Można jednak na ich podstawie sądzić, że poziom tej konsumpcji jest w Łodzi bardzo niski, co ilustruje np. sprzedaż zakładów gastronomicznych na 1 mieszkańca: Łódź – 4,4: woj. poznańskie – 10,1; Warszawa – 8,1; ludność miejska w kraju – 6,8.

Obsługa konsumpcyjna ludności
Zatrudnienie w usługach jest w woj. łódzkim znacznie niższe niż w woj.poznańskim i w Warszawie, a nawet niższe niż średnia  w kraju. Odnosi się to także do zatrudnienia w handlu. I tak np. zatrudnienie w usługach (transport, handel, sfera poza produkcją materialną) na 100 zatrudnionych w gospodarce uspołecznionej przedstawia się następująco; woj.  łódzkie – 30,6; woj. poznańskie – 44,3; Warszawa – 49,2.
 
Narażenia zawodowe
W woj. miejskim łódzkim jest ok. 3.900 zakładów, które zatrudniają ok.354 tysięcy osób. W warunkach szkodliwych (przekroczenia największego dopuszczalnego stężenia lub natężenia) – 42 tys., z tego w nadmiernym hałasie – 34 tys. osób.
W 1986 r. zarejestrowano  214 przypadków chorób zawodowych. Wszystkie zakłady się starzeją, następuje dekapitalizacj parku maszynowego, jest zatem gorsza hermatyzacja i wentylacja. W okresach ograniczenia zużycia energii elektrycznej, wyłączona jest wentylacja. Od roku 1982 zmieniono normatywy higieniczne.
Narażenie zawodowe przeliczane jest na 8 godzinny dzień pracy, co przy nierytmicznej produkcji statystycznej polepszyło warunki pracy. Obecnie, w związku ze zminiejszoną produkcją (braki surowca, zbytu itp.) najbardziej uciążliwymi zakładami są:
Zakład Uszczelnień i Wyrobów Azbestowych „Polonit“ – 34 zakwestionowane stanowiska pracy: położony między osiedlami emituje pył azbestu.
Zakłady Włókien Chemicznych „Anilana“ – Oddział produkcji Włókien Kazeinowych, który był przeznaczony do likwidacji, nieremontowany. Ostatecznie miał w 1986 r. wyprodukować 300 ton, wyprodukował 600 ton w warunkach nadmiernego wydzielania formaldehydu (działanie kancerogenne, mutagenne i teratogenne) w stężeniach do 13mg/m3 powietrza. Dopuszczalne stężenie dla 8 godzinnego dnia pracy wynosi 2 mg/m3, zaś stężenie progowe tzn. takie, które nie powinno być przekroczone w żadnym momencie wynosi 3 mg/m3 Obserwuje się tendencję do zmieniania części pomieszczeń socjalnych na pomieszczenia produkcyjne i magazyny. Jest brud i dewastacja urządzeń socjalnych (przykład: dopiero po wizycie gen.Jaruzelskiego w „Borucie“ zakupiono i uzupełniono muszle klozetowe).
27.
Wypadki przy pracy
W 1986 r. nastąpił znaczny spadek zatrudnienia w porównaniu z latami poprzednimi (354.434 w 1986 r., 471.471 w 1985 r.). Mniejsza nominalnie jest także liczba wypadków (odpowiednio 6425 i 7768) i wypadków śmiertelnych (24 i 31). Zwiększył się jednak wskaźnik ciężkości wypadków z 37,3 w 1985 do 38,4 w 1986 r. i wskaźnik ich częstotliwości – odpowiednio z 16,4 do 18,1. O powodach takiego stanu BHP pisaliśmy już wcześniej w rozdziałach poświęconych lecznictwu i dekapitalizacji przemysłu włókienniczego.

KILKA UWAG O KULTURZE
Jeśli chodzi o sferę kultury, Łódź w szczególny sposób kumuluje wszelkie negatywne skutki polityki społecznej i kulturalnej państwa.
Na ogół, kiedy mowa o brakach w tej sferze, wymienia się na pierwszym miejscu niedostatki materialnej i instytucjonalnej bazy kultury. Niedostatki takie istotnie występują i są znaczące (światowej wagi Muzeum Sztuki mieści się w gmachu całkowicie niedostosowanym do tego celu, Filharmonia grozi zawaleniem, większość teatrów wymaga kapitalnych remontów, w fatalnym stanie znajdują się kina itd. itd. Nie są jednak one większe niż w innych miastach Polski, a poza tym nie są one przyczyną, lecz raczej skutkiem stosunku do kultury.
Tym, co najbardziej obciąża politykę władz są z jednej strony błędy w polityce gospodarczej, mające swe odbicie w sferze społecznej. Oparcie się o monokulturę przemysłową – o przemysł lekki (skutki tego na tle miast: najniższy poziom wykształcenia, kwalifikacji i płac, najwyższy procentowy udział pracujących kobiet), wywołało w sferze społecznej ukształtowanie się i utrwalenie niskiego stopnia aspiracji wyższego rzędu, w tym kulturalnych oraz nieistnienie międzyśrodowiskowych przepływów wzorców i wartości.
Z drugiej strony, mimo funkcjonowania siedmiu uczelni wyższych, w tym trzech o profilu artystycznym (Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa, Telewizyjna i Teatralna, Akademia Muzyczna, Państwowa Wyższa Szkoła Sztuk Plastycznych), trzech wytwórni filmowych (Wytwórnia Filmów Fabularnych, Wytwórnia Filmów Oświatowych, Studio Małych Form Filmowych „Semafor“), dziesięciu teatrów, Filharmonii, sieci muzeów itp. nie udało się  wytworzyć w Łodzi środowiska intelektualnego, twórczego i kulturalnego, które by w sposób znaczący wpływało na życie miasta i jego mieszkańców.
Wynika to z instrumentalnego traktowania kultury, jej  ideologizacji, tłumienia wszelkich autentycznych przejawów pluralizmu postaw i poglądów. Te cechy polityki kulturalnej i państwa, w różnym stopniu i w różny sposób maskowane, ale utrzymujące się przez cały okres powojenny, szczególnie niekorzystnie odbiły się na obliczu ośrodków nie mających głębszych kulturalnych tradycji, a do nich należy w pierwszym rzędzie Łódź. Brak z jednej strony prężnego, zróżnicowanego środowiska twórczego, z drugiej strony zaś niski stopień aspiracji społecz-
28.
nych, wytworzyły w efekcie sytuację, w której wzajemne oddziaływania i pobudzanie twórców i odbiorców kultury sprowadzone jest do minimum. Jakiekolwiek autentyczne próby tworzenia bezpośrednich, wzajemnych oddziaływań niwelowane są i udaremniane poprzez administrrowanie, sterowanie kulturą, która ma takim kontaktom zapobiegać. Warstwa aktywna, to znaczy – dokonujących wyboru oferty odbiorców kultury – jest jak na milionowe miasto niesłychanie cienka i wynosi według różnych opinii od kilkuset do co najwyżej kilku tysięcy osób. Szczególnego znaczenia na takim tle nabierają zaczątki inicjatyw rozwijających twórczość i działalność kulturalną poza mecenatem państwowym.
Dodatkową, ale bardzo istotną przeszkodą dla rozwoju życia kulturalnego są, poza warunkami materialnymi życia ludności (zarobki, mieszkania itp.), rażące braki w infrastrukturze społecznej i komunalnej (opieka nad dziećmi, komunikacja, handel, usługi) rugujące do minimum czas wolny od pracy i niezbędnych dla życia codziennych zajęć.

BIBLIOTEKI I STAN CZYTELNICTWA
Organizacja życia kulturalnego w nowych osiedlach, podobnie jak handlu i szkolnictwa następuje po kilku lub kilkunastu latach. W 1985 r. w Łodzi było 101 bibliotek publicznych. Zwiększa się odległość biblioteki od miejsca zamieszkania większości łodzian. Na rynku księgarskim jest mało atrakcyjnych książek. Mimo niewielkiego wzrostu ilościowego nowych książek przypadających na 1 mieszkańca zmniejszają się wszystkie wskaźniki dotyczące czytelnictwa. Łodzianin miał do dyspozycji w bibliotekach publicznych w 1985 r. o 16,6 książek mniej niż w 1980 r. (258 – 241,4 vol.). W 1980 r. korzystało z bibliotek publicznych 22 na 100 łodzian, w 1985 – tylko 18,7. Czytelnik rzadziej sięga po lekturę poważniejszą. W 1980 r. wypożyczenia literatury niebeletrystycznej stanowiły 26,3% wszystkich wypożyczeń, w 1985 – 21,4%. Jeszcze bardziej maleje czytelnictwo w bibliotekach zakładów pracy. Ilość czytelników zmniejszyła się w nich o 22,8%, ilość wypożyczeń – o połowę.

KOŚCIÓŁ
Diecezja łódzka została powołana 10 grudnia 1920 r. przez papieża Benedykta XV bullą „Christi Domini“. Liczy więc dopiero 67 lat i na ziemiach rdzennie polskich jest jedną z najmłodszych diecezji.
W czasie II wojny światowej jej terytorium zostało podzielone granicą Warthegau i Generalnej Guberni. Kościół katedralny został zamieniony w składnicę wojskową a w krypcie grobowej okupanci urządzili hodowlę pieczarek. Powyższe fakty, wybrane z tysiąca podobnych, niewiele mówią o heroicznej postawie księży z biskupem ordynariuszem ks.Włodzimierzem Jasińskim na czele. Obozy koncentracyjne, rozstrzeliwania, liczne akty wandalizmu i świętokractwa, aresztowania oraz internowanie biskupa Jasińskiego świadczą, że kościół łódzki dzielił swój los z losem swoich wiernych. Współcześnie obszar diecezji wynosi 6450 km2. Zamieszkuje ją 1.700.000 osób, z czego około 1.590.000 stanowią katolicy.
29.
Na terenie diecezji działają 174 parafie. Pracuje w niej 456 księży diecezjalnych i 139 kapłanów zakonnych oraz 62 braci i 842 siostry zakonne.
Na 10.000 mieszkańców przypada więc 3,1 kapłanów (po odliczeniu księży emerytów, studiujących i przebywających poza diecezją). Jest to najniższy wskaźnik wśród diecezji polskich! Miasto Łódź posiada 37 kościołów i kaplic, a zatem na 1 placówkę duszpasterską przypada ponad 20.000 wiernych (średnio). Od 1921 r. działa w Łodzi Wyższe Seminarium Duchowne, w którym kształci się 137 alumnów. Istnieje też Seminarium Duchowne O.O.Franciszkanów (w Łagiewnikach) i Seminarium Duchowne O.O. Karmelitów na Radogoszczu. Drugi już rok działa w Łodzi Studium Wiedzy religijnej KUL dla osób świeckich.
Gros kapłanów diecezji zajętych jest pracą duszpastersko-katechetyczną po parafiach, których liczba jest stanowczo niewystarczająca w stosunku do potrzeb diecezji. Mały jednak przyrost powołań i niedostateczna liczba kościołów i kaplic hamują rozwój placówek duszpasterskich. Od roku 1980 ruszyła prawie z martwego punktu sprawa budowy nowych świątyń.
Wśród inicjatyw duszpasterskich należy wymienić: Klub Inteligencji Katolickiej (niestety zawieszony w działalności od czasu ogłoszenia stanu wojennego); Ośrodek Pomocy Uwięzionym przy kościele Ks.Ks. Jezuitów, który przez 5 lat rozwijał szeroką działalność duszpastersko-charytatywną na rzecz represjonowanych i ich rodzin: Ośrodek Pomocy przy kościele Najśw. Zbawiciela wspierający szczególnie zwolnionych z pracy z powodów politycznych; Duszpasterstwo Środowisk Twórczych, również przy kościele Ks.Ks. Jezuitów, działające inspirująco na odcinku kultury i stanowiące środowisko twórcze o dużym rezonansie społecznym. Z innych pomysłów duszpasterskich wymieńmy jeszcze: Salezjański Ośrodek Kultury Chrześcijańskiej powołany w czerwcu 1986 r.; „Telefon zaufania“ niosący pomoc kobietom z ciążą problemową. Po wojnie powstało w Łodzi Duszpasterstwo Akademickie, którym kierował utalentowany duszpasterz Ks.Tomasz Rostworowski SJ. W kręgu jego działalności duszpasterskiej rozwijała się do roku 1950 Sodalicja Mariańska, Juventus Christiana, Caritas Academica i Instytut Wyższej Wiedzy Religijnej. Niestety, tę owocną działalność przerwały aresztowania duszpasterza i jego współpracowników i dekrety administracyjne czasów stalinowskich.
Obecnie przy parafiach łódzkich działa 40 ośrodków duszpasterstwa akademickiego z czego 11 poza Łodzią. Z własnych,  bogatych tradycji znany jest „Węzeł“ (przy kościele św.Teresy) oraz „Piątka“ przy Katedrze łódzkiej. Najnowszą inicjatywą duszpasterską w Łodzi są duszpasterstwa świata pracy powstałe przy kilku parafiach łódzkich, zwłaszcza zakonnych.
W latach międzywojennych ukazywał się w Łodzi tygodnik „Słowo Katolickie“ poświęcony problemom społecznym i światopoglądowym. Obecnie diecezja, aczkolwiek ludna i rozległa, nie posiada własnego pisma religijnego. Próbę redagowania katolickiego periodyku podjęli ojcowie franciszkanie. Ukazało się dotychczas 7 numerów „Obecności“. Redakcja czyni starania o uzyskanie debitu.
30.
Niestety wszystkie te inicjatywy obejmują swoim zasięgiem oddziaływania niewielki procent wiernych. Kościół Łódzki nie wyszedł jeszcze z prawdziwie dynamiczną działalnością społeczno-wychowawczą. Sprawia wrażenie jakby był przywalony ogromem stojących przed nim zadań i ledwie sobie radzi z opanowaniem administracyjnym sytuacji duszpasterskiej. Oczekuje od apostolskiego słowa Jana Pawła II silnego impulsu i wskazania kierunku działań.
  
15 czerwiec 1987r.

/Źródło: AIPN Ld_ 00_82_68/ karta:224/
[Informacja spisana odręcznie]         Łódź, 1987.06.15
Źródło :  ps. Jan
przyjął : por.A.Dyjankiewicz         
data: 1987.06.15
Tajne
egz.poj.
miejsce: mieszkanie tw   

Informacja operacyjna  
spisana ze słów tw    

  Ocena wizyty Jana Pawła II w Łodzi jest b.pozytywna. Takie głosy słyszałem w czasie rozmów z ludzmi w Katedrze, gdzie byłem na spotkaniu z papieżem (zaproszenia były numerowane, z wypisanym nazwiskiem, otrzymałem w Kurii, na Lublinek nie poszedłem z uwagi na stan zdrowia). Pod słowem pozytywne należy rozumieć dobrą organizację oraz spokój w czasie trwania uroczystości. Nawet papież stwierdził, iż najbardziej  utkwiła mu w pamięci wizyta w Łodzi z uwagi na udzielenie Komunii dzieciom na Lublinku i panującą  w naszym mieście atmosferze.
 Mówiono natomiast, iż zajścia w Krakowie to prowokacja milicji (osoby, które sprowokowały zajścia uliczne to poprzebierani zomowcy).
 Ze znanych mi osób w Katedrze  był J.Kropiwnicki, Waldemar Kik (jeden z głównych organizatorów
-verte-
– 2 –
karta:22
pobytu Jana Pawła II w Łodzi z ramienia Kościoła oo.Jezuitów. Był również obecny profesor z PWSSP, który wręczał papieżowi obraz na Lublinku (nazwiska nie znam, gdyż nie mam kontaktów z tym środo-wiskiem, wiem również, iż były osoby – w Katedrze – ze szkoły filmowej).

„Jan“

Uzupełnienie informacji 
Tw oświadczył ponadto, iż w przyszły piątek tj. 26 bm odbędzie się na dziedzińcu Kościoła oo.Jezuitów msza, na którą – wg tw – należałoby zwrócić uwagę.[…].
Rozdzielnik                                                                         
egz. poj.  teczka pracy tw 
por.A.Dyjankiewicz
[podpis nieczytelny]                                              

9 listopad 1987r.

/Źródło: AIPN Ld_00_50_76_2/karta:217/  
[Stempel:] z godłem               Łódź, 1987-11-9
WOJEWÓDZKI URZĄD
SPRAW WEWNĘTRZNYCH   
w Łodzi  
TAJNE
Egz. nr ..1.. 
10 L.dz. UŁ-0418/87   
w   m i e j s c u

NACZELNIK  WYDZIAŁU ŚLEDCZEGO                                                                                                  

         W załączeniu przesyłam stenogramy kazania ks. Stefana Miecznikowskiego z dn. 08 bm. Z prośbą o spowodowanie dokonania oceny prawnej zawartych tam treści.  
Wyk. 2 egz.
Egz. nr 1 – adresat             [ Stempel:] ZASTĘPCA NACZELNIKA
Egz. nr 2 – a/a                                     WYDZIAŁU IV
M.J.                                                     WUSW w Łodzi
                                                           mjr  mgr  H. WESOŁOWSKI
                                                           podpis nieczytelny]
                                       [Prostokątny stempel:] WOJ.URZĄD SPRAW WEWN.
                                                             w Łodzi
                                                                            Wpłynęło, dnia …11/11… 19..87r…
                                                                            12 Nr…J-0141/87…zał…1/6…
                                                                             podpis nieczytelny] 

10 listopad 1987r.

/Źródło: AIPN Ld_ 00_40_2296 t.2/ karta:40/
[Pismo odręczne]                        Łódź, dn. 1987-11-10
Źródło:  tw ps. „Grzegorz“     
Przyjął:  J.Słodziński
Miejsce: kawiarnia „Magda“      
TAJNE
Czas:     1987-11-10 
Egz. nr..1…

INFORMACJA OPERACYJNA
spisana ze słów tw

   „Zgodnie ze zleconym mi zadaniem w dniu 8 bm o godz 18,00 udałem się do kaplicy św.Krzysztofa przy Kościele o.o Jezuitów w Łodzi przy ul.Sienkiewicza na mszę harcerską. Celebrował ją ks.Stefan Miecznikowski z uwagi na to, iż ks.Jacek Pleskaczyński jest chory. W mszy wzięło ok. 100 osób. Msza była odprawiana w intencji ciężko chorej instruktorki ZHP, dh.Hanny Miecznikowskiej. 2 osób mi znanych spotkałem na mszy dh.[Kazimierza]Wójcika i dh.[Jerzego]Miecznikowskiego. Kazanie wygłoszone przez księdza Miecznikowskiego było poświęcone listopadowej rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę. W swoim wystąpieniu w/w wyraził obawę, czy Polskę aktualnie można uznać za kraj wolny, nie komentując dalej tej myśli. Ponadto nawiązał do II wojny światowej. Stwierdził, iż we wrześniu 1939 roku nastąpił kolejny „IV rozbiór Polski“ przez dwóch wrogów. Następnie Ks.Miecznikowski  
verte: 
– 2 –
karta:41
wezwał wszystkich do modlitwy za tych, którzy walczyli i polegli za wolność.
 Podczas mszy rozprowadzane był miesięcznik KDH pn.“Czuwajmy“ z grudnia 1986,  marca, kwietnia i maja 1987r. Następna msza harcerska  w Kościele o.o Jezuitów odbędzie się w dniu 6.XIII (XII). br.
 Zadanie dla tw:
–  wziąść[wziąć] udział we mszy harcerskiej w Kościele WNMP w dniu 15.XI.br  
–  zwracać uwagę na negatywne zachowania uczestników  mszy.

Uwagi i nioski:
Informacje przekazane przez tw wykorzystać w s.o. krypt „SKAŁCI“ oraz meldunku dziennym.
Na spotkaniu tw przekazał mi 4 numery miesięcznika KDH „Czuwajmy“.
Następne spotkanie z tw zostało umówione na dzień 17.XI. w kawiarni „Magda“.
 Wyk. 2 egz  
Egz. nr 1 – teczka pracy tw                    insp. Wydz. III – 1
Egz. nr 2 – s.o „SKAŁCI“                         chor. J.Słodziński
1987.11.10                                             [podpis nieczytelny]
[podpis nieczytelny]

***

/Źródło: AIPN Ld_00_50_76_2/karta:218/
Łódź, 1987-11-10  

S T E N O G R A M                 
kazania wygłoszonego przez O.Stefana
Miecznikowskiego 08.bm w kościele Jezuitów
w Łodzi przy ul.Sienkiewicza 60

   „ …dzisiejszą niedzielę, moi drodzy, poprzedzającą rocznicę odzyskania niepodległości poświęcimy wspólnej modlitwie za żołnierzy tej sprawy. Dawniej w okresie międzywojennym, czasu wolnej Polski na grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie umieszczona była płyta poświęcona właśnie im, wymieniająca pola ich walki i pola ich śmierci: Krechowce, Pobrus/?/, Kaniów, Murmańsk, Laski, Anielin, Krzywopłoty, Łowczówek, Rokitna, Kostniuchówka, a dalej Lwów, Lida, Wilno, Dynabórg, Radzymin, Osuch/?/ i tak dalej możnaby wymienić wiele innych, tak z czasów poprzedzających jak i z czasów następujących, bliższych nam. Dlaczego tablicę tę usunięto, dlaczego nie ma jej. Domyślamy się.
Pokolenie za pokoleniem, moi drodzy począwszy od chwili rozbiorów podejmowało wysiłek odzyskania tego zo straciliśmy. Kolejne generacje podchwytywały pieśń nadziei – „ Jeszcze Polska nie zginęła póki my żyjemy xxxxx co nam obca przemoc wzięła szablą odbierzemy…“ śpiew ten xxxxx urósł jak wiemy do rangi hymnu narodowego. Stał się śpiewem jednoczącym wszystkich, którzy nie zrezygnowali za żadną cenę zrezygnować nie chcieli. Gdyby naród – moi drodzy – nasz nie dożył dnia niepodległości pamiętnego 11 listopada 1918roku, gdyby dłużej, kto wie czy xx nie do dziś trwał w upakarzającej niewoli, czy nie zapomniałby kim jest i do czego jest powołany? Tylu się wynarodowiło, zrusyfikowało i zgermanizowało. Tyle ducha ze społeczeństwa wyciekło. Ale nie pogodzim[y] się z poddaństwem niszczącym ducha i substancję narodową kulturalną i gospodarczą. W każdym pokoleniu ten kto Polak chwytał karabin ruszał do boju dawał znak światu, że żyje, że się ze swoją sytuacją nie chce pogodzić, że domaga się sprawiedliwości od możnych tego świata którzy ponad głowami tego narodu dekretowali o jego losie. Po kolejnych klęskach powstaniowych|zapadając w jeszcze sroższą niewolę zwierał się ten naród w sobie podejmował konspirację gromadził siły i wyczekiwał nowej szansy, dla dokonania następnej próby zrzucenia jarzma. Niezłomni żołnierze niepodległości. Była ich nieprzeliczona liczba w każdym pokoleniu najlepsi. Uosobieniem tych niezłomnych żołnierzy niepodległości jest zwłaszcza ten, któremu dane było do niej się dobić. Dlatego go co roku a xxxxx nawet nie raz w roku wspominamy. To przede wszystkim jego trudem jego niezłomną nadzieją, jego gotowością do poświęceń
– 2 –  
karta:219     
choć nie zginął na polu walki ale przeszedł przez więzienia i rosyjskie i niemieckie. Zawdzięczamy, że ta która uważana była za umarłą zmartchwywstała. Modlimy się dzisiaj zy[a] tych niezłomnych. Oni wyrośli z nakazu Chrystusowego, z nakazu czuwania. Tym ma być życie chrześcijanina – czuwaniem, przy wartościach i wobec zagrożeń a jednym xxxxxxx z najcenniejszych wartości wspólnych nam wszystkim jest Ojczyzna. Czuwanie aby była wolna, aby była godna, aby szła szlakiem swoich przeznaczeń dziejowych, aby dała swój wkład do dorobku ludzkości. O to modlimy się o to inni walczyli i przy tym czuwać nam trzeba. Jak pełne treści w zestawieniu z ich postawą stają się słowa mszalne „głosimy śmierć twoją panie Jezu, wyznajemy twoje zmartwychwstanie i oczekujemy twego przyjścia w chwale“. Tak odmeldowywali się przed panem[Panem] wieków padając w ciężkich zmaganiach, albo wyczerpując swoje siły|w pracy lub w cierpieniu w kazamatach więziennych. Ale byli i inni, moi drodzy wymienię przykładowo: największych, najważniejszych i najbliższych nam bo jeden już odszedł do pana ale drugi jest i czuwa w imieniu całego narodu. Był moment kiedy kościół w Polsce przeżywał szczególne skupie-nie. Skupienie wokół łoża boleści dwóch swoich wielkich pasterzy. To skupienie miało w sobie jakąś moc jednoczącą całe nasze społeczeństwo. Ojciec święty walczył ze śmiercią w szpitalu w Rzymie, a ksiądz prymas kardynał Stefan Wyszyński zmagał się ze swą śmiertelną chorobą w Warszawie. Czuliśmy wtedy wielką wdzięczność wobec Boga za tę ogromną pracę, którą dokonali a drugi dokonuje jeszcze dla naszego narodu. Dzięki nim nie jesteśmy narodem niewolników, narodem bez oblicza, narodem przedmiotem manipulacji. Mamy godność mamy charakter, nie zatraciliśmy nic. Do dzisiaj choć to już tak długo ponad 40 lat|naród trwa oczywiście wielu nad tym pracowało ale oni najwięcej ich wkład jest najbardziej znaczący. Odczuwaliśmy i odczuwamy wszyscy podziw dla ich mądrości, która umiała uniknąć niepotrzebnych napięć i zagrożeń i oszczędziła narodowi zbędnych ofiar.
To ich mądrość, roztropność ale i czujność, ale przecież wybrali dla tego narodu nie drogę łatwą, nie drogę małodusznych ustępstw, nie drogę kompromisu. Rozumieli ten naród i wierzyli w niego. Za to, że byli zawsze wierni prawdzie, że nie sprzyniewierzyli się jej choć to ich stawiało wobec największego ryzyka i obarczało odpowiedzialnością za wiele, za to, że zaufali Bogu xxxxxx zyskali uznanie i cześć milionów. Chyliły się moi drodzy i chylą głowy przed nimi zwłaszcza przed tym, który 35 lat niezwykłych lat, był dla tego narodu miastem xxxxxxxx obronnym, słupem żelaznym, murem spiżowym, który był dla nas pochodnią gorejącą i świecącą przed księdzem prymasem Stefanem Wyszyńskim, przed którym sam ojciec święty skłania głowę ile razy wspomina jego imię. Skąd taka moc ludziom, otóż z Boga, z wiary, z wiary w ewangelię w krzyż Chrystusowy i Chrystusowe
– 3 –
karta:220
zmartwychwstanie. Tym nasz naród żyje to jest jego siła, to jest źródło jego nadziei niespożytych energii w walce o lepszą jego przyszłość. Byli i są sługami Boga i on ich nauczył służyć ludziom. Moi drodzy, tacy to też niezłomni żołnierze naszej niepodległości chodź[choć] nie brali do ręki oręża ale z wiary uczynili puklerz ze słowa bożego miecz i tym bronili nas i siebie przed kapitulacją. Moi drodzy wobec takiej spuścizny stawia nas dzień 11 listopada w największym skrócie oczywiście. Tegoroczny obchód przypada we środę.W|kościołach gdzie zawsze byliśmy wolni nawet w czasie niewoli politycznej święcić go będziemy albo dziś albo za tydzień. W różnych kościołach różnie. W tym kościele poświęcimy i dzień dzisiejszy i przyszłą niedzielę, potrzebna nam jest bardzo modlitwa wokół tej sprawy. Wielu moi drodzy w tym dniu nie wywiesi nawet sztandaru. Chyba, że dotrwa on obok flagi czerwonej przypadkowo od dnia rocznicy Rewolucji Październikowej. Ale to nie będzie ze względu na ten dzień – szczegół ale znamienny. Wielu w tym dniu nie przywdzieje odświętnego stroju i nie przyjdzie do świątyni aby zaśpiewać Bogu „ Boże coś Polskę…“ nie zatrzymują się przy tym dniu. Będzie to dla nich dzień jak co dzień. Nie pomyślą, niestetu[y] wielu już będzie takich w naszej ojczyźnie, to jest robota tych ponad czterdziestu lat, tak, a trzeba nam sprawę w tym dniu z tym dniem związaną uwypuklić, ożywić, czy w naszym stosunku do sprawy niepodległości zachodzą jakieś zasadnicze zmiany. Niestety tak. Grozi nam rezygnacja z integralności tego pojęcia, grozi nam zgoda na okrojoną jej postać, grozi nam wymiana niepodległości na pozór, na namiastkę, czasem wręcz na jej widmo. Przejawów alienacji tego pojęcia jest tak wiele, że rzeczywistość robi wrażenie jakby z niej wyjęto duszę a pozostawiono tylko ciało. Módlmy się więc dzisiaj również za tych kapitulantów sprawy niepodległości. Amen“.
[Brak podpisu]

[Raport Nr.2]
/Źródło: AIPN Ld_00_50_76_2/karta:221/ 

S T E N O G R A M
z wystąpienia o.Stefana Miecznikowskiego
na mszy dn. 8 listopada 1987 w parafii
oo. Jezuitów przy ul.Sienkiewicza 60

„… moi kochani pozwólcie, że jeszcze przeczytam parę informacji dotyczących nieszczęścia jakie  miało miejsce na terenie naszej parafii na ulicy Nawrot 13 i na temat tego jak sprawę poszkodowanych do tej pory zalatwiono otrzymujecie wiadomości przez radio i w gazetach niestety nie są to wiadomości – delikatnie mówiąc ścisłe, dlatego jestem zobowiązany udzielić wam właściwej na ten temat informacji sprawy przedstawiają się dramatycznie żeby nie powiedzieć skandalicznie ze strona[y] tych do których należy tę sprawę załatwić godnie po ludzku. Otóż wiemy, że przy ul.Nawrot 13 nastąpił wybuch gazu w dniu 11 października pod domem ale poszkodowane zostały również oficyny. Wskutek katastrofy jedna osoba odniosła bardzo ciężkie obrażenia ciała rozległe poparzenie I i II stopnia, 5 dzieci przebywwało wskutek doznanych urazów w szpitalu 2 rodziny utraciły prawie cały swój dobytek inni lokatorzy oczywiście w różnym stopniu też ponieśli straty materialne. Ogółem dotkniętych skutkami katastrofy zostało 33 rodziny. Natomiast po katastrofie wszyscy lokatorzy domu zostali przekwaterowani do hoteli, otrzymali też pewne niewielkie kwoty pieniężne od władz miejskich. Pierwotną decyzją władz wszyscy mieszkańcy budynku frontowego mieli być wykwaterowani, zaś lokatorzy oficyn powrócić do swych mieszkań, mimo, że te mieszkania były zdemolowane, znajdowały się w stanie opłakanym. Po interwencjach zmieniono tą decyzję i niektórzy mieszkańcy oficyn również otrzymali inne mieszkania. 
Do dzisiaj wyprowadzono 19 lokatorów. 9 pozostaje nadal w domu przy ul.Nawrot 13 w tym jedna rodzina w mieszkaniu frontowym, 5 osób, z których 2 są chore w tym 1 dziecko ściśnięte w kuchni mieszczącej się w oficynie, pozostała część mieszkania zniszczona nie nadająca się do użytku. Tylko tej jednej rodzinie xxxxxx przyrzeka się mieszkanie, ale nie zaraz. Inne mają czekać w swoich mieszkaniach do czasu otrzymania spółdzielczych mieszkań. Są to te rodziny, które nie zgodziły się na przyjęcie proponowanych im mieszkań ponieważ były bardzo złe. Wydaje się, że przy przyznawaniu nowych lokali nie kierowano się istotnym stanem mieszkań dotkniętych katastrofą. Po prostu komu przypadło w udziale lepsze z proponowanych mieszkań ten się na nie godził i otrzymał je, pozostałym lokatorom wy-mówiono miejsca w hotelach i nakazano|wrócić do domu przy ul.Nawrot. Bardzo często poszkodowani spotykali się z niegrzecznością i brakiem dobrej woli
– 2 – 
karta:222
urzedników a przecież powinni się spotkać ze współczuciem i natychmiastową lojalną pomocą. To już zdziczenie naszego społeczeństwa. I nie posądzajmy o to nikogo tylko ci xxx którzy tak ich traktowali niech się uderzą mocno w piersi i żeby ich podobne nieszczęście nie spotkało. Twierdzili ci urzędnicy, że nie mają odpowiedniejszych mieszkań do zaproponowania i dalej tak twierdzą. A przecież jest niedaleko stąd cały wyremontowany świeżo dom na ul.Piotrkowskiej 143. Nie wiem do kogo należy, ale jeżeli stoi pusty, a nie ma rzekomo xxxxx dokąd przeprowadzić poszkodowanych to można chyba załatwić choćby czasowo przekwaterowanie do niego ludzi, aby przetrwali zimę w godziwych warunkach, zresztą znany jest przypadek znalezienia przez jednego z poszkodowanych wolnego mieszkania, ale trudno aby ludzie w mieście chodzili i|szukali tych mieszkań. Urząd lokalowy doskonale wie, gdzie stoją puste mieszkania można by wskazać na każdej ulicy /podnosi głos/ Co to znaczy? Gdy zgłosił się ten ktoś do władz lokalowych te odmówiły wydania mu decyzji chcąc zmusić do przyjęcia gorszego. Dopiero interwencje innych osób, doprowadziły do przyznania mieszkania, a i to kazano tym ludziom za to płacić kaucję a teraz każe im się na własny koszt zmieniać zniszczone urządzenie sanitarne, gazowe mimo to, że pozostawili w poprzednim mieszkaniu dobre. Zmusza się ich do dochodzenia swych słusznych praw w trybie odwołań i skarg. Sprawa ta nie jest odosobniona. Jeżeli chodzi o sposób załatwiania. Nieskończone wizyty poszkodowanych w różnych urzędach, organizacjach, prośby, skargi odwołania – oto los ludzi, którzy xxxxx wskutek bałaganu, braku elementarnej gospodarności i odpowiedzialności służb miejskich znaleźli się w nieszczęściu bez dachu nad głową. To jest obraz naszej obecnej rzeczywistości. Decyzja władz nakazująca 9 rodzinom powrót na ul.Nawro[t] 13 może by nie zdziwiła, gdyby poparta była o solidne postawy w szczególności, gdyby xxxxxxxxx poprzedzała ją ekspertyza stanu technicznego domu. Nawet laik orientuje się, że wybuch mógł uszkodzić i uszkodził konstrukcję budynku. Lokatorzy zgłaszają spostrzeżenia o postępujących pęknięciach ścian i sufitów o odpadających ciągle w ich mieszkaniach tynkach, o rozszerzających się pęknięciach ścian w piwnicach. Wszystkie te sygnały nie zaniepokoiły dotąd ani władz budowlanych ani lokalowych. Co może się stać nietrudno przewidzieć. Dec[y]zję o powroci[e] lokatorów do domu podjęto po tzw. oględzinach kilku mieszkań a nie po wydanej rzetelnej xxxxx zgodnej z[e] sztuką budowlaną opinii rzeczoznawców. Czy to tylko brak wyobraźni, czy odpowiedzialności? Dla zilustrowania powago[i] decyzji władz w jednej z rodzin pozo-stawionych na Nawrot 13, w której mieszkaniu niemożliwe jest gotowanie i palenie w piecach, bo po wybuchu nie funkcjonują te urządzenia zap[ro]ponowano przeniesienie do innego mieszkania w tym domu, z którego lokatorzy [dopisek odręczny] wyprowadzili się.
– 3 –
karta:223
Czy to ma znaczyć, że mieszkanie niebezpieczne dla jednych jest bezpieczne dla drugich. Przykłady możnaby mnożyć, ale zajęłoby to zbyt wiele czasu. Z przykrościł[ą] muszę stwierdzić przy tej smutnej okazji, jaką  jest likwidowanie skutków katastrofy, że w stosunku urzędów do poszkodowanych dominu-je lekceważenie ludzi, ich podstawowego prawa do bezpiecznego mieszkania, odpowiedzialności za wyrządzone krzywdy i szkody.
A przecież to właśnie te urzędy i służby miejskie odpowiadają za utrzymanie w należytym stanie technicznym budynków mieszkalnych|i one ponoszą pełną odpowiedzialność za szkody wynikłe z zaniedbań.   I z tego obowiązku mimo tak strasznego ostrzeżenia jakby urągając lokatorom w dalszym ciągu się nie wywiązują. Poszkodowani spotykali się z nielicznymi tylko dowodami życzliwości urzędników, administratorów domów czy sprzedającym im podstawowe przedmioty urządzenia domowego. To jest bolesne. Takim staje się społeczeństwo, jakim są zarządzający tym społeczeństwem – niestety ulegamy demoralizacji. Mówię[ą] dopiero wtedy ci ludzie, kiedy uczynią rachunek sumienia, kiedy ich podobne nieszczęście dotknie. Moi drodzy staraliśmy się w miarę naszych możliwości przede wszystkim z pomocą finansową i rzeczową  nie będę o sumie wspominał dlatego, że nie chodzi o chwal[e]nie się. Ale zrobiliśmy co mogliśmy, żeby tym ludziom pomóc. I tym wszystkim z naszej parafii i z innych parafii, którzy przyszli z pomocą składam serdeczne, na|prawdę serdeczne Bóg zapłać.“
[Brak podpisu].

24 listopad 1987r.

/Źródło: AIPN Ld_00_50_76_2/karta:224/   
„ZATWIERDZAM“                
Łódź, 1987-11-..24…
TAJNE 
Egz. nr ..2.. 
[podpis nieczytelny]

A N A L I Z A   NR   40/87
dot. kazania i wystąpienia, wygłoszonych
przez o. Stefana Miecznikowskiego
w dniu  8.11.87 r. w kościele oo.Jezuitów.

I. ZAŁOŻENIE      
 Celem analizy jest udzielenie odpowiedzi na pytanie, czy treść kazania oraz wystąpienia, wygłoszonych przez o.S.Miecznikowskiego w dniu 8.11.1987 r. wyczerpuje znamiona przestępstwa. 

II. OPIS STANU FAKTYCZNEGO  
 Przedmiotem analizy jest treść stenogramów kazania i wystąpienia o.S.Miecznikowskiego, wygłoszonych w dniu 8.11.1987r. w kościele oo.Jezuitów. w Łodzi.
Kazanie poświęcone jest, najogólniej biorąc, 69 rocznicy odzyskania przez Polskę państwowości, z wyraźnym zaznaczeniem elementów religijnych, jako głównego motoru niepodległościowych dążeń społeczeństwa polskiego. Pierwsza jego część zdominowana jest problematyką walk narodowowyzwoleńczych XIX i XX wieku, przy czym mówca widzi ten problem prawie wyłącznie przez pryzmat chrześcijańsko-katolickiej doktryny państwowej i społecznej, która była później wiodącą myślą polityczną w latach 20-lecia międzywojennego. W|dalszej części kazanie zawiera treści odnoszące się do czasów nam bliższych. Autor charakteryzuje tu przykładowo działalność dwóch najwybitniejszych przedstawicieli kościoła katolickiego w Polsce tj. papieża Jana Pawła II i kardynała Stefana Wyszyńskie-go. Charakterystyka ta nastawiona jest przede wszystkim na wykazanie ścisłego i trwałego związku religii oraz tych wartości, które stanowiły 70 lat temu o sile duchowej i odrębności narodu polskiego. Na tym tle mówca ubolewa na koniec, że „ … wielu w tym dniu (tj. 11.11.87r. )
– 2 –
karta:224/verte   
nie przywdzieje odświętnego stroju i nie pójdzie do swiątyni aby zaśpiewać Bogu…, a dalej pyta i jednocześnie odpowiada  „… czy jej coś grozi, czy w naszym stosunku do niepodległości zachodzą jakieś zasadnicze zmiany? Niestety tak. Grozi nam rezygnacja z integralności tego pojęcia, grozi nam zgoda na okrojoną jej postać, grozi nam wymiana niepodległości na pozór, na namiastkę, czasem wręcz na jej widmo…“. Kazanie kończy wezwaniem do modlitwy za tych“…kapitulantów sprawy niepodległości…“.
Wystąpienie, wygłoszone przez o.Miecznikowskiego w tym samym dniu i miejscu, poświęcone zostało skutkom wybuchu gazu w domu, przy ul.Nawrot 13, tj. posesji należącej wg.nomenklatury kościelnej do parafii oo.Jezuitów. Mówca przedstawił z jednej strony trudną sytuację mieszkaniową ofiar katastrofy, z drugiej – krytykę władz administracyjnych, zwłaszcza kwaterunkowych i budowlanych, w organizowaniu i zapewnianiu pomocy mieszkańcom zniszczonych lokali. Z różnych fragmentów wystąpienia wynika, że część poszkodowanych spotkała się ze strony niektórych urzędników odpowiedzialnych za likwidację skutków katastrofy z opieszałością, bezdusznością, lekceważeniem, przy czym załatwienie spraw kilku lokatorów trwa do chwili obecnej. Treść wypowiedzi potraktowana została w sposób raczej problemowy, bez wnikania w szczegóły konkretnych przypadków i osób, a jednocześnie bez większych uogólnień o charakterze społeczno-politycznym… Słowem ograniczył się do zrelacjonowania niektórych okoliczności wydarzenia, którego dotyczy.

III. OCENA STANU FAKTYCZNEGO
   Ze względu na odmienność treści kazania i wystąpienia, wygłoszonych przez o.S.Miecznikowskiego, wypada odrębnie potraktować oceny obydwu analizowanych stenogramów mimo, iż ich odniesienie do płaszczyzny prawa karnego materialnego jest w konkluzji  bardzo zbliżone. Kazanie zdominowane jest przez problematykę religijną, osnutą na tle wydarzenia historycznego, jakim niewątpliwie jest odzyskanie przez Polskę w roku 1918 bytu państwowego. W swoich wywodach mówca dąży do wykazania ciągłości istnienia i oddziaływania doktryny chrześcijańsko-katolickiej na życie
– 3 –
karta:225 
społeczeństwa polskiego, w układzie historycznym, aż do czasów nam współczesnych. Jest zrozumiałe, że tutaj widzi wyłącznie cechy pozytywne naszego państwa i narodu. Jednocześnie w cytowanych sformułowaniach umieszczonych na końcu kazania, daje się zauważyć, naturalną u przedstawiciela kleru, awersję do władzy świeckiej, wyrażoną zwłaszcza w tych zdaniach, które poświęcone są jak gdyby obniżającemu się poziomowi religijności ludzi. Operując uogólnieniami oraz pojęciami nieostrymi, autor daje wyraz swojej niechęci do istniejącej rzeczywistości i to z pewnością świadczy o jego negatywnych intencjach.
Jednakże kontekst, w którym przedstawia owe poglądy, wskazuje wyraźnie na postępowanie procesów społecznych, o których mowa, w kierunku odwrotnym, aniżeli prezentowany przez niego światopogląd.
     Niewątpliwie można w tych fragmentach doszukiwać się pewnych aluzji do aktualnego stanu stosunków społeczno-politycznych w naszym społeczeństwie i negatywnego do tego stanu stosunku mówcy, jednakowoż interpretacja przedstawionych poglądów nie może być jednoznaczna / i nie jest /, gdyż nie ma ona wyraźnie zaznaczonych granic ani kierunków. Musi zatem dopuszczać odmienność ocen wydarzeń i procesów społecznych, w zależności od światopoglądu i psychicznego nastawienia uczestnika dyskusji. Wspomniane okoliczności wykluczają więc możliwość zakwalifikowania prezentowanych treści jako działania przestępnego, tj. przypisywania ich do dyspozycji określonego rodzajowego typu czynu zabronionego w kodeksie karnym. Wydaje się ponadto, że problematyczna jest nawet szkodliwość polityczna kazania, jeżeli wziąć pod uwagę sposób formułowania analizowanych stwierdzeń, gdzie unika się wszelkich akcentów o tym charakterze, a intencje są mało wyczuwalne.
    Brak do stwierdzenia czynu przestępnego występuje także w treści wystąpienia ks.Miecznikowskiego, na temat skutków wybuchu gazu w domu przy ul.Nawrot 13. Autor nie używa tutaj w ogóle odniesień natury religijnej, poprzestając na realacji i ocenie pracy organów administracyjnych, opartej jak się można domyślać, o wiadomości uzyskane od parafian, związanej przy tym z określonym zdarzeniem. Krytyka władz, dotycząca usuwania skutków katastrofy jest dość ogólnikowa w tym sensie, że nie przedstawia wyraźnie konkretnych spraw czy osób
– 4 –
karta:225/verte  
a jednocześnie jest pozbawiona w zasadzie elementów politycznych tj. np. oceny działania organów Państwa, jako całości. Użyte środki dezaprobaty w postaci określeń: „…lekceważenie, opieszałość“ itp., także pozwalają na wieloznaczną interpretację i odmienność poglądów, uzależnioną od punktu widzenia i stosunku obserwatora. Rozpatrując wnikliwie sposób prezentacji treści wystąpienia można, rzecz jasna, dopatrywać się tam pewnej szkodliwości społeczno-politycznej, zwłaszcza w inetencjach autora. Nie może to być jednak tożsame z uznaniem za działanie przestępne. Nie stoi temu na przeszkodzie również i to, że w analizowanym tekście brak jest elementów religijnych, skoro zdarzenie dotyczy terenu przypisanego w administracji kościelnej do parafii mówcy.


___________________________________________

(325) BIULETYN ŁÓDZKI Nr 103 str.1 z 21.01.87– redagowany przez Robotniczy Komitet Oporu NSZZ „Solidarność“- Kóźma.
(326) BIULETYN  ŁÓDZKI Nr 106 str.4 z 13.3.87 – redagowany przez Robotniczy Komitet Oporu NSZZ „Solidarność“.
(327) Ibidem. Nr 107 str.1 z 3.4.87– redagowany przez Robotniczy Komitet Oporu NSZZ „Solidarność“.
(328) Ibidem.Nr 109 str.1 z 5.5.87– redagowany przez Robotniczy Komitet Oporu NSZZ „Solidarność“.
(329) Biblioteka im.Józefa Piłsudskiego w Łodzi.CDN 747

Rozdział VII.7

KALENDARIUM OŚRODKA POMOCY PRZY KOŚCIELE O.O.JEZUITÓW  w ŁODZI.   
od 1988 roku

1 luty 1988r.

/Źródło: BU_0_40_608_277/ karta:14/
[Stempel:] Naczelnik Wydziału III       Warszawa,  1988-02—-[brak],
Departamentu IV MSW                                                                           
płk mgr R. Szczepański      T A J N E         
Adnotacja: Zgoda                Egz.poj.
[popis nieczytelny] 

N O T A T K A
dot. sprawy kontrolnej operacyjnego rozpracowania krypt. „Niepoprawny“ nr 5967

    Wydział III Dep. IV MSW od 1980 roku prowadzi sprawę kontrolną operacyjnego rozpracowania na działalność ks.Stefana Miecznikowskiego – jezuity z Łodzi. Sprawa operacyjnego rozpracowania krypt. „Niepoprawny“ nr 43427 na w/w prowadzona jest przez Wydział IV WUSW w Łodzi.
  W ramach SOR „Niepoprawny“ spowodowano, głównie działaniami operacyjno-politycznymi i administracyjnymi znaczne ograniczenie politycznie negatywnych wystąpień i zaangażowań ks.Miecznikowskiego. Zdecydowany wpływ na ograniczenie tego typu działalności spowodowany został wielokrotnymi działaniami operacyjno-politycznymi w stosunku do ordynariusza łódzkiego bpa Ziółka oraz prowincjała jezuitów – o.Opieli.
     Aktualnie nie wydaje się konieczne prowadzenie przez Wydział III Dep. IV sprawy kontrolnej krypt. „Niepoprawny“, zwłaszcza, że na pozareligijną działalność jezuitów prowadzona jest sprawa obiektowa krypt.„Bystrzy“, Nr 6812 w ramach, której kontrolowana będzie działalność o.Stefana Miecznikowskie-go. W związku z powyższym proponuję wyrejestrowanie z ewidencji Wydz.I Biura „C“ MSW sprawy kontrolnej Nr 59672 i złożenie materiałów tej sprawy do archiwum Biura „C“ na okres 5 lat.

st.insp. Wydz. III Dep.IV MSW
mjr Włodzimierz Dubielis
[podpis nieczytelny] 

5 kwiecień 1988 r.

/Źródło: BU_0_40_608_277/ karta:14/
[…]. Słowa ulatują – pismo pozostaje. Stąd myśl ufundowania na wieczną rzeczy pamiątkę tablicy ze słowami podzięki w kościele – gdzieżby indziej – OO.Jezuitów. Projekt znalazł przeciwników. Co gorsze, znalazł i entuzjastów. Ci włączyli się z impetem i z najszczerszymi chęciami. Rezultat? Miał robić tablicę artysta – zrobił partacz. Miał tekst ułożyć poeta – ułożyli własną inwencją swojacy. Ale grunt, że zamiast tysięcy kosztowało tanio, jak barszcz. Bo w Łodzi: my lubimy rzeczy tanie, rzeczy tanie niesłychanie. Dobry Ks.Superior toleruje takie płody w myśl ewangelicznej zasady, aby i kąkolom pozwolić rosnąć, wszak przy wyrywaniu kąkolu depcze się pszenicę. Koniec końcem ujrzeliśmy 31 sierpnia /miało być 13 grudnia/ ub.r. w kruchcie naszego kościoła tablicę – laurkę, tablicę – kicz. Jest ona pogwałceniem nie tylko dobrego smaku, ale i ortografii. Tego błędu naprawić się nie da. Najlepiej więc przy okazji remontu zaszpachlować, zatynkować, zamurować. A w żadnym przypadku nie pokazywać naszym zagranicznym przyjaciołom. Władysław Barański. (330)

19 maj 1988 r.                           

/Źródło: AIPN  Ld_pf_86_14 t.2 E. Karta: 17/.
Łódź, 1988-05-19.

Notatka służbowa dot.rozmowy oper-sondażowej.
[Notatka i podkreślenie odręczne].
Podpis: por. M.Jachowskiego i nieczytelny podpis przełożonego z adnotacją: Do omówienia..

    W dniu dzisiejszym w godz.9:00-11:00 przeprowadziłem rozmowę z ministrantem z parafii oo.Jezuitów, Jackiem Lesiakiem. W toku rozmowy ustaliłem: w/w jest uczniem I-wszej klasy Technikum Mechanicznego przy ul.Kopcińskiego.[…]. Czas poza nauką spędza z dziewczyną lub w kościele oo.Jezuitów, gdzie pomaga babce, która jest tam sprzątaczką. Praca jego polega np. na pomocy przy urządzaniu dekoracji, wymianie żarówek, zamykanie drzwi, przyniesienie, wyniesienie itp. Czasami zastępuje    Br.Karbowiaka, tzn. gdy brat jest poza placówką, zleca mu do wykonania czynności za niego. Służy również w tym Kościele do mszy. Jest to raz lub dwa w tygodniu plus msza o.Miecznikowskiego.[…]. Kończąc rozmowę stwierdziłem, że rozmówca jest dla nas atrakcyjną osobą i przypuszczam, że mój przełożony kontrolujący moją pracę, zleci mi przeprowadzenie następnej rozmowy i być może  przełożony kontrolujący moją pracę, zleci mi przeprowadzenie następnej rozmowy i być może przybierze ona inny charakter. Ustaliłem z J.Lesiakiem że przemyśli sprawę a kontakt z nim nawiążę telefonicznie. Ponadto ustalono, że treść rozmowy zachowa w tajemnicy przed rodziną, poda legendę, że przesłuchanie dot. kradzieży w Szkole. Pobrano pisemne zobowiązanie.[…]. Wnioski: Z rozmowy wynika, że J.Lesiak podaje fakty, nazwiska z parafii bez zahamowań […].
Przedsięwzięcia: Zarejestrować J.Lesiaka w Wydz.“C“, jako  Kandydata na tw.

26 październik 1988r.

/Źródło: AIPN Ld_00_50_76_3/karta:339/
[Stempel:] z godłem                    Łódź, 1988.10.26
WOJEWÓDZKI URZĄD
SPRAW WEWNĘTRZNYCH          TAJNE  
w Łodzi                                        Egz. nr 1   
10 L.dz. UŁ -0332/88                                 

NACZELNIK  WYDZIAŁU ŚLEDCZEGO
w   m i e j s c u

 W załączeniu przes[y]łam stenogram kazania ks.Stefana MIECZNIKOWSKIEGO, wygłoszonego w dn. 23 bm w kościele oo.jezuitów z prośbą o spowodowanie dokonania oceny prawnej treści wystąpienia.  
Wyk. 2 egz.
Egz. nr 1 – adresat                                                               [Stempel:] ZASTĘPCA NACZELNIKA
Egz. nr 2 –  a/a                                                                                      WYDZIAŁU IV
Opr. MJ/druk KP                                                                                   WUSW w Łodzi
Nr ks.masz. 245/88                                                                           MJR  MGR  H. WESOŁOWSKI
                                                                                                              [podpis nieczytelny]

[Prostokątny stempel:] WOJ.URZĄD SPRAW WEWN.
                                      w Łodzi
Wpłynęło, dnia …27.10. 1988r…
12 Nr…J-0137/88…zał…1/2…
[podpis nieczytelny]

5 grudzień 1988r.


/Źródło: AIPN Ld_00_50_76_3/karta:340/
„ZATWIERDZAM“          Łódź, 1988-12-..05…
[Stempel:] NACZELNIK WYDZIAŁU ŚLEDCZEGO
WUSW w Łodzi   
T A J N E
[podpis nieczytelny]  
Egz. Nr 2                  

A N A L I Z A   NR 69/88  
stenogramu kazania ks. St.Miecznikowskiego
wygłoszonego 23.10.1988 r. w kościele
oo. Jezuitów w Łodzi.   

  Podstawą przeprowadzenia niniejszej analizy jest stenogram kazania ks.Stefana Miecznikowskiego przesłany do Wydziału Śledczego przez Wydział IV WUSW w Łodzi. Poddane ocenie kazanie zostało wygłoszone w dniu 23.10.1988r. w kościele oo.Jezuitów w Łodzi. Mówca we wstępnej części, powitał zgromadzonych w kościele wiernych, a następnie nawiązał do kolejnej rocznicy śmierci ks.Jerzego Popiełuszki. Powiedział, iż w swym życiu ks.Popiełuszko poświęcił się walce o prawdę i to, że prowadził tę walkę, stało się przyczyną jego śmierci. Na tym tle Stefan Miecznikowski stwierdził, że społeczeństwo polskie rządzone jest systemem, którego sedno tkwi w kłamstwie. Doprowadziło to – jego zdaniem – nasz naród do całkowitego niemal bankructwa i rozprężenia. Końcowe fragmenty swego kazania ks.Miecznikowski poświęca pladze alkoholizmu, do walki z którym chce on zmobilizować jak najszersze kręgi społeczne. Całość kazania przepełniona jest oczywiście treściami religijnymi, stanowiącymi podstawową część wystąpienia.
Nie jest to pierwsze kazanie ks.Stefana Miecznikowskiego analizowane w Wydziale Śledczym przy czym ocenie poddawano już takie wystąpienia poświęcone śmierci ks.Jerzego Popiełuszki. Tytułem zatem przypomnienia raz jeszcze należy podkreślić, iż mówiąc o tym, ks.Miecznikowski stwierdza fakt z którym doprawdy trudno polemizować a wszelkie próby wszczynania dyskusji na ten temat wydają się bezcelowe czy wręcz szkodliwe.
Konsekwencją takiego ujęcia sprawy jest uznanie prawa ks.Stefana Miecznikowskiego do subiektywnej interpretacji przytaczanych w jego wystąpieniach faktów, interpretacji być może niesłusznej i dyskusyjnej ale nie dającej przecież podstawy do represji karnej w stosunku do niego. Słowami swoimi ks.Stefan Miecznikowski nie wypełnił znamion
– 2 – 
karta: 340/verte
obowiązujących przepisów karnych, czy karno-administracyjnych, po raz kolejny zaprezentował natomiast swoje poglądy i stosunek do polskiej rzeczywistości, nota bene tak powszechnie znane, że bezcelowym jest omawianie ich tutaj. Poza tym w wystąpieniu ks.Miecznikowskiego dostrzec można akcenty jednoznacznie pozytywne, przejawiające się w jego zamiarze bezkompromisowej walki z alkoholizmem w Polsce.
Reaumując, analizowane kazanie stanowi jeszcze jedną deklarację niechęci Stefana Miecznikowskiego do panujących w Polsce stosunków społeczno-politycznych, nie może być jednak podstawą do wszczynania przeciwko niemu postępowania przygotowawczego.   
Wyk. 2 egz.                                      Opracował:
egz. nr 1 –  adresat                          St.Inspektor Wydz.Śledczego       
egz. Nr 2 –  a/a                                por.mgr.J. Świetlicki      
opr. JŚ/JK                                         [podpis czytelny]       
nr ks.masz. 0106/88                                                                                  

***

/Źródło: AIPN Ld_00_50_76_3/karta:341/

STENOGRAM  KAZANIA
KS. MIECZNIKOWSKIEGO z dn. 23.10.1988 r. g.10,00 

Oto mamy kolejny coroczny consus męczeńskiej śmierci kapłana polskiego księdza Jerzego Popiełuszki.
Dlaczego wspominamy to co roku już czwarty raz to wydarzenie, bo o nim zapomnieć nie można. Bo to wielka sprawa dla społeczeństwa naszego – oddanie życia za naród, za jego prawdę, wolność i pokój.  Bo jeszcze z tej samej śmierci nie wy[r]osło pewne dobro, jak życzył nam w obliczu tego wydarzenia Ojciec Święty. Ks.Jerzy jest patronem sprawy, która nadal jest aktualna, o którą stale chodzi, która czeka na realizację. Prawa człowieka i narodu. Jego pełna suwerenność. Modlimy się o to i w intencje te włączają się członkowie „Solidarności“ z zakładów Obr.Pokoju, z wytwórni urządzeń komunalnych WUKO i OBR-OM z zakładów usług technicznych, z zakładów przem. Jedwabniczego ORTAL i wszystkich innych, które składać będą kwiaty przy tablicy pamiątkowej ks.Jerzego. Bractwo zaś „Otrzeźwienie“ działajłce [działające], przy naszym kościele odmawia dziś swoją rotę ślubowania abstynenckiego i dołącza do swego grona nowych członków.
Witam serdecznie przełożonego księży salezjanów z kościoła św.Teresy ks.Józefa Belniaka, który będzie temu zgromadzeniu eucharystycznegmu[mu] przewodniczył, witam również serdecznie delegacje huty „Warszawa“, delegację parafii św.Stanisława Kostki w Wraszawie, delegację Zarządu Regionalne-go Ziemi Łódzkiej, Solidarności Ziemi Łódzkiej ze sztandarem…przywitać sztandarów i delegacji bractwa „Otrzeźwienia“ przy naszym kościele. Serdecznie wszystkich zapraszam do gorącej modlitwy abyć[ś]my tą modlitwą zwłaszcza dali swój wkład w tę sprawę, za którą ks.Jerzy Popiełuszko oddał życie …………………………………Rozważając moi drodzy …………………………… A więc nie z ludźmi lecz ze złem. Nie ……………… lecz o wartości. Można dzisiejszej biblijnej wymowie skierowanej do nas nadać następujące wyjaśnienia: Prorok Jeremiasz i psalmista Pański zapowiadają ostateczne zwycięstwo ludu Bożego. Niewola, w jaką został oddany wskutek swoich grzechów lud Boży zakończy się, nastąpi radosny z niej płomień. Oto treść pierwszego czytania z psalmnym[psalmu] respo………… Na czele tego ludu stanął w nowym przymierzu nie przywodca ziemski lecz Chrystus, arcykapłan, duch przyszłych, który otrzymał godność arcykapłańską i misję od samego Boga. To treść drugiego czytania psalmnego[mu]. Istotę zaś tej misji ilustruje działalność cudotwórcza, uzdrowicielska Chrystusa. Otwieranie ludziom oczu na pełną prawdę o człowieku, o Bogu i o ludzkich sprawach. Takie jest trzecie czytanie ewangelii. 
– 2 –
karta:341/verte   
Skupmy się na trzecim, otóż pierwszy fundamentalny wywód powołania chrześcijańskiego powołania ucznia chrystusowego, to życie w prawdzie, szeroko otwarte oczy na wymowę praktyk nie przesłanianą żadnymi względami osobistymi, spojrzenie proste, szczere, nie uległe rzeczywistości potrzeb. Nie chodzi o prawdę abstrakcyjną lecz konkretną życiową, wcale nie trudną do odczytania dla tych, którzy są jej spragnieni. Nasuwa się od razu moi drodzy postać, której życiorys jest już zamknięty i wymowa postępowania jawna. Ks.Jerzy Popiełuszko kapłan, świadek prawdy, człowiek, który otwierał innym oczy. Pomagał patrzeć prawdzie prosto w twarz. Różnymi imionami możnaby opatrywać jego osobę. Różnie określić krótką, lecz spektakularną rolę jaką odegrał w naszym społeczeństwie. Myślę, że w sedno trafiam określenie „Świadek prawdy“. Kiedy przerażeni i zgnębieni jechaliśmy niespodziewanie na jego pogrzeb, wypisaliśmy na transparentach słowa „Powiedziałeś nam, że prawda jest życia [życiem]“. Uważaliśmy, że to było jego życiowe przesłanie. Ks.Jerzy moi drodzy podjął sprawę dla naszej historii powojennej priorytetową: walka o prawdę, aż do końca, aż do chwili. Społeczeństwo polskie postawione zostało po pow………… systemem, którego sedno tkwi właśnie w kłamstwie. Jest to nie zwyczajne kłamstwo ale kłamstwo kwalifikowane. Podjęte, stosowane jako oręż, jako metoda i narzędzia gruntownej przemiany alienacji i zniewolenia człowieka. Ono usiłuje odebrać nam wolność, godność i pozbawić nas sensu życia i zniszczyć więzi społeczne, które nas łączą. Widzimy jak nieustępliwie broni ona stanu swego posiadania, swojej władzy nad umysłami ludzkimi, nie chce, mimo ewidentnej przegranej ustąpić, kurczowo trzyma się kluczowych pozycji jakie obsadziła. Doprowadziła naród nasz do całkowitego niemal bankructwa i rozprzężenia a uznać tego nie chce. Woląc zagrożenie fundamentalnej dla naszego zbiorowego życia wartości jaką jest prawda, Bóg posyła nam [na] pomoc takie znakomite postaci jak ks.kardynał Stefan Wyszyński prymas Polski i Jan Paweł II papież, pasterz kościoła powszechnego, których zazdroszczą nam inne narody. Tak jesteśmy udarowani [obdarowani] i właśnie młody słaby siłacz ale xxxxxx mocny duchem kapłan, nieodparty rzecznik prawdy ks.Jerzy Popiełuszko, który życie oddaje za tę sprawę w ofierze. I co, jaki wynik zmagań, niestety nawet skromny niepewny i niewyraźny.
Polacy mają widoczną w pełnym świetle ostro postawioną prawdę, poświadczoną świadectwem chwili dziejowej i świadomość ich chwieje się. Padnie zdecydowanie, dlaczego, skąd to wahanie i ta niepewność. Otóż stąd, że nie wołamy żarliwie i wytrwale aż do skutku jak ewangeliczny niewidomy „Panie spraw abym przejrzał“. Lecz odbieramy sami sobie
– 3 – 
karta:342 
ostrość widzenia, zaślepiamy się, skazujemy na bielmo na oczach. To nie wrogowie nas na pierwszym miejscu oszukują, to nie postronni nieprzyjaciele nas zniewalają i degradują, ale to my sami odbieramy sobie godność, skazujemy na nędzę duchową i uległość wrogom. To my sami jesteśmy sprawcami tego. A sprawia to jedna dobrowolna niewola – nietrzeźwość narodu. Alkoholizm, plaga pijaństwa, której dopuściliśmy się, która trzyma w swych szponach kilka milionów Polaków i zatacza zoraz szersze kręgi. Kiedy to wreszcie zobaczymy, zaczniemy otrząsać się, gdy ci, którzy chodzą po polskiej ziemi zniewoleni przez pijaństwo nagle otrząsnęli się. Kochani, niedługo byśmy czekali na wolność niedługo. Kilka milionów Polaków zamroczonych alkoholem. Czy będzie ……… ktoś dziś, że ciągle wracam do tej sprawy, że uparcie, zwłaszcza na bolesną rocznicę śmierci ks.Jerzego, rzecznika prawdy, wolności i praw narodu, nawołuję do czuwania do trzeźwości, bo to jest postawa odpowiedzialności Polaków za naród, za dobro społeczne i za siebie samych. Niech się nikt nie dziwi, lecz wytęży oczy i zobaczy, że wróg krzywdzi cię, znieważający i poniewierający naszą godność, degradujący nasze społeczeństwo jest bliżej niż sądzimy.
[Brak podpisu]

26 czerwiec 1988r.

/Źródło:Stempel: Archiwum Archidiecezjalne w Łodzi zaświadcza zgodność niniejszego odpisu
                            (kserokopii) z aktem przechowywania w zespole… AKDŁ, Stan wojenny.
                            Korespondencja. Sygn…Biskupa Łódzkiego/.
                            ……26.06.2001….                       

SPRAWOZDANIE
Z DZIAŁALNOŚCI CHARYTATYWNEJ OŚRODKA POMOCY UWIĘZIONYM

              I. Na terenie diecezji / i ziemi łódzkiej/, akcja pomocy dla internowanych i ich rodzin, a następnie uwięzionych i ich rodzin, została zapoczątkowana dosłownie nazajutrz po ogłoszeniu stanu wojennego – 14 XII 1981r. Akcję tę zapoczątkował Ks.Stefan Miecznikowski S.J., któremu z pomocą przyszła grupa ochotników, ze środowiska akademickiego m.Łodzi: studenci, absolwenci, pracownicy uczelni i inni. Pod patronatem Ks.Biskupa Ordynariusza powstał Ośrodek Pomocy Internowanym, Uwięzionym przy Kościele Ks.Ks.Jezuitów, ul.Sienkeiwicza 60. Ks.Biskup Ordynariusz mianował referentem diecezjalnym od spraw duszpasterstwa w Zakładach Karnych, Ks.Stefana Miecznikowskiego S.J.
W pierwszym etapie podjęto działania rejestracyjne i informacyjne oraz koordynacyjne osób pozbawionych wolności. Miało ono na celu ustalenie nazwisk, adresów i innych danych dotyczących zarno osób zatrzymanych, jak i ich rodzin. Za tym od|razu poszła pomoc moralna i materialna ze spontanicznie napływających od społeczeństwa ofiar rzeczowych i pieniężnych składanych na apel organizatorów akcji.
Główne źródło pomocy materialnej i żywnościowej stanowiła ofiarność społeczeństwa. Ogromną jednak część w tej akcji miała pomoc diecezjalnego referatu charytatywnego na czele z Ks.dyrektorem Grzegorzem Kudrzyckim i Siostrą Janiną, jak również osobista hojność Ks.Biskupa Ordynariusza. Była to pomoc niezbędna i niezwykle cenna w trudnej sytuacji materialnej i żywnościowej w jakiej znaleźli się interno-wani i uwięzieni oraz ich rodziny. Duchowe i psychologiczne owoce tej akcji są wprost niewymierne. Miała ona szerokie echo społeczne i przyczyniła się do uaktywnienia szerokich rzesz mieszkańców Łodzi i okolic.
W niniejszym sprawozdaniu, które obejmuje tylko pomoc materialną i żywnościową, pominięta została cała działalność duszpasterska, pomoc prawna, lekarska, która odgrywała i odgrywa nadal niebagatelną rolę.
– 2 –
II. Działalność realna na rzecz osób pozbawionych wolności i ich rodzin obejmowała pomoc:
 1. finansową
 2. żywnościową
 3. wakacyjną
ad 1/ P o m o c   f i n a n s o w a  
W okresie od 13 XII 1981r. – 30 VI 1983r.
wydano – 4.930.931 zł
w tym: od 13 XII 81 – 31 XII 82r. – 3.386.859 zł
 od 1 XII 83 – 30 VI 83r. – 1.544.072 zł
na kwotę: 4.930.931 zł
składają się wydatki przeznaczone na:
– stałą pomoc finansową:   3.379.393 zł
– doraźna pomoc finansowa: 368.400 zł
– żywność i leki zakupione dla podop.[iecznych]:  95.063 zł
– akcja wypoczynkowa:        553.599 zł
pomoc przekazana Księżom:292.000 zł
– transport, podróże:             109.569 zł
– utrzymanie ośrodka:           132.907 zł
Szczegółowe sprawozdanie finansowe przedstawiamy osobno.
ad 2/ P o m o c   ż y w n o ś c i o w a
Na pomoc tę składały się paczki:
a/ indywidualne
b/ zbiorowe
ad. a/ ogółem od 13 XII 1981r. do 30 VI 1983r. wydano paczek indywidualnych; – 5119
 w tym: – w ramach pomocy stałej                – 4298
             – w ramach pomocy jednorazowej   –   821
Skład paczek uzależniony był od potrzeb podopiecznych jak również od naszych możliwości.
W okresie od 13 XII 1981 do maja 1982r., kiedy zasoby magazynu były skromne, paczka dla internowanego i uwięzionego orientacyjnie zawierała:
 1. Kawałek sera żółtego lub ser topiony
 2. Kawałek kiełbasy – ¼ krążka
 3. Kubek smalcu
 4. Masło /jeśli jest/lub ½ paczki margaryny
 5. Cebula i czosnek
 6. Dżem
 7. Herbatniki
 – 3 –
 8. Herbata
 9. Czekolada – jedna tabliczka
 10.Cukier
 11.Mydło, pasta do zębów, szampon / w plastikowym opakowaniu/
 12.5 paczek papierosów i pudełko zapałek /małe/
 13.Cytryna
Od czerwca 1982r. Do chwili obecnej skład takiej paczki przedstawia się następująco:
 1. Cukier – kg
 2. Masło – ok. 0,5 kg. / w miarę możliwości/
 3. Margaryna – 0,5 kg. / w przypadku braku masła/ 
4. Mleko w proszku – do 1 kg.
 5. Konserwy mięsne– 0,5 do 1 kg./ w różnych opak.[owaniach]/
 6.      – ,, –      rybne  – 1 do 2 puszek
 7. Owoce suszone
 8. Czekolada           – 1 tabliczka
 9. Kakao / w opak.[owaniu] jednoraz.[owym]./ ok.1 opak./ w miarę możliwości
10. Miód – do maja włącznie
11. Herbata
12. Kawa / do lata tylko do więzienia/
13. Witaminy /witamina C i multiwitam.[ina]./
14. Cytryny – /sporadycznie/
15. Soki owocowe / w miarę możliwości/
16. Papierosy / 10 do 12 opak.[owań]., zapałki
17. Ciastka i ciasto
18. Mydło, pasta do zębów i szampon
19. Wata lub opaski higieniczne dla intern.[owanych] i uwięz.[ionych] kobiet
Również pomocą żywnościową objęte były rodziny.
Od 13 XII 1981r. do maja 1982r. Skład paczki rodzinnej przedstawiał się następująco:
 1. Konserwy mięsne i rybne – po 2 pudełka
 2. Konserwy warzywne – 2 szt.
 3. Margaryna /ew.entualnie] smalec/
 4. Olej
 5. Herbata – 1 opak.[owanie]; kawa – 1 opak. /raz na miesiąc/
 6. Cukier– 1 kg.
 7. Mydło – 2 kaw.[wałki]; duży szampon
 8. Mąka – 1 kg.
 9. Pasta do zębów
10. Mleko w puszce lub pudełku
11. Ryż
12. Zupy w proszku – 3 opak.[owania]
13. Makaron
 Dodatki dziecięce
14. Cukierki
15. Herbatniki
16. Czekolada – 1 opak.[owanie]
17. Kakao
18. Wata
19. Mleko w proszku w workach
 – 4 –
Od czerwca 1982 r do chwili obecnej, paczka rodzinna zawiera:
 1. Mąka – 1 do 2 kg. / ostatnio nie /
 2. Cukier – 1 do 2 kg. /3/
 3. Ryż– 0,75 kg./ ½ kg./
 4. Makaron – 1 do 2 opak.[owań] a 0,5 kg. / z małymi przerwami/
 5. Płatki owsiane – 0,5 do 1 kg. /ostatnio nie /
 6. Fasola, groch   – ok. 0,5 kg. /sporadycznie/
 7. Konserwy warzywne – 1 puszka
 8. – ,, – mięsne – 0,5 do 2 kg. / w różnych puszkach/
 9. – ,, – rybne   – 2 do 4 puszek
10. Owoce, kremy – 1 puszka / tam, gdzie małe dzieci/
11. Kakao-czekolada w proszku – 1 opak./1-2 kg. – gdzie małe dzieci/
12. Czekolada w tabliczkach      – 1 tabl.
13. Owoce suszone                     – 1 opak./ w miarę możliwości/
14. Margaryna                            – 0,5 do 2 kg.
15. Smalec                                  – 0,5 do 1 kg.
16. Masło                                    – 0,3 do 1 kg. / w miarę możliwości/
17. Olej /oliwa/                           – 1 do 3,7 l.
18. Mleko w proszku, mleko skondensowane
19. Dżem /w miarę możliwości/
20. Kawa naturalna, herbata – /sporadycznie/
21. Szampon do włosów
22. Mydło toaletowe i zwykłe
23. Proszek do prania z przerwami
24. Pasta do zębów / z małymi przerwami /
25. Do połowy roku – opaski higieniczne i wata
26. Sery topione / w miarę otrzymywania /
Paczka wakacyjna w zasadzie była podobna do paczki rodzinnej. Uwzględnione były w niej indywidualne potrzeby osób wyjeżdżających na
akacje.
Paczki świąteczne były podobne do rodzinnych, z tym, że zawsze zawierały dodatkowo delicje , jak owoce suszone / rodzynki, figi, morele, śliwki
tp. orzeszki, kawę, herbatę, czekoladę.
Paczki „holenderskie“ raz otrzymaliśmy z Kurii na początku stanu wojennego. W składzie były podobne do rodzinnych, ale bardziej obfite w delicje.
             + – + – + – + – + – + – + – + – + – + –  Rok 1982 [ rok i podkreślenie odręczne]
W okresie od 13 XII 1981r. do 31 XII 1982r. Wydaliśmy ogółem 4010 paczek, w tym:
– w ramach pomocy stałej          – 3487
– w ramach pom. Jednorazowe j –  523
Z liczby 3487 internowani otrzymali 2224 paczki, w tym:
paczek rodzinnych          – 983
 – ,, – holenderskich         –  97
 – ,, – dla internowanego  – 661
 – ,, – odzieżowych          – 230
 – ,, – świątecznych          –195
 – ,, – na wakacje             –  58
 – 5 –
Uwięzieni i aresztowani otrzymali 1263 paczki, w tym:
– paczek rodzinnych         –  417
     ”       holenderskich     –    19
     ”       dla uwięzionego –  417
     ”       odzieżowych      –  253
     ”       świątecznych      – 129
     ”       na wakacje         –    28
Uwaga: paczki dla internowanych nie podlegały w zasadzie limitom i z tej to racji były liczne i obfite.
Na liczbę 523 paczek jednorazowych składają się:
– paczki rodzinne     – 182
    ”      holenderskie –     3
    ”      odzieżowe    – 161
    ”      świąteczne   –   91
    ”      odżywski     –   86
Rok 1983 [ rok i podkreślenie odręczne]
W okresie od 1 I 1983r. Do 30 VI 1983r. Wydaliśmy ogółem 1109 pacz.[ek], w tym: na stałą pomoc przypada 811 paczek, a na jednorazową 298
acz.[ek]
Na liczbę 811 paczek składają się:
– paczki rodzinne   –  287
    ”        więzienne  – 185
    ”        odzieżowe – 187
    ”        świąteczne – 142
    ”        na wakacje –  10
Na liczbę 298 paczek składają się:
– paczki rodzinne 89
    ”       odzieżowe  – 128
    ”       świąteczne  –  33
    ”       odżywski    –  48
Z odżywek dla dzieci systematycznie korzystały 53 osoby.
ad. b/ Paczki zbiorowe – pod tym pojęciem rozumiemy paczki dostarczone przez Ks.Stefana Miecznikowskiego do Zakładów Karnych w ramach wizyt duszpasterskich, oraz pomoc udzieloną innym ośrodkom lub parafiom.

Zakład Karny w Łowiczu – miejsce pobytu internowanych od 7 I 1982r do 1 VIII 1982r.
21 II 1982r. W trakcie wizyty Ks.Biskupa Ordynariusza wręczono 26 paczek dla wszystkich cel. Zawartość tych paczek wystarczyła dla wszystkich aktualnie przebywających internowanych. Paczki zawierały: kawę, herbatę, cukier, salami, konserwy mięsne i rybne, czekoladę, ciastka, cukierki, sery, mleko skondensowane, tłuszcze, dżemy, papierosy, środki higieny osobistej.
– 6 –
22 III 1982r. – przekazano środki czystości w ilości wystarczającej dla całego Zakładu Karnego.
10 IV 1982r. – przekazano z okazji świąt wielkanocnych paczki świąteczne, których ilość i skład były podobne do paczek z 21 II 1982r. Zawierały tradycyjną „święconkę“.
od 17 IV 1982r. do 1 VIII 1982r. – W tym okresie, w każdą sobotę / w sumie 16 takich dni / Ojciec Stefan Miecznikowski zabierał do Zakładu Karnego żywność, owoce /jabłka, truskawki/. Zawsze szczelnie wypełniały bagażnik fiata 125p.
21 VII 1982r. – p[P]rzekazaliśmy sery żółte, salami, konserwy rybne, ciasto, owoce świeże i suszone. Transport ten został zawieziony fiatem 125p i wypełnił bagażnik oraz tylne siedzenie w/w samochodach.

Zakład Karny w Łęczycy – miejsce pobytu skazanych.
19 III 1982r. do 8 IV 1982r. – O.Stefan Miecznikowski zawiózł każdorazowo 8-9 paczek /jedna paczka dla celi/. Skład paczek podobny był do paczek „łowickich“. Paczki świąteczne również zawierały tradycyjną „święconkę“.

Zakład Karny – Hrubieszów  – miejsce pobytu skazanych od 5 VI 1982r do chwili obecnej.
20 IX 1982r. – Ojciec Stefan Miecznikowski wobec braku osobistego kontaktu ze skazanymi zostawił paczki parafii w Hrubieszowie, która zajmuje się uwięzionymi. 17 paczek indywidualnych, które dotarły do podopiecznych. Skład podobny do paczki dla uwięzionego.

6 X 1982r.
29 XII 1982 i 15 III 1983r – Z tych samych powodów co poprzednio Ośrodek nasz zostawiał parafii 4 kg. kawy naturalnej, 16 czekolad, 16 herbat, 16 małych kiełbas „salami“.
– 7 –
Zakład Karny w Łodzi, ul.Stokowska
Luty 1983r. Przekazaliśmy: 69 książek, zeszyty 60-cio kartkowe – 10 szt., bruliony 100 kartkowe – 10 szt., kartony do malowania – 1 paczkę, bloki rysunkowe – 5 szt., ołówki – 37 szt., długopisy – 20 szt., buty męskie – 6 par, pantofle męskie – 1 para, kamizelka swetrowa – 1 szt., swetry – 22 sztuki, spodnie – 13 par, marynarki – 7 szt., koszule – 9 szt., różne podkoszulki – 7 szt., kurtki – 4 szt., dresy – 1 spodnie, 2 bluzy, szaliki 2 szt, mydło zwykłe – 36 szt.
Wyżej wymienione książki, materiały piśmienne i odzież oraz buty przyjęła p.Joachimiak.

13 IV 1983r. Przekazaliśmy:
– zeszyty 60-cio kartkowe – 35 szt., bloki rysunkowe – 8 szt., bloki z makulatury /listowe/ – 8 szt., papier rysunkowy – 500 arkuszy /2 opakowania/, ołówki – 57 szt., wkłady do długopisów – 9 szt., ołówki kolorowe – 60 szt., spodnie – 7 par, kurtki – 1 szt., sweter – 1 szt., bluzy – 3 szt., koszulki trykotowe – 1 szt., mydło – 56 szt.
Wyżej wymienioną odzież, środki czystości oraz materiały piśmienne przyjęła p.Joachimiak.

Zakład Karny w Łodzi, ul.Kraszewskiego
2 XII 1982r. przekazaliśmy:
3 kartony środków higieny osobistej dla kobiet, 400 szt. mydła toaletowego, 490 szt. Mydła do prania.
W/w odebrał Ks.Cymerys – kapelan tamtejszego zakładu.
Ośrodek odosobnienia dla Kobiet – Gołdap
Styczeń 1982r.
15 IV 1982r. i 30 VI 1982r. Ojciec Stefan Miecznikowski z okazji każdej wizyty w/w Ośrodku przekazy- wał internowanym kobietom żywność,  środki higieny osobistej.
+ – + – + – + – + – + – + – + – + – +

Pomoc dla innych Ośrodków [dopisek odręczny]
Pomoc dla innych punktów charytatywnych
Pomoc udzielona Ośrodkowi Pomocy Osobom Zwolnionym z Pracy mieszczącemu się przy parafii n[N]ajśw. Zbawiciela w Łodzi. Ośrodek dla pozbawionych pracy powstał pod koniec stycznia 1982r. Od momentu powstania był systema-tycznie wspierany finansowo i rzeczowo przez Ośrodek kierowany przez Ojca Stefana Miecznikowskiego S.J.

P o m o c   f i n a n s o w a:
2.II.1982r. Ks.Antoni Głowa otrzymał od Ojca Stefana Miecznikowskiego 100.000 zł /sto tysięcy złotych/.
– 8 –
8 III 1982r. – Ks.Antoni Głowa od Ojca Stefana Miecznikowskiego otrzymał – 50.000 zł  /pięćdziesiąt tysięcy złotych/
6 IV 1982r. – Ks.Antoni Głowa otrzymał kwotę 50.000 zł /pięćdziesiąt tysięcy złotych/, od Ojca Stefana Miecznikowskiego T.J.

P o m o c   r z e c z o w a:
dzieliliśmy się w zależności od potrzeb Ośrodka dla Pozbawionych Pracy i naszych możliwości – przeciętnie co dwa tygodnie.
4 II 1982r. wydaliśmy:
odżywki dla dzieci „KIX“ – 2 kartony, margaryny – 10 kartonów, mleko Cambia – 3 kartony, biszkopty – 1 kart., odżywka na miodzie – 1 karton, Ovomaloina – 2 kart., konserwy – 1 kart., Aptamil – 5 kart., olej – 3 kartony / w każdym 16 butelek/, ryż – 80 kg., mydło w kostkach – 4 kart., mydło w pudełkach – 2 kart., szynka w puszkach – 1 kart., proszek do prania – 3 kart., pasta do zębów, szampony, papierosy.

12 II 1982r. wydaliśmy:
olej w bańkach – 1 opakowanie, zupy w proszku – 1 opak., mleko – 1worek, ciastka – 2 kartony, makaron – 2 kart., groch – 2 kart., cukier – 50 kg. mydło – 1 kart., szampon – 1 kart., cukierki – 1 kart.

Od 13 lutego 1982r. do 7 kwietnia 1982r. wydaliśmy:
kawa naturaln – 7 kart., herbata – 2 kart., mleko w tubach – 4 kart., kakao – 5 kart., czekolada – 3 kart., nescafe – 2 kart., mąka – 5 worków, sok pomarańczowy – 4 kart., mleko Candia – 4 kart., witaminy – 1 kart., pure – 1 kart., mleko w proszku – 5 worków, szampon – 3 kartony, odżywki w słoiczkach – 6 kart., ziemniaki – 2 worki, cebula – 1 worek, czosnek, cukier – 100 kg., cytryny, makaron, środki czystościowe, środki higieny osobistej, tłuszcze.
Dane te nie są precyzyjne, ponieważ nie była prowadzona dokładnie ewidencja tejże pomocy braterskiej. Powyższe produkty odbierał ks.Głowa lub Paweł Lipski.

12 i 13 marca 1982r. otrzymaliśmy od studentów z RFN i Belgii transporty: 2 samochody Renault i 1 kontener, którymi podzieliliśmy się w częściach: 1/3 – my i 1/3 – Ks.Głowa, a 1/3 – Pabianice.
Powyższe transporty zawierały żywność i odzież. Orientacyjnie: czekolada, kakao, konserwy mięsne, rybne, warzywne, soki, cukier, mąka, cukierki, salami, mleko w proszku, margaryna, mleko w puszkach, makaron, odżywka dla dzieci, kawa. Pierwszą partię tego transportu zawiózł soim samochodem Leszek Orzechowski. Po drugą część przyjechał „Żukiem“ Paweł Wojciechowski.
7 IV 1982r. wydaliśmy: masło – 2 kart., konserwy rybne – 2 kart., konserwy mięsne – 2 kart., ciastka – 2 kart., mleko w przoszku – 1 kart. Ovomaltina – 3 kart., margaryna – 3 kart.

9 IV 1982r.– margaryna – 1 kart., olej – 1 kart.
Początek maja 1982r. wydaliśmy: mąka – 40 kg., cukier – 80 kg., konserwy rybne – 1 pudełko, konserwy mięsne – 1 pudełko, mleko w proszku – 2 worki, masło – 90 kg., olej – 3 kart., mleko w płynie – [?] kart., sok pomarańczowy – 1 kart., mleko w pusz.dużych – 2 kart.,
– 9 –
mleko w puszkach małych – 1 karton, makaron – 1 kart., kakao – 6 szt., olej 2 ltr – 1 kart., mydło, pasta do zębów, papierosy.
25 V 1982r. wydaliśmy: mleko – 3 kart., ryż – 30 kg., mydło do prania – 5 paczek, konserwy mięsne – 6 kart., odżywki dla dzieci – 3 kart., powyższy transport odebrał Paweł Wojciechowski.
W okresie od czerwca 1982r. do września włącznie przedstawiciele Ośrodka Pomocy dla Pozbawionych Pracy dziękowali za pomoc motywując:
 1/ regularnymi przydziałami z Kurii,
 2/ trudnościami lokalowymi
Od października 1982r. do obecnej chwili dzielimy się swoimi zapasami na każdorazową prośbę przedstawicieli Ośrodka Pomocy Pozbawionych Pracy.

11 X 1982r. przekazaliśmy: margaryna – 150 kg., mąka – 100 kg., puszki z grochem – 36 puszek, puszki z marchwią – 36 puszek, płatki owsiane – 25 kg., proszek do prania – 475 kg., konserwy mięsne /wołowina/ – 384 puszki, konserwy mięsne /pasztet/ – 144 puszki, konserwy mięsne /wołowina/ – 240 puszek, mleko w proszki – 175 kg., puder dziecięcy – 60 opakowań, mydło dziecięce – 63 opak. mleko w pudełkach – 40 kg., makaron w pudełkach – 376 opak., cukier – 100 kg., płatki owsiane – 72 opak., zupa w proszku – 40 opak., papier toaletowy – 150 szt., mydło toaletowe – 80 szt., mydło do prania – 135 sztuk, Milupa – 60 szt., kakao /1 opak. 2 kg./ – 30 szt.
Powyższy transport odebrał Marek Goldman.

19 X 1982r. wydaliśmy: 17 kartonów odzieży, butów, środków higienicznych.
Transport odebrał Marek Goldman.
2 XII 1982r. przekazaliśmy: szynka mielona – 600 puszek, cukier – 200 kg., odżywki bezglutenowe – 26 puszek.
Transport odebrał Jarosław Daszkiewicz

17 I 1983r. wydaliśmy: 28 kartonów odzieży, zawierających odzież męską, damską i dziecięcą oraz buty.
Transport odebrał Paweł Wojciechowski, pracownik „Ośrodka“ przy parafii św.Urszuli w Łodzi, ul.Obywatelska 60.
10 III 1983r. Wydaliśmy: 15 kartonów konfitur, 20 kart. Parówek rybnych, 10 kartonów pierożków Rivoli, 20 kart. Płatków kukurydzianych, 10 wyprawek dla niemowląt, 7 kart. odzieży:
  1/ podkoszulki – 13, kurtka skórzana – 1, skafandry –[?], kurtka – 1, płaszcze – 1, bluzka – 1, swetry – 3.
  2/ spodnie – 5, bluzki – 8 koszulki –5, podkoszulki – 6, garsonka – 1, sukienki – 3, rajstopy – 8,
– 10 –
chusta –1, peleryna – 1,
  3/ swetry – 20,
  4/ szlafroki – 3, marynarki – 1, spodnie – 1, bluzki – 10, koszule – 11, podkoszulki – 7,
  5/ odzieży dziecięcej i młodzieżowej – 40 szt.
  6/ odzieży dziecięcej – 160 sztuk
  7/ koszule – 53 szt., bielizny – 30 szt., swetrów, spudnic i bluzek – 36 szt.
Transport odebrał Paweł Wojciechowski. – – – – – – – – – – – –
5 IV 1983r. – w całości przekazaliśmy transport z Francji do „Ośrodka“ na ul.Obywatelską. Transport zawierał żywność i odzież.
26 IV 1983r. otrzymaliśmy transport z Anglii. Z transportu tego przekazaliśmy odzież w całości i część żywności do „Ośrodka“ na ul.Obywatelską.
4 V 1983r. przekazaliśmy: 140 worków z odzieżą i 6 kartonów z obuwiem „Ośrodkowi“.
Transport odebrał Paweł Wojciechowski.
6 V 1983r przekazaliśmy: 20 kartonów pierożków, 20 kartonów kiełbasek rybnych, 5 kartonów płatków kukurydzianych, 3 kartony proszku do szorowania „Vim“, 20 kartonów dżemu, 2 kartony płynu do prania, 150 kg. cukru, 20 kartonów margaryny, 5 kartonów smalcu, 10 kartonów konserw, 230 kg. ryżu, 36 pudełek pasty do zębów, 10 wyprawek niemowlęcych.
Transport odebrał Paweł Wojciechowski.
Środki medyczne [dopisek odręczny].
Instytut Pediatrii Akademii Medycznej – Poliklinika Gastro-Enterelogiczna.
27 I 1983r. przekazaliśmy: 1 worek mleka w proszku, mieszanka Janett – 250 sztuk.
Odebrała dr Krystyna Wąsowska-Królikowska

Wykaz placówek służby zdrowia, które otrzymały leki z darów, przesyłanych do Ośrodka w Łodzi, przy ul.Sienkiewicza 60.
1. Szpital im.Pirogowa
a/ oddział kardiologiczny        dr Marek Edelman
b/  – ,, –     laryngologiczny      dr Jadwiga Okuliczowa
2. Szpital im.Biegańskiego
a/  odział dermatologiczny      dr Radzisław Dąbkowski
b/  -,, –      zakaźny                   dr Wiesława Swatowa
c/  – ,, –     pediatryczny            dr Halina Kozyrska
3. Szpital im.Madurowicza
     oddział gin-położniczy       dr Andrzej Armarys
4. Szpital im.Wolf
     oddział wewnętrzny            dr Joanna Stefanowska
5. Szpital im.Babińskiego dr Tadeusz Wierzbicki
6. Szpital w Brzezinach
      oddział wewnętrzny            dr Cyperling
7. Szpital w Zgierzu
      oddział endokrynologiczny dr Maria Berkan
8. Szpital „Palmy“             dr Anna Hryniewicz
9. Ośrodek Zdrowia w Dąbrówce k/Zgierza  dr Anna Szukalska
Całością akcji kierowała dr Zofia Szczerska.

Państwowy Dom Pomocy Społecznej dla Dzieci, Łódź, ul.Spadkowa 4/6
2 II 1983r. przekazaliśmy: 10 kg. śliwek suszonych, 60 czekolad a 100 kg, 40 paczek gum do żucia, 2 kg.cukierków, 2 paczki herbatników.
Odebrała P.Anna Brzozowska

Z d u ń s k a   W o l a
21 10 1983r. przekazaliśmy parafii w Zduńskiej Woli: swetry – 15 sztuk., spodnie – 24 szt., garnitury – 4 szt., spodnie dziecięce – 5 szt., kurtki – 4 szt., dresy – 2 szt.,plus 2 bluzy od dresów, płaszcze – 3 szt., plus 1 wełniany, kołderki dziecięce – 20 szt., chusty wełniane – 2 szt., czapki – 10 szt., bluzki – 2 szt., szale – 13 szt., ręczniki frotte – 4 szt., myjki – 9 szt., torba na zakupy – 1 szt., prześcieradła flanelowe – 2 szt., bamboszki niemowlęce – 1 szt., dziecięce rzeczy – 100 szt., skarpetki – 66 par, rajstopy – 25 szt., sweterki – 3 szt., bluzeczki – 2 szt., podkoszulki bawełniane – 2 szt., płaszczyk dziecięcy – 1 szt.
Transport odebrała Grażyna Barton.

3 II 1983r. przekazaliśmy parafii w Zduńskiej Woli: 38 sweterków, 114 szt. Rzeczy dziecięco-młodzieżowych, 11 płaszczów[y], 10 kurtek, 10 bluzek, 8 sukienek d.[ziecięcych] i 4 garsonki, 6 spódnic, 17 par spodni, 31 par butów dla dzieci, 7 par kaloszy dla dzieci, 8 marynarek, 8 par butów damskich, 7 par butów męskich.
Transport pobrała Grażyna Barton.

Parafia w Białej k/Zgierza
20 XII 1982r. przekazaliśmy: 7 worków odzieży w tym: swetry, spodnie, kurtki, koszule, spódnice, ciepła bielizna.
Odebrał Ks.Jerzy Kowalczyk
– 12 –
15 I 198[?]r. przekazaliśmy: 1 worek plastikowy, 2 duże paczki oraz 8 małych paczek różnorodnej odzieży.
Odebrał Ks.Jerzy Kowalczyk.

P i o t r k ó w  T r y b u n a l s k i
W mies.[iącu] październiku 1982r. przekazaliśmy parafii prowadzonej przez OO.jezuitów: 1 karton mydła,  4 szt.konserw mięsnych „cornet beef“, 10 kartonów konserw mięsnych, 5 kartonów konser rybnych, 12 szt. Konserw z czarnym, 12 szt. konserw-smalec z mięsem, 12 szt. Konserw – żeberka, 2 kartony odżywek dla dzieci, 12 szt. Odżywek w słoiczkach i opakowanie – czekolada w proszku, 5 opakowań oleju, 5 szt. Sera, 10 kg. margaryny, 5 opakowań proszku do prania, 1 karton pasty do zębów.
Transport odebrał Andrzej Świstak.

P a b i a n i c e
12 i 13 II 1982r. otrzymaliśmy od studentów z RFN i Belgii transporty: 2 samochody Renault i 1 kontener, którymi podzieliliśmy się w 1/3 z parafią w Pabianicach.

ad 3/ P o m o c  w a k a c y j n a
Akcja wypoczynkowa w 1982 roku prowadzona była w miesiącach: czerwiec, lipiec, sierpień, wrzesień i grudzień.
W okresie tym wysłano na wakacje:
miesiąc                    Ilość rodzin                  ilość osób
czerwiec                         12                                 36
lipiec                               25                                 73
sierpień                          36                                114
wrzesień                           6                                   11
grudzień                           4                                   13
                             razem:  83                               247
Rodziny wyjeżdżające otrzymywały paczki żywnościowe, umożliwiające przygotowanie posiłków. Rodziny wysłane na wakacje były dofinansowane.
W poszczególnych miesiącach dofinansowanie wyglądało nast.[ępujący] sposób:
czerwiec – 21 tys.
lipiec      – 47,5 tys.
sierpień  – 53,5 tys.
wrzesień – 15 tys.
grudzień – 16 tys.
razem:     153 tys. złotych
– 13 –
W Ochotnicy Górnej kwatery były płatne, na ten cel wydano 85.300 zł.
W okresie trzech miesięcy prowadzenia akcji letniej trzykrotnie samochodami dowożono paczki z źywnością dla rodzin przebywających na wakacjach. W przypadku wielodzietnych rodzin gospodarzy, którzy udzielali gościny naszym rodzinom, przekazywano paczki odzieżowe. Wszystkim gospodarzom przekazywano proszek do prania w celu umożliwienia prania pościeli. Rodziny przebywające na wypoczynku były odwiedzane przez Ojca Stefana Miecznikowskiego.
Akcja wypoczynkowa w 1983 roku obejmowała miesiące zimowe – styczeń i luty, okres Świąt Wielkiej Nocy oraz objęła, bądź obejmie miesiące letnie, to znaczy czerwiec, lipiec i sierpień.
W tym okresie na wypoczynek wyjechało bądź wyjedzie:
            miesiąc                ilość rodzin                             ilość osób
     styczeń                                6                                             10
     luty                                      8                                             17
     kwiecień                              5                                             10
     czerwiec                              6                                             18
     lipiec                                 18                                             47
     sierpień                                3                                               5
                               razem:       46                                           107

W okresie zimowym i wiosennym Ośrodek Pomocy Uwięzionym wysłał podopiecznych we własnym zakresie. Ponieważ kwatery w tym czasie były tylko częściowo udostępnione bezpłatnie rodziny wysyłane były dofinansowane, aby móc pokryć koszty wyżywienia i ewentualnie mieszkania. W czerwcu 6 rodzin było skieropwanych na wczasy – koszty ich pobytu w całości pokrywał Ośrodek Pomocy. Wynosiły one 82.354 zł.
W miesiącu lipcu i sierpniu kwatery udostępnione będą bezpłatnie w ramach ogólnopolskiej akcji wakacyjnej. Z uwagi na duże niedobory żywności w naszym magazynie, rodziny wyjeżdżające nie otrzymają paczek żywnościowych. Dlatego też przyjęto zasadę, że każda z osób wyjeżdżających otrzyma dofinanso-wanie w wysokości 5 tys. złotych na pokrycie kosztów utrzymania. W trzech przypadkach podopieczni otrzymali zasiłki zwiększone, ponieważ letni wypoczynek zorganizowały sobie na własną rękę i nie będą korzystać z kwater bezpłatnych.
W poszczególnych miesiącach dofinansowanie wyglądało w nast. Sposób:
– 14 –
   styczeń   –   15 tys.
   luty         –   35 tys.
   kwiecień –   34 tys.
   lipiec       – 232 tys.
   sierpień   –   25 tys.
       razem:   341 tys. złotych
Wzorem roku ubiegłego Ojciec Stefan Miecznikowski stara się dotrzeć z krótką wizytą do każdej do każdej z wyjeżdżających grup. Ogółem w okresie od 13 XII 1981 roku do 30 czerwca 1983 roku skorzystały z wakacji 354 osoby za 129 rodzin.
D a r y – otrzymaliśmy od:
            1/ Komisji Charytatywnej Episkopatu O/w Łodzi przy Kurii Biskupiej
            2/ dary zagraniczne od różnych ośrodków pomocy kościelnych i świeckich
            3/ dary społeczeństwa łódzkiego w naturze
            4/ bezpośrednie dary od Ks. Biskupa Ordynariusza
Uwaga: – W załączeniu dowody przekazywanych transportów i ofiar. Lista jest niekompletna z przyczyn od nas niezależnych.

___________________________________________

(330) BIULETYN ŁÓDZKI Nr 120 str.3 z dn.5.04.88.– redagowany przez Robotniczy Komitet Oporu NSZZ „Solidarność“

Rozdział VIII

LECH WAŁĘSA w Łodzi w dn. 22.02.1989r.(331)

[ Autor, nie ingerował w formę językową / uzus językowy, uczestników spotkania ].
Spotkanie I. [mała sala]
– W pierwszym rzędzie siedzi o.Stefan Miecznikowski. Z jego lewej strony ks.Józef Belniak, Andrzej Słowik, Jerzy Kropiwnicki i mec.Karol Głogowski. Po prawej stronie: – Grzegorz Palka, mec.Andrzej Kern. Na wąskim stole, przykrytym pomarańczowym materiałem, dwie paprotki w doniczce i cztery butelki z wodą mineralną. Za nimi m.in.:- Jerzy Dłużniewski i Ryszard Kostrzewa. Za stołem prezydialnym, Lech Wałęsa, ks.Henryk Jankowski, Andrzej Drzycimski  i inni.
Andrzej SŁOWIK:…[niezrozumiałe słowa].[…]- Jest to spotkanie Aktywu Regionalnego.[…].- Jest 31 organizacji  zakładowych.
Lech WAŁĘSA[stojąc]:…[niezrozumiałe słowa]- Moja opinia jest taka… Proponuję, aby ci, którzy zechcą wejść, aby mieli możliwość wejścia na tą dużą salę. Tu jest nas mało, nie ja to organizowałem. Jeszcze raz powtarzam. Ja… Za to. co mnie spotkało z tą grupą, nie wpuściłbym nawet….[niezrozumiałe słowa].To jest moja ostateczna decyzja. Teraz mili państwo, nie ma czasu, jest spraw tak dużo poważnych, że trzeba mówić o poważnych sprawach, a nie o jakiś ambicjonalnych zagrywkach…[niezrozumiałe słowa]. Ja przyjechałem do państwa, aby się wytłumaczyć przede wszystkim, ze wszystkiego, co do tej pory czyniłem i czyniliśmy, i w imieniu których czyniłem, chciałem prosić o zrozumienie tego, co się obecnie dzieje i wskazówki Wasze. Moje zadanie na dzisiaj jest bardziej uzurpatorskie. Ja nie mam mandatu na ten okres, który się teraz dzieje, ale że przyszliście do mnie teraz, bo mnie właśnie wybraliście. To uważam, że wszyscy, którzy tu są, mnie wybrali, przyszli na spotkanie. Ale mandatu na ten okres nie mam, ja tylko spełniam moją przysięgę wobec was wszystkich, którym przysięgałem na głowę i na statut, że ideały nasze dowieziemy do zwycięstwa, przynajmniej nie zawiedziemy, że będę kierował tak Związkiem, aby osiągnąć, czy odrobić to, co straciliśmy i staram się to robić. Ale jak powtarzam… ponieważ stały się ciężary trochę większe, pytań coraz więcej, ja zaczynam się nawet bać swojej odpowiedzialności.            W związku z tym, jeżdżę po kraju i staram się dopytać, pytać, dlatego, że teraz podejmuję decyzje strasznie ciężkie. I czym większe te decyzje, tym więcej ludzi powinno brać udział w tym podejmowaniu. Dlatego mój objazd ma taki cel i jednocześnie drugi też cel jest taki, aby prosić, szczególnie działaczy, po to, żeby wszyscy razem, ze mną… Jesteśmy uzurpatorami na ten okres, że naszym zadaniem jest dojechanie do prawdziwych Wyborów, do prawdziwego określenia się załóg. Tak… Zakładów pracy. I one to w sposób nieskrępowany, nie z Kościoła, nie tam gdzieś w zaułkach, tylko w zakładach pracy. Wcześniej dokładnie poinformowani, mają przeprowadzić sami wybory, mogą wybrać tych, którym ufają, którzy się sprawdzili, których Wałęsa nawet nie doceniał, czy inni. To jest ich sprawa. Ale nasz cel jest tylko jeden. Dojechać do tego momentu, aby formalnie, prawnie, wszystko, załogi same ułożyły. I nie ma innego celu. Ale, jak powtarzam, sprawy są tak trudne i tak ciężkie dla mnie osobiście, że teraz chciałbym, abyśmy je… podejmiemy, czy zanim skorygujemy… Ja też robię błędy i my robimy błędy, żebyśmy sobie zrobili taką spowiedź, tak jak to zresztą wszędzie to robimy i po tej spowiedzi, po wyjaśnieniu tego, co ja robię i co my robimy, abyście pomogli w tym wszystkim… Ale innego na to miejsce, czy delegowali od was, jeśli w kraju postąpią jak Wy, to ja nie mam prawa postępować inaczej, czy czynić inaczej, jak Wy to sobie życzycie, ale wszyscy, nie tylko w Łodzi, bo jeżdżę po całym kraju. Dlatego proszę o tą spowiedź, ale bezpośrednią rozmowę na wszystkie tematy. Tu musimy wyjść wyspowiadani, żebyśmy podołali temu trudnemu zadaniu, które Was czeka. Moim zdaniem otwierają się możliwości w Polsce, odrobienia wszelkich strat, czy poszerzenia. Ale, to do tego… Na ten moment musimy być silni. Nie możemy się kłócić, nie możemy sobie zagrywki takie robić, jak byśmy na przykład przed chwilą… Musimy się zrozumieć. Tu nie chodzi o nazwisko Wałęsy, czy kogoś. Chodzi o to, aby przygotować grunt dla innych, a nie dla siebie. Ale jeszcze raz powtarzam, żeby to było ładnie, proszę o wszystkie mankamenty, aby tu były one poruszone, abym ja, mógł się wytłumaczyć z działań i jednocześnie z problemów, które dzisiaj czynię. Potem, na koniec wskazać to, co ja od Was oczekuję i co Wy powinniście oczekiwać od Łodzi. Od tego regionu w którym żyjecie. Proszę bardzo… Ja będę siedział….[niezrozumiałe słowa].
Grzegorz PALKA:- Co złego spotkało Cię, od Grupy Roboczej Komisji Krajowej i Zarządu Regionu Łódzkiego, ale konkretnie, nie ogólnie.
Lech WAŁĘSA:- Już odpowiadam… Kiedy grupa… Kiedy po wyjściu z internowania, czy nawet w internowaniu, powstała tymczasowa Komisja TKK… Krótko mówiąc… Po moim wyjściu, zastałem stan faktyczny, nie ten z Wyborów, który mieliśmy prawnie, statutowo itd. Tylko stan faktyczny, a faktyczny to było TKK, które prowadziło walkę, jak ja siedziałem i Wy siedzieliście. Po tym wszystkim wyszłem ja i inni, no i musiałem próbować się włączyć. Włączyłem się. Próbowałem odbudować coś podobnego, do działalności statutowej, ale TKK… To przecież ja, nie mogę wziąć i wyrzucić ludzi, którzy walczyli, którzy się narażali, tylko oni mieli też swoje warunki. Powołałem TRS, ale pomyślałem, że mi się uda poszerzając TKK, przez RT”S”, uda mi się jakoś sformułować walkę, ale nie wyszło mi to, no… Te ciała, nie były wstanie się dogadać. Wymuszono na mnie i ja, zresztą sam wysłałem, wyszłem w tą stronę, że… Podjąłem decyzję. Muszę ujednolicić kierownictwo. Ale na warunki i te, które w tamtym czasie były, no i spróbowałem zrobić TKK, TR”S”, Lecha Wałęsy i jeszcze  innych. Spróbowałem zrobić jedno dzieło, na warunkach jedno ciało. Wy sobie wyobrażacie, że Wałęsa może zrobić wszystko w tym Związku?… Guzik prawda. Oni walczyli, oni wyrośli z boju. Ja musiałem im powiedzieć tak… Część Wam, część TR”S” i to będzie tymczasowe kierownictwo, które spełni tę rolę. I tak tłumaczyłem to Wam. Czy mogłem wrócić do statutu?… Otóż nie!… Statut był i władze Związku na okres legalnej działalności. Tak jak na deszcz nie wezmę sita, tylko wezmę parasolkę. I w związku z tym przeciąłbym to, co było możliwe dla Związku, nie dla Wałęsy, dla wszystkich. Jedno kierownictwo. Jedno kierownictwo, to jest KKW!. Czy się to komuś podoba, czy nie. To nie jest statutowa działalność, nie jest to statutowa działalność, ale to jest działalność na ten czas, aby spełnić te zadania. I kiedy mówiłem Wam, że nie mogę Was przyjąć, bo mam też uwarunkowania, to Wy zrobiliście mi fiksa, typu „zdrady Solidarności”. Uważam to… W czasie Związku… Kiedy będzie Związek, postawię Was do rozliczenia Komisji, za stworzenie niebezpiecznej sytuacji dla Związku. Za niepodporządkowanie się przewodniczącemu i za stworzenie faktów, które były śmiesznymi faktami, nawet po dwóch latach, śmiesznymi faktami. Minęło… Nawet rok, jak nowa sytuacja, trzeba do nowej sytuacji… Tak jak powiedziałem, na deszcz, to nie sito, a parasol. Ja tu jestem przewodniczącym i ja określałem możliwości walki a nie Wy, bo Wy nie jesteście przewodniczącym. Natomiast ja, nie wchodziłem w Region, dopiero jestem pierwszy raz, co jestem w Regionie. Dziękuję. Następny problem.
Ryszard KOSTRZEWA:- Ja mam taką jedną sprawę… Bo to, jest uproszczenie sprawy, co powiedział kolega Palka. Zarząd Regionu… My jesteśmy, równi …
Lech WAŁĘSA:- Ja nie przyszłem tu się kłócić. My mamy cel, wszyscy, Palka też. Ja im mandatu nie zabieram. Nie mam takiego prawa. Natomiast Wybory, do których dążymy określą, kto jest kto i dają prawo. Może skrzywdziłem. Ja muszę dociągnąć Związek do legalnej działalności. I to zrobię. Ja nie zrobię struktury, który będzie mi blokować, który powie, z tym nie mogę się spotkać, z tym nie mogę się dogadać, który ma ambicję. Ja muszę być skuteczny i o skuteczności świadczą efekty, a efekty widzimy jakie były i te efekty trzeba widzieć. Natomiast walka cały czas się toczyła, czy przyjmę Was do działania, czy nie przyjmę Was. Powiedziałem, że Wy macie bardzo wielką ochotę, bo Was szanowałem, bo w pewnym okresie byliście świetni, ale za tak stawianie sprawy, za bardziej ambitnie niż zrozumienie mojej sytuacji, nie dam rady z wami pracować i nie chcę z wami pracować. Mam prawo. Prezydium Rady… Mało tego, panowie… Weźmy inaczej… Przecież Prezydium Krajowej Komisji… To ja wybierałem i ty byłeś w moim Prezydium…[wskazuje na Grzegorza Palkę] – Tylko, bardzo przepraszam, Komisja Krajowa akceptowała… Tak jest…
Jerzy KROPIWNICKI:…[reakcja na odgłosy z sali]- Ale [Bogdana] Lisa nie zaakceptowała i to też się z tym pogodziłeś…
Lech WAŁĘSA:- Ooo…Mili państwo… Teraz tak… Ja ten temat próbowałem zakończyć. Ale żeby to zrobić inaczej. Ponieważ wygląda na to, że ja jestem niedemokratyczny. To ja teraz wytłumaczę inną rzecz. Otóż na dzisiaj Komisja Krajowa… Proszę nie przeszkadzać, bo poproszę o wyprowadzenie [do Jerzego Kropiwnickiego]. Mili państwo… Na dzisiaj Komisja Krajowa…Wasza Komisja mówi tak… Panie Lechu, czy Lechu, nie jesteś demokratą, nie chcesz zrobić Zjazdu. Proszę panów… Nie jestem głupcem, ja dzisiaj nie mogę zrobić Zjazdu, bo co ja na tym Zjeździe osiągnę? Mówi się tak… Weź trochę starych działaczy, którzy się sprawdzili i weź nowych, którzy się sprawdzają. Absurd… Ja mogę z trzynastu województw wziąć pięknych ludzi, których znam. Tych nowych, bo starych to znam oczywiście, których… Natomiast nowych mogę wziąć tylko z trzynastu województw My żyjemy tu, w świecie realnym i nasi przeciwnicy tylko ustawią się na rogatkach, czy nawet przed samym wejściem… kontrolę dokumentów, żeby Wałęsę nie zabili, o tak powiedzą. Zobaczą z jakiego województwa oni przyjechali i przyślą mi takich wspaniałych ludzi, że jak mi zrobią Zjazd, to ja się w ogóle nie poznam. Będą mieli formalne papierki, formalne. Ale skąd ja wiem, że on w Jeleniej Górze się sprawdził. Skąd ja wiem, kto się sprawdził w Pile. [Krzysztof] Maczkowski… może nawet na przykład, który przyjdzie z formalnymi papie-rami, że on jest delegatem. Jak mi zrobi Zjazd, to rozwalę ten Zjazd. Rozwalę!… A druga rzecz… Po co mi ten Zjazd panowie. Po co mi ten Zjazd?!… Czy jest kierownictwo?… Czy prowadzi do odzyskania?!… Prowadzi! Na formalne takie rzeczy nie dobiorę się, choćbym był święty, nie dobiorę ludzi. Kto się sprawdził, kto się sprawdził, kto nie, kto jest młody. Nie dobiorę! Życie mi koryguje sprawy. I życie skorygowało mi sprawy. Przecież ja, tego człowieka nie znałem w ogóle… [wskazuje na Jerzego Kropiwnickiego]- Ale dlaczego go zaakceptowałem, bo TKK, formalne siły, które walczyły wytypowały jego i jest do dzisiaj, proszę uprzejmie… A więc, mam maksymalnie demokratycznie, maksymalnie demokratycznie prowadziłem ten Związek. A że można inaczej? Można. Można!..
Ale ja tak uważam, że tak było dobrze. I efekty mamy mamy, jakie mamy. Natomiast Zjazd, który doprowadzimy do Zjazdu, który Zjazd nie będzie w kryptach Kościoła, nie będzie robiony „na ucho”. 
       I ludzie sami wybiorą. Nie wierzcie Wałęsie, nie wierzcie nikomu. Bo to są tak samo ludzie, którzy popełniają błędy. Ale sami wybierzecie porządnych ludzi. I ludzie sami wybiorą, ze mną włącznie. Natomiast… Jeszcze raz powtarzam. Za ten okres i na ten okres jestem uzurpatorem, tak jak my wszyscy. Ani on, nie jest demokratą…[wskazuje na Jerzego Kropiwnickiego]
– Ani ty, nie jesteś demokratą..[wskazuje na Grzegorza Palkę]– Ani nikt z nas. Tylko w tych warunkach spełniamy określone zadania. Ja na szczeblu krajowym dobieram sobie takich ludzi, takie konie, które by ciągnęły, a nie kłóciły się. I ja dowiozę ten wóz. I jeszcze raz powtarzam, ja na ten okres jestem wybrany. Dziękuję.
Grzegorz PALKA:- Czy mogę?…
Lech WAŁĘSA:[gestykuluje w stronę Grzegorza Palki]- Panowie, panowie…Proszę bardzo…[wskazuje na rozmówcę w dalszym rzędzie].
Marek EDELMAN:- Czy mogę się spytać w innej sprawie?…Jakie są perspektywy rozmów przy okrągłym stole teraz. Czy od tych dwóch tygodni  coś się posunęło do przodu i jak to w ogóle wygląda? Bo to jest najważniejsza sprawa.
Lech WAŁĘSA:- Mili państwo… Zaraz to wyjaśnię. Przechodzimy…Nie ma to sensu ta rozmowa. My wszyscy mamy doprowadzić do Zjazdu… Formalnych, legalnych i dopiero wtedy demokracja, statuty i te inne rzeczy będą działać. Na dziś kłótnie są bezcelowe. Szkoda waszego zdrowia, szkoda mojego zdrowia. Ja nie zmienię decyzji. Nie chcę was widzieć. Mało! Powiem dalej… Ja nie kandyduję, gdybym kandydował to bym was za ten fakt… Nie chciałbym was, nie chciałbym was widzieć. Nie chciałbym wokół siebie was widzieć. Za stworzenie niebezpiecznej sytuacji w Związku, za podważenie Wałęsy autorytetu i wszystkiego, co Wałęsa robił, nie chciałbym was widzieć. Nie jestem może demokratyczny… Ale teraz tak, jeśli chodzi o tamto pytanie. Ja wracam prosto z Warszawy. Wczoraj i dzisiaj dyskutowaliśmy w jakim stanie jesteśmy. Otóż, w wielu tematach jesteśmy dalej niźli się spodziewaliśmy, w tym okresie trudnym, marazmu itd. Ale jednocześnie, jesteśmy coraz bardziej wciągani w takie tematy, które się tak szeroko otworzyły, możliwości, że ja i wszyscy, którzy biorą udział w rozmowach, zaczynamy się bać. Władza, albo nas bardzo mocno – bym powiedział – robi w konia, bo tak nam szeroko otworzyła rzeczy, że nie jesteśmy w stanie je zagospodarować. Dlaczego to robią? Ja nie wiem. Ale ja wracam do tego, na czym ja tylko chcem, po tym wszystkim… Spodziewam się, że otworzą się możliwości rozbicia monopolu politycznego, ekonomicznego, związkowego, społecznego itd. Ja tylko na to liczę i specjalizuję się w zagospodarowaniu, doprowadzeniu do odzyskania „Solidarności”, jako więc Związku przede wszystkim i tego odzyskam, co mieliśmy. Natomiast na ile skorzystamy z rzeczy ponad planowanych, a to jest zadanie trudne. Komitet Obywatelski  i właściwie znów – jaka była walka tych wspaniałych ludzi w Polsce. Jaka bitka o to, dlaczego powołałem Komitet Obywatelski, a teraz wyobrażacie sobie, że teraz stanąć do rozmów… Z czym bym stanął. Z kłócącymi się…[niezrozumiałe słowa]. – O to panu chodzi?… Przygotowanie było idealne. Jak widzicie, za całość tych przygotowań, za okrągły stół i kadrowo i programowo odpowiadam ja. Rzeczywiście, uwag mieć można dużo, ja to zorganizowałem. Oczywiście ja, nie w takim stylu, to wybaczcie, ale ja odpowiadam za całość. Natomiast ludzie, profesorowie, wielu i od was, biorą czynny udział. Jak widzicie, ja się tam mieszam, ja stawiam na fachowców, ja stawiam na ludzi mądrych, szeroko.. Nie wiem ilu…Pięćset bierze czy trzysta. Dałem, żeby mi policzyli, ilu ludzi dopuściliśmy. Nie jestem dyktatorem, bo co najmniej chyba trzystu ludzi do rozmów. Co oni uzyskają? No, ludzie, nie wiem jak dużo. Ja wiem, że tylko i wyłącznie mnie interesuje pluralizm „Solidarności”. To dla mnie, dla Lecha Wałęsy. Reszta to Polacy, nasi ludzie, przez nas sprawdzeni w różnych tematach. Osiągną.. Moje zadanie okrągłego stołu, zadanie, wszystkich działaczy tu, jest doprowadzić do możli-wości, które ludzie mają wykorzystać. Ja się bardzo boję, że my przy okrągłym stole… Załatwiłem bardzo dużo. Prawdopodobnie władza nam tak dużo, ale my przyjdziemy do was i co wy z tego zrobicie. Czy jesteście przygotowani – bo te kłótnie, te sprzeczki – czy jesteście przygotowani już na porządne zrobienie nawet całego Związku Zawodowego „Solidarność”. Przecież ona będzie inna. Jedna trzecia działaczy szczebla krajowego nie ma, jedna trzecia nie sprawdziła się, a jednocześnie teraz nowy jest kwiat nowych ludzi. Czy wy dzisiaj zrobicie dobrą dobrą organizację, która będzie bardziej twórcza? Walcząca też musi być, ale pół na pół. Pół na pół walcząca, pół na pół twórcza. Taka służebna, taka dla ludzi. Lepsza niż w 1980 roku. Dlatego, że doświadczenia są lepsze. Czy wy nad tym pracujecie? Bo to nie będzie z udziałem Wałęsy, bo Wałęsa… Wałęsa zwycięży i grupa stu możliwości, ale to jest guzik. Ale to jest talerz, złoty talerz. Ale to dopiero trzeba obłożyć i wkładanie jest wasze. Stąd proszę was, przestańcie waśnie, kłótnie, audycje. Teraz cały Związek. Nie wezmę nikogo. Z tą grupą, z którą wystartowałem, dowiozę do końca. Nie potrzebuję żadnych pomocników. To wystarczy. Teraz potrzebuję mądrych ludzi tu właśnie, w Regionie. Zróbcie dobry Region Zawodowy, ekonomiczne tematy i polityczne też. Weźcie stowarzyszenia typu politycznego, weźcie ekonomie. Jak to wy weźmiecie, pięknie! No, to mi za pięć lat dacie order, za stworzenie możliwości. Ale jak spaprzecie – ja też mogę spaprać teraz – jeśli nie byłbym czuł pluralizmu , jeśli bym poszedł na uwarunkowania, ale ja znów powtarzam. Ja nie mam prawa zmienić statutu, nie mam prawa wziąć uwarunkowań. Ja mogę tylko powiedzieć, że Lech Wałęsa będzie działał w tym kierunku, będzie prosił. Natomiast te Wybory, te Zjazdy zrobią to, co zrobią. I one są upoważnione, a nie ja. Ja dzisiaj deklaruję… Proszę was, nie strajkujcie, proszę was, budujcie. Proszę was, bądźcie mądrzejsi i to wszystko. Natomiast decyzje są wasze. Proszę bardzo…
[oddaje głos Jerzemu Kropiwnickiemu].
Jerzy KROPIWNICKI:- Lechu… Jeżeli pozwolisz, chciałbym przekazać…
Lech WAŁĘSA:-  I znów…
Jerzy KROPIWNICKI:- Posłuchaj… Nie znów, tylko ci chciałem przekazać kolejną porcję petycji, jakie były podpisywane w Łodzi od września, w sprawie…[kładzie kilkanaście stron petycji, przed Lechem Wałęsą – wrzawa protestu, z gestami niezadowolenia Lecha Wałęsy].
Jerzy KROPIWNICKI:- Są to petycje przekazane do władz państwowych, które składam na ręce Przewodniczącego Komisji Krajowej Związku.
Lech WAŁĘSA:-  Za to dziękuję. [pobieżnie je przegląda].
Jerzy KROPIWNICKI:- Jest to kolejna część petycji, która w tej chwili… Już chyba masz łącznie 20 tysięcy podpisów. Oznacza to, że myśmy byli to wstanie zorganizować. I pozwól, że ci zadam jedno pyta-nie, bo ono budzi w tej chwili wątpliwości. Czy przedmiotem ustalenia na „stole”, ma być kwestia założenia nowego Związku, czyli to się nazywa legalizacją. Czy ma być to kwestia odzyskania osobowości prawnej przez Związek, który istnieje nieprzerwanie, czyli relegalizacją.
Lech WAŁĘSA:- Odpowiadam. Ja załatwiam pluralizm. Wracam do załóg i załogi zrobią to, co zrobią. Nie ma innej odpowiedzi. Po pierwsze, nie ściągnę z Nowego Yorku działaczy, a więc ta „Solidarność” nie będzie taka jak nasza. Nie może być taka, jak tamta. Już tych największych bohaterów nie mam, typu [Andrzej] Rozpłochowski, typu [Andrzej] Sobieraj. Przecież oni mi głowę obcinali. A teraz dzwonią z Nowego Yorku… Lesiu!.. Tchórz jesteś? Walcz!…Walcz z Nowego Yorku, z Waszyngtonu!… Ja też bym tak potrafił.
Jerzy KROPIWNICKI: – Ale my jesteśmy w Łodzi.
Lech WAŁĘSA:- To nie o to chodzi. Tu, w tym momencie nie mówię o tym, bo ty się czepnąłeś słówka, rege, rege…No… Inna…[podpowiedź z sali:- relegalizacja]. Lech Wałęsa powtarza:- Relegalizacji. Ja wracam do załóg, ja wcale nie chcę, aby ona była taka jak w 1981. Mało tego, nie będzie taka. Nie będzie. Będzie… A gdzie młodzież? Nowe pokolenie doszło. I oni nas rozliczą. Oni dokładnie wiedzą, co my za ziółka jesteśmy. Bo ja znów… Nie mówię do ciebie…[wskazuje na Kropiwnickiego]
– Bo prawdopodobnie przejdziecie, bo mimo wszystko ja mam złość, tylko za te możliwości niedobrej… Za walkę nie w tym kierunku. Za to mam pretensje, jako działaczy do was. Ale mandatu wam nie zabieram, możliwości będziecie mieli drugie. Nie przyjechałem tutaj, was wykończyć, aby to było jasne. Nie wolno tego zrobić. Macie zasługi w 80-tym roku i to niekwestionowane.
Jerzy KROPIWNICKI:- Tylko?…
Lech WAŁĘSA:- Natomiast tutaj… Stworzyliście sytuacje, takie sytuacje, które są także dla Lecha Wałęsy, Przewodniczącego, który walczył, padał, który niewiele mógł. To wy stworzyliście niebezpieczną sytuację, to za to wam…To są rzeczy niewybaczalne, choć jestem chrześcijaninem. Tego nie było wolno zrobić. Dlatego że… Ja nie mogłem. Ja też nie mogłem wznowić KKW, czy KKK, ja nie mogę, jak też niewiele mogę. Nie mogę po prostu, ja muszę na układy sił iść.
Jerzy KROPIWNICKI:- Nie proponowaliśmy wyrzucenia Lecha Wałęsy.
Lech WAŁĘSA:- Ale proponowaliście, abym was wziął. Ale ja nie chciałbym was wziąć, bo dogadajcie się z TTK, spod klucza tekatorskiego… Co ja zaproponowałem? Połowę TTK, połowę TRSK. I wyszli. I oni dali mi warunki. I mieli prawo, ponieważ oni walczyli. To on…[ wskazuje na Dłużniewskiego ]- Przyszedł z klucza, ja go nie znałem. I się cieszę, bo bojowy jest. Był bardzo przydatny. Teraz ja wam za ten okres dziękuję. Ja jemu bardzo… Pięknie prowadził walkę. Nie bardzo się wysławia. Jest prosty, ale był kurcze dobry. Jak ja, za ten rok osiemdziesiąty dziękuję, tak jest… Teraz mu dziękuję, świetny facet był. Bo wy teoretycy…[wskazuje na J.Kropiwnickiego, A.Słowika, G.Palkę]- Nie mógł się z wami dogadać, nie potrafią…
Jerzy KROPIWNICKI:- Teoretycy, którzy mają… Komisji i 20 tysięcy petycji…
[głosy niezadowolenia z sali].
Lech WAŁĘSA:- Dobrze, dobrze… Słuchajcie, słuchajcie państwo… To jest nieważne…
[słowa Wałęsy zagłuszane, przez nieżyczliwe wobec Kropiwnickiego reakcje z sali]– To jest niewarte…
[Wałęsa klaszcze w dłonie, aby uciszyć  salę]…
Może ja rzeczywiście robię błąd, ale w tej koncepcji, teraz po tym wszystkim, nie ma sensu ani powiększać ani was zabrać do wozu. To nie nie ma sensu. Ja naprawdę do tego, abyście mieli szansę, wszystkie równe. I zagrajcie sobie razem. Teraz nie chcę was widzieć. No, proszę…
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:- Panie Leszku…Bardzo się obawiam, że po tym spotkaniu, tutaj w Łodzi, nie będzie załatwiona najważniejsza sprawa. Dla nas najważniejsza, a przez to, dzięki tej cząstce „Solidarności” myślę, że  „Solidarność” będzie mocno osłabiona. Dlatego ja w tej chwili w dyskusję nie chcę się wdawać, co do szczegółowych argumentów, ale apeluję o jedno, żeby pan, zanim wyjedzie z Łodzi, bo to może być ostatnia możliwość, żeby pan sprawy dwuwładzy w Regionie, zdecydowanie rozstrzygnął.  W tej mierze, w jakiej może to zrobić, bo myślę, że wśród tutaj obecnych, przemawiam jako ktoś, kto jest wszystkim dobrze znany. I jako ktoś, kto przy sprawie „Solidarności” stał, nawet nie od 13 grudnia 1981, ale i wcześniej, kiedy „Solidarność” powstała. Bo w naszej sali, odbyło się pierwsze informacyjno-organizacyjne posiedzenie „Solidarności”. Dlatego bym bardzo apelował do pana, żeby tamtą sprawą się zajął. Dlatego, że w Regionie jest potężny chaos i dezorientacja i osłabienie wielkie sił „Solidarności”. Na jeden moment chciałbym też, jako ksiądz zwrócić uwagę, żeby było dopilnowane, by stosunki między „Solidarnością”, a kościołem, były co najmniej poprawne tutaj w Regionie. Niestety, co do tego jestem bardzo mocno zaniepokojony. Bo stoję przy tym od początku i robię ze wszystkich sił, żeby te stosunki były poprawne. Myślę, że panu nie trzeba tłumaczyć, jak to jest ważne dla „Solidarności”, nie tylko dla kościoła. Dlatego o to apeluję, żeby z władzami kościelnymi sprawy były załatwiane tak, żeby mogły być pomyślnie załatwione. Dziękuję.
Lech WAŁĘSA:- Proszę księdza. Ja bardzo księdza rozumiem. Ksiądz ma doświadczenia straszne, ja bym też bardzo chciał, aby była jedność, ale… Dla mnie pozostaje decyzja taka. Wyrzucić jednych, albo wyrzucić drugich. Oni nie są z siebie…
Andrzej SŁOWIK:- Nie ma takiego warunku z naszej strony.
Lech WAŁĘSA:- Ja nie jestem w stanie ich dograć. Ja bym bardzo się cieszył, gdyby tu była zgoda. Ale powtarzam, jeśli wyrzucę jednych, to drudzy zrobią mi taką samą woltę.
Andrzej SŁOWIK:-  To nie jest warunek wyrzucenia kogokolwiek.
Lech WAŁĘSA:- Jak to nie?!… To dogadajcie się! Dobrze. Prośba moja, dogadajcie się. Połączcie się!
[odgłosy z sali, przebija się męski głos:- Połączyć się, to za dużo!].
Lech WAŁĘSA:- Ale moi mili państwo… Jeszcze raz. Zostawmy to na koniec. Zostawmy to na koniec. Mili państwo, porozmawiajmy. Bardzo dziękuję księdzu. Bardzo bym chciał, tylko proszę księdza…Teraz nie chcę robić już struktur krajowych, nie potrzeba mi to jest, kończę sprawę. Po co mi to?!.. Po pierwsze. Po drugie, znów finiszujemy. Niech się zajmą robotą tu w Regionie. Przecież ja pierwszy raz jestem w Łodzi tutaj, na takim spotkaniu. Przecież ja mogłem wcześniej przyjść i przeszkadzać. Nie chciałem się włączać, bo to jest wasza sprawa. Dla mnie, to jest nieprzyjemnie, że ja muszę…Nie wiem, co robić. Albo jednych wziąć, starych kumpli co miałem… Musiałem wziąć nowych, bo oni walczyli. I jaki mi wybór dano, kiedy mi się chciało kłócić z nimi. I teraz tak… Ja nie widzę sensu jeśli o krajową, zupełnie…To już końcówka. Jeszcze miesiąc, sześć tygodni zostaje. Po co mi nowe ciało? Potem powiedzą, że zmusili mnie. Nie, nikt mnie nie zmusił. Władza mnie zmusiła, ludzie mnie nie zmuszą. Nie to, że jestem wredny, czy jestem taki uparty. Tylko nie mam czasu na to. Nie pasuje mi. Czy chciałbym się wykończyć. Nie mam czasu na wyjaśnienie, na podjazdy. Ja mszę jechać ze Związkiem do rejestracji, uruchomieniem, koniec. Natomiast tu bym bardzo prosił, tu zróbcie… Bo te koncepcje są niedobre. Trzeba było uczciwie, miesiąc wcześniej ogłoszone. Chociaż przeżyjecie na Wyborach normalnie, aby te Wybory były dopilnowane. Aby jedna grupa, czy druga nie zrobiła biznesu, żeby Wybory były uczciwe. Miesiąc wcześniej ogłoszone. Żeby były postawione racje, żeby to dla ludzi było. Ono tym razem wyjdzie. To nie było na demagogii, na której się jechało. Teraz będzie praca związkowa i inna. Będą szybkie zmiany. Będą mnie odrzucali, bo są bardziej praktyczni. Ja tu się nie boję. Ja się tylko boję o ten moment startu. Teraz nam nie przeszkadzano, kiedy bierzemy do rejestracji, aby nam nie przeszkadzano, bo teraz jeżdżą po świecie i bredzą. Nie chcę się w to wdawać. A teraz ja proszę o to, abyście się zjednoczyli na okres Wyborów i żeby zrobić dla Polski dobrze, żeby przede wszystkim nie przeszkadzano. Proszę księdza…[Lech Wałęsa zwraca się do o.S.Miecznikowskiego]
– Jakie brednie chodzą po świecie, to się w głowie nie mieści. Nie chcę w to wchodzić. I teraz tak… Ja proszę, abyście się zjednoczyli na okres Wyborów i żeby było dla Polski dobrze. A przede wszystkim nie przeszkadzać. W Krajowej Komisji nie chcę zmian i nie zmienię. Bo już jest za późno, już idzie wszystko torem, tu się finiszuje. Po co mi teraz nowe rzeczy. Natomiast w Wyborach, jak mówiłem nie startuję, ale dociągnę to, bo ja się napracowałem, ja nie robię dla siebie, ja robię sprawę i to mnie…[niezrozumiałe słowa]- Także ksiądz, niech się nie przejmuje. Księdza gołębie serce… [wskazuje długopisem na o.S.Miecznikowskiego]-  Ale niech się ksiądz nie przejmuje.
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:- Gołębie serce…
Lech WAŁĘSA:- Ja wiem, dobrze…Polskie, chrześcijańskie. Tylko proszę księdza, nie chcę tu mówić…Ja też do pewnych rzeczy miałbym uwag, ale zostawmy to. Niech to zrobi…
Ks. JANKOWSKI:- Tak jest.
Lech WAŁĘSA:- Niedługo sprawy się ułożą, Wybory i to wszystko. Ci działacze…[wskazuje na J.Kropiwnickiego]- My jesteśmy w specjalnym klimacie, my się nakręcamy. A ludzie podejmą chłodno, jak stworzymy dobre warunki. Na początek zrobią porządek. Będzie jedna władza. Powtarzam, część będzie starych. Będzie na tym samym statucie, na tych samych ordynacjach. To wszystko zrobimy i to się ułoży samo. Teraz, teraz można by przyspieszyć, ale tak długo walczyliśmy, nie dało rady.
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:- Panie Leszku, jest tak… Dwie sprawy. Jedna rzecz, to jest oświadczenie, które chciałbym, żeby wszyscy zapamiętali, że pan Leszek nie pozbawia nikogo tych uprawnień w Regionie.
Lech WAŁĘSA:- Nie mam prawa…
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:- Tylko… Uzależnia to od wyborców. To jest dla nas bardzo ważne. Bardzo ważne.
Lech WAŁĘSA:- Nie mam prawa i tyle.
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:-  A druga rzecz…żeby pan zrobił wszystko, żeby RKW chciało rozmawiać z tymi, którzy robią wszystko, żeby to pogodzenie nastąpiło. Niestety, Zarząd Regionalny chce rozmawiać, a RKW nie chce rozmawiać. Poczyniliśmy w tym kierunku wysiłek ludzi, którzy mają autorytet w Regionie. Nie chcą po prostu zasiąść przy jednym stole, żeby uzgodnić stanowiska.
Lech WAŁĘSA:- No tak… Ale jeszcze raz powtarzam, ja tylko mogę prosić. Bo moja rola polega na tym. Proszę i wyjaśniam. Mili państwo, zostawmy to naprawdę, to jest sześć tygodni czasu, po sześciu tygodniach ruszy maszyna, a może nawet wcześniej. Machina wyborcza uzupełniająca. Trzeba się mocno przypilnować, bo ja się boję podjazdów. To co słyszałem, to co widziałem, to już poświęcę się, chociaż nie kandyduję. Poświęcę się na te wszystkie istotne miejsca. Przyjedzie Komisja, albo ja sam osobiście i się przypilnuje porządek wyborów. Nie dam, żeby zniszczono dorobek tylu lat itd. To przypilnuję. I jednej stronie i drugiej, obiecam to. Obiecam, że to będzie czysta gra, dla ludzi a nie walka o stołki.
Jerzy KROPIWNICKI:- Byle nie taka, jak z dzisiejszymi zaproszeniami…
[głosy niechęci wobec Jerzego Kropiwnickiego]… To jest… Proszę państwa…
Lech WAŁĘSA:-  Zostawmy to.
Jerzy KROPIWNICKI:- Dwieście mamy zaproszeń na pięć tysięczną salę.
Lech WAŁĘSA – Ale po co wy macie przyjść? Przecież wy jesteście przeciwko temu co Balcerowicz.. To nie ma sensu.
Jerzy KROPIWNICKI:- Przyjechałeś na występy, czy spotkać się ze związkowcami?
Lech WAŁĘSA:- Tak, ale… Słuchaj. Zaraz. Ja mówię tak… Jeśli mnie zarzucacie, że nie ten Związek, że nie to to, że jestem zły, to po co mnie zaprosiliście?
KOBIETA NN:- No, tak dokładnie.
Jerzy KROPIWNICKI:- Bo jesteś Przewodniczącym Komisji Krajowej, na którego ja głosowałem.
Lech WAŁĘSA:- Tak jest…
KOBIETA NN:- Ale nie tylko ty!  
KAZIMIERZ BEDNARSKI:- Nie jedzcie na Wałęsę!..
[reakcja sali popierająca te słowa, niezrozumiałe pokrzykiwania].  
RYSZARD KOSTRZEWA:- Lechu, czy ja mogę słowo powiedzieć?… Pierwsza sprawa. Bo tutaj o różne rzeczy się nas posądza. Również i o wrogość do Kościoła… I jeszcze nie wyjaśniliśmy sobie sprawy. I nie tutaj będziemy wyjaśniać.
Jerzy KROPIWNICKI:- A dlaczego?…
[reakcja sali niechętna J.Kropiwnickiemu, przekrzykiwania].
RYSZARD KOSTRZEWA:- Natomiast… Chcecie?…[znowu wrzawa] – Natomiast proszę państwa. Poczekaj Lechu… Pozwólcie mi powiedzieć. Chciałem powiedzieć tylko jedną sprawę… Przyjechał na zaproszenie RKW i RKO. Te całe 20 tysięcy podpisów, to zbierali ludzie z zakładów pracy. Tak samo tu są skupieni tutaj. Mało?! RKW również prosiła, aby to zbierali i dawali.
Jerzy KROPIWNICKI:- Nieprawda.
RYSZARD KOSTRZEWA:-Przepraszam… Ja panu nie przeszkadzałem panie Kropiwnicki. Nie przerywałem panu. Natomiast, mówienie, że panowie mają trzydzieści Zakładów, czy nie trzydzieści… My się nie chwalimy, że mamy czterdzieści przeszło. I co z tego? Bo jest inna sprawa panowie. Naszym zdaniem RKW… Jest taka sprawa, że trzeba reaktywować Związek na Zakładach i to zrobimy. Natomiast nie zgodziliśmy się na 11 września w Kościele Św.Teresy z panami, ponieważ panowie powiedzieliście, że bazą są działacze i trzeba odbudowywać na podstawie działaczy z 81-go roku.
Grzegorz PALKA:- Daj spokój.
RYSZARD KOSTRZEWA:- Panie Palka, co pan jest taki nerwowy. Coś pan taki nerwowy… Proszę państwa… Sprawa wyglądała w ten sposób, że my powiedzieliśmy, że Związek trzeba reaktywować na Zakładzie lub tworzyć na Zakładach, bo w latach 82-88, mogliśmy dziennikarzom zachodnim opowiadać, że mamy Związek, bo jak mieliśmy pięciu, sześciu kolporterów, to był Związek, bo prasa wychodziła. Ale żeby prowadzić działalność związkową to trzeba wiele, wiele innych ludzi. I tutaj Lechu… Już kończę. Ich właśnie akcja. I to była akcja zbierania podpisów petycji do Sejmu, była dla nas…Dla nas była informacją. Bo jeżeli u mnie na Zakładzie, gdzie kiedyś pracowałem. Gdzie mnie… Przepraszam. Jak ja mogę reprezentować „Elester”, jak ja 8 lat tam nie byłem. Jak?… Jeżeli na tym Zakładzie na którym byłem Przewodniczącym. W tym podpisie, w którym Kropiwnicki, Słowik, Palka zrobili w tej akcji w ciągu czterech dni, bo była krótka akcja, zebrano 380 podpisów, to było dla nas sygnałem, że trzeba tam szybko wejść do ludzi i stworzyć Komitet Organizacyjny.
KAZIMIERZ BEDNARSKI:-Rysiu…czy to jest spotkanie z tobą, czy z Lechem?
RYSZARD KOSTRZEWA:-Przepraszam ja bardzo, panowie. Do tej pory będąc w mniejszości.[…]. Lechu… Ja bardzo przepraszam…
KAZIMIERZ BEDNARSKI:- Dla zasadniczego spokoju. 
Lech WAŁĘSA:- Mili państwo…
KAZIMIERZ BEDNARSKI[ do Lecha Wałęsy]:-Jeżeli wyłanczasz nas z jakiejś gry tutaj…
Lech WAŁĘSA:- Nie, nie…
KAZIMIERZ BEDNARSKI:- Nic się nie odzywaj w podnoszeniu atmosfery, w całości tego zebrania… To proszę Cię normalnie o jedną zasadniczą. Ty…
by można było wysłuchać długich monologów, powiedzmy z jednej strony, a obcinać kogoś z drugiej strony. Jeżeli normalnie tak, to chociaż sam to powiedz.
Lech WAŁĘSA: – Dobrze. Ja sam będę prowadził. Jeszcze raz wracam do tego…Dzisiaj kłótnie i tak zaszły daleko, że chyba nic z tym nie zrobimy. Zostawmy to ludziom. Zostawmy to statutom, ordynacjom i one załatwią sprawę. Tylko przyrzekam wam, że na te spotkania, przede wszystkim ważne, ja powinienem dostać dużo wcześniej powiadomienie. Przyjadę. I nie pozwolę, aby ktokolwiek zrobił jakieś fumy na terenie Łodzi, dlatego że walka, to nie tylko jest moja walka, bo to nawet nasi rodzice walczyli o Polskę. Jest szansa zrobić Polskę, inną, lepszą. I nie wolno jest przez ambicje, nie wolno ją zniszczyć. Dlatego też, jak powiedziałem, muszę być powiadomiony o każdych wyborach większego Zakładu, ponad tysięcznego w Łodzi, abym w tym uczestniczył, abym widział jak ja, albo ktoś z władz, abym widział dokładnie, abym sprawdził dokładnie, czy jest to uczciwie robione, czy to jest naprawdę tak, jak powinno. I tylko mam taką prośbę do was. Skończmy ten temat. Jak powtarzam, Wybory to załatwią. Jedźmy z innymi tematami. Bo jest naprawdę dużo rzeczy, które trzeba poruszyć.  To ważniejsze, to załatwią formy demokratyczne.
Grzegorz PALKA:- Dwie sprawy do „okrągłego stołu”… Można?… Pierwsza sprawa samorządy. W tej która jest przy okrągłym stole, jest ta opcja reprezentowana za rozwiązaniem samorządowym, jako za przyszłościowych systemowych rozwiązań, za którymi się opowiada także „Solidarność”. Chciałbym przypomnieć, że na Zjazdach Krajowych, była taka opcja, która rolę Samorządu sprowadzała tylko do łagodnego sposobu zlikwidowania nomenklatury. I na pozycji załatwienia tej sprawy, to jest ważne, ponieważ samorządowe rozwiązania na świecie, się nie sprawdziły.
Lech WAŁĘSA:- Mili państwo…
Grzegorz PALKA:- Poczekaj. Sprawa nomenklatury, Chciałbym, aby ta sprawa była jako pierwszoplanowa, postawiona przy okrągłym stole, jako kwestia wiarygodności władz, ponieważ ludzie w fabrykach, nie mogą zarobić teraz dlatego, że one są źle zarządzane. Jeżeli nomenklatury nie postawimy ostro przy okrągłym stole, to będą strajki przeciwko nomenklaturze w Zakładach pracy. Dwie rzeczy…
Lech WAŁĘSA:- Ja mam wielką prośbę. Mili państwo… Popatrzcie na nazwiska, popatrzcie na doświadczenie i popatrzcie, czy ktokolwiek by się zgodził czy nie….[niezrozumiałe słowa]
– Tych problemów, które podnosił… Trzeba być śmiesznym. Dobrze wiesz o tym… Mówisz o sprawach, które mnie nie samorządowcowi, tylko związkowcowi są na tyle jasne i czytelne, że nikt nie może inaczej postąpić. A jeśli uważasz inaczej, to proszę bardzo, trzeba to zgłosić przez tego, kto jest…[niezrozumiałe słowa]- Albo każdy ma prawo osobiście. Wszyscy ponosimy odpowiedzialność…[niezrozumiałe słowa]- I na piśmie te sprawy. Ja wiem, że one są. Ja wiem, że one są. Ja też mogę przenieść, mogę być listonoszem, przenieś te dwie uwagi, bo w sumie wszyscy odpowiadamy za Polskę, a nie jest to Polska Wałęsy, ani bezpieki, ani Partii. To jest wszystkich Polska. Dlatego też, dobrze…[niezrozumiałe słowa]- Te sprawy, są tak oczywiste.
MĘŻCZYZNA NN1[niezrozumiałe słowa]:- Do księdza Prymasa, przed rozpoczęciem rozmów.
Lech WAŁĘSA:- No tak. Można to zrobić.
MĘŻCZYZNA NN1:- Czy prosiliście w ogóle?
Lech WAŁĘSA:- Tak, tak. My inaczej robimy. My wszystkie spotkania główne, te pilotujące, były… Ja dzisiaj wracam z Sekretariatu Episkopatu. Ja już bliżej gościem nie mogę być. Nie mogę być. Ja śpię wciąż w Kościele. Ja wracam z Kościoła. Wracam z rozmowy z Episkopatu. Taki jestem. I czy myślicie, że ja odchodzę w kierunku Żydów?…[niezrozumiałe słowa]- Ludzie, nie prawda. Ja uważam, że nasz Związek to nie jest Kościół. On nie jest, ani prawica, ani lewica. Jest dla wszystkich. Wszyscy równo traktowani. Ja się cieszę, jak są ludzie z mojej wiary. Cieszę się, to bardzo przyjemne, ale to jest poza konkursem. To jest moja osobista sprawa. I dlatego nie można wymagać, inaczej traktowania, nie wolno nam. My jesteśmy za demokracją. My nie możemy być bardziej papiescy, nic Papież. My szanujemy tych ludzi. Co zrobił ksiądz?..[wskazuje na o.Miecznikowskiego]- Przecież ja, też. Ja się bardziej przejmuje niż sami…
[niezrozumiałe słowa], nawet nie wiem o tym. Ja boleję nad tym wszystkim. Ja o wszystkim wiem. Dlatego, takich pytań proszę nie zadawać, bo to jak powtarzam, już bliżej nie mogę być.. kiedy mi się podoba. Ale robię to i z praktycznych względów, przede wszystkim chcę mieć dobry kontakt…[niezrozumiałe słowa]-  I za sprawy duchowe. I tu u was…[niezrozumiałe słowa]- I za to formalnie dopięcie sprawy. My stanowimy jedność, ponieważ Kościół jest naszym filarem i nie jest to, że ja chcę…[niezrozumiałe słowa]- Ksiądz tu odpowiada za główny ten…[niezrozumiałe słowa]- Ale są tu niepotrzebne. Przez to, że się kłócicie wy, to i ja mam kłopoty. I u was też. Nie zasłużyli.
MĘŻCZYZNA NN2:- Przecież przez pana, panie Przewodniczący też.
Lech WAŁĘSA:- Bo uważacie, że ja za was wszystko zrobię. Mili państwo…
MĘŻCZYZNA NN2:- Chodzi o list działaczy Regionu Łódzkiego.
Lech WAŁĘSA:- Proszę bardzo. To nie tak…Uważam to za fatalną rzecz. Palka szczególnie, który był w moim Prezydium, że on. On mógł… Przepraszam, mógł nie wierzyć, że ja nie mogłem zrobić. To ja nie jestem alfa omegą. Ja ledwie zrobiłem jedną organizację. Jedną. Przecież dzisiaj, niektórzy nie mogą się zgodzić, że tu, jak ktoś dojdzie do władzy, to już się tego trzyma. A oni mi kazali zrobić rzecz, taką korzystną, ale niemożliwą do zrobienia przeze mnie. Ja nie mogłem tak bezczelnie postąpić wobec ludzi, którzy walczyli, kiedy mnie nie było.
Grzegorz PALKA:- W więzieniu, to się nie walczy dwa i pół roku?
Lech WAŁĘSA:…[niezrozumiałe słowa].
Grzegorz PALKA:- A dlaczego nie można nas razem  wziąć?
Lech WAŁĘSA:-  Bo nie pasujesz mi, do mojej koncepcji. Jak już tak chcesz.
Grzegorz PALKA:- No, dobra. To wyeliminowałeś ludzi według koncepcji.
Lech WAŁĘSA:-  Tak jest!
Grzegorz PALKA:- To źle.
Lech WAŁĘSA:- Jakby na to nie patrzeć, to jest nieprawda, to jest nieprawda. Ale jak już mnie prowokujesz, to powtarzam… To jest nieprawda. Jak na dzisiaj byłeś świetny…[niezrozumiałe słowa] – Ale na dzień dzisiejszy ciebie nie widzę. Są konie do ciężaru i do biegu. Ten ciężar ja nie jestem…Tu mnie obliguje statut. Ja nie widzę… Mnie obliguje statut i w ogóle 1981 rok. Ja mam go odzyskać, ja… Mnie nie wolno go zmienić. Zrozum to człowieku.
Grzegorz PALKA:- A  nas obliguje statut.
Lech WAŁĘSA:-  Nie na te czasy.
Grzegorz PALKA:- A na jakie czasy?
[odgłosy sali, przebija się męski głos:- Na każde czasy!].
Lech WAŁĘSA:-  A z Nowego Yorku obliguje?! A ten, który nie był w Związku, a miał 12 lat obliguje?!
Grzegorz PALKA:- Tak, bo przystępuje do Związku.
[przekrzykiwania z sali].
Grzegorz PALKA:- Przystępuje do Związku, który ma swój statut.
Lech WAŁĘSA:-  Ale on go nie honoruje, on nie chce mnie honorować
Andrzej SŁOWIK:-  Ale statut musi honorować.
[odgłosy z sali, przebija się męski głos:- Niech tworzy nowy Związek!]
Lech WAŁĘSA:- Mili państwo… Zostawmy ten temat. Doprowadziłem do odzyskania tego co jest nam potrzebne i koniec.
MĘŻCZYZNA NN3:- Mam pytanie. O stosunek Związku do tworzenia Spółek z kapitałem zagranicznym na terenie przedsiębiorstwa. Jakie zastrzeżenia, uwagi w Związku społecznym należy uwzględnić, aby nie dopuścić do przejęcia majątku narodowego w obce ręce. Kapitał zagraniczny, bądź w ręce ludzi z nomenklatury, którzy usadawiają się w Zarządach Spółek, nie wnosząc jednak kapitału zakładowego, bądź ten kapitał symboliczny, a osiągają niewspółmierne zyski. Przykład z terenu Łodzi, to jest przykład „Feniksa”, gdzie poprzez redukcje ludzi i zatrudnienia, pozbawiono działalności w sferze produkcyjnej, gospodarczej. I jako lekarstwo na to, znaleziono wyjście poprzez wejście Spółki na teren Zakładu. Sytuacja wygląda w tej Spółce na dzień dzisiejszy, że praktycznie ten zakład przestał być własnością naszą, a stał się własnością Spółek.
Lech WAŁĘSA:-  Mili państwo… Mamy tu straszną sytuację. Mówimy, że chcemy roztrzaskać monopol w temacie ekonomicznym, to proszę o propozycje. Każda Spółka, każe rozbicie monopolu, to jest tępione, tego my nie chcemy. Ale pierwsze śliwki…
MĘŻCZYZNA NN3:- Ale…
Lech WAŁĘSA:- Ale zaraz, zaraz… Pierwsze śliwki robaczywki. Będą cwaniacy, będą kombinatorzy, oszuści. Dopiero dużo oszustów, stwarza oczyszczenie. I życie stworzy oczyszczenie.
MĘŻCZYZNA NN3:- Ale…
Lech WAŁĘSA:- A w jaki sposób rozbijemy nomenklatury, kiedy nie mamy pieniędzy, kiedy nie ma właściciela, kiedy się wszystko wali. W jaki sposób?! To jest jeden z pomysłów. Będą jeszcze i inne. To jest fatalna rzecz. Mało tego… Jako Związek powinien być przeciwko. Powinien wszystko… To znaczy, wrócę do poprzedniego systemu ekonomicznego. Musiałbym do tego wrócić. Wszystkie….[niezrozumiałe słowa]. Nie wolno tego ruszać. Albo mnie zmusiliście, abym postawił, że monopol ekonomiczny rozbijemy, rozbijemy własność ta, która jest. Albo nie rozbijamy.
Prof.Cezary JÓZEFIAK:- Ale jakieś uwarunkowania prawne należałoby zrobić.
Lech WAŁĘSA:- To nie w tym miejscu. To… Ja pozostaję w temacie tylko i wyłącznie Związek Zawodowy, wprowadzę ruch ogólnie społeczny, przez Komitet Obywatelski, do którego starałem się dobrać dobrych fachowców. Jeśli złych, to powiedzcie mi, kto jest zły? Ja wierzę w ludzi. W was, wreszcie.
Prof.Cezary JÓZEFIAK: – No, dobrze. To może pytanie do podstolika ekonomicznego.
Lech WAŁĘSA[zwraca się do osoby mu towarzyszącej, po prawej stronie]:- Proszę zapisać teraz… Proszę zapisać.
Prof.Cezary JÓZEFIAK:- Mogę?… Ponieważ uczestniczę w zespole gospodarczym, więc… Józefiak się nazywam.
Lech WAŁĘSA:- Ale nie…[niezrozumiałe słowa]– Są ludzie…
Prof.Cezary JÓZEFIAK:- Więc, chciałem powiedzieć… Po prostu, że ten problem jest zauważony i tam ostro dyskutowany. To znaczy, nie przeciwko Spółkom, tylko przeciwko uwłaszczeniu nomenklatury, bo pod takim tytułem jest dyskutowany, by nie dopuszczać do specyficznego uwłaszczenia nomenklatury.
Lech WAŁĘSA:- Mili państwo, patrzcie… Człowiek, którego w ogóle, nie znam go. Widzicie…
Prof.Cezary JÓZEFIAK:… [niezrozumiałe słowa].
Lech WAŁĘSA:- Przepraszam bardzo… Jestem demokratą. Ale pana z nazwiska znam. Ale tak fizycznie widzieliśmy się. Cześć i koniec. I teraz patrzcie. Znów niedemokratycznie. Czy nie szperałem między kwiatami, żeby wybrać i między was też wybrałem. I myślę, że jestem demokratą.
[burzliwe oklaski].
MŁODY MĘŻCZYZNA:- W imieniu górników Bełchatowskich, chciałbym przekazać zaproszenie dla Przewodniczącego do przyjazdu do Bełchatowa i żeby w jakimś terminie zadatować…
Lech WAŁĘSA:- Ja dziękuję… I jestem naprawdę, szczerze zadowolony, a i jednocześnie…Wybaczcie mi, ja muszę powiedzieć, że tam, gdzie jest szczególnie trudno. Jeszcze raz powtarzam… Ja tu przyjechałem nie po to, jeszcze raz powtarzam, aby kogoś wykończyć, aby zbudować…Nie o to chodzi. Chciałem powie-dzieć, do czego my zmierzamy i poprosić o odpowiedzialność. To już nie chodzi o prywatne rzeczy, ani moje, ani kogokolwiek, tylko to, co stworzymy. A nie można tworzyć, kiedy się żremy. I w związku z tym, nie wiem, powinienem przyjechać i będę chyba zmuszony. Tylko słuchajcie… Ja jeszcze muszę w paru miejscach być, gdzie jest naprawdę źle. W Łodzi jest źle. Muszę powiedzieć z przykrością. W Łodzi jest źle.
MĘŻCZYZNA NN4:- I nie będzie lepiej po tej wizycie. Nie przesłanek żadnych. Tak samo po tym liście, porozumienie jest niemożliwe. Po tym liście…
Lech WAŁĘSA:- Ja na tym wielkim spotkaniu – w sali obok czeka 5.000 osób – będę prosić o to, co tu mówię.
MĘŻCZYZNA NN4:-  Po tym liście…
Lech WAŁĘSA:- Zaraz, zaraz… To nie wiem, co ja powiedziałem. Co mogę mówić.
MĘŻCZYZNA NN4:-  Tu ksiądz mówił…
Lech WAŁĘSA:- Ja mogę to powtórzyć. I ja uważam za niedobrą rzecz, która się stała. Nie mogę tego tolerować, nie mogę do diabła! Jestem Przewodniczącym, albo nie!
MĘŻCZYZNA NN4:-  No, właśnie…
Lech WAŁĘSA:- Czy obijam się?… Słuchajcie!… Powiedzcie mi, że ja się obijam. Robię numery, ale nie zadowolę wszystkich. Tych trzech panów nie
zadowoliłem…[ odwraca się do Kropiwnickiego, Słowika i Palki].
MEŻCZYZNA NN4:- Ale pytania mam…
MĘŻCZYZNA NN5: – Ten młody był pierwszy!
MŁODY MĘŻCZYZNA:-  Ja mam takie pytanie. Stwierdził pan wcześniej, że przy rozmowach okrągłego stołu, że on gotowy jest, dużo nam dać. Chciałem się dowiedzieć, za jaką cenę. Na jakie kompromisy jest pan się zgodzić, jako Przewodniczący Związku, żeby uzyskać to dużo. Bo ja nie bardzo wierzę w bezinteresowność naszych władz, żeby ot, tak sobie, dano nam dużo.
Lech WAŁĘSA:- Brawo! Bardzo dziękuję. Nie wierz…[niezrozumiałe  słowa]-Mili państwo… Tylko problem polega na czymś innym. Ja nie mam prawa, właściwie na żadne kompromisy, oprócz deklaracji swojej, że Lech Wałęsa będzie działał, będzie gasił strajki. Będzie za tym, aby nie robić konfrontacji z tematu Wyborów. Ja mogę, mam prawo, wreszcie wolność nam na to nakazuje, natomiast ja mam odzyskać pluralizm dla was. Ale, jak wy się zachowacie, po tygodniu, po miesiącu, bo wtedy Związek zrobicie. A to jest już inna sytuacja. Ja będę deklarował się i pomagał Polsce w porozumieniu. Taki mam cel. Natomiast, nie zdradzę, nie sprzedam, nie oszukam.
[długie oklaski].
– Eee… Ale dobrze gada…Mili państwo… Dlaczego nie oszukam? Bo nie mam możliwości oszukać. Bo ja powiem to, co powiem. Nie róbcie konfrontacji z Wyborów. Bo rzeczywiście, tym razem nie macie argumentów. To powiem. To już mówią wszyscy. Natomiast, to jest moja deklaracja. Deklaracja człowieka, który odzyskuje prawo pluralizmu itd.  Ja wierzę w wasza mądrość. Wierzę w to, żeby kraj, dobro kraju tu zwyciężył, że roztropność też. A jednocześnie nie polegające na wierze, albo na wyprzedawaniu interesów. Ja nie mogę wyprzedać nic. Ja nie mogę jednego zdania w statucie zmienić. Czy się rozumiemy? Ja mogę w tym kierunku, jako Wałęsa pracować. I tu mogę się zadeklarować, jako Lech Wałęsa, ale nie Związek. Bo takiego prawa mi nie daliście. I ja nie chcę wcale. I dobrze, że go nie mam. Ciesze się, bo mnie…
MŁODY MĘŻCZYZNA:- A czy ta sprawa jest poruszana? Czy coś jest do przodu, w tym kierunku?…
Lech WAŁĘSA:- Jak zauważyliście, ja zrobiłem maksymalnie dużo. Ile mogę. Powiedziałem, że nie będzie „Solidarności” naszej, jak nie będzie rolników o NZS-u. Ciężko mi przez język przejść, ale tu nic nie mam. Ale natychmiast uruchomiłem stół, ale tam jest z wami problem. Dlatego, że…bo odpowie-dzialny…[niezrozumiałe słowa]- Z mojego upoważnienia jest odpowiedzialny…Zieliński Andrzej. I on wciąż mi melduje, że jedni tak, drudzy tak. Jesteście strasznie demokratyczni, ale gdzie porozumienie? Jest jeszcze gorzej. Ci tak…[niezrozumiałe słowa]– Nie wiem, czy wy sami…  Oddałem wam pole i możliwości, co załatwicie, wybaczcie mi, ale ja do młodzieży się nie należę. Chciałbym, ale już nie. Dałem wam tylko męża zaufania, który tylko doprowadzi do…[niezrozumiałe  słowa].Jak spaprzą koledzy, wybaczcie nie ja. Ja możliwości stworzyłem.
MĘŻCZYZNA NN6:- Oni są zawsze z panem i będą z panem, pomimo jakiś rozbieżności, czy walki o stołki. I ludzie są zbulwersowani tym tematem i takie historie powstawają. I to powinno wejść do tematu  porozumienia. I jakieś… Będą Wybory. Nie odmawiajmy panu Słowikowi zasług. I ludzie na pewno będą chcieli go wybrać i gdy będą wiedzieli, że on nie działał przeciwko Związkowi, jeżeli będzie działał przeciwko Związkowi, na pewno ludzie go nie wybiorą.
Lech WAŁĘSA:- Tak jest! To było złe, to było niebezpieczne. Słuchajcie!… A jaką pozycję mam w świecie, a co oni z tym zrobili? To jest straszne. To musi Komisja rozliczyć. Te artykuły wyciągnom w swoim czasie. To jest do darowania, ale nie dlatego ambicja moja. Tylko za stworzenie niebezpiecznej sytuacji w przyszłości. Ten partner zostanie, ta polityka zostanie, ta walka będzie trwała. Tak postępować Polacy nie mogą. Ale oczywiście, będą przekłamania, ale ja wszystkie materiały…[niezrozumiałe słowa].
MĘŻCZYZNA Z BRODĄ:- Poprzez Twoje zastrzeżenia, stawiasz…
Lech WAŁĘSA:- Ja, nie.
MĘŻCZYZNA Z BRODĄ:- Ja rozumiem… Ja rozumiem… Ale nie wiadomo, czy opinia publiczna, czy jeszcze więcej denerwują te rzeczy. Nie zmusisz nas do tego, dla dobra tego Związku, abyś kandydował. I teraz zakładam…  Nie masz… Urzędujesz normalnie, jako taki. Natomiast cały dowcip polega na tym, czy w tym miejscu normalnie można powiedzieć, że ktoś…[niezrozumiałe słowa]- Po wyborach, normalnie… [niezrozumiałe słowa].
Lech WAŁĘSA:- Nie może.
MĘŻCZYZNA Z BRODĄ:…[niezrozumiałe słowa]- Zwykłych robotników, żeby to było jasne.
Lech WAŁĘSA:- Moja odpowiedź. Nie może być.
MĘŻCZYZNA Z BRODĄ:- Ja teraz odczułem trochę normalnie, jako przyszłą kampanie wyborczą, prawda.
Lech WAŁĘSA:- Nie. Mili państwo… Ja jestem wściekły na trzech ludzi. Na ciebie nie. Szczególnie na tych, którego miałem w Prezydium. Szczególnie na Palkę…[wskazuje na niego długopisem].
MĘŻCZYZNA Z BRODĄ:- Ale poprzez twoje zastrzeżenia….
Lech WAŁĘSA:- Ale mam prawo być wściekły, na moich ludzi, którym ja zaufałem. A którzy mnie nie zaufali. Którzy mi w bardzo trudnym momencie, nogę podłożyli, chcący czy niechcący. Roztrwonili mój dorobek za granicą. I to w sposób perfidny, przez głupotę swoją, prawdopodobnie. Ale tego nie było wolno robić.
MĘŻCZYZNA Z BRODĄ:- Ale słuchaj. Zarząd Regionalny, to nie jest tylko Słowik, to nie jest Kropiwnicki, Palka. Zarząd regionalny ja reprezentuję i cała masa innych ludzi, którzy działali. Jeżeli w tym momencie, prawda…Nie chcę tego nazywać w sposób taki, czy inny. Rozłam polega tylko na jednej rzeczy, że cała, pół Łodzi powiedzmy, czy pół, razem będzie więcej o Bełchatów, który reprezentuje też RKW. Sytuacja tego typu… Powoli. Sytuacja jest tego typu, powoli… Jest sytuacja tego typu, że część ludzi odczuwa normalnie, że przywiezie w teczce, w ramach demokracji i wszystkie inne rzeczy, przywieziono Przewodniczącego do Regionu prawda, żeby tak ad acta, prawda. Tak, tak. Jeżeli po tym liście Twoim, który został normalnie opublikowany wszędzie, wszem i wobec, nazwali się przewodniczącym, jednocześnie członkiem tylko jednego. To ja….
Lech WAŁĘSA:- Nie rozumiem. Mnie?!…
MĘŻCZYZNA Z BRODĄ:- Tak, tak.
Lech WAŁĘSA:- Ja jestem Przewodniczącym, o co chodzi?
MĘŻCZYZNA Z BRODĄ:- Nie, to… To Region.
Lech WAŁĘSA:- Zaraz, zaraz. Zróbcie frakcje na następne spotkanie. Proszę bardzo.
MĘŻCZYZNA Z BRODĄ:- Nie frakcje…
GŁOS Z SALI:- Chodzi o list z 9 listopada do działaczy z Regionu.   
MĘŻCZYZNA Z BRODĄ:- Który Ty podpisałeś.
Kazimierz BEDNARSKI:- Panie Leszku…Tu chodzi o list pana do MKO. Chodzi o władzę w Regionie.
Jerzy KROPIWNICKI:- Uznałem, że Zarząd nie jest władzą, a RKW jest władzą.
Lech WAŁĘSA:- Zaraz, zaraz… Ja uznałem fakty takie, że TKK, zrobiło ten, razem ze mną  kierownictwo. Ja musiałem to… [niezrozumiałe  słowa]- Uznają. I jednocześnie od razu mówię. Uznaję tych ludzi, którzy są na ten okres. Inaczej postępować nie mogę. Ja nie jestem demokratą? Jestem, ale jak mogę w tych warunkach zrobić, jak my się tu nie dogadacie?! A w skali kraju ile…[niezrozumiałe słowa]- Tylko, żebym miał po dwa takie problemy, w każdym województwie.
[niezrozumiałe przekrzykiwania z sali].
MĘŻCZYZNA Z WĄSEM:- Niech czterech ludzi nie mówi za całą salę.
Lech WAŁĘSA:- Proszę państwa… Zostawcie to już. Słuchajcie!… Zobaczymy, co Ksiądz z tym zrobi… Jak nie. Wybory zrobią. Zostawmy teraz temat, popatrzmy o tym, gdzie Polska idzie.
ODGŁOSY Z SALI:- No właśnie!
Lech WAŁĘSA:- To jest ważne. Proszę bardzo…
[przekrzykiwania z sali].
MĘŻCZYZNA Z KRAWATEM:- Zdania na temat sytuacji w Regionie. Mnie chodzi o sprawy act personam. To są…Nieprawdą jest, co mówił Kazik Bednarski. Muszę powiedzieć…[niezrozumiałe słowa]- Nie prawdą jest, że nie ma ataków na Lecha Wałęsę, są ataki na Lecha Wałęsę z tej strony, ze strony… [niezrozumiałe słowa]... Ja byłem członkiem Zarządu Regionu i sam napisałem Oświadczenie, że dopóki nie przestaną inwektyw w stosunku do Lecha Wałęsy i KKW, a doradców konkretnie wymienię po imieniu: Geremka, Michnika, Kuronia i Mazowieckiego. Ba, gorszą rzeczą… Mnie najbardziej bolą słowa o.Miecznikowskiego. Jestem głęboko wierzącym człowiekiem i ubodło mnie, że „Solidarność” nie ma łączności z kościołem. Nie prawdą to jest. „Solidarność” ma wielką łączność z Kościołem.
Lech WAŁĘSA:- Teraz jest gorzej.
MĘŻCZYZNA Z KRAWATEM:- Może i gorzej. Ale dlaczego gorzej? Bo Duszpasterstwo Świata Pracy, zostało objęte przez byłych członków Prezydium, a konkretnie, tutaj chodzi o Kropiwnickiego. On to waśnie, wykorzystując to Duszpasterstwo Świata Pracy, atakował Lecha Wałęsę, atakował wokoło wszystkich innych. Ja byłem tym, który pierwszy stanął w obronie na sali. Dlatego tylko jedynie, że inni ludzie nie rozumieli tego, gdzie idzie ten atak. Atak idzie wszędzie. I niestety z przykrością stwierdzam, że ten atak idzie w Kościele. W Kościele. To znaczy, nie w samym Kościele, zrozumcie mnie dobrze, nie tam, gdzie odprawia się liturgia, tylko tam, gdzie są katechetyczne sale… Sale są udostępniane. Tak być nie może. Dzisiaj, przy okrągłym stole, kiedy odbywają się rozmowy, muszą być te kłody… Nie mają prawa być rzucone pod nogi Lechowi Wałęsie. Lech Wałęsa jest, reprezentuje nie tylko nas, Polskę, albo nawet nie Polskę, ale całą Europę. Dlatego ja uważam osobiście, że takie rzeczy, albo powinny być zlikwidowane i to natychmiast. Ale potem….
Jerzy KROPIWNICKI:- Zaczepiony po nazwisku, wobec tego muszę powiedzieć… Konflikt z Kościołem w Łodzi, wziął się od artykułu Pawła Lipskiego, w którym pomówił biskupów łódzkich o udział w Wyborach. Co było jawnym fałszem.
Grzegorz PALKA:- Oczywiście, szkoda.
Jerzy KROPIWNICKI:- Niech powie i przyniesie pierwszy numer „Solidarności walczącej” z 1986r i niech powie, czy jest prawda, czy nie… Stąd się wziął konflikt w Łodzi.
[protesty z sali].
KAZIMIERZ BEDNARSKI:-  Autorem…[niezrozumiałe słowa].
Jerzy KROPIWNICKI:- Stąd się wziął konflikt, że w tym samym numerze „Solidarności Walczącej” zostało napisane, że Duszpasterz Świata Pracy ks.[Jan]Sobczak, uzgadniał program duszpasterstwa ze służbami „SB”. Stąd się wziął konflikt w Łodzi z „Solidarnością”. Myśmy to wtedy kryli. Weź pierwszy numer „Solidarności Walczącej”
NISKI MĘŻCZYZNA:- W Piotrkowie Trybunalskim na Wałęsę pluli!
MĘŻCZYZNA W SWETERKU:- Po co, po co przyjeżdżacie….
[zagłuszona wypowiedź przez KOBIETĘ NN].
Jerzy KROPIWNICKI:- Gdziekolwiek indziej mówiłem…Mówić będę i będę powtarzał!..
[KOBIETA NN + INNI]:- I odbijasz…
Jerzy KROPIWNICKI:- Po pierwsze… Lechu w 80-tym roku mówił. Mam trzy grupy doradców.
MĘŻCZYZNA W SWETERKU:- Podaj się stary do dymisji. Ta pani mówiła…
Jerzy KROPIWNICKI:- Z KOR-u, z Doniecko, z Kościoła… I wymieniam nazwiska, kościelna:- [Romulad]Kukułowicz, [Wiesław]Chrzanowski, [Jan]Olszewski, [ Władysław ]Siła -Nowicki. Stwierdzam dzisiaj, tych ludzi nie ma przy Lechu Wałęsie. Mnie to niepokoi. Mnie to niepokoi…[niezrozumiałe słowa].
Ty…[niezrozumiałe  słowa]– Czy im przekazano, że są tam niepożądani?… No i wreszcie jeszcze jedna sprawa. Chciałem powiedzieć z całą pewnością i z całym przekonaniem, niech nikt na tej sali i gdziekol-wiek indziej nie wyciąga problemu żydowskiego. Istnieje jedna Polska, dla wszystkich Polaków. I proszę tego nie rozgłaszać. Proszę tego…
[poruszenie w sali].
NISKI MĘŻCZYZNA:- Jak go wybiorą
Jerzy KROPIWNICKI:- … [niezrozumiałe  słowa]…wybrali.
GŁOSY Z SALI:- …[niezrozumiałe  słowa]– Na [Jacka]Kuronia wybrali..
Jerzy KROPIWNICKI:- Ale także… I tych, którzy chcą należeć do tego Związku.
[wstaje o.Stefan Miecznikowski, próbuje uspokoić salę].
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:- Panowie….
GŁOS Z SALI:- A czy dla…[niezrozumiałe  słowa]...nie będzie miejsca w Związku?!
Jerzy KROPIWNICKI:- Oczywiście, że tak!. Natomiast nie sądzę, abyśmy się wszyscy mogli spotkać w tej samej partii politycznej Polaków. Bo poglądy nas różnią.
KOBIETA NN:- Ale w jakiej partii?
Paweł LIPSKI:- Bardzo przepraszam. Ja tu zostałem imiennie wywołany i mam prawo odpowiedzieć. Jest tu kolega, który był szefem „Solidarności Walczącej” gazety. I ja bardzo proszę, abyś Walerian powiedział, czy ja jestem autorem, któregoś z tych tekstów?….
WALERIAN OMIECIŃSKI:- Nie jesteś.
Paweł LIPSKI:- Dziękuję.
Jerzy KROPIWNICKI:- Czy te teksty ukazały się w „Solidarności Walczącej” ?.
WALERIAN OMIECIŃSKI:- Ukazały się. Lipski nie jest autorem.
Paweł LIPSKI:- Dziękuję bardzo.
Jerzy KROPIWNICKI:- Czy był wydawcą tej gazety?
GŁOSY Z SALI:- To nie istotne jest. Nie istotne. Na Lutomierskiej takie pytania [ Komenda Woj.MO].
KOBIETA NN:- To zniesławienie jest…
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:- Panowie, uspokójcie się.
[przekrzykiwania].    
Lech WAŁĘSA[ klaszcze w dłonie, aby uspokoić salę]:-  Ale zaraz, zaraz… Mili państwo…
[O.Stefan Miecznikowski też stara się uspokoić salę].
MĘŻCZYZNA NN7:-Ojcze, kultura wymagana jest ze wszystkich stron, również z tej.
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:- Nie przeszkadzajcie, proszę…
Lech WAŁĘSA:- Mili państwo… Co do doradztwa… Tu było mówione o doradcach, gdzie oni się podziali. Panu Kukułowiczowi cofnął Prymas, obecny pełnomocnik. I cofnął temu drugiemu. Wybaczcie, ale ja nie mogę się cofnąć, ja muszę iść do przodu. Ja nie będę czekał, jak ktoś mi da. Proszę bardzo…[niezrozumiałe słowa]- To wy mi dajcie. Jeśli wy nie…[niezrozumiałe słowa]– Ja żadnego nie wyrzuciłem, ja ubolewam nad tym, że nie mam z tej grupy. Ale to nie ja cofnąłem i Ksiądz nie…[ odwraca się do o.Stefana Miecznikowskiego]- I Kościół doszedł do wniosku, że ta demokracja to jest demokracja laicka. To jest organizacja Związkowa, że Kościół ma większe cele. I to bardzo dobrze. Ja nie mam pretensji. Tylko że, nie miejcie do mnie pretensje za to, że takie są fakty. Ja mogę tylko Episkopat prosić, tylko. Ja nie mogę ani żądać, ani wymuszać, ani… Bo nie mam prawa. Ale nie zarzucajcie mi, że ja wyrzuciłem…[niezrozumiałe  słowa]… że z tym trzymam, a za tamtymi nie. Sami zostali cofnięci przez Kościół. Tak. Ja powiem dalej… Bardzo mocno, bardzo mocno prosiłem, aby…[niezrozumiałe  słowa]- Nie dano mi tego, no… Kościół uzna inne racje, że po co się mieszać tak daleko. To wy, macie..[niezrozumiałe słowa]-Związkowe. Nie chcemy, aby wami zarządzano. Bardzo fajnie. Ale nie do mnie pretensje o to. Ja przy okrągłym stole prosiłem..Ja potrzebuję tych…[niezrozumiałe  słowa]- Ale, nie zarzucajcie laickość. Teraz tak… Mili państwo.. Ja jeszcze raz proszę o jedno. Na prawdę, zgoda buduje, niezgoda rujnuje. Zrobiliśmy tak dużo, jesteśmy w momencie, naprawdę historycznym. I to dużego formatu. Jeśli będziemy się żreć, to nic nie uzyskamy. Mało tego, ja stracę siły i wy stracicie siły. Wiele rzeczy nie… Demokracja  załatwi, Wybory też. Nie skaczmy sobie do oczu. Budujemy to, co Polskę stanowi. A nie bez przerwy słyszę ambicje. Bez przerwy jeden nie ustąpi, drugi nie ustąpi. Jaki to działacz, jakie to oddanie Polski, jakie to oddanie… Od razu skoczyć. No, jak…[niezrozumiałe słowa]- Kultury… Powinniście być bardziej roztropni, a nie pchać się na prostych ludzi. Mam rację?
MĘŻCZYZNA NN7:- Lechu, przepraszam, że tak powiem. Prawda jest taka. U nas po strajku, to jest parę tysięcy ludzi, w Związku w Kopalni Bełchatów.. Prawda jest taka, że wśród ludzi nie ma tego typu niepokojów, ani zadrażnień. Ludzie są wszyscy z Tobą. Tylko zawsze garstka działaczy, jest przeciwko Tobie. Wierz, że ludzie są z Tobą. I przeważnie wszyscy ludzie są z Tobą. Nie wierz wszystkim działaczom. Taka jest prawda.
Lech WAŁĘSA:- I tak to robię. I dlatego… Słuchajcie, co ja zrobiłem… Ściąłem w prawo, ściąłem w lewo. Szlus!
[gromkie oklaski].
Andrzej DRZYCIMSKI:- Dziękujemy bardzo, za 20 minut jest następne spotkanie.
Lech WAŁĘSA:- Z tym że… Mili państwo… Ktokolwiek poruszy mi na tym spotkaniu kłótnie…[niezrozumiałe  słowa]- I kłótnie spowodują, jakim jest oddanym patriotą i działaczem…
Andrzej SŁOWIK:- Przysięgałem i uważam, że przysięgałem na dobre i na złe. Sądzę, że i ty też, tak przysięgałeś, bo gdyby nie, to należałoby…[niezrozumiałe  słowa]– Rozumiem, że twierdzisz, że będzie to Związek inny… [niezrozumiałe  słowa]… programowo, czy też nie. Czy ma to być inny programowo. To co z tym Związkiem, któremu zawierzyłeś. Co zrobisz ze starym?
Lech WAŁĘSA:- Już odpowiadam. Związek określi się na swoich Wyborach, na przyjęcie nowego programu i statutu. Ja mam do tego doprowadzić. I nic więcej! Ja nie mam prawa… Ja, nie wiem, co my ogłosicie. Cały stary, czy cały nowy, czy w ogóle. Ja, nie wiem. Ja, mam dowieźć do tego typu sytuacji, co wy stworzyliście. Tak powstanie Związek, a wy go określicie!

***

[Duża hala ŁKS-u. Burzliwe i długotrwałe oklaski na powitanie Lecha WAŁĘSY. Okrzyki ludzi: – Słowik!, Słowik!, Słowik!…].
Lech WAŁĘSA:- Mili państwo…Mili państwo!… Na ten temat i na wiele innych, porozmawiamy sobie i te głosy proponuję zostawić na koniec. Przyjmują?!….
[burzliwe oklaski].
Lech WAŁĘSA:- My już byliśmy świadkami pokrzykiwania Edward, Edward. Edward albo Gierek. Wystarczy!
[burzliwe oklaski i niezrozumiałe okrzyki].
Lech WAŁĘSA:- Mili państwo…Mili państwo…To, że tak licznie przybyliście, bardzo wam dziękuję. Dziękuję przede wszystkim za wytrwanie, przez te siedem trudnych lat. To wielka sprawa, że dzisiaj po siedmiu latach, tak licznie, mimo swoich wielkich kłopotów, mimo kolejek, mimo poniżenia, mimo wszystko, przyszliście tu, aby posłuchać, co mamy do powiedzenia o Polsce, o „Solidarności”, a przede wszystkim o przyszłości. Jestem w towarzystwie waszego słynnego księdza, Księdza Miecznikowskiego!
[wszyscy wstają, burza długotrwałych oklasków, okrzyki].
Lech WAŁĘSA:- I drugi kwiat, ksiądz Jankowski.
[burzliwe oklaski].
Lech WAŁĘSA:- Dziękuję, za szczególne gorące przyjęcia. Wszyscy tym, którzy inaczej uważają, niech ten fakt docenią!.. Mili państwo… Jest to podziękowanie  w gruncie rzeczy za to, co dla nas wszystko Kościół w osobach tych zrobił. Mili państwo… Ale jak powiedziałem na wstępie, żeby nam tak pięknie wyszło, żebyśmy wiedzieli i mogli liczyć na siebie, musimy w tym miejscu, przeprowadzić spowiedź powszechną. To znaczy, powiedzieć sobie, co robiliśmy, co robimy, czy się z tym zgadzamy. A jeśli tak, no to do przodu. Razem, albo oddzielnie, albo w innym składzie. Sprawy są za poważne, aby ktokolwiek próbował wygrywać sobie Polskę, czy Partia, czy bezpieka, czy grupa Słowika, czy grupa Wałęsy. Polska jest nas wszystkich!
[burzliwe oklaski, okrzyki:- Słowik, Słowik!].
Lech WAŁĘSA:- Ale czym większe ciężary, czym trudniej, należy się pytać, należy się konsultować. Jeśli się zgadzamy, to należy to wykonać. Muszę wam powiedzieć, że na koniec będę was o to prosił. Właściwie, że jeśli się rozumiemy, jeśli cele są te same, droga ta sama, za to odpowiadamy wspólnie i bierzemy się za Polskę, bo to, co z nami zrobiono, dalej trwać nie może. Możemy się rozliczać, możemy się sądzić, ale przede wszystkim, musimy budować Polskę dla naszych dzieci. Jeśli tego dzisiaj nie zrobimy, a wiele jest przeciwników reform i z naszej strony i ze strony rządowej. Jeśli tego nie zrobimy, to pamiętajcie państwo, ja już o tym mówiłem, że staniemy się taką Irlandią, albo takim zapleczem czy kolebką, czy wylęgarnią dla Europy i świata. To już pokolenia naszych pradziadów, nie wybaczą nam, a już nasze dzieci, nie darują nam tego, że kiedy otwierała się szansa dla Polski, spapraliśmy to, po raz pierwszy wydaje mi się i o tym będziemy mówić, że jakaś szansa istnieje. Chciałem też od razu powie-dzieć, żeby nikt tu obecny i gdziekolwiek jestem słyszalny, nie pomyślał sobie, że Wałęsa był naiwny w 80-tym roku, 81-szym i nic się nie poprawił i jest w dalszym ciągu naiwny. Wierzy, że coś w tym kraju da się zrobić. Otóż, powtarzam, to co mówiłem wiele razy. Nie wierzę, nie wierz nikomu. Chcę powiedzieć i prosić was, nie wierzcie też i Wałęsie. Natomiast, w co ja wierzę? Wierzę w to, że jeśli będą możliwości, pluralizmy: ekonomicznego, społecznego, związkowego i innego, to wy, zbudujecie systemy, programy, i ja w to wierzę. A więc krótko mówiąc, w was wierzę. Natomiast….
[burza oklasków].
Lech WAŁĘSA:-  I dlatego te pytania, czy ja wierzę, odrzućcie, bo jeśli nie wierzę, to znaczy, że nie wierzę w was. Moje zadanie na dzisiaj… Ja się na dzisiaj  nazywam uzurpator. Ja mam wasz mandat, po dzisiejszym spotkaniu, bo tyle tysięcy popiera Lecha Wałęsę. Dzisiaj, bo żeście mnie wybrali. [burzliwe oklaski].
Lech WAŁĘSA:- Natomiast tamten mandat mam, honoruję wszystkie mandaty, które wtedy były, ale one były na tamten czas i będą w normalnym czasie rozliczane. Na dzisiaj jest specyfika pewna, z której trzeba inaczej postępować, aby dochodzić do zwycięstw. Na te tematy też będziemy mówić, bo jak tu słyszę pokrzykiwania, które ja rozumiem, ja was słyszę. Ale myślę, że wy podacie to na piśmie, czy do mikro-fonów. I te wszystkie dokładnie… Mili państwo… Wszystko… Będziemy siedzieć godzinę, półtorej, wszystko to musi paść. Wszystkie nurtujące was pytania i problemy i dopiero po tym, jeśli się zgodzimy, to idziemy jak siła, jak burza do reform, do ratowania Polski. Winnych… I jeśli tu, ktoś stąd wyjdzie nie przekonany, to wy macie go doprowadzić do porządku, razem ze mną włącznie. Teraz, aby już nie nudzić państwa, bo jednak jesteście już zmęczeni, na koniec sumowanie zrobię, a teraz chciałbym przeprowadzić właśnie tą spowiedź. Spowiedź, która będzie rozmową bezpośrednią, wyjaśniającą mój punkt widzenia, nasz punkt widzenia. I wszystko to, co się dzieje w kraju, będę starał się przedstawić i prosić o zrozumienie. Proszę uprzejmie…
Paweł LIPSKI [do mikrofonu]: – Bardzo  proszę mikrofon numer jeden podać.
GŁOS Z SALI[niezrozumiałe słowa]:- …od pół roku między RKW a Zarządem Regionu.
Lech WAŁĘSA:- Mogę podać, ponieważ prosiłem, wykrzyczałem, wysłałem… W imię jedności, poprosiłem Księdza Miecznikowskiego, który ma…Spróbuje zrobić jedność. Spróbuje pokusić się o porozumienie. Czy mu to wyjdzie, zobaczymy.
[burzliwe oklaski].
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:- Dzisiaj rozpoczynamy majowe i sierpniowe zmagania. Wywiesiłem na Kościele transparent: – „W tej chwili ważą się losy „Solidarności” – Jaki masz w tym udział?”. Tym pytaniem chciałem zmobilizować jak najszersze rzesze pracowników naszego miasta i Regionu do wzięcia aktywnego udziału w relegalizacji „Solidarności”. Już jesteśmy na progu. Teraz jednego życzę, abyśmy czuwali wszyscy, przede wszystkim w sumieniu nad tym, by „Solidarność” warta była tego słowa solidarność.
[burzliwe oklaski, wszyscy wstają i skandują: -”Solidarność!”, ”Solidarność!”, ”Solidarność!”].
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:-  I apeluję tutaj do wszystkich, żeby swoją, każdą małą cząstkę, włączył do tego, byśmy byli przede wszystkim jednością, bo w tym jest siła.
[burzliwe oklaski. Ks.Henryk JANKOWSKI intonuje pieśń: – „Boże coś Polskę…”].

***

/ Źródło: „Czas Łodzi“. str. 1/.          [ 6.03.1989r]            
KOMUNIKAT RKW

W dniu 6 marca 1989 roku odbyło się zebranie Regionalnej Komisji Wykonawczej „S“ ZŁ.

[…].
5. Jerzy Dłużniewski złożył sprawozdanie z pobytu we Francji. Między innymi potwierdził fakt zaproszenia do Francji, 10 dzieci z naszego regionu na 2-tygodniowy pobyt pobyt w czasie wakacji. Lista dzieci została przekazana organizatorom. Równocześnie 6 dzieci z Francji spędzi 2 tygodnie wakacji w Polsce. Za organizację tego pobytu odpowiada Komisja Socjalna MKO i RKW w porozumieniu z członkiem RKW – Pawłem Lipskim.
6. Omówiono sprawy finansowe RKW. Złożono szczegółowe rozliczenie kosztów związanych z wizytą L.Wałęsy w Łodzi.
7. Omówiono sprawy różne: […] przedyskutowano propozycje O.Stefana Miecznikowskiego dot. prób mediacji między RKW a Zarządem Regionalnym. Ustalono stanowisko RKW w tej sprawie, które zostanie przedstawione O.S.Miecznikowskiemu.
[…].

***

/ Źródło: „ARKA“. Pismo Regionu Łódzkiego
 NSZZ „Solidarność“. Str. 1. Luty-Marzec 1988 ROK/.

REGIONALNA KOMISJA WYKONAWCZA NSZZ „S“
Ziemi Łódzkiej

Komunikat Zarządu Regionalnego NSZZ „Solidarność“ ZŁ 
Łódź, 22.01.1989r.

W dniach 8 i 22 stycznia 1989r, odbyło się zebranie Zarządu Regionalnego Ziemi Łódzkiej:
I. Sprawy organizacyjne.
Zarząd Regionalny przyjął akcesy następującyh organizacji i przyznał pełnię praw i obowiązków członka ZR ich przedstawicielom wierząc, że regionalne Walne zebranie delegatów NSZZ „Solidarność“ uzna te decyzje za słuszne: […].
  II. W związku z wywiadem Lecha Wałęsy dla „Głosu Solidarności“ (X.1988) i pismem Lecha Wałęsy do KKO opublikowanym w listopadowym numerze „G.S“, Jerzy Kropiwnicki w imieniu Andrzeja Słowika, Grzegorza Palki i swoim własnym, zwrócił się do ZR z dwoma pytaniami:
1. Czy w tej sytuacji ZR powinien kontynuować swą działalność?
2. Czy Andrzej Słowik powinien kontynuować działalność jako przewodniczący ZR, a Grzegorz Palka i Jerzy Kropiwnicki – jako przewodniczący ZR?
Po zadaniu tych pytań i zreferowaniu swojego stanowiska jako fundamentalistycznego w kwestiach związkowych, A.Słowik, J.Kropiwnicki oraz G.Palka złożyli swoje mandaty do dyspozycji ZR i opuścili salę obrad, by umożliwić Zarządowi swobodne podjęcie decyzji w w/w kwestiach.
Zarząd odpowiedział „ TAK“ na oba pytania. Decyzje zapadły jednomyślnie.
[…].

24 kwiecień 1989r.

Stefan Niesiołowski, przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność“ Uniwersytetu Łódzkiego, zaproponował powołanie rozjemcy, którego mediacja pomogłaby zakończyć spór, co Wałęsa zaakceptował (332).  Utworzono  komisję, której przewodniczącym został o.Stefan Miecznikowski. W jej skład weszli:
Ryszard Kostrzewa i Jerzy Dłużniewski z Regionalnej Komisji Organizacyjnej (kontynuacji RKW) oraz Kazimierz Bednarski z Zarządu Regionalnego. W rozmowach mieli pomagać adwokaci; Andrzej Kern i Karol Głogowski. O.Miecznikowski nie był zachwycony powierzeniem mu funkcji mediatora, ale zgodził się.(333)
„Przystąpiliśmy do pracy – mówił Andrzej Kern – Wydawało mi się, że po dwóch-trzech spotkaniach doprowadzimy do zgody. Ci ludzie zwaśnieni, byli naszymi podopiecznymi z procesów, z większością byłem po imieniu. Tymczasem mnożyły się przeszkody, nie ze strony Słowika, Kropiwnickiego i Palki, tylko tej drugiej. Tam był Kostrzewa, Dłużniewski i jeszcze ktoś. Marek Edelman był w cieniu, ale dyrygował wszystkim. Któregoś dnia mówię do Kostrzewy; >> Panie Ryszardzie, niech pan powie, o co chodzi. Znamy się tak długo<<. A on na to: >> Panie Andrzeju, niech pan się nie pogniewa, ale my uważa-my, że pan jest po ich stronie<<. >> A do kogo pan ma zaufanie?<<. >> Do pana mecenasa Olszewskiego>>.  >> To ja panu gwarantuję, że on przyjedzie, ustalcie tylko datę <<. I oni tej daty nie mogli ustalić“.(334) Rozmowy utknęły w martwych punkcie> Ojciec Stefan Miecznikowski głęboko przeżył fiasko swojej misji.  Rozgoryczony, 12  kwietnia 1989r. odczytał w DŚT następujce oświadczenie: „Od dłuższego czasu w łódzkim regionie NSZZ „Solidarność“ obserwuję ze smutkiem niezdrową sytuację. Działają faktycznie dwa ośrodki władzy.[…]. Sytuacja taka powoduje dezorientację rzesz członkowskich, a nawet budzi zgorszenie. Rodzą się pytania, wątpliwości, czym jest dziś „Solidarność“? Jaki stopień wiarygodności reprezentuje? Skoro wśród głównych działaczy brak jedności. Skoro nie jest zdolna uśmierzyć interesów osobistych i ambicji wobec wyższej sprawy – dobra ogólnospołecznego. Długotrwałe rozmowy i zabiegi mediacyjne, które podjąłem wcześniej niż zlecono mi tę misję, nie dały zadowalających wyników. Apele w imię wyższych racji, z powoływaniem się na osobistą przyjaźń, jaka mnie łączy od lat z działaczami obu grup, pozostały bez skutku […]. Szczególne zdumienie budzi fakt, że przedstawiciele RKO uważają osoby: Andrzeja Słowika, Jerzego Kropiwnickiego i Grzegorza Palki za nie warte rozmów negocjacyjnych, zapominając, jaką postawę oni zachowali i ile wycierpieli w najtrudniejszych dla „Solidarności“ czasach(332) L.Olejnik, Podziemne struktury NSZZ „Solidarność“, s.398.(332) L.Olejnik, Podziemne struktury NSZZ „Solidarność“, s.398.(335)  Oświadczenie to, spisane z taśmy magnetofonowej, zostało powielone w formie ulotki – zapewne zwolenników Zarządu Regionalnego – i krążyło po Łodzi w środowisku solidarnościowym.(336) Przyczyną braku porozumienia o.Miecznikowski upatrywał w „lokalnych i personalnych sporach“. Historyk uzna tę sprawę za bardziej skomplikowaną – jej tłem były konflikty ideowe i polityczne dzielące NSZZ „Solidarność“, który był ruchem wyjątkowo niejednorodnym. Lech Wałęsa neutralizował politycznie działaczy z Komisji Krajowej nie uznających jego autorytetu. W/g oceny prof.Andrzeja Paczkowskiego „Reprezentacja opozycji – swoista kadra narodowa – miała być zgrana, uznawać jego autorytet i przedstawiać wspólną wizję oraz posługiwać się takimi samymi technikami działania. Każdy, kto kontestował jego strategię, nie nadawał się do wspólnej gry. Dlatego Wałęsa zdecydował o niedopuszczenie Grupy Roboczej do Okrągłego Stołu“.(337)
19 marca 1989 roku w kościele św. Anny w Pabianicach działacze MKO i RKW podjęli decyzję o utworzeniu nowej tymczasowej struktury ponadzakładowej: Regionalnej Komisji Organizacyjnej NSZZ „Solidarność” Ziemi Łódzkiej (RKO). Tym samym rozwiązano RKW, a prezydium MKO podało się do dymisji. RKO przejęło struktury starych organizacji. Przewodniczącym został Ryszard Kostrzewa, a w składzie prezydium znaleźli się m.in. Paweł Lipski, Marek Edelman oraz Jerzy Dłużniewski. Powstanie RKO zaogniło dodatkowo spór między Zarządem Regionu. Zwłaszcza że Kostrzewa uważał, że Wałęsa właśnie ludzi związanych z RKO upoważnił do organizowania, odbudowywania oraz kierowania „Solidarnością”. Według niego Wałęsa oraz KKW uznało RKO za jedynego reprezentanta Związku w regionie łódzkim.(338)
Dodatkowym czynnikiem dzielącym łódzką „Solidarność“ było ścieranie się nurtu postkorowskiego o rodowodzie lewicowym z nurtem narodowo-chrześcijańskim. Marek Edelman, najbardziej wpływowa  postać w RKO, był ściśle związany ze środowiskiem skupionym wokół Jacka Kuronia.(339)

***

A Jerzy Kropiwnicki i Grzegorz Palka szukali oparcia w Kościele i odwoływali się do tradycji narodowych. Rywalizujące w Łodzi frakcje „Solidarności“ były zatem prefiguracją partii politycznych powstałych w III RP – zwłaszcza ROAD (współtworzonego przez Marka Edelmana) i Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego (założonego m.in. przez Jerzego Kropiwnickiego i Grzegorza Palkę). Wierny koncepcji solidaryzmu społecznego, ojciec Miecznikowski nie uznawał nieuchronności tego konfliktu. Działał z pobudek religijnych i patriotycznych, a ojczyzna była dla niego przede wszystkim postulatem moralnym- zadaniem bezinteresownej pracy dla drugiego człowieka poprzez wspólnotę, do której należy (340)
W takiej koncepcji nie było miejsca na eliminowanie przeciwników politycznych per fas et nefas – konflikt partykularnych interesów należało rozwiązywać drogą kompromisu. Dezintegrację środowiska solidarnościowego o.Stefan odczuł jako osobistą tragedię. „Mam wątpliwości co do tego, czy Polacy umieją korzystać z wolności i demokracji. Wszystko przesłaniają emocje. Źle funkcjonuje rozsądek i poczucie odpowiedzialności. Nazwałem to brakiem charakteru. Niestety, podtrzymuję tę dość ostrą diagnozę. Polakom brakuje charakteru. Nie potrafimy się zjednoczyć i sformułować pozytywnego planu działania – mówił z goryczą w 1993r.(341)  Konflikt wewnątrz łódzkiej opozycji zaostrzył się jeszcze przed wyborami do Sejmu kontraktowego, kiedy to funkcjonowały dwa komitety wyborcze – Łódzkie Porozumienie Obywatelskie (ŁPO), grupujące środowiska szeroko rozumianej prawicy (łódzkiego Klubu Inteligencji Katolickiej, Konfederacji Polski Niepodległej, Ruchu Młodej Polski i in.)., oraz Wojewódzki Komitet Obywatelski (WKO), działający pod patronatem Lecha Wałęsy i wspierany przez Marka Edelmana i Jerzego Dłużniewskiego. Po burzliwych dyskusjach udało się jednak uzgodnić wspólną listę kandydatów do Sejmu i Senatu, na której znaleźli się: Jerzy Dietl, Stefan Niesiołowski i Andrzej Kern z ŁPO oraz Cezary Józefiak, Maria Dmochowska i Jerzy Dłużniewski z WKO.(342)  Podczas wyłaniania kandydatów ŁPO do Senatu, ktoś zgłosił kandydaturę o.Miecznikowskiego, ten oświadczył jednak, że nie zamierza ubiegać się o mandat.(343)
Trudniejsze okazało się doprowadzenie do kompromisu w NSZZ „Solidarność“. Doszło do niego dopiero pod wpływem nacisku oddolnego ruchu zwanego „poziomkami“ (od struktur poziomych“), grupującego działaczy z kilkunastu komitetów założycielskich związku. 12 czerwca 1989r., na zebraniu w hali zakładów „Jotes“, doszło do powołania wspólnej komisji wyborczej dla przeprowadzenia Walnego  Zebrania Delegatów Regionu. Pewne znaczenie miało telewizyjne wystąpienie Lecha Wałęsy. Indagowany przez Marka Markiewicza oświadczył przed kamerą, że nie będzie się sprzeciwiał przeprowadzeniu wolnych wyborów do władz związku w regionie. Ojciec Miecznikowski był obecny w trakcie zebrania w hali „Jotes“, ale nie zabierał głosu.(344) Do wyborów doszło pół roku później, 13 i 14 stycznia 1990r. Przyniosły one zwycięstwo Andrzejowi Słowikowi, który stanowisko wiceprzewodniczącego zaproponował Januszowi Tomaszewskiemu, kandydatowi strony przeciwnej; to zakończyło wreszcie okres dwuwładzy w łódzkiej „Solidarności“.(345)

***

“Wówczas Łódź stanowiła bardzo istotny ośrodek, który przeciwstawiał się działaniom podejmowanym przez Lecha Wałęsę, wskazując, że decyzje w strukturach „Solidarności” powinny być podejmowane zgodnie ze statutowymi zasadami związku – mówił PAP historyk z Uniwersytetu Łódzkiego prof. Przemysław Waingertner. – “Fenomenem nie tylko w Polsce była współpraca trzech najważniejszych łódzkich przywódców „Solidarności”. To był ewenement, bo jeżeli zna się różne przecież poglądy i sposoby funkcjonowania Grzegorza Palki i Jerzego Kropiwnickiego oraz Andrzeja Słowika, to trzeba pamiętać, że to trzy indywidualności. Wyjątkowe było to, że potrafili harmonijnie zgrać swoje ambicje stanowiąc dla siebie dopełnienie”.(346)

4 czerwiec 1989 r.

W wyniku pierwszych częściowo wolnych wyborów  posłami do Sejmu RP X kadencji z łódzkiej „Solidarności” zostali: – dr Maria Dmochowska, Jerzy Dłużniewski, mec.Andrzej Kern, inż.Wiesław Kowalski i dr Stefan Niesiołowski, a senatorami zostali: – prof.Jerzy Dietl i prof.Cezary Józefiak.
___________________________________________

(331) Zapis z filmu zrealizowanego przez VIDEO-MOVIE pt.” Lech Wałęsa w Łodzi”. Rejestracji dokonano w hali „ŁKS”, dnia 22 lutego 1989r w godz./ czas: 13:45 – 18:55 /. Własność: Związkowy Ośrodek Dokumentacji Zarządu Regionu Ziemi Łódzkiej NSZZ „SOLIDARNOŚĆ”, płyta DVD udostępniona przez Henryka Marczaka. Lech WAŁĘSA przebywał w Łodzi, na zaproszenie Regionalnej Komisji Wykonawczej i Międzyzakładowego Komitetu Organizacyjnego NSZZ Ziemi Łódzkiej.
(332) L.Olejnik, Podziemne struktury NSZZ „Solidarność“, s.398.
(333) W. Górecki, Łódź przeżyła katharsis….s.34.
(334) Relacja Andrzeja Kerna z 17 IV 2007r. W zbiorach OBEP IPN Łódź. Paweł Spodenkiewicz „Ksiądz Stefan Miecznikowski Jezuita i Harcerz“.IPN Komisja Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu O/Łódź, s.143.
(335) Oświadczenie O. Stefana Miecznikowskiego w sprawie mediacji między RKO a Zarządem regionalnym NSZZ „Solidarność’ Ziemi Łódzkiej złożone dnia 12 kwietnia 1989r., mps. Archiwum domowe Andrzeja Kerna, faksymile w zbiorach OBEP IPN Łódź. Patrz: Dokument nr 2. Ten sam tekst w innej redakcji: M.Golicka-Jabłońska, Ojciec Stefan SJ.. .,s.162-163. Paweł Spodenkiewicz „Ksiądz Stefan Miecznikowski Jezuita i Harcerz“.IPN Komisja Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu O/Łódź, s.144.
(336) Relacja Andrzeja Kerna w zbiorach OBEP IPN Łódź.
(337) cyt. za: A.Brzeziecki, lekcje historii PRL, w rozmowach, Warszawa 2009, s.298. Paweł Spodenkiewicz „Ksiądz Stefan Miecznikowski Jezuita i Harcerz“.IPN Komisja Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu O/Łódź, s.144.
(338) Kronika miasta Łodzi. Kwartalnik 3 (71)2015/.
(339) prof. Andrzej Friszke, „Tymczasowa Komisja Koordynacyjna NSZZ „Solidarność“ (1982-1987) [w:] „Solidarność“ podziemna…,s.121; W.Bereś, K.Brunetko, Marek Edelman…, s.339-340. Paweł Spodenkiewicz „Ksiądz Stefan Miecznikowski Jezuita i Harcerz. IPN Komisja Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu O/Łódź, s.144.
(340) Ibidem, s.144.
(341) Źródło:M.Palczewski, „Wędrowanie…
(342) Olejnik, „Podziemne struktury NSZZ „Solidarność“…, s.400.
(343) P.Kowalski „To miasto Łódź się nazywa  [w]. Nasze 53 dni i dwa tygodnie. 4 czerwca 89, Łodź 2009,s.12.. Paweł Spodenkiewicz „Ksiądz Stefan Miecznikowski Jezuita i Harcerz“. IPN Komisja Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu O/Łódź, s.145/.
(344) Relacja Marka Markiewicza z 31 I.2010 w zbiorach OBEP IPN Łódź. Paweł Spodenkiewicz „Ksiądz Stefan Miecznikowski Jezuita i Harcerz“. IPN Komisja Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu O/Łódź, s.146.
(345) L.Olejnik, Podziemne struktury NSZZ „Solidarność“…, s.402. Paweł Spodenkiewicz „Ksiądz Stefan Miecznikowski Jezuita i Harcerz“.IPN Komisja Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu O/Łódź, s.146.
(346) dzieje.pl.Portal historyczny,26.08.2020.Uroczystości upamiętniające współtwórcę łódzkiej „Solidarności” Grzegorza Palkę.

Rozdział IX.1

WYWIADY O.STEFANA MIECZNIKOWSKIEGO W PRASIE, POLSKIM RADIO i TVP.

„TYGODNIK POWSZECHNY”.
/Katolickie pismo społeczno-kulturalne/.
Kraków. 13 stycznia 1985r./ Nr 2/. Rok XXXIX.                                        
Tytuł: – „DUSZPASTERSTWO ŚRODOWISK TWÓRCZYCH W ŁODZI“

„DŚT przy łódzkim kościele OO.Jezuitów kończy drugi rok swojego istnienia. Zasadniczą formą działalności na „spotkania środowe“, na które najczęściej składają się prelekcje z dyskusją. Cykl pracy dostosowany jest do terminów roku akademickiego. Tak więc w poprzednim semestrze letnim, jak i obecnym zimowym, odbyło się 21 spotkań.
Dominowany w nich tematy z historii XX wieku od bardzo konkretnych, jak: „ Akcja M oddziaływania   Szarych Szeregów na młodzież niezorganizowaną“ Stanisława „Orszy“ Broniewskiego: „Wizja III Rzeczypospolitej w Powstaniu Warszawskim“ Mariana Marka Drozdowskiego czy „Czas spotkania“ Jana Strzeleckiego do rozważań natury ogólnej o „polityce realnej i polityce moralnej“ Jacka Bartyzela. [——-] [Ustawa z dn. 31 VII 81r. O kontroli publikacji i widowisk, art.2, pkt. 1 i 2 (Dz.U. nr 20, poz.99, zm.:1983, Dz.u. nr 44, poz. 204)] i próby syntezy stosunków między Polakami i Niemcami, dokonanej przez Jana Józefa Lipskiego. W tym nurcie zagadnień można również umieścić tematy dnia dzisiejszego“ „Związki zawodowe a kryzys gospodarczy“ Ryszarda Bugaja i informację o „fundacji rolnej“, założonej przez Piotra Dąbrowskiego.
Drugim nurtem tematycznym były problemy współczesnego życia katolickiego: „Aspekty religijne współczesnego doświadczenia“ Krzysztofa Śliwińskiego, „Nasza wspólna troska o Kościół“ redaktorów Bogumiła Lufta i Jacka Ratajczaka, „Obecność polityczna katolików w historii Polski Ludowej“ red. Krzysztofa Kozłowskiego i „Nurt odrodzeniowy w katolicyzmie polskim 20-lecia“, Michała Jagiełły.
Bliskie tym tematom były dwa wieczory związane z szóstą rocznicą wyboru Jana Pawła II. Na jednym  z nich próby podsumowania dotychczasowego pontyfikatu dokonał Marek Skwarnicki, a na drugim swoimi  refleksjami podzielili się redaktorzy Bogumił Luft i Jan Turnau. W tym kręgu tematów mieściły się również dwa spotkania z czytelnikami „Przeglądu Powszechnego“ którego redakcję reprezentowali o.Mirosław Paciuszkiewicz, Nawojka Cieślińska i Wojciech Roszkowski oraz spotkanie red. Jerzego Turowicza w 39-lecie działalności „Tygodnika
owszechnego“.
Od dwu głównych nurtów tematycznych „Spotkań“ swoim unwiersalniejszym charakterem odbiegały nieco rozważania o „wierności zasadom moralnym“ prof. Iji Lazari-Pawłowskiej i próba odpowiedzi na pytanie: „Skąd się wzięła sztuka?“ Jana Józefa Szczepańskiego.
Obok typowych prelekcji pojawiły się również wieczory dostarczające bezpośredniego kontaktu ze sztuką: projekta filmu „Wszystko jest poezją“ (o Edwardzie Stachurze) w reż.Andrzeja Brzozowskiego, połączona ze spotkaniem autorskim oraz spotkanie z Andrzejem Wajdą, [ ——-] Ustawa z dn.31.VII 81 r. „O kontroli publikacji i widowisk art.2, pkt.1 i 8 Dz.U. nr 20, poz.99, zm. 1983, Dz.U. nr 44, poz. 204]
Wzrastająca liczba uczestników spotkań Duszpasterstwa Środowisk Twórczych jest dowodem społecznej potrzeby takiej działalności.       
[Brak nazwiska]


„DZIENNIK ŁÓDZKI”
/09.XI.1990r./ Nr 260/.
Tytuł: – „ Łódź jest mi bliska“   

M.B.: – Od stanu wojennego, jest ojciec najpopularniejszym duszpasterzem w Łodzi, przede wszystkim z racji utworzenia ośrodka pomocy internowanym i aresztowanym, ale istota pracy ojca to przede wszystkim działalność duszpasterska, która nie była tylko reakcją na sytuację zagrożenia.
O.MIECZNIKOWSKI:– Całą moją pracę trzeba wyprowadzić z wychowania w dwudziestoleciu – był to czas zachłyśnięcia się niepodległością i tradycjami powstań. Należałem do dobrej drużyny harcerskiej w Warszawie, pracowałem w Towarzystwie Przyjaciół Weteranów z 1883r, pamiętam gdy ich gościliśmy w swych granatowych mundurach, rogatywkach – to były początki mojego uwrażliwienia i przeżywanie spraw niepodległości i wolności. Jeszcze w początkach okupacji niemieckiej wahałem się, czy nie zaszyć się w konspiracji. Zdecydowało jednak powołanie, walka na odcinku podtrzymania ducha.
M.B.:– Nie wszyscy kapłani, tak wiele uwagi poświęcili kwestiom społecznym, są różne rodzaje kapłaństwa…
O.MIECZNIKOWSKI:– Mojemu powołaniu patronuje św.Andrzej Bobola (brałem udział w uroczystościach kanonizacyjnych). Odnajdywałem się w kapłańskiej służbie wobec społeczeństwa na odcinku duchowym, gdy nastała druga niewola, groźniejsza jeszcze okupacja. Przede wszystkim, naśladowałem postawę prymasa Stefana Wyszyńskiego. On mnie wyświęcił na kapłana, były to pierwsze święcenia, których on udzielał w kościele św.Krzyża w Warszawie w 1950r. Moje święcenia były przyspieszone, ponieważ szykował się dekret o rozpędzeniu jezuitów (podobnie, jak to stało się na Węgrzech). Dzięki mądrej polityce prymasa, do tego nie doszło. Zawsze byłem nastawiony defensywnie w obronie wartości niezastępowalnych, a więc przede wszystkim chrześcijańskich i tych, które się wiążą z ludzką godnością. W tym duchu wychowywał nas o.Stanisław Wawryn (socjolog).
M.B.:– Czy z działalnością charytatywną zetknął się ojciec już wcześniej?
O.MIECZNIKOWSKI:– Jeszcze przed święceniami znalazłem się w św.Lipce, gdzie opiekowałem się dziećmi. Były tam dzieci polskie, mazurskie i innych narodowości, katolickie i protestanckie. W czasie pobytów wakacyjnych w latach 1947,1948 i 1949, zorganizowałem dożywianie i półkolonie dla około 60 dzieci. Pomagali w tych działaniach studenci o.Tomasza Rostworowskiego – również w Łodzi, bardzo znanego – oraz studenci medycyny. Dużo pracowałem z młodzieżą. Jeszcze jako kleryk, pracowałem przez rok w harcerstwie nowosądeckim.
M.B.:– Wśród licznych zajęć z młodzieżą, najbardziej ożywiał ojciec dyskusje i refleksję religijną w środowiskach akademickich.
O.MIECZNIKOWSKI:- Pierwszy raz duszpasterzem akademickim zostałem w Lublinie. Tam również duży akcent kładliśmy na działania charytatywne. Dzięki KUL-owi, mogłem uczestniczyć w obozach akademickich, podczas których pracowaliśmy nad rozwojem duchowym i społecznym. W latach 1967-70 prowadziłem duszpasterstwo akademickie w Łodzi. Ta praca zakończyła się aresztowaniem działaczy „Ruchu”, wśród których byli: Marek i Stefan Niesiołowscy, Benedykt Czuma, Janusz Kenic, którzy brali także czynny udział w pracach duszpasterstwa. Próbowano i mnie wciągnąć w proces „Ruchu”, ale się to nie udało, ponieważ przestrzegaliśmy zasady, że w duszpasterstwie prowadzimy prace nad refleksją religijną. Później byłem w Kaliszu. I tam doczekałem okresu, gdzie trzeba było podjąć się aktywnej obrony. W 1976 roku nie mogłem pozostać obojętny wobec tworzących się komitetów obrony robotników i latających uniwersytetów. Starałem się je wspierać duchowo i organizowaniem pomocy charytatywnej.
M.B.:– Cały czas działał jednak ojciec jako nade wszystko opiekun duchowy.
O.MIECZNIKOWSKI:– Oczywiście, ale religia musi mieć kształt wcielony w rzeczywistość i środowisko. Trzeba wartości religijne tłumaczyć na język potrzeb, zagrożeń osoby.
M.B.:– Wrócił ojciec do Łodzi w 1978r…
O.MIECZNIKOWSKI:– I od razu przystąpiłem do organizowania co miesiąc wykładów w cyklu „Odpowiedzialność chrześcijańska, człowieka za środowisko, jego życie i pracę”. Prowadzili je głównie przedstawiciele KIK-u warszawskiego: Wielowieyski, Mazowiecki, Święcicki, Cywiński, Bartoszewski     i inni. Cieszyły się te spotkania dużym powodzeniem i – jak sądzę – były dobrym przygotowaniem do „Solidarności”. Pierwsze spotkanie dotyczące wydarzeń na Wybrzeżu w 1980r odbyło się też u nas ( byli wtedy W.Kuczyński i A.Wójcicki). Kiedy „Solidarność” zaczęła działać, dałem też możliwość działania „Wszechnicy robotniczej”.
M.B.:– Skąd się wzięła decyzja po wybuchu stanu wojennego, by roztoczyć opiekę nad wszystkimi internowanymi, skazanymi i ich rodzinami?
O.MIECZNIKOWSKI:– Była ona natychmiastowa i wynikała ze społecznej nauki Kościoła. Nadto przypadła nam funkcja informacyjna o losach naszych podopiecznych i zmagania społeczeństwa z wła-dzą. Ważne były osobiste kontakty z więzionymi. Kiedy pojechałem do Gołdapi pierwszy raz przecież pozwolono mi zobaczyć się tylko z tobą…
M.B.:–  Ala jak pamiętam, udało się przynajmniej przywitać ze wszystkimi…
O.MIECZNIKOWSKI:– Tak, w zasadzie nie utrudniano mi później dostępu..,
M.B.:– W 1983 roku, w lutym, zapoczątkował ojciec Duszpasterstwo Środowisk Twórczych i słynne spotkania środowe…
O.MIECZNIKOWSKI:– Zapraszaliśmy ludzi, którzy mieli coś do powiedzenia opinii społecznej. Ta działalność wypadła na wyjątkowe czasy, w których ja, jako osoba duchowna, byłem już chroniony, a że starałem się o wszystkim informować społeczeństwo, dlatego takim żywym echem się ta działalność odbiła.
M.B.: – Słyszeliśmy o planach podróży ojca na Białoruś…
O.MIECZNIKOWSKI:– Interesują mnie sprawy religijne w ZSRR i los Polaków. Byłem tam już w 1978    i w 1979 r, ponieważ ci ludzie byli zagrożeni,
puszczeni. Św.Ignacy chciał, byśmy byli ekipą niesienia pomocy w największych potrzebach zagrożenia dusz. Po zakończeniu pracy w Łodzi, zaistniały warunki do bliższych kontaktów z Białorusią. Ostatnio w Łodzi miało miejsce 3-dniowe sympozjum o przesłankach pojednania z Litwinami, Białorusinami i Ukraińcami. Odpowiada mi idea, na której jest zbudowane porozumienie „Pomost”. Według mnie, najcenniejszy dokument Soboru Watykańskiego II – to ten o najszerzej pojętym ekumenizmie.
M.B.:– Czy nie brakuje ojcu łódzkich współpracowników?
O.MIECZNIKOWSKI:– Dostaję liczną korespondencję i utrzymuję wiele kontaktów. Łódź jest mi bliska, nie dlatego, że jest miastem złym, ale biednym i boję się, że o własnych siłach podźwignąć się nie zdoła.
M.B.:– Czy będzie ojciec chciał jeszcze zaznaczyć swoją obecność w Łodzi?
O.MIECZNIKOWSKI:– Przygotowuję książkę:- „Zarys działalności ośrodka i wybór homilii z 3 lat stanu wojennego”, która być może ukaże się na przełomie roku. Jest to rozprawa o tym, jaką powinna być chrześcijańska wrażliwość na sprawy dziejące się w społeczeństwie i jak ją realizować praktycznie.

Małgorzata Bartyzel


„DZIENNIK ŁÓDZKI”
/24-26.VII.1991r./ Nr 299/.                                                                                                
Tytuł: „…aby byli jedno“

Z.Ch.:– Po trzech latach jest ojciec znów w Łodzi, w mieście, w którym szacunek, sympatia, a nawet legenda wokół ojca postaci jest niezwykle żywa i silna. Księdza nazwisko kojarzy się wielu z pomocną ręką, jaką ojciec wyciągnął do internowanych i ich najbliższych…
O.MIECZNIKOWSKI:– Decyzję o niesieniu pomocy, podjąłem prawie natychmiast po wysłuchaniu przemówienia gen.Jaruzelskiego 13 grudnia 1981r. Wówczas to powiedziałem podczas mszy, że Kościół tak jak zawsze, nie zostawi ludzi w potrzebie, że nieść będzie pomoc. Już w następną niedzielę miałem konkretne plany i o nich zacząłem głośno mówić. Odzew, zarówno łodzian jak i z zagranicy, był wspaniały. Dzięki ofiarności tysięcy ludzi, mogliśmy pomagać tysiącom innych.
Do zatrzymanych i internowanych, po raz pierwszy udało mi się dotrzeć, 6 stycznia – pamiętam to dokładnie – w święto Trzech Króli. Po całym dniu indywidualnych rozmów, naczelnik więzienia zezwolił na odprawienie Mszy świętej. Dzięki temu ludzie, po raz pierwszy zobaczyli z kim dzielą swój więzienny los. Niedługo potem, łodzian przeniesiono do Łowicza, ale i tam udało mi się docierać z posługą kapłańską i duszpasterską. Obecność księdza działa wtedy na internowanych niczym przysłowiowy plaster miodu. Ludziom potrzebna była pomoc, przede wszystkim duchowa, ale również i materialna.
M.B.:– Ośrodek Pomocy Uwięzionym i Internowanym, który ojciec stworzył, pomógł tysiącom ludzi. Ojciec był obecny wszędzie tam, gdzie była krzywda, cierpienie, gdzie brakowało męża, ojca, syna.
O.MIECZNIKOWSKI:– Robiłem to, co wynika z kapłańskiego powołania z istoty Chrystusowej Ewangelii. Inaczej nie można było. Gdy zaczęto wypuszczać ludzi z więzień, trzeba było zorganizować pomoc finansową, próbować dać im pracę, pomagać w dochodzeniu swych spraw, wreszcie leczyć i stwarzać warunki rehabilitacji tak duchowej, jak i fizycznej. Wielu osobom udało się załatwić 2-3 tygodniowe pobyty w górach, by tam razem z rodzinami mogli dojść do równowagi po przeżyciach stanu wojennego. Ogromną pomoc niósł wtedy ks.Głowa z parafii Zbawiciela.
W lutym 1983r stworzyliśmy Duszpasterstwo Środowisk Twórczych. Wokół niego, wokół środowych spotkań połączonych zawsze z prelekcjami i wykładami, skupiła się łódzka inteligencja. Celem było zorganizowanie zdrowej opinii moralnej, swoistej wolnej trybuny wymiany myśli, a także kanału przekazu informacji o faktach, o których nie można było się dowiedzieć z prasy czy telewizji.
M.B.:– Z ostatnich ojca homilii i przemówień przebija ogromna troska o przyszłość ojczyzny, narodu, „Solidarności”. Jak można się domyślać, niepokoją ojca swary i waśnie, podziały, kłótnie.
O.MIECZNIKOWSKI:– Cały styl mojej pracy duszpasterskiej ukierunkowany jest na stworzenie wspólnych dla wszystkich wartości, których trzeba strzec jak najważniejszego depozytu. To co obserwujemy obecnie, można zrozumieć i nie dziwić się temu. Warunek jest jeden – musi być zachowana troska o priorytety, sprawy najważniejsze, istotne dla wszystkich. Tego nie można zaprzepaścić, dzielić, o to nie wolno się sprzeczać, mieć różne spojrzenia, tworzyć orientacje czy partie. Ponad wszystko musi być solidarność międzyludzka, poczucie bycia w jednej wielkiej rodzinie i troszczenia się o nią.
M.B.:–  Co ojciec chciałby przekazać łodzianom na święta Narodzenia Chrystusa?
O.MIECZNIKOWSKI:– Życzenie mam jedno – aby wszyscy przeżyli misterium jedności chrześcijańskiej  i ludzkiej, związanej z Bożym Miłosierdziem, niech wszyscy bez względu na różnice polityczne, będą jedno – w trosce o ojczyznę i naród. Niech pamiętają o tych, którzy cierpią biedę, są pokrzywdzeni i chorzy.
M.B.:–  Kiedy ojciec zawita znów do Łodzi?
O.MIECZNIKOWSKI:– Nieprędko, bowiem obowiązki, ale również serce i troska, kierują mnie na Wschód, do naszych współbraci na Ukrainie, Białorusi, Wileńszczyźnie, a nawet dalej. Jeżdżę tam, by budzić ducha ludzkiej solidarności, otwierać serca na Boga, którego są tak stęsknieni. Jest to jednocześnie czas budzenia się wśród narodów zupełnie innego stosunku do Polski i Polaków. To trzeba wykorzystać. Łodzian chcę zachęcić do przeczytania książki „Kolokwium narodów”, zapisu z sympozjum z 1987 roku, odbytego w Łodzi o przesłankach pojednania z Ukraińcami i Białorusinami. Książka ta pozwoli wiele zrozumieć.  

Zygmunt Chabowski


„ŻYCIE WARSZAWY”
/12-13.VI.1993r./ Nr135/.              
Tytuł: – Widziane w pustelni

Polacy są zawsze przeciwko komuś, nigdy za czymś. Tam gdzie się kogoś atakuje, przyłącza się wielu ochotników. Tam, gdzie chodzi o wsparcie, obronę, nie pojawia się nikt – mówi ojciec Stefan.
Przyjechał do Jastrzębiej Góry cztery lata temu i jeszcze się nie rozpakował. Książki, broszury, biuletyny i ulotki, wszystko, co nagromadziło się w czasie dwunastu łódzkich lat począwszy od późnego Gierka, a skończywszy na wyborczym triumfie „Solidarności“ w 1989 roku, spoczywa sobie spokojnie na kartonowych pudłach. Pudła są szczelnie zamknięte, jak epoka historyczna, z której pochodzi ich zawartość. Parę razy korciło go, żeby zajrzeć do środka, ale się powstrzymał:  tamto należy już do innego świata, niech więc pozostanie czyste i nieskalane.
Reguły gry były wtedy wyraziste i wydawało się to całkiem proste. Trzeba było umieć odróżnić człowieka krzywdzonego od krzywdziciela i opowiedzieć się po właściwej stronie. Dziś wszystko się skomplikowało i na mocne trwanie przy pewnych zasadach, nawet bardzo ogólnych, może sobie pozwolić tylko heros. Kiedy się nie ma zadatków na herosa, najuczciwiej jest wycofać się, usunąć w cień, zająć jakąś cichą i spokojną pracą. Najlepiej wyjechać z dużego ośrodka i osiąść na prowincji, na przykład w Jastrzębiej Górze, która z nadejściem jesieni zamienia się z popularnego wczasowiska w małą rybacką wioskę.
Pustelnia, w której zamieszkał, nie jest właściwie pustelnią, ale sporym ośrodkiem jezuickim. Gdański numer telefonu zapewnia łączność ze światem, jednak sprawy tego świata wydają się tu mało istotne. Jako instruktor tak zwanej trzeciej probacji przygotowuje przyszłych misjonarzy do wyjazdu na Litwę, Białoruś    i do Kazachstanu. Uczy ich, żeby zależało im na Bogu i ludziach, a nie na sobie.
*
Najpierw była wojna i dylemat, czy wciągnąć się do konspiracji, czy pójść za głosem powołania; potem nowicjat w starej Wsi (- wybrałem jezuitów, bo byłem świadkiem sprowadzenia do Polski relikwii świętego Andrzeja Boboli, ta postać silnie oddziaływała na moją wyobraźnię); potem pół tajne, pół jawne studium filozoficzne w Nowym Sączu. Łączone po zwyzwoleniu z pracą z harcerzami (– wychowało mnie harcerstwo i Polska – kształtująca w tamtych latach w młodych ludziach poczucie obywatelskie).
W czterdziestym siódmym przeniesiono go do Starej Wsi, na studia teologiczne, w czterdziestym ósmym do Krakowa, na drugi rok teologii. W pięćdziesiątym otrzymał święcenia kapłańskie z rąk kardynała Wyszyńskiego. Na wakacje jeździł na Mazury, prowadząc akcję dożywiania dzieci autochtonów i osiedleńców. Lata piećdziesiąt cztery – pięćdziesiąt siedem, spędził na KUL-u jako duszpasterz akademicki. W sześćdziesiątym obronił na rzymskim Uniwersytecie Gregoriańskim doktorat z duchowości ignacjańskiej. Potem posłano go do Kalisza. Przez sześć lat prowadził zajęcia z jezuickimi klerkami (- po studiach rzymskich od razu musiałem przetłumaczyć całą teorię na język praktyczny, musiałem bardzo skrupulatnie przygotowywać się do każdego wykładu, bo nie jestem orłem). W sześćdziesiątym siódmym po raz pierwszy trafił do Łodzi.
*
– Miałem skromną pracę – wspomina. – Byłem duszpasterzem akademickim. Początkowo spotykałem się z niewielką liczbą studentów raz na tydzień, bardzo szybko jednak grupa rozrosła się do stu osób i zaczęliśmy spotykać się codziennie. Dyskutowaliśmy o wszystkim, a potem, dla tych, którzy chcieli, odprawiałem mszę. Zaprzyjaźniłem się z nimi.
*
Dla nas, wychowanków duszpasterstwa akademickiego – wspomina jedna z wychowanek ks.Stefana Miecznikowskiego – spotkanie ojca, miało szczególne znaczenie. To była prawdziwa przygoda życiowa. Był dobrym duchem naszej młodości, powiernikiem, towarzyszem letniej włóczęgi. Pod jego okiem odbywaliśmy studia i spędzaliśmy wakacje. On dawał nam śluby, potem chrzcił dzieci. Pod koniec lat 60. powstała w Łodzi konspiracyjna organizacja młodzieżowa „Ruch“. Należeli do niej Stefan Niesiołowski, Andrzej Woźnicki, Janusz Kenic i bracia Czumowie.(- Benedykt Czuma był spokojnego usposobienia, mocny, dosyć wytrwały, ale nie zaczepny. Niesiołowski był zawsze agresywny, zawsze w ataku, nigdy nie pozwolił sobie w dialogu czy słownych utarczkach odebrać prymatu. Zawsze też był mocno zaangażowany politycznie. Dlatego pełnił rolę przywódczą w „Ruchu“. W siedemdziesiątym rozbito grupę, aresztowano jej członków. Stefan [Niesiołowski] bardzo mężnie zachowywał się w śledztwie i w więzieniu. To niepawda, że został wtedy agentem. Miecznikowskiemu groziło aresztowanie. Władze zakonne ukryły go w Kaliszu (- znów byłem w Kaliszu i znów w nowicjacie; zostałem magistrem, a później nawet rektorem; założyłem Klub Inteligencji Katolickiej, który bodajże działa do dzisiaj).
W siedemdziesiątym ośmym wrócił do Łodzi.
*
– Byłem, jak poprzednio, duszpasterzem akademickim, a ponadto duszpasterzem rodzin. Nie myślałem o żadnej szerszej akcji społecznej. Z temperamentu nie jestem społecznikiem, tylko wychowawcą. Staram się być, jak ujął to Ojciec Święty, ekspertem do spraw pojednania, pokoju i miłości. Jednak, jak na jezuitę przystało, dostrzegam aktualne potrzeby i zagrożenia.
– W prowieniencji ruchu solidarnościowego w Łodzi orientowałem się słabo. Miałem jedynie luźny kontakt z Andrzejem Słowikiem i Jurkiem Kropiwnickim. Prowadziłem prelekcje dotyczące sprawy, która w jakimś sensie jest dla katolików fundamentalna: w jaki sposób chrześcijanin powinien wziąć odpowiedzialność za swoje środowisko. Przyjeżdżali do nas na wykłady tacy ludzie jak Władysław Bartoszewski, Bohdan Cywiński. Tadeusz Mazowiecki. Ściągałem zwłaszcza działaczy warszawskiego KIK-u, bo wiedziałem, że reprezentują postawę społecznej otwartości.
– Kiedy powstała „Solidarność“, włączyłem się w ten ruch, bo miał on konkretny kształt społeczny, wypływający właśnie z inspiracji chrześcijańskiej. Zorganizowałem wszechnicę pracowniczą. Wspomina jeden z uczestników Akcji Pomocy Uwięzionym i Internowanym:- W straszną, słoneczną niedzielę 13 grudnia przybiegliśmy do kościoła i tam – z ambony – usłyszeliśmy pierwszy niezależny komentarz do sytuacji. Potem próbowaliśmy ojca namówić, żeby się ukrył. Wydawało nam się, że tylko przez przypadek nie został internowany. Przez chwilę jakby się zawahał, w końcu powiedział: – „Nie, ja nie będę uciekał“. To zamknęło sprawę. Za jezuicką klauzurą, chroniącą nas od świata grozy, dziewczyny kompletowały pierwsze listy zabranych z domu. Nie kończąca się fala ludzi znosiła informacje. Następne dni przynosiły dalsze nazwiska, w drugim tygodniu poczęli się odnajdywać po rozmaitych więzieniach działacze „Solidarności“, trzeci tydzień przyniósł pierwsze grypsy. Nieprzerwanym strumieniem płynęły dary i pieniądze od mieszkańców Łodzi, „Solidarność“ żyła.
– Przychodzili też ludzie i pytali, jak pomóc, co robić. Znaleźli się kierowcy z samochodami do dyspozycji, harcerze chętni do wszelkiej służby, prawnicy gotowi podjąć się obrony oskarżonych, lekarze, nauczyciele, studenci. I tak za klasztorną furtą, która wydawała nam się bastionem nie do zdobycia, narodziła się Akcja Pomocy Uwięzionym i Internowanym.
– Ojciec Stefan stał u jej początków i wspierał ją. W latach stanu wojennego cała Łódź słuchała jego kazań.  Z tramwajów wysypywała się Retkinia i pobliski Widzew, umieszczona w oknie wieżowca esbecka kamera rejestrowała twarze i wydarzenia na kościelnym dziedzińcu. Ojciec robił takie wrażenie, jakby nie znał lęku, kiedyś mi jednak powiedział:- „Wiesz, nie jestem materiałem na bohatera. Myślę, że bałbym się, gdyby mnie nie wspierało tylu ludzi. Oni mnie potrzebują i dodają mi siły“.
Prominentny łódzki działacz postsolidarnościowy o kazaniach Miecznikowskiego:- Zawsze były oparte na jakimś fakcie, na podstawie, którego ojciec formułował tezę. Potem, z nieubłaganą logiką przeprowadzał dowód. Jak w najlepszych wzorach mów antycznych. Dotyczyło to zarówno kazań „zaangażowanych“, jak i politycznie neutralnych.
Inny prominentny działacz o roli Miecznikowskiego: – Był dla Łodzi tym, kim dla Warszawy Popiełuszko, a dla Gdańska, Jankowski.
Jeszcze inny działacz o pozycji Miecznikowskiego w Łodzi:- Całe miasto było jego. Gdyby po którejś ze swoich płomiennych homilii rzucił: – „Teraz, kochani, idziemy na komitet“ – za piętnaście minut nie stałby tam kamień na kamieniu.
*
Miecznikowski bez przerwy coś organizuje, tworzy. W galerii „Nawa świętego Krzysztofa“ wystawiają swe prace nie uznawani przez władze malarze. W 1983 powstaje Duszpasterstwo Środowisk Twórczych: na co środowe spotkania zjeżdżają do Łodzi najwybitniejsi ludzie kultury. W sumie odbędzie się prawie sto „posiedzeń“. Jeździ po więzieniach. Do jednych wpuszczają go, do innych – nie. Po siódmej z kolei próbie dostania się do więzienia w Hrubieszowie ląduje w komisariacie. Urząd do spraw Wyznań wytacza mu sprawę administracyjną za działalność antypaństwową.
*
– Nie pamiętam, kiedy to się zaczęło, ale chyba już w osiemdziesiątym piątym[rokiem]. Na spotkaniu duszpasterskim świata pracy, które prowadził Jurek Kropiwnicki, jeden z członków którejś z podziemnych Komisji Zakładowych powiedział mi, że w Regionie zaczyna funkcjonować konkurencyjny ośrodek władzy solidarnościowej; Zaczął go organizować Kostrzewa, który właśnie wyszedł z więzienia. Nowa struktura nosiła nazwę RKO. Kostrzewa miał ciche poparcie Wałęsy, który w tym czasie powoli odsuwał na bok Słowika i Kropiwnickiego.
Obaj ci działacze byli legalnie wybraną władzą i poszli do więzienia jako szefowie Regionu. Kiedy wyszli – ludzie witali ich entuziastycznie. Uważałem, że do najbliższych wyborów oni powinni stać na czele „Solidarności“. Można było ewentualnie poszerzyć grono Zarządu Regionalnego o tych, którzy w stanie wojennym zasłużyli się i wybili w świadomości społecznej jako energiczni i skuteczni działacze. Sprawy zaszły jednak za daleko. Moi znajomi twierdzili, że za RKO stał Marek Edelman.
– Widziałem, jak narasta konflikt i dostrzegałem jego irracjonalne podłoże. Nie chciałem się mieszać w te typowo polityczne zagrywki, próbowałem zająć stanowisko nadrzędne jako duszpasterz, który nie sprzyja żadnej grupie i orientacji, ale zależy mu na dobru „Solidarności“. Byłem w dość dobrych kontaktach i z jedną i z drugą stroną sporu, bo przedstawiciele obu przychodzili na te same msze i te same spotkania w kościele.
W osiemdziesiątym ósmym przyjechał do Łodzi Wałęsa. Przemawiał do parotysięcznego tłumu. Na pyta-nie o dwuwładzę w łódzkiej „Solidarności“, odpowiedział: – „Macie tu ojca Miecznikowskiego, niech się tym zajmie. Spróbujcie się między sobą porozumieć“. Nie byłem zachwycony tym oficjalnym powierzeniem mi funkcji mediatora, ale zgodziłem się, bo już wcześniej próbowałem doprowadzić do jakiegoś kompromisu. Niczego nie zwojowałem, bo raz jedni, raz drudzy, występowali przeciwko moim usiłowaniom. Oni nie chcieli się nawet razem spotkać! Obserwując łódzki konflikt miałem przedsmak tego, co się będzie działo w Polsce. W „Solidarności“ i w ogóle w społeczeństwie. Nagle zdałem sobie sprawę, że podział rozpocznie się na skutek ambicji i opcji politycznych, zresztą drugorzędnych.
Powie po latach łódzki działacz „katolewicowy“: – Na dobrą sprawę Miecznikowski zawsze sympatyzował ze skrajną prawicą. Jeżeli w stanie wojennym, utrzymywał z nami kontakt, to tylko dlatego, że tak wypadało. Jego ukochanym uczniem był Stefan Niesiołowski.
Powie po latach łódzki działacz „katoprawicowy“:- Na dobrą sprawę Miecznikowski zawsze sympatyzował z lewicą. W stanie wojennym wpadł na pomysł wydawania gazety. Do zespołu wciągnął Iwonę Śledzińską-Katarasińską!
*
– Opuszczałem Łódź w dniu wyborów uzupełniających do parlamentu, 18 czerwca 1989 roku. Do Senatu kandydował wtedy profesor Cezary Józefiak, a jego kontrkandydatem był Płócienniczak z telewizji. Józefiaka znałem bardzo dobrze, miał u nas kilka prelekcji i życzyłem mu powodzenia. W Łodzi cały czas współistniały dwie solidarnościowe struktury i konflikt nie rokował żadnych szans na rozwiązanie. Obu stronom brakowało dojrzałości. Nie chciałem się dalej w to wplątywać. Moja rola, polegająca na pomocy pokrzywdzonym członkom „Solidarności“ była zakończona. Postanowiłem wrócić na odcinek wychowawczy, który zawsze był głównym terenem  moich zaiteresowań i w pewnym sensie kwalifikacji.
–  Czy porzucenie Łodzi było odpowiedzialne?
– Trzeba przede wszystkim określić, za jakie sprawy byłem odpowiedzialny. Otóż czułem się odpowiedzialny za sprawy społeczne i duchowe. To była doraźna misja. W czasie, który nastawał, niewiele bym już mógł w Łodzi zrobić. W dzisiejszych warunkach nie bardzo widzę możliwość oddziaływania na opinię publiczną, a niechciałem wprowadzać w Łodzi dodatkowych niepokojów.
– A więc w pewnym sensie była to ucieczka…
– Ucieczka od problemów, którym bym nie sprostał. Czas zagrożeń minął, minął czas wyraźnego opowiedzenia się po stronie pokrzywdzonych… Dziś trudno powiedzieć, kto jest pokrzywdzony i przez kogo.
– W dalszym ciągu są jacyś pokrzywdzeni, w Łodzi jest sto tysięcy bezrobotnych…
– Gdybym pozostał w Łodzi, na pewno zająłbym się nimi. Boleję na tym, że są w Polsce ludzie bezrobotni, bez wystarczających środków do życia. Nie jest jednak dla mnie oczywiste, że polityka rządu przynosi ogólnospołeczną szkodę, dlatego nie miałbym przekonywującyh racji, żeby bronić bezrobotnych występując przeciwko tym, którzy o takim procencie bezrobocia decydują.
*
Z przemyśleń w pustelni: – Idea „Solidarności“ poszła w strzępy i niewiele  z niej pozostało. Zniszczyli ją ludzie, którzy „Solidarność“ organizowali i odgrywali w niej wiodącą rolę. W jednym z okolicznościowych przemówień powiedziałem, że ta porażka jest wynikiem niesprecyzowania od początku, o jaką „Solidarność“ chodzi: – o solidarność grup czy solidarność ogólnospołeczną. Dla mnie był to ogólnonarodowy ruch powstały z pragnienia, żeby być krajem wolnym, stanowiącym o sobie samym. „Solidarność“ jako związek zawodowy to zawężenie zagadnienia, sprowadzenie idei do partykularnych interesów. To się teraz mści. W tej chwili „Solidarność“ pełni rolę rewindykacyjną, a nieraz wręcz anarchiczną. To dla mnie duży ból, bo jest potrzeba jakiegoś ruchu na rzecz wspólnego dobra. Polacy są zawsze przeciwko komuś, nigdy za czymś. Tam, gdzie się kogoś atakuje, przyłącza się wielu ochotników. Tam, gdzie chodzi o pomoc, wsparcie, obronę, dodanie ducha – nie pojawia się nikt.
*
Od czasu do czasu ks.Miecznikowski odwiedza Łódź. Przyjeżdża odwiedzić znajomych. Był na pogrzebie Ryszarda Kostrzewy. Czasami odprawia mszę. Początkowo o tych odwiedzinach informowano się nawzajem pocztą pantoflową i do kościoła jezuitów przychodziły tłumy. Dziś informuje lokalna telewizja, ale coraz mniej wiernych pragnie spotkać się z legendą stanu wojennego. Przesłania jego kazań są takie same, jak przed dziesięciu laty. On się nie zmienił, więc pewnie zmieniła się Łódź. Może ma rację mówiąc, że jego czas się skończył. Zdarzają się przyjazdy oficjalne. We wrześniu ubiegłego roku Rada Miejska przyznała mu tytuł honorowego obywatela Łodzi. W tym czasie wyszły, wydane przez Zarząd Miasta, jego „Kazania stanu wojennego“. Książkę zadedykował swoim współpracownikom z Ośrodka Pomocy. Na długiej liście figurują nazwiska obecnych posłów, wojewody, lokalnych VIP-ów. Warto wymienić kilka osób:- Waldemara Bohdanowicza, Andrzeja Kerna, Karola Głogowskiego, Marię Dmochowską, Marka Edelmana, Tomasza Filipczaka, Iwonę Śledzińską-Katarasińską… Karty tej książki są prawdopodobnie ostatnim miejscem, w którym wszyscy ci ludzie mogą się dziś razem spotkać.
Mam do pana ogromną prośbę: – Niech w reportażu znajdzie się jakiś akcent pozytywny, niech pan zostawi iskierkę nadziei. 
Wojciech Górecki    


„WĘDROWANIE”
Film dokumentalny dla TVP Łódź.1993r.
Scenariusz i reż.Marek Palczewski zdjęcia -Wiesław Bryszewski/.

Motto Ojca:–  „Wędrowanie ...to pozostawienie jednych rzeczy, które są tylko etapem, aby osiągnąć to, co trwałe”.

  O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– Od samego początku wędrowałem. Urodziłem się w Warszawie, mieszkałem w Otrębusach. Chrzczony byłem w Brześciu nad Bugiem, ponieważ tam ojciec mój był wydelegowany do elektrowni i w tej elektrowni pracował jako elektromonter. Widocznie tam było łatwiej urządzić chrzciny, uroczystość rodzinną, stąd to tak przypadkowo, a jak wiemy przypadków nie ma, zostałem ochrzczony w kościele Św.Krzyża. Z czasów dzieciństwa, to przede wszystkim przypominam sobie wizyty u moich dziadków. Byli to ludzie głęboko religijni. Moi dziadkowie mieli aż 14-ro dzieci. Moja mama była jedną z tych 14-ga dzieci.
    Janina FURGAŁ [siostra Ojca]:– On był bardzo podobny do swojej matki, bo ja byłam raczej podobna do ojca. A on był takim cichym i spokojnym chłopcem. Miał grono kolegów, miał grono koleżanek. Lubił się bawić, na potańcówki chodził przecież, jak był młody. Nawet kiedy ja należałam wtedy do „Młodych Polek” tak zwanych i poszliśmy na potańcówkę i ojciec nam pozwolił do godz.10:00 tylko, a myśmy przyszli o 12:00, dlatego że nie mógł mnie wyciągnąć i od ojca dostał taką burę, że coś okropnego. I tłumaczył się, że to ja nie chciałam. No, ale ojciec był zdania, że ona poszła pod twoją opieką i ty powinieneś się opiekować.
  O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– Rodzina moja, zwłaszcza ojciec, dużą wagę przywiązywali do postępów w nauce. Ojcu bardzo zależało na tym, abym na świadectwie szkolnym zawsze miał z j.polskiego: bardzo dobrze. Z religii niekoniecznie, chociaż miałem zawsze bardzo dobrze, bo na tematy religijne ojciec nie był tak wymagający, owszem raczej był, jeśli chodzi o sprawy religijne dosyć obojętny, trzeba to powiedzieć. Choć był człowiekiem wierzącym, niewątpliwie. Miał ojciec wielkie pragnienie, żebym był kiedyś inżynierem elektrykiem, oczywiście. O czym pewno sam skrycie marzył.   I jeszcze ten szczegół pamiętam:- że zawsze z wielką czcią i uznaniem wyrażał się o prof.[Mieczysław] Pożaryskim, profesorze politechniki Warszawskiej. I tak sobie jakby w swojej świadomości postanowił, że ja będę inżynierem elektrykiem. Ale niestety, te jego pragnienie się nie ziściło, bo u mnie zupełnie w innym kierunku szły zainteresowania i zamiłowania.
    Janina FURGAŁ:– Nic nie wskazywało na to, że on pójdzie do zakonu, zwłaszcza do Jezuitów. Bo raz, że u  jezuitów wymagali dużej wyprawy. A on nie miał nic, absolutnie nic. A w domu było wielkie zaskoczenie, ja pierwsza mu odradzałam bardzo. Jak już chcesz koniecznie być księdzem, to bądź świeckim księdzem. Jest nas tylko dwoje. Ty pójdziesz do zakonu, i co, ja zostanę sama. No, ale mi powiedział, że jeżeli być księdzem, to tylko zakonnym.
   O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– Pan Bóg mi podsunął po prostu myśl, by pójść do Jezuitów. Zwłaszcza, że wtedy byłem pod wrażeniem postaci św.Andrzeja Boboli, po przeczytaniu jego życiorysu, postanowiłem pójść do jezuitów i zapytać się, czy mógłbym być przyjęty? No, i tam mi po pewnym namyśle, dano  listowną wiadomość, że mogę być przyjęty, abym się zgłosił na egzamin i ustalił, gdzie i kiedy będę mógł rozpocząć życie zakonne. To było dla mojego ojca wielką niespodzianką kiedy powiedziałem mu, że idę do Jezuitów. Wiem, że absolutnie nie chciał tego zaaprobować, sprzeciwił się temu i właściwie rozstaliśmy się bez pożegnania.
   Janina FURGAŁ:– Kilkakrotnie pisywał do ojca listy z zakonu, ale ojciec nie odpisywał mu wcale. Powiedział, ja straciłem syna. No, a jednak później, już na starość zrozumiał. Czasem jak tak rozmawiamy i mówię Stefku, czy ty nie żałujesz, że wybrałeś tę drogę, ciężka przecież to jest droga. A on mówi mi:- nigdy nie żałowałem i nie żałuję.
    O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– Kiedy zgłosiłem się do Jezuitów, to okazuje się, że Nowicjatu w tym miejscu, gdzie wtedy oficjalnie miał być, już nie było. Trzeba więc było pospieszyć do Starej Wsi, koło Sanoka, koło Brzozowa i tam włączyć się do życia nowicjackiego w Prowincji Południowej. Po skończeniu tej mojej edukacji średniej, zostałem skierowany do Nowego Sącza na studia filozoficzne. Wśród profesorów szczególnie pamiętam o.Marchwickiego, który  miał ukryte kontakty z partyzantką polską i dużo rzeczy wiedział, pomagał również w przechowywaniu rodzin żydowskich, pamiętam też naszego profesora etyki społecznej o.Stanisława Wawryna, który był przed wojną redaktorem „Wiary i Życia”, czasopisma jezuickiego. I właśnie od o.Wawryna, zaczerpnąłem krytycznej oceny systemu socjalistycznego. Czułem obowiązek włączenia się w jakąś pracę wychowawczo-społeczną, wyjechałem z Nowego Sącza i od razu podjąłem pracę społeczną i charytatywną wśród dzieci w Świętej Lipce.
  Jadwiga SOCHONIOWA:– O.Stefana Miecznikowskiego poznałam latem 1947 roku, kiedy jako studentka uczestniczyłam w obozie Caritas Academica z Łodzi. Moje pierwsze spotkanie było chyba od razu pierwszego dnia po przyjeździe, kiedy zobaczyłam grupkę dzieci maszerującą pod przewodnictwem kleryka i śpiewającą „Pod żaglami Zawiszy”. Ponieważ bardzo lubię dzieci zainteresowałam się, co to za dzieci, co się tutaj dzieje i nawiązałam kontakt z o.Stefanem. Dowiedziałam się, że są to dzieci mazurskie, dla których Ojciec zorganizował półkolonie.
    O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– …Zaczęło się w  sposób dość niezwykły, modliłem się wtedy przed ołtarzem Św.Józefa w kościele w Świętej Lipce, prosząc Boga o to, aby znalazł jakiś sposób  przyjścia z pomocą głodujących tam i opuszczonych dzieci. Było tych dzieci sporo w okolicy, ponieważ ludność, która tam napłynęła po zakończeniu działań wojennych, przeżywała trudne warunki materialne. Nie było jeszcze życie zorganizowane, brak było jeszcze inwentarza, brak było narzędzi do pracy, zwłaszcza przy gospodarstwie, i tamtejsi ludzie rzeczywiście żyli w ciężkich warunkach, dzieci zwłaszcza. Pamiętam taki wypadek, jak jedno z dzieci przyszło do naszej kuchni prosząc po niemiecku, bo tam było dużo dzieci mówiących po niemiecku:– Bitte Brotscheibe/Proszę o kawałek chleba. To wszystko mnie mocno poruszyło. A ponieważ zawsze miałem słabość do dzieci i prosiłem Pana Boga, żeby w jakiś sposób można było coś dla nich, dla ulżenia ich doli zrobić. Niespodziewanie, ktoś do mnie przyszedł z propozycją, nawet trudno mi w tej chwili określić, kto? Ale wiedziałem, że to był ktoś, kto był dosyć mocno przywiązany do pieniędzy. I zaproponował mi, ni stąd ni zowąd, czy ja nie potrzebuję pieniędzy. I wtedy odpowiedziałem:- Owszem, ale dużo. A ile? No, przynajmniej jakieś dziesięć tysięcy złotych. W 1947 roku, to była duża kwota. I otrzymałem ją od niego, od razu. I od tego się zaczęło. To były początki tzw. dożywiania i półkolonii tamtejszych dzieci.
   Jadwiga SOCHONIOWA:– Co było taką rzeczą dla mnie bardzo nawet zaskakującą i charakterystyczną, że w tej gromadzie dziecięcej, w której przebywały dzieci różne, bo właśnie takie, które mówiły tylko po polsku i takie, które mówiły tylko po niemiecku, nie było animozji na tle tego ich pochodzenia. Jakiś przezwisk:- Ty szwabie.  Nie słyszałam tego nigdy. Myślę że, jest to zasługa Ojca, że potrafił stworzyć atmosferę jakieś wzajemnej życzliwości wśród tych dzieci .
   O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– Postać, która wpłynęła na styl mojej pracy kapłańskiej, duszpasterskiej, to była postać mojego konsekratora, Kardynała, a przedtem Biskupa i Arcybiskupa warszawskiego, Stefana Wyszyńskiego. W 1950 roku, w okresie Wielkanocnym, otrzymałem z grupą moich kolegów, święcenia kapłańskie z Jego rąk. To był rok pięćdziesiąty, a więc dla Jezuitów bardzo groźny. Zanosiło się na to, że Towarzystwo nasze, spotka ten sam los w Polsce, jaki spotkał Towarzystwo na Węgrzech, w Czechosłowacji i w innych krajach demokracji ludowej. Rozpędzenie Jezuitów. Wiemy, że później niestety doszło do otwartego konfliktu, ale przez trzy lata najbardziej groźne, kiedy gdzie indziej Jezuici przestali jawnie funkcjonować, pracować, musieli pójść w rozproszenie, u nas w Polsce właściwie prawie normalnie się rozwijała praca w Kościele. Zdawaliśmy sobie z tego sprawę, że może mieć miejsce jakaś prowokacja, jakieś procesy, i doprowadzić do otwartego zwalczania Kościoła i miało to zresztą miejsce. Wybrano sobie tylko takich ludzi, którzy byli najbardziej przeciwni. Za tym poszły też aresztowania Jezuitów, którzy stanowili jakby czołówkę naszego Towarzystwa w Polsce. To wszystko we mnie budziło oczywiście wewnętrzny sprzeciw i najgłębsze przekonanie, że z tym systemem, nie ma żadnego porozumienia. Po święceniach w 1950 roku, jeden rok jeszcze miałem teologii, a potem zostałem skierowany do Nowicjatu w Kaliszu, w roli pomocnika Magistra w Kaliszu i po przyjęciu trzeciej probacji, przełożeni zamierzali mnie postać na studia, najpierw na KUL-u, a później planowano wysłanie mnie do Rzymu.
    Andrzej PALUCHOWSKI:– Ojciec Stefan Miecznikowski w Lublinie – to są lata pięćdziesiąte – to jest Katolicki Uniwersytet Lubelski, przed październikiem. To jest Duszpasterstwo Akademickie, zresztą nie tylko Duszpasterstwo naszego Uniwersytetu, ale i całego środowiska akademickiego, lubelskiego. Trzeba parę słów powiedzieć o niezwykłości tego miejsca, jakim był nasz Uniwersytet w tamtych latach. Otóż, na tle innych wyższych uczelni polskich, które już wtedy były poddawane już presji politycznej, daleko idącej, trudnej właściwie dzisiaj sobie do wyobrażenia dla współczesnej młodzieży, KUL był jakąś zdumiewającą wyspą, taką enklawą wolności, pod opieką Episkopatu i za przyzwoleniem, widocznie jakoś opłacalnym, dla władz. Za tym faktem szła ogromna różnorodność młodzieży, która tutaj przebywała. To był na prawdę Uniwersytet o zasięgu ogólnopolskim. Młodzi ludzie, którzy ze względów najczęściej politycznych, nie mogli się dostać na inne Uniwersytety, przychodzili tutaj.
    Amelia SZAFRAŃSKA:– Ojca Miecznikowskiego poznałam, bodaj w 1952 na 1953r, przyszedł jako następca o.Mirewicza na KUL, bo studiowałam na KUL-u. Od razu przyjęliśmy go bardzo serdecznie, ponieważ i on był bardzo serdeczny. Nazywaliśmy go:- Jezuita gołębiego serca. Chociaż to  jego gołębie serce w różnej formie się przejawiało i czasem  można było powiedzieć, że nie było takie łagodne. Ale ogólnie tak był nazywany i tak go z tego okresu zapamiętaliśmy. Był to specyficzny okres. Duszpasterstwo nie było tak barwne, tak kolorowe, takie rozhukane, powiedziałabym, tak wyjeżdżające za granice. Wszystko to, było bardziej po domowemu, cicho. Człowiek z zagranicy był wielkim ewenementem jak się zjawił. My byliśmy biedni, byliśmy bardzo biedni w zasadzie. Właściwie wszyscy i okazywanie życzliwości studentom, która przejawiała się w różnej formie i postaci, było bardzo istotne. Ja na przykład pamiętam, że chorowałam, miałam anemie i o.Miecznikowski przynosił mi cytryny, robił to w taki sposób, że mnie to nie upokarzało, bardzo mnie to cieszyło i potrafiłam to docenić. Pamiętam też inne zdarzenie, które jest bardzo dla Ojca bardzo charakterystyczne. To jest taka dobroć wobec wszystkich i wyrozumiałość, tam gdzie trzeba być wyrozumiałym. Mianowicie… Jedna z naszych koleżanek oczekiwała dziecka, ojcem był jeden z kolegów i byliśmy bardzo speszeni tym faktem, nie wiedzieliśmy jak OJCIEC na to zareaguje.  Bo na ogół odnoszono się krytycznie do takich przypadków, zwłaszcza w tamtym środowisku i w tamtym czasie. Ojciec Miecznikowski potraktował to bardzo naturalnie, dziecko zostało ochrzczone. Chrzciny odbyły się w domu ojca i matki. Pokoik mieli bardzo mały, więc staliśmy wszyscy na podwórku i zaglądali przez okno, patrząc na maleństwo, które fikało nóżkami. To nas  bardzo jakoś zjednoczyło i przez to uwierzytelniło postawę OJCA w innych przypadkach.
    Irena SŁAWIŃSKA:– Bywał i dowcipny i żartobliwy. Raz tylko się na prawdę uniósł. Bardzo dobrze tę sytuację zapamiętałam. Uniósł się i skrzyczał studentkę, która sama siebie obwiniała w taki sposób, że o.Miecznikowski uznał to za jakieś auto-poniżenie. Pamiętam jego wypowiedź, do nas wtedy ogólnie skierowaną, kiedy mówił  o tym, że podstawą jednak rozwoju i dojrzewania człowieka, musi być szacunek dla samego siebie i wiara w samego siebie. Wydaje się, że te słowa zapamiętali ludzie w szerszym zakresie, że do nas one w różnych sytuacjach życiowych jednak wracały. No i kiedy po kilku latach zabrakło go, bo Jezuici przysłali innego duszpasterza, ogromny żal wszystkich ogarnął. Pamiętam skargi, nawet próby odzyskania Ojca Miecznikowskiego, bardzo wzruszające. Bodaj, że jeździły nawet studentki, czy chodziły do jakiś władz jezuickich, żeby uprosić Jego powrót.  
   O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– Wyjazd do Rzymu udał się w końcu, po licznych staraniach i zwalczeniu różnych przeszkód, udał się w 1957 roku, kiedy u nas w Polsce po październiku, zaistniały możliwości wyjazdów zagranicznych. I od 1957 roku do 1959 roku, a właściwie do progu 1960 roku, odbywałem studia teologiczne na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie. Jako zakończenie tych studiów, ponieważ nasze studia jezuickie upoważniają do zdobycia licencjatu, mogłem już starać się o kurs doktorancki i w porozumieniu z moim profesorem, który kierował moją pracę naukową, udało mi się opracować temat z dziedziny duchowości Św.Ignacego, a mianowicie…Tajemnica Słowa Bożego, wstęp do pojęcia apostolstwa Św.Ignacego.  Była to praca oparta na obfitych źródłach domagających się znajomości języka włoskiego, języka hiszpańskiego no i innych zachodnioeuropejskich, jako pomocniczych do wglądu w bibliografie, zakończyła się szybko, aż za bardzo szybko. Bo właściwie równo w dwa lata musiałem napisać tę pracę doktorską. I tutaj miałem trochę niesmaku, że to było robione w takim pośpiesznym tempie. Ale przełożeni naciskali na mnie, bo chcieli żebym jak najprędzej objął stanowisko Magistra w Kaliszu. Dlatego powiem szczerze, że to w takim pośpiechu było robione, że w ostatnim, w tym drugim roku moich studiów doktoranckich w Rzymie, nie zrobiłem w Rzymie, ani jednej przechadzki. Jako tako, tę pracę udało mi się skończyć. Bo miałem tutaj przygodę, przygodę która nastąpiła dopiero po moim wyjeździe z Rzymu i po opublikowaniu fragmentu mojej pracy doktorskiej. Mianowicie, została ta praca oceniona jako praca niezgodna z Instytutem naszego Towarzystwa. Było to oczywiście nieporozumienie, nie byłem dopuszczony do wyjaśnienia sytuacji i dlatego, kiedy tę moją pracę wycofano z bibliotek jezuickich, to było dla mnie dużym upokorzeniem i dużą przykrością. Bronił mnie oczywiście mój Prowincjał, ale niestety, właściwie do tej pory, ten dekret o zakazie  kolportowania po bibliotekach jezuickich tej pracy, pozostał do dzisiaj.
Kiedy przybyłem do środowiska łódzkiego, powierzone mi zostało kierownictwo duchowe młodzieży akademickiej. Byłem wtedy jednym z najstarszych duszpasterzy akademickich w Łodzi, dlatego ks.Biskup Rozwadowski, powierzył mi jakby kierownictwo, koordynacje pracy między ośrodkami duszpasterstwa akademickiego. I w związku z tym, organizowaliśmy akcje wakacyjne obozowe i organizowaliśmy również prelekcje i pomoc innym, słabszym ośrodkom duszpasterstwa akademickiego w oparciu o pewne elity, które w Łodzi już się wcześniej w środowisku akademickim  wytworzyły.
   Ewa  JAŻDŻEWSKA – GOLDSTEINOWA:– […]. W naszej rodzinie Ojciec jest po prostu jej członkiem, jest kimś równie ważnym dla nas, jak rodzice, ci najlepsi nasi nauczyciele, a szczególną chyba rolę odegrał właśnie w jakimś umocnieniu, czy w ogóle zawiązaniu się naszego małżeństwa. Bardzo jakoś pomógł nam ze sobą dojść do porozumienia, Połączyły się dwa rody, które tak dość były od siebie oddalone. I no, nie wiem, może mój mąż mógłby więcej o tym powiedzieć, jak on przeżywał pierwsze nasze z Ojcem spotkania. Pierwszy nasz przednarzeczeński wypad to był obóz w Bieszczadach.
  Piotr GOLDSTEIN:– Ojciec  był dla nas od początku osobą imponującą, przy swoim niewielkim wzroście, nikczemnej postury jak Pan Wołodyjowski. To porównanie z Panem Wołodyjowskim, to bardzo często nam się nasuwało. Zwłaszcza, że i fizycznie, wprawdzie nie brał udziału nie pojedynkował się, ale słyszałem, że kiedyś skoczył między walczących na noże Ukraińców, żeby ich rozdzielić, mówiąc:- „To nie po Bożemu”.
   Ewa  JAŻDŻEWSKA – GOLDSTEINOWA:– Czas, który Ojciec poświęcał komuś indywidualnie, dla nas, dla tej całej reszty, która była gdzieś w oddaleniu, był absolutnie święty. Nie wolno było rozmowy indywidualnej Ojca z kimś przerywać. Jeżeli widać było, że komuś ciężko, należało dyskretnie się jakoś usunąć. Była taka wzajemna troska o to, żeby nikt Ojca nie zagarnął, żeby nikt nie grał pierwszych skrzypiec w tej gromadzie, no i jednocześnie rozmaitymi sposobami, pedagogią, czasem wyrafinowaną dość, Ojciec wychowywał nas do aktywności.
 O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– Pamiętam, jeden taki wypadek, że przygotowywaliśmy Święta Wielkanocne i Święcone dla niewidomych i wyznaczyłem pewien termin, kiedy studenci przyjdą i przygotują tę uroczystość, bo trzeba było nie tylko agapę braterską przygotować, ale trzeba było również jakiś program rozrywkowy przygotować. Trzeba było pewne pieśni przećwiczyć, pewne opowiadania, pewne skecze i tak dalej. A więc, na to było potrzeba czasu. Niestety, moi młodzi nie dopisali w tym wypadku i nie przyszli na wyznaczony czas. Wobec tego, wyznaczyłem następny termin na sobotę, bo w niedzielę się to miało odbyć. To był właściwie termin ostateczny. Tymczasem w sobotę przychodzą do mnie z zaproszeniem na imieniny do jednego ze swoich kolegów. Odpowiedziałem, że na te imieniny nie pójdę, bo najpierw obowiązek a później przyjemność. Dlatego idźcie sami, bawcie się, a ja w tej chwili, co tylko będę mógł zrobić, to zrobię, choćby do rana siedząc, żeby to przyjęcie i ten ustalony program był przygotowany. Oczywiście, było im bardzo niemiło, zrezygnowali z tego koleżeńskiego spotkania i pozostali ze mną, no ale dostali naukę, że przede wszystkim trzeba się zająć drugim człowiekiem, a potem dopiero myśleć o swoich przyjemnościach…Działalność naszego Ośrodka Pomocy, przy tutejszym Kościele, rozpoczęła się tu właśnie, 13 grudnia 1981r, kiedy po wysłuchaniu przemówienia gen. Jaruzelskiego przez radio i telewizję, wróciłem do pokoju i przygotowałem oświadczenie, które trzeba było złożyć wtedy z ambony, aby powiadomić społeczeństwo, jaki jest stosunek Kościoła do tego, co się w tym momencie, w tym dniu, stało. Był to oczywiście jakiś akt determinacji z mojej strony. Nie wie-działem, czym się to skończy. Wiadomo było, że zaczną się rygory, obostrzenia, a nawet i ataki  wobec Kościoła, ze względu na to, że zajął właśnie taką czy inną postawę. Ale wtedy, było mi to obojętne, chodziło  mi o to, że trzeba było złożyć świadectwo, o tym w jakiej sytuacji znalazł się kraj i społeczeństwo, kiedy ogłoszono Stan Wojenny.
   Barbara GRUCHAŁA[GRUSZCZYŃSKA]:–  Ojciec powiedział, że w zasadzie w tej chwili musimy tutaj wspólnie, jako społeczeństwo, jak największą ilość informacji zebrać o aresztowanych. Zorientować się, jaki to ogrom, jaki to zasięg miała ta akcja państwa, wymierzona przeciwko społeczeństwu i rzeczywiście po Mszy św. od razu zaczęli ludzie organizować się, od razu dawać informacje szczątkowe. Mnóstwo ludzi, zgłaszali się studenci, prawnicy od razu się zgłosili. Cała palestra nasza, adwokatura tutaj łódzka włącznie. Przyszli i powiedzieli, że są gotowi do obrony naszych uwięzionych i internowanych. 
   Andrzej SŁOWIK:– Po wprowadzeniu Stanu Wojennego w grudniu 1981r, zostałem aresztowany i skazany na 6 lat więzienia. Początkowo przebywałem na Mokotowie, w areszcie śledczym, w pełnej izolacji i nie wyobrażałem sobie, że można tam będzie spotkać także o.Miecznikowskiego. Udało mu się pokonać wszelkie bariery. Na tamte czasy, był to wyczyn nie lada. I dotarł do mnie, tuż przed Wielka-nocą 1982r. Nie widziałem do kogo wychodzę na spotkanie. W pomieszczeniu, w którym odbywały się widzenia z adwokatami, czekał o.Miecznikowski. Muszę powiedzieć, że byłem bardzo wzruszony wtedy, podobnie jak i Ojciec. Dotarł do mnie z posługą religijną, ale pamiętał również o ciele. Przyniósł trochę czekolady, trochę innych słodyczy, ale nie można tego było zabrać. I widziałem troskę Ojca o to, że rodzina również, nie wszystko może przekazać, że potrzeba jednak organizmowi trochę lepszego jedzenia niż to, które otrzymywaliśmy. Rozmawialiśmy, wiedząc że pomieszczenie jest na pewno podsłuchiwane. Staraliśmy się rozmawiać bardzo ogólnikowo na temat sytuacji na zewnątrz, mówić pół zdaniami, półsłówkami, to było bardzo wiele, rozumieliśmy się, można to powiedzieć, jak nigdy przedtem, jak nigdy później.
  Krystyna KOCIOŁEK:– Szczególnie dramatycznie przeżywaliśmy wizyty Ojca w Hrubieszowie. Jeździł tam wiele razy i nigdy go nie wpuszczono, i mimo to nigdy nie rezygnował. Taka wizyta w Hrubieszowie, to były dwie noce w pociągu. Po to, żeby stanąć i pomachać tym naszym internowanym, którzy wiedzieli, że Ojciec będzie i czekali. Nasze wszelkie próby powiedzenia Ojcu:- Znowu Ojca nie wpuszczą, po co Ojciec taki szmat drogi jedzie, spotykały się z odpowiedzią:–  Nie, nie, oni wiedzą, że ja będę i będą czekać. I często tylko stał, machał i bywało, że go wtedy milicja zwijała na posterunek, ale jechał po to, bo obiecał, że pomacha, że będzie.
   Barbara GUCHAŁA[GRUSZCZYŃSKA]:– Tak, ja pamiętam również, jak jeszcze Stefan Niesiołowski i Jacek Bierezin siedzieli w Jaworzu i Ojciec się również do nich wybrał. Ojcu zajęło to dwie doby i dwie noce. I Ojciec spotkał się z nimi przez 1,5 minuty, ale te 1,5 minuty to więcej znaczyło i dla tych uwięzionych i dla Ojca, to stanowiło jak gdyby nieskończony czas.
   O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– Przez te trudne lata, wzrastała nasza nadzieja, że społeczeństwo żyje i społeczeństwo nie poddaje się, byliśmy przekonani, że w końcu stanie się sprawiedliwość dla tego kraju. Dlatego, kiedy dzisiaj myślą ogarniam tamte chwile, jestem wdzięczny Panu Bogu, że zainspirował mnie, do działalności nie tylko charytatywnej, ale przede wszystkim do działalności modlitewnej i do współdziałania i współpracy wielu ludzi z Ośrodkiem Pomocy, który otaczał coraz szersze kręgi w naszym mieście.
   Iwona ŚLEDZIŃSKA-KATARASIŃSKA:– Przygarniał nas tam prawie wszystkich, kto każdy tylko chciał znalazł jakieś zajęcie. Jeśli nie przy tych spotkaniach, to wydawaliśmy gazety ścienne pod auspicjami i patronatem Ojca Stefana. Ale nie było to tylko to, że on nam, jakby organizował życie, że udostępnił, że dał forum. Dla mnie te spotkania, te środy w Kościele Jezuitów były przedłużeniem mojej działalności dziennikarskiej, mojej działalności politycznej, jak gdyby. No, wreszcie miałam także forum, mogłam mówić poprzez tę pracę, to co myślę. Ale przecież to nie było tylko to. To był także Ojciec Stefan, który się martwił katarem mojej córki. Bardzo się martwił chorobą mojego męża. To był Ojciec Stefan, który się ciągle pytał:- Czy my, aby na pewno mamy jakieś pieniądze? Pamiętam taką zimę, późny wieczór, dzwonek, otwieram. Ksiądz Stefan:– Przepraszam, nie zapowiedziałem, że przyjadę, nie dzwoniłem, ale tak sobie pomyślałem, taka zima, a ja coś tutaj mam.
I wyciąga paczkę, taką  siatkę z torbą foliową, i wyciąga stamtąd śliczny kożuszek. A ja mówię, Ojcze Stefanie, co to? – Przecież Kama, na pewno nie ma w czym chodzić, a jest taka zima. I tak to było. 
  O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– W niedługim czasie, po rozpoczęciu tej pracy charytatywno społecznej–opiekuńczej, było zainicjowanie spotkań Duszpasterstwa Środowisk Twórczych. Zapraszaliśmy tutaj na spotkania środowe, różnego rodzaju twórców, polityków, socjologów, naukowców, którzy próbowali naświetlić, w jakiej sytuacji w tej chwili Polska się znajduje i ku czemu zmierza. Można po-wiedzieć, że było to wolne słowo, chyba rzadkie w tym czasie. Wolne słowo, świadczące o tym, że społeczeństwo nasze żyje i nie pozwoli stłumić naszych inspiracji. Na tej sali [św.Krzysztofa], przez około sześć lat, przewinęło się mniej więcej, 150 mówców, którzy od różnych stron naświetlali sytuację społeczną i duchową naszego kraju. Wśród tych, których należałoby wymienić, wspomnę choćby ks.Józefa Tischnera, Tadeusza Mazowieckiego, Jana Strzeleckiego, prof.Geremka i wielu, wielu innych.
   Tomasz FILIPCZAK:– Tworzyliśmy wspólnie Duszpasterstwo Środowisk Twórczych. Dostałem od Ojca kart blanche, za co jestem mu do dzisiaj bardzo wdzięczny. Przez parę ładnych lat, współpracowaliśmy ze sobą. Jakby szczytem tej współpracy, było trzydniowe Sympozjum poświęcone mniejszościom narodowym, które okazało się być wielkim, na prawdę wielkim sukcesem organizacyjnym, ale nie tylko. Przyjechali ludzie właściwie z całej Polski. Przyjechał m.in. prof.Andrzej Winzenc z Haidel-bergu. I to wszystko, było robione przeciw temu miastu. Oczywiście w sposób bardzo taki umowny. Zjechali się ludzie: był Mokry, był pan prof.Serczyk, był Seglagianowicz, była pani Maria Turlejska, był Józef Lipski, Jerzy Tomaszewski profesor, który nie jest chrześcijaninem, więc ten konglomerat, który stworzyliśmy, oddawał chyba najbardziej ducha, właściwie Ojca, tego pełnego otwarcia, pełnego ekumenizmu. Była Msza grekokatolicka, więc w ogóle było fantastycznie i to wszystko dzięki Ojcu i wbrew jakby tradycji tego miasta. I tak się to stało. I Łódź w jakiś sposób właściwie zbojkotowała to spotkanie. I myślę, że ten pojedynek Ojca z miastem w sensie, takim właśnie, intelektualnym, to był stały element w ogóle tego istnienia. Trzeba pamiętać, że te przemówienia, wygłaszanie w każdą niedzielę o godz. 10:00, właściwie kazania, przepraszam, nie przemówienia, tylko kazania, no to było żywe słowo, które wchodziło w tych ludzi jak w masło. I oni wracali z tym do domu. I mieli to, co najmniej na najbliższy tydzień Było to, było coś nieprawdopodobnego, to się nie da opisać. Mam nadzieję, że gdzieś tam w dokumentach policyjnych, jeszcze jakieś resztki tego się znajdują. Natomiast, to wytworzyło taki jednostronny obraz Ojca, takiego bojownika, społecznika, człowieka do jakiś konkretnych zadań, symbolu, mitu. Natomiast prawda o nim, jest moim zdaniem, o wiele głębsza. Fascynacja misją jezuicką w ogóle, w tym dobrym słowa znaczeniu, jego stosunek do spraw, które dzieją się na wschodzie, bardzo ludzki, głęboki, wiara w to, że kiedyś tam wyląduje, że będzie mógł pomóc tamtym ludziom, moim zdaniem decyduje pozytywnie o tym, że Ojciec jednak wyjechał z Łodzi. Jego misja się tu skończyła, i moim zdaniem…No, powiem ostro, skończyła się niepowodzeniem, nie udało się sprzedać, stworzyć pewnej formacji intelektualnej, jakieś elity, która by tę postawę, pełnego otwarcia na świat realizowała.   
  O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– Co dały te lata, wspólnie przeżyte, te wysiłki, te dążności, czy rzeczywiście, rozbudziły w ludziach większą solidarność, poczucie odpowiedzialności za drugich i za całe społeczeństwo? Nie chciałbym się uchylać od odpowiedzi, ale właściwie muszę powiedzieć, że spodzie-wałem się, że to, co działo się w okresie Stanu Wojennego, co wywołało taki żywy oddźwięk w społeczeństwie, że to w tej chwili, jakby w tym społeczeństwie zanika. Czy solidarność straciła swoją rację bytu dziś? Nie, zdecydowanie nie! Solidarność jest społeczeństwu dzisiaj potrzebna. Potrzebna bardziej niż kiedykolwiek, potrzeba nam czucia z drugim człowiekiem. Potrzeba nam, bratniej dłoni, wyciągniętej do drugiego i troski o jego życie, o jego lepszy byt. Tego jest w naszym społeczeństwie niestety za mało.
   Andrzej SŁOWIK:– W naszym społeczeństwie zakorzeniło się, że będzie to niemożliwe, że on również musiałby również dokonywać wyboru, czy też bolesnego cięcia. I chyba to spowodowało, że postanowił sprawdzić chyba nas  wszystkich, na ile skorzystaliśmy z Jego pomocy z Jego rad, z Jego wiedzy, z Jego nauki i nie chciał dalej angażować się, po żadnej ze stron. Nie chciał po prostu antagonizować tego środowiska, które tutaj się skupiło.
  Iwona ŚLEDZIŃSKA-KATARASIŃSKA:– Kiedy odchodził, ja poprosiłam go, o taką długą pożegnalną rozmowę.  I powiedział mi, dlaczego odchodzi. Powiedział:– Ja już wa,s nie mogę pogodzić. Bo wy, już jednak idziecie w każdą swoją stronę i ja w tym, być nie mogę.
  Tomasz FILIPCZAK:–  Myślę, że wyjazd do Jastrzębiej Góry, wyjazd w ogóle z Łodzi nie był ucieczką, ale był jedynym ratunkiem dla Ojca, jak również myślę, dla wielu spraw, wielu ludzi, którzy tutaj pozostali. Może lepiej tak się stało, że jest dalej mit, symbol, że jest co wspominać, czym się krze-pić. Natomiast dla Ojca, dłuższe pozostanie w Łodzi, byłoby właściwie rozdrobnieniem się. W polityce, której myślę nie do końca rozumiał, nie do końca chciał ją zrozumieć, dobrze się stało. Natomiast tam dostał zadania, które myślę go uszczęśliwiły. Może robić to, co chciał, może realizować swoje cele wschodnie. Tak to ładnie nazywam. Cały czas marzył o tym bliskim kontakcie z Litwą, z Ukrainą, z Białorusią. Teraz robi  to, co chciał i wydaje się być młodszy, o wiele młodszy, mimo upływu lat, od tego Ojca Stefana który z Łodzi wyjeżdżał.
    O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– Byłem przekonany, że zadanie, które powinienem spełnić, zostało już wykonane i dlatego odszedłem na odcinek, który jest terenem mojego przygotowania duchowego i jest terenem mojej kompetencji zawodowej, że się tak wyrażę. Jestem na placówce, na której w sposób może kameralny, ale przygotowuje młodych kapłanów z naszego Towarzystwa Jezusowego, do spieszenia z pomocą, całemu społeczeństwu, a przede wszystkim tej cząstce, która jest poza zagranicami kraju, żeby mieli oczy otwarte i serce wrażliwe na los Polaków, dalej jeszcze  przebywających w dawnym Związku Radzieckim. Mam już jednego wychowanka na Białorusi, drugiego na Ukrainie, a trzeciego w Kazachstanie.


„SŁOWO”. Dziennik katolicki.
 SŁOWO ŁÓDZKIE.
 /20-22.X.1995r/ nr 204/.            

  J.W.:– Towarzyszył  ojciec od początku ruchowi społecznemu „Solidarność”, który był wyrazem sprzeciwu wobec totalitarnego systemu komunistycznego.
            O.MIECZNIKOWSKI:– Ruch społeczny „Solidarność” był manifestacją godności narodu polskiego, woli jego stanowienia o sobie i wyrazem obrony podstawowych praw obywatelskich. Do wyzwolenia tych patriotycznych sił Ojciec Święty Jan Paweł II, a wcześniej kardynał Stefan Wyszyński, Prymas Polski. Kościół, skupiony w nim i wokół niego ludzie, którzy stanowili opozycję moralną wobec totalitarnego systemu komunistycznego, odegrali w powstaniu tego powszechnego ruchu protestu, zasadniczą rolę. Z ogromnym zaangażowaniem emocjonalnym, towarzyszyłem temu ruchowi od samego początku, widząc w nim wielką szansę dla Polski. Kiedy został stłumiony stanem wojennym w 1981r – wystąpiłem z protestem w kazaniu 13 grudnia 1981r.
            J.W.:–  Mam przed sobą wydane ojca „Kazania stanu wojennego”. Pozwoli ojciec, że przytoczę fragment kazania z tego właśnie dnia.. ”W ten piękny, mroźny poranek, cała Polska przeżywa szok, dokonano zdrady. Stanęliśmy wobec perspektywy wojny domowej(…). Nie działa, ucichły nagle wszystkie telefony. Telewizja i radio nadają przerażające »patriotyczne« przemówienia generała Jaruzelskiego (…). Już wiemy, jak rząd i partia określiły swój stosunek do narodu(…). Nikt nie pozbawi nas woli bycia narodem wolnym i samodzielnym. Kościół zawsze był ze społeczeństwem, gdy broniło swoich podstawowych praw i gdy walczyło o ich przywrócenie. One mu się słusznie należą. Teraz też Kościół nie opuści narodu w jego trudnych chwilach”. Pomoc dla osób internowanych, represjonowanych i uciśnionych, to wielka karta miłości bliźniego Kościoła łódzkiego. Ojciec był promotorem tych działań. W drugim kazaniu ojciec powiedział: „Solidarność” żyje – w swoim najgłębszym wymiarze. Dla powstającej spontanicznie Akcji Pomocy nie potrzeba szczególnych uzasadnień – one wypływają z Ewangelii.
            O.MIECZNIKOWSKI:– Była to szeroka akcja charytatywno-społeczno-duszpasterska Kościoła łódzkiego, w której wybitną rolę odegrał biskup Józef Rozwadowski, a później skierowany do tej działalności ks.Głowa. Polegała ona na niesieniu pomocy duchowej i materialnej osobom represjonowanym, uwięzionym i internowanym oraz ich rodzinom. Do Ośrodka Pomocy przy naszym kościele zgłaszali się studenci, lekarze, pielęgniarki, emeryci i uczniowie, gotowi podjąć to dzieło. Płynęły dary materialne, żywność, odzież i środki finansowe z całego miasta, a także z zagranicy, Pracę tę wykonywały dziesiątki osób. Okazało się, że solidarność ludzka nie zna granic ani strachu. Z pomocy tej skorzystało ok. 500 osób, zostało rozdzielonych kilkanaście tysięcy paczek z żywnością i odzieżą. Kiedy o działalności i o internowanych mówiłem księdzu biskupowi Józefowi Rozwadowskiemu, bardzo się wzruszył i rozpłakał, wskazując na szafkę powiedział:- Tu są pieniądze, wszystkie są do dyspozycji ojca. Ten gest zawierał wszystko.
J.W.:–  Dotarcie do internowanych i uwięzionych stało się dla ojca, zadaniem najważniejszym.
         O.MIECZNIKOWSKI:– Było to zadanie najważniejsze i najpilniejsze, ale tym trudniejsze, że komunikacja była sparaliżowana, telefony milczały i była sroga zima. Mimo tych trudności, udało mi się stopniowo dotrzeć do wszystkich zakładów karnych, w których przebywali internowani. W łęczyckim więzieniu udało mi się nawet odprawić Mszę św. Tam gdzie było możliwe, głosiłem rekolekcje. Były także sytuacje dramatyczne, wobec brutalnego potraktowania więźniów w niektórych zakładach karnych, jak np. w Hrubieszowie, Strzelinie, czy Barczewie. Aż siedem razy jeździłem do Hrubieszowa, stałem pod murem i dawałem znaki. Że jestem, bo nie zostałem tam wpuszczony. W moich kazaniach z ambony, publicznie mówiłem o uwięzionych, internowanych i represjonowanych oraz o warunkach, w jakich przebywają. Wyrażałem też protest przeciw brutalnemu potraktowaniu uwięzionych.
            J.W.:– W jednym z kazań, po informacji o pogarszającym się stanie zdrowia Andrzeja Słowika, ojciec powiedział m.in. Czy miara jest już pełna, czy też czeka nas więcej, gdy słyszy się o bitych, poniewieranych (…) wydaje się, że kielich staje się pełny (…). Dość. Bóg jeden wie, Bóg zna cel tych cierpień.
            O.MIECZNIKOWSKI:– W naszym kościele umieszczona jest tablica upamiętniająca miejsca cierpień polskich córek i synów z Łodzi, a przed kościołem stoi krzyż z symbolicznym grobem ks.Jerzego Popiełuszki.
            J.W.:– Kościół ojców jezuitów przy ul.Sienkiewicza postrzegany był i jest, jako kościół „Solidarności”. Pełnił on w Łodzi tę samą rolę, jak na warszawskim Żoliborzu kościół św. Stanisława.
            O.MIECZNIKOWSKI:– Jak już wspomniałem, towarzyszyliśmy temu ruchowi od początku, dzieliliśmy z nim dni zwycięstwa, ale przede wszystkim jego troski. Niedzielne Msze święte gromadziły tłumy wiernych. Odprawiane były Msze św. za ojczyznę, za internowanych i w intencji różnych zakładów pracy. W rocznicę zakazanych świąt państwowych, po uroczystych nabożeństwach, stąd wyruszały zakazane pochody i organizowane manifestacje protestu. Działo się to wszystko w czasie, kiedy nasiliły się ataki na Kościół i na opozycję. Propaganda nie przebierała w środkach. Wtedy zostali zamordowani księża [Jerzy] Popiełuszko i [Stefan]Niedzielak oraz Grzegorz Przemyk. Ja byłem częstym „gościem” urzędu bezpieczeństwa, a nawet wszczęto przeciw mnie postępowanie administracyjne „za działalność antypaństwową”.
            J.W.:– W okresie stanu wojennego, parafia Najświętszego Imienia Jezusa, była ośrodkiem kultury chrześcijańskiej i patriotycznej.
            O.MIECZNIKOWSKI:– Wobec ograniczenia wolności i działalności cenzury, utworzone w lutym 1983r. Duszpasterstwo Środowisk Twórczych spełniało doniosłą rolę. W ciągu kilku lat działalności, odbyło się ok.150 spotkań, prelekcji, spektakli i wystaw. Wielkim orędownikiem tej działalności był biskup Bohdan Bejze. W tym trudnym okresie, Kościół stał się ostoją dla wszystkich, którym bliskie były wartości ogólnoludzkie, także dla artystów, pisarzy i dziennikarzy. Nie pytaliśmy o kształt ich wiary, pochodzenie, czy o ich przeszłość. Ogarnialiśmy wszystkich, którzy chcieli służyć prawdzie w kulturze, nauce i sztuce. Pojawiły się nazwiska, które już wówczas budziły kontrowersje, a dzisiaj, niektóre z tych osób są jawnymi wrogami kościoła. Powinniśmy się za nich gorąco modlić.
            J.W.:– „Solidarność” wyrosła z chrześcijańskich i patriotycznych wartości, była symbolem wolności, sprawiedliwości, niepodległości i suwerenności. Jesteśmy świadkami załamania się tych ideałów. Jakie życzenia zechciałby skierować ojciec pod adresem tego ruchu w kontekście piętnastej rocznicy jego powstania.
            O.MIECZNIKOWSKI:– W odpowiedzi na to pytanie, chciałbym przytoczyć fragment prze-mówienia, które wygłosiłem przy symbolicznym grobie ks.Jerzego Popiełuszki z okazji 15.rocznicy powstania „Solidarności”. »Solidarność« jako związek zawodowy, musi być uzupełniona i wsparta przez ruch reform szeroko pojętych, jako ruch wychowania społecznego. Więcej w niej być musi uniwersalizmu chrześcijańskiego i pozytywnej woli dobra, twórczości dobra. Jeśli te zadania zostaną podjęte przez tych, dla których ona jest nadal ideą żywą, jeśli jako taka znajdzie swoich entuzjastów – przetrwa kryzys i wewnętrznie się odrodzi. A oto moje życzenia w to święto „Solidarności”, jej 15-lecia: niech się nie plenią głosy niewiary, niech powstaje dużo kół solidarności międzyludzkiej i obywatelskiej, niech dają wyraz żywej troski o dobro powszechne, nie partykularne. Wlewajmy w stare struktury nową konieczną dla kraju treść. Przede wszystkim przekraczajmy ograniczenia zawodowe i społeczne, narodowościowe i wyznaniowe, wypełniając wszystko treścią szczerego braterstwa i jedności ze wszystkimi. Budujmy dom lepszego jutra nie od szczytów, lecz od podstaw, nie od sformalizowanych kształtów, ale od duchowych treści i przeżyć.
            J.W.:–  Bardzo dziękuję ojcu za rozmowę.                                             
Jan Wojciechowski.

Poniżej: List Zarządu Regionu Ziemi Łódzkiej NSZZ ”Solidarność do ojca Stefana Miecznikowskiego z okazji 15.rocznicy powstania Związku:„ Drogi Ojcze Stefanie, Honorowy Członku naszego Związku!
Bez Twego oddania sprawie „Solidarności”, bez Twojej ofiarności i odwagi graniczącej z heroizmem po wprowadzeniu stanu wojennego, bez cierpliwości i mądrości okazanej przy odradzaniu się legalnej działalności Związku, łódzka „Solidarność” nigdy nie stanowiłaby obecnej jedności i siły.
Dziękujemy Ci drogi Ojcze za ten wielki wkład w budowie NSZZ „Solidarność”. Dziękujemy Ci, zwłaszcza że nie poddałeś się w najtrudniejszych dla nas momentach zwątpieniu i zniechęceniu, gdyż tak wielu okazało małoduszność i brak wiary w zwycięstwo prawdy i sprawiedliwości, w odzyskanie przez Polskę niepodległości.
Nigdy nie zapomnimy Ci Ojcze tej siły i wiary czerpanej z Ewangelii, którą udzielałeś nam w najtrudniejszych chwilach, w więzieniu, w podziemiu, przy budowie Związku. Niech ten list, który dziś pragnie-my Ci wręczyć, stanowi dowód naszej pamięci i wdzięczności.
W imieniu wszystkich członków łódzkiej „Solidarności” list podpisał przewodniczący Zarządu Regionu Ziemi Łódzkiej,
Janusz Tomaszewski.


 „DZIENNIK ŁÓDZKI“.
 /26 VIII 1996r./ Nr 198/.                                   
Temat: – „Duchowy przewodnik „Solidarności“

W przełomowych latach narodzin „Solidarności“ i wprowadzenia stanu wojennego objawił się w Łodzi kapłan z nieustannie odradzajacą się energią i płomienną wymową swych kazań, głoszonych w kościele najświętszego Serca Jezusowego przy ulicy Sienkiewicza 60. Tym kapłanem był zakonnik ojców jezuitów, Stefan Miecznikowski, urodzony 25 sierpnia 1921r. Zawsze, gdy zachodziła potrzeba, zwłaszcza w pamiętnych dniach stanu wojennego, występował bądź jako inicjator działań, bądź też jako ich kierownik i organizator. Nie tylko samemu sobie, ale i innym potrafił wytyczać cele, idee i do realizowania ich zachęcić odpowiednich ludzi. A znajdował ich nieomylnym instynktem doskonałego społecznika, co więcej – mocą swego gorącego ducha i ogniem zapału. Już w pierwszym dniu stanu wojennego, 13 grudnia 1981r., gdy cisza zapanowała w telefonach, a odbiorniki radiowe i telewizyjne powtarzały co chwila komunikat generała Wojciecha Jaruzelskiego o wprowadzeniu stanu wojennego, gdy ulice i place zapełniły się milicją i wojskiem oraz samochodami pancernymi, o.Stefan Miecznikowski o godzinie dziesiątej po Mszy święcej ogłosił zamach władz państwowych na prawa obywateli:
„ W ten piękny mroźny poranek – mówił podniesionym głosem – cała Polska przeżywa szok. Dokonano zdrady. Stanęliśmy wobec perspektyw wojny domowej (…) nie działa , ogłuchły nagle wszystkie telefony. Telewizja i radio nadają przerażające >>patriotyczne<< przemówienia generała Jaruzelskiego (…) Już wiemy, jaki rząd i partia określiły swój stosunek do narodu (…) Nikt nie pozbawi nas woli bycia narodem wolnym i samodzielnym. Kościół zawsze był ze społeczeństwem, gdy broniło swoich podstawowych praw i gdy walczyło o ich przywrócenie. One mu się słusznie należą. Teraz też Kościół nie opuści narodu w jego trudnych chwilach“. Z zapartym tchem, wsłuchiwali się licznie zgromadzeni wierni w płynące z ambony wstrząsające słowa kaznodziei o zdradzie narodowej, o narzuceniu przez władze państwa wojny przeciwko „Solidarności“ – narodowi polskiemu. Z ust kapłana dowiadywali się całej prawdy o narzuconym totalitarnym systemie komunistycznym. Jeszcze tego samego dnia – 13 grudnia 1981r. – o.Stefan Miecznikowski zarządził sporządzenie pełnego wykazu uprowadzonych nocą i wywiezionych w nieznanym kierunku osób, należących do „Solidarności“ oraz współpracujących i sympatyzujących z nią. W ten sposób powstało biuro wymiany informacji, dotyczących aresztowanych osób. Ukrywali się tu też działacze „Solidarności“, którzy uniknęli aresztowania i nawiązali bezpośredni kontakt z o. Miecznikowskim. Byli tu i tacy, którzy oderwani od domu rodzinnego, pozostawali przez pewien czas pod ochroną moralną i materialną Domu Jezuitów. Wielu adwokatów zgłosiło cheć obrony aresztowanych w procesach sądowych.
Dzięki informatorom z odległych rejnów województwa łódzkiego, a nawet dalszych, prowadzone przez jezuitów biuro informacyjne przeciwstawiało się systematycznemu okłamywaniu społeczeństwa przez państwowe środki przekazu. Wiadomości te, były ogłaszane przez o.Miecznikowskiego w wygłaszanych w niedzielę i święta kazaniach. Oto niektóre ich fragmenty, zaczerpnięte z książki Felicjana Paluszkiewicza „Jezuici w Łodzi“.
„14 VIII 1982 doszło do brutalnego pobicia więźniów w Kwidzyniu (…) – 26 IX 1982 r., głosząc niedzielną homilię, o.Miecznikowski poinformował o próbach zastraszenia go oraz o represjach na więźniach. – 13 II 1983r., po Mszy św. odczytano list środowisk intelektualnych Łodzi do Przewodniczące-go Rady Państwa, Henryka Jabłońskiego. – 15 11. r. W czasie Mszy św. odczytano oświadczenie w sprawie Andrzeja Słowika i Jerzego Kropiwnickiego, represjonowanych w więzieniu w Barczewie. Podano także do wiadomości fakt aresztowania mec.Macieja Bednarkiewicza, pełnomocnika Barbary Sadowskiej w procesie zabójstwa jej syna“.[Grzegorza Przemyka].
Akcja zbierania informacji i przekazywania ich społeczeństwu za pośrednictwem kazań, skłoniły władze państwowe do kontrakcji. Polegała ona przede wszystkim na wezwaniu ks.Miecznikowskiego do przesłuchania w Urzędzie Bezpieczeństwa i zagrożeniu mu poważnymi konsekwencjami. Gdy nie skutkowały ostrzeżenia i uwagi UB, „nieznani sprawcy“ dla uciszenia jezuitów rozpoczęli nowe akcje. 28 stycznia  r. wdarli się do wnętrza Kościoła NSJ przy ulicy Sienkiewicza 60 i podpalili ołtarz Matki Boskiej Częstochowskiej. Działo się to wszystko w czasie, kiedy nasilały się ataki na Kościół i na opozycję. Propaganda nie przebierała w środkach.
– Ja byłem częstym gościem Urzędu Bezpieczeństwa – opowiadał o.Miecznikowski – a nawet wszczęto przeciw mnie postępowanie administracyjne za działalność antypaństwową.
O.Miecznikowski rozwinął szeroką akcję charytatywno-społeczno-duszpasterską, w której wybitną rolę odegrał także zmarły niedawno biskup Józef Rozwadowski i ksiądz Głowa. Akcja ta polegała na niesieniu pomocy duchowej i materialnej osobom represjonowanym, uwięzionym i internowanym oraz ich rodzi-nom. Brali w niej udział studenci, lekarze, pielęgniarki, emeryci i uczniowie. Z wydatną pomocą materialną spieszyły różne organizacje i stowarzyszenia, zarówno z kraju, jak i zagranicy, np. z Holandii.
Najważniejszym zadaniem dla o.Miecznikowskiego stało się dotarcie do internowanych i uwięzionych. Nie było to łatwe, gdy się zważy, że komunikacja była sparaliżowana, telefony wyłączone, a zima wyjątkowo ostra. Mimo tych trudności, o.Miecznikowskiemu udało się dotrzeć do wszystkich niemal zakładów karnych w kraju, w których przebywali internowani.
W związku z częstymi wyjazdami do zakładów karnych władze zaczeły posądzać ks. Miecznikowskiego także o uczestnictwo w narzuconej nań przez wrogów Polski Ludowej akcji politycznej. Później, w odpowiedzi na te zarzuty, o.Miecznikowski w przemówieniu wygłoszonym z okazji Światowego Spotkania Łodzian i nadania tytułu Honorowego Obywatela Miasta Łodzi w 1992r., oświadczył:
– „Korzystam ze sposobności, by ten aspekt działalności ośrodka pomocy, którym przez kilka lat kierowałem w latach 1981-1988, podkreślić. Czynię to wyraźnie, bo wielokrotnie kwalifikowano ją jako działalność polityczną. Niejeden raz musiałem z trudem wyjaśniać, że nie była to działalność polityczna lecz etyczna, dla której każdy, zwłaszcza ksiądz, jest zobowiązany w czasach, gdy doznają pogwałcenia elementarne zasady współżycia międzyludzkiego.(…).
W tym mieście, zawsze cierpiącym niedostatek szczególnej uwagi, troski i miłości domaga się człowiek biedny. Z czcią i wdzięcznością wspomina się tu także takie postacie, jak ks.biskup Tymieniecki, o.Tomasz Rostworowski, którzy stali mocno przy pokrzywdzonych przez los i przez ludzi. Przed ich pamięcią chylę czoło ja, którego krótka i skromna działalność na rzecz więzionych, internowanych i ich rodzin nie zasługuje na takie, jak dzisiejsze wyróżnienie“.
Dziełem o.Miecznikowskiego było i stworzenie w lutym 1983r. Duszpasterstwa Środowisk Twórczych.
O.Stefana Miecznikowskiego już od wielu lat traktuje się jako duchowego wychowawcę „Solidarności“. W liście Zarządu Regionu Ziemi Łódzkiej „Solidarności“ do o.Stefana Miecznikowskiego z okazji 15. rocznicy utworzenia związku czytamy m.in.:“(…) Nigdy nie zapomnimy ci Ojcze tej siły i wiary czerpanej z Ewangelii, której udzielałeś nam w najtrudniejszych chwilach w więzieniach, przy odbudowie związku. „Niech ten list, który dziś pragniemy Ci wręczyć, stanowi dowód naszej pamięci i wdzięczności“.
Franciszek Lewandowski 


 „ GAZETA  ŁÓDZKA“.
/ 31.VIII-1.IX.1996 r./Nr 203/. Nie pytał, skąd przychodzisz…
Jubileusz ojca Stefana Miecznikowskiego.

Jutro o g.10 w kościele oo.Jezuitów w Łodzi, zostanie odprawiona uroczysta Msza św. w intencji 75. rocznicy urodzin ojca Stefana Miecznikowskiego. Jeżeli ludzka pamięć trwa dłużej niż pięciolatka lęku i dekada burzliwych przemian, a ludzka wdzięczność potrafi wznieść się ponad wszelkie urazy i podziały, Kościół przy ul. Sienkiewicza nie pomieści zgromadzonych tłumów.
W latach stanu wojennego bowiem był ojciec Miecznikowski oparciem dla tysięcy łodzian. Pomagał uwięzionym i internowanym, opiekował się ludźmi pozbawionymi pracy, zagubionym dawał otuchę, osaczonym przez troski – poczucie wolności.
Wspomnieniami tych, którzy w różny sposób byli z Nim związani „Gazeta“ przypomina, jak ważną odegrał rolę w życiu wielu ludzi. W ich imieniu dziękujemy Ci, ojcze Stefanie.

Andrzej Słowik, do stanu wojennego przewodniczący łódzkiej „Solidarności“.
Po raz pierwszy spotkałem ojca Miecznikowskiego we wrześniu 1980 roku. Minęliśmy się na schodach w Zarządzie Regionu. Przyszedł wtedy do „Solidarności“ z propozycją, by w Kościele przy ul.Sienkiewicza odbywały się spotkania, na których będzie można wymieniać poglądy na temat ruchu związkowego. Po uwięzieniu siedziałem na Mokotowie, w zupełnej izolacji, czytając tylko ocenzurowaną „Trybunę Ludu“. Zgodę na widzenia dostawała jedynie rodzina i obrońcy. I oto któregoś dnia pojawił się ojciec Stefan. Wyglądał jak postać z innego świata. Z charakterystycznym dla siebie łagodnym uśmiechem spytał mnie, jak się czuję. To pytanie mnie zaskoczyło. Wtedy wydawało mi się, że są ważniejsze rzeczy, o które należy pytać. Po wyjściu z więzienia obserwowałem, jak Ojciec służył zawsze i wszystkim pomocą. Nigdy nie powiedział, że coś jest mało ważne. Zawsze twierdził, że wraz z człowiekiem przychodzą inicjatywy, nadzieje, ambicje i aspiracje. I to było bardzo piękne. Pamiętał, że jest przede wszystkim duszpasterzem.
Nie zapomnę, jak w czasie interwencji ZOMO przy kościele jezuitów ojciec Miecznikowski został spałowany. Do dziś trudno mi uwierzyć, że jakiś szeregowy milicjant odważył się podnieść rękę na ojca Stefana.[…].

Iwona Śledzińska-Katarasińska, posłanka Unii Wolności.
Po wyjściu z „internatu“ dostałam liścik z informacją, że ojciec Stefan Miecznikowski prosi o kontakt. Przyniósł go jeden ze współpracowników Ojca, poczty się do tego celu nie używało. W czasie pierwszej rozmowy Ojciec pytał mnie i męża o rzeczy przyziemne: co robimy, z czego żyjemy. Wiem, że tak samo wyglądały rozmowy z innymi internowanymi. Wielu z nich przedtem Ojca nawet nie  znało. Dziś czasem myślę, że choć stan wojenny zabrał mi tak wiele, to dał niepowtarzalnie więcej – możliwość współpracy z ojcem Stefanem. Gdy odsunięci od zawodu dziennikarze zaczęli się odnajdywać i spotykać, jako grupa umówiliśmy się z ojcem Miecznikowskim. Mam dla niego ogromny szacunek, że nie proponował nam jałmużny, ale pomoc w choćby szczątkowym uprawianiu zawodu. – Może ktoś chce napisać jakaś książkę? Postaram się znaleźć na to pieniądze – mówił. Nie pytał, skąd kto przychodzi, nie interesował go udział we Mszy świętej. Zresztą – na msze za Ojczyznę chodzili wszyscy, bo w tamtych czasach dawały ludziom to, co najważniejsze: nadzieję, miłość i wolność. Nasza oferta pomocy Ośrodkowi była początkowo mało specyzowana. Dopiero w czasie wizyty w Warszawie, koledzy ze Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich natchnęli mnie pomysłem uruchomienia wieczorów dyskusyjnych. Ta koncepcja bardzo się Ojcu spodobała.
Spotkania środowe zaczęły się dopiero 23 lutego 1983 roku. Aż roku było trzeba, by wypracować ich formułę i dotrzeć do interesujących ludzi. Pierwszym gościem był ksiądz Józef Tischner. Potem spotkali się z łodzianami: Tadeusz Mazowiecki, Józefa Hennelowa, Marcin Król, Stefan Bratkowski, Jan Strzelecki, Andrzej Wajda, Jan Józef Szczepański, Stanisław Broniewski „Orsza“, Ija Lazari-Pawłowska, Jacek Fedorowicz, Klemens Szaniawski, Zofia Kuratowska, Jerzy Turowicz i wielu, wielu innych. Niemal wszystkie wieczory były rejestrowane na taśmie magnetofonowej, potem bezimienni wolontariusze spisy-wali je i przygotowywali do druku. To była ogromna praca. Udało się wydać cztery zeszyty.
Środowe wieczory dyskusyjne ojciec Stefan zapowiadał w niedzielnych Mszach za Ojczyznę, nadawał im rangę wydarzenia. Były nim, jako obieg niezależnej myśli w każdej dziedzinie – od polityki po kulturę. Frekwencja była od początku nieprawdopodobna. Na Tischnerze mimo mrozu, ludzie stali nawet na dzie-dzińcu, bo nie mieścili się w sali. Ojciec nigdy nie cenzurował listy zaproszonych osób. Decydowała ranga człowieka i jego prawość. No i możliwość z nim kontaktu, co na początku było bardzo ważne.
Spotkania odbywały się co drugą środę, Ojciec zawsze starał się w nich uczestniczyć. Był gwarantem spokoju, samą swoją obecnością i powagą likwidował zalążki prowokacji. A z tym trzeba się było liczyć. Spotkania były pod baczną obserwacją SB, to się wyczuwało nawet w stawianych czasem czysto ubeckich pytaniach. Martwił się zawsze o swoich gości: żeby im się nic nie stało, żeby ich nie zamknięto w drodze do Łodzi, żeby mieli czym dojechać i żeby nie wyruszyli w podróż głodni. Każdego żegnał kolacją, zawsze pełnił wówczas honory domu, choć wilekroć był bardzo zmęczony. – To dla mnie przyjemność – twierdził.
Gładko opowiada się teraz o tych czasach, ale działalność ojca Miecznikowskiego była wówczas czymś wyjątkowym. Kościół przy ul.Sienkiewicza był z punktu widzenia władz stanu wojennego ulokowanym w środku miasta, gniazdem szerszeni. Wszystko kwalifikowało Ośrodek do pacyfikacji przez ZOMO: treści tam przekazywane, toczone dyskusje, goście i uczestnicy spotkań. Ale przejście przez bramę Kościoła dawało nam poczucie, że jesteśmy już poza zasięgiem ZOMO.
Ojciec Miecznikowski umożliwiał odbywanie zebrań różnym środowiskom. Cokolwiek się działo, działo się z jego udziałem. Umiał skupiać wokół siebie ludzi, którzy ciężko dla innych pracowali. Najczęściej anonimowo, nieefektownie. On sam nie miał w sobie odrobiny wyniosłości. Gdy trzeba było, nosił paczki, łapał talerze i sprzątał ze stołu. To innych także zobowiązywało.
Nigdy się nie dawał wmanewrować w politykę, choć w niej chcąc nie chcąc siedział. Nie osądzał ludzi, którzy dokonywali innych niż on wyborów. Wszystkich traktował jednakowo. W tym jest jego wielkość. Pod koniec lat 80., kiedy ojciec Stefan zdecydował sę wyjechać z Łodzi, wszystkie współpracujące z Ojcem środowiska ofiarowały mu ornat. Bardzo się martwiliśmy, czy go kiedykolwiek założy. Znając Ojca można było mieć obawy, że odda go komuś, jego zdaniem, bardziej potrzebującemu.

Wojciech Grochowalski, właściciel firmy Papier-Service, współwydawca „Kazań stanu wojennego“.
Nie działałem z ojciem Miecznikowskim ani nie znałem go towarzysko. Ale w czasach stanu wojennego byłem stałym uczestnikiem Mszy za Ojczyznę, które co tydzień ojciec Stefan odprawiał w Kościele oo.Jezuitów. Choć z akademika miałem bliżej do innych kościołów, wolałem jechać przez całe miasto, by być właśnie tam. Podobnie robiło wielu moich kolegów. Chodziłem także na środowe Wieczory Dyskusyjne. To były niezapomniane spotkania. Nie tylko dlatego, że przyjeżdżali interesujący ludzi. Również i z tego powodu, że u jezuitów spotykała się „cała Łódź“, którą jednoczył Ojciec. Wszystkich przyciągała charyzma Ojca i jego dobroć. Chciał doglądnąć każdej dobrej sprawy. Cotygodniowe kazania Ojca były odważne, uczciwe, dla wszystkich zrozumiałe. Dlatego bardzo mądra była podjęta w 1992 roku decyzja Zarządu Miasta, by „Kazania stanu wojennego“ wydać drukiem. Jestem szczęśliwy i dumny, że mogłem w tym przedsięwzięciu uczestniczyć.

Janusz Tomaszewski, przewodniczący Zarządu Regionu NSZZ „Solidarność“ i wiceprzewodniczący Komisji Krajowej.
Ojciec Stefan jest symbolem łódzkiej „Solidarności“. Zawsze, gdy występowała w niej różnica zdań, próbował doprowadzić do kompromisu. Był doskonałym mediatorem, często łagodził konflikty. Kiedy po dłuższej przerwie powrócił do Łodzi, pierwsze kroki skierował do Zarządu Regionu. Znowu zadeklarował chęć współpracy. Pamiętając o jego zasługach dla Związku, łódzka „Solidarność“, jako pierwsza w kraju zgłosiła wniosek o nadanie ojcu Stefanowi Miecznikowskiemu tytułu Honorowego Członka „Solidarności“.     
Przygotowali: Maria Sondej i Jacek Walczak

  
„RADIO ŁÓDŹ „ 
Wywiad z o.Stefanem MIECZNIKOWSKIM SJ
Przeprowadzony w grudniu 1996r.
/fragment/

Truck I /Taśma I […].
DZIENNIKARZ:– Od pewnego czasu mieszka i pracuje w Łodzi ojciec Stefan Miecznikowski. Wrócił ojciec do Łodzi po kilku latach nieobecności.
O.STEFAN MIECZNIKOWSKI:– Po pięciu latach. W  1989 roku  zakończyłem moje posługiwanie w Łodzi, ponieważ zbliżały się nowe czasy, to było widać już z pierwszych doświadczeń, tego nowego zdawałoby się okresu.
DZIENNIKARZ:– Podróżował ojciec po krajach Europy Wschodniej, po krajach sąsiadujących z Polską.
O.STEFAN MIECZNIKOWSKI:– Mogłem tam pojechać, gdzie mnie zawsze ciągnęło, na wschód, do naszych współbraci sąsiadów. I byłem zarówno na wileńszczyźnie, na Litwie jak i na Białorusi. A później nawet i sięgnąłem do Ukrainy. W ślad za moimi wychowankami, których starałem się przekonać i uwrażliwić na potrzeby naszych braci ze wschodu, bo jednak stosunkowo dużo mamy powołań i dużo zapału do pracy misyjnej. Chciałem, żeby oni się na te możliwości otworzyli. Przyjmują nas bardzo serdecznie, nawet jeśli chodzi o władze, to odczuwa się życzliwość i otwartość dla działalności duszpasterskiej kapłanów. Wiele kościołów było albo zburzonych, albo zamkniętych, albo przemienionych na inne gmachy i ośrodki. Jednakże ludzie z ogromnym zapałem z dużym wkładem swoich skromnych oszczędności jeśli je mają, robią wszystko, żeby kościoły mogły być otwarte. Dlatego na tamtych terenach, jest w tej chwili duży ruch budowlany, dotyczących obiektów sakralnych.
DZIENNIKARZ:– Dużo jest tam naszych rodaków.
O.STEFAN MIECZNIKOWSKI:– To zależy gdzie. Są pewne ośrodki, gdzie jest ich dużo, gdzie stanowią nawet większość. Tak jest w pewnych rejonach na wileńszczyźnie, na Litwie, tak jest również na Ukrainie, są pewne takie ośrodki, gdzie duże populacje Polaków są i tam właśnie są ośrodki duszpasterskie, bo głównie chodzi o oparcie się przynajmniej, jeśli nie o całkowite oparcie się o ludność polską, ale  przynajmniej o tych kapłanów Polaków, którzy tam pracują i o tych Polaków, którzy tam korzystają z posługi duszpasterskiej. Oni właściwie cały czas czekali na to, żeby ta Polska wróciła. No, wiemy, że zamiary Opatrzności są inne, ale na pewno oni tam spełniają rolę pewnego rodzaju zaczynu życia religijnego, bo tam gdzie były większe wspólnoty Polaków, tam wyczuwało się, że również i inni ludzie są otwarci na działalność duszpasterską kościoła. Polacy zawsze byli dynamiczni jeśli chodzi o sprawy religijne, zwłaszcza poza krajem, dlatego w tej chwili stanowią tam pewną forpocztę odrodzenia religijnego. Idziemy do braci, żeby ich wspomóc, bo oni wiele musieli przecierpieć, musieli wiele z siebie dać, żeby wytrwać przy wierze katolickiej i równocześnie to było dla nich podtrzymanie ich związku z Polską.
DZIENNIKARZ:– Ojciec zaplanował tutaj w Łodzi spotkanie tych, którzy mieszkają za naszą wschodnią granicą.
O.STEFAN MIECZNIKOWSKI:– Moim zadaniem jest zbliżać ludzi do siebie, jakby wyciszać konflikty, szukać tego co nas łączy, szukać porozumienia i pojednania, żeby dać pewnego rodzaju impuls do takich międzynarodowych i zarazem miedzywyznaniowych dyskusji, oczywiście w atmosferze jak największego pojednania, porozumienia i zrozumienia dla drugich. Myślę, że to będzie jakaś lekcja i jakiś teren ćwiczebny dla nas, mieszkańców Łodzi, gdzie niestety z jednością, zgodą i porozumieniem nie jest najlepiej.

Truck II /Taśma II
DZIENNIKARZ: – STUDIO REPORTAŻU I DOKUMENTU „RADIA ŁÓDZ“.
JANUSZ KENIC:– Powiedziałbym o nim, że jest człowiekiem wiary. Dla niego, po prostu, życie ewangelią jest życiem na co dzień. On rzeczywiście jest świadkiem w naszych czasach, to jest rzecz niespotykana, ponieważ takich ludzi bardzo rzadko się spotyka i ja myślę generalnie, że tacy ludzie nie są zauważani, dlatego że, no to są ludzie, których można określić szalencami bożymi, prawda? A my w większości do tego modelu nie dorastamy. Dlatego wydaje nam się, takie postępowanie jakimś dziwadztwem. Natomiast w przypadku ojca, tak się złożyło, że wielu ludzi mogło doświadczyć tej jego działalności poprzez wiarę osobiście na sobie. I to spowodowało, że ojciec jest wyjątkiem  który potwierdza regułę.
DZIENNIKARZ:– „Smak dawania“. Audycja Alicji JUŚKIEWICZ.
ALICJA JUŚKIEWICZ:– Nie łatwo mówić o kimś takim. Usłużna pamięć podsuwa wprawdzie obrazy z dawnych rajdów, obozów, wędrówek, przypomina studenckie rekolekcje na które jako duszpasterz nas zapraszał. Może komuś przypomni się w tym miejscu pomoc jakiej w stanie wojennym od ojca Stefana doświadczył lub pasjonujący odczyt w duszpasterstwie zorganizowany. Ale to ciągle za mało, by obraz mógł być pełny. Niech więc wybaczą mi wszyscy spodziewający się charakterystyki niezwykłego jezuity. Charakterystyki nie będzie, raczej okruchy przeżyć i doświadczeń ludzi, których los zetknął z ojcem Stefanem Miecznikowskim. Uzupełnione zwierzeniami jego samego, zarejestrowanymi w zaciszu zakonnego refektarza.
O.STEFAN MIECZNIKOWSKI:– Już trzeci raz przybywam do Łodzi. Pierwszy raz to było, kiedy miałem tu Duszpasterstwo Akademickie, drugi raz było w czasie stanie wojennego, a teraz jest trzeci okres, dlatego myślę, że te kontakty są żywe i ścisłe.
ALICJA JUŚKIEWICZ:– Które z tych okresów z perspektywy czasu ojciec ceni sobie jako najważniejszy, najdonoślejszy, najbogadszy?
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– No tak, emocjonalnie sądząc może inaczej wypadnie, ale uważam  racjonalnie podchodząc do sprawy, że najważniejszy okres, był okres stanu wojennego dla mnie. To był okres jakiś bardzo żywych kontaktów duszpasterskich i osobistych ze społeczeństwem łódzkim, gdzie ja wręcz nie miałem czasu, ani  na odpoczynek, ani na zastanowienie, trzeba było działać, działać, ponieważ była potrzeba nagła i musiałem na nią odpowiedzieć.
ALICJA JUŚKIEWICZ:– A rówocześnie dbać, by serce nie zastygło w głębokiej nienawiści do tych, którzy tyle zła czynili dookoła.
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– No, ja mam takie usposobienie, że łatwo przebaczam, wobec tego myślę, że nie groziło mi jakieś zarażenie się nienawiścią. Po prostu mam pozytywny otwarty stosunek wobec ludzi i dlatego nie groziło mi to. I nigdy sobie nie przypominam, abym bardzo mocną interwencją kogoś zraził i w jakiś sposób pozostawił nieprzyjemny osad. Widziałem, że ludzie odbierali dobrze to co mówię, że jest między nimi a mną żywy kontakt. Dlatego ten czas, jest dla mnie czasem dobrze wspominanym i ważnym, ważnym obiektywnie.
ALICJA JUŚKIEWICZ:– Ale przecież wśród tych, którzy słuchali ojca byli jeszcze ci którzy powiedzmy służbowo przychodzili do kościoła, którzy słuchali by w jakiś sposób przeszkadzać, by wyciągać konsekwencje.
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– Ale charakterystyczne jest to, że każda moja rozmowa, z władzami, z tymi którzy mieli negatywny stosunek do mojego oddziaływania na ludzi kończyła się dobrze, można powiedzieć że każda rozmowa trochę dłuższa i głębsza kończyła się pewnym pojednaniem. Widziałem, że niejednokrotnie zmieniono nastawienie do mnie, odczuwając że ja, na nikogo nie mam złego nastawienia i że po prostu to, co mówie, mówię z głębszego przekonania i z życzliwości dla ludzi, żeby nie spychać ich jeszcze głębiej w kryzys wewnętrzny, myślę więc że i oni to odczuli. I ja starałem się im to na każdym kroku podkreślać.
ALICJA JUŚKIEWICZ:– Czy to znaczy, że lęk nie towarzyszył tym spotkaniom, lęk ze strony ojca?
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– No, trochę lęków miałem, niewątpliwie. Nie uważam się zresztą za bohatera, tylko, no.. Po prostu czułem, że to jest jedyny sposób trafienia do ludzi. Myślę, że właśnie to zaufanie do ludzi gdzieś leży u podstaw tego.
ALICJA JUŚKIEWICZ:- Ojcze, byli tacy, którzy przyszli tu w latach osiemdziesiątych i potem odeszli, których związek z kościołem i z ojcem, był taki można powiedzieć, przelotny.
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– No, niewątpliwie, trudno, żeby każdy kontakt był głęboki, prawda? Byli tacy co przychodzili i odchodzili, ale w między czasie dostrzegłem, jak nie raz, pewne moje słowa czy pewne poczynania, głęboko zapadły w ludzi. Czyli, raz po raz dostrzegam, że to nie jest na marne.
MARIA DMOCHOWSKA:– Ja ojca poznałam w czasie stanu wojennego i ogromnie żałuję, że nie było to wcześniej, bo przecież ojciec działał w duszpasterstwie akademickim i był już znaczącą postacią w Łodzi w środowiskach łódzkich. A poznałam go w czasie stanie stanu wojennego najpierw z opowiadań, bo był pierwszą osobą, która przyszła do mojego męża, kiedy ja byłam internowana. W zimie, nie jeździły wtedy tramwaje, śnieg i ojciec zmarznięty z Sienkiewicza przyszedł na ulicę Ossowskiego na Kozinach. To jest ogromny kawał drogi, żeby mu powiedzieć, gdzie ja jestem, że jestem w Olszynce Grochowskiej w więzieniu. I zastał mojego męża potwornie zgnębionego, siedzącego w jakimś zimnym wymarłym domu i mąż był szczęśliwy, że go Ojciec odwiedził.
KONRAD TATAROWSKI:– Znałem ojca Miecznikowskiego i wiedziałem o nim bardzo dużo, ale nigdy nie mieliśmy jakiegoś takiego kontaktu bardziej osobistego. To się zresztą wiązało również z moją ówczesną postawą, bo ja wtedy byłem od kościoła dość daleko powiedzmy, zbyt daleko, jak się dziś wyda-je i ten kontakt z ojcem Miecznikowskim nastąpił, kiedy siedziałem insternowany w Łęczycy. To był 6 stycznia 1982r w dniu święta Trzech Króli, i ojciec Miecznikowski zjawił się wtedy, jak jakiś taki zwiastun czegoś co jest na zewnątrz, czegoś zupełnie innego i przywiózł nam bardzo dużo informacji, każdemu z nas o tym, co się dzieje u nas w rodzinach, co się dzieje w świecie polityki itd.itd. I wykazał wtedy nieprawdopodobną pamięć w ogóle, pamięć szczegółów. Kaźdego z nas identyfikował z imienia i nazwiska, mimo tego, że wcześniej wielu z nas przecież nie znał osobiście. To było bardzo jakieś takie niesamowite zupełnie, i przyjmował od nas informacje, dla naszych rodzin, jakieś takie komunikaty, bardzo, bardzo osobiste. Ja potem już, kiedy nas przewieziono do Łowicza, bo dzień po spotkaniu z ojcem Miecznikowskim, przewieziono nas do Łowicza. I pierwszy wiersz, który zdecydowałem się upoblicznić, to jest wiersz poświęcony właśnie ojcu Miecznikowskiemu i okolicznościom tego spotkania. Także, ja się może ograniczę do odczytania tego wiersza. Wiersz powstał w lipcu 1982r, wtedy już siedziałem w zakładzie karnym w Łowiczu, nadal jako internowany. Wiersz ma tytuł „Pół roku, bez wyroku“ i jest dedykowany ojcu Stefanowi Miecznikowskiemu.
„Pół roku życia,
nie do końca straconego,
pół roku czasu,
nie całkiem zmarnowanego,
Choćby tyle, że mogłem Ci spojrzeć
prosto w oczy, Twarzy,
odbita w lustrze Twarzy
odciśnięta w sercu i w pamięci,
 
Kiedy wzbierają fale
agresywnej bredni,
kiedy lęk, niepokój, rozpacz
podmywają w przypływach
moje wątłe korzenie, Wy jesteście
jak koła ratunkowe, Twarze
z którymi prowadzę milczące dialogi.

Czy to nie dziwne, że właśnie tutaj rośnie
dojrzewa we mnie miłość.
Czy to nie dziwne, że w ciemnej celi
łęczyckiego więzienia,
spotkałem człowieka,
który nakarmił nas słowem i nadzieją.
I ożywił światełko
drzemiące w moim sercu,

Czy to nie cud, że potrafimy tu jeszcze,
karmić ptaki i hodować cebulę,
w tym okratowanym świecie,
gdy dojrzewa w nas wiedza
o kruchości ciał. 

ALICJA JUŚKIEWICZ:– Gdyby miał pan z cech charakteru ojca Miecznikowskiego wybrać, jedną, jedyną najważniejszą, którą by pan wybrał?
KONRAD TATAROWSKI:– Dobroć. Ojciec Miecznikowski w czasie swoich homilii, które wygłaszał w więzieniu w Łowiczu regularnie, powiedział coś takiego, że granicą wolności jest wolność drugiego człowieka. I że ta granica przebiega,  w poprzek serca każdego człowieka, Natomiast dobroć jest tą miarą według której człowieka trzeba cenić, szanować. Pojęcie dobroci nie oznacza, że usprawiedliwiamy każde zło oczywiście, to, to, nie. Ale, że staramy się każdego zrozumieć, do każdego dotrzeć i znaleźć jakiś klucz, który jest w każdym człowieku. To oczywiście nie oznacza, że człowiek dobry, nie będzie walczył o słuszną sprawę i to nie znaczy, że nie  będzie wchodził w sojusze ze złem na przykład. Ja przynajmniej taką naukę z obcowania z księdzem Miecznikowskim wyniosłem. To znaczy, konieczność służby dobru, powiedzmy. Służby dobru, w tym znaczeniu.
MAŁGORZATA GOLICKA-JABŁOŃSKA:– Charakterystyczne, że ojciec niczego nie narzucał, podrzucał czasami tylko nazwiska prelegentów. Znakomicie słuchał. Powiedziałabym, że w stopniu doskonałym posiadł umiejętność słuchania, nie sugerował się nigdy tym, czy prelegent jest wierzący, czy nie. Obsolutnie nie. Natomiast, chodziło mu zawsze o to, co może wnieść dla słuchaczy, z jakim odzewem się może taki wykład spotkać. Przecież wtedy do ojca i do kościoła garnęli się wszyscy, wszyscy, którzy chcieli być razem. Którzy opowiedzieli się po pewnej stronie. Natomiast, cechą charakterystyczną ojca Stefana i całego tego zespołu ojców jezuitów, była ogromna otwartość. Nikt nikogo nie pytał, skąd przy-chodzi.
ALICJA JUŚKIEWICZ:– Co Łódź, zawdzięcza ojcu Miecznikowskiemu?
MARIA DMOCHOWSKA:– To trudne pytanie, bo formalnie, prawda… zawdzięcza powstanie tego ośrodka pomocy dla uwięzionych i internowanych, poza tym, był cały szereg osób, nikt z nas nie wie, jaka to była ogromna liczba kolegów, bo z naszego środowiska również, którzy byli w trudnej sytuacji i ojciec bardzo dyskretnie dowiadywał się, czy nie należy im pomóc i pomagał im. Więc to jest jeden etap działalności. Poza tym, ogromny etap działalności tej intelektualnej, duchowej, o której tutaj mówiliśmy, to była ta działalność duszpasterska środowisk twórczych. Potem był przecież zrobiony na przyjazd Ojca świętego, właśnie  z inicjatywy ojca Stefana „Raport o stanie Łodzi“. I do tego raportu można dzisiaj wrócić, bo on wcale nie stracił na aktualności. Nie stracił na aktualności poprzez możliwość porównywania wszystkich faktów i danych, które były tam zawarte. Poza tym ja myślę, że o właśnie, to jest trudne do wymierzenia, w jakichkolwiek liczbach czy faktach, ale przecież ta ogromna umiejętność, ten dar skupiania wokół siebie ludzi, którego nie można zmierzyć w cyfrach. To przecież była wielka wartość.
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– Dla mnie duszpasterstwo to jest żywioł, po prostu, no czuję, że do tego jestem stworzony. Do tego mnie Pan Bóg powołał, że mi to Pan Bóg powierzył. Dlatego staram się do tego podejść jak najbardziej odpowiedzialnie i jak najbardziej z zaangażowaniem. I z młodzieżą i z ludzmi dojrzałymi i z ludzmi poszkodowanymi i jak mówiłem z ludzmi, którzy zdawałoby się są obojętni, albo nawet niechętni.
ALICJA JUŚKIEWICZ:– Wychodzi ojciec do nich w kościele, w czasie mszy świętej, po przecież jest msza o 13:00.
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– No, w tej chwili to już jest pewien margines duszpasterski. Msza święta o godzinie trzynastej dlatego, że no, jest już zupełnie inny klimat. Ludzie przychodzą przede wszystkim wtedy, kiedy najbardziej to im odpowiada. A trzynasta godzina, to nie jest dobra godzina w kościele. Ale nawet i wśród tych ludzi, mam takich słuchaczy, którzy mi wyraźnie mówią, że przychodzą dlatego, że ja na tej mszy świętej do ludzi kieruję Słowo. Jestem już niesprawny, niejednokrotnie odprawiam mszę świetą tylko jako koncelebrans, ale jednak przychodzą, bo jakiś osobisty czynnik o tym decyduje. Jest pewna gromada rodzin akademickich, w tej chwili są już absolwentami, ludzmi na stanowiskach, którzy pamiętają te nasze chwile wspólne. I w związku z tym, przychodzą i szukają jakiejś rady, ukierunkowania, podpory.
ALICJA JUŚKIEWICZ:– Jest ojciec, uczestnikiem ich życia, można powiedzieć rodzinnego również, uczestnicząc również w różnych spotkaniach, uroczystościach.
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– Zawsze na sprawy rodzinne kładłem duży nacisk w moim duszpasterstwie, wobec tego mam też dużą grupkę, może tak wielką nie, ale dość dużą grupkę takich, którzy trwają przy mnie, są wierni.
ALICJA JUŚKIEWICZ:– Czy czasem ojciec myśli sobie tak.. Dla niektórych rzeczy brakło mi miejsca, brakło czasu, że coś bardzo chciałem jeszcze poza tym zrobić, a nie udało się. Czy jest taka pozycja w tym rachunku?
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– No jest. Przede wszystkim, trochę za mało miałem czasu na namysł, na refleksję i na modlitwę. I to próbuję w tej chwili odrobić, żeby za tymi sprawami ludzkimi dalej iść myślą i troską, chociaż już mam z niektórymi bardzo sporadyczny kontakt.
ALICJA JUŚKIEWICZ:– Modlitwa właśnie w ich intencji, modlitwa w intencji łodzian?
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– Właściwie, to jest jedyny motyw mojej modlitwy. Troska o to, żeby to co zrobiłem, żeby było w jakiś sposób trwale oddziaływało dalej na ludzi, na ich sytuacje życiowe.
ALICJA JUŚKIEWICZ:– Żyje ojciec w Łodzi, jak ojciec spostrzega łodzian i tę społeczność łódzką?
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– Zdaję sobie sprawę z tego, że jest to społeczność biedna. Po prostu zaniedbana, że nie miała dobrych kolei losu, wobec tego, no zbyt wiele nie należy się spodziewać po tym, ale właśnie dlatego, zaangażowałem się w sprawy duszpasterstwa tutaj w Łodzi, ponieważ wiem, że to miasto potrzebuje wsparcia, troski i towarzyszeniu. Poróżnienie społeczeństwa łódzkiego jest bardzo bolesnym objawem, ale nie myślę, żeby to była trwała cecha. To jest jakieś zaabsorbowanie, jakieś takie rozbicie uwagi społecznej, dlatego myślę, że ten kryzys w pewnym czasie minie. To jest nowa szansa, jaka zaistniała dla Łodzi i ludzie sądzą, że mają obowiązek  tę szansę wyzyskać dla swojej korzyści.
JANUSZ KENIC:– Kontakty z ojcem Miecznikowskim owocowały przede wszystkim w moim życiu religijnym, w mojej postawie wobec rodziny, a ponadto był tym znakiem, takim widocznym nadziei, że dobro zatrumfuje i ostatecznie zwycięży. To chyba była jego rola i wynikający stąd  optymizm, którym ludzi zarażał.
MAŁGORZATA GOLICKA-JABŁOŃSKA:– Poznałam człowieka, który potrafił bez reszty prowadzić  ewangeliczny zupełnie tryb życia i głosić zasady ewangeliczne, jak no.. niezłomna zupełnie miłość bliźniego, solidarność z cierpiącym człowiekiem. Jednocześnie, nigdy nie zapominał o zbliżaniu ludzi do Boga, a jednocześnie był bardzo tolerancyjny. Przecież w tym gronie byli ludzie, którzy bardziej, czy mniej odeszli, myślę że troszkę osób dzięki niemu wróciło bliżej spraw religii i Boga. Jest to jest człowiek, którego życie jest prawdziwe bardzo.
JANUSZ KENIC:– Nie wyobrażam sobie w ogóle życia bez tego człowieka i bez wartości, które mi wpoił. Tu nie chodzi oczywiście o materialne sprawy, tylko duchowe. I po prostu, bez tych wartości myślę nie byłbym sobą, moje życie byłoby po prostu nic nie warte. Ojciec całe życie kierował się pewnym przesłaniem do swojego kościoła, do swojej wiary.
ALICJA JUŚKIEWICZ:– Jak brzmi to przesłanie w pańskiej opinii?
ANDRZEJ WOŹNICKI:– Myślę, że to byłoby przesłanie, chyba.. Nie wiem, czy Ojciec by się zgodził, ale Pana Gogito „Idz i rób“. Oczywiście z całym tym ładunkiem intelektualnym, z tym…Z dziesięcioma przykazaniami, tak to bym powiedział. Dekalog…Ale to jest bardziej złożone, bo to jest i chart ducha, olbrzymia odwaga, umiejętność podejmowania ryzyka. Styl w ogóle, styl to człowiek. I ja myślę, że trzeba każdemu za to, nie tylko jezuitom.. Po prostu facetów z takim stylem.
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– Ktoś powiedział.. Określił mnie, jako ksiądz z kosturem, czyli wędrowiec towrzyszący grupom młodzieży w różnych kierunkach na terenie kraju. Myślę, że należę do takich wędrownych księży, którzy przyłączają się do różnych grup ludzi i próbują im w tej drodze pomóc.
ALICJA JUŚKIEWICZ:– Kiedyś bardzo fizycznie, przez właśnie uczestnictwo, chociażby w pieszych wędrówkach, obozach, wyjazdach, w rajdach…
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– Jak najbardziej. Bardzo mile to wspominam. Pieniny, Bieszczady, a zwłaszcza Bieszczady wspominam jako tereny bardzo miłych wendrówek, ze względu na towarszystwo młodych.
ALICJA JUŚKIEWICZ:– Jeśli to towarzystwo  ma charakter głównie duchowy. Ten kosturek mniej już się chyba przydaje?
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– No, ale to jest też chyba bardzo realna rzecz, dlatego że, później już brak sił i brak zdolności i nie jest się takim wrażliwym i łatwo odbierającym, jak kiedy było się w pełni sił fizycznych i towarzyszyło ludziom w różnych sytuacjach.
ALICJA JUŚKIEWICZ:– Gdyby dziś za moim pośrednictwem mógłby ojciec coś takiego bardzo od serca powiedzieć, co mu bardzo leży na sercu, to jaką myślą chciałby się z tymi młodymi podzielić? Czego by ta myśl dotyczyła?
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– Użyję tutaj wyrażenia wybitnego działacza harcerskiego druha Aleksandra Kamińskiego, „żeby nauczyli się ludzie smaku dawania“. On  kiedyś tak to sformułował odpowiadając na pytania młodych, co by chciał na drogę ich życia im pozostawić po sobie. Powiedział, „abyście nabrali smaku dawania“. Myślę, że to jest takie trafne ujęcie i tak bardzo ewangeliczne, że jak najbardziej chciał-bym, aby to zostało przyswojone przez nich. Zdaję sobie z tego sprawę, że ta wartość, którą po sobie pozostawiłem, to jest to, że starałem się dać dużo z siebie drugim ludziom.
ALICJA JUŚKIEWICZ:– I takim chciałby ojciec, żeby  go zapamiętali ci, co przyjdą kiedyś?
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– No, jak najbardziej. Ale, może to jest zbyt idealistyczne pragnienie. Ale, jak najbardziej bym chciał. Bo to jest zasada, która w każdej pracy społecznej owocuje, jeżeli się uczy drugich ludzi, żeby nie tyle brali, ile żeby dawali i żeby w tym znaleźli smak.
Dr Maria DMOCHOWSKA:– O wielkich zaletach ojca wie zbyt mały krąg ludzi. Łódź nie jest miastem, w którym wiadomości o tym, że gdzieś jest ktoś inny od innych nadzwyczajny, pomagający, żeby to się tak rozchodziło na całą Łódź. Po prostu, ludzie są obojętni, bardzo zajęci nieraz swoimi sprawami, swoim bardzo trudnym życiem. Mogę ich zrozumieć, także o tym, że gdzieś na Sienkiewicza jest postać jak z Ewangelii, bardzo wielu ludzi w Łodzi po prostu nie wie, do dzisiejszego dnia. A ci, którzy wiedzieli, rzeczywiście zachowali – jestem przekonana – że wszyscy takie ciepłe miejsce zachowali dla ojca w swoim sercu, ale to się nie przekłada na dzień  dzisiejszy, niestety.
ALICJA JUŚKIEWICZ:– To szkoda.
ANDRZEJ WOŹNICKI:– No, szkoda, szkoda. Dlatego że.. Gdyby więcej osób zachowało tą wielką przyjaźń z ojcem, to być może zachowało i większą przyjaźn ze sobą nawzajem i moglibyśmy jeszcze coś dla tego miasta i dla naszego życia zrobić.
ALICJA JUŚKIEWICZ:– O ojcu Stefanie Miecznikowskim mówili: – Maria Dmochowska, Małgorzata Golicka-Jabłońska, Janusz Kenic, Tomasz Filipczak, Konrad Tatarowski i Andrzej Woźnicki.

Truck III /Taśma III
Andrzej OSTOJA-OWSIANY:– Ojciec Miecznikowski…No, był to ksiądz prawda, który potrafił powiedzieć rzeczywiście to, co myślał  i on tego nie owijał w bawełnę, chociaż nie krzyczał.
ANDRZEJ SŁOWIK:– Ojciec Stefan, to można powiedzieć, postać legenda w Łodzi. Chyba to nazwisko słyszeli wszyscy.
MĘŻCZYZNA Y:– Różnię się z ojcem Miecznikowskim światopoglądem, ale to nie znaczy, że w pewnych sprawach nie jesteśmy sobie bliscy.
MĘŻCZYZNA AA:– Prostował ścieżki, jakby pozwalał chodzić, w postawie wyprostowanej .
Andrzej OSTOJA-OWSIANY:– W ojcu Stefanie jest niewątpliwie, jakaś haryzma.
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– Zaczęło się to kuszenie Pana Boga u mnie w 38 roku, wtedy miałem 17 lat. Spędzałem studia moje w Nowym Sączu, jeszcze w czasie wojny. W czasie wojny. I tam przeszedłem te chwile wyzwolenia Nowego Sącza przez Armię Radziecką. Byłem tym, którego sprawy ideowe interesowały, ale jakaś wielka światowa polityka niestety, za wiele mnie nie interesowała.  Dlatego później musiałem swoim przygotowaniu do życia uzupełnienie zrobić. To uzupełnienie, jak tylko można było, kiedy skończyła się okupacja, to całe to uzupełnienie kulturalne, społeczne odbyłem można powiedzieć, pod kierunkiem „Tygodnika Powszechnego“. I dlatego jestem wychowany na tym „Tygodniku Powszechnym“. I uważam ten tygodnik za wiądący, ogromnie kształtujący postawę głębszego zaangażowania i w życie kulturalne i społeczne.
DZIENNIKARZ 1:–  Do dzisiaj ojciec jest wierny „Tygodnikowi…?
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:–  O, jak najbardziej.
DZIENNIKARZ 2:–  Bo nie wszystkim w kościele się „Tygodnik Powszechny“ podoba.
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– Ano, wiem, ale to już jest wybór osobisty każdego. Ale nawet myślę, żeby tutaj zainicjować klub stałych czytelników „Tygodnika Powszechnego“.
DZIENNIKARZ 1:– A wracając do czasów wojennych. Nigdy ojciec nie miał żadnych wątpliwości, bo niektórzy rówieśnicy ojca, wtedy brali broń do ręki szli walczyć, a ojciec za murami klasztornymi.
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– No, tutaj właśnie była moja pierwsza próba i pierwszy wybór, bardziej świadomy, bo koledzy bardzo mnie zachęcali, żebym się wciągnął w czasie okupacji do walki podziemnej i tu miałem rozterkę, bo jak najbardziej tam mnie ciągnęło. Uważałem, że to jest moim obowiązkiem, żeby się zaangażować, no ale, ponieważ już powołanie się bardzo silnie odzywało, dlatego po namyśle, po modlitwie, zdecydowałem że moje miejsce w takim duchowym wsparciu społeczeństwa, poprzez swoje powołanie kapłańskie i zakonne. I nie żałuję tego, bo to mi dało wielokrotnie sygnał, że dobrze wybrałem.
DZIENNIKARZ 2:– Nie oparł się ojciec po osiemdziesiątym pierwszym roku, po 13 grudnia, swoją konspiracją..
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– No, no… To był jakiś odwet i to była jakaś rekompensata za to, że tam nie dane mi było w sposób taki męski zaangażować się. No więc, wtedy odczułem to jako zew, ale w siedemdziesiątym szóstym roku już wojowałem. Mianowicie w Kaliszu, tam gdzie byłem, to urządziłem od razu wśród ludności kwestę i wezwanie do wsparcia wydarzeń w „Ursusie“. I te pieniądze, które zebrałem odwiozłem do Warszawy, na ręce ks.Zieji. Ten Komitet Obrony Robotników, jak najbardziej realnie wsparłem. Miałem zresztą od razu perypetie w związku z tym.
DZIENNIKARZ 1:–  Wcześniej miał już ojciec za sobą tutaj doświadczenia pewne łódzkie, bo to już było po procesie działaczy „Ruchu“, ojciec był od 67 roku w Łodzi.
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– I pamiętam rozmowę z jednym przedstawicielem Urzędu Bezpieczeństwa, powiedzieli, że my mamy obowiązek strzec porządku publicznego i nie dopuścimy do tego, żeby było zamieszanie w kraju. A ja mówię, jak wy tego porządku publicznego strzeżecie, to ja dobrze wiem. Nękacie młodych ludzi, kusicie ich, gnębicie ich i do załamania próbujecie doprowadzić. To jest wasza troska o dobro całego społeczeństwa? Bardzo mocne słowa prawdy im mówiłem. Za jedną nawet studentką, to się bardzo twardo ująłem, pięścią w stół uderzyłem. Trochę kościoła wojującego, to we mnie jest. Ale myślę, że to nie jest coś takiego, co by wypłynęło z jakiejś awanturniczej natury, nie.
DZIENNIKARZ 2:– W latach  pięćdziesiątych, sześćdziesiątych, później siedemdziesiątych, jaka była ta nasza polska religijność?
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– Myślę, że ona jest z tradycji dosyć powieszchowna, szczera, taka jakaś pryncypialna chrześciańska, ale nie jest pogłębiona, poza jakimś zaangażowaniem liturgicznym pobożnościowym, to niewiele stoi z jakiegoś zrozumienia problemów moralnych i obowiązków moralnych. I to jest uważam, wielki ból. Myślę, że ten rozdźwięk między zwykłym szeregowym chrześcijaninem, a między pogłębionym katolicyzmem. Ten rozdźwięk pogłębia się.
DZIENNIKARZ 1:– Wie ojciec, co się mówi o Polsce i o Polakach, że kiedy my tak się obnosimy tym swoim chrześcijaństwem, mówi się naród katolicki, 95% ochrzczonych, to niektórzy złośliwi mówią, że w zasadzie to naród pogański, bo tak na prawdę, jak ojciec powiedział, jest to powieszchowne.
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– No tak, ale Pan Bóg nie ma zbyt wielkich wymagań od prostych ludzi, prawda. W tej chwili jest zagrożenie duże. Dlaczego?.. Bo oddziaływują na nas, jeszcze stale te pewne zastrzeżenia, braki, krytycyzm, który wszczepił w nas komunizm, materializm, prawda? A w tej chwili więcej nam grozi materializm praktyczny, a nieżeli teoretyczny. Bo zresztą ten materializm, który próbowano oficjalnie wszczepić w społeczeństwo, ten materializm nie osiągnął wielu owoców.
DZIENNIKARZ 2:– A może Pan Bóg chce zbyt wiele od nas i poddajemy się na wstępie, nie wierząc w to, że jesteśmy w stanie podołać. Może, to zbyt duże wymagania.
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– No, to już jakie Pan Bóg będzie taryfy ulgowe stosował, to ja nie wiem. No, na pewno chce, jak najwięcej ludzi do siebie pociągnąć, jak najwięcej, ale stawia też wymagania wobec ludzi.
DZIENNIKARZ 1:– Ksiądz profesor Piwowarski zadaje takie pytanie:- „Czy to nie był błąd w działalności duszpasterskiej kościoła, czy to nie był także błąd księdza Prymasa Wyszyńskiego, że duszpasterstwo tamtych czasów było dobrze ustawione przeciwko komunizmowi, ateizmowi, sovietyzacji. Było nastawione na ściąganie właśnie mas do kościoła, zapomniano jednak o pojedyńczym człowieku“…
DZIENNIIKARZ 2:– …o tym budowaniu, tak jak ojciec powiedział, pogłębionego katolicyzmu, pogłębionej wiary.
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– Księdzu Prymasowi na pewno na tym zależało, ale równocześnie rozumiał, że nie należy od człowieka zbyt dużo wymagać, niewątpliwie. To był człowiek serdeczny, to był człowiek rozumiejący prostych ludzi. On zrozumiał, że w takim zagrożeniu, w jakim się znalazła Polska pod komunizmem, to jednak trzeba postawić na masy. Bo tylko masy są zdolne obronić kościół. Ale chodzi o to, żeby nie zrezygnować z tego prostego człowieka i równocześnie stawiać go przed wymaganiami.
DZIENNIKARZ 1:– A czy jest możliwy taki kompromis?.. To tak, jakby chcieć pójść na kompromizm z prawdą, albo zaproponować półprawdy. Z jednej strony dostrzegać słabość prostego człowieka, a z drugiej strony mieć świadomość, że trzeba mu postawić wymagania, kto weźmie odpowiedzialność na swoje sumienie, proszę ojca? Z czego zwolnić prostego człowieka, a czego od niego wymagać? Przecież prawdy, nie da się podzielić.
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– To wszystko rozwiązuje się na płaszczyźnie sumienia kapłańskiego, ale przed takim samym dylematem stanął Chrystus, miał intuicje, miał wyczucie spraw ludzkich, miał serce dla człowieka a równocześnie wiedział, że to serce najlepiej przysłuży się ludziom jeśli będzie stawiało im wymagania.
DZIENNIKARZ 1:–  A jak ojciec ocenia społeczeństwo polskie dziś?
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– To jest moment zachwiania. Zabawiłem się w proroka trzy lata temu, rozważając tę przgraną w wyborach parlamentarnych, powiedziałem:- „Widocznie Pan Bóg rozumie, że jeszcze nam potrzeba raz przejść przez komunizm. Jeszcze raz, bo ludzie zbyt prędko zapomnieli“.  I zobaczycie, że przyjdzie nawrót komunizmu. I wtedy będziemy musieli jeszcze raz się zmobilizować. I może ta powtórka będzie jakimś pogłębieniem.
DZIENNIKARZ 2:– Czy ojciec uważa, że ta powtórka wystarczy? To tak, jak Mojżesz prowadzał Żydów po pustyni 40 lat. Zginęło to pokolenie niewierne, to pokolenie, które źle myślało, a przecież potem ile razy naród żydowski się sprzeniewierzył, czy ksiądz myśli, że to wystarczy?
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– Polacy w chwilach trudnych potrafią się zmobilizować.
DZIENNIKARZ 1:– Czyli ciężki los nas czeka, same chwile trudne, dla naszego dobra. Tak chce ojciec powiedzieć?
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:–  Myślę, że tak. Myślę, że tak.
DZIENNIKARZ 2:– Niech będzie ciężko, tak? A będziemy święci.
O.Stefan MIECZNIKOWSKI :– Święci?.. No, nie.
DZIENNIKARZ 1:– Batem trzeba po plecach, tak?  
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– No, ale w każdym razie Polaków trzeba wychowywać trochę surowiej. Najlepiej się Polak czuje w mundurze. No, to jest właśnie ból dla mnie, że prawica, która mi jest w pewnym sensie bliższa, że prawica nie potrafi się porozumieć między sobą.
DZIENNIKARZ 2:– Pamięta ojciec wrzesień osiemdziesiątego roku? Wtedy u ojca na plebanii zawiązywała się łódzka „Solidarność“, tak?
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– Tak, tak.
DZIENNIKARZ 1:–  A dlaczego przyszli u ojca zrobić ten wiedz. Dlaczego tutaj w kościele?
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– No, ja zwołałem ich.
DZIENNIKARZ 2:– W jakiej atmosferze wtedy się to działo?
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– W wielkiej euforii. Żeśmy już coś konkretnego wywalczyli.
DZIENNIKARZ 2:– A czy wtedy ojciec myślał, że to jest już koniec tej pustyni polskiej, po której się prowadzamy do lepszego jutra?
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– Ja tak zawsze na poczekaniu darów prorockich nie mam, ale ufałem. I spodziewałem się, że to będzie jakiś przełom.
DZIENNIKARZ 1:– Czy ojciec nie przeżywał tego strasznie, kiedy kłócili się już ci, działacze „Solidarności“, jeszcze przed osiemdziesiątym dziewiątym rokiem, kiedy jeszcze nic nie wygrali, a już się potrafili pokłócić?
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– No, właśnie.. To są te rzeczy najbardziej bolesne, ale my nie mamy wyrobienia politycznego. Trzeba zrozumieć, że naród nasz nie potrafił wchodzić w rozumne kompromisy, tylko zawsze na koniu z lancą w walce, prawda. To wtedy się wszystko stawia na ostrzu tej lancy.
DZIENNIKARZ 1:–  Czy nie za chętnie ojciec nas rozgrzesza, tłumaczy?
DZIENNIKARZ 2 – To byli ludzie, którzy tutaj klękali przy tym ołtarzu, a potem się nie mogli dogadać, a dzisiaj niektórzy się nienawidzą nawet. Jak to jest?
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– No, zawsze mówię, że jak Pan Bóg kogoś chce ukarać to mu daje uczniów. Człowiek nie umie się uczyć od życia, od praktyki. Nie umie się uczyć.
DZIENNIKARZ 1:– A jak tutaj przed osiemdziesiątym dziewiątym rokiem „Solidarność“ łódzka kłóciła się, to ojciec nie miał czasami takich ciągotek, żeby tak jak przy tym ubeku walnąć pięścią w stół i..
DZIENNIKARZ 2: – .. ustawić w szeregu, porozstawiać po kątach i przypomnieć… 
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– To wtedy pośredniczyłem i zobaczyłem, że już moje pośrednictwo nie funkcjonuje.
DZIENNIKARZ 1:– Nie chcieli już słuchać ojca?
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– Nie chcieli słuchać. I ja, dlatego na zakończenie, na pożegnanie, takie oświadczenie złożyłem na jednych ze środowych spotkań, że nie doprowadziło do niczego to moje pośredniczenie. I widocznie mój czas już minął i usunąłem się po prostu, stąd wyjechałem. Niektórzy mówili że zrażony i zniechęcony.
DZIENNIKARZ 2:–  A co ojciec powiedział na kazaniu 13 grudnia..
DZIENNIKARZ 1:–  ..1981 roku.
O.Stefan MIECZNIKOWSKI: – Że stała się rzecz straszna. Nas Polaków, wszystkich ubrano w kaftan bezpieczeństwa, potraktowano jak wariatów.
DZIENNIKARZ 1:–  A dlaczego Polacy woleli Kwaśniewskiego niż Wałęsę, czy Kuronia?
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– Tego właśnie nie rozumiem. Tego nie rozumiem. To dla mnie było przerażające stwierdzenie, że ludzie są tak nie myślący, że ludzie tak łatwo o tych strasznych rzeczach, których doświadczył nasz naród, zapomnieli. I w tej chwili, tak jakby podpisywali ten sam dekret już dobrowolnie.
[…].
DZIENNIKARZ 1:– Czy ojcu podoba się dzisiaj polski kościół?
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– Mam stosunek krytyczny, do pewnych postaw, które niestety w polskim kościele w tej chwili się dosyć ostro zarysowują. Dlatego powiedziałem panom, że mnie wychowywał „Tygodnik Powszechny“ i staram się według tych wskazań, takiego pogłębionego chrześcijaństwa opierającego się przede wszystkim o sprawy sumienia, odpowiedzialność moralną, że taki kościół mi jest potrzebny.
DZIENNIKARZ 1:–  A jakie te postawy w kościele polskim dzisiaj się ojcu nie podobają?
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– No, w tej chwili, te ciągotki liberalistyczne.
DZIENNIKARZ 1:–  A „Tygodnik…“?  Nie jest liberalny zbyt? Niektórzy mówią…
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– Nie, nie, nie. Absolutnie nie można takiego zarzutu czynić „Tygodnikowi Powszechnemu“.
DZIENNIKARZ 1:– Dobrze. To w kościele zły jest zbytni liberalizm, jeśli ktoś ma takie ciągoty. A co jeszcze?
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– Niech mnie panowie nie prowokują do krytyki polskiego kościoła, bo mówię… Ja jestem w nim i ja sam jestem pewnych błędów i szkód, które w tej chwili obserwujemy w kościele, ja sam jestem temu winien. No, więc, nie chciałbym się stawiać ponad kościołem.
DZIENNIKARZ 1:– Proszę ojca.. Taka postać w kościele bardzo zasłużona, myślę o księdzu Jankowskim. Jak ojciec odbiera jego kazania, czasami zawierające treści antysemickie. Ks.Jankowski ostatnio powiedział, że jest pierwszą w Polsce ofiarą mniejszości, mniejszości żydowskiej. 
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– No, to znów, proszę mnie do ks.Jankowskiego nie ustawiać, przeciwko niemu…bo.. No wiem, on dużo dobrego zrobił dla „Solidarności“, dużo dobrego zrobił dla Lecha Wałęsy, dużo dobrego zrobił dla naszego narodu w ciężkich chwilach. A że ma słabości, że ma pewne przywary, to myślę, że on sam najlepiej sobie zdaje z tego sprawę.
DZIENNIKARZ 1:– A lubi ojciec słuchać „Radia Maryja“?
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– Lubię. Dlatego, że oni uczą ludzi modlić się. Ale innych pogadanek różnych, czy tym bardziej opinii o pewnych grupach ludzkich, to nie lubię słuchać. Nie lubię słuchać. Myślę, że tam jest pomieszane dobro ze złem…Tak mi się bardzo podoba to powiedzenie Norwida: – „Jeszcze świat, nie przepalony sumieniem. Nie skończona jeszcze dziejów praca, jeszcze świat nie przepalony sumieniem“.
DZIENNIKARZ 1:– Czy ojciec podejrzewa, że kościół, że księża, mają świadomość tego, że w Polsce trzeba ludzi nawracać? Czy myślą, że nawracać to trzeba w Afryce, w Azji?
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– Poprawiać, poprawiać. To się dzieje w sposób ewolucyjny.
DZIENNIKARZ 1:– Nawet ojciec sam wybrał rolę misjonarza, coś w tym jest? Przecież ojciec z misjami jeździł…
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– Jestem wychowawcą.
DZIENNIKARZ 1:– Tak.
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– Nie tyle misjonarzem.
DZIENNIKARZ 1:– No, tak, ale…
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– Nie, nie. Nie jestem piekielnikiem, nie wzywam wszystkich przed trybunał sprawiedliwości, nie. Raczej staram się
przemawiać do rozsądku, do dobrego serca, taką metodę ewolucyjną stosuję wobec swoich wychowanków i wiernych. Uważam że, nic się nie dzieje gwałtownie.   I w tej chwili przed wielkim procesem jakiegoś odrodzenia, nie nawrócenia narodu, jakiegoś odrodzenia, otrząśnięcia się, otrzeźwienia narodu stajemy.
DZIENNIKARZ 1:– Ojciec czytał taki artykuł Adama Michnika i Włodzimierza Cimoszewicza, którzy nawołują do zgody, żeby wreszcie zapomnieć o tym co było, przed 1989 rokiem. Zacząć wszystko od początku.
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– No, przyznam się szczerze, że do Michnika mam dość duże zaufanie, uważam, że on jest przyzwoitym człowiekiem, że to jego nawoływanie do porozumienia i do dialogu to jest szczere, ale czy pan Cimoszewicz ma również szczere intencje?
DZIENNIKARZ 1:– Podjąłby się jeszcze raz ojciec takiego dzieła zwołania tutaj właśnie, w salce, wszystkich, którzy chcą coś zrobić, tak jak wtedy w 1980 roku, we wrześniu, kiedy tu powstawała „Solidarność“?
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– Nie. Zacznę skromnie. Zresztą zacząłem skromnie. Nie zniechęcałem się tym, że na pierwszą godzinę, na której mam kazania, przychodzi garstka ludzi, ale w tej chwili widzę, że już jest więcej. I to nie tylko ze względu na te zmiany sytuacji politycznej, ale dlatego że… Chyba dostrzegają że ja, we właściwy ton uderzam.
DZIENNIKARZ 2:– W jaki ton?
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– No, właśnie dialogu i pojednania, otwarcia dla drugich, wyrozumienia i wczucia się w racje drugiego człowieka.
DZIENNIKARZ 2:– Niech się ojciec nie obraża, ale Aleksander Kwiaśniewski też tak mówi. Wspólna Polska…
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– No, ja nie chcę go posądzać o to, że on to nie mówi szczerze, że mówi obłudnie, nie. Nie chcę go posądzać. Czekam, patrzę, obserwuję. Może przyjdzie moment taki, że trzeba będzie rąbnąć, że trzeba coś powiedzieć. W każdej chwili jestem gotów.
DZIENNIKARZ 2:– Co by ojciec powiedział?
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– Najwyższy przedstawiciel narodu nie może być obłudnikiem. Daje zły przykład. Tak bym powiedział.
DZIENNIKARZ 1:– Powie nam jeszcze ojciec, co jest dla ojca najważniejsze w życiu?
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– No, przede wszystkim, żeby być w zgodzie z Panem Bogiem, żeby być uczciwym sługą Bożym i równocześnie żeby w imię tego najwyższego przykazania Nowego Testamentu dostrzec też bliźniego.
DZIENNIKARZ 1:– A czego w te święta, chciałby ojciec życzyć wszystkim łodzianom?
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– Tak pięknie kiedyś Ojciec święty powiedzia, życząc Polakom na pierwsze Boże Narodzenie po wyborze – „ żeby dorastali do tajemnicy Chrystusowego wcielenia, Chrystusowej męki i Chrystusowej chwały“… Żeby dorastać do tych tajemnic. Żebyśmy usiłowali z dnia na dzień być mniej niegodni tego, czym nas Pan Bóg obdarzył. Darem swojego Syna.
DZIENNIKARZ 1:– A czego ojciec sobie chciałby życzyć w te święta?
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– Hmm…Żeby Pan Bóg mi dał trochę więcej ufności, bo trochę się ona w pewnych momentach załamuje. To, co się dzieje w naszym społeczeństwie, to dla mnie jest dużą goryczą zaprawione. I chciałbym, żebym nie zgorzkniał po prostu. Tak…Zwłaszcza, że już człowiek jest w tych latach, kiedy organicznie mu to grozi, prawda?…
DZIENNIKARZ 2:– To ojciec tutaj trzymał fason, kiedyśmy wypytywali, jak to będzie z nami, jacy my jesteśmy i ojciec mówił, że nie tak źle, a teraz ojciec mówi, że już ufności brakuje czasami?
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– No, bo ta rzeczywistość jest gorzka. Trzeba po prostu prosić Pana Boga, żeby, żeby wzmocnił nasze siły, żeby człowiek był odporniejszy na te ciosy, które nas w tej chwili spotykają.
DZIENNIKARZ 2:– Żeby wierzył wbrew wszystkiemu?
O.Stefan MIECZNIKOWSKI:– Tak, tak. Żeby miał nadzieję, wbrew wszelkiej niedziei.
DZIENNIKARZ 3:– Gościem „Testera“ był ojciec Stefan Miecznikowski.

 

Rozdział IX.2

WYWIADY O.STEFANA MIECZNIKOWSKIEGO W PRASIE, POLSKIM RADIO i TVP.

„DZIENNIK ŁÓDZKI“.
/ 4.IX.1998 r./ Nr 204/.

Tytuł: „Wywiad tygodnia z o.Stefanem Miecznikowskim, jezuitą, kapelanem „Solidarności“.

Radość dzielenia się dobrem.
– Minęło 18 laty od utworzenia NSZZ „Solidarność“…
– …czyli „Solidarność“ osiągnęła wiek dojrzały!
– Czym się różni dzisiejsza „Solidarność“ od tamtej sprzed osiemnastu lat?
– Znacznie zmienił się skład osobowy, ale orientacja ideowa na pewno jest podobna. Jestem w stałym kontakcie z „Solidarnością“. W Zarządzie Regionu Łódzkiego są nowi ludzie, ale o podobnych, przyjaznych stosunkach wzajemnych.
– Pojawiają się jednak zarzuty – również ze strony założycieli związku, takich jak Andrzej Gwiazda, czy Anna Walentynowicz – że „Solidarność“ odeszła od swoich korzeni, że zdradziła swoje ideały. Co ksiądz sądzi o tych oskarżeniach?
– Myślę, że mają charakter personalny, że nie chodzi tu o sprawy ideowe, ale o osobisty stosunek do „Solidarności“. Gdy doszła ona do władzy, stała się obiektem ataków. Bo u nas tak jest, że jeżeli ktoś się choć trochę wybije ponad przeciętność, to momentalnie strzela się do niego. Wszystkich oczekiwań społecznych zaspokoić nie można, ze względów finansowych. Dość dużo zostało zrobione, by los przeciętnego człowieka w naszym kraju się poprawił.
– Do jakiego kręgu wartości trzeba sięgnąć, by uniknąć podziałów nie tylko w społeczeństwie, ale również w wywodzącym się z „Solidarności“ obozie sprawującym obecnie władzę?
– Najważniejsze jest zaangażowanie na rzecz wspólnego dobra. Chodzi o to, aby nie przyglądać się „Solidarności“ biernie i z dystansem, ale aktywnie i przyjaźnie działać, kierując się chrześcijańską miłością bliźniego, otwartością na drugiego człowieka, życzliwością. Z tego polskiego ultrakrytycyzmu nie wynika nic dobrego. Sieje niepokój i podminowuje ludzi, wzmaga postawy roszczeniowe.
– Jak ksiądz ocenia konflikt o krzyże w Oświęcimiu?
– To też jest nic innego, jak konflikt personalny o podłożu politycznym. Myślę, że niektórzy ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, że jest to woda na młyn nie solidarności społeczeństwa, ale rozterek w społeczeństwie. Niektórzy próbują w ten sposób, podbudować swoją pozycję przed zbliżającymi się wyborami samorządowymi. To jest nieuczciwe. Krzyż nie może być pretekstem do podziałów społecznych i znakiem niezgody.
– Siegnijmy w przeszłość. Jak to się stało, że po „czarnej nocy“ 13 grudnia 1981 roku, stał się ksiądz mężem zaufania osób represjonowanych i prześladowanych przez władze PRL?
– Zależało mie na zorganizowaniu pomocy społecznej dla poszkodowanych. I tak się stało. Brałem ich pod opiekę i mówiłem o tym otwarcie, bez względu na ryzyko. Myślę, że to właśnie zjednało mi ludzką życzliwość. Nie było moim zamiarem wywoływanie atmosfery wrogości i walki z ówczesnymi władzami. Przemawiałem nie gwałtownie, ale łagodząco. Wyjaśniałem, że to co czynię nie jest działalnością polityczną wrogą PRL. Tłumaczyłem, że jest to działalność etyczna, skierowana na rzecz ludzkiej nadziei.
– Był ksiądz we wszystkich chyba więzieniach, w których przetrzymywani byli w stanie wojennym internowani, a potem uwięzieni działacze „Solidarności“. Co najbardziej z tego okresu utkwiło księdzu w pamięci?
– Rzeczywiście, starałem się dotrzeć wszędzie. Pierwszym miejscem, które odwiedziłem, było więzienie w Łęczycy. Byłem tam 6 stycznia 1982 roku. Internowani pozbawieni byli wszelkich informacji poza murów więziennych. Byli też przetrzymywani w oddzielnych celach, odizolowani od siebie. Miałem wielką satysfakcję, kiedy pozwolono mi spotkać się z nimi i odprawić tam mszę świętą. Odwiedzałem internowanych i uwięzionych działaczy „Solidarności“ także w innych miejscowościach. Najgorsze wspomnienia mam z Hrubieszowa. Do tamtejszego więzienia jeździłem siedem razy i ani razu mnie nie wpuszczono.
– Ośrodek Pomocy Internowanym, Uwięzionym i ich Rodzinom to jedna strona działalności księdza w stanie wojennym. Druga, to akcje podejmowane dla podtrzymania ducha. Myślę tu o Duszpasterstwie Środowisk Twórczych.
– To już nieco późniejszy okres. Wiosna 1993 roku, kiedy zorientowałem się, że ludziom, oprócz pomocy materialnej, trzeba również oparcia duchowego i rozeznania w sytuacji kraju po wprowadzeniu stanu wojennego. Cotygodniowe spotkania środowe – przy organizacji których pomagało mi grono wybitnych osób – przyjęte zostały z aplauzem. Zainaugurowało je spotkanie  z księdzem Józefem Tischnerem, później gościliśmy Tadeusza Mazowieckiego, Andrzeja Wajdę i wielu innych znanych ludzi ze świata polityki, kultury i sztuki.
– Działał też ksiądz na rzecz zbliżenia i porozumienia z naszymi sąsiadami ze Wschodu – Litwinami, Ukraińcami, Białorusinami. Mógłby ksiądz przypomnieć te pionierskie próby?
– Było to sympozjum naukowe, zorganizowane w 1987 roku, a poświęcone przesłankom pojednania Polaków i ich wschodnich sąsiadów. Nie było wtedy możliwości sprowadzenia autorów z Litwy, Ukrainy czy Białorusi. Uczestniczyły w nim osoby pochodzące z tamtych terenów, ale mieszkające w Polsce. Były bardzo wdzięczne, że mogły swobodnie przemówić jako przedstawiciele swoich narodów.
– Ten duch współpracy i pojednania nie opuścił księdza aż do tej pory. Jakie formy przybiera obecnie?
– Dzięki pomocy parafii, zaprzyjaźnionej diecezji Monte Pulciano we Włoszech oraz życzliwych osób, zorganizowaliśmy ostatnio kilka transportów odzieży do Białorusi. Za pośrednictwem druha Jerzego Miecznikowskiego, mojego kuzyna, jestem w kontakcie z młodzieżą harcerską z Lidy na Białorusi. W zeszłym roku byłem na szkoleniowym obozie harcerskim dla białoruskiej młodzieży.
– Czy nie odczuwa ksiądz potrzeby wypoczynku?
– Nie, chociaż może powinienem z racji wieku – przecież mam już 77 lat. Dzielenie się tym dobrem, które człowiek ma i na ustach i w sercu, daje radość. Samotnie nie sposób się nim cieszyć.
– Wkrótce ukaże się książka księdza, z przedmową arcybiskupa Józefa Życińskiego. Co w niej znajdziemy?
– To są rozważania, materiały do przemyślenia, pod hasłem „O chrześcijańskim stosunku do Ojczyzny“.
– Często brakuje go młodemu pokoleniu. Chcę pokazać swoje zatroskanie o dobro wspólne. Adresuję tę książkę dla młodzieży, żeby na chwilę zatrzymała się i zastanowiła nad przyszłością naszego kraju.
Konrad Tatarowski


„GAZETA  ŁÓDZKA“.
/12.XI.1998 r./ Nr 260/.

Ksiądz z kosturem.

              To mój ideowy testament – mówi ksiądz Stefan Miecznikowski o swojej najnowszej książce   
             „Rozważania o Ojczyźnie“.
Promocja książki odbyła się wczoraj w kaplicy św.Krzysztofa, w kościele o.o. Jezuitów. W tej samej świątyni, w której ojciec Stefan wygłaszał od 13 grudnia 1981 roku „Kazania stanu wojennego“ i w której odbywały się w latach 1983-1985, cotygodniowe wieczory dyskusyjne Duszpasterstwa Środowisk Twórczych.
Ojciec Stefan Miecznikowski, jezuita, otrzymał święcenia kapłańskie z rąk kardynała Stefana Wyszyńskie-go. Przez cztery lata opiekował się młodzieżą akademicką na KUL, a potem kontynuował studia na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie, pracował z młodzieżą zakonną w Kaliszu. Po raz pierwszy przyjechał do Łodzi w 1967 roku, ponownie – i już na długo – w roku 1978. „To ksiądz z kosturem i plecakiem, przy ognisku z młodzieżą, z ludźmi w wiejskiej chałupie, w więzieniu, w Urzędzie Bezpieczeństwa, na pielgrzymce, w wyprawach archeologicznych, w hali fabrycznej. Wszędzie, gdzie toczy się polskie życie“ – pisała o ojcu Miecznikowskim Ewa Jażdżewska-Goldsteinowa. W stanie wojennym cała Łódź słuchała jego kazań, pod jego kierunkiem powstał i działał Ośrodek Pomocy Uwięzionym i Internowanym. W 1992 roku Rada Miejska w Łodzi przyznała ojcu Miecznikowskiemu tytuł Honorowego Obywatela Miasta Łodzi. W miniony wtorek, ksiądz Miecznikowski otrzymał od ks.biskupa Zbigniewa Kraszewskiego Srebrny Krzyż za pracę duszpasterską dla Wojska Polskiego, przyznany przez Episkopat.
„Rozważania o Ojczyźnie“ zostały wydane w Bibliotece „Tygla Kultury“. Książeczka ma niewiele ponad sto stron druku w formacie B6. Dwieście ponumerowanych egzemplarzy własnoręcznie sygnował autor.
Wprowadzenie do „Rozważań…“ napisał arcybiskup Józef Życiński, posłowiem opatrzyła je Małgorzata Golicka-Jabłońska. Książka jest adresowana przede wszystkim do młodzieży harcerskiej. „Bliskiej mi i drogiej“ – pisze ksiądz Stefan Miecznikowski w dedykacji. Nadal, mimo zaawansowanego wieku i zdrowotnych kłopotów, jeździ na obozy, spotyka się z młodzieżą. Także i w tym roku odwiedził harcerzy w sieradzkiem. 
Jak czytamy w zaproszeniu na promocję „Rozważań…“, są one refleksją ojca Stefana nad rolą chrześcijaństwa w wychowaniu patriotycznym. Wiele mówiące są tytuły rozdziałów tej książki: – „O chrześcijańskim stosunku do Ojczyzny“ i „Powinności wobec Ojczyzny“. Należy sądzić, że w Łodzi znajdzie się więcej niż dwa tysiące osób, które będą chciały mieć „Rozważania o Ojczyźnie“ na swojej półce z książkami.    
Maria Sondej                                                                                                                                     


„GAZETA ŁÓDZKA“.
/ 21-22.XI.1998 r./ Nr 273/
Muszę obmodlić słowa, które do ludzi powiedziałem
Rozmowa z ojcem Stefanem Miecznikowskim

Maria Sondej:–  Czym dla ojca jest Ojczyzna ?
Ojciec Stefan Miecznikowski:- Wartością nadrzędną, ponadczasową, której trzeba wszystko podporządkować. Ojczyzna jest nam wszystkim potrzebna, a dla chrześcijanina temat Ojczyzny jest szczególnie ważny. Myślę, że pod tym względem stygniemy i dlatego zabrałem głos. W tej książce starałem się zawrzeć wszystko, co mnie w związku z Ojczyzną nurtuje, co noszę w głębi serca. Jest w niej nie tylko zaduma nad Ojczyzną, ale i krytyczny wgląd w świadomość polską, jest próba rozeznania, jakie tej świadomości zagrażają niebezpieczeństwa.
Od lat nazywany jest ojciec sumieniem łodzian…
– Nie jestem sumieniem ani cenzorem, ale chcę być wychowawcą. Chodzi mi o to, by uświadomić młodym ludziom, na czym polega patriotyzm. Nie odczuwam potrzeby korygowania ich postępowania. Zrobią to sami, jeśli im się pomoże. Uważam, że w tej dziedzinie dużo mają do zrobienia harcerze.
Z natury rzeczy, należą do tej części młodzieży, która ma wobec rzeczywistości postawę ideową, a moje rozważania adresowane są do tych, którzy chcą brać odpowiedzialność za sprawy narodu.
Czy mówiąc o harcerzach ma ojciec na myśli wszystkie istniejące w Polsce organizacje harcerskie?
– Tak wszystkie. Każda z nich stawia swoim członkom wyższe wymagania, każe szukać ideałów moralnych  i etycznych. I nie zależy to od liczby członków, bo harcerstwo jest niemal z definicji elitarne. Dlatego uważam, że rozpad polskiego harcerstwa jest sprawą bolesną. Trzeba zachęcić młodych, by nie żałowali wysiłku dla znalezienia tego, co w ich kolegach i koleżankach jest do zaakceptowania, żeby szukali tego, co ich łączy. Młode pokolenie musi mieć wspólne punkty odniesienia, konieczne są wzajemne kompromisy. Jak to jest ważne, dowodzi piękna tradycja przedostatnia, czyli lata okupacji. Wtedy wszyscy zdali najważniejszy w życiu egzamin tylko dlatego, że chodziło im o wspólne dobro, o Ojczyznę.
Kilka lat temu w Częstochowie miałem okazję mówić do ponad trzech tysięcy instruktorów harcerskich wszystkich ugrupowań w kraju, byli także harcerze z zagranicy. Mówiłem im o niebezpieczeństwach rozbicia i wskazywałem drogę, jaką wytycza ostatnia odnowa soborowa. Niestety, ta szansa została zaprzepaszczona, poważne rozbieżności między poszczególnymi ugrupowaniami jeszcze się pogłębiły. Bardzo nad tym ubolewam, bo przecież wszystkie sporne sprawy mogłyby się stać przedmiotem przyjacielskich rozmów, otwierając młodym jakieś widoki na przyszłość.
Porozmawiajmy o Łodzi. W czasie promocji swojej książki mówił ojciec o kondycji miasta i o jego szansach.
– W Łodzi jest za dużo walki o własne interesy. Nic więc dziwnego, że rzuca się w oczy bezideowość młodzieży, która nie ma gdzie tych ideałów szukać, która za dużo się bawi, a za mało myśli. Choć pewną szansą jest zapał niektórych młodych ludzi do nauki.
W czasach stanu wojennego społeczeństwo obudziło się na skutek zagrożenia i łatwiej było wtedy znaleźć z ludźmi wspólny język. Teraz takiego jednoczącego zagrożenia nie ma. Bo rosnąca bieda społeczeństwa nie jest jako zagrożenie zauważana, nie jednoczy ludzi, lecz jeszcze bardziej ich rozwarstwia.
Przecież nie tylko w Łodzi tak się dzieje…
– Ale w Łodzi jest  to bardzo dotkliwe. Łódź jest teraz na zakręcie, nie może się zdecydować, co jest dla niej najważniejsze. A przecież, to jasne: trzeba więcej konsekwencji w dążeniu do wspólnego dobra. Dlatego moje „Rozmyślania…“ chcę podbudować skromnym czynem: modlitwą za społeczność łódzką. Będę się modlił o to, żeby to miasto było bardziej wytrwałe, bardziej konsekwentne w swych dążeniach, żeby Łódź była coraz lepsza. By nie była miastem klęski, ani miastem obietnic, ale miastem spełnienia. Czynię tu aluzję do częstego nazywania Łodzi „ziemią obiecaną“. Pora, by te obietnice spełniła. Łódź jest miastem niełatwych rezultatów, dużo tu zaniedbań z przeszłości, które trudno odrobić. Dlatego trzeba sporo cierpliwości, konieczne jest konstruktywne nastawienie do każdej dobrej propozycji. Ważniejsze od krytycznego stosunku do całej naszej przeszłości jest zrozumienie dla miasta, które wymaga rzetelnej i długotrwałej cierpliwej pracy, wymaga więcej aniżeli obecne pokolenie jej daje.
Kto ma ten wkład pracy wnosić? Władze? My wszyscy?
– To wspólne nasze dobro, a więc wszyscy powinniśmy zjednoczyć wysiłki. Żeby to wspólne dobro stało nam ciągle przed oczyma, żeby realizowało się w codziennych spotkaniach między władzą a społeczeństwem, między jedną a drugą dziedziną życia.
A w łonie samej władzy?
– Nie należy składać na karb władzy wszystkich widocznych w Łodzi zaniedbań. One są po prostu efektem trudnej przeszłości, wymagają, jak powiedziałem cierpliwości i wytrwałości. I dlatego właśnie, także ja podejmowałem wysiłki, aby taką postawę promować.
Uważam również, że i młodzieży nie należy krytykować za braki, które się w niej dostrzega, bo najczęściej trzeba je złożyć na karb przeszłości. A więc nie ma młodych ludzi, bo oni niewiele pamiętają, ale na ich rodziców, którzy swoje piętno im przekazują. W tym wszystkim musimy się uczyć pokory, cierpliwości i wytrwałości.
I temu ma służyć ojca modlitwa.
– Tak, temu ma służyć.
Co jest więc szansą dla miasta? Ojczyzna to także troska o to, co się wokół dzieje, troska o dzień dzisiejszy.
– Byłem trochę niezadowolony z tego, że organizatorzy promocji mojej książki zacytowali jedną tylko powinność – modlitwę za Ojczyznę. Aczkolwiek jest to sprawa najważniejsza, ale w swoich „Rozmyślaniach o Ojczyźnie“ piszę także o etyce i konieczności kształtowania charakteru. Słusznie ktoś nazwał spełnienie obowiązków wobec Ojczyzny procentem człowieczeństwa, czyli zwrócił uwagę na to, że tyle warta jest miłość Ojczyzny, ile warta jest osobowość człowieka. A więc osobowość jest najważniejsza, a jednym z obowiązków jest modlitwa za Ojczyznę. Jeżeli człowiek kształtuje swoją postawę, jeśli jego osobowość pogłębia się i bogaci, to procent jego człowieczeństwa jest większy. Praca nad charakterem powinna być troską i powinnością w budowaniu postawy patriotycznej.
Kto powinien człowiekowi w tej pracy pomagać?
– Przede wszystkim Kościół powinien pracować nad charakterem narodu. Robił to z powodzeniem w okresie niewoli i w innych trudnych momentach historycznych.
Wielu ludzi oczekuje tego także od ojca.
– W jakimś sensie ta książka jest odpowiedzią na to zapotrzebowanie. Mnie już coraz trudniej przychodzi ciągłość myśli, zwłaszcza w ustnych wypowiedziach. Dlatego staram się rzucać myśli na papier, by nadać im formę jasną, konsekwentną i dojrzałą, bez kluczenia i powtórzeń. Jednak nie mam zamiaru już więcej nic napisać. Rezygnuję nawet z wydania moich homilii, których druk kiedyś zapowiedziałem. Wyszły „Kazania stanu wojennego“, następnych homilii nie planuję. Głównie dlatego, że nie mam już odpowiednich sił intelektualnych. Poza tym, zdaję sobie sprawę, że słowo ma ograniczoną nośność. O wiele bardziej pożyteczny jest czyn, czyli w moim przypadku modlitwa i refleksja. Teraz muszę obmodlić słowa, które do ludzi powiedziałem.
A więc „Rozmyślania o Ojczyźnie“ są rodzajem duchowego przesłania do współczesnych i tych, którzy przyjdą po nas?
– Tak. Przywołuję w tej książeczce moje najważniejsze przemyślenia, najważniejsze słowa, które kiedyś publicznie wypowiedziałem. To stenogram mojej świadomości, owoc mojego dotychczasowego doświadczenia. Mój testament.
Mam wrażenie, że w ojcu jest dużo goryczy, żal do ludzi, którzy nie chcą słuchać ojca dobrych rad, skorzystać z ojca drogowskazów.
– To niesłuszne spostrzeżenie. Nie czuję goryczy ani rozczarowania z tego powodu że to, co mówię, nie jest przez ludzi słuchane. Doznaję bardzo dużo życzliwości i troski, dużo wyrazów zaufania od ludzi i to jest dla mnie najważniejsze. Zdaję sobie sprawę z tego, że w tej chwili moja rola w Łodzi jest inna. Teraz ma to być zachęta do kontynuowania tych wartości, które w czasie stanu wojennego podkreślałem jako najważniejsze. Jest to m.in. patriotyzm, stąd temat mojej książki.
Do tych spraw trzeba przywiązywać największą wagę, one muszą podporządkowywać inne dążenia. Ale nie tylko patriotyzm powinien być wykładnikiem tego, co robimy. Jest wiele spraw ludzkich, które na codzień dopraszają się od nas posłuchania. Zrozumiałe, że sam patriotyzm nie może powodować człowiekiem, trudno ciągle przywoływać tę wartość jako nadrzędną. Chodzi o to, żeby na co dzień nasze czyny były świadectwem, że miłość do Ojczyzny jest głównym naszym pragnieniem i motywem naszego postępowania. Mniej ważne są zewnętrzne oznaki patriotyzmu. Prawdziwą miłość do Ojczyzny widzę za to w trosce o rodzinę i o wychowanie młodego pokolenia, w zabiegach o zgodę społeczną. Właśnie zgodę społeczną bardzo często w ostatnim czasie akcentowałem. Jeszcze raz podkreślam: jestem przekonany, że trzeba patrzeć na rzeczywistość z nadrzędną troską o dobro wspólne. Tymczasem w Łodzi i w ogóle w Polsce, coraz więcej widać gonitwy za sprawami bytowymi i ambicjonalnymi.
Proszę na koniec powiedzieć, czy łodzianie mają lub będą mieli jeszcze jakąś stałą możliwość publicznego spotkania się z ojcem?
– Nie. Teraz spotykam się z ludźmi już tylko prywatnie, w mniejszym gronie. W takim serdecznym kontakcie łatwiej jest mi wypowiadać swoje zdanie i równocześnie wiem, że ci ludzie chętnie to przyjmują i na dobre obracają.
Czyli przenoszą dalej?
– Tak. Na to liczę, że moje  słowa zabrzmią właściwie i znajdą należyty oddźwięk.

Rozmawiała: Maria Sondej

***                                                                                                                 
  W bibliotece „Tygla Kultury“ ukazała się skromna książeczka autorstwa ojca Stefana Miecznikowskiego, zatytułowana „Rozważania o Ojczyźnie“. Wydano ją dzięki dotacji Komisji Wydawniczej przy Wojewodzie Łódzkim i Prezydencie Miasta Łodzi. Promocja „ Rozmyślań o Ojczyźnie“ odbyła się w dniu Święta Niepodległości. Do kaplicy św.Krzysztofa przy Kościele oo.Jezuitów przy ul.Sienkiewicza przyszła spora grupa osób. W większości tych, którzy kiedyś współpracowali z ojcem Miecznikowskim lub słuchali jego kazań w czasie stanu wojennego. Młodych było niewielu.
… Ojczyzny się nie wybiera całkiem dowolnie, jak nie wybiera się rodziców. Zerwanie z tym „zakorzenieniem“ grozi zwichnięciem charakteru, zachwianiem równowagi psychicznej (…). Człowiek bez spójni z narodem to istota bezdomna, ptak bez gniazda, pies bezpański, podrzutek… Jeśli Bóg aprobuje miłość Ojczyzny dla dóbr naturalnych, jakich nam ona udziela, to tym, bardziej aprobuje miłość takiej Ojczyzny, która z chlebem materialnym i z chlebem wiedzy daje swoim dzieciom Jego samego – Boga. Daje świadomość chrześcijańską, przywiązanie do wiary, pomoc w drodze do celu ostatecznego. Taką Ojczyzną jest Polska. Oto pierwszy problem naszej polskiej religijności:- Jest nazbyt obrzędowa, zewnętrzna, a za mało etyczna, nadprzyrodzona, wewnętrzna. Trzeba wyjść z tego infantylizmu (bo to jest ujęcie dziecinne), z tej religii traktowanej jak zabawa, a czasem wręcz jak maskarada. Trzeba wyjść z przerostów ceremioniału, a osiągnąć dojrzałość solidnego ładu duchowego. Mniej czule i rozlewnie, a bardziej świadomie i odpowiedzialnie. Wystarczy przyjrzeć się trochę uważniej historii naszego narodu w ostatnich stuleciach, by zdać sobie sprawę, źe nieuchronnie musiała się w nas zaostrzyć jedna cecha: bojowość. I to zarówno w dziedzinie narodowej, jak i religijnej (…). Wskutek tego niełatwo nam przychodzi z kimkolwiek współdziałać, iść ręka w rękę, gdy trochę się różnimy w poglądach i nastawieniach…
Książkę ojca Miecznikowskiego można kupić m.in. w Księgarni Niezależnej (Piotrkowska 102), Ossolineum(Piotrkowska 181), Księgarni Katolickiej(Sienkiewicza 60), Księgarni Salezjańskiej (Kopcińskiego 1/3), Księgarni Archidiecezji Łódzkiej (ul.Piotrkowskiej 263).


NAGRANIE „OPOKI“
/ 01-05-2005 r. Czas: 04:42/

LEKTORKA NN: – W Łodzi, odbyły się uroczystości pogrzebowe o.Stefana Miecznikowskiego, legendy łódzkiej „Solidarności”, wychowawcy pokoleń studentów, Honorowego Obywatela Miasta. Urodzony w Warszawie, jezuita przeżył 83 lata.
LEKTOR Łukasz GŁOWACKI:- Kilka tysięcy osób przyszło do Kościoła oo.Jezuitów, aby pożegnać O.Miecznikowskiego. Dla wielu z nich , było to pożegnanie z wielką legendą, dla innych był wspaniałym wychowawcą i duszpasterzem. W homilii Socjusz o.Jan Bartlewicz zastanawiał się…
O.Jan BARTLEWICZ:-…Co było motorem tego życia , co było napędem , skąd brał się cały dynamizm apostolski, to jego zaangażowanie w różne sprawy dla dobra człowieka, społeczeństwa, Ojczyzny…
LEKTOR Łukasz GŁOWACKI:- Zdaniem Przewodniczącego Mszy św. Abp. Władysława Ziółka, siłą o.Miecznikowskiego była Eucharystia.
Abp. Władysław ZIÓŁEK:-…Stała się ona dla niego i dla ludzi z Nim związanych, bodźcem do zaangażowania w budowę społeczeństwa bardziej sprawiedliwego i braterskiego…
LEKTOR Łukasz GŁOWACKI:- A dodatkowo…
O.Jan BARTLEWICZ:- …Urzekł go Jezus nauczający, Jezus w Misji, Jezus działający wśród ludzi…
LEKTOR Łukasz GŁOWACKI:- O.Miecznikowski przyjeżdżał do Łodzi kilkakrotnie. Po raz pierwszy po koniec lat 60-tych. Zajął się Duszpasterstwem Akademickim. Jak wspomina jego wychowanek z tamtych czasów Henryk Czekalski…
Henryk CZEKALSKI:- Miał fantastyczny talent do wyłapywania ludzi, którzy robili to, co on chciał, żeby się działo.
LEKTOR Łukasz GŁOWACKI:- Poza codzienną liturgią, prelekcjami, spotkaniami formacyjnymi, o.Miecznikowski zabierał studentów na wakacje…
Henryk CZEKALSKI:- Wyjazdy organizował troszkę nas wybierając i miał swój ukryty cel, bo wychodzili z tych wyjazdów ludzie, bardzo mocno podciągnięci duchowo. Ogromnie związani ze sobą.
LEKTOR Łukasz GŁOWACKI:- Część wychowanków zaangażowała się w antykomunistyczny „Ruch”. Kilku z nich, m.in. Stefan Niesiołowski, trafiło do więzienia. Wtedy władze wymusiły przeniesienie jezuity do Kalisza.
Stefan NIESIOŁOWSKI:- Myśmy celowo dbali o to, żeby nie spotykać się , na terenie Duszpasterstwa Akademickiego, ani naszych żadnych spraw podziemia na terenie Kościoła w szerokim sensie nie załatwiać, ale jednak część osób… Byliśmy byli związani z Duszpasterstwem i to chyba zadecydowało, że po wyjściu z więzienia w Kaliszu Ojca odwiedzaliśmy.
LEKTOR Łukasz GŁOWACKI:- Legenda o.Miecznikowskiego zrodziła się podczas jego kolejnego pobytu w Łodzi. Został kapelanem „Solidarności”. A w stanie wojennym organizował pomoc dla uwięzionych. Jak wspomina wydawca Wojciech Grochowalski…
Wojciech GROCHOWALSKI:- Od razu Ojciec przejął całe to dowództwo duchowe nad nami. Nie było pewnej luki, nie było tego zagubienia.
LEKTOR Łukasz GŁOWACKI:- Największym przedsięwzięciem był Ośrodek dla Uwięzionych i Internowanych. Zaczął działać praktycznie w drugim dniu stanu wojennego.
Stefan NIESIOŁOWSKI:- Nie zapomnę, jak w Jaworzu[Z.K.] byłem internowany i nagle strażnik mówi:- Macie widzenie. Przychodzę tam i jest w tej rozmównicy o.Stefan Miecznikowski z jakąś paczką i mówi:- Trudno was było znaleźć, ale w końcu jestem. Przywiózł listy z domu. Było to bardzo wzruszające  spotkanie.
LEKTOR Łukasz GŁOWACKI:- Jak to spotkanie przeżył o.Miecznikowski wspomina Barbara [Gruchała] – Gruszczyńska, która pracowała w Ośrodku…
Barbara GRUCHAŁA-GRUSZCZYŃSKA:- A Ojciec na to, żeby przez 1,5 minuty mógł widzieć się ze Stefanem, w sumie zużył na to dwie doby czasu nie śpiąc, nie jedząc. Jechał jako normalny pasażer. Zawsze mówił , że drugą klasą, bo trzeciej nie ma.
LEKTOR Łukasz GŁOWACKI:- Wiele zawdzięcza o.Miecznikowskiemu także Jerzy Kropiwnicki.
Jerzy KROPOWNICKI:- Miałem świadomość, że prawdopodobnie zawdzięczamy o.Miecznikowskiemu, jeśli nie życie w pełnym tego słowa znaczeniu, to na pewno to, że wyszliśmy z więzienia nie kalekami.
LEKTOR Łukasz GŁOWACKI:- Kościół oo.Jezuitów tętnił w tym czasie życiem. Środowe spotkania gromadziły tłumy.
Stefan NIESIOŁOWSKI:- To było miejsce pewnej intelektualnej dyskusji. To był Ośrodek wymiany myśli. To była taka Wszechnica. To była oaza wolności w Łodzi.
LEKTOR Łukasz GŁOWACKI:- Jak wspominają jego wychowankowie, o.Miecznikowski potrafił zaufać Opatrzności.
Henryk CZEKALSKI:- Był moment taki, że miał nakarmić gromadę głodnych dzieci i nie miał nic, dosłownie nic. I powtarzał, że miał to przekonanie, że na pewno Boża Opatrzność mu pomoże. Dostał   pieniądze, dostał jedzenie.
LEKTOR Łukasz GŁOWACKI:- Wszystkie swoje kazania wcześniej szkicował. Jak wspomina Prezes Centralwings Piotr Kociołek, potrafił też błyskawicznie zareagować na sytuacje…
Piotr KOCIOŁEK:- Zaprosił mnie z moją przyszłą małżonką i chwilę zastanowił się – chyba ze dwie minuty wszystkiego i powiedział:- Słuchajcie, powiem Wam jedno. Niechaj słońce nie zachodzi nad waszymi głowami. Żałujemy, że nie ma teraz takiego charyzmatycznego kapłana, żeby potrafił tak zorganizować  ludzi, a jest potrzeba by organizować pewne zabłąkane dusze.
LEKTOR Łukasz GŁOWACKI:- Z Łodzi , dla Radia Watykańskiego Łukasz Głowacki, Radio Plus.


 „ ASPEKT POLSKI“.
[Brak daty]…styczeń 2005r.

ŚP  Ojciec Stefan Miecznikowski
„ Umarł, bo wtulił się w Pana Boga“- ks.Jan Twardowski.

Po długiej i ciężkiej chorobie 27 grudnia zaopatrzony sakramentami świętymi odszedł od nas O.Stefan Miecznikowski. Charyzmatyczny przewodnik duchowy wielu łodzian. Niezłomny obrońca wolności i sprawiedliwości, życzliwy i serdeczny kapłan i człowiek.

O.Miecznikowski przybył do Łodzi w 1976r. by objąć tu funkcję duszpasterza  akademickiego w Kościele Ojców Jezuitów przy ul.Sienkiewicza 60. zaprzyjaźnił się z młodzieżą, kierował rozwojem duchowym i intelektualnym studentów. Ale zdawał sobie sprawę z ich zaangażowania w politykę. U rogu lat 80-tych   i on włączył się, jako duszpasterz akademicki i duszpasterz rodzin w propagowanie haseł wolności, przygotowując wiernych na przyjęcie idei „Solidarności“. Organizował co miesięczne wykłady z cyklu „Odpowiedzialność chrześcijańska człowieka za jego środowisko, życie pracę“. W stanie wojennym, który określał mianem zdrady narodu, założył Ośrodek Pomocy Uwięzionym i Internowanym, w którym praca trwała dzień i noc. Dla Ojca zawsze najważniejszy był człowiek. Jeździł do więzień i obozów dla internowanych, przewoził listy, udzielał sakramentów świętych i odprawiał Mszę świętą. Pracował bez wytchnienia. Oczywiście był pod obserwacją służb bezpieczeństwa i wielokrotnie był przez…….. zatrzymywany. – To moja powinność, jestem księdzem – niezmiennie odpowiadał na zarzuty. Mimo obaw o bezpieczeństwo, nie ustawał w swojej służbie. W każdą środę do sali przy Kościele, ściągały tłumy wiernych na organizowane przez Niego prelekcje i wieczory dyskusyjne. W czasie pobytu Papieża w Łodzi, O.Stefan zmobilizował naukowców i twórców do opracowania „Raportu o Łodzi“, który został wręczony Ojcu Świętemu.
W 1989 r. rozgoryczony podziałami w łódzkiej „Solidarności: oraz w związku ze złym stanem zdrowia wyjechał na Wybrzeże, jednak wciąż odwiedzał Łódź.
W 1992r. Rada Miejska przyznała Ojcu Stefanowi Miecznikowskiemu tytuł Honorowego Obywatela Miasta – „…moja krótka i skromna działalność na rzecz uwięzionych, internowanych i ich rodzin, nie zasługuje na takie, jak dzisiejsze wyróżnienie“ – skromnie odpowiada. „Solidarność“ nadała Ojcu honorowe członkostwo, a z inicjatywy Zarządu Miasta ukazują się „Kazania stanu wojennego“. Ojciec Stefan ponownie zamieszkał w Łodzi, jednak stan zdrowia nie pozwolił mu już na aktywną pracę. Co niedziela o godz.13, odprawiał Mszę św., lecz w Kościele nie ma już tłumów z czasu stanu wojennego. Nadal głosił piękne kazania i obdarowywał dobrocią wiernych.
Odszedł od nas po kilkuletniej chorobie w wieku 83 lat, po 55 latach kapłaństwa. W uroczystościach pogrzebowych, które odbyły się w dniach 29-30 grudnia uczestniczyli: ks.Arcybiskup Władysław Ziółek, ks.Biskup Adam Lepa i ks.Bp Ireneusz Pękalski, duchowni, władze miasta, kilka tysięcy łodzian. Ojciec Stefan Miecznikowski spoczął w grobowcu O.O.Jezuitów. Pamiętajmy.

Krzysztof Koliński.


 „TYGODNIK POWSZECHNY“.
 /16.I.2005 r./.

Wspomnienia: o ojcu Stefanie Miecznikowskim
Dobro rozdawał, Stefan Niesiołowski
O.Stefan Miecznikowski – łącząc wiarę z patriotyzmem – miał także bardzo wiele miłości do ludzi. Wywarł wielki wpływ na kilka pokoleń, zwłaszcza na moje – za młode na Październik, za stare na Marzec, ale w najlepszym wieku na czas „Solidarności“.
O takich ludziach mówi się „charyzmatyczny“, czego bardzo nie lubię, bo kojarzy mi się z wodzami, krzykaczami i populistami. Łatwo składają puste obietnice i zapewnienia, że są prawdziwymi Polakami oraz jedynymi pełnomocnikami Pana Boga na Polskę. Od takiego stylu o.Miecznikowski był jak najdalszy. W Łodzi mówiło się zawsze właśnie „ojciec Miecznikowski“, nie „ojciec Stefan“. Nie wiem dlaczego, bo o innym wybitnym jezuicie o.Tomaszu Rostworowskim wszyscy mówili z kolei „ojciec Tomasz“.
*
Przyszedł do Duszpasterstwa Akademickiego w Łodzi w połowie lat 60., wpisując się w dzieło wielkich poprzedników, ojców: Rostworowskiego, Huberta Czumy, Tadeusza Boguckiego. To była oaza wolności w epoce późnego Gomułki. W tym czasie nikt nie szedł do więzienia za same poglądy lub pochodzenie, co stanowiło istotną różnicę w porównaniu do ponurych czasów stalinowskich. Ale Kościół nadal był szykanowany. Walka z nim polegała na próbach ośmieszania religii jako niepotrzebnego, nieuchronnie przejściowego reliktu oraz na eliminowaniu ludzi wierzących z wpływu na los kraju, uniemożliwianiu im awansu, traktowaniu jak obywateli drugiej kategorii. To był klimat, w którym działało kierowane przez o.Miecznikowskiego duszpasterstwo, skupiające kilkaset osób z łódzkich uczelni. Spotkania dyskusyjne, prelekcje i cykle wykładów, dni skupienia i rekolekcje, letnie i zimowe obozy, rajdy, coroczne majowe pielgrzymki na Jasną Górę wypełniały znaczną część jego czasu. Zawsze znajdował chwilę na rozmowę pełną uwagi i wyczucia. Chciało się zostać z nim dłużej, najlepiej samemu, i opowiedzieć swoją historię, a czasami od razu pójść do spowiedzi. Nikogo do niczego nie namawiał, nie agitował. Pamiętam jego uśmiech i charakterystyczny niski, cichy głos. O.Miecznikowski nie chwalił się wiedzą. Okazywało się jednak, że wie dużo, np. gdy zamiast nieobecnego prelegenta podczas słynnego czwartkowego spotkania w kaplicy św.Krzysztofa, wygłosił wykład o uwięzieniu Prymasa Wyszyńskiego, połączony z oryginalną analizą marksistowskiej teorii i komunistycznej praktyki. W pewnym sensie przeze mnie musiał wyjechać z Łodzi, gdy kilku związanych z Duszpasterstwem Akademickim studentów i młodszych asystentów aresztowano za przynależność do podziemnego „Ruchu“ (byłem współorganizatorem i w znacznym stopniu odpowiedzialnym za łódzki ośrodek tej organizacji). Bardzo uważaliśmy, aby naszymi działaniami nie obciążać duszpasterstwa, ale nie mieliśmy wpływu na to, że wykrycie „Ruchu“ posłuży władzom PRL do walki z Kościołem. Nigdy jednak po wyjściu z więzienia nie spotkałem się za to z wyrzutem, cieniem pretensji.
*
Prześladowania Kościoła w epoce Gierka, miały bardziej łagodny charakter i selektywny charakter, choć istota dyktatury pozostawała niezmienna. Stopniowo rozwijała się i umacniała demokratyczna opozycja, a do Łodzi powrócił o.Miecznikowski. Miał znakomitą orientację w środowiskach opozycyjnych: służył radą, pomocą, dyskretnie pomagał potrzebującym. Coraz częściej w wąskiej rozmównicy jezuitów przy ul.Sienkiewicza spotykało się ludzi, którzy później budowali „Solidarność“. Coraz częściej przyjeżdżał ktoś z Warszawy, coraz więcej przywożono paczek z książkami, petycji i listów otwartych do podpisania. Bez wahania o.Miecznikowski włączył się w pomoc ogromnemu ruchowi społecznemu, który gromadził się pod sztandarem NSZZ „Solidarność“. To z jego inicjatywy odbywały się w Łodzi narady ludzi, którzy stworzyli intelektualne i eksperckie zaplecze Związku, a także patriotyczne nabożeństwa i modlitwy. Potem przyszedł stan wojenny. Kościół przy ul.Sienkiewicza stał się od pierwszego dnia miejscem, w którym skupiały się nadzieje wszystkich pokrzywdzonych, prześladowanych, załamanych – potrzebujących wsparcia, dobrego słowa, modlitwy. Natychmiast powstał Ośrodek Pomocy dla Represjonowanych oraz ich Rodzin, gdzie już w połowie grudnia opracowano listę uwięzionych, internowanych, zatrzymanych. Nawiązano kontakty z ich bliskimi, załatwiono pomoc prawną, medyczną… Zrozpaczone rodziny nie były same ze smutkiem i bólem, a matki, siostry, żony i córki nie przechodziły ze spuszczonymi głowami na drugą stronę ulicy, jak w stalinowskiej Rosji i Polsce Bieruta. We wszystkich działaniach był obecny, a większością z nich bezpośrednio kierował o.Miecznikowski. Drobny, ponad 60-letni wówczas kapłan, podróżował po więzieniach i ośrodkach: od Łęczycy do Gołdapi, od Darłówka do Włodawy. Odwiedzał uwięzionych, zawoził paczki, listy, dobre słowo. Odprawiał Mszę, wysłuchiwał spowiedzi, interweniował u naczelników i komendantów.
*
Przyszły ponure lata 80., znaczone zamordowaniem ks.Jerzego i Grzegorza Przemyka, odrażającymi spektaklami kłamstwa, esbeckich fałszywek, niegodziwości i hipokryzji władzy. Ich wizerunkiem były konferencje Jerzego Urbana i telewizyjne pogadanki Marka Barańskiego, który starał się nas przekonać do porzucenia wszelkiej nadziei. O.Miecznikowski się nie poddawał. Zorganizował przy Kościele Duszpasterstwo Środowisk Twórczych (mówiło się właściwie od razu „u ojca Miecznikowskiego“ i chodziło się „do ojca Miecznikowskiego“). Zapraszał znanych ludzi, specjalistów z różnych dyscyplin. Ks.Józef Tischner mówił o „Krajobrazie odwagi“. Witold Kulesza o „Prawno-karnej ochronie czci człowieka przed zniesławieniem“. Jerzy Dietl o „Moralnych aspektach rynku sprzedawcy“, Paweł Śpiewak o George’u Orwellu; Tadeusz Mazowiecki i Władysław Bartoszewski mieli spotkania autorskie. Wielu słuchaczy zostawało na schodach, a nawet stało na deszczu i mrozie przed Kościołem, gdzie trzeba było montować nagłośnienie. We wstępie do wydanych w 1983r. Materiałów Duszpasterskich o.Miecznikowski napisał: „Kiedy rozpoczynaliśmy naszą działalność, nie przypuszczaliśmy, że program spotka się z tak żywym zainteresowaniem słuchaczy. Materiały publikujemy na wyraźne życzenie uczestników środowych spot-kań, którym utrwalone w ten sposób prelekcje pomogą w dalszej pracy duszpasterskiej, w pogłębianiu wiedzy, wybranych wartości i wiary…“. Te spotkania dawały nie tylko możliwość posłuchania wybitnych ludzi, ale także uświadamiały, że jest nas wielu, że nie wszystko stracone. Uwierzyliśmy, że za kordonem batalionu ZOMO jest jednak wolność. To na placu przed Kościołem zbieraliśmy się, aby przejść pod znajdującą się pół kilometra dalej, przy Kościele Świętego Krzyża, tablicę poświęconą poległym w grudniu 1970r. Mieliśmy wrażenie, że na tym kawałku ziemi jesteśmy u siebie, że nic złego nie może się nam stać. Stopniowo więźniów było coraz mniej, jednak właśnie o tyle ciężej było tym nielicznym, zwłaszcza nowo aresztowanym. I do nich nadal jeździł o.Miecznikowski. Wykłócał się o głodujących, załatwiał pomoc medyczną, przepustki, a gdzie się dało – zwolnienia. Kierował rozdziałem darów i lekarstw. Organizował wyjazdy wypoczynkowe dla zwolnionych z więzień i ich rodzin. Był nie tylko niezmordowany, ale również zawsze uśmiechnięty. Nigdy nie okazywał zniecierpliwienia czy zmęczenia. Nie ma w Łodzi osoby, która bezpośrednio albo przez pomoc okazaną rodzinie nie zetknęłaby się z jego działaniami. Tych kilka pomieszczeń dawnego Duszpasterstwa Akademickiego stanowiło maleńką oazę wolności.
*
Potem przyszła Wolna Polska. Zaczęły się, a właściwie nasiliły podziały i spory polityczne, nieuniknione w demokracji, ale zaostrzone animozjami personalnymi, chorymi ambicjami, pokładami zachłanności i małości. I znowu potrzebny okazał się o.Miecznikowski. Już nie musiał organizować pomocy, skoro nie było prześladowanych, ale godził dawnych kolegów z podziemia, pośredniczył, łagodził. Szczególną rolę odegrał w doprowadzeniu do porozumienia między działaczami skupionymi wokół Andrzeja Słowika i legitymującymi się mandatem z wyborów sprzed ośmiu lat oraz związaną z Lechem Wałęsą, kierowaną przez Jerzego Dłużniewskiego i Ryszarda Kostrzewę strukturą z czasów podziemia. Dzięki mediacji o.Miecznikowskiego odbyły się wspólne wybory, których wyniki uznały obie strony. Był z nami w wysiłkach reformowania państwa. Służył modlitwą i czasem. Tylko – niestety – my znajdowaliśmy coraz mniej czasu dla niego. Z goryczą mówił o tym w chwilach szczerości. Niektórzy otoczyli go serdeczną opieką i miłością, chociażby wyjątkowa pod tym względem rodzina Jażdżewskich. Z czasem powstawały inne domy, ponieważ córki wychodziły za mąż, a synowie się żenili, na świat przychodziły dzieci. Udzielał ślubów kolejnym pokoleniom, przychodził na wigilie, na których bywało ponad sto osób.
W Łodzi był symbolem. Zgłaszany do różnych nagród, z których niewiele przyjął, zapraszany na rocznicowe obchody,  zwłaszcza sierpniowe, niezmiennie odprawiał Msze za Ojczyznę, zaś w kazaniach odnosił się do bieżących wydarzeń. Nieustannie zwracał również uwagę na konieczność poszanowania praw pokrzywdzonych, biednych, pozbawionych pracy, chorych, starych i tych najbardziej bezbronnych – dzieci nienarodzonych. Odrzucał pokusy łatwego triumfalizmu, gdy jego jedno słowo mogło oznaczać wyniesie-nie lub unicestwienie kariery polityka. Nie został – jak to się mówi – rozgrywającym łódzkiej polityki. Doskonale potrafił jednak rozpoznać hipokrytów, specjalistów od obnoszenia złożonych do modlitwy rąk w obecności możliwie wielu księży i możliwie dużych tłumów. Wiedział, że wielu ludziom wydawał się przydatny w ich politycznych rozgrywkach, dlatego czuł się coraz bardziej samotny. Ze smutkiem dawał do zrozumienia, że dla wielu dawnych znajomym przestał być potrzebny, a przecież kiedyś nie należał do narzekających na los.
*
I nagle przyszła wiadomość, że leży w szpitalu. Gdy go odwiedziłem, byli przy nim związani z „Solidarnością“ Stanisław Mecych i Grzegorz Woron. W dawnych czasach publicznie spierałem się ze Stanisławem Mecychem, który reprezentował tzw. orientację korowską, podczas gdy sam byłem zwolennikiem prawicowego, niepodległościowego stylu związku. Nad łóżkiem ciężko chorego o.Miecznikowskiego nie miało to znaczenia. Niezmordowany pan Mecych odwiedzał ojca codziennie, poprawiał pościel, cierpliwie pomagał jeść zupę i pić herbatę. Sam przecież niemłody, z długimi siwymi włosami, krzątający się przy nieprzytomnym lub śpiącym ojcu, był potwierdzeniem, że bezinteresowne poświęcenie i miłość bliźniego są możliwe. Gdy zaś o.Miecznikowski na chwilę otwierał oczy i uśmiechał się, wówczas nachylał się nad nim Grzegorz Woron i słyszał, że nas poznaje i dziękuje. Umarł w Gdyni, 28 grudnia 2004, przeżywszy 84 lata.
*
O.Miecznikowski był wolny od fatalizmu, zacietrzewienia. Postępował z trudną do opisania dzieciecą nieśmiałością, dostrzegał wszędzie dobro albo nadzieję na dobro. Tak onieśmielał dobrocią, że każdego potrafił przekonać do własnych racji, a w każdym razie skłonić do uważnego ich wysłuchania. Był przede wszystkim zakonnikiem, kapłanem, który wychował kilka pokoleń młodzieży, ale także polskim patriotą, odważnie przeciwstawiającym się złu – uczciwym, wolnym od dążenia do odwetu, zawiści, nacjonalizmu. Znał historię Polski, wiedział więc, że były w niej także niezbyt piękne karty. Dostrzegał w każdym – nawet w tych, dla których w czasach stanu wojennego nie znajdowaliśmy dobrego słowa – człowieka potrzebującego zrozumienia i modlitwy. Zawsze mówił, żeby za każdego się modlić, a potępienie i sądzenie zostawić Bogu. Sprawiał wrażenie, jakby zło nie miało do niego dostępu, jakby uparcie nie chciał zrozumieć, że ludzie bywają źli i podli. Wierzył w dobro, dobro rozdawał i bardzo dużo dobra po sobie zostawił.
Pisane w Ciechocinku, w dniu pogrzebu o.Stefana Miecznikowskiego, 30 grudnia 2004.[…].

Modlitwa 1983
Księdzu Stefanowi Miecznikowskiemu

„Chciałbym Cię Panie o światło poprosić,
które by mogło życie opromienić,
„otoczyć blaskiem po tęgi i chwały”
powszednie klęski w zwycięstwa zamienić.
Chciałem wymodlić taki życia płomień,
Który oświetli wszystkie drogi moje
Który nie zgaśnie w najsilniejszym wietrze,
I w cień odepchnie to, czego się boję.
Lecz tak naprawdę nie trzeba mi wiele
Wiec zamiast ognia, co mógłby mnie spalić
Ześlij mi Panie iskierkę nadziei
Aby, gdy zwątpię, mogła mnie ocalić.

Zdzisław Szczepaniak


ZMIANA NAZWY ULICY.
/24.I.2005r./

Szanowny Pan
Sylwester Pawłowski
Przewodniczący Rady Miejskiej w Łodzi
Wielce Szanowny Panie Przewodniczący,

   Powodowani pragnieniem właściwego i należnego upamiętnienia człowieka tak wielkiego formatu, człowieka tak bliskiego sercu łodzian, zwracamy się do Pana przewodniczącego i Rady Miejskiej o nadanie dotychczasowej ulicy Roosevelta – imienia ojca Stefana Miecznikowskiego, zmarłego niedawno Honorowego Obywatela Łodzi.[…] Ojciec Miecznikowski był niezwykłym człowiekiem, kapłanem, patriotą, a w naszym mieście zasłużył sobie na nazywanie go – sumieniem Łodzi.[…]. Ojciec Stefan Miecznikowski jak nikt inny, zasłużył na nadanie mu ulicy jego imienia. Będzie ze wszech miar wskazane, jeśli zostanie nią dotychczasowa ulica Roosevelta, która prowadzi od Piotrkowskiej wprost do kościoła ojców jezuitów. Kościoła tak silnie utożsamianego przez łodzian z nieocenioną obecnością księdza Stefana. Pragniemy, by przypominała ona o tym, którzy zaszczyt go znać oraz przyszłom pokoleniom, człowieka i kapłana najwyższej miary. Człowieka, który „spieszył się kochać wszystkich ludzi“. Który łączył, a nie dzielił. Człowieka, który umiłował prawdę, sprawiedliwość, wolność. I tym najwyższym wartościom służył przez całe życie, bez względu na okoliczności i konsekwencje. Człowieka, wobec którego mamy ogromny, nie do spłacenia dług wdzięczności. Człowieka z którego łodzianie są i bedą w przyszłości – dumni. W przekonaniu, że Pan Przewodniczący i rada Miejska podzielą nasze poglądy, pozostajemy z wyrazami szacunku, grono przyjaciół Ojca Stefana Miecznikowskiego.[…]. (Lista osób popierających wniosek w załączeniu).[brak].
Z upoważnienia
Stanisław Mecych
Łódź, ul.Wileńska […](347)


„DZIENNIK ŁÓDZKI”.
/11.XI. 2014 / Nr 263/

Ojciec Stefan Miecznikowski: warszawiak, który całym sercem ukochał robotniczą Łódź […].

Sylwetkę ojca Stefana Miecznikowskiego, duchowego przywódcy łódzkiej opozycji, wychowawcę wielu pokoleń młodzieży, duszpasterz ludzi w pracy przypomina w dziesiątą rocznicę śmierci piękna wystawa zorganizowana przez Muzeum Miasta Łodzi.

 Jego wychowankowie nazywali go „Mieczem”. Podkreślali, że choć był małej postury, to charakteryzował się wielkim duchem.
– Podnosił do góry miecz i od razu tyle dobra sypało się na nas – dodawali wychowankowie ojca Miecznikowskiego.
Stefan Miecznikowski urodził się 25 sierpnia 1921 roku w Warszawie, przy ul. Chopina.
– Tam jednak spędziłem tylko lata niemowlęce – opowiadał nam przed laty. – Moi rodzice mieszkali w Brwinowie, pod Warszawą. Dziadek był tam dróżnikiem kolejowym. Gdy byłem niemowlakiem, rodzice przeprowadzili się do Pruszkowa. Mieszkaliśmy na Żbikowie. Tam mały Stefan zaczął chodzić do szkoły.
– Raz przewijałem się przez metalową barierkę i rozbiłem sobie głowę – wspominał swe dzieciństwo ojciec Stefan. – Byłem cały zalany krwią. Mimo że byłem poszkodowany, to dostałem lanie od taty. Miałem surowego ojca.
Z Pruszkowa rodzina ojca Stefana przeniosła się znów do Warszawy. Zamieszkali na Bródnie. Stefan Miecznikowski zaczął chodzić do gimnazjum im.Lisa-Kuli. Tu rozpoczęła się jego harcerska przygoda. Należał do 51. Warszawskiej Drużyny Harcerskiej im.Stefana Czarneckiego. By zarobić pieniądze na  obozy harcerskie, organizowali różne przedstawienia teatralne, zwłaszcza jasełka.
– Na początku grywałem w nich diabełka – lubił opowiadać ojciec Stefan. – Potem byłem starszym diabłem, a swoją teatralną karierę zakończyłem jako Lucyfer…
Ksiądz Miecznikowski swe przyrzeczenie harcerskie składał w jednym z podwarszawskich lasów. A w 1935 roku, już jako pełnoprawny harcerz, pojechał na zlot do Spały. W czasie wojny, w 1940 roku, postanowił wstąpić do Towarzystwa Jezuickiego.
– Powołanie zakiełkowało we mnie gdy sprowadzono do Polski relikwie świętego Andrzeja Boboli – wyjaśniał ojciec Stefan. – To sprawiło, że głębiej zainteresowałem się sprawami religijnymi. Powołanie powoli dojrzewało.
Gdy wstąpił do zakonu, nie miał jeszcze matury. Skierowano go więc na tajne komplety. W 1943 roku zdał egzamin maturalny. Po tym poszedł na studia filozoficzne do Nowego Sącza. Skończył je w 1946 roku. Z Nowego Sącza przeniesiono go do Krakowa, na studia teologiczne.
Święcenia kapłańskie przyjął w 1950 roku, z rąk kardynała Stefana Wyszyńskiego. Pierwszą mszę świętą odprawiał w swym ukochanym kościele pod wezwaniem św. Andrzeja Boboli na warszawskim Mokotowie, przy ul. Rakowieckiej.
Po święceniach skierowano go do Kalisza. Został pomocnikiem magistra nowicjatu. Pracował z młodymi jezuitami. Ale już po roku przeniesiono go do Lublina. Stamtąd ojciec wyjechał na studia do Rzymu. Początkowo były problemy.
– Władze nie chciały mi dać paszportu – tłumaczył ojciec Miecznikowski. – Były bowiem negatywnie nastawione do jezuitów. Ale dzięki osobistej interwencji kardynała Hlonda dostałem w końcu paszport.
Ojciec Miecznikowski rozpoczął studia na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie. Był to bardzo pracowity okres w jego życiu. Prace naukową dzielił z wychowawczą. W wakacje jeździł bowiem do kolegiów jezuickich we Włoszech, Hiszpanii, Niemczech, Francji, Belgii.
Po dwóch latach napisał w języku łacińskim pracę doktorską. Liczyła ponad 300 stron. Doktorem ojciec został w 1960 roku. Już z doktoratem wrócił do Polski, do Kalisza. Został magistrem nowicjatu.
W Kaliszu ojciec Stefan pracował sześć lat. Stamtąd na krótko wyjechał do Warszawy, szkolić kleryków.  A w 1967 roku rozpoczął łódzki rozdział swego życia. Został duszpasterzem młodzieży akademickiej.
– Duszpasterstwo było nie duże – wspominał ojciec Stefan.- Liczyło około sto osób. Nikt nie palił, nie pił. Moi wychowankowie byli bardzo zaangażowani religijnie.
Wychowankami ojca Miecznikowskiego są między innymi obecny poseł Stefan Niesiołowski i były Andrzej Woźnicki. Ojciec Miecznikowski stosował często wobec studentów harcerskie metody. Jeździli na obozy w Bieszczady, na Sądecczyznę. Latem wyjeżdżali w góry koło Ujanowiec.
W 1970 roku ojciec Miecznikowski musiał wyjechać z Łodzi. Jego wychowanków, między innymi Niesiołowskiego i Woźnickiego, aresztowano za działalność w antykomunistycznej organizacji „Ruch”.
Posądzano mnie o związki z „Ruchem”, bo byłem blisko z młodzieżą – tłumaczył ojciec Stefan. – Nigdy mi tego nie udowodniono. Ja zajmowałem się wychowaniem religijnym, świeckim, a nie politycznym.
Byłem przeciwny reżimowi, ale nie przekładałem tego na język głoszonych konferencji.
Przełożeni ojca Stefana uznali jednak, że bezpieczniej będzie, gdy wyjedzie z Łodzi. Znów więc pracował w Kaliszu z nowicjuszami. Do Łodzi powrócił po ośmiu latach, w 1978 roku. Tym razem zajął się duszpasterstwem rodzin. Jego wychowankowie z Duszpasterstwa Akademickiego mieli już żony, dzieci. On mógł znów pracować z młodymi.
Dzięki ojcu Miecznikowskiemu zaczęli przyjeżdżać do Łodzi z cyklem wykładów ludzie z Klubów Inteligencji Katolickiej z Warszawy, Lublina. Mówili o odpowiedzialności chrześcijańskiej za środowisko, w którym się żyje. Gdy zaczęła powstawać „Solidarność”, ojciec Miecznikowski temu towarzyszył. Jej członkowie przychodzili do ojca po duchowe wsparcie. Ksiądz Miecznikowski stworzył Duszpasterstwo Robotników.
– Kiedy ogłoszono stan wojenny, od razu w niedzielę 13 grudnia, na kazaniu, bez ogródek powiedziałem, co o tym sądzę – wspominał ojciec Miecznikowski.
Co miesiąc, w niedzielę w kościele Jezuitów przy ul. Sienkiewicza, odbywały się słynne msze za ojczyznę. Przy kościele powstał Ośrodek Pomocy Internowanym, Uwięzionym i ich Rodzinom.
Ojciec zaczął odwiedzać uwięzionych członków ,,Solidarności”. Jeździł po więzieniach, ośrodkach internowania. A potem w czasie mszy świętych zdawał relacje o tym, co się tam dzieje.
– Mówiłem o tym, jakie są nadużycia, a co jest pocieszające – wspominał ksiądz Miecznikowski.
Andrzej Woźnicki opowiadał nam przed laty, że 6 stycznia 1982 roku był akurat na „spacerniaku” więzienia w Łęczycy. – Nagle patrzę, a tu idzie ojciec Miecznikowski – opowiadał. – Pierwszy go zobaczyłem, moje zdziwienie było wielkie. Szedł z wielkimi paczkami, ręce odchylały mu się na boki, jak lecącemu ptakowi. Zaraz rzuciłem mu się na szyję. Ojciec odprawił nam mszę świętą, wyspowiadał nas.
Na drugi dzień po jego wizycie w Łęczycy, wszystkich internowanych pochodzących z Łodzi i okolic przeniesiono do Łowicza. Ojciec podążył ich śladem, choć przez dwa tygodnie nie chcieli go wpuścić do łowickiego więzienia.
Gdy odwiedzał internowanych, wspierał ich nie tylko duchowo, moralnie. Zawsze przynosił im paczki żywnościowe. Dzielił je też między strażników, naczelnika więzienia, jego zastępcę. Kiedyś władze zrobiły mu z tego zarzut.
– Oni przecież też są ojcami rodzin, mają potrzeby jak moi internowani – wspominał tamtą rozmowę ojciec Stefan Miecznikowski. – A ja jestem księdzem!
Kiedy na ulicy Sienkiewicza, przed kościołem jezuitów organizowano demonstracje, to ojciec mówił: Ja wyjdę pierwszy, porozmawiam z nimi! I szedł do stojących na ulicy milicjantów. Bywało, że i on dostał od nich pałką. Nieżyjący już mecenas Andrzej Kern opowiadał, że ojca Miecznikowskiego poznał w roku 1981, zaraz po wprowadzeniu stanu wojennego.
– Ojciec Stefan miał w sobie magnetyczną siłę – przekonywał Andrzej Kern. – Ona powodowała, że zjednywał sobie ludzi. Do swych argumentów przekonywał w łagodny sposób. Nigdy nie słyszałem, by ojciec krzyczał. Nawet, gdy zrobiono coś nie tak, jak oczekiwał. Jeśli kogoś zganił, to w taki sposób, że nie sprawił przykrości, a trafił do serca.
Ojciec Miecznikowski założył przy kościele jezuitów Duszpasterstwo Środowisk Twórczych. Odbywały się tam tzw. środowe prelekcje. Takich prelekcji odbyło się około sto. Kościół jezuitów stał się centrum kulturalnym Łodzi. Prelekcje wygłaszali m.in. Tadeusz Mazowiecki, Jerzy Turowicz, Zofia Kuratowska, Jan Józef Szczepański.
Do ojca przychodzili ludzie o różnych poglądach, wierzący, ateiści. Tłumaczył, że dla niego najważniejsze był dobro, człowiek, a nie to jakie kto miał poglądy. W 1989 roku ojciec Miecznikowski ponownie wyjechał z Łodzi. Wcześniej w łódzkiej „Solidarności” rozpoczął się rozłam. Ludzie, którzy kiedyś razem z   ojcem Miecznikowskim tworzyli „Solidarność”, stanęli po przeciwnych stronach.
– Ja stanąłem po stronie legalnych władz związku, a więc Andrzeja Słowika i Jerzego Kropiwnickiego – tłumaczył ksiądz Miecznikowski. – Po drugiej stronie byli Jerzy Dłużniewski, Ryszard Kostrzewa, Paweł Lipski. Druga strona nie chciała rozmawiać. Mnie nie ignorowali, nie mogę powiedzieć, ale gdy zapraszałem ich na spotkania, na których mogłoby dojść do pojednania, nie przychodzili.
Ojciec nie mógł przeboleć, że ludzie ideowo bliscy nie mogli się porozumieć. On nie mógł ich pogodzić. Wyjechał najpierw na krótko do Wrocławia, a potem do Jastrzębiej Góry. Był tam instruktorem trzeciej probacji. W 1994 roku jednak znów powrócił do Łodzi. Przełożeni zapytali go, gdzie chciałby spędzić ostatnie lata swego życia. Wybrał Łódź.
Po uroczystościach pięćdziesięciolecia kapłaństwa stan zdrowia ojca Miecznikowskiego pogarszał się. 23 listopada 2001 roku dostał udaru. Kiedy leżał w szpitalu w Łodzi, nie zapomnieli o nim przyjaciele. Do końca opiekowali się nim m.in. Jan Mecych i Grzegorz Woron. Potem ojca Miecznikowskiego przewieziono do Gdyni.
Zmarł 25 grudnia 2004 roku. Ale pochowany został w swojej ukochanej Łodzi…
Anna Gronczewska


„WYBORCZA”.pl
Akademia Opowieści.
/20 kwietnia 2018r/

„OJCIEC STEFAN MIECZNIKOWSKI – sumienie Łodzi”

Choć był małej postury, to charakteryzował się wielkim duchem – Ojca Stefana Miecznikowskiego wspomina profesor Stefan Niesiołowski

Stefan Niesiołowski*: – Gdybym musiał znaleźć tylko jedno słowo, którym miałbym opisać Ojca Stefana Miecznikowskiego, to wybrałbym „skromny”. Chyba najbardziej do niego pasuje. A był to człowiek wyjątkowej wiedzy i erudycji. Znał kilka języków, studiował w Rzymie. Wybitny.
Chodźcie, chłopaki, tu czereśnie są.
Pierwszego spotkania dokładnie nie pamiętam. To musiało być ponad 50 lat temu w duszpasterstwie akademickim przy kościele Najświętszego Imienia Jezusa przy ulicy Sienkiewicza 60. Ojciec Miecznikowski wtedy jeszcze nie mieszkał w Łodzi. Przyjeżdżał tutaj co jakiś czas. Przypominam sobie małego, drobnego człowieka z niskim głosem, sympatycznym uśmiechem, zabieganego. Od razu wzbudzał sympatię.
Kiedyś zawołał mnie z kolegami do ogrodu przy kościele jezuitów. – Chodźcie, chłopaki, tu czereśnie są – mówił. Dziś taki gest to nic wielkiego, ale ze wzruszeniem wspominam, jak kilku wygłodniałych studentów objadało te czereśnie z pięknego drzewa. Tych drzew już nie ma, ale obok jest ulica Ojca Miecznikowskiego.
W duszpasterstwie organizował spotkania studentów. Sam miał tam też świetne wykłady. Na przykład o internowaniu prymasa Stefana Wyszyńskiego. Byłem jednym z Jego najbliższych współpracowników, co drugi dzień spędzałem w duszpasterstwie akademickim, często razem przygotowywaliśmy spotkania,    wycieczki, rozmawialiśmy o bieżących sprawach i wydarzeniach. Pamiętam dyskusje i wypożyczane od   Niego książki. To był ośrodek całkowicie niezależny od władz. Stworzył maleńką wolną od komunizmu cząstkę Polski. Duszpasterstwo zorganizował trochę jak harcerstwo. Taka enklawa swobodnej wymiany myśli, chociaż bez bieżącej polityki. Ojciec Miecznikowski był przeciwny reżimowi, ale unikał polityki w głoszonych przez siebie poglądach. Wypowiadał się zawsze łagodnie o każdym.
Namawiał mnie, żebym pojechał na trzy dni na zamknięte rekolekcje do Kalisza. Na tyle dni po prostu nie chciało mi się jechać. Ale w końcu dałem się przekonać i nawet się nie obejrzałem, jak minął ten czas. Dziś wspominam te rekolekcje jako jedną z ciekawszych przygód młodości. Kilka godzin w ciągu dnia nie można było w ogóle rozmawiać. I to bardzo mi się spodobało. Dało tak potrzebne każdemu wyciszenie.
Zaprosił mnie też do Lasek, do ośrodka dla niewidomych. Byliśmy tam kilka dni. Niesamowite przeżycie. Wtedy wyraźnie uświadomiłem sobie, jakie nieszczęścia spotykają ludzi. Niewidome dziecko. I jak wiele dobrego robi Kościół. Szkoda, że dziś czyni tyle zła. Jechaliśmy do Lasek jak konspiratorzy. Udawaliśmy, że się nie znamy. W Warszawie na dworcu była przesiadka. Patrzę, idzie Ojciec Miecznikowski. Spojrzeliśmy na siebie, uśmiechnęliśmy się i minęliśmy. Zabawna była ta konspiracja.
Można było uwierzyć w Pana Boga.
Przede wszystkim był niezwykle prawym człowiekiem. Ja się wówczas związałem z Kościołem między innymi dlatego, że poznałem Ojca Miecznikowskiego. Kolejne słowo, które doskonale Go opisuje, to sumienny. Jak się umówił, to zawsze był, dotrzymywał wcześniej danego słowa. Zawsze. Pamiętam, że jak obiecał, że przyniesie mi jakąś książkę, to mogłem być pewien, że to zrobi. Przeczytałem ich wiele dzięki Niemu, bo nie było mnie stać na kupowanie.
Powtarzał, żeby nie kierować się nienawiścią. Był takim człowiekiem, że jak się Go słuchało, to można było uwierzyć w Pana Boga. Nie wiedział, że działałem w antykomunistycznym Ruchu. Kiedy w 1970 roku wsadzili mnie do więzienia kontaktował się z moją rodziną. Później okazało się, że za to musiał wyjechać na jakiś czas z Łodzi. Przełożeni Ojca Miecznikowskiego uznali, że tak będzie bezpieczniej.
Wrócił pod koniec lat siedemdziesiątych i stworzył wyjątkowy ośrodek intelektualny w kościele jezuitów. Raz w tygodniu były tam wykład. Przychodziła masa ludzi. W stanie wojennym były to tak wielkie wydarzenia, że ludzie stali na podwórku i potrzebne było nagłośnienie.
Ciężko was tu było znaleźć.
Gdy powstała „Solidarność”, bardzo nam pomagał. Jej członkowie przychodzili do Niego po duchowe i  intelektualne wsparcie. To dzięki Niemu wiele osób związanych z tym ruchem odnalazło się w Kościele. On uwierzył w ten ruch i darzył go wielką sympatią. Został kapelanem łódzkiej „Solidarności”. W stanie wojennym zostałem na rok internowany. W obozie w Darłowie siedziałem z Tadeuszem Mazowieckim,     Andrzejem Drawiczem, Bronisławem Geremkiem, Janem Walcem, Jackiem Bocheńskim, Władysławem Bartoszewskim, Bronisławem Komorowskim, Andrzejem Czumą, Januszem Szpotańskim, Jackiem Bierezinem i wieloma wspaniałymi ludźmi. Długo nikt do nas nie przyjeżdżał. Któregoś dnia zostałem wezwany na portiernię. – Macie widzenie – powiedział strażnik. – Ciężko cię tu było znaleźć – powitał mnie     Ojciec Miecznikowski. Do Darłówka przyjechał zmęczony. Zawsze chodził z taką dużą teczką. Wyjął z niej żywność i lekarstwa. Po tym spotkaniu stałem się niezwykle ważny, bo to do mnie pierwszego przyjechał ksiądz. Za wszystko, co robił, zasłużył na wielkie, wielkie podziękowania. Przemierzał całą Polskę, odwiedzając internowanych diecezjan. Dostawali od niego paczki i grypsy od rodzin.
Kiedy byłem internowany, umarł mój tata. Mnie ani mojego brata Marka nie wypuścili na pogrzeb. Wiem, że był na nim Ojciec Miecznikowski. Potem dowiedziałem się, że co miesiąc, w niedzielę w kościele      jezuitów przy ul. Sienkiewicza, odbywały się słynne msze za ojczyznę. Powstał tam też ośrodek pomocy internowanym, uwięzionym i ich rodzinom. Można tam było załatwić różną pomoc. Jak wyszedłem, to jedną z pierwszych osób, którą odwiedziłem był On. Powiedział, że jest specjalny fundusz i załatwił mi z żoną tygodniowy pobyt w Zakopanem.
Był sumieniem Łodzi.
Miał siłę, zjednywał sobie ludzi. Do swych argumentów przekonywał w łagodny sposób. Nigdy nie słyszałem, żeby krzyczał. Przypominał proboszcza z Ars (Jan Maria Vianney, ksiądz, który sprawił, że parafia, którą objął, stała się znaczącym ośrodkiem życia religijnego w dziewiętnastowiecznej Francji – red.).
Zabiegany, pracowity. Często chodził po ogrodzie jezuitów i odmawiał brewiarz. Gromadził wokół siebie różnych ludzi. Z uwagą słuchał odmiennych opinii i poglądów, ale nigdy nie oceniał, nie karcił. Potrafił pomóc w sposób tak delikatny i naturalny, że mało kto zauważał ten gest. Wykazywał konieczność pojednania Polaków z Białorusinami, Ukraińcami i Litwinami. Był sumieniem Łodzi.
W latach osiemdziesiątych dzięki Ojcu Miecznikowskiemu zaczęły przyjeżdżać do Łodzi znane osoby z całej Polski. Mówili o odpowiedzialności chrześcijańskiej za środowisko, w którym żyją, za naród i państwo. Kościół jezuitów stał się centrum kulturalnym Łodzi i de facto opozycyjnym. Prelekcje wygłaszali m.in. Tadeusz Mazowiecki, Jerzy Turowicz, Zofia Kuratowska, Jan Józef Szczepański. W tym czasie     Ojciec Miecznikowski utrzymywał bardzo bliskie kontakty z rodziną znanego łódzkiego profesora archeologii Konrada Jażdżewskiego. Zwłaszcza z jego córką Ewą i jej mężem Piotrem Goldsteinem. Często, gdy przychodziłem do domu Jażdżewskich, był tam Ojciec Miecznikowski.
Po uroczystościach pięćdziesięciolecia kapłaństwa Jego stan zdrowia pogarszał się. W 2001 roku dostał udaru. Było widać, że jest już bardzo źle. Kiedy leżał w szpitalu w Łodzi, jakoś nie widziałem tych wszystkich, którzy przychodzili po paczki, lekarstwa, pomoc. Nie wiem, może byli na izbie przyjęć, innej sali albo płaszcze zostawiali w szatni. Ja widziałem tylko Jana Mecycha i Grzegorza Worona, poprawiających poduszki i urocze w swojej sympatyczności i trosce pielęgniarki.
Potem Ojca Miecznikowskiego przewieziono do Gdyni. Tam umarł. Spoczął w grobowcu oo. Jezuitów na katolickim cmentarzu na Dołach w Łodzi. Przyszły tłumy.

* Profesor Stefan Niesiołowski, działacz opozycji demokratycznej w PRL, więziony i internowany łącznie ponad 5 lat, poseł, senator. Ojciec Stefan Miecznikowski (1921-2004)                    

Piotr Wesołowski


„DZIENNIK ŁÓDZKI”.
/28.08.2020/ Nr 219/

Rozmowa z Andrzejem Słowikiem, przywódcą strajku w MPK w Łodzi w sierpniu 1980 roku, przewodniczącym Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego NSZZ Solidarność w Łodzi, a później szefem Zarządu Regionu NSZZ Solidarność i członkiem władz krajowych związku – 40 lat sierpnia – Jak rodziła się łódzka ”Solidarność” – dodatek prasowy do „Dziennika Łódzkiego” z 28 sierpnia 2020r. /str. 4 i 5./ [fragmenty].
[…].
Jak to się stało, że 26 sierpnia wybuchł strajk w MPK?
Nie było porozumienia co do realizacji postulatów, trzeba było coś zrobić. W zajezdni na Limanowskiego zaproponowałem, żeby poczekać na wszystkich kierowców, którzy zejdą z drugiej i trzeciej zmiany.  Obecność wszystkich miała zagwarantować demokratyczne podstawy decyzji. Wybraliśmy komitet strajkowy na Limanowskiego. Potem te same procedury zostały powtórzone w innych zajezdniach. Na drugi dzień sformalizował się komitet strajkowy złożony z przedstawicieli różnych zakładów działających w MPK.
Co sprawiło, że nie poprzestaliście wtedy na postulatach  płacowych i bytowych, ale stanęło twardo żądanie utworzenia nowego, niezależnego od władz związku zawodowego?
Tu pozytywną rolę odegrał Gdańsk. Zapowiedzieliśmy załodze, że u siebie w Łodzi będziemy załatwiać postulaty socjalne, zasady wynagradzania i tak dalej, natomiast popieramy 21 postulatów gdańskich. wysłaliśmy do Gdańska swoich obserwatorów, którzy na bieżąco zdawali nam relację. Nawiasem mówiąc, kazaliśmy im tam jeszcze czekać kilka godzin, aby się upewnić, że porozumienie jest naprawdę podpisane, a robotnicy nie zostali rozpędzeni.
[…]
5 września w mieszkaniu Grzegorza Palki przy ulicy Nawrot[43] odbyło się pierwsze zebranie Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego Solidarności, później była tam krótko siedziba związku. Jak to funkcjonowało?
Spotkanie w małym gronie dało się tam przeprowadzić, ale w momencie gdy ogłosiliśmy, że tam można otrzymać informacje, jak zakładać komórki związku w zakładach, zaczęły się problemy. Lokatorzy wezwali milicję. Brama, klatka schodowa i schody były nieustannie zapchane ludźmi. Przejście tam było już dużym sukcesem. Ścisk był taki, że sąsiedzi otwierając drzwi musieli uważać, żeby ktoś z korytarza nie wpadł im do mieszkania, albo w ogóle nie mogli z tego mieszkania wyjść.
Ciężko było w takich warunkach tworzyć od podstaw struktury związku niezależnego od partii?
Oczywiście. Tym bardziej, że władza nie przyglądała się biernie, jak rozpadają się stare struktury związkowe. Rozpuszczano pogłoski, że kto wstąpi do Solidarności, straci prawo do członkostwa w kasie zapomogowo-pożyczkowej, do Funduszu Wczasów Pracowniczych i innych świadczeń socjalnych. Straszyli utratą prawa do emerytur i rent. To były kłamstwa i kompletne bzdury, ale ludzie i tak się bali. W mieszkaniu  Palki to wszystko aż wrzało. W końcu udało nam się jakoś opróżnić klatkę schodową, a wszystkie te grupy dyskusyjne przeniosły się na chodnik. Tak właśnie na chodniku załatwiałem z Andrzejem Woźnickim, że przygotuje projekt naszego organu prasowego, najpierw znanego pod tytułem Jedność, a później przekształconego w Solidarność Ziemi Łódzkiej.
Równolegle do waszego MKZ uformował się drugi, konkurencyjny. Dlaczego nie mogliście się  Porozumieć?
Nie było z kim się porozumiewać. Ustami Marka Edelmana postawili nam ultimatum: MKZ, który nie został zbudowany na branży włókienniczej, nie ma prawa istnieć. Komunikacja, owszem, czemu nie, ale przywództwo należy się włókniarzom, bo Łódź włóknem stoi i kropka. W maju 1981 na regionalnym  Walnym Zjeździe Delegatów, na ponad 600 delegatów uczestniczących w wyborach ich kandydat dostał trzy głosy. Trzeba dodać, że w Łodzi przeprowadzaliśmy wybory w wyjątkowo demokratyczny sposób, nigdzie takich nie było. Ten konflikt miał też taki przejaw, że gdy przez pierwszy miesiąc czy dwa, gdy jeździłem do Gdańska, tajemnicza ręka jako punkt konsultacyjny Solidarności w Łodzi wykreślała adres Grzegorza Palki i wpisywała ulicę Laurową, gdzie mieszkał Józef Śreniowski, związany z tą drugą strukturą. To wszystko odbijało się później czkawką. Dochodziło do sytuacji, że skoro wasz zarząd, to nasza komisja rewizyjna.
[…]. Jednym z pańskich bliskich współpracowników był Grzegorz Palka, z którym jednak na początku ostro się pan skonfliktował. O co poszło?
To był konflikt wywołany przez ekspertów Solidarności, którzy nie tylko służyli nam opiniami, ale rościli sobie prawo do uczestnictwa w posiedzeniach prezydium MKZ i głosowaniach.
Jakbym słyszał manipulacje telewizji z tamtego okresu: dobrzy robotnicy i ich słuszne postulaty, a z drugiej strony ci paskudni doradcy.
Tu trzeba wziąć poprawkę na to, jacy to byli doradcy. Andrzej Mazur sugerował, że Grzegorz Palka to właściwie opcja KOR, że coś knuje. Chyba w przeddzień prezydium MKZ coś podobnego powiedział   Benedykt Czuma. To była intryga, żeby wbić klin w MKZ. Później Andrzej Ostoja-Owsiany i Andrzej Mazur odeszli z grona doradców, skarżąc się zresztą „Dziennikowi Łódzkiemu”. Na dalszą współpracę zgodzili się Benedykt Czuma i Andrzej Woźnicki. Mecenas Tadeusz Grabowski oznajmił nam, że na życzenie jest gotów służyć swoją opinią. Na szczęście, cała ta intryga nie zadziałała. Przyszłość pokazała, że wykluczenie Grzegorza Palki byłoby dużym błędem. Wiedział czego chce, umiał to wcielić w życie, był aktywny na forum krajowym, gdzie przygotowywano programy związkowe. Potrafił też przyciągnąć kilku wartościowych ludzi, takich jak Jacek Saryusz-Wolski.
Czy kiedy dziś pan patrzy na lata 1980-1981 zrobiłby wszystko tak jak wtedy? Nic pana nie gryzie?
Wie pan, każdy ma jedno życie i albo trafi, albo nie. Może to moja wada, może brak dystansu do siebie, ale nie widzę jakiegoś karygodnego błędu, który bym popełnił. Kiedy wracam myślą do tamtych wydarzeń, nie mam sobie nic do zarzucenia.                                                                         

Sławomir Sowa

*

W październiku 1983r. byłem na przepustce z Barczewa na pogrzebie mojego ojca. Wyjeżdżając z  Barczewa, umówiłem się z Jurkiem Kropiwnickim, że rozpoznam sytuację i pomysły na działanie Tymczasowej Komisji Koordynacyjnej NSZZ „Solidarność” w dłuższej perspektywie i jeżeli ta wizja będzie z szansą na sukces oraz Wałęsa i TKK zaakceptują moją ofertę, to nie wrócę do Barczewa i dołączę do TKK. Okazało się, że w tak krótkim czasie, nie będę w stanie skontaktować się z Bujakiem i Wałęsą. Poprosiłem o.Stefana [Miecznikowskiego]o wyjazd do Gdańska i rozmowę na ten temat z Wałęsą. Ojciec Stefan, zgodził się i wyjechał. Moim rozmówcą w Warszawie okazał się Mazowiecki. Nie wiem do dziś, czy próbował, czy nie, w każdym razie stwierdził, że szybki kontakt z Bujakiem jest niemożliwy, bo „coś tam”, ale z tego, co mu wiadomo, nie przewiduje się rozbudowy i dłuższego trwania TKK. Ojciec Stefan wrócił później, niż zakładaliśmy, więc na czas oczekiwania, schowałem się u Marka Edelmana w szpitalu. Stanowisko Wałęsy było typowe, jak przystało na klasyka: „ja ci radzę, rób jak chcesz, pod warunkiem żeby było dobrze”. Ostatecznie trafiłem do innego szpitala-więziennego przy Kraszewskiego, a później znów do Barczewa.[…]. Kiedy w zakonie zapadła decyzja o przeniesieniu go do Gdyni [o.Stefana     Miecznikowskiego], wystosowaliśmy prośbę do władz zakonnych o przedłużenie, po raz kolejny, jego pobytu w Łodzi. Reakcja była dość szybka. Poproszona nas o podpisanie zobowiązania do przestrzegania zapisów Prawa Kanonicznego (chyba trzy paragrafy) i zaprzestania interwencji w przyszłości. […]. Rok chyba 2003, prawdopodobnie lipiec, cmentarz na Mani w Łodzi. Ojciec Stefan przyjechał specjalnie na pogrzeb. Gorąco, więc po zakończeniu ceremonii złożenia do grobu idziemy wolno, szukając ocienionych stron w alejach. Ojciec Stefan jest po operacji, idzie powoli i wyraźnie widać, że sprawia mu to trudność. Nie rozmawiamy o sprawach wielkich. Zdrowie, sprawy codzienne, jak się ułożyło, czy lepiej. Przy bramie pożegnanie, życzenia zdrowia i nadzieja na kolejne spotkanie. Następnego spotkania już nie było. (348)
___________________________________________
(347) Varia.Płyta CD do książki “Ojciec Stefan SJ“. Małgorzata Golicka-Jabłońska.
(348) „Ksiądz Stefan Miecznikowski jezuita i harcerz”- Paweł Spodenkiewicz, str. 148-149.

X. Epilog

Pracując na Wybrzeżu, od 1989r [o. Stefan Miecznikowski], nie zerwał z Łodzią całkowicie. W Gdyni    odwiedzali go przyjaciele.  Niekiedy, jak za dawnych lat, wygłasza w Łodzi kazania. Często zapowiadała je lokalna telewizja TVP, którą kierowali kolejno dawni opozycjoniści, Marek Markiewicz i Tomasz Filipczak. Trudno jednak było nie zauważyć, że coraz mniej osób przychodziło słuchać jego kazań. W sierpniu 1990r. spotkał go afront – nikt nie zaprosił go na jubileusz 10-lecia łódzkiej „Solidarności”, choć bawił on w tym czasie w Łodzi.
„To nie była intryga, po prostu ktoś o nim zapomniał. Wtedy mnożyło się co kwartał tylu bohaterów, że w tym tłumie ojciec Miecznikowski zniknął” – wspomina Marek Markiewicz. Jadwiga Wileńska z Łódzkiego Ośrodka telewizyjnego nakręciła wtedy film, w którym zakonnik przemawiał z ambony do pustego kościoła.[…](349)   
1.
O. Stefan Miecznikowski zmarł 27 grudnia 2004 r, o godz. 20:00 – w szpitalu Miejskim w Gdyni [do Łodzi wiadomość o Jego śmierci dotarła późnym wieczorem].
1/ 29 grudnia 2004 r. [środa] – uroczystości pogrzebowe odbyły się w Łodzi w Kościele oo. Jezuitów. Mszę św. o godz.19:30 celebrował Ks. Bp. Ireneusz Pękalski, kazanie głosił Ks. Infułat Bogdan Dziwosz. O godz. 24:00 Mszę św. celebrował Ks. Bp. Adam Lepa, kazanie głosił o. Wojciech Skórewicz SJ.
2/ 30 grudnia 2004r[czwartek] – Msza św. o godz.12,00 – przewodniczył Ks. Abp. Władysław Ziółek Metropolita Łódzki, kazanie głosił o. Socjusz Jan Bartlewicz SJ. O godz.14:00 kondukt pogrzebowy przeszedł od bramy cmentarza Łódź-Doły przy  ul. Smutnej 9, do grobowca o.o. Jezuitów.


KALENDARIUM


25.08.1921     – Stefan Miecznikowski przychodzi na świat w Warszawie
         1934      – wstępuje do ZHP
28.09.1940     – wstępuje do Seminarium o.o. Jezuitów w Starej Wsi [obecnie woj. podkarpackie]
1940-1942      – nowicjat i pierwsze śluby zakonne
24-28.05.1943 – konspiracyjny egzamin maturalny
1943-1946      – studia filozoficzne w Nowym Sączu
1945               – uzyskuje stopień podharcmistrza na kursie w Zakopanem
1947-1949      – uczestniczy w letniej akcji pomocy dla głodujących dzieci w św.Lipce
1947-1951      – studia teologiczne w Starej Wsi i Krakowie
w 1950r          – święcenia kapłańskie
1951               – socjusz nowicjatu w kolegium w Kaliszu
1951-1953      – trzecia probacja w Czechowicach
1953-1957      – praca w duszpasterstwie akademickim na KUL w Lublinie
1957-1960      – studia teologiczne w „Gregorianum“ w Rzymie
w 1958           – czwarte ślubowanie zakonne
1960               – obrona pracy doktorskiej
1960-1967      – prefekt kleryków z Wydziału Teologicznego „Bobolanum“ w Warszawie
1967-1970      – duszpasterz akademicki w Łodzi
1970-1978      – magister nowicjatu w Kaliszu, a od 1971 rektor kolegium
w dniach: 01.12.1974-07.03.1975 – udział w kongregacji o.o.Jezuitów w Rzymie
1978-1989    – duszpasterz akademicki w Łodzi, duszpasterz rodzin i środowisk twórczych. Założyciel
                       Ośrodka Pomocy dla Uwięzionych, Internowanych i Ich Rodzin
w latach 1984-1988 – superior domu zakonnego i parafii
1989-1991              – instruktor w domu probacyjnym w Gdyni
1992                       – instruktor III probacji we Wrocławiu
1993-1994              – instruktor III probacji w Jastrzębiej Górze
1994-2002              – powrót do domu zakonnego w Łodzi
1999                       – stopień harcmistrza
2000                      – jubileusz 50-lecia święceń kapłańskich i 60-ta rocznica wstąpienia do Zakonu o.o. Jezuitów
23.11.2001             – udar mózgu
2002-2004             – rekonwalescencja w domu o.o. Jezuitów w Gdyni
27.12.2004             – umiera w Gdyni


BARBARA GRUCHAŁA-GRUSZCZYŃSKA (2).   

—–  
– Kim był dla pani o.Miecznikowski?
Określenie „wielkim człowiekiem“ jest bardzo adekwatne, ale tam można powiedzieć o wielu ludziach. Myśląc o o. Miecznikowskim posłużyłabym się stwierdzeniem, zaczerpniętym z języka polityki. Mówi się, że polityków jest wielu, ale mężów stanu niestety niewielu. Tak jest w przypadku o. Miecznikowskiego. Wielkich ludzi jest wielu, ale tacy jak On zdarzają się niezwykle rzadko. Dla mnie, jest to wielki zaszczyt i dar opatrzności, że na mojej drodze spotkałam takiego człowieka. Ojciec jest niewielkiego wzrostu, ale serce i umysł ma nietuzinkowy. Bardzo ufny (w tym dobrym znaczeniu) w stosunku do wszystkich, boleśnie przeżywał, jeśli się na kimś zawiódł. Jednak i wtedy tłumaczył, że każdy człowiek ma prawo do upadku. Każdego, kogo poznawał, obdarowywał niesamowitym kredytem zaufania i od tego człowieka już zależało, czy potrafił ten kredyt wykorzystać, czy po czasie okazywał się mierny. Ojciec nigdy nie zwracał uwagi, skąd kto przychodzi. Z lewa, czy z prawa, czy jest wierzący, czy też nie.  Dla Niego zawsze  najważniejszy jest człowiek. Człowiek konkretny, postawiony przed Nim. „ A ja – mówił Ojciec – jestem od tego, żeby mu pomóc“.
Taka była jego żelazna zasada i postawa wobec innych. To spowodowało, że Ojciec potrafił zbudować jedność w różnorodności. Nie ulega wątpliwości, że zwornikiem tej jedności był sam Ojciec. Trzeba dokonać nie lada sztuki, aby tę jedność zbudować. Niewielu coś takiego się udaje. Myślę, że sytuacja, w jakiej się wtedy znaleźliśmy, Ośrodek, Kościół, plac wokół Kościoła ogrodzony murami, to wszystko stanowiło swego rodzaju enklawę. Po przekroczeniu tego płotu, bramy, człowiek znajdował się w innej rzeczywistości. Myślę, że to nie tylko moje odczucie. Wielu z nas tak czuło. Wtedy ludzie byli dla siebie bardzo serdeczni, bardzo wyrozumiali, bardzo rozumiejący. Odczuwaliśmy wspólnotę serc i pewnych wartości.
Ojciec zawsze był przede wszystkim kapłanem, co wielokrotnie podkreślał. Swoją misję kapłańską pełnił, nie mówiąc zbyt wiele o Bogu. Świadczył o Nim całym swoim życiem, każdym czynem. Może dlatego, tak wiele było nawróceń. Choć Ojciec nie naciskał, potrafił wskazać właściwą drogę. Ojciec o Bogu świadczył całym sobą, swoją codziennością i pracą. Ojciec wierzył, że sytuacja w kraju musi się zmienić, że to zło, które się szerzy i panoszy, musi mieć swój kres. Oczywiście, nie mógł określić tego w czasie.
Jednocześnie głęboko wierzył w to, co robił. Wierzył, że kiedyś nastąpią inne, lepsze czasy. Czasy wolności, gdzie nie będzie potrzeby tej jednej enklawy, że będziemy mogli wreszcie mówić wszędzie to, co myślimy.
– Kiedy poraz pierwszy spotkała pani Ojca?
– Pierwsze spotkanie z Ojcem miało dla mnie bardzo osobisty charakter – pamiętam jak dziś. Pracowałam wtedy w Biurze Prasowym Zarządu Regionu „Solidarności“. 12 maja 1981r., podczas Mszy świętej u Jezuitów, odprawianej w intencji marszałka Józefa Piłsudskiego, słuchałam kazania o.Miecznikowskiego. Pięknie mówił o roli, jaką odegrał Piłsudski, o ideach, które głosił, m.in. O idei wolności. Kazanie Ojca wywołało euforię. Żyliśmy wtedy wielką nadzieją, że rok 1981 przyniesie pozytywne zmiany. Pamiętam, że odczuwałam wówczas pragnienie, żeby ten ksiądz uścisnął moją dłoń. Po Mszy św. jednak wszyscy się rozeszliśmy. Potem wiele razy jeszcze słyszałam o Ojcu m.in. w duszpasterstwie akademickim, do którego uczęszczałam. Dużo się wówczas mówiło o Ojcu w mieście. Jednak poznałam Go, dopiero w stanie wojennym. A kiedy nastał stan wojenny, kolega zaproponował mi współpracę w podziemiu. Z uwagi na to, że pracowałam wcześniej w biurze prasowym, istniało niebezpieczeństwo, że służby bezpieczeństwa mogą wykorzystać mnie do wykrycia całej działalności. Wolałam działać oficialnie. Po kilku dniach zostałam zaproszona na spotkanie z o.Miecznikowskim w Ośrodku. Tam, bez większych ceregieli dowiedziałam się, po co mnie zaproszono. Byłam zaskoczona, że Ojciec był wobec mnie tak ufny. Opowiadał, jak dużo ma pracy i zaproponował, żebym Mu pomogła. Tak się zaczęła nasza współpraca.
Moja współpraca z Ojcem układała się świetnie, zawsze bardzo dobrze się rozumieliśmy. Nie było żadnych zgrzytów. Znałam doskonale harmonogram dnia Ojca, chociaż było to bardzo trudne, bo Ojciec był nieprzewidywalny. Często zdarzały się sytuacje, które zmieniały wszystkie plany. Zawsze jednak starałam się pomóc Ojcu. Spotykaliśmy się w miarę potrzeby rano i ustalaliśmy jakiś harmonogram (oprócz prac podstawowych, wchodziły w grę prace dodatkowe). Ojciec bardzo dużo podróżował, szczególnie na początku, kiedy starał się odwiedzać wszystkie miejsca, gdzie przebywali łodzianie (internaty, więzienia). Dlatego często jednej nocy jechał na widzenie, aby rano być na miejscu, a drugiej nocy wracał. Chciał być z nimi choć przez chwilę, ale i to nie zawsze się udawało. W dzień pracował, bo ludzie wciąż przychodzili, pytając o najbliższych. Ojciec niewiele spał. Jego postawa budziła nasz podziw. Jego ponad ludzka wytrzymałość była zastanawiająca. Jednak sytuacja zmuszała do takiego trybu życia. Wiedział, że jest potrzebny i musi pewne rzeczy załatwić.
Ojcu zdarzały się przygody, które przyjaciele do dziś wspominają z rozrzewnieniem. Pewnego razu zostawił sutannę na półce w pociągu. Na stacji szybko wysiadł, zapomniał o bagażu i sutanna pojechała dalej. Innym razem w dowód wdzięczności za gościnność górali, postanowił podarować tamtejszemu księdzu swój podróżny ornat. Dla nas to był sygnał, żeby kupić Ojcu nowy ornat, bo w podróży zawsze odprawiał Msze święte. Podczas kazania 13 grudnia, Ojciec bez wahania opowiedział się po właściwej stronie. Od razu stworzył też Ośrodek Pomocy. Nie chodzi jedynie o pomoc materialną, ale o Ośrodek trwania duchowego z którego emanowała myśl:- Nie dajmy się, bo tutaj w jedności jest nasza moc.
Myślę, że fakt, iż Ojciec już 13 grudnia podjął decyzję o niesieniu pomocy, miał ogromny wpływ na późniejszą działalność Ośrodka. Wówczas „Bezpieka“, była jeszcze bardzo zajęta, nie ustalono planu działania. Oczywiście niejednokrotnie chciano nas zniechęcić, wysyłano skargi na Ojca do Jego władz zwierzchnich, sugerowano, że w Łodzi Ojciec jest persona non grata. Chciano za wszelką cenę usunąć Ojca z Łodzi. Również władze w pierwszym momencie nie doceniły działalności Ojca, posądzając Go o brak determinacji. Ojciec natomiast, już wtedy zorganizował pomoc dla ludzi uwięzionych i ich rodzin. Dzięki temu do poszkodowanych szybko docierały informacje, listy, paczki. Dodawało rodzinom otuchy to, że ktoś z nimi jest, pomaga. Ojciec pocieszał uwięzionych i uspakajał, że ich rodziny są zabezpieczone. To miało ogromne znaczenie. Takie wsparcie duchowe, było bardzo ważne. Po jakimś czasie, zorganizowano spotkania środowe, które przyciągały niesamowite tłumy. Ludzie przychodzili przede wszystkim po pomoc duchową, nie materialną. To chyba było najważniejsze, bo finansowo pomagały również inne ośrodki. Jednak tam, gdzie nie było tego duchowego wsparcia, ośrodki szybko ginęły.
O.Miecznikowski przyciągał wielu ludzi. W Łodzi Ośrodek Jezuitów był największy, bo zbudowany zaraz po pierwszym szoku. Wydarzenia 13 grudnia zadecydowały o wielkości pomocy, jaką mógł dać Ośrodek. Ojciec nigdy nie dzielił ludzi. Pomagał wszystkim, którzy byli w potrzebie. Zdarzali się tacy, którzy krytykowali poglądy czy pochodzenie potrzebujących, ale my staraliśmy się unikać tego typu rozmów. Nie sprzeciwialiśmy się, że Ojciec pomaga wszystkim, niezależnie od poglądów. Chodziło przecież o coś ważniejszego.
Gdyby pomoc otrzymywali tylko wybrani, Ośrodek szybko by upadł, bo to by podzieliło ludzi. Materialna pomoc, była oczywiście bardzo ważna, pozwalała przetrwać, ale najważniejsze były kazania Ojca, wygłaszane w czasie stanu wojennego w każdą niedzielę. One dawały nadzieję. Zdarzało się, że ludzie przychodzili posłuchać tylko kazania. Nawet ci, którzy byli daleko od Kościoła, a tylko słyszeli o Ojcu, odbierali Go bardzo pozytywne. Uważali, że spełnia ważną rolę. Ojciec bardzo przeżywał, gdy w więzieniach zdarzały się wypadki upodlenia ludzi. Najbardziej zabolał Go incydent w Kwidzynie, który miał miejsce chyba na początku sierpnia 1982 roku. To prawdopodobnie była prowokacja. Ktoś podpalił mate-rac i to dało powód, aby wszystkich internowanych wyciągnąć na dziedziniec więzienia i przeprawić przez ścieżkę zdrowia. Ojciec od razu tam pojechał. Potem opowiedział o wszystkim podczas Mszy świętej. To bardzo zdenerwowało władze. Wtedy napisano do Prowincjała, że Ojciec jest persona non grata. Mimo to, Ojca nie usunięto z Łodzi. […]. Powinność kapłańska napędzała całą Jego działalność. Głęboka wiara była przyczyną Jego ogromnej siły. Działalność Ośrodka trwała do 1989r. Ludzie tracili pracę, więc pomoc miała trochę inny charakter. Okres najbardziej intensywnej pracy Ośrodka przypadł na czas, gdy było najwięcej uwięzionych. Po amnestii lipcowej w 1984 roku, kiedy wyszli m.in. Palka, Kropiwnicki, Słowik, pomoc zaczęła przybierać również inne formy.
Cały czas byłam przy Ojcu i z Ojcem. Starałam się pomagać. Trzeba było przecież myśleć o różnych formach pomocy. Po pierwsze, była to pomoc materialna, w postaci paczek dla więźniów lub ich rodzin. Do rozwożenia paczek potrzeba było wiele osób. Należało tak rozpisać trasy, aby paczki dostarczyć szybko i sprawnie, nie tracąc przy tym zbyt wiele benzyny, która była na kartki. Staraliśmy się dobierać osoby odpowiedzialne i taktowne. Paczkę należało przekazać dyskretnie, delikatnie, żeby nikogo nie urazić. Często rodziny aresztowanych nie zgłaszały się do nas. Bały się, sądząc, że będzie to źle odebrane, jeśli przyjdą po pomoc. Niektórzy jeszcze nie wiedzieli, że mogą u nas szukać pomocy. Nam zależało na tym, aby do wszystkich poszkodowanych dotarła wiadomość, że mogą na nas liczyć.
Delikatnie i rzeczowo potrafiła rozmawiać z rodzinami pani Zofia Czołczyńska. Jeździła z mężem Mirkiem do domów aresztowanych, proponowała pomoc, zapraszała do Ojca i do Ośrodka. Kiedy było wielu uwięzionych i internowanych, a z Zachodu pomocy jeszcze nie otrzymywaliśmy, pani Czołczyńska wytapiała smalec z tego, co harcerze dostarczyli ze wsi. Łącznie stopiła około tony smalcu. Kiedy robiliśmy paczki do więzienia, pakowaliśmy żywność w plastikowych pojemnikach. Chodziło o to, aby zapakować dużo i jednocześnie, żeby puszka czy słoik nie zwiększały ciężaru paczki. Początkowo waga nie mogła przekraczać kilograma.
Razem z darami z zagranicy przyjeżdżali do nas cudzoziemcy. Najwytrwalsi byli Niemcy i Włosi. Najczęściej pomagali ludzie skupieni wokół Kościoła i wartości chrześcijańskich. Władze na wszelkie możliwe sposoby próbowały utrudnić tę pomoc, np. celnicy kazali wypakować TIR-a, bo chcieli sprawdzić, czy darczyńcy nie przewożą czegoś niedozwolonego. Często na granicy transporty z darami stały 12. i więcej godzin. To było bardzo męczące. Cudzoziemcy, żeby zebrać dary u siebie w kraju, musieli zorganizować odpowiednie akcje, co wiązało się z dużym wysiłkiem. Pamiętam, że jeden z Włochów dostał od nas chustę, zrobioną przez więźniów w Hrubieszowie. Był tam napis „Solidarność“ i podpisy uwięzionych. Zabrał ją do Włoch i zrobił z tego pamiątki. Pieniądze ze sprzedaży chust, przeznaczono na nowe transporty. Fundusze pozyskiwano też podczas zbiórek w Kościołach ofiarodawcy z własnej kieszeni opłacali też transport do Polski. Później widziałam tych ludzi, kiedy byłam we Włoszech. To żadni bogacze, tylko normalni, przeciętni robotnicy. Na pewno, wielokrotnie pieniądze, darowane na pomoc, były niczym wdowi grosze.[…]
– Jak długo pani pomagała Ojcu w pracy w Ośrodku?
– Przez cztery lata byłam blisko związana z Ośrodkiem. Przychodziłam tu, dzień w dzień, nawet w niedzielę i święta. W Ośrodku robiłam wszystko. Nie tylko pomagałam, doradzałam Ojcu. Kiedy trzeba było robić paczki, to każdy, kto mógł, tym się zajmował. Ojciec sam nie był w stanie wszystkiego dopilnować, dojrzeć. Ja starałam się w tym pomóc.
– Jak według pani Ojciec jest odbierany dzisiaj? Czy jest znany w Łodzi?
– Łódź jest miastem specyficznym. Myślę, że w moim pokoleniu i wśród starszych Ojciec jest na pewno dobrze znany. Nazwisko Miecznikowski coś znaczy w Łodzi, bo niezależnie od poglądów władz, które rządziły miastem, liczyły się one z osobą Ojca. On jednak zawsze był przeciwny, aby Jego nazwisko było wykorzystywane do celów politycznych. Zawsze przekładał posługę kapłańską, nad wszystko inne. Niektórzy próbowali wciągnąć Go do polityki. Uważali, że jest wspaniałym rozjemcą. Jednak On nigdy nie wchodził w żadne struktury i nie opowiadał się po którejś ze stron. Ojciec zawsze mówił o pewnych wartościach. Gdyby je przyjmowano, wynikałaby z tego jedność. Rozłam nastąpił, poprzez różne postrzeganie drogi dojścia do wolności. W jakiś sposób rzutowała na to pewna niecierpliwość, złudzenie, że wszystko można uzyskać od razu. Nigdy tak się nie dzieje. Trzeba pewne rzeczy samemu wypracować. Wydaje mi się, że ten rozłam, który nastąpił po 1989r., miał podłoże psychologiczne. Przeważała opinia, że skoro wolność już mamy, to trzeba się obejrzeć za swoim. Tam gdzie jest fałsz, idea przestaje być najważniejsza. Nasz naród ma pomimo wszystko jakiś rdzeń. Różne zawirowania i nieodpowiednie wybory mają charakter krótkotrwały. Naród podąża strumieniem ku wolności. Wartości pozostają i z czasem biorą górę. Podobny etap przekształceń obserwowałam we Włoszech. Choć w tym kraju nie było tylu lat niewoli. Każdy z nas w pewnym momencie dostrzega, że to, co materialne, jest puste, nie daje satysfakcji.
Do Ojca postawy idealnie pasuje Hymn o miłości. Ojciec miał ogromną miłość ku człowiekowi. Często powtarzał, że gdyby nie miał miłości, byłby jak „miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący“. Kiedy patrzyłam na Ojca, pracując z Nim, zawsze przypominał mi się ten hymn.
Stan wojenny, generalnie rzecz biorąc, unaocznił stan więziennictwa i sposoby traktowania więźniów. „Solidarność“ walczyła o godność człowieka, również tego, który jest pozbawiony wolności. Dopiero aresztowania i wejście do więzień pokazały, że człowiek był tam zerem, nikim. Należał do najgorszej kategorii, z którą można było wszystko zrobić. Był traktowany przedmiotowo, nie jak podmiot. Stąd też, w Episkopacie powstała myśl, że musi powstać specjalne duszpasterstwo, a księża muszą wejść do więzień. Oczywiście władze komunistyczne nie chciały pozwolić, aby wprowadzić kapelanów do więzień. Teraz sytuacja wygląda zupełnie inaczej, działają duszpasterstwa. Próbuje się tym ludziom pomóc. Ale to właśnie stan wojenny zapoczątkował wprowadzenie księży do więzień.
– Czy przypomina sobie pani jakieś wypadki prowokacji w Ośrodku, wokół Ojca?
Takie wypadki na pewno miały miejsce. Kiedyś nieznany mężczyzna próbował mi zostawić bibułę. Powiedziałam mu, że nie czytam. Nie miałam pewności, że to nie prowokacja. Uważaliśmy, że robimy rzecz o wiele ważniejszą. Drukowaniem i rozprowadzaniem się nie zajmowaliśmy. Przestrzegaliśmy ściśle tej zasady. Oczywiście zdarzało się, że kolportowano „bibułę“ na dziedzińcu, po Mszy świętej, ale to już było poza Ośrodkiem i każdy brał to na własną odpowiedzialność. Ludziom zależało, aby się spotkać, spokojnie porozmawiać, to wiele dla nich znaczyło, bo niejednokrotnie na mieście było to niemożliwe. Prowokacje na pewno były, ale jakoś udało nam się uniknąć większych wypadków. Z Bożą pomocą udało się nam działać, bo niejednokrotnie po ludzku było to niemożliwe.
[…]. Pamiętam pewne imieniny Ojca. Różne delegacje składały życzenia. Lekarze, życząc Ojcu zdrowia, zapewniali, że zawsze może liczyć na ich pomoc. Szpital jest otwarty dla potrzebujących. To wszystko wynikało z dobroci serca. Ojciec okazywał wiele serca, bezinteresowności, nie było w Nim fałszu i dlatego ludzie odpowiadali tym samym. Ojciec potrafił w człowieku wyzwolić najlepsze pokłady, które w nim istniały. W każdym szukał dobrych cech. Każdego obdarzał kredytem zaufania. Ojciec zawsze brał ludzi takimi, jakimi powinni być, nie obrażał się. Dr Marek Edelman w rozmowie z Ojcem nigdy nie mówił ksiądz, tylko „proszę pana“. Ale Ojciec i to rozumiał, choć w Polsce jest przecież przyjęte, że do duchownego mówi się „proszę księdza“.
Będąc we wspólnocie, nie baliśmy się. Uważałam, że bojąc się, zakładamy sobie kajdanki. Nie ma czego się bać, bo inni ludzie obok wyczuwają strach. Możliwość przebywania i działania w Ośrodku bardzo mnie ubogaciła. Przez cztery lata przychodziłam do Ośrodka codziennie, także w niedzielę i święta. To była praca, która dawała radość i nadzieję. Nigdy nie odbierałam tego faktu jako czynu heroicznego. W pomoc zaangażowałam się już w latach 70. Praca w Ośrodku była konsekwencją tej postawy i wartości, do których dążyłam. Ośrodek działał dlatego, że wielu wolontariuszy myślało podobnie. Oczywiście, zwornikiem był o.Stefan, ale przede wszystkim ważne były te tłumy ludzi, przechodziły i starały się pomagać. Niejednokrotnie byli to anonimowi ludzie.(350)     

Dr Maria DMOCHOWSKA(3).
Znałam o. Miecznikowskiego, bo przychodziłam do tego Kościoła na ul. Sienkiewicza, na jego sławne kazania. Nie byliśmy żadnymi bliskimi znajomymi, ale znaliśmy się, witaliśmy się, ponieważ byłam członkiem najpierw MKZ „Solidarności“, a potem Zarządu Regionu, gdzie przyjęłam funkcję przewodniczącej Sekcji Służby Zdrowia „Solidarność“, na Ziemię Łódzką, czyli Łódź, Tomaszów Maz., Piotrków Trybunalski. I to w moim rozumieniu nie skończyło się, kiedy byłam internowana, a potem po wyjściu z Gołdapi, przeszłam do podziemia. A wiedząc, że o. Miecznikowski założył Ośrodek Pomocy dla Internowanych, natychmiast się u niego zameldowałam i natychmiast zaczęliśmy razem pracować. Ponieważ Episkopat Polski zawiadamiał Ojca Świętego i Watykan, o stanie zdrowia internowanych i uwięzionych, wobec tego powiedziałam Ojcu, że będę badać wszystkie osoby, które wyszły z więzienia i z internowania, a przez to oceniać ich stan zdrowia, aby potem przesyłać te informacje do Episkopatu Polski. Ojciec Miecznikowski oczywiście wiedział, o tej akcji Episkopatu i bardzo się ucieszył, że będę to robić. Jestem pewna, że nie tylko ja jedna to robiłam, ale robiłam to w sposób scentralizowany.
Z uwagi na to, że w Szpitalu im. Kopernika [w Łodzi], byłam kierownikiem Przychodni Konsultacyjno-Hematologicznej, to po pacjentach zapisanych wcześniej, te uwolnione osoby przyjmowałam. W Przychodni patrzyli co ja robię, ale nikt na to jakoś nie reagował. Nawet, kiedy zostawałam w pracy godzinę dłużej lub więcej. Moje otoczenie, czyli moje pielęgniarki i rejestratorki wiedziały, że ja badam kogoś jeszcze dodatkowo, ale ja się tym specjalnie nie chwaliłam i nie kryłam. Praktycznie wszystkich internowanych, którzy wyszli na wolność przebadałam, porównałam ich stan zdrowia przed stanem wojennym i meldunek na ten temat złożyłam za pośrednictwem o. Miecznikowskiego do Episkopatu Polski. Osobą koordynującą była prof. Zofia Kuratowska w Warszawie, z którą byłam w kontakcie. Pisałam do tych tajnych „Wiadomości lekarskich“, jeździłam do niej, byłam na różnych zebraniach i odprawach niejawnych w Warszawie.
O. Miecznikowski wiedział, że ja koordynuję sprawy służby zdrowia i ode mnie się wiele rzeczy dowiadywał. A w jaki sposób internowani trafiali do mnie? Przez Ośrodek Pomocy o. Miecznikowskiego. Ta droga była wystarczająca, aby powiedzieć:- Idź do dr Dmochowskiej, przebadaj się. Ona może ci pomóc, jak jesteś chory. Albo któryś z internowanych powiedział: – Jurek mnie przysłał, a ja Jurka znałam.
Czasami telefonicznie uzgadniali przyjście, a czasami przychodzili niezapowiedziani. Nie musieli się specjalnie powoływać, ponieważ wszystkich znałam. Nie powiem, że to była elita, ale ludzie najbardziej aktywni w działalności łódzkiej „Solidarności“. Przez te kilkanaście miesięcy, wystarczająco się poznaliśmy, a potem z działalności w podziemiu. To nie było śpiewanie na całą ulicę. W sumie była to czynność zabroniona, ale z drugiej strony, za tą zabronioną czynność w tamtych czasach poza normalnymi szykanami które miałam, nie mogłam mieć większych. Lekarzy nie wyrzucali z pracy. Co innego, jak rzecz dotyczyła druku podziemnej prasy, czy rozrzucania ulotek, albo tajnego radia. To są zupełnie inne rzeczy i już od razu podlegało sprawom sądowym. Ale to, że lekarka przyjmuje swoich kolegów z działalności w „Solidarności“, to był minus dla mnie, ale to nie podlegało żadnym restrykcjom bezpośrednim. Miałam upoważnienie z Episkopatu Polski, żeby jechać do Braniewa z o. Miecznikowskim – do Słowika i Kropiwnickiego, a potem do Grzegorza Palki. Niestety, w tym czasie zachorował ciężko mój ojciec, i jak się potem okazało śmiertelnie. I wtedy wieczorem przed tym zaplanowanym wyjazdem, przyszłam do o. Miecznikowskiego na za klauzurę i powiedziałam, że nie pojadę, bo muszę natychmiast jechać do ojca do Warszawy. Ale byłam osobą, która miała z nim jeździć. Do dzisiaj przechowuję Upoważnienie łódzkiego Biskupa, do brania udziału razem z o. Miecznikowskim w tego rodzaju sprawach. On miał wielką ochotę jeździć ze mną, bo jestem lekarzem, a poza tym, należę do ludzi, że nawet jak się czegoś boję, to na prawdę nikt tego nie widzi. W piątek wróciłam z internowania, a w poniedziałek już przyjmowałam chorych w Szpitalu. Telefon miałam na podsłuchu na pewno. Wzywali mnie na ostrzegawcze rozmowy, raz poszłam i zagrozili mi, że tego samego dnia – bo jeszcze Gołdap istniał – tam mnie wywiozą. Ale nie wywieźli, tylko przetrzymali 8 godzin. A innego dnia, jak mnie wezwali to powiedziałam, że bez nakazu nie przyjdę. Muszę wiedzieć, w jakiej sprawie jestem wzywana, bo takie są przepisy.
– To przyjdziemy po panią.  Odpowiedziałam: – Dobrze. Będą mieli rozrywkę moi pacjenci. 
I liczyłam, że przyjdą po mnie, ale nie przyszli. Dawny Zarząd Sekcji Służby Zdrowia, mały krąg taki – spotykał się w różnych domach, w różnych okresach. Cały czas wymienialiśmy informacje.
Leki przychodziły do Łodzi transportem samochodowym i do leków były dołączone – takie świetne, wspaniałe grube książki, które były encyklopediami leków. Nie pamiętam nazwy – w tej chwili takie same książki pod nazwą „Pharmindex“ wychodzą w Polsce – a wtedy po raz pierwszy te powiedzmy „Pharmindexy“, zobaczyliśmy:- angielskie, francuskie czy też inne. I my wszyscy jeśli chodzi o farmakologię, bardzo się z tego nauczyliśmy, bo w Polsce przecież był ograniczony zasób leków, a tu nagle zaczęły przy-chodzić wszystkie światowe leki. Jako lekarze, czy farmaceuci, znaliśmy grupy leków. Nie było takiej grupy, którą my byśmy jako wykształceni ludzie nie znali, ale nie mieliśmy do czynienia z konkretnymi lekami o konkretnych nazwach i poraz pierwszy dostaliśmy je do ręki. Niesłychanie rozszerzył się w nas choryzont farmakologiczny. Niesłychanie. I te firmy farmaceutyczne, które nam leki przysyłały, miały taki pożytek, że przysyłały leki na pół roku ich ważności, ale jeszcze ważne. Przysyłali leki, których nie mogli sprzedać i mogli odpisać od podatku. Przecież była to akcja, którą popierały wszystkie cywilizowane kraje świata. Poza tym, jest to ogromna reklama, bo jak się skończyły transporty leków, to ani lekarze ani pacjenci nie odpuścili, bo już wiedzieli, że takie leki są na świecie, że one bardzo pomagają i trzeba ich żądać. To bardzo ciekawe zjawisko. Przesyłane charytatywnie leki, skończyły naszą żelazną kurtynę lekową. My już żądaliśmy, my już chcieliśmy, my już się znaliśmy. Jak powtarzam, myśmy się masę rzeczy nauczyli, masę rzeczy. Widzieliśmy leki, jakich w życiu nie widzieliśmy i potem takie żądaliśmy, takie chcieliśmy. Polska ich nie produkowała, to trzeba ich było sprowadzić.

*
Do mnie też docierały zebrane pieniądze z Politechniki, lub z innych miejsc, ponieważ byłam działaczem podziemnym-związkowym. I te pieniądze dostarczałam, a o. Miecznikowski opowiadał mi o wizytach w więzieniach. Co środę odbywały się wykłady Środowisk Twórczych [w Sali Teatralnej], i tam można było wejść do bocznego pokoju. Ten hałas robił to, że można było omawiać różne rzeczy niejawne. Może o tym i ubecy miejscowi widzieli, ale nam się wydawało, że nie było łatwo nas nakryć na robocie, w czasie tych śród. A więc te środy dla tajnych struktur „Solidarności“, były bardzo wygodne. Ojciec pytał się o różne sprawy, nawet jak katechezy dla małżeństw robił, to wyznał, że poszedł do Klasztoru mając 16 lat i o tych wszystkich sprawach męsko – damskich nic nie wie, a ponieważ ma do mnie zaufanie to kiedyś bardzo szczerze na te tematy rozmawialiśmy. Rozmawialiśmy o polityce, o uwięzionych kolegach i niełatwej sytuacji tego żrącego się, kłócącego się Związku w Łodzi. Właściwie o wszystkim, co interesowało Ojca. Może nieskromnie powiem, ale Ojciec w jakimś stopniu, prawdopodobnie ograniczonym, uznawał mnie za partnera intelektualnego do rozmów.(351)

Łódź, 18.01.2006r
/„Varia“ z książki „Ojciec Stefan SJ“- Małgorzaty Golickiej-Jabłońskiej/

W harcerskim gronie.
[…].
Jak zaczęła się współpraca harcerzy z kościołem na Sienkiewicza?
Jerzy Miecznikowski: Przedwojenne harcerstwo miało swoich kapelanów, drużyny miały kontakt z księżmi, którzy wskazywali duchowy kierunek wychowania młodzieży. Dla nas, starszych harcerzy, współpraca z duszpasterzem była czymś normalnym. Prezesem środowiska Szarych Szeregów w Łodzi był druh Jan Mędrzak. Razem poszliśmy do o.Miecznikowskiego z prośbą, by został naszym kapelanem. Wiedzieliśmy, że był harcerzem. Ojciec oczywiście się zgodził.
Na czym polegała posługa kapłańska o.Stefana Miecznikowskiego?
Jerzy Miecznikowski: Ojciec odprawiał msze harcerskie, podczas których adresował homilie do nas. Wiedział, do kogo mówił i co powinien powiedzieć: homilie traktowały o prawie harcerskim, o zwyczajach, obrzędach, o harcerskim prawie. Ze słów o. Miecznikowskiego emanowała wielka dobroć, potrafił porwać i zainteresować. Na naszych mszach w kaplicy św. Krzysztofa obecny zawsze obraz harcerskiej Matki Boskiej, który po mszy odnoszono do jego pokoju, on był strażnikiem obrazu. Potem postanowiono podarować ten obraz Ojcu Świętemu podczas mszy na Lublinku, ale obraz wrócił do nas, bo Ojciec Święty nie mógł zabierać tyle prezentów. O. Miecznikowski przestał być kapelanem, kiedy został superiorem parafii, przekazując obowiązki kapelana o. Jackowi Pleskaczyńskiemu.
Czy harcerze zostali zaangażowani do pomocy w Ośrodku dla Internowanych.
Jerzy Miecznikowski: Harcerze wykonywali dla Ośrodka różne zadania.
Marek Ważbiński: Robiliśmy to, co mieliśmy zlecone. Dostawaliśmy np.polecenie od druha, aby jechać do Białej pod Zgierzem i omijając kontrole, przenieść do jakiegoś proboszcza pół świniaka bądź inne zaopatrzenie dla Ośrodka. W te plecaki ładowaliśmy peklowaną żywność, konserwy i zanosiliśmy na Sienkiewicza. Niejednokrotnie trzeba było później przenieść to do rodzin. Na początku stanu wojennego chodziliśmy po mieście, spisując tych, którzy zostali internowani. Z początku mieliśmy sporo pracy, później nieco mniej, bo Ośrodek wypracował już inne metody, polepszyła się organizacja.
Tomasz Szabelski: Pilnowaliśmy również kwiatów przy krzyżu z fotografią księdza Popiełuszki. W budynku na ul.Sienkiewicza, naprzeciwko Kościoła było stanowisko obserwacyjne SB. Ilekroć składano większą ilość kwiatów pod krzyżem, wkrótce one ginęły, więc harcerze pilnowali. Największym wydarzeniem była dla nas możliwość uczestniczenia we Mszy świętej w mundurach, co wówczas było ewenementem. Na obozach harcerskich nie można było wtedy chodzić do Kościoła. Wzbudzaliśmy wielką sensację, idąc  w mundurach, całymi drużynami, na Mszę do Jezuitów. To było dla nas bardzo ważne, że  możemy służyć do Mszy, śpiewać harcerskie pieśni i modlitwy. To nas wyróżniało spośród tłumu innych harcerzy, bo każda Szkoła miała zazwyczaj drużynę męską, żeńską i zuchową. Ale takie środowiska jak nasze były nieliczne. Podczas ingresu biskupa [Władysława] Ziółka, asystowaliśmy w mundurach, co wywoływało burzę skarg, telefonów oraz indagacje w hufcu i w Szkole pytaniami, co my tam robiliśmy. Nie byliśmy prześladowani, ale zdarzały się sytuacje nieprzyjemne, np. komenda hufca uniemożliwiła nam wyjazd na obóz w składzie, który proponowaliśmy. Kiedy drużyna włoskich skautów zaprosiła nas do prowadzonego przez nich Domu Dziecka pod Florencją, wszystkim nam odmówiono wydania paszportów.
Jakie jeszcze były kontakty harcerzy z o.Miecznikowskim?
Tomasz Szabelski: Ojciec przychodził czasem na nasze cotygodniowe spotkania na terenie Kościoła. Ale to był człowiek-instytucja, bo tylu dróg, które prowadziły do Ojca i tyle nitek, które skupiał, chyba nikt nie potrafiłby ogarnąć.
Marek Ważbiński: Ojciec był nie tylko duszpasterzem, doskonale wyczuwał nasze potrzeby, problemy ludzi młodych, harcerzy, bo sam był harcerzem i po harcersku czuł. Całe jego życie było realizacją przyrzeczenia harcerskiego. Ojciec doskonale wiedział, co myślimy, co czujemy, jakie mamy potrzeby duchowe i potrafił do nas dotrzeć bardzo prostymi słowami, bo jego homilie były przecież proste i treściwe. Ojciec był z nami nie tylko podczas Mszy harcerskiej i spotkań w mniejszej grupie, udzielał nam ślubów, chrzcił nasze dzieci, celebrował msze rocznicowe. Był dla nas także w sprawach bardzo indywidualnych, włącznie z kontaktami bardzo osobistymi, np. pomagał rodzinom, które tego potrzebowały, także poza duszpasterstwem. Mogliśmy przyjść do niego z każdym problemem, niemal o każdej porze. Potrafił nawet podczas krótkiego spotkania na ulicy być drogowskazem, pomóc. Zaangażował się w organizowanie tzw. Białej służby, podczas wizyty Ojca Świętego w 1983r., w Częstochowie i w 1987 w Łodzi, a także służby harcerskiej na pogrzebie księdza Popiełuszki. Służba porządkowa podczas pielgrzymek opierała się w głównej mierze na służbie harcerskiej. Z Łodzi wyjechała grupa dwustu osób. O. Miecznikowski nie zapominał o potrzebach materialnych. Kiedy organizowaliśmy obóz całkowicie nie-zależny od władz, przekazał nam nie tylko żywność, ale również pieniądze. Powiedział wtedy, przechadzając się po dziedzińcu przed Kościołem: „Pamiętaj, kiedy chce się zrobić coś dobrego, to należy zacząć robić, nie martwiąc się o pieniądze. Sprawy finansowe trzeba powierzyć Szefowi, a On już będzie wiedział, kogo postawić na naszej drodze.”
Tomasz Szabelski: W dzień przed Mszą z udziałem Ojca Świętego na Lublinku organizowaliśmy się w Kościele na ul.Farnej na Rudzie. Przedtem jednak spotkaliśmy się z o.Miecznikowskim, któremu przekazaliśmy nasze plany i stan przygotowań, a on w ciepłych słowach nas pożegnał.
Marek Ważbiński: Ojciec bardzo zaangażował się w pogrzeb księdza Popiełuszki w Warszawie. Na miejscu pomagaliśmy Ojcu przedostać się do Kościoła na Mszę, którą on chyba celebrował, a że był skromnym człowiekiem, nie chciał korzystać z okazji podróży z biskupem.
Jerzy Miecznikowski: Należy przypomnieć, że Ojciec był autorem trzech książek, bardzo dla harcerzy ważnych. Jedną z nich jest Almanach. Ojciec do śmierci nosił przy sobie krzyż harcerski, przypięty do paska.
Czy Ojciec wspominał swoje harcerskie czasy?
Jerzy Miecznikowski: Raczej rzadko, trochę mówił o Nowym Sączu, ale nie starał się narzucać nam własnych przyzwyczajeń z czasów harcerstwa.
Marek Ważbiński: On wiedział, że teraz są nowe czasy i potrzeby.
Czy Ojciec poruszał w jakiś sposób problematykę współczesności podczas homilii bądź spotkań z harcerzami?
Tomasz Szabelski: Jeżeli tak robił, to w ramach oddziaływania patriotycznego, które polegało na przypominaniu wszystkich ważnych dla Polski dat i rocznic, o których należało pamiętać a które były oficjalnie przemilczane jak: 17 września, rocznica Katynia, 13 grudnia. Wydarzenia, o których nie można było mówić w Szkole, Ojciec przypominał podczas homilii i na naszych spotkaniach.
Jakim człowiekiem był prywatnie o.Miecznikowski?
Tomasz Szabelski: Był bardzo pogodny. Charakterystyczne, że ktokolwiek zbliżał się do o.Miecznikowskiego, od razu pojawiał się na jego twarzy uśmiech. Nie widziałem nigdy Ojca, aby w rozmowie nie był uśmiechnięty.
Marek Ważbiński: Cecha, która najbardziej mnie ujęła w Ojcu, to skromność i pogoda ducha. Jego sutanna była wytarta, nie przywiązywał wagi do rzeczy materialnych. Uważał, że pewne rzeczy można zrobić, nie potrzeba mieć samochodu, bo można przenieść na plecach, lepiej będzie, jak inni będą pomagali.
Jerzy Miecznikowski: Uwielbiał śpiewać, na obozach wykonywał piosenki księdza [Tomasza] Rostworowskiego.
Jaka była rola o.Miecznikowskiego w powstaniu pisma harcerskiego „Służba”?
Jerzy Miecznikowski: Ojciec nie był bezpośrednim inspiratorem pisma. Taka inicjatywa powstała wcześniej.
Marek Ważbiński: Istniało już ogólnopolskie duszpasterskie pismo „Czuwajmy”, wydawane w Krakowie przez ogólnopolskiego duszpasterza harcerzy, biskupa  [Kazimierza] Górnego. To pismo nie było bibułą, było legalnie kolportowane.
Czy Ojciec był autorem artykułów w „Służbie”?
Marek Ważbiński: Nie. Nie prosiliśmy nawet Ojca, żeby pisał, bo wiedzieliśmy, że nie ma czasu. W numerze maj/czerwiec z 1987r. udzielił jedynie krótkiego wywiadu, opowiadając o swojej harcerskiej karierze.
Tomasz Szabelski: Mieliśmy kontakty z redakcją „Czuwajmy”, odbywały się spotkania, wymiana myśli, opinii. Nasze czasopismo „Służba”, było wydawane przez duszpasterstwo harcerzy i harcerek, a kolportowane przed Mszą w w pierwszą niedzielę miesiąca w kaplicy św. Krzysztofa, gdzie egzemplarze były wyłożone bezpłatnie. Niektóre teksty były konsultowane z o. Miecznikowskim, który czasami zwracał uwagę, że warto by było poruszyć jakiś temat czy problem. Nie zlecał tematów, nie nakazywał, ale mówił, abyśmy nie zapomnieli o dacie, bądź wydarzeniu. Natomiast modlitwy i pieśni harcerskie, związane z obrzędami kościelnymi, mogliśmy czerpać tylko z okresu przedwojennego. Te teksty podrzucał nam właśnie o. Miecznikowski. Wiem natomiast, że czytał naszą „Służbę”, bo czasami odnosił się do treści. Czasem, przechodząc mówił, że dostał już egzemplarz albo, że jeszcze go nie ma.
Marek Ważbiński: Za każdym razem zapewniał nas, że cieszy się z nowego numeru „Służby”. Czasami powiedział tylko jedno zdanie i to wystarczyło. Inną tradycją parafii na Sienkiewicza, były imieniny o.Stefana 3 [2] września. Odprawiał wtedy Mszę wieczorną, która gromadziła wiele osób, a potem zapraszał na prywatne spotkanie. Cieszył się bardzo, widząc nas, a że był to koniec wakacji, pytał o plany na przyszły rok, o obozy, o sprawy harcerskie. To miało wymiar spotkań indywidualnych, bośmy się cieszyli, że mogliśmy porozmawiać na osobiste tematy.
Jaki był wpływ Ojca na młodych harcerzy?
Tomasz Szabelski: Duża frekwencja instruktorów i instruktorek na spotkaniach mówiła sama za siebie. A my nauczyliśmy się i rozumieliśmy, patrząc na Ojca, czym naprawdę jest służba. Dostrzegliśmy, że nie my jesteśmy najważniejsi, ale to, co wokół nas, ludzie, Ojczyzna, Bóg. Te ideały są nam wciąż bliskie i realizujemy je w życiu. Dziś ludzie zwracają uwagę na innych, oceniając ich, czego nigdy nie robił Ojciec, bo dla każdego był dobry i każdemu warto było pomóc. To stanowiło dla nas wzór.
Marek Ważbiński: Ojciec był dla nas prawdziwym apostołem wiary i potrafił ją wesprzeć własnym przykładem, czynem i słowem. A mówił słowami prostymi i jasnymi, o pryncypiach nie było dyskusji.


NISZCZENIE AKT „SB“.
   W latach 1989–1991, na polecenie ówczesnego szefa MSW gen. Czesława Kiszczaka za wiedzą szefa SB gen.Henryka Dankowskiego, rozpoczęto niszczenie akt osobowych, kart, zbiorów operacyjnych itp. Od sierpnia 1989 do czerwca 1992 zniszczono ok. 646000 materiałów ogólnoinformacyjnych z inwentarza MSW. Spalona miała być kartoteka czynnych i wyeliminowanych osobowych źródeł informacji SB MSW; udało się uratować ok. 50% jej dawnych zasobów.
Niszczenie akt przebiegało wedle reguły, że likwiduje się dokumentację operacyjną, z której aktualnie korzystają oficerowie prowadzący. Było to więc nie tyle niszczenie archiwów sensu stricto (bo akta już posłane do resortowego archiwum pozostawiano – chociaż z wyjątkami), ile opróżnianie szaf oficerów prowadzących. W efekcie stało się tak, że zniknęły całkowicie akta operacyjne [zwane potocznie „teczkami“] tych współpracowników, którzy byli czynni w 1989r, ale wyprodukowali stosunkowo niewielką ilość donosów, a zatem współpracowali zazwyczaj przez kilka ostatnich lat PRL-u, natomiast „teczki” tych, którzy współpracowali dłużej [bądź pracowali wydajniej, produkując większą ilość donosów], znajdowały się w chwili niszczenia akt częściowo w szafach ich oficerów prowadzących, częściowo zaś już w archiwum – i te drugie się zachowały. Co jest owym śladem, który sprawia, że choć najważniejsze akta nie istnieją [m.in. dot. to długoletnich współpracowników – ich współpraca zaczęła się przed 1980r i trwała do 1989r. formacji]. Są to, po pierwsze zapisy w ewidencji operacyjnej. Potwierdzają one fakt zarejestrowania danej osoby, znanej z imienia i nazwiska, w charakterze osobowego źródła informacji, jej numer rejestracyjny [ten numer był w dokumentach SB prawie jak PESEL – należał tylko do tej osoby i prawie nigdy się nie zmieniał, co pozwala nam dziś rozszyfrować wiele zagadek, jej kolejne pseudonimy, a także zmiany statusu tej osoby [np. zarejestrowanie jako ”figuranta”, czyli jako osobę inwigilowaną, potem jako t.w., a potem jej wyrejestrowanie, potwierdzające zakończenie współpracy], niekiedy także nazwisko oficera prowadzącego. Zatem zapisy ewidencyjne dają nam dużą wiedzę co do faktu traktowania kogoś przez SB, jako osobowe źródło informacji.(352)
Służbę Bezpieczeństwa rozwiązano w maju 1990. A w lutym 1990 zakończone oficjalnie działania [na podstawie pisma zastępcy Dyrektora Departamentu Studiów i Analiz MSW płk.Adama Malika], w ramach Sprawy Operacyjnego Rozpracowania „Ośmiornica”, skierowane przeciwko „Solidarności Walczącej“. Rozpracowanie operacyjne partii politycznych kontynuowane było przez funkcjonariuszy SB w ramach ich zadań realizowanych już jako funkcjonariuszy UOP w latach 90. [tzw. inwigilacja prawicy].
Niszczenie archiwów SB trwało jednak nadal, w niektórych przypadkach aż do 1993 r.
 
Jerzy URBAN.(353)
[Artykuł napisany z okazji 40-tej rocznicy śmierci Józefa Stalina i o rusofobii w Polsce].
Główne tezy autora:[…]  “…fanatyzm ustąpi miejsca racjonalnemu spojrzeniu na przeszłość”.[…]
  1. Przestępstwa “polskiego stalinizmu” po II wojnie światowej miały “ograniczony charakter”,
  2.“Obecna integracja Polski z Europą (na razie bardziej chciana, aniżeli realna) ma korzenie w tej epoce,   gdy Stalin przesunął geograficzne granice Rzeczypospolitej, ze wschodu na zachód”,
  3. Biedniejsze warstwy ludności otrzymały szanse socjalnego awansu; to stworzyło impuls do powstania
 “Solidarności” i “ w następstwie ekonomicznego i politycznego przewrotu w Polsce lat 90-tych”.(354)


„GAZETA KULTURA ŻYCIA”
 /13 grudnia 1996r – str.12/

“Kremlowski przeciek”

/Źródło; AIPN Ld 727/129pdf/
red. Agnieszka Sowa.

Borys Jelcyn przekazał Polakom w 1993r 8 dokumentów “Komisji Susłowa” z Archiwum Prezydenta Federacji Rosyjskiej. Tajne protokoły z posiedzeń Biura Politycznego KC KPZR dotyczyły sytuacji w Polsce w 1980 i 1981 roku i reakcji radzieckich towarzyszy. Były przedrukowywane i szeroko omawiane przez polską prasę. Najbardziej bulwersowały fragmenty świadczące o tym, że to nie Sowieci grozili interwencją, tylko generał Jaruzelski prosił o pomoc bratnie wojska. Dziś okazuje się, że tajne dokumenty, z których Jelcyn zrobił głośny prezent dla Polaków w 1993 roku, wyciekły z moskiewskich archiwów rok wcześniej. Stało się tak za sprawą rosyjskiego pisarza i publicysty Władimira Bukowskiego, najsłynniejszego, obok Sołżenicyna[Aleksandra] i Sacharowa [Andreja], dysydenta. […].
Władimirowi Bukowskiemu udało się w grudniu 1992 roku, dotrzeć do archiwów KPZR. Spędził trzy tygodnie wertując teczki, czytając protokoły z posiedzenia Biura Politycznego. “Kilka tysięcy stron bez-cennych dla naszej historii”. Wizyta Bukowskiego w archiwach, które wkrótce potem znów zamknięto na cztery spusty, zaowocowała wydaną w trzy lata później książką “Moskiewski proces” [ ukazała się w Polsce 01-01-1998. Wydawnictwo Volumen]. Rozdział piąty poświęcony jest sprawie polskiej. Bukowski omawia w nim kilkanaście wewnętrznych dokumentów KPZR [Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego], traktujących o sytuacji w Polsce w przededniu stanu wojennego. 8 dokumentów ujrzało światło dzienne w 1993r za sprawą Borysa Jelcyna (między innymi słynny już zapis rozmowy telefonicznej towarzyszy Breżniewa i Jaruzelskiego). Jeden odtajniono w 1992 roku i drukowano w polskiej prasie. Pozostałe są częściowo znane sejmowej Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej. Nigdy nie były w całości publikowane w prasie polskiej […].
Podczas rozmowy z Bakatinem [Wadimem – nowo mianowany szef KGB], wyemitowanej 9 września po wiadomościach, Bukowski mówił o powołaniu międzynarodowej komisji, złożonej z historyków i intelektualistów, która miałaby za zadanie zbadać archiwa KGB i przygotować “Proces Moskiewski”, drugą Norymbergę. Pomysł wywołał ostrą reakcję ze strony wysoko postawionych oficerów KGB, choć w swoich wypowiedziach nie nawiązywali wprost do tele-wizyjnej debaty Bukowskiego z Bakatinem. Prezydent Jelcyn nie dał przyzwolenia na pomysł Bukowskiego.[…].
W 1992 roku poproszono go, by został ekspertem Trybunału Konstytucyjnego, który rozpatrywał zgodność z prawem dekretu Jelcyna delegalizującego KPZR. Ekspertów wpuszczono do archiwum. Nie mogli jednak kopiować żadnych dokumentów. Bukowski miał ze sobą przenośny komputer i podłączony do niego scanner, który “fotografował” dokumenty lub zdjęcia i “nagrywał” na komputerowym dysku. Takie przenośne scannery były wówczas na Zachodzie nowością. W Rosji nikt o czymś takim nie słyszał – wspomina Bukowski. Podobno wyjaśnił pracownikom archiwum, że ma słaby wzrok, a przyrząd służy do powiększenia drobnego druku. Udało się. Dopiero ostatniego dnia jeden z pracowników zorientował się “w czom dzieło”. – Wy to wszystko nagrywacie – wykrzyknął. Bukowski spakował swój sprzęt i wy-szedł z archiwum. Udało mu się zapisać w komputerowej pamięci około 3 tysiące stron archiwalnych dokumentów KPZR. – Wydrukowanie tego, zajęło mi kilka tygodni – wspomina Bukowski.

Rozmowa z Władimirem Bukowskim.

Dokumenty, które przekazał Jelcyn, Wałęsie w 1993 roku, były w pana posiadaniu od 1992 roku?
– Na to wygląda. To już problem Jelcyna, nie mój. Dziś ważne dla Polski są nie same dokumenty, ale reakcja polskiego społeczeństwa. Polacy nie chcą znać prawdy o wprowadzeniu stanu wojennego. Dlatego Jaruzelski ciągle pokazuje się jako bohater i zbawca narodu, choć w rzeczywistości jest przestępcą. Nikt nie chce tego przyznać w Polsce, to jest niewygodna prawda. Także dla moich kolegów polskich, dawnych dysydentów i opozycjonistów, Michnika i innych. Dlatego, że podpisali z komunistami umowę “Okrągłego Stołu” w 1989 roku, wolą nie zauważać dziś problemu. Naród polski, który ma wspaniałą historię ruchu oporu i walk niepodległościowych, nie ma odwagi spojrzeć prawdzie w oczy. Dlatego macie komunistyczne władze. Polski Sejm zdominowany przez postkomunistów zdecydował, że generał Jaruzelski nie musi tłumaczyć się z wprowadzenia stanu wojennego przed Trybunałem Stanu. Nie wiem, czy w Polsce opublikowano wszystkie dokumenty politbiura. Te, które ja mam, nie pozostawiają żadnych wątpliwości.[…].

/ 15-20 września 1998r/
Gen. Anoszkin ujawnia notatnik

W trakcie ubiegłorocznej konferencji w Jachrance zatytułowanej “Polska 1980-82. Kryzys wewnętrzny, wymiar międzynarodowy”, marszałek Wiktor Kulikow podczas publicznego wystąpienia, nawiązał do notatek swego osobistego adiutanta, generała-porucznika Wiktora Anoszkina. Okazało się, że gen. Anoszkin prowadził notatnik rozmów osobistych i spotkań, w których uczestniczył Kulikow – w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych naczelny dowódca sił zbrojnych Układu Warszawskiego. Spory fragment notatek adiutanta dotyczy kontaktów Kulikowa z Wojciechem Jaruzelskim w okresie poprzedzającym wprowadzenie stanu wojennego. Do gen. Anoszkina, obecnego na konferencji w Jachrance, zgłosił się prof. Mark Kramer z Uniwersytetu Harvarda[historyk, Centrum Studiów Rosyjskich i Studiów Euroazjatyckich] i poprosił o pokazanie notatnika. Generał wyjął z grubej teczki oprawiony w twarde, czerwone okładki tom i pokazał Kramerowi strony dotyczące wydarzeń przed wprowadzeniem stanu wojennego. Wskazał na wagę niektórych sformułowań i objaśnił, kiedy konkretnie zapiski powstały. Kramer wyraził chęć skopiowania notatek lub ich fragmentów. Gen. Anoszkin odmówił; tłumaczył, że potrzebuje ich przy pisaniu własnych pamiętników, które ma opublikować w 1999 roku. Po nagleniach Amerykanina, Anoszkin skierował go do marszałka Kulikowa. Marszałek zapytał Kramera, w jakim celu chce użyć skopiowanych notatek. Profesor wyjaśnił, że po wstępnych oględzinach zapisków Anoszkina, wydaje mu się, że są to najcenniejsze dokumenty na temat lat 1980-81, z jakimi się do tej pory zetknął. Kramer przekonywał marszałka, że ważne i cenne jest stworzenie trwałej kopii dokumentów tej rangi. W końcu Kulikow wzruszył ramionami i polecił Anoszkinowi udostępnić notatnik, mimo że ten twardo stał przy swoim, ostrzegając Kulikowa, że opublikowanie zapisków nie jest rozsądne. Marszałek nie zmienił zdania, Anoszkin musiał więc skapitulować. Przy kolacji, po całodziennej konferencji Kramer siedział w towarzystwie kilku sowieckich generałów. Gdy gen. Anatolij Gribkow, wieloletni szef sztabu i I zastępca dowódcy Układu Warszawskiego, usłyszał o kopiowaniu notatnika, zaczął namawiać Anoszkina, aby zażądał wynagrodzenia. Gribkow uważał, że naukowiec z Harvardu, powinien zapłacić 500 dolarów. Gdy Kramer ze śmiechem powiedział, że nie ma przy sobie tej sumy – Gribkow obniżył cenę do 200 dolarów. Anoszkin nie uległ podpowiedziom Gribkowa i nie domagał się zapłaty. Anoszkin przekazał notatki do skopiowania, ale zastrzegł, że kserować wolno tylko środkową część. Nie zgodził się na powielenie wszystkich adnotacji dotyczących grudnia 1981 roku. Anoszkin czuwał przy Kramerze, gdy ten powielał fragmenty notatnika na niewydolnej kopiarce w ośrodku w Jachrance, nie pozwolił kopiować stron z zapiskami dotyczącymi wydarzeń przed 10 grudnia i po 16 grudnia. Przystał w końcu na to, aby Kramer opublikował wszystkie stronice dotyczące 11, 12 i 13 grudnia. Gen. Florian Siwicki, także uczestnik konferencji zarzucił naukowcowi z Harvardu, że zapłacił Anoszkinowi za fragment zapisków. Oskarżenia Siwickiego były wynikiem jego niezadowolenia, że pojawiły się nowe dokumenty rzucające niekorzystne światło na Jaruzelskiego i współpracowników. Gen. Jaruzelski (brał udział w konferencji) miał nawet pretensję, że Anoszkin dokument “dał Amerykanom, zanim dał go swoim sojusznikom”.[…].

Opracował J.S. [Janusz Sierbiński]

ŻADNYCH WOJSK SIĘ NIE WYŚLE

Relacja profesora Harvardu, Marka Kramera, oparta o zapiski generała – porucznika Wiktora Iwanowicza Anoszkina podważa misternie budowane od lat twierdzenie gen. Wojciecha Jaruzelskiego, że wprowadzając stan wojenny 13 grudnia 1981 roku uratował kraj przed “większym złem”, czyli inwazją wojsk Układu Warszawskiego. Tymczasem z zapisków wyraźnie wynika, że to właśnie gen. Jaruzelski bardzo mocno naciskał na przywódców ZSRR o sowiecką interwencję.[…]. Z badań wynika, że blisko 60 proc. społeczeństwa uważa wprowadzenie stanu wojennego za uzasadnione – ten stan świadomości, to rezultat w dużej mierze usilnych zabiegów gen. Jaruzelskiego. Ujawnione ostatnio przez prof. Kramera fakty obalają więc jedno z większych zafałszowań współczesnej historii. Jaruzelski za pośrednictwem Aristowa [Awerkija], ambasadora radzieckiego w Warszawie, przekazał depeszę do przywódców na Kremlu. Zapytał w niej: “Czy możemy liczyć na pomoc typu wojskowego ze strony Związku Radzieckiego i dodatkowe nadesłanie wojsk?”. Rusakow [Konstantin, Sekretarz KC KPZR w latach 1977-1986], nadał do Warszawy odpowiedź: “żadnych wojsk się nie wyśle”. Gdy ambasador Aristow przekazał Jaruzelskiemu powyższą odpowiedź Kremla ten wykrzyknął (odnotował to Anoszkin): “To dla nas straszna wiadomość! Półtora roku zeszło na gadaniu o wysłaniu wojsk, a teraz wszystko na nic!”.[…].
12 grudnia – odnotował Anoszkin – Jaruzelski nadal nalegał na Związek Radziecki, aby udzielił pomocy wojskowej. Robił to natarczywie i Kulikow zaczął podejrzewać, że Jaruzelski uzależnia wprowadzenie stanu wojennego od spełnienia żądania podjęcia interwencji radzieckiej. Los uderzenia na “Solidarność” na kilka godzin przed operacją wydawał się Moskwie, wskutek nalegań Jaruzelskiego tak niepewny, że postanowiła wysłać do Warszawy, delegację na najwyższym szczeblu. W ostatniej chwili wizyta ta została odwołana, zapewne w wyniku rozmowy Michaiła Susłowa, członka Biura Politycznego i głównego ideologa sowieckiego z Jaruzelskim. Wojciech Jaruzelski w swoich wspomnieniach potwierdza odbycie krótkich rozmów telefonicznych w tym dniu z Susłowem i Ustinowem [Dritmijem]. Pisze: “Chciałem mieć całkowitą jasność, co do ewentualnych radzieckich reakcji. Czy nic nas nie zaskoczy. Upewniłem się u Susłowa, a w mniejszym stopniu u Ustinowa, że będzie to nasza wewnętrzna sprawa”. Te słowa w zderzeniu z informacjami Anoszkina nabierają nowego znaczenia: Jaruzelski potwierdza, że rozmawiał z Michaiłem Susłowem o interwencji i dowiedział się, że mimo tylu nacisków – jej nie będzie. Jednocześnie Jaruzelski we wspomnieniach opublikowanych w 1992 roku wyraził niezadowolenie z wyników rozmów z towarzyszami radzieckimi. Szczególnie uszczypliwy był wobec Susłowa. Generał napisał: “Susłow zresztą był wówczas jakoś mało komunikatywny”.[…]. Markotność w rozmowie telefonicznej Michaiła Susłowa, na co narzekał generał, wynikała z nastawienia głównego ideologa na Kremlu do Jaruzelskiego. Na posiedzeniu politbiura Susłow powiedział: “Jaruzelski wykazuje pewną chytrość”. Według jego dalszych słów – tworzy za pomocą próśb o interwencję do Związku Radzieckiego, alibi dla siebie. Przenikliwość w tym względzie Susłowa potwierdził po latach sam Jaruzelski, budując misterny obraz zagrożenia “bratnią pomocą”[…]. Notatki Anoszkina przekonują, że Jaruzelski gorąco wzywał do radzieckiej interwencji wojskowej. Jak wejdą – kalkulował generał – “Solidarność” padnie na kolana. Bez ryzyka.

Fragment “Zeszytu roboczego” Anoszkina (zapis dosłowny).

Godzina 9 (czasu moskiewskiego) 10.XII.1981. Polecenia D.F.Ustinowa. W toku prowadzonych rozmów – odpowiedzieć Polakom – koniecznie podkreślać “sprawę polską winni rozwiązać sami Polacy”. “My nie szykujemy się do wprowadzenia wojsk na terytorium Polski”.
16.35! W.G.(Kulikow) przyszedł do tow. Aristowa, który w sposób ściśle konfidencyjny zakomunikował, że na polecenie Jaruzelskiego, dzwonił Milewski  [Mirosław, Minister Spraw Wewnętrznych, w latach 1980–1981] i zadał następujące pytania:
1/ Prosimy, aby przyjechał do nas ktoś z kierownictwa partyjnego. Kto będzie i kiedy?
2/ Ogłosić oświadczenie o poparciu dla nas.
    Aristow odpowiedział, że propozycja przekazana kierownictwu.
3/ Czy możemy liczyć na pomoc po linii wojskowej ze stron ZSRR ( o dodatkowym wprowadzeniu wojsk?).
4/  Jakie będą przedsięwzięcia w zakresie pomocy ekonomicznej dla Polski ze strony ZSRR?
Aristow – Rusakow.
Odpowiedź Rusakowa:
1) Nikt nie przyjedzie;
2) Środki zostaną podjęte;
3) Nie będziemy wprowadzać wojsk;
4) Opowiedź przygotuje Bajbakow [Nikołaj, sowiecki polityk i ekonomista, szef Komisji Planowania Państwowego ZSRR (Gospłanu)].      

 [Janusz Sierbiński]                                                                                                                   
*
Dzienniki gen. Wiktora Anoszkina, znane jako tzw. notatka Anoszkina, zostały – 14.07.2016 r –     przekazane Instytutowi Pamięci Narodowej. „Dzienniki stanowią jeden z najważniejszych dowodów na to, jaka była prawda o genezie stanu wojennego” – powiedział prezes IPN Łukasz Kamiński. Instytutowi notatkę przekazał reżyser Dariusz Jabłoński, który wszedł w jej posiadanie w 2009 r. w Moskwie, przy okazji zbierania materiałów do filmu „Gry wojenne,” opowiadającego o losach płk. Ryszarda Kuklińskiego.

TRYBUNAŁ KONSTYTUCYJNY                                  
W dniu 16 marca 2011 r. orzekł: – stan wojenny był nielegalny. Zostało złamane prawo. 13 sędziów Trybunału Konstytucyjnego jednomyślnie wydało wyrok przekreślające dekrety wydane na żądanie i ogłoszone przez gen. Wojciecha Jaruzelskiego. Tym samym Trybunał Konstytucyjny przychylił się do wniosku złożonego w 2008 r. przez Janusza Kochanowskiego [prawnika, Rzecznika Praw Obywatelskich – zginął w katastrofie Smoleńskiej w 2010 r.]. Trybunał stwierdził, że Rada Państwa PRL w ogóle nie miała prawa wprowadzić stanu wojennego na wniosek WRON [Wojskowej Rady Obrony Narodowej], podczas sesji Sejmu. Konstytucja PRL dawała jej prawo wydawania dekretów, tylko w przerwach między sesjami Sejmu. Tym samym, zostało złamane prawo.  

/25.08.2023r/

„SUMIENIE ŁODZI“
/Taki napis nieśli łodzianie w dniu pogrzebu/      

/Twórcy pomnika: – Krystyna Fałdyga-Solska, artysta plastyk, rzeźbiarka i Bogusław Solski, architekt/

W piątek 25.08.2023r o godz. 17:30, przy Kościele Podwyższenia Św. Krzyża, przy ul. Sienkiewicza 38, obok tablicy i pomnika upamiętniających poległych stoczniowców, odsłonięto popiersie ojca Stefana Miecznikowskiego SJ (w 102 rocznicę urodzin).
Inicjatorem budowy pomnika był Tobiasz Bocheński – Wojewoda Mazowiecki ( były Wojewoda Łódzki). W uroczystości brali udział m.in. Andrzej Słowik – b. Przewodniczący MKZ Ziemi Łódzkiej i Zarządu Regionu NSZZ”S”, Jerzy Kropiwnicki – b. Wiceprzewodniczący Zarządu Regionu NSZZ”S”, Jadwiga Palka – żona św. p. Grzegorza, współzałożyciela struktur regionalnych “Solidarności” (MKZ zakładano w jego mieszkaniu), Wiceprzewodniczącego Prezydium MKZ i Zarządu Regionu Ziemi Łódzkiej, Waldemar Krenc – Przewodniczący Zarządu Ziemi Łódzkiej NSZZ “Solidarność”, Barbara Gruchała-Gruszczyńska, współpracownica o. Stefana Miecznikowskiego SJ, w Ośrodku Pomocy Więzionym i Internowanym oraz ich Rodzinom.
A wśród zaproszonych gości byli m.in. prof. Zbigniew Rau – Minister Spraw Zagranicznych RP, Włodzimierz Tomaszewski – Minister, członek Rady Ministrów,  Grzegorz Schreiber – Marszałek województwa łódzkiego, Karol Młynarczyk – Wojewoda Łódzki,  Adam Wieczorek – Wiceprezydent m. Łodzi, Abp Senior Władysław Ziółek, o. Zbigniew Leczkowski SJ – Przełożony Prowincji Wielkopolsko-Mazowieckiej TJ, o. Krzysztof Ołdakowski SJ – Superior i proboszcz Parafii Najświętszego Imienia Jezus, oraz rzesza współpracowników o. Stefana i b. Internowani.

_____________________________________
(349) Ibidem.
(350) Ibidem-B.G.-G… 2014r.
(351) Ibidem- Dr.M.D… 2014r.
(352) “Cena przetrwania? SB wobec Tygodnika Powszechnego”- Roman Graczyk. Wydawnictwo Czerwone i Czarne. 2011r.
(353) W latach 1981–1989 rzecznik prasowy Rady Ministrów. Od kwietnia do września 1989 minister-członek Rady   Ministrów, oraz przewodniczący Komitetu do Spraw Radia i Telewizji – “Polskie Radio i Telewizja”. Od 1990 redaktor naczelny tygodnika “NIE” i właściciel wydającej go spółki “URMA”.
(354) Artykuł “Zwycięski imperator”. Jerzy Urban. Czasopismo“Новое Время” /“Nowoje Wremia”, nr 10 z dn.22 marca 1993r/.